Międzynarodowy Żyd tresuje swoje małpy

Beata SzydłoKandydatka PiS na premiera Polski, B.Szydło, brała udział w programie szkoleniowym organizowanym przez amerykański odpowiednik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który kształci przyszłych liderów politycznych w „zaprzyjaźnionych” krajach.

Do programu została wytypowana, tak jak inni „polscy” politycy, którzy później zostali liderami m.in. Bronisław Komorowski, Donald Tusk czy Aleksander Kwaśniewski.

„The International Visitor Leadership” to szkolenia prowadzone przez Departament Stanu USA, do których wybierane są wyłącznie osoby mające szansę w przyszłości zostać liderami w dziedzinach polityki, mediów czy biznesu. Jak czytamy na stronie Ambasady USA do programu nie można się zgłosić tylko trzeba być wytypowanym przez stronę amerykańską.

maxresdefaultSamo uczestnictwo w szkoleniu nie oznacza nawiązania współpracy z amerykańskimi służbami jednak jak twierdzą przeciwnicy Szydło, wzięcie udziału w podobnym programie szkoleniowym organizowanym np. przez Rosję zdyskwalifikowałoby każdego polityka.

Sama Szydło nie ukrywa tej informacji i chwali się nią na swojej stronie internetowej gdzie informuje, że w roku 2004 była „stypendystką departamentu stanu USA w ramach programu The International Visitor Leadership”.

Innymi znanymi polskimi politykami przeszkolonym przez Amerykanów jest ustępujący prezydent Bronisław Komorowski oraz były prezydent Aleksander Kwaśniewski a także byli premierzy – Donald Tusk, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz i Mieczysław Rakowski.

http://pikio.pl

za: https://marucha.wordpress.com/2015/07/09/szydlo-wytypowana-przez-usa-i-przeszkolona-na-lidera/#more-52043

 

 

7 komentarzy

Filed under Bez kategorii

7 responses to “Międzynarodowy Żyd tresuje swoje małpy

  1. julius

    Ciekawy artykuł z przedwojennej Zadrugi. Jak widać nic nie stracił na swojej aktualności. Zidiocenie Polaków trwa cały czas.

    Rozmowy patriotek
    czyli Psychosis bobolica acuta

    Rozmowa toczy się wśród pań, uczestniczek majowej pielgrzymki do Watykanu na kanonizację św. Boboli. Prym wiedzie żona jednego z profesorów uniwersytetu.

    – To wstyd, kochane panie, dla Polski, że ma mniej świętych niż taka Hiszpania, albo inna Portugalia. Czas najwyższy wyszperać wszystkich kandydatów do tego zaszczytu i przedstawić gdzie należy.

    – A czy aby ich mamy?

    – Och, proszę pani, po prostu zatrzęsienie, tylko wejrzeć w zakamarki naszych dziejów. Taki Skarga na przykład jeszcze nie jest na ołtarzach rzymskich, to szkandał, jak mówią lwowianie. A świątobliwa Jadwiga?…

    – Mówią, że miała romans z Wilhelmem…

    – Miejmy nadzieję, że romans z Wilhelmem nie zaszkodzi, tylko trzeba sprawę oddać w dobre ręce.

    – Kto jeszcze?

    – No Żółkiewski, a Bolesław Chrobry to też nie pies. Wprawdzie – jak mówi mój mąż – żegnać się to on jeszcze nie umiał, ale nie szkodzi, na taki drobiazg nie zwrócą chyba w Rzymie uwagi. No i Sobieski mógłby się posunąć wyżej w hierarchii niebieskiej, bo to Chocim, Wiedeń i Samosierra.

    – Zdaje się droga Pani, że pod Samosierrą to wojowali byli sodalisi za ks. Józefa… i o nich swoją drogą też należy pamiętać.

    – Ach, zapomniałyśmy o Podbipięcie, przecież to nie tylko święty, ale i męczennik.

    – Ja bym i Wołodyjowskiego kanonizowała, taki bohater… płakałam, gdy się wysadzał w powietrze w Kamieńcu.

    – Moja przyjaciółka dała na mszę za duszę Podbipięty (1. Zaraz jej mówiłam, że nie trzeba, bo to święty.

    Policzki płoną, rozmowa się zaognia.

    – To chyba będzie jeszcze dużo pielgrzymek do Rzymu, gdy tak poczną kanonizować wszystkich zasłużonych. Pojadę, moja pani, pojadę, choć już byłam na kanonizacji św. Boboli. Ach, nie zapomnę tego do śmierci, tak było pięknie, wzruszająco… ten śliczny kardynał, pamięta pani? Ci księża uroczyście ubrani – to wszystko święci – uduchowione twarze…

    – Ale, drogie panie, jak to będzie z cudami? Słyszałam od księży, że do kanonizacji potrzeba przynajmniej czterech cudów, a, nie ubliżając Sobieskiemu nie wiem, czy tam były cuda.

    – Ja słyszałam, że dwóch tylko cudów potrzeba.

    – Myli się pani, bo czterech.

    – Cztery czy dwa, ale trzeba, a skąd je wziąć?

    Zamyślenie.

    – Proszę pań, moim zdaniem, cuda się znajdą, byle tylko była wiara i pieniądze. Bo trzeba państwu wiedzieć, każda kanonizacja kosztuje bardzo dużo – aż 200 tysięcy złotych, mówił mi o tym pewien zakonnik.

    – 200 tysięcy złotych? Na co?

    – Dzieciak z Pani. Była Pani w Rzymie i widziała: portret świętego musi być nie byle jaki, a artyści każą sobie słono płacić. Potem kwiaty, świece, ten cały aparat… Któż ma ponosić te koszty?

    – Miejmy nadzieję, że pieniądze się znajdą, wstyd by był, gdyby się nie znalazły. Może Fundusz Kultury Narodowej? Taka narodowa sprawa…

    – Nie, tam nic nie dadzą, znam stosunki.

    – Zbiórkę urządzimy. Założymy Towarzystwo Zbiórki na Kanonizację Świętych Polskich.

    – Świetna myśl, pierwsza się zapisuję.

    – Naród da, nasz naród zawsze jest hojny, gdy idzie o chwałę bożą. Nawet bezrobotni dadzą. Trzeba przedstawić, jaka to chwała dla Polski, przewyższymy Portugalię…

    – W propagandzie – moim skromnym zdaniem – trzeba podnieść, że Ci nowi święci nie będą siedzieć w niebie z założonymi rękoma, ale będą orędować za Polskę, a to też coś znaczy.

    – Mówił mi jeden inżynier, że nawet stu nowych świętych nie zmniejszy liczby bezrobotnych, ale to na pewno bolszewik; wiemy, że nie samym chlebem człowiek żyje.

    – Racja. Fabryki i tak będą budować Żydzi, Niemcy i ten jakiś tam etatyzm. My, Polacy, musimy myśleć o wyższych sprawach. Trzeba budować kościoły i kaplice, jak najwięcej kościołów, to jedyna zapora przeciw bolszewizmowi i masonerii. Każda nowa kanonizacja to nowa twierdza przeciw bezbożnictwu.

    – Przepraszam panie, lecę do cukierni, umówiłam się… na zakończenie powiem: każdy prawy Polak musi dołożyć cegiełkę do budowy świętej, kanonizowanej Polski!

    Rozmowy powyższe są niemal autentyczne. Połowa Polski rozprawia od miesięcy o tych wzniosłych sprawach. Ukryta reżyseria działa po mistrzowsku. Agencje międzynarodowego imperium watykańskiego sugestionują. Chwała Polski u dewotek światowych rośnie. Uciech sąsiadów z takiego stanu rzeczy w Polsce rośnie także. 200 tysięcy złotych na następne kanonizacje jest w toku zbiórki. W Rzymie panuje zadowolenie. Sprawa C.O.P.u może obchodzić min. Kwiatkowskiego i paru speców. Polacy mają ważniejsze i wyższe sprawy. Z nową setką świętych przybędzie 200 nowych Kościołów, a przy nich 2000 nowych dziadów lamentujących na swoją biedę. To samo jota w jotę działo się w epoce saskiej, w epoce pełnych wpływów katolicyzmu w Polsce: mnożyły się kościoły, a pod nimi żebractwo i żebractwo w całym kraju. Beatyfikowano, poświęcano korony na obrazach cudownych, budowano Polskę na cokole „odwiecznych prawd”. W końcu tak poświęconą ojczyznę wzięli sąsiedzi. Nieliczni którzy się buntowali i żyły w sobie targali, legli na polach bitew lub szli na wygnaniem, wymyślani od jakobinów i bezcześcicieli „narodowych świętości”, a tytułowani grabarze pozostali na swych stolcach, lojalni i poprawni wobec nowych władców, stosownie do „odwiecznych prawd”, a gdy wicher wojny światowej zmiótł tumany niewoli, wzięli się znowu do budowania… kapliczek.

    Podsłuchał i skomentował.

    L. Ziemicki. (właściwie: Ludwik Gościński)

    (1 autentyczne.

    Liked by 1 osoba

  2. Franz

    Cała śmietanka pachołków polskich oraz koczowników ukrywających się pod polskimi nazwiskami po 1989 roku jeździła, jeździ i będzie jeździć po instrukcje do USA i Izraela, będzie to trwać tak długo dopóki naród polski nie pogoni tej zarazy ze swojej słowiańskiej ziemi a owocem tych wyjazdów jest cicha likwidacja Państwa Polskiego. Swoja drogą przypomniała mi się tzw afera podsłuchowa z kelnerami w pewnej restauracji gdzie na taśmach słychać rozmowę szefa NBP Marka Belki, większość wówczas Polaków zastanawiała się co ma do powiedzenia ów „obywatel” lecz nikt nie mógł go o to zapytać ponieważ był…. w IZRAELU u swoich pobratymców i uczestniczył w arcyważnych rokowaniach, nikt nie wie jakich, chociaż każdy się domyśla.

    Lubię

    • W Polsce mamy Sanchedryn….Jak ktoś zna historię to wie…
      Sanchedryn – to byli Faryzeusze i Saduceusze….
      Faryzeusze koncentrowali się na biedocie , a Saduceusze to była arystokracja i pozyskiwali ludzi majętnych – czyli złodziei…

      Mamy ten sam podział… Platforma /saduceusze/ arystokracja złodziei…i PIS – /faryzeusze/ bazujący na biedocie..,
      I tak to trwa….ludzie nic z tego nie mają a oni trwają….

      Lubię

  3. wiki

    Pasuje do tego „towarzystwa” jak ulał !!!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s