Rosja – Polska. Jak znaleźć modus vivendi?

LewRok 2015 był trudny pod wieloma względami. W tym także w relacjach rosyjsko-polskich. Wzajemny brak kceptacji dla punktu widzenia przeciwnej strony uwidacznia się poprzez media, poprzez oficjalne oświadczenia polityków i działaczy społecznych. Niektóre czynniki drażniące są widoczne gołym okiem.

Wystarczy przypomnieć bojkotowanie przez Polaków uroczystości w Moskwie z okazji 70-tej rocznicy Zwycięstwa nad Niemcami faszystowskimi, „walkę z pomnikami żołnierzy radzieckich i braterstwa broni na terytorium Polski, niekończące się sięganie po tragedię katyńską i katastrofę smoleńską. Równocześnie nasilało się dążenie Polski do kroczenia w pierwszych szeregach militarnego bloku NATO i do przysuwania jego struktur coraz dalej na wschód, coraz bliżej granicy  rosyjskiej. Pretensje pod adresem Rosji nie znikają, odwrotnie — aktywizują się.

Jest to tematem rozmowy z rosyjskim politologiem i historykiem, pracownikiem naukowym Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych, specjalistą w dziedzinie samoidentyfikacji historycznej i etnicznej Słowian zachodnich i wschodnich Olegiem Niemeńskim.

– Panie Niemeński, czym, Pana zdaniem, 2015 rok różni się od poprzedniego?

— Dla relacji rosyjsko-polskich był to, w pierwszej kolejności, rok wielkich rozczarowań. Planowano bowiem na ten okres rok wzajemnej wymiany kulturalnej Rosji i Polski. Jednakże po wydarzeniach na tak zwanych Euromajdanie i po tym wszystkim, co one spowodowały, strona polska postanowiła odwołać tę wielką imprezę. Jest to bardzo smutne, gdyż wieloletnie przygotowania do roku wzajemnej wymiany kulturalnej okazały się niepotrzebne. Uważam, że jego odwołanie było wielkim błędem. Imprezy w dziedzinie kultury nie powinny padać ofiarami polityki. Odwrotnie, jeśli stosunki między dwoma krajami są podważane, trzeba aktywizować wymianę kulturalną, gdyż właśnie w tej dziedzinie można zapewnić większe zrozumienie wzajemne chociażby na szczeblu twórców kultury i nauki. Udaremnianie tego i wznoszenie muru wzajemnej izolacji jest drogą donikąd.

– Co, Pana zdaniem, jako uczonego, jest przeszkodą dla wznowienia przyjaznych stosunków dobrego sąsiedztwa między naszymi krajami?

— Ze strony Rosji jest realizowana dość wyraźnie nakreślona linia polityczna. Moskwa gotowa jest do każdych inicjatyw w celu poprawy stosunków. Dla nas wspierają to argumenty z zakresu wartości, czyli nie pragmatyczne — dla Rosjan bowiem subiektywnie bardzo ważne jest utrzymywanie dobrych stosunków z innymi narodami słowiańskimi. Podejście strony polskiej z kolei jest całkiem inne — słowiańskie braterstwo nie odgrywa w jej ujęciu tej roli, natomiast na pierwszym miejscu znajduje się kryterium akceptacji dla „wartości zachodnich”, obcych pod wieloma względami kulturze rosyjskiej. Zresztą, sama Polska nie wszystkie bynajmniej z tych wartości aprobuje.

Jednakże w rzeczywistości sytuacja jest o wiele bardziej złożona: często musimy mieć do czynienia z zaprzeczaniem istnienia Rosji jako takiej, niezależnie od tego, co wewnątrz niej dzieje się. Brak jakichkolwiek konstruktywnych propozycji, a w wyniku jakiegokolwiek pozytywnego podłoża dla prowadzenia negocjacji. Niedawno zapytałem pewnego znanego i nie bardzo już młodego dziennikarza polskiego o liberalnych poglądach: jakie ogólnie dezyderaty wysuwa wobec Rosji Polska i w ogóle Zachód? Jakie, ich zdaniem, miały by być nasze stosunki wzajemne? Spoważniał natychmiast  i odpowiedział niedwuznacznie: „Propozycja jest jedna — popełnienie samobójstwa”. Niestety, ta sprawa została ujęta przezeń bardzo trafnie. Jasne jest, że całkowity brak akceptacji dla Rosji jako takiej nie może być żadną podstawą dla kształtowania konstruktywnych i wzajemnie korzystnych kontaktów.

— Warszawa oświadczała niejednokrotnie, że klucz do rozstrzygania problemów w naszych relacjach dwustronnych znajduje się w Moskwie. Logicznie byłoby założyć, że właśnie Rosja nie jest zainteresowana w poprawie stosunków z Polską. Czy tak właśnie należy rozumować?

– W latach 1990-tych Polska była postrzegana przez Rosję jako ewentualny „most między Wschodem a Zachodem”, i Moskwa w sposób w pełni szczery oferowała jej tę rolę. Niestety. Podstawę tej propozycji tworzył całkowity brak jakiegokolwiek zrozumienia polskiej mentalności i polskiego spojrzenia na Rosję. Trzeba jednakże zaznaczyć, że taka rola obiektywnie — leżałaby jak najbardziej w interesie Polski — niewątpliwie, ten kraj, wskutek swego antyrosyjskiego stanowiska, traci wiele, zarówno w swym rozwoju gospodarczym, jak też w swym znaczeniu politycznym. Obecnie na Zachodzie także dobrze uświadomiono sobie, że zwracać się do Warszawy należy tylko w tym przypadku, jeśli chodzi o pogorszenie stosunków z Moskwą. Jeśli zadanie jest odwrotne — lepiej obejść się bez jej udziału. W wyniku dla Polski staje się nie do przyjęcia każde oświadczenie ze strony krajów Europy Zachodniej w spawie konieczności poprawy stosunków z Rosją. Przecież zakłada to rozwój tych stosunków bez udziału Warszawy, ponad nią. A przecież cała polska myśl geopolityczna uświadamia to jako niebezpieczeństwo podstawowe, któremu należy przeciwstawiać się na wszelkie możliwe sposoby. W wyniku Polska zajmuje stanowisko radykalne i nie jest gotowa na wyjście na spotkanie Rosji na żadnym kierunku. Teraz, z chwilą objęcia władzy przez nowy rząd, to podejście uzyskuje coraz bardziej drastyczny i aktywny charakter. Jednakże niezależnie od tego, jak będzie kształtować się historia dalej, Rosja mimo wszystko pozostanie wschodnim sąsiadem Polski i będziemy musieli znaleźć jakiś modus vivendi. Prawdą jest również istnienie wymiaru ludzkiego: na szczeblu stosunków międzyludzkich Rosjanie i Polacy utrzymują z reguły dość dobre, przyjazne kontakty, powiedziałbym nawet, że wykazywana jest tu wzajemna sympatia, co wzbogaca nasze narody.

Wiktor Bezeka
Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/opinie/20151231/1760033/rosja-polska-relacje.html#ixzz3vtoob9bx

8 komentarzy

Filed under Bez kategorii

8 responses to “Rosja – Polska. Jak znaleźć modus vivendi?

  1. Pingback: Rosja – Polska. Jak znaleźć modus vivendi? | Pekok Antylichwiarz

  2. Konrad

    Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o obecne stowarzyszenie słowiańskie, które przyjęło nazwę Zadruga. Ale „dyplomatycznie” nie będę się jeszcze oficjalnie wypowiadał. Natomiast postanowiłem umieścić fragment wywiadu, który udzielił magazynowi „Odala” Antoni Wacyk, z którym miałem kiedyś okazje wymienić parę listów. Uważam go, po Stachniuku, za najwybitniejszego polskiego Słowianina 20. wieku.

    Umieściłem też wypowiedź Leszka Kołakowskiego, którą redaktor Odali otwiera wywiad z Wacykiem. Wywiad w całości miał się ukazać w drugim wydaniu mojego magazynu: „Moja Słowiańska Polonia”.
    ———————————————
    Wywiad z Gniewomirem z Podola – Antonim Wacykiem

    “Katolicki Kościół na służbie narodowej doktryny to idea sprzeczna wewnętrznie. Wiara chrześcijańska nie jest etniczna, lecz kosmopolityczna, jest orężem skierowanym do wszystkich i do każdego.” (—Leszek Kołakowski)

    „Antoni Wacyk urodził się w 1905 roku na Podolu. Po ukończeniu gimnazjum wykształcenie wyższe zdobył na wydziale prawa lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza. Od początku istnienia pisma “Zadruga” wchodził w skład jego redakcji; był bliskim współpracownikiem Jana Stachniuka, autorem licznych artykułów…. Warto więc zapoznać się z odpowiedziami, jakich pisarz i publicysta udzielił Marcinowi, red. pisma “Odala.”

    Odala: W Europie odradzają się różnorakie ruchy pogańskie. Czy sądzi pan, że współpraca na tej płaszczyźnie byłaby możliwa? Jakie korzyści by ona przyniosła?

    Antoni Wacyk: Bardzo silnie odradza się pogaństwo w Ukrainie. A to znaczy: wspólne pierwotne słowiaństwo. W miarę sił należy się z tym kontaktować. Zachód zaś, różne Antaios-y itp., to raczej tylko prądy literackie, zabawa pięknoduchów.

    Odala: W Polsce istnieje dużo różnych ugrupowań nawiązujących do ideologii Stachniuka, jak np. Unia Społeczno-Narodowa, Zrzeszenie Rodzimej Wiary, działa wydawnictwo Toporzeł, powstają młodzieżowe niskonakładowe pisemka o treści pogańskiej. Czy jest szansa, by ruch objął szersze masy społeczeństwa?

    Antoni Wacyk: Gdyby ruch Zadrugi objął szersze masy społeczeństwa, byłoby to dowodem, że jest nic niewart.

    Odala: Jakie największe zagrożenia widzi pan dla polskiej młodzieży i całego narodu polskiego? Co pan sądzi o polskiej młodzieży?

    Antoni Wacyk: Dzisiejsza młodzież: po pierwsze, wskutek wylania się wsi do miast, zniknął analfabetyzm, ale obniżyła się kultura. Po drugie, katolictwo gnije od środka i traci dawny autorytet. Skutek: młodzież nigdzie nie widzi wartości jako drogowskazu życia, popada w cynizm, konsumpcjonizm. Brak idei wielkiej, rodzimej, stąd zachłystywanie się szmirą Zachodu. Ale wierzę, że w wąskiej mniejszości, młodzież, jak zawsze była, jest i dziś zdrowa.

    Lubię

  3. Racjonalista

    Z poglądów pana Niemeńskiego wynika, że wciąż na Rosjanach ciąży niewola mongolska i mongolski styl myślenia, wedle którego podwładni muszą myśleć tak samo, jak władza. Stąd nieporozumienie i Rosjanie sądzą, że Polacy myślą tak, jak głoszą to polskojęzyczne i antypolskie media, albo myślą tak, jak działa antypolska władza rządząca w Polsce. Owszem, zmasowany i nieustanny atak informacyjny miesza w najsłabszych w Polsce głowach i duszach, ale silni duchem Polacy, a więc jądro narodu, nie dają się poszczuć na Moskala. Śmiertelnym wrogiem Polski, jak i całej Słowiańszczyzny są Niemcy oraz twórcy narodu niemieckiego, czyli rządzący dziś światem lud mojżeszowy, a więc ten sam, który zmasakrował Rosję w latach rewolucji 1917, a Polskę w latach 1939-56 oraz po 1989.

    Lubię

  4. julius

    Ja osobiście jestem zwolennikiem współpracy narodów słowiańskich. Wiadomą rzeczą jest, że musi być naród przewodzący wspólnocie i czy chcemy tego czy nie słowiańszczyzna musi zjednoczyć się pod szyldem jednego narodu najsilniejszego aby nie mówić tylko o przetrwaniu ale o zdominowaniu dzisiejszego świata. Jeśli Polacy tak łatwo wyrzekają się swojej ojczyzny w imię idei Unii Europejskiej gdzie dominującą warstwą są tzw koczownicy azjatyccy a nasz naród został sprowadzony do roli tak na prawdę niewolnika to praca nad przywróceniem godności wolnego Słowianina będzie żmudna. Jeśli chodzi o prezydenta Rosji Putina to mam mieszane uczucia co do tej osoby. W armii Federacji służy około 20000 oficerów, podoficerów i szeregowych żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Został nawet utworzony rabinat polowy gdzie żydowskim kapelanem polowym został mianowany do stopnia generała jeden z rabinów.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s