Tezy geopolityczne dla endeków i „patriotów”

Przedstawione przez Autora poniższego tekstu poglądy n/t aktualnej, politycznej sytuacji Polski pokrywają się z treścią wielu publikacji oraz niezmiennych, narodowych poglądów WPS od początku powstania naszego Stowarzyszenia. – D.Kosiur

 

RękasAutor: Konrad Rękas

za stroną: http://chart.neon24.pl/post/127673,tezy-geopolityczne-dla-endekow-i-patriotow

 

Nie ma innej rzeczywistości geopolitycznej Zachodu, niż ta stanowiona przez Amerykanów.

Nie stracilibyśmy suwerenności politycznej na rzecz UE, a gospodarczej nie oddalibyśmy Niemcom – gdyby Waszyngton sobie tego nie zażyczył. Tymczasem w Polsce „dyskurs geopolityczny” odbywa się między tymi, którzy domagają się, by kontynuować obecny kształt polityki proamerykańskiej, a tymi, którzy uważają za absolutnie niezbędną jej dalszą radykalizację. W ten sposób, pomimo formalnych zmian u steru rządów w III RP – kierunek pozostaje bez zmian, co najwyżej kolejny pijany szyper tej dziurawej barki bywa bardziej zdeterminowany.

Na długiej smyczy

Nie ukrywam zaskoczenia, że akurat niektórym odwołującym się do tradycji endeckiej muszę tłumaczyć podstawy geopolityki, w tym także tę, że tezy przedwojennej endecji wobec Niemiec były sformułowane przed ich klęską wojenną, a więc zanim stały się kolonią USA. Oczywiście, że „amerykańska smycz jest długa” – nie zmienia to jednak faktu, że istnieje. Uznając, że najważniejsze są relacje niemiecko-polskie, a nie amerykańsko-polskie zachowujemy się jednak, jakby tej smyczy nie było w ogóle, a to po prostu błąd.  Europa również zresztą nie jest samodzielnym bytem geopolitycznym. Jeśli realizuje jakieś cele czy zadania, to dlatego, że Waszyngton tak każe, a przynajmniej na to pozwala. Reasumując, nawet skupiając się tylko na wpływie niemieckim na Polskę – i tak musimy dojść do wniosku, że nie ograniczymy go, ani przeorientujemy bez zrzucenia czy osłabienia podległości wobec USA.

Myślenie anachroniczne w tych kwestiach powoduje, że nawet wchodząc na drogę sporu bieżącego z Niemcami bez zrozumienia przyczyn i uwarunkowań obecnej sytuacji – bylibyśmy trochę jak tisowska Słowacja bocząca się na hothystowskie Węgry pod dobrotliwym okiem  Hitlera. W sferze praktycznej i tłumacząc łopatologicznie zaniepokojonym endekom i „patriotom”:  żeby uniezależnić się od Niemiec musielibyśmy najpierw uniezależnić się od USA  – a nie opowiadać (jak czyni to np. PiS), że uniezależnienie od Niemiec przyjdzie wraz ze ZWIĘKSZENIEM stopnia naszej zależności od Stanów.

Niech co Krwawy Hegemon…?”

Co jeszcze zabawniejsze, PiS stara się wmówić Polakom, że „strategiczny sojusz” z USA jest czymś materialnie i formalnie innym, niż platformowa „podległość wasalna Niemcom”. Podległość, to podległość, w sumie żadna różnica. Przede wszystkim jednak do znudzenia trzeba powtarzać, że „sojusz z Polską” nie jest żadną alternatywną – ani dla Polski, ani dla Stanów. Mówiąc prościej –  Niemcy skolonizowały gospodarczo Polskę za wiedzą i zgodą, jeśli nie na polecenie Amerykanów  i realizują zadania namiestnicze w Europie właśnie z ramienia Waszyngtonu. Dlatego właśnie nie ma żadnej istotnej różnicy między polityką zagraniczną realizowaną przez PiS i przez PO.

Między innymi dlatego czystym pozoranctwem jest czynienie z kwestii polityki zagranicznej (zwłaszcza na jej odcinku niemieckim) jakiegoś zasadniczego elementu spornego, odróżniającego obecny rząd od poprzedniego.  Podległość wobec Niemiec nie wynika z woli tego, czy innego rządu, tylko jest konsekwencją polityki gospodarczej ostatniego ćwierćwiecza  (przy czym – co również z pewnym rozbawieniem konstatuję – stwierdzenie oczywistego faktu, że Polska jest jedynie częścią gospodarki niemieckiej – jest dla niektórych polemistów tak drażniące, że aż uznają je za afirmację tego, skądinąd niewesołego, stanu rzeczy).

Werwolfu nie ma i nie będzie

Żadne działania ani deklaracje strony niemieckiej nie mogą zostać na poważnie uznane za zakwestionowanie obowiązującej linii „partnership in leadership” dla relacji amerykańsko-niemieckich. Ani absencja Bundeswehry w Iraku, ani niemiecki udział w North Streamie nie kwestionują bowiem, ani nie osłabiają w niczym globalnej amerykańskiej hegemonii, mieszcząc się widocznie w przyznanej Berlinowi sferze autonomii, lub stanowiąc element PR-owskiej zasłony, czy też realizacji innych zadań zlecanych, czy akceptowanych przez Waszyngton. Rola „dobrego policjanta”, jaką Niemcy starają się niekiedy odgrywać zwłaszcza w stosunkach z Rosją również nie może dziwić. Skoro bowiem wciąż Zachód i Wschód nie znajdują się w stanie jawnej wojny – to jedyną formą podtrzymywania nawet napiętych stosunków jest technika balansu, zacinania i popuszczania, w której zadaniem niektórych podmiotów jest właśnie utrzymywanie pewnych niezatykanych do ostatniej chwili kanałów kontaktów i współpracy. Nie jest to jednak objaw samodzielności i niezależności – tylko zadania do wykonania, potwierdzające tylko zasadniczą zależność od czynnika wyższego.

Oczywiście, w Niemczech (podobnie jak i w innych krajach Zachodu) istnieją grupki i ośrodki zainteresowane wyzwoleniem spod amerykańskiej dominacji, są to jednak środowiska nie mające bezpośredniego przełożenia na politykę państwa (czy to o genezie lewackiej, liberalno-inteligenckiej, czy narodowej i narodowo-konserwatywnej). I co do zasady trudno uznać je za jakieś szczególnie wrogie, czy niebezpieczne dla Polski. Zagrożenia dla naszego kraju i narodu, dla ich bezpieczeństwa i przetrwania wynikają bowiem z dalszego utrzymywania się globalnej hegemonii USA, a nie próbami, czy koncepcjami jej przełamania. „Wojna z terroryzmem”, eksport ideologii demoliberalnej i światowego „wolnego rynku” korporacyjno-spekulacyjnego, wreszcie eskalacja już trwających konfliktów do pełnowymiarowej wojny światowej – wszystko to są skutki dążeń do utrwalenia światowego ładu jednobiegunowego i realne zagrożenia dla Polski i Polaków. Faktyczna zależność III RP od Niemiec pod względem kapitałowym, a zatem i politycznym – z całą swą fatalnością i uciążliwością – również jest elementem tego samego porządku międzynarodowego i nie zostanie zniesiona bez jego obalenia, a przynajmniej poważnego osłabienia.

Prawdziwa alternatywa

Mrzonkami są wizje skutecznego wyzwalania się od Niemiec bez kwestionowania podstaw, także organizacyjnych amerykańskiej hegemonii w naszej części świata, tj. przynależności Polski do NATO i Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie. Jeszcze większą naiwnością lub bezczelnym kłamstwem jest udawanie, że III RP jest, czy mogłaby być dla USA „partnerem”, czyli wasalem o znaczeniu choćby porównywalnym z Niemcami. Przeciwnie, nie mając nad Wisłą żadnych istotnych interesów gospodarczych Amerykanie wprost widzą w nas wasala drugiej kategorii, zadaniowanego właściwie tylko czasem na odcinku wschodnim w formie nagonki. Oczywiście, „patrioci” odpowiedzą na to zapewne, że jednak spróbują, tzn. tak wzmocnią Polskę bilionem na inwestycje, że odzyska ona swoją gospodarkę, wzmocni swoją pozycję także/przede wszystkim wobec Niemiec i z takim wianem będzie już pełnoprawnym „strategicznym sojusznikiem USA”. I znowuż jednak – odzyskania gospodarki nie da się przeprowadzić żadnymi, choćby najsympatyczniejszymi ruchami fiskalnymi wobec sieci hipermarketów, tylko poprzez  opuszczenie UE i nacjonalizację, zwłaszcza sektora bankowego, czyli działania na które żadna establishmentowa siła polityczna, choćby nie wiadomo jak „patriotyczna” się nie zdobędzie – także dlatego, że Amerykanie nie mają powodów, by na takie eksperymenty pozwalać. Polska musiałaby więc najpierw/równolegle wydobyć się spod zależności od Waszyngtonu, lokując gdzieś w ramach alternatywnego ładu wielobiegunowego, z jego formami organizacji bezpieczeństwa zbiorowego i współpracy gospodarczej. Gdyby zaś to nastąpiło – to problem zostawania „równorzędnym sojusznikiem Ameryki” na wzór niemiecki – tez już by przecież przestał istnieć, bo zamiana taka straciłaby sens i rację bytu.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że generowanie emocji patriotycznych a to przeciw imigrantom, a to Niemcom – jest właśnie podsuwaniem tematów zastępczych, zaciemniających obraz, czyli taktyką na którą niektórzy następcy endeków i „patrioci” uważają się szczególnie uodpornieni. Właśnie ze względu na podpuszczanie tych środowisk, które wciąż jeszcze chciałyby przecież myśleć w kategoriach racji stanu i interesu narodowego – do znudzenia trzeba powtarzać:

  Polska nie uniezależni się od Niemiec, dopóki nie wyzwoli się spod amerykańskiej hegemonii.

I to jest właśnie cel i program działania dla prawdziwych patriotów i narodowców.

______________________________

prawa-czlowieka-usa-polska

usa_democracy

Advertisements

3 komentarze

Filed under Bez kategorii

3 responses to “Tezy geopolityczne dla endeków i „patriotów”

  1. Generalnie Autor przechodził to samo co ja, czyli też był ścigany pod adresem „agenturalności wobec Rosji”. W mediach „patriotycznych” typu TV Trwam propaguje się pogląd, że 90% mediów w Polsce jest niemieckie, i pośrednio chce wmówić, że ideologie typu gender importowane są za poleceniem posiadacza. Tymczasem przemilczają fakt, że te „niemieckie media” są w posiadaniu, de facto, niemieckiego żydostwa (Axel Springer, amerykański żydowski syjonista, koncern medialny tego typa kontroluje większą część niemieckiej prasy). To niemieckie żydostwo jest przy okazji proamerykańskie, co więcej, republikańskie, i neokonserwatywne, i powierzchownie przeciwne ideologiom typu gender, które swoje korzenie mają w środowiskach żydostwa zachodniego, francuskiego socjalistycznego czy jankeskich demokratów. Także „patrioci” z TV Trwam i tym podobnych to albo bezmózgi zaślepione nienawiścią do Niemiec i Rosji, albo prostytutki żydoUSA celowo okłamujące matołków wpatrujących się w ekran.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Konrad

    Należy teraz pójść za ciosem i powalić ostatnią Święta Krowę III Rzeczpospolitej: Kościół Katolicki.

    Za Komuny mieliśmy jedną Święta Krowę: Związek Radziecki. Teraz mamy trzy: USA, EU (Niemcy) i Kościół Kat.

    Ergo: jesteśmy obecnie 3 razy bardziej zniewoleni niż za Komuny.

    Czasami prosty rachunek arytmetyczny nie jest prosty.

    Lubię to

  3. Antysyjonista YETI ze stalowymi jajami . Bat na syjonistów.

    EDWARD GIEREK – UCZ SIE NA PAMIĘC SYJONISTOPOJEBIE Z kANADY – AUTOSTRADO NIE OPLUWAJ POLAKÓW GNIDO SYJONISTYCZNA.
    EDWARD GIEREK NIGDY NIKOGO NIE POBIŁ-CHOĆ BYŁ KAWAŁ CHŁOPA-A CO DOPIERO ZABIŁ-TO BYŁ NAPRAWDĘ DOBRY CZŁOWIEK.AFERA MIĘSNA TEŻ GO NIE DOTYCZYŁA-TEN CZŁOWIEK W STOSUNKU DO BOLKA I DONALDA TUSKA ORAZ CAŁEJ RESZCIE TEJ BANDY BYŁ ANIOŁEM Z AUREOLĄ NAD GŁOWĄ,A STOSUNKU DO TAKICH POLSKICH DUCHOWNYCH JAK TEN OJCIEC MACIEL/NIE POLAK/BYŁ ARCHANIOŁEM.NA EDWARDA GIERKA NIE BYŁO ŻADNYCH HAKÓW-NIE KRADŁ,NIE ZDRADZAŁ ŻONY,BYŁ UCZCIWY ITD.JAK SOBIE MYSLISZ-MIAŁ POWIESIĆ GUMUŁKĘ I ROZSTRZELAĆ JARUZELSKIEGO….ON MIAŁ WIĘCEJ WROGÓW W WARSZAWIE NIŻ TY WŁOSÓW NA GŁOWIE-NO CHYBA,ŻE JESTEŚ ŁYSY.DZISIAJ DLA BOLKA,DONKA,BRONKA,MICHNIKA I CAŁEJ TEJ FERAJNY-TEN ZOMBI JARUZELSKI JEST CACY,A BOLEK CHODZI DO SZPITALA BY GO W STOPY CAŁOWAĆ.WIESZ JAK WIELKICH MIAŁ GIEREK WROGÓW-TO CI POWIEM-PODCZAS STANU WOJENNEGO,JARUZELSKI TRZYMAŁ BOLKA W LUKSUSOWYM KURORCIE I KARMIŁ FRYKASAMI ORAZ POIŁ KONIAKAMI-GIEREK ZAŚ SIEDZIAŁ W NORZE O GŁODZIE I CHŁODZIE.WIESZ CO PRZYJACIELU-A ODPIEPRZ TY SIĘ OD GIERKA-BO NIC O NIM NIE WIESZ.GDYBY POLSKA MAŁA TERAZ TAKICH 20 GIERKÓW TO INACZEJ BY STAŁA.NA ZAKONCZENIE-GIEREK BYŁ GOJEM-MÓWI CI TO COŚ.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s