Część 3. Polakatolik urządza Rzeczpospolitą

a291Słowo „polakatolik” to nie jest pejoratyw tylko. To nazwa gatunkowa, oddająca istotę desygnatu. Twórca Zadrugi Jan Stachniuk (1905-1963) tak określił typ ludzki, wyhodowany w ciągu wieków przez katolicyzm na ziemi polskiej.

autor teksktu: Antoni Wacyk


za:  http://toporzel.republika.pl/teksty/wacyk3.html

 

Wyłączność na szkolnictwo i wychowanie długo mieli w I Rzeczypospolitej jezuici. Ze szkół jezuickich wychodził nie Polak, lecz łacinnik, nie obywatel, lecz katolik.1)
Tak stwierdził historyk kultury. Wtóruje mu historyk literatury: „Czegoż uczono w szkołach? Religii, religii i religii; łaciny, łaciny i łaciny; religii – odwieczną metodą scholastyczną, łaciny – z osławionego podręcznika Alvara i z autorów rzymskich, mocno okrojonych. Szkoła stała się parodią szkoły; nie rozwijała, nie uszlachetniała, lecz ogłupiała i demoralizowała. Nie rozwijało umysłu ani bezmyślne kucie na pamięć łaciny, ani bezmyślne dysputy na temat: „Nabuchodonozor zali prawdziwie w wołu zamienion? Czy Chrystus, siedzący na ośle, był częścią osła, czy też osieł częścią Chrystusa?”2)

Problem osła i Chrystusa rozważał profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, jezuita, w roku 1731, powtarzam: 1731. Ale cóż tu się śmiać, kiedy w wieku XX Towarzystwo Naukowe KUL-u w swej publikacji zamieszcza, i to bez komentarza, taki fakt historyczny: „W roku 1361 lektor konwentu krakowskiego Paweł głosił w katedrze krakowskiej kazanie wobec duchowieństwa i wiernych; zaprzeczał Niepokalanemu Poczęciu NMP i nagle padł martwy przed zakończeniem kazania.”3)
W szkole jezuickiej bicie było metodą nauczania, a batog – podstawową pomocą szkolną. Późno, bo dopiero na sejmie w roku 1773 zaalarmował poseł Feliks Oraczewski: „Trzeba nam ludzi zrobić Polakami, a Polaków obywatelami…”4)

Powstała w tymże roku Komisja Edukacji Narodowej, pod prezesurą, nawiasem mówiąc, biskupa, nawiasem mówiąc, defraudanta, nie miała już ani czasu, ani siły, by coś istotnego w tej sprawie zrobić. Władysława Smoleńskiego Przewrót umysłowy w Polsce wieku XVIII w samym tym tytule jest nieporozumieniem, zważywszy, że szlachta o całe pokolenie później po owym rzekomym przewrocie zażądała, wraz z Targowicą, powrotu jezuitów do szkół.
Kościół katolicki odpowiedzialny jest za to, że „Polonus defensor Mariae” to był bigot, ciemniak, osobnik bez charakteru, wyprany z uczuć patriotycznych. Józef II austriacki dziwił się, że w roku 1772 nie drgnęła szabla polska. Nie drgnęła, bo zamiast szabli polakatolik trzymał już w jednym ręku różaniec, w drugim – butelkę wódki. „The szlachta were the laughingstock of Europe, the butt which every radical wit from Defoe to Cobden could mock.”5)
Rok 1772 to pierwszy rozbiór Polski, kiedy to bez wystrzału, bez dobycia szabli polakatolik dał sobie okroić swe państwo o przeszło 200 tysięcy km kwadratowych obszaru. Smutna prawda bije ze słów dwóch obcych sobie pisarzy:
„Każdy kraj, w którym zagościli się jezuici, dostał suchot
w pacierzowym szpiku i upadł lub zbliżył się do upadku.”6)
i
„Jede Nation, welche ihre Schulen den Jesuiten offnet,
einfach Selbstmord begeht.”7)
Gdy po śmierci ostatniego Jagiellona tron polski stał się elekcyjny, Kościół katolicki wnet pochwycił ważną zdobycz polityczną: regencję w okresach bezkrólewia.
Był to dotkliwy cios dla suwerenności Rzeczypospolitej. Wysoki funkcjonariusz międzynarodowej organizacji o statusie suwerennego państwa – arcybiskup lub kardynał – stawał się, jako prymas Polski, każdorazowo jej regentem w czasie bezkrólewia. Nie tylko rządził, ale miał decydujący nieraz wpływ na wybór króla Polski. Spójrzmy na sylwetki czterech kolejnych prymasów upadającej Rzeczypospolitej.

Po śmierci Jana Sobieskiego w roku 1696 rządzi kardynał prymas Michał Radziejowski. To, że był synem zdrajcy, Hieronima Radziejowskiego, nie przeszkodziło mu zostać pierwszym po królu dygnitarzem w katolickim państwie. Jako regent trzy razy sprzedawał koronę polską więcej dającemu. „Brał pieniądze od Francuzów, ażeby zrobić królem Polski książęcia de Conti, potem pogodził się za grubą sumę z Augustem II elektorem saskim, którego wnet przekupiony od Szwedów opuścił.”8)
Udowodniono mu tę zdradę na sejmie w Lublinie w roku 1703. Nie mając nic na swoją obronę, Radziejowski zagrał na uczuciach rodaków, padł przed królem na kolana i przysiągł najuroczyściej, że odtąd będzie wierny. I stała się rzecz nie do pomyślenia w żadnym cywilizowanym państwie: nie tylko darowano zdrajcy życie, lecz pozostawiono go na stanowisku prymasa. Puszczony wolno, znowu skumał się z wrogami Polski.

Po śmierci Augusta II w 1733 roku regencję objął prymas Władysław Łubieński. Ten kochał się nie w talarach szwedzkich, lecz w rublach carskich. Zgodził się za brzęczącą gotówkę, by wyborem króla dla Polski zajęła się po sąsiedzku Rosja. Kolejny prymas, Gabriel Podoski, był stałym, płatnym agentem tego mocarstwa, a poza tym skończonym łajdakiem. Galerię prymasów – zdrajców Rzeczypospolitej zamyka Michał Poniatowski, który, zdemaskowany, sam się otruł, by uniknąć stryczka.
Do wymienionych wyżej prałatów doskonale pasował biskup Michał Roman Sierakowski, sufragan przemyski. Rozpustnik i namiętny karciarz, który by zdobyć pieniądze na karty, swój pastorał Żydom w zastaw oddawał. Targowiczanin i uniżony klient carskiego ambasadora Sieversa.9)
Historycy nasi biadają nad nagminnym brakiem światłych mężów stanu, brakiem mądrych polityków w dziejach I Rzplitej. Na przykład:
„Rozpatrując się w owych głosach Czteroletniego Sejmu, przychodzimy do wniosku, że alwarowa edukacja jeszcze na dobre pętała tych, co je wygłaszali. Zakreślcie nazwisko na czele każdego przemówienia wypisane, zapomnijcie o przekonaniach politycznych mówcy i czytajcie jego oracją, a doprawdy, nie domyślicie się nawet autora, takie wszystkie jednakowe, takie rozwlekłe, takie mało treści zawierające w sobie. Elekci przypominają czasem rozswawolonych chłopaków; mówiąc o wojsku, więcej i dłużej gwarzą o guzikach i mundurach, niźli o jego liczbie.”10)

Za wzór człowieka uchodził u szlachty dobry katolik. A oto jak dobrego katolika wyobrażał sobie nie byle kto, ale książę, dygnitarz państwowy, wojewoda wileński, Karol Radziwiłł: o skazanym na śmierć za krwawą, pijacką burdę Michale Wołodkowiczu pan wojewoda tak mówi do swego spowiednika: „Jużci Wołodkowicz do piekła nie poszedł, panie kochanku. Daj Boże wam wszystkim zakonnikom być tak gorliwymi jak on katolikami. On (…) trzech popów w Słuczczyźnie do unii nawrócił, a czwarty, uparty, pod batogami umarł.”11)
Epoka saska to apogeum katolicyzmu w Polsce, to równocześnie czasy największego jej upadku moralnego, politycznego i gospodarczego.
„Upadek miast był szalony; zasuwał się coraz głębiej bruk jeszcze średniowieczny, waliły ostatnie mury i baszty, ubożały cechy; tym więcej wznosiło się klasztorów i kościołów, o jednym typie, a rozmaitych wymiarach, tym ciężej gniotły te budowle niezliczone ziemię polską, tym świetniej odprawiano koronacje obrazów cudownych.”12)
W tych szczęśliwych dla siebie czasach Kościół katolicki w Polsce miał swoich ponad 400 cudownych obrazów, miał swoją Królową Korony Polskiej. Koronacja jej częstochowskiego obrazu odbyła się w roku 1717. A ten rok 1717 – to równocześnie data Sejmu Niemego, koniec suwerenności Polski. Temu sejmowi carski generał podyktował, co ma uchwalać, i to bez dyskusji.
Haniebny upadek skatoliczonej I Rzeczypospolitej był bezprzykładny. Tak widzi to i odczuwa Polak. Inaczej patrzy na swą hańbę polakatolik. W Święto Niepodległości dnia 11 listopada 1994 roku Polskie Radio nadało pogadankę pewnego profesora, historyka, o przeszłych dziejach Belwederu w warszawskich Łazienkach. W toku swej pogadanki radiomówca powiedział: „Historia Polski nie jest ani lepsza, ani gorsza od historii innych krajów.”

W Polsce można pleść publicznie duby smalone i nie ponosić za to żadnych konsekwencji. Pan profesor nie wyszedł na durnia, bo nikt go nie zmusił do publicznej odpowiedzi na dwa pytania:
a) w jakim innym kraju jego monarcha podpisał traktaty rozbio-rowe własnego państwa?
b) w jakim innym kraju liczba katolickiego kleru dwukrotnie przewyższała liczbę wojska?
W czasach nam współczesnych owa ani lepszość, ani gorszość historii Polski ukazana została światu w maju 1944 pod Monte Cassino. Po zajęciu góry przez nasze oddziały, w dole, w miasteczku Cassino rozwieszono flagi zwycięstwa: brytyjską, amerykańską, francuską i radziecką. Polskiej flagi nie było. „The Polish national flag was never raised above Cassino, though the Soviet one flew there.”13)

Jest historia i są historyjki. Był kraj, pogański a bogaty, którego cesarz – Marek Aureliusz mu było – nie kupił żonie sukni z drogiego jedwabiu chińskiego, bo uważał, że nie stać go na to. Jest kraj katolicki a żebraczy, którego prezydent sprawił sobie wannę za 127 milionów na koszt zadłużonego, gdzie się tylko dało, państwa.
Bezprzykładna w dziejach Europy łatwość, z jaką naród poddał się jarzmu niewoli, może zdumiewać kogoś, kto nie wie, co to znaczy naród skatoliczony. Franciszek Bujak, nie wchodząc w sedno przyczyn, nie tykając ani słowem katolicyzmu, napisał jedynie: „Tym ludziom własne państwo było obojętne, a więc właściwie niepotrzebne.”14)
Ci ludzie, trzeba to uściślić, to byli polakatolicy.
Mówimy: polakatolik – ale czy podobnie nie można by mówić: germanokatolik, frankokatolik, anglokatolik? Nie, to nie miałoby sensu. A to dlatego, że przed skatoliczeniem uchronił Niemców Luter, Francuzów – gallikanizm i hugonotyzm, Anglików – purytanizm, który zresztą, według Barkera, nie był niczym nowym w ich historii.15) W żadnym z tych krajów Rzym nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, nigdzie jezuici nie doszli do takiej potęgi jak u nas.
Weźmy taki szczegół: król francuski nosił oficjalny tytuł: „Le Roi tres chretien” – ale przy stole tego króla nie mógł usiąść żaden ksiądz katolik, etykieta Wersalu zabraniała tego.16)
Król Anglii miał w tytule: „Obrońca wiary”. Ale jakiej wiary?

Nie bardzo tej z judejskiego Nowego Testamentu. „The Canons of the Church of England, known for short as Canon Law (…) All this may be very distant from the New Testament, and indeed there are no texts which can be adduced in direct support.”17)
Porównajmy powyższe ze swobodą, z jaką kler katolicki poruszał się na dworze króla polskiego: „To prawda, że dies noctesque, król przed księżą pokoju nie miał, jeden wyszedł, drugi przyszedł, to Kardynał, to Biskupi, to Legat, to inni drobni.”18)
Według Korzona przed pierwszym rozbiorem „Polska liczyła około 11 milionów organizmów dwurękich, nie mających wyobrażenia o Rzeczypospolitej i około pół miliona inteligencji dotkniętego trupim rozkładem…”19)

Skądże ten trupi rozkład, skoro cała ta inteligencja była kształcona, wychowana, moralizowana, życiowo ustawiana przez Kościół katolicki, przez jego jezuickie szkolnictwo? Te 11 milionów organizmów dwurękich to nasza wieś, gdzie obok dziedzica, pana ciał tych organizmów, rządził ich duszami proboszcz, często za pomocą kuny i gąsiora. Rządom tej spółki zagrozić mogła tylko oświata. Rozumiał to dobrze Kościół, dlatego zwalczał wszystkimi sposoby, klątwy nie wyłączając, oświatę wśród mas ludowych.
To są rzeczy znane, opisane, że wymienię tylko Świętochowskiego, Szczepanowskiego, Witosa. Pod zaborami wieś nadal była katolicka, ale nie była polska. Była wiernie carska w Kongresówce, wiernie austriacka w Galicji. W roku 1920, tak – 1920, chłopi we wsi pod Płockiem „uroczyście i z radością witali >>naszych Moskali<<.”20) A w zaborze austriackim: „Chłopacy wiejscy śpiewali na nutę krakowiaka: >>Abośmy to jacy tacy, jacy tacy – chłopcy Austriacy<<, a obelżywe było po wsiach powiedzenie: Ty polski syn.”21)
Istnienie skatoliczałego narodu zakończyło się upadkiem własnego państwa i trójzaborową niewolą. Polakatolik dostał się pod bezpośrednie oddziaływanie prądów umysłowych i idei, jakimi żył szeroki świat. Europejska nauka, zachodnia ekonomika poczęły tworzyć swoje oazy w katolickim zaścianku. Pod wpływem obcych idei jednolity dotąd duchowo polakatolik różnicuje się. Wyodrębnia się polakatolik prawy – tradycyjny typ bogoojczyźniany, prawicowy, wsteczny; obok niego wyłania się postępowy polakatolik lewy – socjalista, antyklerykał, ateista nawet. W zasadzie jednak, pod względem charakteru, postawy życiowej, poczucia obowiązków obywatelskich, jedna i druga odmiana polakatolika nie różnią się zbytnio między sobą. Charakter polakatolika jak był, tak i pozostał znijaczony, bez mocnego kośćca moralnego.

Cytowałem już gdzie indziej22) Brzozowskiego na ten temat. Powtarzam poniżej:
„Istoto bez twarzy, bez imienia, bez prawdy, bez samotności, przechodniu zabłąkany wśród masek, nie pamiętający swojego imienia i odpowiadający na każde, imię twoje: inteligent polski.”23)
Jest to charakterystyka polakatolika XIX wieku. Podobnie widział swych rodaków Ten, któremu przyszło z takim materiałem ludzkim budować zręby II Rzeczypospolitej: „Masa społeczeństwa polskiego jest rzeczą niczyją, luźnie chodzącą, nie ujętą w żadne karby organizacyjne, nie posiadającą żadnych właściwie przekonań – jest masą bez kości i fizjonomii. O tę gawiedź politycznie bezmyślną, o przyciągnięcie jej choćby na jeden moment w jedną lub drugą stronę chodzi w pierwszym rzędzie tym wszystkim, którzy robią w Polsce politykę. Cel ten zaślepia i przesłania oczy na wszystko inne działaczom, zdolnym prowadzić tylko zajadłe i konkurencyjne duszołapstwo.”24)
Jesteśmy w III Rzeczypospolitej. Polakatolik znów jest wolny i ma pełną swobodę przejawienia cech swego charakteru. W poczytnym tygodniku NIE (nr 2 z 13 stycznia 1994 roku) ukazała się notatka, która zapewne obiegła prasę światową i Polska znów stała się śmieszną w świecie:
„Szmondactwo

Byli posłowie pierwszej kadencji Sejmu do tej pory nie oddają maszyn do pisania, faxów czy fotokopiarek, które dostali od Sejmu w czasowe tylko użytkowanie. (…) Ogółem 65 posłów (w tym 21 konfederatów Moczulskiego) nie zwróciło wypożyczonych z Kancelarii Sejmu urządzeń biurowych. Pociąga to za sobą konieczność nowych wydatków, bo nowo wybrani posłowie są niecierpliwi, chcą jak najprędzej wyposażyć swoje biura (…).”
Po upływie dziewięciu miesięcy w innym tygodniku, w równie poczytnej Polityce (nr 38 z 17 września 1994 roku) można przeczytać o tym samym: „Blisko 30 byłych posłów nie oddało dotąd służbowego sprzętu będącego własnością Kancelarii Sejmu. Jak ustalił Kurier Polski, na czarnej liście dłużników połowę zajmują parlamentarzyści KPN, jest też 3 liberałów i 3 członków ZChN… (…).” Wyjaśnić trzeba, że i KPN, i ZChN są to partie polityczne afiszujące się swą katolickością. A równocześnie na Jasną Górę ciągną tłumy pielgrzymkowe z rozmaitymi „zawierzeniami” katolickiej Matce Boskiej, która dopiero w III Rzeczypospolitej otrzymała dodatkowy tytuł: „Hetmanka Wojska Polskiego”. Godzi się zauważyć, że niebieska Hetmanka była już Generalissimusem pobitej armii pretendenta do tronu hiszpańskiego, Don Carlosa.

Zmarły nie tak dawno profesor Władysław Czapliński napisał Dzieje Danii nowożytnej. Czytam w tej książce: „Kościół protestancki narzucił ludności przede wszystkim takie zasady, jak ścisłe przestrzeganie wypoczynku świątecznego, wreszcie uczciwość w załatwianiu spraw materialnych, cnoty dziś jeszcze żywe w tym kraju.” Uczciwość w załatwianiu spraw materialnych – powtórzmy, i zadajmy sobie pytanie: a co narzucił ludności w Polsce Kościół katolicki? Skąd szmondactwo, o którym wyżej, skąd szmondactwo, o którym niżej?
W roku 1993 prezydent III Rzplitej rozwiązał sejm, który upamiętnił się swym kłótnictwem i swymi skandalami. W prasie ukazała się notatka: „Po rozwiązaniu parlamentu prokuratura upomniała się o kilkudziesięciu posłów i senatorów, ściganych za różne przestępstwa.”25) Przecież w tym parlamencie rej wodzili posłowie z partii określających się jako chrześcijańskie, a kardynał prymas łamał się z nimi opłatkiem w tymże sejmie.

W roku 1994 był już nowy sejm. I w tejże prasie mamy znowu notatkę: „Dlaczego 150 parlamentarzystów nie rozliczyło się z zaliczek pobranych na działalność swoich biur?”
Nieraz pada u nas powiedzenie: „polskie piekło”, czasem urągliwie, czasem z nutą rozpaczy. Co ono znaczy, wiemy wszyscy, choćby ze znanego dowcipu. Istota rzeczy uchodzi jednak powszechnej uwagi, a to dlatego, że tą istotą jest katolicki personalizm. Polakatolik jest personalistą. Dla personalisty największą wartością jest on sam, a nie państwo, nie naród, nie społeczeństwo. A personalizm rodzi się wprost z katolicyzmu. Dla katolicyzmu pierwszoplanowym jest układ: jednostka – Bóg. Wszystko inne poza tym układem jest dla katolicyzmu drugorzędne. A ten czy ów naiwniaczek biada, że w Polsce katolickiej moralność jest niska, przestępczość wysoka, kwitnie prywata, politycy, prominenci, osoby ze świecznika nie mają pojęcia o tym, co to takiego elementarna przyzwoitość w stosunkach międzyludzkich, występuje nagminne łamanie prawa, nieszanowanie mienia publicznego, złodziejstwo.
Nieco statystyki: w roku 1992 było w Polsce 1230 kradzieży z kolejowych wagonów towarowych. W roku 1993 już o 11% więcej, a w pierwszym półroczu 1994 było tych kradzieży aż 725.
Inną plagą kolei w Polsce jest obrzucanie kamieniami wago- nów osobowych. W roku 1992 odnotowano 500 przypadków, w 1993 – 912, a w pierwszym półroczu 1994 – aż 922 przypadki. Rozbija się szyby, lampy, niszczy wnętrza wagonów, cierpią pasażerowie. Zabawiają się w ten sposób dzieci i nasza młodzież katolicka, chrzczona, komunikowana i bierzmowana. Kolej jest bezradna. Cytuję: „Dyrekcja Generalna napisała do prymasa, że skoro to jest taki katolicki kraj i tylu ludzi chodzi do kościoła, może na kazaniach księża powiedzą, żeby się opamiętali.”26) (Podkreślenie moje – A.W.)

Józef Piłsudski swój zamach majowy w 1926 roku tłumaczył tym, że chodzi mu o to, między innymi, by Polska przestała być śmieszną w świecie. Europa śmiała się z nas już w XVII wieku. Ma powody ku temu i dziś. Wszak wicepremier rządu polskiego oświadczył w roku 1993 publicznie, że dla niego: „Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt – najważniejsze, aby Polska była katolicka.”
Nie wierzę w spiskową teorię dziejów. Ale faktem jest, że już od XVII wieku w polityce papiestwa Polska jest przedmiotem, a nie podmiotem. Wszystko wskazuje na to, że w planach Watykanu Polska ma wrócić znowu do roli rozsadnika katolicyzmu na Wschód. Znów na naszej ziemi montuje się szkodliwą dla Polski akcję „Pro Russia”.

1) Aleksander Bruckner Dzieje kultury polskiej, KiW, 1958, t. III, ss. 300, 302.
2) Ignacy Chrzanowski Optymizm i pesymizm polski, PWN, 1971, s. 70.
3) Dzieje teologii katolickiej w Polsce, t. I, Lublin 1974, s. 282.
4) Stanisław Tync, op. cit., s. 18.
5) Norman Davies Heart of Europe, Oxford Univ. Press, 1986.
6) Bronisław Ferdynand Trentowski Chowanna, 1842, t. II, s. 683.
7) Houston Stewart Chamberlain Die Grundlagen des 19. Jahrhunderts, 1899, t. II, s. 735.
8) Encyklopedia Orgelbranda.
9) Antoni Chrząszczewski Pamiętnik oficjalisty Potockich z Tulczyna, PAN, 1976, ss. 153, 154.
10) Dr Antoni J. (Rolle) Wybór pism, t. II: Gawędy historyczne, WL, 1966.
11) Henryk Rzewuski Pamiątki Soplicy, PIW, 1983, s. 58.
12) Aleksander Brckner Dzieje literatury polskiej w zarysie, Warszawa 1903, s. 372.
13) John Ellis Cassino the hollow victory, Londyn 1984, s. 470.
14) Franciszek Bujak (w:) Przyczyny upadku Polski, Kraków 1918, s. 110.
15) Ernest Barker Charakter narodowy i kształtujące go czynniki, Warszawa 1933, s. 33.
16) Nancy Mitford Madame de Pompadour, Penguin, 1960, s. 67.
17) R. E. Davies The Church of England Observed, SCM Press, Londyn 1984, ss. 18 n.
18) Dyaryusz sejmu Piotrkowskiego R.P., wydał Wł. hr. Krasiński,Warszawa 1868, s. 262.
19) Tadeusz Korzon, op. cit., t. I, s. 32.
20) Z. Landau i J. Tomaszewski Zarys historii gospodarczej Polski, KiW, 1962, s. 73.
21) Stanisław Grabski, op. cit., t. I, s. 191, przypis.
22) Antoni Wacyk Filozofia polska – Zadruga, Toporzeł, 1994, s. 34.
23) Stanisław Brzozowski Wczesne prace krytyczne, PIW, 1988, s. 450.
24) Cytat zamieszczony w nie wychodzącym już czasopiśmie ZDANIE nr 12/1987.
25) Polityka, nr 29 z 17.VII. 1993.
26) Polityka – Transport, nr 43/1994.

28 komentarzy

Filed under Bez kategorii

28 responses to “Część 3. Polakatolik urządza Rzeczpospolitą

  1. Oto cały kościół katolicki…
    Stoliczku nakryj się…

    Lubię

  2. julius

    Czytaj „ZADRUGĘ”Numer 13-14 (listopad-grudzień 1938)KAPina ma głos

    KAPina ma głos
    A więc katolicy są duchowymi Semitami!

    Istnieją na świecie dwa centra międzynarodowe różnego autoramentu, dwa ośrodki, do których pielgrzymują osobniki, należące formalnie do różnych państw i różnych narodów, w rzeczywistości zaś wyznający ideę związku sowietów (bolszewizmu) lub kościoła powszechnego (katolicyzmu). Oba centra, zarówno Watykan jak i Moskwa, posiadają zakłady międzynarodowe, kształcące przyszłych szermierzy swych idei w różnych krajach świata. W obu centrach rezydują naczelnicy dwu wielkich międzynarodówek, czarnej i czerwonej. Osobnicy z różnych krajów udają się do tych centrów w różnych celach: jedni dla pokrzepienia serc, inni dla studiów, tj. tresury, inni z świętopietrzem i czołobitnością, inni zanoszą sprawozdania z działalności, ale najczęściej po dyrektywy, po wskazówki. (Stwierdzamy tu oczywiście tylko istnienie tych centrów i ich formalne – nie moralne – podobieństwo).

    W miesiącu wrześniu – jak informuje „La Croix” z 17.IX – przedstawili się watykańskiemu władcy, papieżowi Piusowi XI, „kierownicy katolickiego radia w Belgii”. Belgia bowiem jest nadal krajem tzw. wolności czyli liberalizmu, czyli że obok państwowego radia może tam istnieć radio moskiewskie, radio watykańskie i swobodnie wsączać w serca mieszkańców „idee”, mające na celu rozszerzenie względnie pogłębienie panowania w Belgii jednaj z dwu międzynarodówek.

    Tak tedy kierownicy katolickiego radia w Belgii zgłosili się do swego monarchy w Watykanie, złożyli należne honorarium, prosili o dyrektywy i wręczyli Ojcu Świętemu, jako dar pamiątkowy pięknie wykonany mszał.

    Niekatolikom wyjaśniamy, że mszał jest to księga liturgiczna z której księża katoliccy odczytują modlitwy i teksty, stanowiące składową część głównego nabożeństwa kościelnego, jakim jest msza. Tym zaś, którzy chodzą na mszę, a nie lubią Żydów, zakomunikujemy, że przeważna część tekstów mszalnych wyjęta jest z ksiąg żydowskich Starego Testamentu, resztę stanowią urywki z Nowego Testamentu, czyli także żydowskie. Szczegół ten pozwala nam zrozumieć, dlaczego najwyższy przedstawiciel kościoła katolickiego, będącego wg świętego doktora i ojca kościoła, Hieronima, „dalszym ciągiem (żydowskiej) synagogi”, nazwał mszał „jedną z najpiękniejszych ksiąg, jakie istnieją”. Owszem, papież posunął się jeszcze dalej w ocenie księgi kościelnej: „Znajdujemy tu – mówił do pielgrzymki – wspaniałe oświetlenie nawet wypadków aktualnych”. Przyjmujemy to do wiadomości z uwagą, że tylko rasa semicka z ducha może się zdobyć na taką skromność w ocenie własnych dzieł. Jednocześnie wyrażamy zdziwienie, czemu to, skoro tak się sprawy mają, publicyści tak bardzo katoliccy, jak Piasecki, Wasiutyński, Mosdorf, dla oceny aktualności zupełnie nie zaglądają do katolickiego mszału? Więcej zazierać do mszału, panowie, więcej rzeczy oceniać wedle mszału, przy czym informować należy czytelników, którzy jak wiadomo – o tym dotychczas nic nie wiedzą, że większa część tych skarbów to produkt starozakonnych mózgów. Jeżeli sądzicie, że to przesada, to posłuchajcie tego, którego nazywacie swoim ojcem świętym.

    Otworzywszy mszał, wskazał na modlitwę wymawianą we mszy: „Na te rzeczy (wino i chleb) racz wejrzeć, Pani, łaskawym i pogodnym obliczem i przyjąć je, jako przyjąć raczyłeś dary dziecka swego Abla i ofiarę patriarchy naszego Abrahama i tę, co ci złożył najwyższy kapłan twój Melchisedech…”

    Katolicy czytają te imiona w podręcznych mszalikach do niedzielnego nabożeństwa, ale cóż one im mówią? Abrahama uważają za zwyczajnego żydowina, tymczasem co o tym mówi papież: „Ofiara patriarchy naszego Abrahama”. Zauważcie, że Abraham jest nazywany naszym patriarchą, naszym przodkiem. Na jeszcze silniejsze podkreślenie tego zacytował papież „te ustępy ze św. Pawła, które rzucają światło na nasze pochodzenie duchowe od Abrahama”: „Obietnica (odkupienia) – mówi św. Paweł – została uczyniona Abrahamowi i jego potomstwu. Obietnica została urzeczywistniona w Chrystusie, a przez Chrystusa w nas, którzy jesteśmy członkami jego ciała mistycznego. Przez Chrystusa i w Chrystusie jesteśmy potomstwem duchowym Abrahama.”

    Z faktu, że katolicy są potomstwem duchowym Abrahama, wyciąga papież wniosek, który w różnej formie powtarza z naciskiem dwukrotnie. „Nie jest rzeczą możliwą dla chrześcijanina w antysemityzmie.” „Antysemityzm jest niedopuszczalny”, bo, „jesteśmy duchowo Semitami.”

    Skoro tak powiedział papież, tuszyć należy, że np. członek „Stronnictwa Narodowego”, nie będzie się czuł obrażony, gdy mu narodowiec bez cudzysłowu i bez przymiotnika „katolicki” powie verbum veritatis: Ty duchowy Semito! Z tej samej racji Polska, gdy skatoliczeje do reszty, nie będzie mogła wywiesić sztandaru antysemityzmu, ale będzie zmuszona traktować sprawę z punktu widzenia odwiecznych prawd więc z miłością, bez nienawiści, co jest równoznaczne z oddaniem resztek swych narodowi wybranemu.

    Jesteśmy pełni podziwu, że w wieku antysemityzmu i wśród „rozszalałego” nacjonalizmu Mussoliniego i Hitlera ważył się tak bez niedomówień potępić antysemityzm i stwierdzić pokrewieństwo katolików z Abrahamem. Prawda, że słuchaczami jego bezpośrednimi byli katolicy z Belgii. Jest to kraj, który podobnie jak Francja z Żydami żyje w zgodzie wedle nauki ewangelickiej i apostolskiej. Nie groziły papieżowi ze strony poczciwych Belgów okrzyki w rodzaju: precz z Żydami i ich obrońcami!, co by nastąpiło gdyby przemawiał do pielgrzymki złożonej z falangistów warszawskich. W każdym razie papież mógł się liczyć z tym, że jego słowa dojdą do uszu naszych homocatholikusów i że naonczas będzie podniesiony gwałt: „co? My duchowymi Semitami? Antysemityzm wyklęty? Więc zostawić Polskę na pastwę Żydom?”

    Co do nas, czekaliśmy. Będzie gwałt, czy nie będzie? Czy strawią nasze homocatholicusy to co z innych wyszłe ust, byłoby dla nich obelgą, czy nie strawią i zwymiotują razem z KAPiną, Rycerzem i tutti quanti?

    Widząc, że się nic nie dzieje, udałem się w teren na wywiad. Pierwszy „duchowy Semita”, czyli katolik, którego zagadnąłem, był stałym czytelnikiem pisma, co się zowie „Narodowo katolicki Herold Watykański znad Wisły”.

    – Czy pan wie, że papież powiedział o katolikach, iż są duchowymi Semitami?
    – Wiem, słyszałem.
    – I co pan na to? Jest pan duchowym Semitą czy nie?
    – Należy rozróżnić. Jako katolik jestem duchowym Semitą, jako Polak nie.
    – Lasciate ogni speranza, rzekłem sobie, do tego łba nic nie przemówi. Zapewne był na studiach u Jezuitów, tak dobrze rozróżnia. Gdybym mu powiedział, że jest ramolem, toby się na to zgodził z takim rozróżnieniem: Jako stały czytelnik „Narodowo katolickiego Herolda znad Wisły” jestem ramolem, jako człowiek nie.

    Znalazłem innego. Ten kręci się blisko pisma co się zowie: „Narodowo Katolicki Falangista Papieża w Polsce”.

    – Słyszał pan, co papież powiedział o katolikach?
    – Co?
    – Że są duchowymi Semitami.
    – Jak to należy rozumieć?
    – Tak, że katolicy wszystkie swoje duchowe skarby zawdzięczają Żydom, co jest zresztą najzupełniejszą prawdą.
    – Nie, o tym bluźnierstwie nie czytałem w naszym piśmie, a innych nie jestem ciekawy.
    – Jak to pan nazwał, bluźnierstwem?
    – Bo jak inaczej? Kościół dzieło boskie, ma być pochodzenia żydowskiego? To zakrawa najwyraźniej na jakąś intrygę masońsko-bolszewicką, papież tak nie mógł powiedzieć!

    Nijak nie mogę dogada się ze sławetnym falangistą, udałem się do czytelnika „Katolicko-Narodowej Polskiej Myśli dyktowanej z Watykanu”, pisma naszej „narodowej” inteligencji.

    Stereotypowe zapytanie:

    – Et – machnął ręką lekceważąco – czytałem coś o tym w „Wiadomościach Literackich”; ci Żydkowie zawsze jakiś kawał wymyślą, ale my się nabrać nie damy…

    Próbowałem odwołać się do „La Croix”, pamiętając, że patrioci spod tej firmy zawsze mieli więcej zaufania i uznania dla Francuzów niż dla tubylców, ale i to nie pomogło. Gdy czytelnik „Polskiej Myśli dyktowanej z Watykanu” czuł, że go przyciskam do muru, oświadczył, iż na tematy tego rodzaju nie dyskutuje.

    Niespeszony tą najwidoczniej złą wolą, wpadłem do redakcji „Patrioty watykańskiego mówiącego po polsku”.

    – Czy KAPina (Katolicka Agencja Prasowa) dała panom komunikat, stwierdzający, 1˚ że katolicy są duchowymi Semitami, 2˚ że antysemityzm jest dla katolików niedopuszczalny?
    – Wiemy o tym z „Wiadomości Literackich”, nie z KAPiny.
    – I cóż panowie na to? Tak ważnej wiadomości nie przedrukowali panowie?
    – Na co? Mamy co do tego wyjaśnienia, które pozwalają zbagatelizować całą sprawę.
    – Jak to?
    – Po prostu staruszek się zagadał i przegadał; to nie ważne: w każdym razie ”ex cathedra” nie mówił, więc co powiedział nas nie obowiązuje; można przejść nad sprawą do porządku dziennego.
    – Czy wolno wiedzieć kto panów tak informował?
    – Owszem, główny agent między Watykanem a jego sarmacką prowincją, p. B…
    – Nie wiem na razie, co o tym sądzić. Wydaje mi się jednak, że papież się nie zgadzał, przeciwnie szukał okazji do wygłoszenia mowy, która w swej treści zasadniczej była tak dobrze i zawczasu obmyślaną. Nie wierzę w to, że przypadkiem zbieżność czasowa między tą mową a nowym kursem antyżydowskiej polityki faszystowskiej (radykalne dekrety przeciw Żydom).

    Wyszedłem z redakcji z głową z lekka obłąkaną, ale pod przemożnym wrażeniem, że ktoś tu kogoś chce nabić w butelkę. Kto i kogo? Przypomniałem sobie mowy papieża na temat nacjonalizmu, wygłoszone latem w Castel Gandolfo i komentarze do nich, podawane przez jawne i tajne agencje watykańskie w różnych krajach w sposób nie tylko nie jednobrzmiący, ale w różny, czasem wprost sprzeczny i stuknąłem się w głowę. Przecie to jasne, kto tu kogo i dlaczego nabija w butelkę. Stary mistrz dyplomacji i kompromisów, lawirujący między Scyllą a Charybdą, byle owieczki nie zeszły – jak on mówi – na bezdroża pełne wilków drapieżnych, Watykan scilicet, naciskany przez zadowolonych z życia i z Żydami dobre robiących interesy katolików francuskich, angielskich i amerykańskich, wygłasza mowę prożydowską popartą czcigodnym aparatem pism i liturgii chrześcijańskich, a z drugiej strony licząc się z postawą głodnych, przez Semitów do ostatka wysysanych katolickich sarmatów, naciska odpowiednie guziki i agent jego p. B… prostuje, informuje, komentuje, interweniuje, kręci, bawi, kłamie po redakcjach polskich, KAPina zasię chowa do akt materiał kompromitujący w warunkach polskich lub przykrywa go tak, by stale tumaniony czytelnik polski nie zrozumiał o co właściwie idzie. Prawda, KAPina?

    Rezultat? Do czasu będzie się udawała ta gra na dwa fortepiany. W końcu ludzie zaczną się orientować, że te same ręce inną wybijają melodię dla Francuzów, inną dla Polaków, podczas gdy speaker zapowiadał to samo dla wszystkich nacyj. I pewnego dnia trzepną po obłudnych paluszkach tak, że zdrętwieją lub zgoła odpadną. Ostatecznie we Francji przedrewolucyjnej było się potężniejszym… bez porównania, a jak to się tragicznie skończyło. Prześladowania? Tak, Tak, mówcie sobie zdrowi. A coście robili przed prześladowaniami? Zarabialiście na nie w pocie czoła. I teraz zarabiacie, między innymi grą na dwa fortepiany.

    L. Ziemicki. (właściwie: Ludwik Gościński)

    Lubię

  3. Leśną ścieżką wśród jagódek idzie sobie leśny ludek
    Drugo krzyczy płaczu bliski
    …ku…a…będę miał odciski

    Lubię

  4. Oj dana dana…nie ma szatana…

    Lubię

  5. Przeleć mnie – to słowo idiotyczne..przeleć mnie…

    Lubię

    • Wszystko wydaje się niewinną zabawą w powiązaniu z pobożnością…no żeby nie było za nudno…
      Jednak sprawa jest bardziej poważna niż się komuś może wydawać..
      Jak to możliwe, że w dzisiejszych czasach miliony świadomych i wykształconych osób uwstecznia się do rzędu podskakujących małp ?
      Powodem jest – psychomanipulacja..

      Psychomanipulacja to rodzaj magii, dający możliwość zakulisowego wpływania nawet na najintymniejsze sfery życia ludzi, bez ich wiedzy.
      Zniewalający wpływ technik manipulacyjnych ma na celu pozbawienia człowieka zdolności krytycznego myślenia i złamania jego wolnej woli , by nie potrafił dokonać już trzeźwej oceny własnej sytuacji…

      W kościołach tworzy się tkzw. ‚bożą obecność’ poprzez wielopłaszczyznowe ‚bombardowanie’ zmysłów uczestników, czynnikami wywołującymi u nich silne wrażenia emocjonalne /od głośnej muzyki poprzez efekty świetlne/ i wpojeniu uczestnikom przekonania że prowadzacy to medium poprzez, które mówi „Bóg” oraz, że aktualne samopoczucie słuchaczy /pobudzenie emocjonalne – euforia/ jest działaniem ‚mocy Bożej’..

      Muzyka w dzisiejszym świecie, stała się najskuteczniejszym instrumentem do zmiękczania umysłów ludzi, by bez analizy treści otwierali się na najróżniejsze oferty i przesłania.
      Muzyka o pulsie 40-80 bitowym, to puls zbliżony do częstotliwości uderzeń serca. Ma ona hipnotyczny wpływ na umysł ludzki i tworzy niezauważalne zmiany w świadomości w wyniku wydzielania przez organizm nadmiernych ilości adrenaliny, enkafaliny i beta-endorfiny. Dwa ostatnie związki pod względem chemicznym zbliżone są do opium i powoduja u człowieka uczucie euforii i stan umysłu zbliżony do pół snu lub medytacji zwany w okultyźmie stanem alfa.
      Jeżeli dodamy do tego długotrwałe wyznawanie jakichś treści/przez powtarzanie/, śpiewanie, maszerowanie, to spowoduje stan hiperwentylacji mózgu w którym umysł ludzki przyjmuje prawie bezkrytycznie wszelkie treści, nauczania czy rzekome proroctwa..

      Częste wyzwalanie takich stanów u ludzi prowadzi do uzależnienia organizmu od tych związków…
      Tak jak uzależniony od heroiny narkoman sięga ponnarkotyk gdy organizm tego sie domaga , tak uzależniony organizm od zwiazków wytwarzanych przez stany przeżycia podpowiada by znowu – przeżywać..

      I jeżeli taka uzależniona osoba znajdzie się w miejscu gdzie nauczanie odbywa sie bez oddziaływania na emocje, wobec tego zmuszona jest do logicznej analizy treści, wtedy zazwyczaj czuje się znużona a nawet zasypia..
      Dlatego Kościół jak też Polityczne Media propagują i działają na emocje..
      Nie chodzi o treść tylko emocje, silne przeżycia i ludzie wchłaniajacy w siebie taki przekaz nie oczekują -wiedzy merytorycznej, analizy faktów lecz przeżyć – igrzysk….I niestety to działa… To magia…
      Ważną rolę zarówno w polityce/partie polityczne/ jak i w kościele odgrywa Grupa..
      Rozwijanie silnej atnosfery jedności, zaufania, poczucie przynależności do grupy i wspólnoty poglądów przy jednoczesnej inwigilacji poszczególnych członków grupy przez liderów/księży tych podgrup.
      Ograniczanie czasu na refleksje i wytwarzanie chaotycznej czy nieprzewidywalnej atmosfery, w której racjonalne planowanie i rozumowanie zarezerwowane zostaje wyłącznie dla przywódców.

      Udowodniono, że osoby podlegające niejawnej manipulacji przy użyciu skoordynowanych socjotechnik, nie są zdolne do podejmowania właściwych decyzji które podjęły by w normalnych warunkach. Zaobserwowano, że posługiwanie się metodami manipulacji jest bardziej skuteczne niż pozbawianie praw, czy jakikolwiek terror.
      I tak oto Kościół Katolicki czego nie osiągnął poprzez inkwizycyjny terror…osiąga teraz używając manipulacji i psychotechniki..

      Techniki manipulacji i przemocy psychologicznej jako powszechne metody indoktrynacji zostały wdrożone na szeroką skale kiedyś w III Rzeszy niemieckiej, a następnie w USA
      Stany Zjednoczone stały się poligonem doświadczalnym testowania i wdrażania nowych metod kontroli umysłu /Mk-ultra/ i wywierania wpływu bez używania przemocy fizycznej. W ciągu dwóch pokoleń spowodowało to bardzo silny spadek ilorazu inteligencji społeczeństwa amerykańskiego oraz doprowadziło do patologii życiowej przeciętnego Amerykanina.

      Jest to nowa era wojny despotycznych przywódców politycznych i religijnych z człowiekiem…
      Chroń swój umysł!

      Liked by 1 osoba

  6. Aj..daj..daj..daj…
    Aj…da daj daj daj

    Lubię

  7. A teraz …na ostro…
    Pomachajmy swoim bogiem..

    Lubię

  8. Łup….i runął katolicki ‚buk’…

    To wszystko pokazuje do jakiego stanu umysłu doprowadza się dorosłych ludzi…To nie tylko śmieszne ale i przerażające…
    Czy takie społeczeństwo może być wolne….

    Liked by 1 osoba

  9. anna z małopolski

    Mam pytania do Jana z Toronto :
    1. Jakie ma pan zdanie odnosnie Wojtyły papieża .
    2. Jakie ma pan zdanie o ojcu Rydzyku ?
    Pozdrawiam i bardzo proszę mnie do katolików nie wciągać . Katolików omijam szerokim łukiem.

    Lubię

  10. jeb... Henryka Ptasznika

    Proszę o wypowiedzi na temat kształtu tego kościoła . Mnie to przeraża:
    http://www.mbkp.zamojskolubaczowska.pl/

    Lubię

  11. jeb... Henryka Ptasznika

    Szanowni panowie WPS Dariusz Kosiur , którego szanuję .
    Naprawdę się dziwię , że nie można sobie tutaj poradzić z jednym zapyziałym starym syjonistą z Kanady . Był spokój kilka tygodni i znowu wczoraj najechał i bredzi . o typa wyrzucono z :
    Marucha
    żydowska niezależna bo opluwał ich idola papę .
    Opolczyk miał z nim jaja zresztą tez upominał WPS ,że sobie z nim nie radzi .
    Toleruje go tylko jedno forum narodowe póki co.
    Skończyły się pieniążki . Karpik po żydowsku skonsumowany na Wigilię , pierogi z grzybami zjedzone pieniążki się skończyły stąd atak na WPS szanownego pana :
    Mars
    Toronto
    Autobahn – może to ten turek policjant z niemieckiego serialu ?
    Pozdrawiam . Panowie zróbcie coś . Chyba ,że facet na bramkach zmienia Ip to nic się nir da zrobić:
    Co do Konrada
    Myliłem się kolego . Wybacz .

    Liked by 1 osoba

    • Chwilowo nie sledzimy wszystkich komentarzy, nie pozwala na to brak czasu. Po powrocie z Rosji nadrobimy zaleglosci.

      Lubię

      • jeb ...Henryka Ptasznika

        Panowie miłego pobytu w Rosji . Kiedyś może też pan podaję . Zawsze chciałem zobaczyć Plac Czerwony . Chętnie bym też pojechał na Syberię , bo uwielbiam zimę . Może w przyszlości . Mam nadzieję , że panowie zdacie na WPS jakąś relację jak wrócicie . Czekamy.

        Lubię

    • Konrad

      Re: „jeb… Henryka Ptasznika”

      „Co do Konrada, myliłem się kolego. Wybacz”.

      Nie jest łatwo to powiedzieć, co świadczy dobrze o Tobie. Ja tez niepotrzebnie powiedziałem to i owo, czego nie powinienem był powiedzieć. Przepraszam.

      Nie ma sprawy.

      Lubię

      • jeb ...Henryka Ptasznika

        Poglądy mamy takie same może 1% różnicy , ale też jestem zafascynowany Wacykiem i nie tylko czytuje także ciebie panie Konradzie na WPS . Łączy nas prawie wszystko dlatego debilne zachowanie z mojej strony było głupie .

        Liked by 1 osoba

  12. jeb... Henryka Ptasznika

    Lubię

  13. jeb ...Henryka Ptasznika

    Nie chcę tu uchodzić za szkopa , ale moim zdaniem poprawne tłumaczenie tego :
    Jede Nation, welche ihre Schulen den Jesuiten offnet,
    einfach Selbstmord begeht.”
    Każdy naród , który otworzył swoje szkoły na Jezuitów , po prostu popełnił samobójstwo :
    taka mala uwaga.

    Liked by 1 osoba

  14. Konrad

    Witam serdecznie:

    Oto słowo Boże na dzień dzisiejszy:

    „Miedzy CHRZESCIJANSTWEM a katolicyzmem jest ZAJEBISTA ROZNICA, taka sama jak miedzy woda, a gnojowka.”

    To oświadczenie pochodzi od wielkiego eksperta od chrześcijaństwa: Marsa z Toronto (albo Toronto z Marsa, nie bardzo wiadomo gdzie obecnie się znajduje). Wygłosił je wczoraj na forum WPS.

    Panie i Panowie – czas na porównanie!

    Po lewej stronie chrześcijaństwo a po prawej katolicyzm.

    Zaczynamy …

    1. Tu żydowski Jezusicek i tu żydowski Jezusicek,
    2. Tu dziewica żydowska zgwałcona przez Ducha żydowskiego i tu dziewica żydowska zgwałcona przez Ducha żydowskiego,
    3. Tu po cichu zakradł się Duszek żydowski do pochwy Marysi żydowskiej nie naruszając jej błony dziewiczej i tu po cichu zakradł się Duszek żydowski do pochwy Marysi żydowskiej nie naruszając jej błony dziewiczej. (A to sprytny cwaniaczek jahwistyczny! Też tak bym chciał!),
    4. Tu bóstwo jahwistyczne: zawistne, zazdrosne i pazerne i tu bóstwo jahwistyczne: zawistne, zazdrosne i pazerne,
    5. Tu bóstwo jahwistyczne odpowiedzialne za masowe morderstwa i tu bóstwo jahwistyczne odpowiedzialne za masowe morderstwa.

    Proszę państwa, oto wynik dotychczasowej analizy:

    Znaleziono tylko gnojówkę, nie doszukano się wody. Nie znaleziono również żadnej „zajebistej różnicy.” Ale badania będę kontynuowane.

    Dziękuje za uwagę.

    Liked by 1 osoba

    • We wcześniejszych filmikach było coś o katolicyźmie..
      Teraz coś o chrześcijanach – w świecie

      Lubię

      • I o chrześcijanach w
        Polsce..

        Jaka różnica między katolikami i chrześcijanami ?
        Żadna….To jedna i ta sama rodzina…

        Lubię

      • Konrad

        Jangryko. Witam.

        Dzięki za zabawne (a raczej tragiczne) filmiki o psycholach polakatolickich i za dobry (wcześniejszy) tekst o psychomanipulacji. No i także za te powyższe linki.

        W tym pierwszym, ten kompletny świr chrześcijański, wrzeszczy, między innymi: „Are you ready for something? Take it.” Czyli „Jesteście gotowi na coś, no to macie” (dosłownie „weźcie to”.)

        Jedna z tych durnych osób, jakaś Maria, która była w chórze, i jak wszystkie inne tam osoby zwaliła się na podłogę, powiedziała, że ten pastor obiecywał, ze „coś się stanie dziś”. Noi „stało się”. Mówi, że poczuła jak jakiś „wiatr” ją przewraca, i jest przekonana, że była to siła Ducha Świętego.

        Powiedzcie mi, czy to nie jest przekonywujący dowód na kompletny idiotyzm religijny, w tym przypadku idiotyzm chrześcijański? Jak można mieć jakikolwiek szacunek dla tych dorosłych ale jednocześnie infantylnych ludzi, którzy są głupsi od małp, bo małpy na pewno by tak nie zareagowały na wariactwa tego świra. Z pewności małpy by od razu uciekły albo (gdyby to były pawiany albo goryle), to od razu by go zaatakowały i na nowo nastąpiłby spokój i balans w naturze.

        Napisze wiecej pozniej. Pozdrawiam.

        Lubię

  15. Konrad Witam
    No tak wydawałoby się że normalni ludzie,.. chodzą do pracy, mają rodziny, dzieci – no i przecież stanowią trzon cywilizacji zachodniej, łacińskiej…a jednak w pewnych okolicznościach zezwierzęceni i zbydlęceni…
    Na tych filmach wyraźnie widać, że stracili nad sobą kontrolę…to jest dosłowny stan alfa…
    W tym stanie można zrobić z człowiekiem co się chce…to pełna hipnoza w tym przypadku jako czynnik zbiorowy…
    Tak się dzieje zarówno w kościołach katolickich jak i wszelkich grupach ogólnie mówią protestanckich…hipnoza w różnych odmianach…
    Jest to o tyle niebezpieczne gdyż mamy tu doczynienia z różnymi formami demonizmu…
    Wszędzie przewija się wątek hinduizmu…jak poniżej

    Oshi – hinduski guru miał tak wielki wpływ na swich wiernych, że gdy im kazał się wysterylizować – to robili to bez wahania!…

    Tak zwany Kundelini…został nazwany -jako radość w ‚duchu św.’ i ci nieszczęśnicy wierzą, że to Jezus z nimi się cieszy

    Kolejne Kundelini

    Wierzą że Jezus nimi rzuca o podłogę czy ścianę…

    W obecnym czasie pod kierownictwem Watykanu dochodzi do połączenia wszystkich religii w jedną międzynarodową globalną religię – New Age…

    Każdy racjonalnie myślący człowiek będzie się trzymał od tego z daleka..

    Lubię

    • Z tym zjawiskiem okultyzmu i demonizmu mamy doczynienia nie tylko w dziedzinie chrześcijaństwa ale to samo robią politycy…
      Znane Bohemian Grove w kalifornijskich lasach…Zjeżdżają się tam czołowi prezydenci, duchowni chrześcijańscy, buddyjscy, hinduscy, żydowscy, mułzumańscy i składają tkzw. ‚ofiarę troski’ – Molochowi – starożytnemu bóstwu…Zadziwiające a jednak prawdziwe..

      Mamy do czynienia z psychopatami i o tyle jest to niebezpieczne, że oni są w posiadaniu ‚walizki’ z ‚czerwonym guzikiem’…

      Lubię

  16. jeb ...Henryka Ptasznika

    Z ostatniej chwili
    Właśnie Przemex się zaczyna . Komisja wydatków publicznych zatwierdziła poprawkę PISdzielców :
    Rydzo z Torunia – jego wyższy uniwerek ” Kultura społeczna i medilalna ” ma dostać z budżetu państwa 20 mln PLN .
    Przemexie kużwa muśimy zapłacić !!!!
    Rydzo napewno juz pije szampana !!!!!!!!!!!!!!!
    Info pewne na 100% .

    Lubię

  17. Pingback: Got mit uns! – hubalblog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s