Karygodne absurdy w gospodarce i finansach

Statystyka_ŚlązakPrezentuję cześć I „Korekcyjno-naprawczego programu gospodarczego” opracowanego przez dr Ryszarda Ślązaka eksperta od spraw gospodarki i prywatyzacji, ze strony Klubu Inteligencji Polskiej. Zawiera proste sposoby usunięcia absurdów w gospodarce.

  1. Promocja eksportu i gospodarki.
  2. Pozorność promowania eksportu. Programowanie polskiego eksportu jeszcze w roku 2013, kiedy pisano ten program, było prowadzone w kilku departamentach Ministerstwa Gospodarki i w innych różnych instytucjach i podmiotach gospodarczych. W Ministerstwie Gospodarki jest Departament Instrumentów Wsparcia, który zajmuje się promocją eksportu z dofinansowaniem z puli środków unijnych, choć dokładnie w niewiadomym zakresie i rodzaju bo w tzw. zadaniu Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka (POIG) – pod działanie określane symbolem 6.5.1. promocja polskiej gospodarki na rynkach międzynarodowych. Natomiast, decyzje o dofinansowanie do wystawianego tzw. paszportu eksportu wydaje już Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości /PARP/. Ale już dofinansowanie w zakresie promocji i wspierania eksportu ze środków budżetowych państwa, znajduje się w Departamencie Promocji i Współpracy Dwustronnej tegoż Ministerstwa Gospodarki. Kto więc właściwie i profesjonalnie promuje polski eksport nie wiadomo. Można domniemać, że anonimowo promują chyba tylko w cyrkulacji dokumentów i w samozadowoleniu.

Poza zadaniami promocyjnymi finansowanymi z puli środków unijnych występuje i jest prowadzona promocja eksportu finansowana ze środków budżetu narodowego. Występowało to poza unijnymi programami określanymi liczbowo jako 6.5.1 i 6.5.2, także w charakterze różnorodnych projektów promocyjnych nadzorowanych przez to Ministerstwo, a realizowanych przez różne firmy/podmioty gospodarcze, stowarzyszenia, czy jakieś tam amatorskie i grupowe związki branżowe. Na ich działalność promocyjną jednostki tego resortu gospodarczego, uznaniowo i według własnej, dowolnej oceny, przyjmuje ich wnioski o dofinansowanie prowadzonej przez nie promocji eksportowej danego producenta lub wyrobu. Powinno to dotyczyć tylko i wyłącznie firm z kapitałem polskim, a w żadnym przypadku nie powinno i nie może obejmować firm zagranicznych działających w naszym kraju. Uznaniowość przyznawania tych środków pomocowych dla firm, które o nie występują, ma za daleko posunięty stopień dowolności i indywidualnej oceny, a często wprost pozornej oceny opartej na koleżeńskości i długości pracy wnioskodawcy w resorcie, czy na jego placówkach zagranicznych. Powstaje więc rażąca asymetria w ocenie przyznawania tej promocyjnej pomocy. Występuje wiele, jak wspomniano wyżej, firm które świadczą usługi promocyjne, objęte Rozporządzeniami Rady Ministrów, /na konferencje międzynarodowe, certyfikaty towarowe dopuszczające towar do eksportu, branżowe projekty promocyjne i publikacje promujące polskie firmy eksportowe za granicą/. Z przykrością należy stwierdzić, że nikt w tym resortowym aparacie gospodarczym, nie umiał odpowiedzieć na pytanie, czy używany termin ‘polskie firmy eksportowe’ odnosi się wyłącznie do firm czysto polskich, czy do wszystkich działających w kraju. Większość zapytywanych odpowiadała, że dotyczy to wszystkich firm bez żadnego wyjątku. Ocena składanych projektów na działanie promocyjne o dofinansowanie w tych czterech tytułach budzi poważne zastrzeżenia ekspertów, co do obiektywności oceny, rozmiaru i zakresu promocyjnego oraz zasadności przyznawania określonych, znaczących kwot. Można stwierdzić, że występuje rażąca asymetria w przyznawaniu kwot pomocowych. Młody aparat pracowniczy, słabo rozumiejący praktyczne procesy gospodarcze i pozbawiony profesjonalnego ekonomicznego nadzoru, raczej z niewiedzy i nieporadności popełnia tak nie dopuszczalną swobodę uznaniowości. W stołecznym środowisku ekonomistów bardzo często tego rodzaju sprawy są ostro krytykowane, choć praktycznie bez udziału pracowników, czy przedstawicieli państwowych instytucji, np. agencji przyznających te środki pod nadzorem ministra gospodarki.

  1. 2. Powinien być pilnie opracowany i przedłożony z dostępem dla opinii publicznej, wykaz firm, które otrzymały dofinansowanie z puli poza unijnej, z podaniem, nazwy firmy, nazwy projektu z krótką charakterystyką zasadności uznania wniosku i przyznanej kwoty dofinansowania, za okres ostatnich siedmiu lat naszego dotychczasowego członkostwa w unijnej wspólnocie gospodarczej. Taka ich analiza jest niezbędna, nowemu i światłemu światu gospodarczemu, w nowym okresie wieloletniego budżetu unijnego i w okresie przezwyciężania kryzysu, poszukiwania oszczędności na nieracjonalnym, czy na nieefektywnym ich dotychczasowym wydatkowaniu. To uzasadnia, a nawet wymusza natychmiastową reorganizację służb promocyjnych i eksportowych, wskazując na zasadność utworzenia jednej służby do spraw eksportu, a może nawet i importu, regulującej i nadzorującej ten śmietnik importowy, który bez żadnego nadzoru i jakiejkolwiek kontroli, nawet jakościowej, płynie strumieniem do naszego kraju. Zastanawiającym jest skąd pochodzą środki dewizowe na import tego śmietnika, i to w okresie kiedy już zadłużenie zagraniczne państwa wyraża się kwotą na ponad 300 mld dolarów USA. Przecież żadne transakcje w handlu zagranicznym, importowe, /handlowe, inwestycyjne, czy nawet usługowe/ nie są płacone w złotych, tylko w obcych walutach. Choć wszyscy wokół wmawiają nam, że polski złoty jest wymienialny, i to nawet wtedy kiedy żaden kontrakt inwestycyjny na realizacje inwestycji w Polsce z zagranicznym wykonawcą nie jest płatny w walucie narodowej w złotych tylko w walutach obcych. A więc niemal wyłącznie walutą płatniczą w kontraktach z firmami zagranicznymi, wykonawcami inwestycji czy w innych kontraktach importowych nie jest narodowy złoty, a obcy środek płatniczy, najczęściej EURO lub dolar amerykański. Jak je zdobywamy i skąd te środki dewizowe mamy, to wiemy, że głownie z kredytów zagranicznych, sprzedaży obligacji na zagranicę, częściowo z eksportu, a także z przekazów stale i czasowej polskiej emigracji z całego zachodniego świata przesyłanych do swoich rodzin w kraju, trwających w biedzie i niedostatku. A przecież posiadanie obcych dewiz jest i musi być celem naszej polityki gospodarczej, realizowanej poprzez handel zagraniczny, a marginesowo tylko z napływu przekazów od przymusowej paro pokoleniowej emigracji dla swoich rodzin pozostałych w Ojczyźnie.

Aż się prosi opracowanie i przyjecie w polityce gospodarczej najpierw i obecnie programu oszczędności w wydatkach dewizowych, a perspektywicznie posiadanie dodatniego salda w bilansie handlowym i płatniczym kraju. O tych programach, szczególnie o tym pierwszym ja słyszę już od wielu lat, zawsze była mowa i to nawet w różnych klubach parlamentarnych, że taki program jest konieczny, i że talki program prawie wszystkie partie parlamentarne posiadają, tylko rząd dotychczas go nie posiada i nie realizuje, bo co roku bardziej zadłuża państwo zewnętrznie, choć jednoczenie z Unii pozyskuje znaczące środki dewizowe. Taki program powinien być przecież realizowany przez ministra gospodarki kierującego gospodarką państwa. Poprzedni ministrowie gospodarki przechwalali się, że taki program oszczędności w wydatkach dewizowych jest nawet realizowany, ale jakoś tego nie widać, i nikt o nim nie słyszał. Może teraz w okresie powszechnie odczuwanego przez społeczeństwo bezrobocia, nędzy, zaczniemy oszczędzać w nieracjonalnym i nie kontrolowanym odpływie dewiz w przeróżnych wydatkach na zagranicę. Najwyższy czas taką gospodarkę finansową prowadzić. Tylko ktoś musi taki program opracować i nakazać bezwzględną jego realizację.

Pod działanie 6.5.1, Promocja polskiej gospodarki na rynkach międzynarodowych. Należy zweryfikować funkcjonowanie służby realizującej to podziałanie 6.5.1, które jest realizowane rzekomo poprzez szereg różnorodnych praktycznych działań promocyjnych. Najważniejszym jest zadanie ‘organizacje branżowych programów promocji’, a drugim – badania wizerunkowe Polski i opracowywanie koncepcji wizualizacji programu promocji polskiego asortymentu towarów/wyrobów, a nie jak dotychczas błędnie – rzekomo całej gospodarki w świecie, oraz inne pozostałe zadania jak np. reklama usług turystycznych. Jako trzecie zadanie to udział w kluczowych wydarzeniach promocyjnych na świecie w ujęciu programów promocji nie ogólnej gospodarki polskiej, ale określonych dóbr, które możemy eksportować lub w których dziedzinach możemy realizować budownictwo eksportowe, czy określone rodzaje usług. Promocja pod tytułem gospodarka Polski niewiele daje, poza dużym wydatkowaniem środków krajowych i dewizowych w tytule.

  1. Program promocyjny. Moim zdaniem Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka (POIG), pod działanie 6.5.1 „Promocja polskiej gospodarki na rynkach międzynarodowych”, nie został profesjonalnie przygotowany, i skutkuje ponoszeniem zbędnych kosztów tj. kosztów wdrożenia tego programu, wynagradzania za wykonanie praktycznie mało użytecznego programu POIG, przez rzekomo profesjonalnych organizatorów, ich wykonawców.

Zasadnym byłoby, aby te fundusze unijne przeznaczyć bezpośrednio dla producentów lub usługodawców /firm/, na dofinansowanie (np. w formie składania wniosków o dofinansowanie) do wystaw, wyjazdów na targi, na misje handlowe czy gospodarcze, czy innego rodzaju reklamy promocyjne określonych dóbr towarów, producentów krajowych przy różnych imprezach międzynarodowych, i krajowych itp. Można by określić na jakiego rodzaju targi (podać branże) lub sporządzić listę priorytetowych targów, misji, z podaniem określonych branż i rodzaju wyrobów, które poprzez promocję jesteśmy w stanie w dużej ilości, czy masie eksportować i to przez długi okres czasu, tworząc w ten sposób lub utrwalając naszą specjalność eksportową. W tej dotychczasowej formie promocyjnej niewiele udało się osiągnąć, choć wydano poważne środki finansowe. Dotychczasowy program promocji gospodarki nie powinien być dopuszczony do kosztownej realizacji. Zawiodły tutaj, chyba kwalifikacje zawodowe osób odpowiedzialnych za jego przygotowanie, a jak powszechnie wiadomo był on opracowywany przez wysoko płatne firmy zewnętrzne, a nie przez zawodowy aparat gospodarczy resortu, czy podległe mu inne służby agencyjne, przy słabości zawodowej osób pełniących nad nimi nadzór zawodowy i służbowy.

W tym pod działaniu 6.5.1, o zgrozo, stworzono nawet termin nieokreślony przemysł wytwórczy. W ramach tej samozwańczej branży przeznacza się dotacje na rzekome wsparcie produkcji wyrobów betonowych i z surowców mineralnych, produkcji asortymentu artykułów gospodarstwa domowego, a nawet na finansowanie artykułów toaletowych i sanitarnych, które uprzednio polskie przedsiębiorstwa produkowały w nowoczesnej jakości, i w dużej ilości na rynek krajowy i na eksport. Teraz na jakieś innowacje dostają dotacje nawet nikomu nieznane firmy zagraniczne.

Przedsiębiorcy doskonale znają swój towar, znają popyt koniunkturalny poszczególnych rynków narodowych, na które chcą wejść z danymi swoimi wyrobami, i znają też własne możliwości eksportowe. A jeśli nie znają to mogą prosić COIE (Centra Obsługi Inwestora i Eksportera) oraz w ambasadach wydziały promocji handlu i inwestycji, o pomoc w tym zakresie.

  1. Inne działania promocyjne, takie jak wystawy narodowe, targi międzynarodowe, wizyty studyjne w Polsce dla zagranicznych dziennikarzy gospodarczych, kampanie reklamowe za granicą np. promocja naszego państwa, polskiej gospodarki, czy nawet całej tylko branży, jak też udział w kluczowych wydawnictwach promocyjnych na świecie i w kraju. Powinny być realizowane tylko bezpośrednio poprzez różne polskie firmy i w części, także przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Byłoby to nowym zadaniem dla tej zbędnej w obecnej dekadzie i bardzo kosztownej agencji. Istnienie i funkcjonowanie tej agencji, w zasadzie bez zadań, trwającej w inercji nawyku i nieprzydatności państwowej w obecnym już okresie, jest bezzasadne. Należy ją przekształcić lub rozwiązać. Należy jej zmienić zadania, gdyż była ona powołana w innym okresie dla innych zadań, których teraz od ponad dekady już prawie w całości nie realizuje, nawet nie wiadomo jakie ona obecnie realizuje zadania. Wymaga więc przekształcenia dla innych zadań lub natychmiastowego rozwiązania.

Poszukuje się nieporadnie rożnych rodzajów promocji, a podstawowa możliwość promocyjna powszechnie stosowana w każdym kraju, to lotniska. W większości krajów świata na lotniskach, w portach lotniczych, są sklepy niemal wyłącznie z towarami własnego, danego kraju. Na lotnisku w Warszawie i w Krakowie są ogromne powierzchnie sklepowe, wystawiennicze, przed strefowe i strefowe bo poza strefą celną. Praktycznie, wszystkie tam zlokalizowane sklepy, są cudzoziemskie i niemal wyłącznie z towarami zagranicznymi. W Warszawie na 272 sklepy tego rodzaju tylko kilka jest krajowych. Tam i w nich powinna być w pierwszej kolejności, uruchomiona w sposób stały promocja wyłącznie polskich i regionalnych wyrobów, które muszą być rozsławiane i przez podróżnych rozwożone po całym świecie. Dlaczego tak nie jest, przecież to czysta i najtańsza promocja dóbr i kultury własnego kraju. Czy w MG odpowiedzialni za promocje dyrektorzy i osoby wyższe funkcyjnie, nigdy o tym nie pomyśleli, aby te miejsca uczynić promocyjnymi.

Ponadto zachodnie firmy działające w Polsce, i to te nie płacące podatku dochodowego w naszym kraju, opanowały swoimi sklepami niemal wszystkie główne miejskie trasy, a w części także i szlaki turystyczne, w których zbywają swoje zagranicznej produkcji towary. Te właśnie trasy należy odzyskać dla promocji i zbytu, tańszym kosztem naszych towarów. Promocję wewnętrzną dla zagranicznej klienteli wzmocnić, co wcale nie jest takie trudne do wykonania. Tego rodzaju promocja ma przecież znamiona eksportowe. Najwyższy czas zintensyfikować działanie MG, zajmującego się przecież handlem zagranicznym, w tym kierunku i problemie, i zmienić to na korzystny dla naszych interesów narodowych stan.

  1. Koncentracja zadania w MG. Choćby z tych powyższych względów, wskazanym i koniecznym jest szybkie utworzenie w Ministerstwie Gospodarki, jednego departamentu w miejsce dotychczasowych trzech: Departamentu Instrumentów Wsparcia, Departamentu Wdrażania Programów Operacyjnych, oraz części Departamentu Promocji i Współpracy Dwustronnej w zakresie promocji polskiego eksportu i zagranicznej turystyki do Polski. Nowo utworzony departament zajmowałby się kompleksowo promocją polskiego eksportu, dofinansowywanej ze środków pochodzących z budżetu narodowego i ze źródła unijnego.

Do czasu utworzenia specjalistycznej służby, nowego departamentu, czy odrębnego podmiotu gospodarczego, np. agencji promocji polskiego eksportu, problematyka eksportu powinna być realizowana przez nowo powołany w Ministerstwie Gospodarki departament, który przyjmowałby wnioski eksporterów o przyznanie dofinansowania, a nie ogłaszania, jak to jest dotychczas przetargów, na takie zlecane zadania, jakie są obecnie realizowane pod symbolem liczbowym 6.5.1 i to poprzez różnorodnych, nawet anonimowych pośredników.

  1. Wdrażanie programów promocyjnych. Ministerstwo Gospodarki ma też departament wdrażania programów operacyjnych, który to departament zajmuje się problematyką unijną określaną symbolem 6.5.2. Przyjmuje on wnioski o finansowanie i obsługuje te objęte numeracją unijną i 6.5.2 zadania, to jest imprezy promocyjne. Ale przetargi ogłasza już inny departament. Poprzednio dofinansowywanie targów, misji handlowych i wystaw było wyłącznie w Ministerstwie Handlu Zagranicznego, potem wyłącznie w Ministerstwie Gospodarki. W całym powojennym okresie mieliśmy centralny urząd obsługujący współpracę gospodarczą z zagranicą. W ostatnim okresie funkcje te spełniało było Ministerstwo Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, które z niezrozumiałych względów i ze szkodliwością dla gospodarki państwa, zostało zlikwidowane przez nowych, słabych ekonomicznie i nie doświadczonych, a szczycących się nazewnictwem demokratycznym reformatorów. W konsekwencji tego państwowy aparat gospodarczy zajmujący się dziedziną handlu zagranicznego został radykalnie ograniczony, i ma obecnie charakter szczątkowy, bo nawet większość zagranicznych placówek czy służb przedstawicielskich handlu zagranicznego pracująca poza krajem, została poprzez likwidację ograniczona do tego właśnie stopnia.

Samo Ministerstwo Gospodarki z obecnym zakresem prowadzenia i obsługi handlu zagranicznego, jest słabe liczebnie i profesjonalnie. Obsługującej tą ważną dla każdego współczesnego państwa dziedzinę gospodarki, niewiele robi, bo niewiele może, choć ma dobrze rozwiniętą funkcję wycieczkową swoich wysokich przedstawicieli. Służba ta powinna być w najbliższym okresie reaktywowana, rozwinięta, do właściwych dla potrzeb eksportowych kraju, rozmiarów. Współpracę gospodarczą rzekomo prowadzimy z większością współczesnych krajów świata, położonych w różnych strefach czasowych, a w Polsce w służbie handlu zagranicznego nie ma nawet dyżurnego przez całą dobę, który odbierałby bezpośrednie kontakty z zagranicy, od tych którzy usiłują się z nami najpierw kontaktować telefonicznie o informacje, czy z zapytaniem ofertowym właśnie dla nawiązania kontaktów i z kim w naszym kraju. Uskarżanie się obcych na brak możliwości porozumiewania się z Polską z tego powodu jest niemal powszechny i permanentny i to od długiego czasookresu. Znaczącego postępu oczekiwano od obecnego ministra gospodarki, ale ten tylko gada, a oczekiwanych zmian nie widać, a czas płynie.

Parę lat temu obsługę targów i wystaw zagranicznych, z nie znanej nikomu zasadności, a właściwie bezzasadnie, przeniesiono do urzędów marszałkowskich, które są ponadto obciążone ogromem innych i różnych zadań. Urzędy te zupełnie nie radzą sobie z tym problemem, nie mają doświadczenia, kadry, ani właściwych kontaktów z zagranicą i do jego wykonywania wynajmują znów firmy zewnętrzne, często firmy zagraniczne. Zupełnie nie zrozumiałym jest, że MG choć tylko częściowo zajmuje się handlem zagranicznym, to ma jednak placówki zagraniczne i swoich przedstawicieli za granicą w niektórych ambasadach, w różnych krajach świata. Więc jaki cel miało przeniesienie dofinansowywania targów, wystaw i misji handlowych do urzędów marszałkowskich.

Trzeba natychmiast naprawić ten nieefektywny promocyjnie nonsens, powodujący straty środków państwowych. To profesjonalna kadra MG w kraju i zagranicą ma się tym efektywnie zająć, tak by wreszcie zadania eksportowe były celem naszej polityki gospodarczej, a nie importowej, jak to jest dotychczas. Kto dokonał takiej nierozważnej parcelacji zadań i zdjęcia odpowiedzialności z każdej służby, państwowej, ministerialnej, która teraz amatorsko w samorządach zajmuje się tym żywotnym, eksportowym problemem naszej gospodarki.

  1. Nowe instrumenty. Należałoby opracować nowe instrumenty wspierania eksportu finansowanego ze środków budżetowych, ponieważ miałyby one charakter narodowy. Te nowe instrumenty powinny mieć ekonomiczny i bardziej przyjazny dla producentów-eksporterów charakter. Z opracowaniem tych nowych instrumentów nie powinno być żadnego problemu, ponieważ kadra MG zajmująca się problematyką unijną jest dodatkowo, tytułem tzw. dodatku unijnego, wynagradzana. I to ku powszechnemu zaskoczeniu. Z nasłuchu publicznego wynika, że w MG nawet sekretarki otrzymują ten dodatek, a nie ci co zajmują się choćby promocją eksportu.
  2. Rozproszone zadania służb proeksportowych w MG.Z oceny dotychczasowej praktyki funkcjonowania tych resortowych służb proeksportowych wynika, że występował jakby brak wiedzy u dokonujących takiego szczegółowego i cząstkowego rozproszenia eksportowego zadania. Obecnie nie wiadomo, który departament czym się zajmuje. Powinien być jeden departament promocji gospodarczej, eksportu i inwestycji polskich za granicą oraz drugi departament przedsiębiorczości. To wszystko razem ma funkcjonować sprawnie i efektywnie, ze stanem wiedzy i wyników. W MG jest dużo starszej, doświadczonej, i profesjonalnej kadry, która nawet w tym cząstkowym istnieniu pod właściwym nadzorem czy zainteresowaniem rządu, może poprowadzić te kwestie. Dotyczy to zwłaszcza tych krajów, w których posiadamy jeszcze ambasady. Ja wiadomo większość ambasad została zlikwidowana, a ich majątek rozprzedano, zamiast czasowo być wydzierżawić, choćby naszym emigrantom.

9/10. Profesjonalni organizatorzy promocji. Oparcie realizacji jednego z działań, to jest organizowanie branżowych programów promocji, jako promocji branżowej na tzw. profesjonalnym dotychczasowym organizatorze-pośredniku promocji, wydaje się być błędnym i nieuzasadnionym ekonomicznie. Jest to dodatkowy niepotrzebny dla państwa wysoki kwotowo, ponoszony koszt. Te środki finansowe powinny być skierowane bezpośrednio do przedsiębiorstw/spółek, zajmujących się znacznym już eksportem, lub do potencjalnych eksporterów, z przeznaczeniem na ściśle określone cele związane z promocja eksportową na dotychczasowych i nowych narodowych rynkach zbytu, ich towarów, a nawet usług, tak jak to było w dalszej przeszłości. Np. na dofinansowanie udziału w targach, wystawach, misjach handlowych i gospodarczych. Tak było w okresie funkcjonowania sektorowego programu operacyjnego wzrostu konkurencyjności przedsiębiorstw /SPOWK/.

  1. Stan promocji nowych pseudo branż gospodarczychjuż z finansowego punktu widzenia jest wprost przygnębiający, marnotrawstwem środków finansowych. Promocja tych branż następuje poprzez tzw. organizatorów-pośredników wyłanianych poprzez konkursy i wysoko opłacanych z puli środków państwowych, Ministerstwa Gospodarki. Faktycznie i praktycznie środki te idą na opłacanie pośredników, a nie na faktyczną promocję. Tak np. organizator pośrednik promocji branży jachtów i łodzi rekreacyjnych otrzymał 8 mln złotych, pośrednicy obsługujący branżę meblarską otrzymali 10,5 mln złotych, pośrednik obsługujący branżę jubilersko – bursztyniczą otrzymał 6 750 000 złotych, inny na branżę budownictwa, choć nie wiadomo jakiego, mieszkaniowego /komunalnego czy developerskiego lub indywidualnego/, przemysłowego, drogowego, hydrotechnicznego czy podwodnego otrzymał 11 250 000 złotych. A branża tajest obsługiwana w promocji, aż przez sześć podmiotów doradczo-organizacyjnych. Branża turystyki medycznej otrzymała 5 mln złotych i jest obsługiwana przez 5-ciu organizatorów pośredników promocyjnych. Analogicznie obsługiwane są te pozostałe, przedziwne w nazewnictwie, rzekomo nowe branże w naszej gospodarce.

Ministerstwo Gospodarki ma przyznane budżetowo na roczną promocję tego zadania określonego liczbowo jako 6.5.1, tj. organizacje branżowych programów promocji, 180 100 000 złotych, a organizatorzy, pośrednicy obsługujący promocje tych 15 branż otrzymali ją niemal w całości Do wyjaśnienia pozostaje także kwestia pozostałych branż, bardziej ważnych dla gospodarki narodowej, również i w przedmiocie eksportu, jak np. branże przemysłowe. Dlaczego one nie są obejmowane pomocą w promocji i obsłudze ich eksportu.

Celowość ekonomiczna stowarzyszeń branżowych

  1. Istniejące izby i stowarzyszenia branżowe. Należy wziąć pod uwagę, że poza powyższymi rodzajami wydatków promocyjnych występują jeszcze inne rodzaje w znaczeniu bardziej rozproszonym, czy podmiotowo indywidualnym. Mamy w kraju ponad 200 izb gospodarczo, rzemieślniczo-handlowych, a ja sam znam 152 izby gospodarczo-rzemieślnicze, które w jakimś stopniu, także korzystają z dofinansowywania swojej działalności przez MG z puli środków budżetu centralnego państwa.

Mamy i działa w kraju 450 stowarzyszeń branżowych przedsiębiorców, które także zajmują sie promocją eksportu i gospodarki i także w jakimś stopniu korzystają z dofinansowywania tej działalności przez MG, środkami pochodzącymi z budżetu narodowego czy z funduszy unijnych. W samym sektorze rolnym działa ponad 60 tego rodzaju stowarzyszeń, głównie mięsnych. Do tych dobrowolnych stowarzyszeń o samozwańczej nazwie branżowych i izb gospodarczo-rzemieślniczych, nie należą prawie w ogóle firmy zagraniczne. Należy pamiętać, że firmy obce przejęły niemal w całości polskie przedsiębiorstwa przemysłowe, budowlane, transportowe, handlowe, przetwórstwa rolno-spożywczego, mięsnego, a nawet surowców mineralnych. Do wyjaśnienia w programach promocyjnych MG pozostaje kwestia, czym te izby i stowarzyszenia dysponują, i jakimi rodzajami towarów wytwarzanych w naszym kraju, które są lub powinny być objęte listą promocyjnych wyrobów eksportowych.

Konsekwencją takiego chaotycznego działania promocji eksportowej, wszystkie te podmioty działające rzekomo dla promocji, prowadzą jakby odwrotną działalność, bo importową, z której w znacznym stopniu się utrzymują. Ich głównym, jeśli już przedmiotem działalności na styku z zagranicą, powinna być płaszczyzna eksportowa. I tak należy te wszystkie pozorowane działalności proeksportowe przekształcić,by występowało działanie dla eksportu, a nie dla importu. Nie każdy podmiot gospodarczy powinien mieć prawo do importu, a sam import towarów powinien być poddawany szczegółowej ewidencji i kontroli jakościowej, nawet w bieżącej sprawozdawczości gospodarczej. Wszystko to wynika z istniejącego chaosu wymagającego uporządkowania, znormalizowania i objęcia rozumnym i ekonomiczno-finansowym nadzorem, w tym przypadku MG.

  1. Ministerstwo nie powinno zajmować się operacyjną obsługą eksporterów jak dotychczas, lecz problematyką strategiczną, tj. tworzeniem gospodarczej strategii promocji i wspierania eksportu, oraz strategii promocji polskiej gospodarki jako całości, i w większym stopniu obsługą eksportu i promocją polskiej gospodarki poprzez jego własne zagraniczne Wydziały Promocji Handlu i Inwestycji, które MG posiada w istniejacych n/ambasadach. Niektórzy, choć bardzo nieliczni nasi eksporterzy posiadają nawet własne przedstawicielstwa handlowe poza granicami kraju z którymi MG mogłoby ściśle współpracować.

W tym, i dla tego celu należy wprowadzić system programowania i implementacji polityki eksportowej, i wskazanym jest utworzenie w najbliższym czasie profesjonalnych jednostek działających w tym zakresie. Mogłaby być to np. jedna z dotychczasowych, przekształcona agencja, jak np. PAIIZ, dla zajmowania się promocją polskiej gospodarki i polskiego eksportu oraz ekspansją polskich inwestycji za granicą. Wskazana jest też koncentracja obsługi finansowej naszych eksporterów w jednym czy w dwóch bankach jak to było z zadziwiającą skutecznością w przeszłości.

  1. Wadliwe zbędne i kosztowne reklamy. Reklama zamieszczona w TV o Centrum Obsługi Inwestorów i eksporterów /COIE/ pod logiem MG o dofinansowywaniu eksporterów była błędna, ponieważ takiego dofinansowania nie ma. W Polsce nie przyznaje się takiego rodzaju dofinansowania. Na różnorodnych spotkaniach polskie podmioty gospodarcze współpracujące z zagranicą, i różni eksporterzy, permanentnie uskarżają się w rażąco ostrej formie, że MG reklamuje coś czego samo, ani nikt inny w kraju nie realizuje, że nie ma takich dopłat jakie reklamują. Nawet tak prosta, choć b. droga reklama została źle opracowana i z błędami zamieszczona. Wprowadza ona dużą liczbę firm i opinię publiczną w błąd i wywołuje liczne protesty. Mimo to nie została wycofana. Z godnie z jej treścią firmy żądają dopłat, a samo MG potwierdza im że takich nie ma. Stosujemy przecież dofinansowanie do promocji eksportu, co dokładnie, szczegółowo i w sposób wyczerpujący zostało przedstawione w niniejszym programie naprawczym.
  2. Wykorzystanie krynicznej możliwości promocji kraju i gospodarki. Dotychczas słabo jest jeszcze wykorzystywana sposobność promocji naszej gospodarki poprzez Krynickie Forum Gospodarcze. To Forum ekonomiczne przez ponad 20 lat działalności stało się jedną z największych konferencji gospodarczych w Polsce i w Europie Środkowej. Odbywa się na nim aż 6 sesji plenarnych i ponad 100 paneli dyskusyjnych o takich blokach tematycznych; jak makroekonomia, paliwa i energetyka, nowa gospodarka, biznes i zarządzanie, innowacja w gospodarce i zrównoważony rozwój, czy inne bloki tematyczne i dziesiątki konferencji prasowych i wydarzeń nawet o nazwie specjalnych.

Rozmowy i debaty odbywają się na wysokim poziomie merytorycznym. Służą też poszerzeniu wiedzy uczestników, głównie przedsiębiorców z różnych sektorów i branż gospodarczych, o polskie możliwości eksportowe, poznaniu nowych trendów popytowych, nawet poznaniu nowych rozwiązań produkcyjnych czy nawet nowego wzornictwa asortymentowego. Na Forum dokonuje się też wymiany myśli i dla tego na Forum przybywa coraz więcej menadżerów, przemysłowców czy najważniejszych ekspertów z zagranicy. Na forum przybywa ponad 2 600 uczestników, w tym ponad 1 200 z zagranicy, niemal z 60 krajów świata. W każdym roku przybywa coraz więcej biznesmenów z całej Europy i z innych kontynentów. Stwarza to doskonalą możliwość prezentacji polskich producentów i usługodawców.

Udział w Forum naszych producentów i innych przedstawicieli polskich sfer gospodarczych oraz przedstawicieli różnych firm z zagranicy, stwarza naszym firmom i przedstawicielom handlowym, wyjątkową sposobność do nawiązywania bezpośrednich kontaktów ze światem międzynarodowym. To Forum powinno być najważniejszą sposobnością, miejscem naszej promocji i prezentacją naszych osiągnięć nie tylko gospodarczych, m.in. poprzez obecność i aktywność reklamowo-promocyjną możliwie jak największej liczby narodowych firm, polskich płacących podatek dochodowy, a nie zagranicznych działających w Polsce i zwalnianych z płacenia podatku dochodowego w naszym kraju, będących partnerami handlowymi tego Forum.

Zamieszczanie informacji gospodarczych i nie tylko w wydawnictwach informacyjnych Forum, informacji o firmach na stronie internetowej poświeconej wydarzeniom, na wystąpienia w dyskusjach panelowych przedstawicieli naszych firm oraz bezpośrednie relacje prasowe nadawane na cały świat. Możliwości promocji gospodarki państwa są więc duże, przy obecności ponad 500-set dziennikarzy z całego świata reprezentujących ponad 200 redakcji. Po przedostatnim Forum ukazało się w prasie zagranicznej dużo publikacji, a powinno być znacznie więcej. Tylko w 10 największych zagranicznych mediach po tym przedostatnim Forum ukazało się 122 artykułów o Polsce, jej gospodarce, choć można by oczekiwać znacznie więcej. Mimo tego nadal w prasie zachodniej są tytuły prasowe, których przedstawiciele nie byli jeszcze na Forum, co wynika rzekomo z ich ograniczonych możliwości finansowych i chęci uzyskiwania patronatu medialnego, lub warunkowaniem przybycia na koszt państwa polskiego, co w paru przypadkach z naiwności lub hołdowania cudzoziemszczyźnie przez naszych zakompleksionych prowincjonalizmem decydentów państwowego grosza miało już miejsce. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie można się doszukać przypadku aby jakiś przedstawiciel polskiego tytułu prasowego został zaproszony na tego lub podobnego rodzaju imprezę w jakimś kraju i na jego koszt.

Tytuły prasowe patronujące Forum uzyskują w przekazie lepsze miejsca i lepszy efekt, którego nie można uzyskać poprzez płatne reklamy. Wiele innych redakcji uzależnia przyjazd od zamieszczania reklam na ich łamach. Co prawda poprzez zagraniczne relacje prasowe uzyskujemy coraz większe nagłośnienie i znajomość Forum w zagranicznym środowisku biznesowym, przedłużającym tym samym promocję kraju, Forum i naszej gospodarki. Niektóre obce tytuły prasowe wnioskują też poprawę komfortu pracy na Forum poprzez szybsze i obszerniejsze przygotowanie relacji z Forum w formie materiałów gotowych do druku jak i relacji video na żywo.

W tym celu należałoby rozszerzyć zespół prasowy o ekipę TV, która mogłaby przygotowywać materiały telewizyjne na zagranicę kierowane on line do największych agencji prasowych. Biuro Forum mogłoby świadczyć usługi dla zagranicznych korespondentów oddając im do dyspozycji np. TV, które przygotowywały by na ich zlecenie materiały video z opolskimi przedsiębiorcami. Dzięki temu nie byłyby to już przekazy reklamowe ale materiały redakcyjne bardziej interesujące dla ich środowisk gospodarczych. Należało więc tańszym kosztem wykorzystać te możliwości już przed ostatnim, tegorocznym, wrześniowym Forum.

Państwowa prawna, finansowa i gwarancyjna obsługa eksportu.

  1. Ministerstwo Gospodarki powinno, co kwartał odbywać narady z głównymi polskimi eksporterami, firmami z wyłącznie kapitałem polskim, stowarzyszeniami eksporterów polskich. Ponieważ to oni odczuwają różnorodne bariery, i utrudnienia w działalności eksportowej. To oni powinni wspomagać MG, a MG powinno korzystać z ich doświadczenia i różnorodności ich innowacyjnych rozwiązań w problematyce eksportowej. Z moich doświadczeń zawodowych z kierowania firmami, z funkcji prezesa banku, dyrektora, pracy w placówce handlowej i dyplomatycznej za granicą, z funkcji doradczych i innego rodzaju wykonywanej pracy wynika, że obecny aparat gospodarczy ministra gospodarki z nieporadności jakby, blokował takie spotkania ministra z tym aparatem gospodarczym, a sam minister chyba nie rozumiejąc takiej potrzeby państwowej preferencyjnego wspierania stałego rozwoju tej dziedziny gospodarki ich nie organizuje i nie wspiera preferencji eksporterów narodowych pozostawiając ich jakby samych sobie.

Należy wykorzystywać dla tego celu istniejącą, choć obecnie martwą, a powołaną w przeszłości przez ministra Gospodarki Radę Rozwoju Eksportu, która z niezrozumiałych względów pozostaje jakby nominalna i zbędna. Pracując w przeszłości także w handlu zagranicznym i również za granicą, mam też doświadczenie praktyczne, i doradzam szybkie ożywienie działalności tej Rady Rozwoju Eksportu. Może i powinna być bardzo pomocna w przedmiocie problematyki eksportowej i przydatna dla sprawnego funkcjonowania aparatu samego tego ministerstwa kierującego gospodarka i odpowiedzialnego za jej stan. W samym MG zamiast kilku departamentów zajmujących się nie efektywną promocją eksportu, i to nie wiadomo jakich towarów, można powołać jeden departament eksportu dla zajęcia się kompleksową problematyką eksportu, a najlepiej powołać z przekształcenia jednej obecnie zbędnej w agencje promocji eksportu.

  1. Organizacja branżowych organizatorów promocji gospodarki i eksportu miała rzekomo wykreować, /ustalonych przez MG w dniu 15.09.2010 roku/, aż 15 polskich nowych branżowych specjalności produkcyjno – usługowo – eksportowych. Ustalono więc 15 nowych branż, jako tzw. nośniki przyspieszonego rozwoju gospodarki polskiej, dla ekspansji eksportowej i filaru międzynarodowej współpracy gospodarczej z siedmioma wybranymi współczesnymi krajami świata.

      Do nowych dziwnych, kompromitujących rządowy aparat gospodarczy, a nawet inteligencję polską, że nie umie nawet ustalić nazw dla 21 specjalistycznych branż w naszej gospodarce zaliczono; meblarską, jubilersko – bursztynniczą, turystykę medyczną, odzież z dodatkami i galanterię skórzaną, stolarkę okienną i drzwiową, ochronę i zachowanie zabytków, produkcję jachtów i łodzi rekreacyjnych, przemysł biotechnologiczny i farmaceutyczny, produkcję sprzętu medycznego i aparatury pomiarowej, kosmetyki, maszyny i urządzenia górnicze, przemysł obronny, usługi IT i ITC, no i polskie specjalności żywnościowe. Dotychczas i to przez wiele lat jeszcze nie ustalono i nie wiadomo jakie to są te nasze branżowe specjalności żywnościowej.

Do połowy lat 1990-tych mięliśmy aż 21 branż przemysłowych w gospodarce narodowej, które jakimś katastrofalnym losem i to w warunkach najdłuższego w naszej historii pokoju zewnętrznego, że nikt nie napadł na naszą nieszczęsną w dziejach historycznych Ojczyznę. Mimo to narodowy przemysł straciliśmy, czego żaden prosty głosujący obywatel nie może zrozumieć, a rządzący nie umieją im tego wyjaśnić, dlaczego znikł. Co za paradoks upokorzonego Narodu. Produkowaliśmy i eksportowaliśmy niemal na wszystkie kontyngenty różnorodne złożone technicznie i technologicznie wyroby czego wiele krajów europejskich i poza europejskich nam bardzo zazdrościło. Produkowaliśmy generatory do największych elektrowni, turbiny o mocy 500 MW, a nawet 1500 MW w które zostały zakupione i wyposażone w połowie elektrowni chińskich, greckich, indonezyjskich, indyjskich, tureckich, libijskich i irackich, a nie amerykańskich, niemieckich, czy francuskich. Dalej produkowaliśmy śmigłowce, samoloty tłokowe, a nawet i odrzutowe. Wyprodukowaliśmy 49 000 ciężarówek. Wytapiano 20 mln ton stali, będąc na drugim miejscu po Japonii w świecie. Polskie huty produkowały blachy walcowane na zimno, np. w hucie Sendzimira. Mieliśmy drugie miejsce po Japonii w produkcji statków rybackich i zdobyły one Błękitną Wstęgę Atlantyku. Produkowaliśmy statki handlowe, promowe, a nawet mniejsze pasażerskie. Mieliśmy silną, własną flotę handlową z liczbą ponad 300 statków oceanicznych w PŻB, PLO I PŻM, teraz nie mamy ani jednego własnego statku handlowego i to pod własną banderą, a PŻM i PLO zostały zlikwidowane i rozrabowane. Produkowaliśmy różnorodne traktory, których po zaopatrzeniu własnego rynku wewnętrznego, wyeksportowaliśmy tylko na Daleki Wschód ponad 50 000 sztuk. Produkowaliśmy kombajny zbożowe typu Bizion, a teraz nawet pługów do orania gleby dla gospodarstw indywidualnych nie produkujemy, a importujemy. Produkowaliśmy także zestawy audio-radio, wzmacniacze, gramofony, głośniki, a magnetofony Radmoru, były lepsze od analogicznych wyrobów produkowanych w USA i w Japonii. Biliśmy jedynym w Europie producentem kineskopów kolorowych. Produkowaliśmy układy scalone i półprzewodniki np. w CEMI w Warszawie Sprężarki chłodnicze. Produkowany od lat 1950-tych ciężarowy Star był napędzany gazem LPG i miał w nim chłodzone nadwozie. W Erze i nie tylko w niej produkowano komputery. W tym też czasokresie, takiego stanu rozwoju gospodarczego i takiej wytwórczości przemysłowej możliwe było wprowadzenie w latach 1980-tych /1982/ minimum socjalnego i ekonomicznego dla świata pracy, które już w roku 1992 po cichu zostało zniesione. Wejście kraju do unijnej wspólnoty w roku 2004 stwarzało nadzieję narodowym kręgom gospodarczym na wzmocnienie i reaktywowanie narodowych przedsiębiorstw i zatrzymanie bezmyślnej i darowej wyprzedaży przedsiębiorstw cudzoziemcom i firmom zagranicznym, a przede wszystkim na zatrzymanie, przestępczych z narodowego punktu widzenia, wrogich przejęć przez kapitał obcy naszych przedsiębiorstw dla ich późniejszej całkowitej likwidacji i spekulacyjnego obrotu ich nieruchomościami. Powszechnie liczono z tych to miedzy innymi względów na reaktywowanie choćby częściowej własnej produkcji przemysłowej, czy nawet całych zlikwidowanych branż oraz na reaktywowanie branżowych ośrodków badawczo rozwojowych, że zostaną do nich skierowane dotacje unijne przydzielane Polsce w tytule różnych funduszy unijnych. Powinny one być kierowane przez ministra gospodarki odpowiedzialnego za kierunki rozwoju gospodarki w podstawowe branże i dziedziny gospodarki narodowej, a nie do firm obcych działających w niedopuszczalnym stopniu w Polsce i nie podlegających nawet polskiej jurysdykcji. Teraz wszystkie te branże, np. stoczniowa, elektroniczna, czy własny przemysł przetwórczy zniknęły, wyrobów tych nie produkujemy i to w czasie europejskiego pokoju, a z jakich to przyczyn ich nie produkujemy, tego nikt zrozumieć nie może i nikt tego narodowi nie wyjaśnia. Co więc promujemy, własne czy obce wytwarzane systemem podwykonawczym.

Dla każdej nowej branży ustalono w konsultacji z organizacjami przedsiębiorców/firm eksportowych, /choć też nikt praktycznie nie wie, jakie to są te organizacje, a przynajmniej z nikąd nie można się dowiedzieć ich nazwy, i co to są za organizacje, krajowe czy może zagraniczne/. Te koncepcje programów promocji poszczególnych, tych nowych branż, na okres trzyletni, nie wiadomo do czego dokładnie się odnoszą. Przy przyjmowaniu tych branżowych programów promocyjnych rzekomego eksportu, nigdzie ani słowem nie zapisano jakie wyroby mają być eksportowane. Co więc jest promowane. W MG musi być stworzona lista towarów czy wyrobów, a także lista głównych rodzajów usług ,które powinny być eksportowane czy świadczone za granicą. W takim stanie opracowywane te rzekome programy, mają charakter pozorowanych działań promocyjnych, czy nawet eksportowych.

Dla realizacji każdego tego programu został wybrany przez MG profesjonalny organizator, /kto to jest niewiadomo/, jako odpowiedzialny za jego wdrożenie, polegające na wygraniu przetargu na promowanie, tych nowych branż, na różnorodnych targach międzynarodowych, wystawach czy misjach handlowych, a także poprzez wydawnictwa reklamowe dla zagranicy. Przy realizacji wdrożeń tych programów biorą udział także w odpowiedniej liczbie firmy, potencjalni eksporterzy, których odpowiednią liczbę mają zapewnić ci rzekomo profesjonalni organizatorzy. Nie zapewnili, a w całym programie nie wiadomo, o co chodzi, poza wydatkowaniem środków finansowych..

  1. Czyja jest firma, do kogo należy. Przydzielając te dotacje nikt nie wie czy jest to firma w pełni zagraniczna, ze stu procentowym kapitałem obcym, większościowym czy też mniejszościowym. Nie wiadomo, też czy jest to nawet polska, narodowa, prywatna czy państwowa lub z kapitałem polskim państwowo-prywatnym. Takiej ewidencji, choć pierwotnie była prowadzona nikt w Ministerstwie Gospodarki, a nawet obecnie w państwie nie prowadzi. Dotacji udziela się jakby na ślepo żeby wydatkować przyznane naszemu krajowi środki, którymi dysponuje właśnie Minister Gospodarki. Stwarza to bardzo poważne zagrożenie dla gospodarki narodowej i jest zatajane przed parlamentem i krajową opinią publiczną, głownie profesjonalną naukowo-opiniotwórczą. Należy to w trybie niemal natychmiastowym poddać weryfikacji zanim nie nastąpią całkowite kwotowo wypłaty uprzednio przyznanych dotacji. Zadania, na które zostają przyznawane dotacje, powinny być wyłącznie w Ministerstwie Gospodarki analizowane, skrupulatnie i fachowo określane przez bardzo dobrych ekspertów gospodarczych i to w wieloosobowym zespole odciętym od wpływów kapitału, i obcego, zagranicznego, lobby silnie działającego w naszym kraju.

To i takie przyznawanie dotacji jest obecnie rozproszone po kilku instytucjach pozornie podległych Ministrowi Gospodarki, a praktycznie wydaje się, że przez nikogo pod tym względem nie nadzorowanych. Gdyby był silny i gospodarczy nadzór nad tym, na co należy przyznawać dotacje i któremu, przede wszystkim krajowemu podmiotowi gospodarczemu to nie byłoby takiego cichego rozdawnictwa tak poważnych kwotowo środków już państwowych.

Środki unijne wpływające do Polski w ramach poszczególnych, unijnych funduszy celowych, stanowią unijną dotację dla naszego państwa, są ujmowane w budżecie narodowym, a nie dla danego podmiotu gospodarczego, zagranicznego czy krajowego. Dopiero celowość ich wydatkowania jest objęta wskazanym i zatwierdzonym zadaniem, określanym jako projektem, który jest zatwierdzany i dopiero objęty stopniem unijnego bezzwrotnego dofinansowania. Przyznanie tych środków na dany projekt należy do wyłącznych kompetencji władz krajowych, do których dopływają te unijne środki dotacyjne. To władze krajowe decydują jakie maja być realizowane z punktu widzenia interesu narodowego zadania obejmowane tymi projektami, na które zatwierdzają przyznanie dotacji. Źródło pochodzenia tych środków ma drugorzędne znaczenie, bo ta dotacja dla podmiotu gospodarczego ma charakter państwowy.

To państwo, rząd rozlicza się z Unią, która pilnuje aby środki dotacyjne przyznane państwu, zostały wydane na uprzednio zatwierdzone cele, zadania, które z tego względu są objęte unijną i krajową kontrolą, właśnie co do tej celowości i czasokresu wydatkowania. Jeżeli te dotacje są w znaczącym stopniu przyznawane dla firm obcych, na których kierunek i przedmiot działalności w naszym kraju, nie maja wpływu, to znaczy to, że albo nie mamy suwerenności decyzyjnej albo robimy to z niedbalstwa, nieudolności, czy braku rozumnej umiejętności w zarzadzaniu gospodarką narodowa, i nie dbamy o rozwój własnego potencjału wytwórczego, czy usługowego. Gospodarka polska pogłębia się w coraz większym i coraz bardziej odczuwanej przez społeczeństwo zapaści kryzysowej, z przejawem ogromnego i stale utrzymującego o wysokiej stopie bezrobocia, zadłużenia zagranicznego i wewnętrznego, i coraz większego ujemnego bilansu handlowego i płatniczego, wzrostu kwotowego transferu środków dewizowych na zagranicę i uzależniania się od zagranicy niemal we wszystkich dziedzinach życia gospodarczego, a nawet w usługach. A to, i radykalny spadek potencjału wytwórczego w stosunku do uprzednio posiadanego jest faktem kompromitującym dla naszego państwa i Narodu. Tym bardziej, że zjawiska te występują w wychwalanym okresie trwającego w kraju już ponad 25-lat ponoć demokratycznego systemu gospodarczego.

Branżowa przynależność podmiotów gospodarczych

  1. Wymóg obowiązkowej przynależności podmiotów gospodarczych/firm do organizacji branżowych. Występuje konieczność organizacji gospodarki narodowej w branże, które na nowo należy określić lub reaktywować wszystkie 21 branż gospodarczych z okresu przed prywatyzacyjnego. Przynależność każdego zakładu, każdej firmy/spółki powinna być obowiązkowa, jak to jest w innych sąsiednich krajach zachodniej części Europy. Mogą to być stowarzyszenia pracodawców branżowych, ale o obowiązkowej przynależności każdego podmiotu/firmy z danej branży. Ta branżowość nie obejmowałaby spółdzielczości , która ma inną strukturę przynależności członkowskiej. Spółdzielczość stanowi obecnie około 1 procent liczebności podmiotów gospodarczych działających w naszym kraju, i dlatego pozostaje ona pewnego rodzaju odrębnością historyczną, z ponad 100-letnią tradycją zawsze preferowana przez społeczeństwo z prawdziwie demokratycznym udziałem ich członków w zarzadzaniu nimi i w całym procesie ich wielorodzajowej i popieranej przez społeczeństwo działalności.

Takie branżowe organizacje stowarzyszeniowe prowadziłyby promocje eksportu branży, branżowe programy rozwojowe, utrzymywałyby rezerwy wolnych mocy produkcyjnych, uruchamiane w okresach ożywienia koniunkturalnego, mogłyby reaktywować uprzednio upadłe przedsiębiorstwa, prowadzić branżowe wsparcie samopomocowo-finansowe i udzielać poręczeń gwarancyjnych i zabezpieczeniowych za swoich poszczególnych członków, poręczeń gwarancyjnych, określać gwarancje techniczne i jakościowe dla wyrobów produkowanych przez podmioty wytwórcze z branży, rozpoznawać i przeciwdziałać wrogim przejęciom i celowej, podstępnej, fałszywej likwidacji polskich firm, przeciwdziałać oszustwom i kombinacjom importowo – cenowym firm zagranicznych. Firmy zagraniczne różnej maści i rodzaju działalności produkcyjnej, handlowej i usługowej, zupełnie przy całkowitej nieudolności władz w obronie rynku narodowego, opanowały nasz narodowy rynek do stopnia ograniczającego suwerenność ekonomiczną, czego przykładem jest fakt, że nawet w państwowej telewizji czy radio oraz w przejętej przez kapitale zagraniczny polsko języcznej prasie, reklamy są tylko firm zagranicznych, jakby polskich w kraju już nie było. Paradoksem politycznym i gospodarczym jest wypływający z tego stan praktyki gospodarczej, że rząd , jego instytucje centralne i inne usiłują czynić zagraniczną promocję dla eksportu firm zagranicznych działających w naszym kraju i to kosztem państwowo-narodowym, po uprzednim oddaniu im rynku narodowego. Władze gospodarcze wszelkiego stopnia czynią wszystko aby do opinii publicznej nie przedostała się informacja o stopniu udziału kapitału zagranicznego w poszczególnych dziedzinach i branżach gospodarczych w naszym kraju, a posiadanie takich informacji, danych należy do podstawowych obowiązków ministra gospodarki i finansów. Ile czasu jeszcze upłynie zanim tego rodzaju informacje, ewidencję i dane będziemy posiadali i będą one dostępne nauce i szerokiej opinii publicznej. Szczególnym i niekorzystnym dla interesu narodowego jest działalności zagranicznych firm prawniczych wspomagających zagranicznych roszczegniowców, a nawet rewizjonistów, firm doradczo-konsultingowych wspierających firmy zagraniczne we wrogich przejęciach i zwalczaniu podmiotów narodowych oraz różnego rodzaju firm developerskich osiągających ponad 200 procentowe stopy zysku i transferujące w sposób kombinacyjny smrodki dewizowe na zagranicę. Władze centralne z naiwności, niewiedzy, niedbalstwa, głupoty prywaty dochodowej w szerokim stopniu korzystają z usług firm zagranicznych a nie własnych narodowych, choć te krajowe stoją na wyższym merytorycznie poziomie. Przykładem nie będzie fakt, ze przy prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych centralne organy gospodarcze aż w 92 procentach korzystały z doradztwa firm zagranicznych i to łącznym kosztem na ponad dwa mld dolarów amerykańskich. Z tych także względów konieczne sa branżowe organizacje gospodarcze z przynaleznoscia każdego podmiotu gospodarczego.

   Wskazane jest prowadzenie własnego, zamiast obcego w większości antypolskiego płatnego dewizowo, doradztwa dla podmiotów z danej branży. Nadzorować warunki transferu należnego kapitałowi obcemu zysku/dywidendy, np. przez zagranicznego akcjonariusza/udziałowca w firmie działającej w naszym kraju na zagranicę, płatności zaliczkowych i kontraktowych, nadzorować terminy płatności wewnątrz branżowych, zewnętrznych i zagranicznych, oraz celowość i zasadność ekonomicznego wykorzystania uzyskiwanej bezzwrotnej pomocy finansowej/dotacyjnej z funduszy europejskich. Kontrolować czy wpływać na importochłonność produkcji branżowej, co tym samym wpływałoby na większą innowacyjność krajowej myśli technicznej zastosowanej w procesach produkcyjnych w kraju. Z tego też względu szybko mogłaby wzrosnąć liczebność zastosowania w procesie wytwórczym polskich wynalazków, wniosków racjonalizatorskich i patentów. Takie zrzeszenie pracodawców także mogłoby przeciwdziałać zmowom cenowym, ustalać minimalne ceny zakupu czy skupu, a co najważniejsze z punktu widzenia świata pracy, ustalałyby branżowe warunki pracy, bhp oraz płacy i być partnerem dla związków zawodowych.

Mogłyby określać minimalny branżowy poziom płac, co zapobiegałoby wyzyskowi i przeciwdziałałyby strajkom. Mogłyby prowadzić branżowe biura handlu zagranicznego, wyręczając dotychczas rozproszonych eksporterów pozostawionych samych sobie i dramatycznie poszukujących rynku zbytu dla swoich wyrobów. Byłyby partnerem nie tylko dla związków zawodowych ale i dla rządu. Tak jest np. w starych krajach unijnych, w Niemczech, że każdy podmiot gospodarczy obowiązkowo należy do branżowego stowarzyszenia pracodawców, które prowadzą działalność zagraniczną, nawet inwestują poza granicami własnego kraju, czego przykładem są ich inwestycje w naszym kraju.

Ponadto mogłyby sprawdzać i nadzorować np., zasadność korzystania w czasokresie przez przynależne do branży zagraniczne podmioty gospodarcze z wszelkiego rodzaju przywilejów i ulg inwestycyjnych i podatkowych /regionalnych i centralnych/. Czy oceniać przepływy kapitałowe w rozliczeniu branżowym, określać branżowe warunki dostaw i rozliczeń, i mogłyby prowadzić własny fundusz rezerwowy dla wzajemnego wewnątrz branżowego wsparcia ekonomiczno-finansowego danego, branżowego członka instytucjonalnego, a nawet pełnić funkcję towarzystwa kredytowego, czy być obsługiwanym przez specjalistyczny branżowo bank, przeciwdziałając przetrzymywaniu przez podmioty zagraniczne środków dewizowych na swoich bieżących rachunkach bankowych w bankach zagranicznych poza naszym krajem.

Względem zagranicy mogłyby występować, poprzez własne biura handlu zagranicznego, jako organizator branżowego handlu zagranicznego, otrzymującego oferty eksportowe, komasujący masę eksportową swoich członków, występujący wobec zagranicy jako jeden branżowy podmiot eksportowy, a nie liczność eksporterów/podmiotów z danej branży, przeciwdziałający obcej konkurencji wypychającej nas z własnego czy danego zagranicznego rynku zbytu, weryfikujący zasadność i rozmiary importu branżowego i zmiany funkcji podmiotów z kapitałem krajowym, z obecnie podwykonawczej i poddostawczej firm zagranicznych, na równoprawne podmiotowo i członkowsko branżowe. Mogłoby posiadać swoich przedstawicieli handlowych na danych, narodowych rynkach eksportowych.

Ponadto takie obowiązkowe stowarzyszenia branżowe producentów, handlowców i usługodawców byłyby bardzo pożyteczne i pomocne centralnym władzom gospodarczym, a nawet i samorządowym, prowadziłyby branżową sprawozdawczość i statystykę również w przedmiocie branżowego bilansu handlowego, zadłużenia wewnętrznego i zagranicznego, czy inwestycji polskich za granią. Występuje niemal natychmiastowa potrzeba instytucjonalnego przeorganizowania strukturalnego gospodarki w branżowość. Przynależność każdej firmy działającej w naszym kraju byłaby obligatoryjna do takiego związku branżowego. Nie mamy takich organizacji branżowych, do której musi należeć każda firma danej branży. Takie organizacje branżowe mieliśmy w przeszłości, które w trakcje prywatyzacji/transformacji zostały rozbite, a ich członkowskie zakłady w większości zlikwidowane, a inne zbyte na początku lat 1990-tych, półdarmowo zagranicznym firmom wyłączonych nawet z pod polskiej jurysdykcji . Każdy członek takiego branżowego stowarzyszenia, czy związku pracodawców branż, nazwa do ustalenia miałby, na zasadzie równości prawnej, prawo jednego głosu, płaciłby jakąś ustalona wspólnie składkę członkowską, a jego zarząd czy kierownictwo biura branżowego byłoby wybieralne prze wszystkich członków na wspólnym zgromadzeniu na określony latami czasokres. Takie ugrupowanie branżowe posiadające własne biuro i prowadzące wspomniana wyżej działalność na rzecz danej branży gospodarczej w gospodarce polskiej jest jej potrzebne niczym tlen dla żywego organizmu.

We wcześniejszym okresie mieliśmy dobry porządek ewidencyjny branżowo–resortowy i w dodatku centralny. Ponieważ obecnie nie ma w naszej gospodarce branż gospodarczych, to jest chaos, żywiołowość, brak sprawozdawczości branżowej i nie dziwi ten stan, że MG nie może się rozeznać do której branży należy dana firma/spółka i czyją jest własnością, czy podlega polskiej jurysdykcji, czy też nie. Przed przyznaniem pomocy powinno być dokładnie wiadomym, która firma jest krajowa, a która zagraniczna i do jakiej branży należy. W dalszej części niniejszego programu zostanie wykazanie, jak poważne i wielorakie występują konsekwencje braku rozpoznania i rejestru wszelkich działających w naszym kraju firm obcych lub z częściowym kapitałem obcym. Najwyższy czas aby to zagadnienie porządnie i poprawnie rozwiązać, choćby dla sprawności funkcjonowania samego aparatu gospodarczego państwa, nie mówiąc już o eksploatacyjnym charakterze funkcjonowania tych firm o kolonialnych przesłankach nielegalnego i legalnego transferu/wywozu nawet pożyczkowego kapitału dewizowego z Polski na zagranicę. Nie mając nawet ewidencji, nie mówiąc o rejestracji, praktycznie nic nie wiemy, a środki pomocowe rozpływają się w ponad państwowej przestrzeni gospodarczej, w której działające w zmowie duże zagraniczne, czy ponadnarodowe firmy, bezkarnie i zupełnie niszczą podmioty polskie przy całkowitej bierności czy przy bezradnym przyzwoleniu naszych władz państwowych.

  1. Komisje międzypaństwowe. Wskazanym jest powoływanie międzypaństwowych komisji gospodarczych, np. polsko- kazachskiej, polsko-azerskiej, polsko-azerbedżańskiej, polsko-gruzińskiej, polsko-urugwajskiej, polsko-kolumbijską, w szczególności polsko-chińskiej i tego typu z innymi krajami z którymi chcemy rozwijać silniejsze stosunki gospodarcze. Dla współpracy z Chinami należałoby powołać odrębną/specjalną Radę składającą się z przedstawicieli MG i wieku specjalistów z różnych dziedzin i sinologów, która specjalnie dla władz opracowywałaby wytyczne czy doradzała władzom w rozwoju wielorodzajowych tematycznie stosunków z tym potężnym krajem, zamiast zlecać jakieś tam firmie zagranicznej opracowanie pozornej analizy polityczno-ekonomicznej, jak współpracować z Chinami, zespoły naszych ekspertów na pewno zrobią to lepiej niż zagraniczni zleceniobiorcy, wywożąc na zagranice, nawet to, co za nasze pieniądze rzekomo dobrze nam zrobili. Doświadczenie z doradcami zagranicznym mamy nawet za dobre i za drogie, wiemy którzy, jak i za ile doradzali przy prywatyzacji danych państwowych przedsiębiorstw, całych dwudziestu jeden ówczesnych branż gospodarczych, a nawet całej gospodarki z handlem zagranicznym włącznie. Tak tragicznych błędów nie należy z recydywą powtarzać. Te dwustronne, międzypaństwowe komisje, po ustanowieniu zbierałyby się przemiennie, raz w roku, lub co dwa lata, przemiennie, raz w jednym drugi raz w drugim kraju, dla ustalania współpracy i zawierania wieloletnich umów gospodarczych i protokołów dostawczych do umowy wieloletniej. W ramach tych umów następowałaby współpraca firm wykonawczych, a to natychmiast zdynamizowałoby współpracę gospodarczą z zagranicą w przedmiocie polskiego eksportu.

Poprzez te komisje ustalano by strukturę naszego eksportu. W ten sposób można by zapanować nad dzikim importem, a w części może i nad przemytem. Wiadomym by było czego dany kraj potrzebuje i co my możemy mu zaoferować. Pod te jego potrzeby mogłaby następować w naszym kraju produkcja, reaktywowanie zakładów produkcyjnych i rozwój naszych firm narodowych, produkcyjnych, handlowych, czy usługowych. W usługach możemy światu wiele jeszcze zaoferować,  nawet w przedmiocie informatyki, szczególnie tym krajom nie będącym członkami UE.

     Mogłyby być zawierane wieloletnie, 5-letnie umowy gospodarcze nawet w rozliczeniu clearingu dewizowego z tymi krajami, które nie należą do UE. Unijne zasady nam w tym nie przeszkadzają. Odejście od tego typu umów clearingowych na początku lat 1990-tych przez maniakalną politykę Balcerowicza, spowodowało niemal naszą klęskę eksportową z wieloma krajami Bliskiego i Dalekiego Wschodu, a także z obszarem po sowieckim.

Należy to szybko odbudować, a teraz w okresie kryzysu wielorodzajowego w UE, jest taka możliwość i dogodność sytuacyjna. Obecnie nawet UE wywiera pewnego rodzaju presję na kraje członkowskie, by poszukiwały pilnego wyjścia ze stagnacji gospodarczej, i same stosowały instrumenty szybszych i lepszych rozwiązań we współpracy z resztą świata. Należy to błyskawicznie wykorzystać. Forsowanie eksportu poprzez indywidualne promocje i różnorodne konferencje, jest propagandowe i kosztowne, ale mało efektywne bieżąco i perspektywicznie.

Tego rodzaju komisje są najpożyteczniejsze, wszystko się w takich umowach międzypaństwowych ustala, nawet asortyment eksportowany i importowany, a firmy eksportowe czy importowe znają rozmiarowe możliwości, co i w jakiej ilości mogą i powinny w ramach tych umów skierować/dostarczać do danego kraju. Mogą planować produkcje danych wyrobów na 5-letni, czy nawet dłuższy okres. Przez wiele lat brałem udział w pracach takich komisji, określając dla władz umowne warunki współpracy, nadzorując realizacje tego rodzaju umów, i ich rozliczenia. W takich i tego rodzaju umowach podmiotami realizującymi postanowienia wymienne i dostawcze powinny występować firmy narodowe, polskie na które mamy wpływ, i które realizują narodowe zadania wskazane przez władze państwowe.

Niewskazane jest uczestnictwo w realizacji tych umów firm obcych, które już się w Polsce zagnieździły, chyba jedynie jako poddostawców czy podwykonawców dla naszych eksporterów. Wcześniej jednak powinien być zaprowadzony rejestr firm z kapitałem obcym, którego w kraju nie prowadzimy i nie posiadamy. Nigdzie nie można się dowiedzieć, która firma jest z kapitałem zagranicznym i w jakim stopniu, z pełnym, częściowym i w jakim stopniu procentowym, czy z jaką kwotą udziałową w kapitale akcyjnym. Nie ma go, choć powszechnie wiadomo, że firmy obce korzystają z wieloletniego zwolnienia z płacenia podatku dochodowego w naszym kraju, co podobno jest w sposób niedostępny dla naukowej opinii publicznej, ewidencjonowane w ministerstwie gospodarki i w ministerstwie finansów, choć jakoś dziwnie niedostępne dla naukowej opinii publicznej, czy powszechnej, a jeżeli jest ewidencjonowane to tak , że dziwnie jakoś zakamuflowane, ze staje się trudne do odszukania w labiryncie podziałowym na stronach obu tych resortów.

Firmy obce, nad którymi w zasadzie nie mamy niemal żadnego nadzoru, mogą być w tego rodzaju umowach czynnikiem rozkładowym i nie podporządkowanym, które przy tej sposobności mogą przechwytywać ten dany rynek narodowy dla firm ze swojego kraju kapitałowego pochodzenia, co dla naszych interesów narodowych może być poważnie niebezpieczne. W tym przedmiocie działalności Ministerstwa Gospodarki są w kraju, w stolicy wybitni specjaliści i jako doradcy mogą pomóc w tej i w innych poważnych problemach, z pożytkiem dla naszego kraju.

  1. Bezzwrotna pomoc finansowa przyznawana podmiotom gospodarczym.
  2. Amatorskie i przypadkowe zespoły pseudo ekspertów do oceny wniosków. Do oceny wniosków składanych przez różnorodne firmy o przyznanie bezzwrotnej pomocy finansowej z puli środków unijnych obsługiwanych przez podległe Ministrowi Gospodarki instytucje, np. agencje powoływano specjalne zespoły tzw. ekspertów, ponoć wyłanianych w drodze jakiegoś tam konkursu. Umiejętności tych pseudo ekspertów wywołują poważne zastrzeżenia z powodu słabej ich znajomości spraw gospodarczych, młodego wieku, dyplomantów studiów zaocznych z powiatowych uczelni z brakiem doświadczenia z praktyki funkcjonowania firmy produkcyjnej czy nawet handlowej. W zespołach tych są nawet socjologowie i rzekomi specjaliści z różnych innych zawodów, a powinni być przede wszystkim wysokiej klasy specjaliści od spraw ekonomiczno-finansowych i inwestycyjnych i z dużym doświadczeniem zawodowym, a takich w kraju, szczególnie w stolicy nam nie brakuje. Młodzież ma się dobrze uczyć na uczelniach i praktyce gospodarczej, także i przede wszystkim pod okiem starszych i doświadczonych pracowników, do pełnienia w przyszłości poważnych funkcji.

Zdziwienie wywołuje fakt, że oni mają tytuły ekspertów i kwalifikują działalność firmy, której przyznają lub nie przyznają unijną pomoc finansową. Co gorsze ich zakwalifikowania wniosków do przyznania pomocy lub odrzucenie wniosku ma charakter wyrokowy, niemal ostateczny. Praktycznie wnioskodawca od takiej odmownej decyzji nie ma się do kogo odwołać, nawet w przypadku ich oczywistej nieudolności, nieuctwa czy nawet głupoty.Dobór ekspertów do tych zespołów musi być bardziej rozumny, a wybrani rzeczywiście muszą być ekspertami przynajmniej z jednej dziedziny, z jakimś dorobkiem publicystycznym, i publicznie, chociaż częściowo znani.

Te i takie decyzje kwalifikacyjne nie mogą mieć charakteru ostatecznego. Musi być w którymś organie, właściwie to w Ministerstwie Gospodarki, kilkuosobowa grupa dobrych kwalifikacyjnie i doświadczonych ekspertów, którzy by ostatecznie rozpatrywali te odwołania wnioskodawców, którzy nie uznają decyzji odmownych tych młodocianych pseudo ekspertów. Jest tylu naprawdę wybitnych ekspertów, znanych z praktyki gospodarczej, nauki, czy publicystyki ekonomicznej i żaden tam nie występuje. a przede wszystkim finansowych i inwestycyjnych. Ponoć każdy złożony przez firmę wniosek o przyznanie unijnej pomocy finansowej musi być rozpatrzony przez trzech jakiś tam ekspertów, z zasady zewnętrznych.

Występują b. liczne przypadki, że ten trzy osobowy zespół wątpliwych doradców nie ma jednoznacznego stanowiska w ocenie danego wniosku złożonego przez daną firmę o przyznanie jej unijnych bezzwrotnych środków pomocowych. Dwóch oceniających wniosek tych pseudodoradców zakwalifikuje, a jeden jest przeciwny, wniosek zostaje odrzucony, wnioskodawca jest pozbawiony prawa do otrzymania pomocy finansowej i nawet do odwołania. Najczęściej dotyczy to właśnie naszych narodowych, bo polskich a nie zagranicznych firm. Jakoś dziwnie się składa, ze firmy zagraniczne mają jakieś ciche pierwszeństwo w przyznawaniu im tej zagranicznej bezzwrotnej pomocy finansowej. Tak nie powinno być, należy to zmienić i możliwie natychmiast. Tę funkcję odwoławczą musi przejąć na siebie Ministerstwo Gospodarki, które powinno mieć, uważam nawet, że ma własnych takich pracowników, którzy mogą rozpatrywać takie odwalania, a jeżeli nie ma, to może zorganizować zewnętrzny zespól doradczy, który z pewnością wzorowo rozpatrzy każde odwołanie i wzorowo wykona te prace odwoławcze.

    Powołanie takiego zespołu w Ministerstwie Gospodarki jest wskazane choćby z przypadku szeroko zapowiadanego programu Internetu szerokopasmowego, który miał być dostępny w każdym gospodarstwie domowym.Ten projekt był w niedalekiej przeszłości jednym z punktów programu wyborczego. Miał być w latach 2010 – 2014 zainstalowany w każdym domu, również na wsi. Zobaczmy co się z nim stało. W roku 2010 agencja PARP wybrała 47 firm, które miały realizować zapowiedziany przez rząd tzw. Program Internet w każdym domu w technologii HSPA, z zapowiedzianym wydatkiem na jego realizację w kwocie aż 1 100 mln złotych, pochodzących z funduszy unijnych. Agencja PARP forsowała ten projekt mimo wykrytych przez właściwe służby gospodarcze, w tym służbę Ministerstwa Gospodarki, rażących intencji oszustwa zawartych w składanych wnioskach.Część wniosków odrzucono, większość została przyjęta, przez tych wspomagających tę agencję nieudolnych doradców. PARP przyjęta, że jedna firma nie może dostać więcej niż 160 mln złotych. Później przyjęto, że projekt nie może być dzielony na elementy cząstkowe.

     Pod lupę, po krytyce prasowej, organy dochodzeniowe wzięły 14 firm mających realizować ten projekt z wnioskowanym przyznaniem im 500 mln złotych bezzwrotnej, finansowej dotacji. O dofinansowanie na realizacje tego projektu wystąpiły jeszcze inne, znów dziwne w nazwie spółki takie jak;Europrimus Consulting, która specjalizuje się w pozyskiwaniu środków dotacyjnych z funduszy unijnych dla różnych, głownie zagranicznych firm, oraz Interfonica, Phone, Interecom, Widenet, ATE Adwanced Technology and Expirience, czy Best Solutin , czy także Szpinelly. Nie wiadomo czyje to są spółki, czy to spółki córki firm zagranicznych, skąd pochodzi ich kapitał założycielski, czy jest to kapitał dewizowy czy złotowy, i jakim kwotowo kapitałem one dysponują, aby mogły realizować tak ważny i strategiczny dla kraju projekt innowacji internetowej. Te dziwne spółki wystąpiły o dotacje na kwotę 260 mln złotych, z której znaczna część prawdopodobnie otrzymały. I co teraz z tymi środkami. Wszystko to, jak wynika z przeglądu prasy krajowej okazało się wyłudzaniem na przesłankach wymyślnego, technicznego oszustwa.

Projekt nie jest realizowany, przynajmniej o jego realizacji nic publicznie wiadomo, opinia publiczna została wprowadzona w błąd, a agencja PARP usiłowała i nalegała na zgodę na podpisanie z nimi tych umów i wypłatę dotacji, choć powszechnie wiadomo, że środki unijne jak i krajowe muszą być z odpowiedzialnością decydentów wydatkowane racjonalnie na długoterminowe w trwałości cele i projekty gospodarcze. Sprawę tę należy wziąć pod szczególny nadzór publiczny, bo odpowiedzialne za sprawę osoby funkcyjne sobie zupełnie z nią nie poradziły. Taki specjalistyczny zespól dobrych doradców z pewnością dopomógłby personelowi Ministerstwa Gospodarki w przezwyciężaniu tych różnorodnych trudności, we właściwym kwalifikowaniu spraw i , czy też w tępieniu zawodowo-gospodarczego, w większości cudzoziemskiego, oszustwa w wyłudzaniu bezzwrotnych, dotacyjnych środków pomocowych.

  1. Dotacje unijne, to dotacje państwa polskiego, bo są przyznawane państwu i to państwo nimi dysponuje, państwo, czyli rząd je rozdysponowuje i nie powinny być przyznawane firmom zagranicznym i to na takie cele, jak zakup przez nie nieruchomości w Polsce, siedziby, sprzętu, na doradztwo biznesowe itp. kiedy firma nic nie posiada, a powinna minimum pięć lat funkcjonować w Polsce i płacić podatki zanim może otrzymać taką bezzwrotną dotację. Otrzymują te dotacje w dodatku, kiedy nie wiadomo czyją własnością jest przedmiot nabyty za polską dotację. Powinien być państwowy, polski, a obecnie nie jest on już polską własnością. Po okresie trwałości tzw. dotacyjnej, firmy obce sprzedają ten majątek uzyskując ogromne zyski, który praktycznie nabyły darmowo od państwa. I ten taki stan znów jest zatajany przed zawodową i powszechną opinią publiczną, nawet w szeregach partii rządzących czy współrządzących. Nabywany za środki dotacyjne majątek powinien pozostawać własnością polską bez prawa jakiejkolwiek i kiedykolwiek odsprzedaży obcym bez wiedzy i zgody naszych władz gospodarczych.Należy tę kwestię możliwie jak najszybciej dla dobra państwowego, rozwiązać.
  2. Firma krajowa, tak jak to jest w innych krajach, np. u Anglików zawsze i we wszystkim powinna mieć pierwszeństwo. Tak naprawdę to w ogóle nie wiemy, ile w naszym kraju działa firm/spółek i do jakich/których branż powinny one być przyporządkowane. Należy więc w szybkim tempie zaprowadzić taki rejestr firm z podziałem kapitałowym, z krajowym i z zagranicznym. Nikt, żaden urząd w Polsce nie wie ile w naszym kraju działa firm z kapitałem zagranicznym i czy podlegają one pełnej polskiej jurysdykcji. Krajowy Rejestr Sądowy ma ogólnie charakter rejestracyjno-ewidencyjny i jest dla potrzeb gospodarczych, dla takich organów jak MG, czy dla szerszej praktyki gospodarczej prawie nie przydatny, niemal bezużyteczny. Potwierdza on, że dana firma jest w naszym kraju zarejestrowana, spełnia wymogi prawne do funkcjonowania na narodowym rynku polskim. Nie ma w nim danych o kapitale zagranicznym, o strukturze akcjonariatu, czy udziałowców, nie wymienia się też akcjonariuszy czy udziałowców i jaki przynależy do nich kapitał założycielski, i nie wiadomo czy to krajowy czy zagraniczny, a już w ogóle nie ewidencjonuje się i nie wymaga aby firma zagraniczna cokolwiek nabywającą w Polsce płaciła środkami dewizowymi przesłanymi z zagranicy. Ta kwestia to już zupełna abrakadabra na naszego rządowego aparatu gospodarczego.
  3. Przenoszenie oszczędności z jednego programu na inny. Przeniesieniewszelkich oszczędności jakie występują, (a występują w znaczących kwotach) z programu operacyjnego innowacyjna gospodarka /POIG/ na działanie 4.4 nowe innowacje o wysokim potencjale innowacyjnym /, to jest na patenty, wynalazki, racjonalizacje, nowe projekty badawczo-wdrożeniowe/, dla konkursu ogłoszonego w roku 2013 dla sektora małych i średnich firm do i wyłącznie dla polskich firm, tylko z kapitałem polskim. Z niezrozumiałych względów, chyba tylko z nieporadności Prezesa PARP, środki finansowe w programie operacyjna gospodarka pozostawały niewykorzystywane i to w poważnej kwocie. Należy domniemać, że występowało to z powodu nieporadności, gdyż jak wynikało z informacji prasowych brak było certyfikacji poniesionych wydatków.

Już od drugiej polowy 2008 roku występuje bardzo duże zapotrzebowanie i ożywienie w przedmiocie innowacyjnych przedsięwzięć, myśli badawczo-wdrożeniowej w polskich podmiotach gospodarczych, właśnie w innowacyjności rodzaju zadaniowego 4.4, czyli POIG. Rozszerzona publiczna już powszechna wiedza, że na innowacyjność w naszej gospodarce i na narodową, twórczą myśl techniczną, jest możliwość otrzymania bezzwrotnej pomocy finansowej od państwa, pochodzącej z narodowo-unijnego źródła, powoduje ożywienie twórcze narodowej kadry naukowo-technicznej. Ożywienie wyrażające się dużą liczbą różnorodnych nowoczesnych opracowań przydatnych sektorowi produkcyjnemu, że władze państwowe i społeczność naukowo-badawcza powinny odczuwać ich efektywność, zadowolenie i satysfakcję z pracy dla kraju , jego unowocześnianiu, po ich wdrażaniu.

  1. Możliwość przesunięcia. Występuje więc uzasadniona potrzeba i możliwość natychmiastowego przeniesienia, przesunięcia niezagospodarowanych dotychczas środków na wsparcie innowacyjnych projektów /patenty, racjonalizację, techniczne projekty badawczo – wdrożeniowe, naukowe i inne/, na które występuje ogromne zapotrzebowanie w dofinansowaniu, szacowane aż na około 680 mln złotych, przy zaplanowanych w MG, jak zasłyszałem z publicznej wypowiedzi, na około 200 mln złotych. Powinno nastąpić natychmiastowe, jeżeli jeszcze jest to możliwe, przesunięcie tych środków na te wnioskowane zadania, o czym w niniejszym. Przyśpieszenie już bardziej profesjonalnej obsługi dotychczasowego zadania 4.4, z którego nie rozdysponowane środki finansowe należy pilnie i w całości przesunąć na zadanie 4,5 i rozdysponować dla krajowych firm borykających się z finansowaniem postępu techniczno-technologicznego.

       Z zadania 4.4 korzystają głównie, i to jakby po cichu obce, zagraniczne firmy, i to w bardzo potężnych kwotach. Stopień rozdysponowania, czyli certyfikacji w tym zadaniu 4.4, i w ujęciu narastającym za cały okres lat 2007 – 2013 był jeszcze niski, bo 30 procentowy, dlatego resztę środków finansowych należy przenieść i przeznaczyć wyłącznie dla polskich firm. W tym stanie tych spraw, powstaje pytanie, dlaczego nie przesuwa się tych środków i nie zamieszczają w Internecie do publicznej wiadomości, do czego Ministerstwo Gospodarki jest zobowiązane, wykazywać imiennie z pełną nazwą każdej firmy i z kwotą w jakiej tę pomoc otrzymała/y. MG nawet nie zamieszcza informacji o tych firmach, które otrzymały pomoc z zadania 4.4, choć ma taki obowiązek prawny, lub informacje te są tak zakamuflowane, że w żaden sposób nie można ich znaleźć, a informacji gdzie należy ich poszukiwać, nikt w tym urzędzie nie chce udzielić. Kwestia przesunięcia tych środków z powodu dotychczasowego zaniedbania i niedbalstwa, powinna być błyskawicznie skorygowana aby więcej nie mogła się powtórzyć.

Domniemując, że występuje nienadzorowana działalność prezesa Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości /PARP/, i nieporadnie jest sprawowany nadzór nad przyznawaniem, a raczej rozdawnictwem bezzwrotnych dotacji z puli środków narodowo/unijnych firmom zagranicznym. Funkcjonowanie tej agencji wywołuje w świetle powyższego stanu i w środowiskach eksperckich b. poważne zastrzeżenia, nawet pod względem osobistego przygotowania kierownictwa tej agencji do pełnienia takiej poważnej funkcji gospodarczej i to w tak trudnym okresie stanu gospodarki. Ta powszechna krytyka agencji dotyczy rzekomo nie uzasadnionego celowością gospodarczą rozdawnictwa środków pomocowych, bez preferencji dla polskich podmiotów produkcyjnych, dyskryminacji wszystkich rodzajów spółdzielczości, naszych ośrodków naukowo badawczych pracujących dla przemysłu z rażącą i cichą preferencją w przyznawaniu środków dla różnego rodzaju, nawet usługowych, na pozorowane innowacyjnością zadania własne firm zagranicznych.

Analogiczna sytuacja jest z działalnością Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych Z tych to m.in. względów wskazanym jest zwiększenie osobistego nadzoru przez ministra gospodarki nad pracą tej agencji. Ta agencja zupełnie nic pożytecznego nie wykonuje, nawet nie gromadzą żadnych informacji i nie mają, spisu inwestorów zagranicznych, którzy to i w jakiej kwocie zainwestowali przesłane z zagranicy środki dewizowe w gospodarkę polską, a przecież do tego została powołana. Informacje kto i ile zainwestował, ale środków dewizowych, od paru lat z tej agencji nie można uzyskać nawet na polecenie władz, bo podobno i od niedawna przejął od nich te tematykę i gromadzi te informacje przy bilansie płatniczym NBP. Jeżeli tak to agencja ta straciła wykonawczo to strategiczne wówczas zadanie dla, którego to w okresie na przełomie lat 1990/91 została powołana. W nowym roku powinna zostać rozwiązana lub przekształcona dla innych zadań, choćby eksportowych.

  1. Zapotrzebowanie pomocowe ośrodków badawczo-rozwojowych. Występuje to w sytuacji i w okresie kiedy polskie uczelnie techniczne, instytuty techniczne, techniczne związki twórcze, czy zespoły młodych twórców technicznych, wykonujące różnorodne projekty techniczne, motoryzacyjne, lotnicze, hydrotechniczne, radarowe, kosmiczne, informatyczne i inne borykają się z ogromnymi problemami finansowymi, żebrzą o grosz, zbierają składki, za wszelką cenę poszukują sponsorów, sprzedają dokumentacje obcym, bo nie mają środków by samym wykonać te technicznie projekty, a aparat gospodarczy państwa ma środki, których oni nie dostają, a dostają firmy obce na prymitywne dworactwo biznesowe, czy nawet na jakieś tam pseudo usługi finansowe, które robią za dotacje państwowe sami dla siebie, jak np. zagraniczny Bank City Handlowy w Warszawie.

Pierwotna stuletnia jego nazwa brzmiała Bank Handlowy w Warszawie S.A., który był w Polsce jedynym od 1946 roku bankiem z pełnymi uprawnieniami dewizowymi. Tylko on niemal wyłącznie obsługiwał, do roku 1994/5, nasze państwo w kredytach dewizowych /wszelkich kredytach zagranicznych/ i prowadził wszelkie operacje rozliczeniowo-dewizowe /wolnodewizowe, clearingowo-dewizowe oraz wszelkie inne operacje w clearingu dwu i wielostronnym z krajami obozu socjalistycznego i z RWPG/, ogólnie z całym światem. Teraz ten w pełni zagraniczny bank, którego prezes aktualnie zarabia w Polsce 5 mln złotych, korzysta, tajemniczo i ku zaskoczeniu wszystkich, z bezzwrotnych dotacji państwa trwającego w kryzysie finansowym i to nawet wtedy, kiedy brakuje środków finansowych ma służbę zdrowia, z konieczności dofinansowywaną ze zbiórek publicznych od społeczeństwa. Jak to mogło się zdarzyć to trudno zrozumieć i jak można wytłumaczyć to rozdawnictwo za darmo prostemu członkowi partii i zwykłemu robotnikowi czy rolnikowi.

Problem ten w znacznym stopniu i szybko można rozwiązać z korzyścią dla gospodarki narodowej poprzez przesunięcie do z tego punku problemowego środków tj. z zadania 4.4. na te techniczne nowości, o czym szerzej niżej. Zważyć należy, że niski stopień wykonania zadań certyfikacyjnych przez Ministerstwo Gospodarki w tych zadaniach określanych liczbowo jest niski, to faktycznie występuje już zagrożenie, że w programie nadzorowanym przez MG może nie być wykorzystany aż miliard złotych z funduszy unijnych, mimo, iż nasze firmy rzadko w dotychczasowym okresie otrzymywały przyznaną im pomoc finansową. Uzasadnia to potrzebę przesunięcia większej kwoty środków na cele naszych firm i przyspieszenia obsługi ich wniosków pomocowych, co w pełni można wykonać, przy uznaniu i zadowoleniu naszego świata pracy i opinii publicznej.

  1. Krytykowane przesuwanie do BGK środków do rozdziału.Niepotrzebną krytykę zewnętrzną i podejrzenia wśród otoczenia wzbudza postawa aparatu tego resortu, część jego służby, służby pełniącej jednocześnie funkcję zarządzającą instytucją wdrażającą w Ministerstwie Gospodarki, zaniedbuje problematykę kredytu technologicznego z działania 4.3. Występują też działania o charakterze rodzinnym w przesuwaniu środków, co miało miejsce w przesunięciu około 200 mln złotych w roku 2012. Jeżeli te przesunięte środki zostały rozdysponowane i skierowane do polskich instytucji czy urzędów, czy też do sektora małych i średnich firm, a nie do zagranicznych, to nie ma sprawy. Przesuwanie środków z Ministerstwa Gospodarki do Banku Gospodarstwa Krajowego, a obie te instytucje jako wdrążające podlegają MG , tylko że BGK prowadzi działanie 4.3, a MG działanie 4.5. Faktycznie może to powodować różne zasadne lub bezzasadne negatywne oceny. Powinien być pilnie sporządzony wykaz firm, które otrzymały przyznane środki w ramach tego przesunięcia. Takie przesunięcia nie powinny mieć zatajanego charakteru i być pokątnie ukrywane, czy zatajane. BGK samodzielnie prowadzi to działanie i uzgadnianie rodzinne o przesuwaniu środków nie powinno mieć miejsca.

W ocenie wniosków o przyznawanie dotacji bezzwrotnych różnym firmom zastosowano dziwną punktację, która powinna być, a nie jest, skierowana na wzrost wolumenu, wskaźnika i udziału eksportu w stosunku do ogólnej, rocznej sprzedaży danej firmy ubiegającej się o pomoc finansową, ale wyrażaną wpływem środków finansowych /dewizowych/ z tego eksportu.

Bezzasadne wstrzymywanie płatności zatwierdzonych wniosków beneficjentów/pomocobiorców krajowych. Występują stosunkowo często i w dużej liczebności zaniedbania w nieobsługiwaniu, nawet przez dwa lata, wniosków o wypłatę beneficjentom krajowym przyznanej pomocy finansowej z wielu działań, z takich jak 4.4 oraz 4.5 które realizuje Ministerstwo Gospodarki, czy 8.1 oraz 8.2, które wykonuje prezes agencji PARP, a nadzoruje ją V-ce minister Gospodarki. Oczekujący otrzymania tej pomocy wyrażają ostre niezadowolenie i to wszędzie, gdzie mogą, poza MG, gdyż w obawie, że w przypadku protestów kierowanych do MG, mogą jej nie otrzymać, pokornie żebrzą o łaskawe jej wypłacenie. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności znów w większości tych przewlekłości, powstających z niedbalstwa, lenistwa czy nieudolności odpowiedzialnych, za ten niczym nieuzasadniony stan, odpowiedzialnych pracowników w MG, przeważnie dotyczy to naszych krajowych firm.

Powinno nastąpić, szybkie uruchomienie płatności z wszelkich tego typu samowolnych zaniedbań, tak aby nasze firmy krajowe nie popadały tylko z tego powodu, że ktoś odpowiedzialny i zobowiązany do troski o gospodarkę, swoim zaniedbaniem paraliżuje im działalność gospodarczą i opóźnia ich procesy rozwojowe. To nasze, a nie zagraniczne firmy, muszą korzystać z przywilejów pierwszeństwa obsługi w państwowym aparacie gospodarczym. To do nich muszą być w pierwszej kolejności kierowane środki, także w ramach bezzwrotnych dotacji pochodzących z funduszy unijnych którymi gospodarują, przyznawane im przez poszczególne instytucje państwowe, i resortowe ministerstwa, gospodarki, finansów, rolnictwa, czy transportu i budownictwa.

  1. Instytucje pośredniczące. Zastosowane instytucje pośredniczące powinny pracować wyłącznie w roli sprawdzającego poprawność sprawozdawczości sporządzanej przez obsługującego wnioski beneficjenta, a zatwierdzone wnioski i płatność i kierować do wypłaty. Muszą kierować środki na ściśle określone zadania produkcyjne, które należy wspierać, rozwijać, nawet reaktywować produkcję wielu asortymentów wyrobów grupy przemysłowej, gdyż Polska obecnie i praktycznie niczego bardziej złożonego technicznie i technologicznie nie produkuje. Społeczeństwo nie może tego zrozumieć i rażąco krytycznie ocenia ten i taki stan. Te i tego rodzaju zadania powinien określać departament nadzoru przemysłowego, który należy w możliwie krótkim czasie reaktywować czy z przekształcenia powołać. Przyznawanie unijnej dotacji powinno być ukierunkowane przede wszystkim na produkcję, produkcję proeksportową, na nowe wdrożenia produkcyjne, na patenty a nawet na modelarstwo, a nie na byle jakie usługi, z których jeszcze następuje transfer środków dewizowych w paru tytułach, nawet w tytule płac, na zagranicę.
  2. Korekta programów operacyjnych. Należy dokonać korekty wdrażania programów operacyjnych przez departament ich wdrażania. W tej służbie pozostają od paru lat nawet niezweryfikowane wnioski o płatność pomocową z funduszy unijnych, co skutkuje brakiem certyfikacji wydatków i dezorganizuje prace innych służb obsługujących fundusze Europejskie.Z powodu słabości i nieporadności spółka zagraniczna Samsung, uzyskała jedno z największych kwotowo dofinansowań na zadanie z działania 4.5.1, którą to dotację firma Samsung, w kwocie aż 63 230 500 złotych wykorzystuje nie zgodnie z warunkami jej przyznania. Służba kontroli poprawności wykorzystywania przyznanych unijnych środków pomocowych i już w przeszłości wykazała, że zakup urządzeń na które przyznano firmie Samsung tę unijną dotację, został dokonany przed złożeniem wniosku o dofinansowanie.

Firma Samsung postępuje w sposób nieprawy, dofinansowanie kombinacyjnie przeznaczyła na pokrycie swoich pierwotnych wydatków, które uprzednio pokryła/sfinansowała w ramach swojej działalności, czy przesłała jej koreańska centrala, a oni teraz usiłują sobie to pokryć dofinansowaniem unijnym otrzymanym z Ministerstwa Gospodarki. Teraz poszukują zasadności jej zatrzymania, kombinują i usiłują, dążąc do jej przywłaszczenia. Umowę dotacyjną należy unieważnić i pełną kwotę przyznanej dotacji w trybie możliwie natychmiastowym, poprzez zwrot odzyskać do MG, a oszustów ukarać przez umieszczenie w rejestrze karnym MF i przez podanie prasowo do wiadomości publicznej. Z powodu niecelowego wykorzystania tej dotacji, pełna według umowy, kwota wraz z odsetkami powinna być natychmiast zwrócona. Brak decyzji w kwestii odzyskania/zwrotu tych środków, może spowodować ich utratę i niemożność przekazania ich innemu bardziej potrzebującemu polskiemu podmiotowi gospodarczemu, np. Gromadzie na cel informatyzacji.

  1. Nowe dziwne branże gospodarki narodowej. Przyjęcie dziwnych i nowych branż dla specjalizacji naszej gospodarki. Zastanawiające jest, że po trzech latach pracy nad tym problemem wreszcie i to dyletancko ustalono w dniu 15 września 2010 roku w MG, /prawdopodobnie decyzja ministra gospodarki lub jednego z jego zastępców/, takie branże w których praktycznie nie istnieją polskie przedsiębiorstwa/spółki, bo zostały zlikwidowane, a większość zbyta kapitałowi zagranicznemu, pozostała reszta około 450 byłych państwowych zakładów stała się poddostawcami firm zagranicznych. Zdumiewającym jest, że MG ustaliło np. jako branżę specjalistyczną gospodarki narodowej produkcję jachtów i łodzi rekreacyjnych, w której to rzekomej branży funkcjonuje zaledwie kilka małych prywatnych stoczni, a nie przyjęło przemysłu stoczniowo-okrętowego, która to branża była polską specjalnością produkcyjno- eksportową z 10 miejscem w świecie w tej produkcji. Nie przyjęto rybołówstwa w którym mieliśmy siódmą flotę rybacką świata, czy transportu morskiego, marynarki handlowej, która obsługiwała jeszcze w 1990 roku 92 procent transportu morskiego polskiego handlu zagranicznego, a obecnie własna flota obsługuje tylko 4 procent. Branżą powinna być marynarka/flota handlowa i rybacka kraju, który ma ponad 560 km granicy morskiej.

Już zupełne zdziwienie wywołuje fakt przyjęcia dla rozwoju naszej gospodarki takiej dziwnej branży, jak turystyka medyczna, a w tej dziedzinie przecież nie mamy żadnych przedsiębiorstw/spółek. Co mamy w tej nowo odkrytej dziedzinie promować na zagranicę i wydawać marnotrawczo narodowe środki finansowe, a na jej promocję zatwierdzono aż 5 mln złotych. Ponadto , jak wspomniano wyżej, dodatkowym dziwactwem jest stworzenie terminu nieokreślony przemysł wytwórczy, do którego nie wiadomo, które i czyje przynależą przedsiębiorstwa/spółki, krajowe/narodowe, czy zagraniczne, przynależne do koncernów międzynarodowych.

Skoro stworzono taka branże, których nikt nie zna, nie ma jej w sprawozdawczości gospodarczej i w strukturach organizacyjnych gospodarki, to należy możliwie szybko powołać/utworzyć organizacyjnie w MG departament przemysłu i analogicznie departament usług. Zasadność powołania tego drugiego wynika z faktu, że stosunkowo najwięcej dotacji bezzwrotnych przyznano w tytule różnorodnych usług doradczych, głownie dla firm obcych, bo przeszło 900 mln złotych. Nikt tego nie sprawdza i nie nadzoruje czy zasadnie przyznano im aż tak potężne kwotowe bezzwrotne dotacje. Celowość ich przyznania i wykorzystywania dla dobra naszej gospodarki sprawdzałyby te departamenty i dysponowałyby nimi dla nieodpłatnego, dalszego ich przekazywania polskim różnorodnym podmiotom gospodarczym, dyskryminowanej dotychczas spółdzielczości, instytutom, ośrodkom naukowo-badawczym, stowarzyszeniom gospodarczym, a głownie uczelniom ekonomicznym i technicznym.

   MG w zasadzie pełni dwie główne funkcje w rządowej administracji gospodarczej, funkcję sterowania gospodarką narodową oraz funkcję współpracy gospodarczej z zagranicą/ze światem. Do pełnienia tych funkcji zostało wyposażone w niezbędny aparat administracyjny i kompetencje legislacyjne. O ile pierwszą funkcję, nie oceniając w tym miejscu, jakoś pełni, to funkcja druga jest zupełnie poszlakowo realizowana, choć również i do tej funkcji zostało wyposażone w służbę pracowniczą, biura radców handlowych. Ta funkcja zagraniczna jest rażąco słabo realizowania i wymaga natychmiastowego profesjonalnego rozwinięcia. Powinny być natychmiast utworzone co najmniej dwa silne kadrowo departamenty zagraniczne obejmujące, jeden obie Ameryki i Australię, drugi Bliski i Daleki Wschód. Ponadto byłby departament europy i obszaru po sowieckiego. Nie powinno i nie może tak być, że mając placówki zagraniczne w rożnych krajach świata, o różnych strefach czasowych, kiedy my śpimy, to nasze placówki w innych krajach pracują, i nie mogą mieć nawet kontaktu z MG, które pracuje tylko do g. 16, i potem jest zamknięte, i nikt ze służb do kontaktów ze światem, nie ma nawet dyżuru. Musi być jedna służba czynna, choćby dyżurna cało dobowo. Służby do współpracy z zagranicą, należy dobrze funkcyjnie zorganizować, a nie jest to kosztowne.

  1. Kto wymyślił takie specjalności dla gospodarki polskiej i to chyba jedynie dla zmarnowania własnych i unijnych środków finansowych. Są to nowe w nazewnictwie branże, Polska do roku 1991 miała 21 branż gospodarczych do których należało prawie 8 600 przedsiębiorstw. Te nowe 15 branż to prawdopodobnie przejaw jakiegoś niepoważnego żartu lub przejaw zupełnego dyletanctwa. W tych nowych branżach, nikt nie wie, które to przedsiębiorstwa/spółki zostały do nich zaliczone, ile ich jest, czyje one są, do kogo należą, krajowe czy zagraniczne. Kto określa ich zadania gospodarcze, które są obejmowane tą promocją z tym właśnie unijnym dofinansowaniem.

Poprzednio mieliśmy dwadzieścia jeden branż gospodarczych i wiadomo było, które przedsiębiorstwo należało do której branży. Mięliśmy rejestr gospodarczy działających w kraju firm/przedsiębiorstw, spółdzielni czy nawet zakładów usługowych. Dla przykładu wymienię jakie uprzednio w gospodarce narodowej mieliśmy branże przemysłowe i rolne, które teraz nam dziwnie zginęły. W terminologii prywatyzacyjnej branże przyjmowano i określano terminem sektorowe. Branża/sektor obrabiarkowy, sektor grupowe budownictwo, sektor budowlany, obrabiarkowy, obuwniczy, elektroniczny, papierniczy, mięsny, ziemniaczany, browarniczy, garbarski, samochodowy, sektor samochodów użytkowych, petrochemiczny, naftowy, oponiarski, handlu zagranicznego i inne. Dlaczego teraz takich branż w działalności MG nie ma , a przecież jakieś zakłady w tych branżach istnieją niezależnie czy są to polskie czy obce. Branże powinny o tych nazwach nadal występować, choćby z tego względu, że działające w nich firmy zagraniczne dostają od tegoż MG bezzwrotne dofinansowanie na realizację rożnych projektów, i to o celowości jakby samych dla siebie.

Prowadzenie takiego rejestru powinno należeć do zakresu kompetencji ministerstwa gospodarki. Jeżeli nie możemy od razu objąć wszystkich firm działających w kraju, to obowiązkowo najpierw można ująć tylko firmy zagraniczne i wszystkie pozostałe z jakimkolwiek udziałem kapitału zagranicznego. Te z udziałem kapitału zagranicznego muszą mieć taki rejestr, tak jak to jest np. w Niemczech, Anglii, Francji, Kanadzie czy w Stanach Zjednoczonych. Z tego, z konieczności jeszcze nie pełnego rozpoznania wynika, że unijne subwencje pomocowe, chyba tylko w rozdawnictwie mają objąć nieprodukcyjne urzędnicze doradztwo, a w minimalnym stopniu są kierowane do zakładów produkujących przemysłowe wyroby, i to jeszcze w cudzoziemskich firmach, której w dodatku jeszcze nie ma, a nawet jeszcze nie widać by ją uruchamiano. Tak specjalistycznie przedziwne nowe branże gospodarcze, poprzez innowacyjność produkcyjną miały już zwiększyć nasz eksport do wybranych krajów świata, a mamy przeciwne stany i procesy. Nadal rośnie importochłonność gospodarki i nawet tych nowo określonych branż, corocznie i poważnie kwotowo, rośnie zadłużenie zagraniczne państwa, którego poziom kwotowy zbliża nasz kraj do niewypłacalności dewizowej. Ten niniejszy stan dodatkowo uzasadnia konieczność reorganizacji MG i powołania departamentu przemysłu z profesjonalną, ekspercką, a nie amatorską kadrą, do zajęcia się zanikającym narodowym przemysłem, a nawet, tam gdzie to zasadne i możliwe jego reaktywowaniem, a przynajmniej profilowaniem dla działających w naszym kraju zakładów/spółek struktury produkcji określanej z narodowego punktu widzenia.

dr Ryszard Ślązak

za:http://votan9.neon24.pl/post/128717,karygodne-absurdy-w-gospodarce-i-finansach

5 komentarzy

Filed under Bez kategorii

5 responses to “Karygodne absurdy w gospodarce i finansach

  1. Pingback: Karygodne absurdy w gospodarce i finansach | Pekok Antylichwiarz

  2. Je... Henryka Ptasznika .

    I pana dr Ślązaka pewnie pejsy wysłuchają i naprawią gospodarkę . Wolne żarty . Balcerowicz , Lewandowski to bohaterowie III Żydo RP codziennie obecni w mediach od TVP do TVN i dziennikarze , którzy wchodzą im w dupę i robią za owsiki za wygodne i łatwe życie . Słyszał ktoś o dr Ślązaku ? . Gdyby Polską rządzili Polacy , a nie swołocz hazarska ten program byłby dawno wdrożony i nie potrzeba by było pana dr . Byłoby tu Monaco a nie h.. dupa i kamieni kupa z ogłupionym narodem jak pisze Piotr Marek .
    Wczoraj Duda w wywiadzie dla jakiegoś dziennikarzyny podczas orszaku piał przez 5 minut jaki to z niego wielki katolik co roku obchodzący Wigilię wraz ze swoją żydowską żoną . Zapomniał o Hanuka sprzed kilku dni . Szkoda cokolwiek pisać , bo szlak człowieka uczciwego trafia .

    Liked by 1 osoba

  3. Je... Henryka Ptasznika .

    Dodając do tego Duda mówił o głodnych dzieciach i że jest przekonany , że Polska będzie wychodzić z zapaści i bieda będzie się szybko zmniejszać . Pożywiom uwidim panie preziu . Mocno liczę , że w końcu zmniejszycie ilość dzieci cierpiących na próchnicę , bo mamusi z tatusiem nie stać , aby kapitalistycznym stomatologom płacić 100PLN za wyleczenie jednego ząbka.
    Czekamy panie preziu , bo pieknie piepszyć każdy potrafi włącznie z klechą na kazaniu tylko co innego piepszenie co innego osiągnięcia .
    Dodatkowo co pan Duda może wiedzieć o biedzie ? , czy on kiedykolwiek szukał pracy w pejsatym pośredniaku ? , a może mu wszystko podstawiono pod nos i teraz głupio by było nie świętować Hanuki . Nie znam człowieka , ale podejrzewam ,że biedy on nie zaznał i raczej ludzi biednych nie rozumie a piepszyć pod publikę czy to w Sejmie podczas zaprzysiężenia czy podczas orszaku potrafi każdy . Poczekamy rok na efekty i będziemy rozliczać panie Duda.

    Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s