Część 4. Katolicyzmowi na pohybel

comment_g1X0KbAlIlEnUIWmJHNb3H29NaRRGyXr

Zadruga pracuje na pohybel katolicyzmowi. Dlaczego i w imię czego?

 

autor tekstu: Antoni Wacyk

 

 

za: http://toporzel.republika.pl/teksty/wacyk3.html


Człowiek XX wieku uważa za rzecz śmieszną i ubliżającą wierzyć w istnienie osobowego boga, w stwórcę i pana wszechrzeczy. „Primus in orbe deos fecit timor” – najpierw strach stworzył na świecie bogów.1) Człowiek pierwotny miał na swoje usprawiedliwienie własną niewiedzę i o sobie samym, i o otaczającej go przyrodzie, często groźnej i niebezpiecznej. W ogarniętej strachem wyobraźni zaludnił świat niewidzialnymi a potężnymi siłami, którym się podporządkował, do których się modlił.

Katolicyzm jest koncepcją religijno-światopoglądową wydumaną przez i dla ludzi słabych, którzy nie dają sobie rady w świecie, czują się w nim źle, a takich są przecież masy. Masy, które cierpią i płaczą i są ubogie duchem, zamiast walki z cierpieniem wybierają w swych rojeniach ucieczkę od niego w lepszy, zaziemski świat. Prymitywne chciejstwo i takaż wyobraźnia rodzą wiarę, że ów lepszy świat istnieje i że dostęp doń można wybłagać, wymodlić. Szanse dostania się tam będą tym większe, im gorliwiej odwracać się będzie nieszczęsny błagalnik od uroków i złudzeń doczesności. Im totalniej odwrócimy się od tego świata, tym pewniej zdobędziemy sobie żywot w szczęśliwym tamtym świecie. Nie żartuje przecież Zbawiciel chrześcijan, kiedy zaleca im samokastrację „dla Królestwa Niebieskiego” (Ewangelia św. Mateusza, 19,12). W średniowieczu wielu było takich, co poszli za przykładem Ojca Kościoła, Orygenesa. Był nauczycielem w żeńskiej szkole i ażeby się znieczulić na grzeszny urok pięknych dziewcząt – własnoręcznie się wykastrował. Nie bez powodu poganie urągali chrześcijanom jako wrogom rodzaju ludzkiego.
W związku z katolickim poglądem na doczesność zatrzymajmy się na chwilę nad wymową pieśni, którą po rannej pobudce rozbrzmiewały koszary Wojska Polskiego w II Rzeczypospolitej:

Wielu snem śmierci upadli
Co się wczoraj spać pokładli
My się jeszcze obudzili
Byśmy Cię, Boże chwalili.

Nie można powiedzieć, że ta pieśń żołnierska: Kiedy ranne wstają zorze budziła w naszym żołnierzu ducha gotowości bojowej. Osiemnastowieczny autor, Franciszek Karpiński, był dobrym katolikiem. To, że nazywał carycę Katarzynę II matką, to przecież drobiazg.
Religia „sługi Bożego”, ta koncepcja, która poniża godność ludzką i wtrąca człowieka w absolutne poddaństwo wyimaginowanej sile nadprzyrodzonej zwanej bogiem, którego „wyroki są niezbadane”, ta koncepcja miała pełne zrozumienie, a nawet poparcie dla ziemskiego faktu niewolenia człowieka przez człowieka. Chrześcijaństwo zawiodło pokładane w nim nadzieje mas niewolniczych. Kościół katolicki w swym Państwie Kościelnym czerpał korzyści z niewolnictwa, dochody skarbu papieskiego niejednokrotnie obliczane były w niewolnikach. Aż do końca XVIII wieku niewolnictwo kwitło w Państwie Kościelnym. Francuskie „Liberte, Egalite, Fraternite” zwyciężyło wbrew katolicyzmowi. Gdy Anglik Wilberforce w roku 1795 wszczął kampanię o zniesienie niewolnictwa i parlament angielski dzięki tej kampanii zniósł je ustawą w roku 1807, to papież dopiero w roku 1839 zdecydował się na potępienie niewolnictwa jako niezgodnego z chrześcijaństwem.2)

Zgodne z chrześcijaństwem było czerpanie zysków z prostytucji. W okresie Soboru Trydenckiego, w roku 1552, było w Rzymie 24 000 (dwadzieścia cztery tysiące) prostytutek, opodatkowanych na rzecz skarbu papieskiego.3) Pecunia non olet: to już nie poganin Wespazjan, to Sancta Sedes Apostolica. Zresztą – czym tu się gorszyć? Najstarszy zawód świata miewał w starożytności charakter posługi religijnej. Ślady prostytucji sakralnej, zachowane w starojudaizmie, odezwały się w młodojudaizmie, czyli chrześcijaństwie. Sobór w Konstancji upamiętnił się nie tylko hańbą spalenia Husa, ale i masowym najazdem prostytutek. Królowa Neapolu Joanna I założyła burdel w swoim dziedzicznym Awinionie, mieście, w którym rezydował właśnie Klemens VII, jako że był to okres Podwójnego Papiestwa. W zakładzie tym obowiązywał regulamin jak w domu zakonnym. Wstęp mieli tylko chrześcijanie. W Wielki Piątek i w święto Wielkanocy zakład był nieczynny. Podobny zakład ustanowił w Rzymie swą bullą Juliusz II.4)

Ale co wolno było królowej czy papieżowi, to nie szeregowym oblubienicom Chrystusa. W Niemczech, w diecezji kolońskiej, władze duchowne zmuszone były zamknąć „…klasztor w Meschede, dla dziewic szlachetnych przeznaczony, z powodu, że żadna szanująca się matrona nie chciała objąć tam roli przełożonej, albowiem de domo Dei quasi lupanar extitit factum…”5)
Niewolnictwo, prostytucja – z tym, westchnąwszy nad ułomnością ludzką, dało się żyć. Ale nadszedł wiek XIX, i szatan spłodził maso-nerię i socjalizm. Żadne tam ułomności – to był wróg. Papież Leon XIII nie miał dla tego ruchu określeń innych jak „plaga socjalizmu”, „ta nienawistna sekta”, „zaraza socjalizmu”, „przeklęte plemię socja-lizmu”. W takie epitety, nacechowane, jak widzimy, katolicką caritas, obfituje zwłaszcza encyklika Quod Apostolici Muneris z roku 1878.
Osoba tego papieża stała się pośmiewiskiem w skali międzynarodowej, a to z powodu następującego zdarzenia.
„Gdy Leon XIII potępił masonów, jeden z nich, Francuz Jogand-Pages, pod przybranym nazwiskiem Leo-Taxil zainscenizował głośny kawał, ażeby pokazać światu, jak bardzo nieomylna Głowa Kościoła grzęźnie w zabobonach i jak wielka jest głupota katolików. Mianowicie, udając, że się nawrócił, opublikował rzekome zwierzenia nawróconej wraz z nim Amerykanki miss Vaugham.

Z jej wynurzeń wynikało, że szatan utrzymuje ścisłe stosunki z masonami, od czasu do czasu zjawia się u nich, kuje broń dla nich i dlatego zażywa wśród nich wielkiej czci. Papież wziął to wszystko za dobrą monetę i udzielił Taxilowi swego apostolskiego błogosławieństwa. Jezuici zajęli się skwapliwie rozpowszechnianiem rzekomych rewelacji. Tylko niemieckim katolikom sprawa wydała się podejrzana. Taxil ubiegł grożące mu z ich strony zdemaskowanie szwindlu i sam się przyznał do kawału.”6)
Katolicyzm głosi, że jest religią jedynie prawdziwą, światopoglądem jedynie słusznym, drogą życia jedynie zbawienną. Extra Ecclesiae non est salus. Gdzież i kiedy mógł lepiej to udowodnić, jeśli nie w Państwie Kościelnym, istniejącym aż do roku 1870, rządzonym przez Namiestnika Chrystusa? Właśnie – intra Ecclesiae? Tymczasem w pamięci Europy z tym wyjątkowym państwem kojarzy się zacofanie, ciemnota, nędza i bandytyzm. Pius IX, największy reakcjonista swego czasu, musiał w roku 1848 przed gniewem własnych poddanych uciekać z Rzymu pod ochronę wojsk obcych. W roku 1860 część tego państwa miała dość rządów papieskich i oderwała się w zamiarze przyłączenia się do Sardynii.

Katolicyzm nie ustaje w usiłowaniach narzucania narodom swojej religii i swojego sposobu rządzenia się. Znamienne, że katolicyzm nie może się wykazać przykładem dobrodziejstw życia w Państwie Kościelnym, gdzie papież miał do pomocy w rządzeniu ludem po Bożemu sztab kardynałów, falangi arcybiskupów i mnogie rzesze niższego duchowieństwa świeckiego i zakonnego.
Zadruga zwalcza katolicyzm ze względów zasadniczych, doktrynalnych, jako udokumentowane jego doktryną i praktyką skażenie humanizmu. W perspektywie wieczności człowiek wciąż znajduje się w stadium niemowlęctwa. Twierdzimy, że w rodzaju ludzkim czynna jest ta sama siła kosmiczna, nazwana przez Jana Stachniuka Wolą Tworzycielską, jaka przejawia się w przyrodzie. Człowiek się rozwija, rośnie, dąży do stawania się większym niż jest.
Ten proces wzmagania roli człowieka w świecie nazywamy kulturą. Jej efekty to kulturowytwory, czyli inaczej – duchowe i materialne zdobycze cywilizacji. W tym procesie katolicyzm jest nieobecny. Katolicyzm jest usiłowaniem, na szczęście skazanym na klęskę, zahamowania tego procesu. W tym sensie katolicyzm jest jedną z odmian wspakultury, między innymi takich jak hinduizm czy buddyzm. W Polsce nazywamy tę katolicką odmianę wspakultury Ciemnogrodem, który to termin wprowadził do literatury Stanisław Kostka Potocki, minister oświaty w Królestwie Polskim.

Odrzucamy katolicyzm, bo:
po pierwsze – katolicyzm ubliża człowieczeństwu,
po drugie – jego doktryna jest racjonalizacją wszelkiej małości ludzkiej,
po trzecie – katolicyzm jest odpowiedzialny za znijaczenie charakteru naszego narodu, a tym samym za jego haniebny upadek w XVIII w.,
po czwarte – jest doktryną nam, Słowianom, obcą.
Papież Pius XI powiedział w 1938 roku do jednej z pielgrzymek: „Przez Chrystusa i w Chrystusie jesteśmy potomkami Abrahama (…) jesteśmy duchowymi Semitami.” Jestem z całym uznaniem dla potomków Abrahama – Żydów. Jest to naród dzielny i w pełni zasługuje na niepodległe, własne państwo. Ale tak, jak niesamowitym nonsensem byłoby nawracanie kiedykolwiek Żydów na wiarę Świętowita, tak samo ni przypiął, ni przyłatał jest wpajanie młodym duszom polskim, słowiańskim – prawd Objawień, zrodzonych gdzieś w Azji.
Księża między sobą opowiadają taki dowcip:
W przedziale pociągu siedzą dwaj podróżni – ksiądz i Żyd. Ten nawiązuje dialog:
– Przepraszam, panie ksiądz, czy to nie smutno, całe życie ksiądz i ksiądz?
– Mogę zostać biskupem.
– Oj! to, to! piękna posada; ale całe życie biskup i biskup?
– Mogę zostać arcybiskupem.
– Aj! aj! To ładnie być arcybiskup – ale całe życie nic tylko arcybiskup?
– Mogę zostać kardynałem.
– Aj! Jak pięknie! Ale tak całe życie kardynał i kardynał?
– Mogę być wybrany papieżem.
– Aj! aj! cymes, sam cymes! Ale tak między nami – całe życie papież i papież?
– No, przecież już Chrystusem nie będę!
– Nu, czemu nie? U nas był taki jeden, co mu się udało…

Parę słów o antyklerykalizmie. Lubuje się w nim polakatolik lewy. Katolicyzmowi, którego istoty nie ogarnia, usiłuje przeciwstawić swoją bezkostną etykę świecką. Zwalcza zbyt nachalną obecność Kościoła w życiu codziennym kraju; razi antyklerykała konkordat, zawieszanie krzyży w szkołach itp. Kto już pamięta, że wydawał Błyski Wolnomyślicielskie, Wolnomyśliciela Polskiego, Głos Wolnych, dotowane Argumenty, wierząc naiwnie, że argumentem pokona katolicki zabobon. Ten typ umysłowości zdradza się od razu, gdy powie: „Ja, proszę pana, nie wierzę, ale moim dzieciom niczego nie narzucam.”
Jan Stachniuk przestrzega: „Rozprawa z katolicyzmem nie może jednak w żadnym wypadku przybrać kształtów głupawego antyklerykalizmu lub tak zwanego >>racjonalizmu<<. Nie uważamy wcale za wskazane uprawiać ateizm, zwalczać proboszczów, wątpić w >>cuda<<, usuwać nauczanie religii chrystusowej ze szkół. Wręcz przeciwnie: ilość godzin poświęconych temu przedmiotowi można nawet zwiększyć. Chodzi tylko o wprowadzenie kryteriów konstruktywnych jako ocen. Nauka religii staje się wówczas niezrównanym, pasjonującym materiałem ilustracyjnym o istocie wspakulturowego schorzenia człowieka.”

Zapewne polakatolik, dufny w swoją kilkuwiekową pozycję w Polsce, może patrzeć z lekceważeniem i drwiącym politowaniem na Zadrugę jako na jakiś odprysk antyklerykalizmu. Zapewne nie wyobraża sobie, żeby dogmat o „zasługach” Kościoła dla Polski można podważyć i wyrzucić na śmietnik. A tam właśnie Zadruga widzi właściwe miejsce dla całej aksjologii katolicyzmu. Jesteśmy zwróceni w przyszłość. Wierzymy w człowieka i jesteśmy pewni, że nadchodzi czas, kiedy Polak się otrząśnie z obrzydzeniem z katolicyzmu. Gdy dzisiaj w Warszawie w Zgromadzeniu Narodowym jakaś paniusia ogłasza z mównicy sejmowej, że ponad sejmem, ponad rządem i prezydentem jest w Polsce Bóg (onże Jahwe) i że ten fakt musi widnieć w konstytucji RP, to Zadruga ma na to odpowiedź:

Zadrugi zakon: te mesjasze,
Jezumaryje, ojczenasze,
Ten cały katolicki kram –
Nie nam! Nie nam!

Polak musi mieć własną polską aksjologię. Uważamy za rzecz oczywistą i jak najbardziej zgodną z naturą człowieka, że tkwi w nim potrzeba religii. Jednostka ludzka bez religii jest jak łódź bez steru; religia integruje jednostkę i zespala ją ze wspólnotą narodową, która ją rodzi, wychowuje, chroni i otwiera jej możliwości samorealizacji w szerokim świecie. Religia nie musi się kojarzyć z jakąś metafizyką, z jakimś wydumanym bogiem i samozwańczymi urzędnikami tego boga.
Religia – to pełna czci i miłości postawa jednostki wobec wartości najwyższej. A cóż innego może mieć wartość najwyższą dla jednostki, jeśli nie naród, któremu zawdzięcza ona wszystko, czym jest? Nasz naród jest źródłem i podmiotem naszej aksjologii. Wyrastamy z korzeni starożytnej Słowiańszczyzny polskiej. W starożytnym Polaku widzimy moc ducha, siłę ramienia i przyjazną postawę wobec bytu. Cześć dla naszej słowiańskiej przeszłości pozwala nam na taką jej idealizację i legitymizuje nasze obecne, nowożytne pogaństwo. W naszym pogaństwie religia – patriotyzm – kultura to trójjedność, wzajemnie się warunkująca, nawzajem się przenikająca.
Religię uważamy za ogniskową uczuć najszlachetniejszych, jakie mieścić się mogą w piersi człowieczej: czci i miłości dla swego narodu. Zrodzą się artyści, kaznodzieje, poeci, którzy tę wartość najwyższą – naród – ukażą w urzekających duszę dziełach sztuki, opromienią czarem poezji, zwiążą emocje mas w niepokonaną siłę, której na imię: patriotyzm. A korzenie jego sięgają w czasy Lechów, Popielów, Raciborów. Przyjdzie czas, gdy dziecko polskie na pytanie: Kto ty jesteś? – wyrecytuje:

Kto ty jesteś? Polak mały.
Polak – znaczy człowiek śmiały,
Śmiały myślą, słowem, czynem,
Polak – prawym Słowianinem,
A Słowianin – to poganin!
Tako uczą mnie rodzice,
Tako wierzę, tym się szczycę!

Nasze nowożytne pogaństwo to nie niemrawe słowianofilstwo spod znaku Lelum Polelum, rozczulające się nad skorupką odkopaną w Biskupinie. Dzisiaj pogaństwo – to zdobywcza koncepcja religijno-światopoglądowa, to ideologia siły ducha i ramienia ludzkiego. To świadomość człowieka jego nabrzmiałej patosem absolutnej samotności we wszechświecie. Odrzucając chrześcijaństwo jako obrazę człowieczeństwa, nasze pogaństwo czyni to w imię własnej filozofii człowieka i jego zadań. Mówi Jan Stachniuk:
„Ogarnąć myślowo wewnętrzny rytm dziejów, znaczy to określić budowę kosmosu, rolę człowieka we wszechświecie, hierarchię najwyższych wartości, sens historii, jej właściwy kierunek rozwojowy.”
Ten właściwy kierunek rozwojowy – to kultura. Znaczy to potęgowanie władztwa człowieka nad całą przyrodą, w tym nad jej żywiołami, które mieszczą się w jego własnej duszy. Takie jest wyznanie wiary Zadrugi. Na początku naszej drogi głosimy je pod hasłem:

Odkatoliczyć, unarodowić, dowartościować Polaka.

1) Poeta rzymski Statius (w:) Czesław Jędraszko Łacina na co dzień, Nasza Księgarnia, 1988, s. 223.
2) G. G. Coulton The Medieval village, Cambridge Univ. Press, 1925.
3) Tamże.
4) George A. Dorsey Man’s Own Show: Civilization, Nowy Jork 1911.
5) J. K. Kochanowski Nad Renem i nad Wisłą, Warszawa 1913, s. 137.
6) Appel, op. cit., s. 566.


SKOROWIDZ OSOBOWY

Strony w spisie treści i w skorowidzu odnoszą się do wydania książkowego.


Abraham37
Alvar, jezuita, 23
Appel Heinrich 12, 19, 36
Archetti, nuncjusz 10
August II Sas 25

Badeni Sebastian 12
Bain Nisbet R. 8
Bardach Juliusz 11
Barker Ernest28
Barycka Janina 14
Bismarck Otto 13
Bobola Andrzej 8
Bolesław Krzywousty18
Bonawentura, św. 18
Bruckner Aleksander 23, 26
Brzozowski Stanisław 22, 29
Bujak Franciszek 27

Carlos Don 30
Carlyle Tomasz 19
Chamberlain Houston Stewart 24
Chmielnicki Bohdan 8
Chrzanowski Ignacy 12, 23
Chrząszczewski Antoni25
Cobden Richard 24

Conti de, książę 25
Coulton G. G. 34
Croake James 19
Czapliński Władysław30
Częścik Łucja 8

Davies Norman 24
Davies Rupert E.28
Dawson William H. 14
Defoe Daniel 24
Dorsey George A.35

Edward II angielski 19
Ellis John27

Gagarin, hr. i ambasador 12
Garampi, nuncjusz 8
Gawlina Józef, biskup 20
Gombrowicz Witold 7
Goszczyński Seweryn 7, 15
Grabiec-Dąbrowski Józef motto
Grabski Stanisław 15, 29
Grzegorz XVI12

Hołówko Tadeusz 22
Hozjusz Stanisław 8
Hulka-Laskowski Paweł 21
Hus Jan35

Inglot Stefan18

Jasienica Paweł 12
Jędraszko Czesław 33
Joanna I, królowa Neapolu35
Jogand-Pages patrz Leo-Taxil
Józef II austriacki 24
Juliusz II35

Karpiński Franciszek 34
Katarzyna II 34
Kętrzyński Wojciech 17
Klemens V 19
Klemens VII35
Klemens XIV 8
Kochanowski J. K.35
Konstantyn Wielki 17
Kopernik Mikołaj 11
Korzon Tadeusz 10, 28
Kowalski Jan Wierusz14
Kozłowska-Budkowa Zofia17
Krasiński Wł., hr. 28
Kraszewski Józef Ignacy 7
Kuncewicz Jozafat 8
Kurdybacha Łukasz 10

Lamennais Felicite R. 12
Landau Zbigniew 28
Lech z początków Polski 39
Ledóchowski Halka Mieczysław 13
Lelewel Joachim 7, 9
Leon XIII 35, 36
Leo-Taxil 35, 36
Leśnodorski Bogusław 11
Loyola Ignacy 19
Luter Marcin 27
Lutosławski Kazimierz 14, 21

Łubieński Władysław, prymas 25

Maleczyński Karol 17
Marek Aureliusz27
Maria Teresa 9
Massalski Ignacy, biskup 10
Mateusz, św.34
Mitford Nancy 28
Młodziejowski Andrzej, biskup 10
Moczulski Leszek30

Nietzsche Fryderyk 20

Oraczewski Feliks 24
Orygenes 34
Ostrowski Władysław 12
Otton z Bambergu, biskup18

Parandowski Jan 21
Paweł, lektor 23
Pietrzak Michał 11
Piłsudski Józef 14, 22, 31
Pius V 20
Pius VI 10, 11
Pius IX 36
Pius XI 14, 15, 37
Pius XII 14, 15
Pliniusz Młodszy 16
Podoski Gabriel, prymas 25

Poniatowski Michał, prymas 25
Popiel z początków Polski39
Potocki Stanisław Kostka 37
Racibor, książę Pomorzan 39
Radziejowski Hieronim25
Radziejowski Michał, prymas25
Radziwiłł Karol 26
Ratti Achilles14
Rolle Antoni (Dr Antoni J.)26
Rzewuski Henryk 26

Sierakowski Michał Roman25
Sievers, ambasador carski25
Silnicki Tadeusz 21
Skarga Piotr8
Słowacki Juliusz 7, 15
Smoleński Władysław 8, 9, 11, 24
Sobieski Jan 25
Stablewski Florian, prymas 13
Stachniuk Jan 23, 36, 38, 40
Stackelberg Otto Magnus 10
Statius, poeta rzymski 33
Szczepanowski Stanisław, inż. 28

Świętochowski Aleksander 28

Tomaszewski Jerzy 28
Torres Jan de, nuncjusz 8
Trentowski Bronisław F. 7, 24
Trzeciakowski Lech 13
Tync Stanisław 10, 24

Vaugham, miss 35

Wacyk Antoni 29
Wereszycki Henryk 13
Wespazjan35
Wilberforce William 34
Witkiewicz Stanisław 7
Witkiewicz Stanisław Ignacy 7
Witos Wincenty 28
Wołodkowicz Michał 26
Wyspiański Stanisław 7, 22

Zamoyski Andrzej 10, 11

Żmichowska Narcyza 7, 22


SPIS RZECZY

Strony w spisie treści i w skorowidzu odnoszą się do wydania książkowego.


1.”Zasługi” Kościoła w Polsce 7
2.Kościół katolicki 16
3.Polakatolik urządza Rzeczpospolitą 23
4.Katolicyzmowi na pohybel 33
Skorowidz osobowy 41

Opracowanie redakcyjne
Zdzisław Słowiński

(Tekst na IV str. okładki)
Religia „sługi Bożego”, ta koncepcja, która poniża godność ludzką i wtrąca człowieka w absolutne poddaństwo wyimaginowanej sile nadprzyrodzonej zwanej bogiem, którego „wyroki są niezbadane”, ta koncepcja miała pewne zrozumienie, a nawet poparcie dla ziemskiego faktu niewolenia człowieka przez człowieka.
Zadruga zwalcza katolicyzm ze względów zasadniczych, doktrynalnych, jako udokumentowane jego doktryną i praktyką skażenie humanizmu.

36 komentarzy

Filed under Bez kategorii

36 responses to “Część 4. Katolicyzmowi na pohybel

  1. to dobrze, że Zadruga zwalcza katolicyzm
    to źle, że Zadruga zwalcza chrześcijaństwo
    chrześcijaństwo nie jest religią, jest wyborem wartości, według których się żyje, nie ma ono nic wspólnego z judaizmem, ani z karykaturami chrześcijaństwa będącymi tylko nieludzkim ślepym fanatyzmem

    Liked by 1 osoba

    • Konrad

      Re: mgrabas

      Jak to jest, że portal, który nie jest przeznaczony dla świrów i bandziorów religijnych przyciąga w tak dużej ilości świrów i bandziorów religijnych, jak „Toronto/Mars” czy „klimek”, a teraz ten „mgrabas”. Ale stwierdzenie, że „chrześcijaństwo nie jest religią” to jak na razie najwyższy szczyt absurdu i może pochodzić nie od zwykłego świra, ale od kompletnie niezwykłego świra.

      Wszystkie na świecie encyklopedie (bez wyjątku) definiują chrześcijaństwo jako religię, a tu nagle wyskakuje „mgrabas” – jako ten Filip z konopi (najcenniejszej, nota bene, dla ludzkości rośliny, szczególnie tej jej odmiany, która ma THC i CBD) i, naćpany widocznie gigantyczną dawką THC, pisze na portalu WSP, że chrześcijaństwo, proszę państwa, nie jest … religią!!!

      Oto typowa definicja chrześcijaństwa:

      „Chrześcijaństwo (gr. Χριστιανισμóς, łac. Christianitas) – monoteistyczna religia objawiona, określana niekiedy jako chrystianizm. Jest oparta na nauczaniu Jezusa Chrystusa przekazanym w ewangeliach kanonicznych oraz treści pism religijnych składających się na Biblię. Chrześcijaństwo narodziło się w I wieku n.e. w Palestynie”.

      Jest bardzo typowa, ale nie bardzo dobra, bo pomija (fałszersko) podstawowy fakt, że jest to religia całkowicie etniczna, czyli żydowska. Pomija również (ignorancko) inny bardzo ważny fakt, że jest to religia głównie wymyślona przez Szawła z Tarsu (na podstawie jego własnych patologicznych spekulacji o poglądach religijnych Jezusa) i głównie przez niego rozpowszechniona. (Nietzsche, Huxley, Vidal i wielu innych doskonale oczytanych w historii chrześcijaństwa twierdzą nawet, że to Szaweł, psychicznie niestabilny, po poważnym wstrząśnieniu mózgu, a nie Jezus, był faktycznym „założycielem” czy „twórcą chrześcijaństwa.

      No, ale nie o to tu chodzi. Powtarzam, nie o to tu chodzi.

      Chodzi o to, że to jest religia!

      Świat wariuje, ludzie coraz głupsi.

      Lubię

      • to jak myślą o Tobie nie ma znaczenia
        znaczenie ma to co Im dajesz

        Lubię

      • jeb ...Henryka Ptasznika

        Świetny post a podam ciekawostkę .
        1 . Nietzsche się na 5 minut przed śmiercią nawrócił i miał błagać Boga o wybaczenie – prawda to ? . Tak mnie kiedyś uczono na Wydziale humanistycznym .
        2. Gustaw Husak przed śmiercią się nawrócił i beczał , aby mu przysłać księdza . To wiem od starego UBEKA . Dziś 97 lat . Wysoka emeryturka . Dwie piękne baby do niego chodzą . Jedna mu sprząta . Druga pierze zasrane gacie a on co roku na Bożym Ciele w czerwcu jest obecny i sławi Kościół .
        3. Podobnie z Jaruzelem , ale to każdy wie.
        Dzięki Konrad za post.

        Lubię

      • Też zastanawiam się co stoi za tymi różnymi tajemniczymi „nawróceniami” i sądzę że to po prostu strach, gdzieś w młodości katolackim wychowaniem wbity do głowy i po prostu starość, mózg już nie ten, pamięć już nie taka jak była i płata figle…

        Lubię

  2. Co najbardziej wkurwia w nadjordańskiej psychozie to poniżający zwrot „pan bóg”, z jednej strony wymyślili sobie jakiegoś boga, nadali mu bzdurne tytuły dla podkreślenie jego rzekomej wielkości, powagi, wszechmocności, wszechobecności, itp., takie jak właśnie „pan” czy „pasterz”, kazali się ciemnemu ludowi kajać, błagać o litości i zbawienie przed bezlitosnym bóstwem, rzekomo miłosiernym a z drugiej poniżali szerokie masy sformułowaniami typu „owczarnia pańska”, „parafianie”, „baranki boże”, to czyste przyrównywanie ludzi do zwierząt, uważanie ich za głupie bydło w dodatku rzeźne. Ciekawi mnie dlaczego pobożni katolicy tego nie widzą że są tak naprawdę systematycznie i bezlitośnie poniżani? We mnie to słownictwo zawsze budziło odrazę, ale widać zaczadzeni alkoholem i telewizyjno-ambonalną propagandą nie są w stanie dostrzec tych oczywistych faktów, wolą żyć w świecie iluzji, że ich „pasterz” o nich dba, a że czasem ich zarzyna i obdziera ze skóry, to kto by się tym przejmował… Jeszcze ta bajka o szatanie, on ma spełniać rolę wilka w bajeczce o dobrym pasterzu i stadzie owiec, owca dzięki niemu boi się wyjść ze stada, bo czai się na nią wilk(szatan)… Już nie wspomnę o psach pasterskich…

    Liked by 2 people

  3. julius

    Mesjonista Adam Mickiewicz

    Zdawać by się mogło, że katastrofa rozbiorów, jaką w XVIII wieku sprowadziło na Państwo Polskie urzeczywistnienie się ideałów katolicyzmu w życiu społecznym – winna była wywołać głęboką reakcję w świadomości Narodu. Że nastąpi głębokie przewartościowanie duchowe, gruntowna rewizja wszystkich zasad, jakie Pierwszą Rzeczpospolitą pchnęły na tory degradacji i straszliwego upadku. Tak być powinno, ale tak się jednak nie stało. Z Ust synów nie padła żadna klątwa na głowy haniebnej pamięci ojców i dziadów… Klątwa? Śmieszne! Gloryfikacja – oto słowo, najlepiej oddające charakter sądu przez jaki „polska” ideologia grupy kazała patrzeć następnym pokoleniom na swe dzieło: utracony, dzięki „niecnym” zaborcom raj epoki saskiej…

    Polska upadła, ponieważ wyprzedzając w rozwoju barbarzyńskich sąsiadów, ukształtowała swe życie na wzniosłych zasadach etyki chrześcijańskiej. Polska musiała upaść, by, jako drugi naród wybrany, jako Chrystus narodów, zbawić świat. Oto historiozofia polska wieku XIX (czy tylko?), oto prawdy jakimi skuta została świadomość pokoleń, trzymanych w najstraszniejszej, jaka być może, bo duchowej niewoli, przez tych, co ideały Habakuków, Jeremiaszów, Ezechielów i innych natchnionych Judejczyków, świadomie lub nieświadomie, za polskość podawać się ważyli. W robocie tej niepoślednią rolę odegrał obok innych, wielki „wieszcz”, utalentowany mesjonista Adam Mickiewicz.

    Oceniając zasięg okupacji świadomości milionów Polaków, dokonanej przez Mickiewiczów, Towiańskich, Krasińskich, Cieszkowskich i tym podobnych duchowych Semitów, rozumiemy tragedię rozwoju życia Polski porozbiorowej. Rozumiemy dlaczego w atmosferze powszechnego ghandizmu duchowego rozwinąć się nie mogła i uległa spaczeniu zdrowa pierwotnie myśl nacjonalistyczna Balickich, Popławskich, Dmowskich. Rozumiemy dlaczego to, co głosi już drugi rok „Zadruga” jest nie tylko obce uczuciowo, ale wprost niedostępne dla skatoliczonych intelektów person, pogrążonych w błogostanie liryki trawienia. Że tak jest, że „Zadruga” nie mogła ukazać się dajmy na to, sto lat temu wstecz – „zasługa” to m.in. „wieszcza” Mickiewicza i oto właśnie z tej racji poświęcimy mu trochę uwagi.

    KIM BYŁ Z POCHODZENIA ADAM MICKIEWICZ?
    Ksawery Branicki, serdeczny przyjaciel „wieszcza”, w swej książce: „Poste de la penitence”, Paris 1879, – pisze: – „Adam Mickiewicz, avec qui j’avais vecu dans une grande intimite, m’avait dit plusieurs fois: mon père etait un Mazur, ma mère une convertite de fraiche date. Par consequent, je suis semi-lechite, semi-israelite: ce dont je me fais gloire”. Fakt ten był znany nie tylko Branickiemu. Krasiński w liście do Cieszkowskiego tak się wyraża: „Mickiewicz to doskonały Żyd! Czy wiesz, że matka jego była Żydówką, która się przechrzciła przed pójściem za ojca jego?”… (Listy Z. Krasińskiego do Augusta Cieszkowskiego, wyd. J. Kallenbach, Kraków 1912).

    Mieses, cytując również oba powyższe źródła, przytacza nadto analogiczne wypowiedzi o Mickiewiczu współczesnych mu: Leonarda Chodźki i niemieckiego pisarza Karola Augusta Varnhagen von Ense. (M. Mieses, Polacy – Chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, W-wa 1938, t. II, str. 119).

    Tyle – na razie – jeśli idzie o rodowód rasowy Mickiewicza. Że nie jest to wiele i że nie jest to wszystko – zawdzięczać należy naszym oficjalnym biografom „wieszcza Adama” z Władysławem Mickiewiczem na czele. Nie jest to jednak ważne. Istotnym jest semityzm duchowy „wieszcza” z Nowogródka – a tego ukryć już nie sposób. Ocenzurować na nowo twórczość Mickiewicza, to wszystko co głosił i działał, już się nie da.

    STOSUNEK ADAMA MICKIEWICZA DO ŻYDOSTWA.
    „Izraelowi bratu naszemu, uszanowanie, braterstwo, pomoc na drodze ku jego dobru wiecznemu i doczesnemu. Równe we wszystkim prawo”. („Skład Zasad” – Dzieła, Paryż 1880 t. VIII, str. 6). „Nie chciałbym – mówił Mickiewicz do Levy’ego – by żydzi wynieśli się z Polski, bo unia Polski z Izraelem jest przeznaczona do wzmocnienia Rzeczypospolitej, jak ongi wzmocniła ją wojskowa z Litwą”. „On (Mickiewicz) mówił kilkakrotnie: bez wyzwolenia żydów i rozwoju ich ducha Polska powstać nie może. Jeżeliby, w to co ja nie wierzę, ona powstała bez wyzwolenia Żydów, na pewno nie będzie się mogła utrzymać”. (Roman Brandstaetter – Legion Żydowski Adama Mickiewicza – Warszawa 1932, str. 5).

    Za słowami idą czyny. Uważając sytuację międzynarodową za dogodną po temu, Mickiewicz udaje się w roku 1855 z swym przyjacielem, francuskim żydem Armandem Levy’m, do Konstantynopola, by tam tworzyć żydowskie wojsko – huzarów Machabeuszów. Kadrę tego machabejskiego wojska stanowić mieli żydzi, służący w pułku kozaków otomańskich Sadyka Paszy. Akcja dzięki poparciu bankierów żydowskich, postępowała raźnie naprzód. Na początek zaczęto od zbudowania synagogi, brak której mocno dawał się odczuć huzarom Izraela – „i stanęła w obozie kozackim synagoga izraelska – pod opieką Adama Mickiewicza” pisze w swych wspomnieniach Michał Czajkowski (j. w.).

    Przyszłość przedstawiała się różowo. Levy pisał: „Widzieliśmy już nadchodzący dzień, kiedy rozwinięty będzie sztandar Machabeuszów. Mickiewicz uradowany mówił mi: jeżeli wkraczając do Polski, zdołamy żydowskim naszym pułkiem pociągnąć za sobą Żydów z jednej bóżnicy, chłopi wątpić nie będą w powodzenie, bo znając przezorność Izraelitów powiedzą sobie: pewnem musi być powodzenie, skoro Żydzi łączą się z powstaniem. I jak lawina toczyć się będziemy z wzrastającą wciąż naszą legią od bożnicy do bożnicy, od wioski do wioski, w głąb samej Polski i Litwy” (str. 21, jw.).

    Charakterystyczny jest list Ludwiki Śniadeckiej, pisany po śmierci Mickiewicza do męża, Sadyka Paszy: „…Może i Mickiewicza origine była taka, czy jego familii, czy jego żony, bo skąd jego taka miłość dla Izraela? Nigdy bym jednak tej myśli nie miała, póki czytając mu twój list nie wpadłam na parszywego Żyda; jak zadrżał, jak się uniósł, nie wiem, czy można obce tak kochać, a może on tak kochał swój pomysł, życzenie i myśli swoje”. Niespodziewana a mocno zagadkowa śmierć Mickiewicza oraz nieprzychylne stanowisko Porty położyły kres całej imprezie.

    SEMICKOŚĆ W TWÓRCZOŚCI MICKIEWICZA
    Wrodzone dyspozycje biologiczne idą w parze z odpowiednią strukturą duchową jednostki. Światopogląd Mickiewicza to mesjanizm. Oczywiście należy odróżnić tu mesjanizm, koncepcję irracjonalną, mistyczną, Mickiewicza i Towiańskiego, od mesjanizmu Hoene-Wrońskiego, jako doktryny filozoficznej sensu stricto racjonalistycznej. (Zauważyć wypada, że ze szkodą dla imienia i nauki Wrońskiego , w szerokiej opinii ogółu różnice między wrońskizmem, a tym co głosili Towiański i Mickiewicz, nie są wcale uświadamiane. Kwestię tę wymagającą rzeczowego omówienia poruszamy tu tylko ubocznie. Odkładam to do innej okazji). Nikt chyba nie będzie się starał udowodnić, że mesjanizm, albo lepiej mesjonizm, jako koncepcja światopoglądowa, nie jest żydowską. Sylwetka duchowa Mickiewicza najwyraźniej występuje w „Księgach Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego”. O dziele tym pisze Pigoń: „Z ech – jakichkolwiek doszukać by się można w Księgach – najsilniej i najliczniej odzywają się biblijne. Tyczą one i ideologii i stylu”. Zaś Kallenbach: „tylko taki znawca Nowego Testamentu i w ogóle Biblii mógł się wznieść do tak umiejętnego zastosowania ewangelii ku potrzebom narodu i ku usposobieniu wychodźców”. (W. Fallek: „Szkice i studia o wpływie Biblii na literaturę polską”. Warszawa 1931).

    Dobitniej stwierdza to u Mickiewicza Lenartowicz: „Mówił przypowieściami i nawet biblijnym stylem bez nastrajania się do tej formy; to było u niego tak prostem, tak odpowiedniem jego charakterowi, że nieraz słuchając go mówiącego o Polsce, rytm jakiś przenosił mnie myślą na palestyńskie wybrzeża i na pustynię, którą przechodził lud wybrany”. (Lenartowicz Teofil: „Listy o Adamie Mickiewiczu”).

    Wspominany wyżej Fallek, cytując ustęp z Biblii: „I stanie się w ostateczne dni, że będzie przygotowana góra domu Pańskiego na szczycie gór i wywyższy się nad pagórkami, a zbiegną się do niej wszystkie narody. I pójdzie mnóstwo ludzi mówiąc: Pójdźcie, a wstąpcie na górę Pańską, do domu Jakubowego, a będzie nas uczył dróg swoich i będziemy chodzili ścieżkami jego: albowiem z Syjonu wyjdzie zakon, a słowo Pańskie z Jeruzalem” – powiada tak: „Gdy w miejsce Syjonu i Jeruzalem wstawimy słowo „Polska” otrzymamy wierny obraz ideologii Mickiewicza”. Co prawda to nie grzech, trudno odmówić racji trafnej syntezie żydowskiego badacza. Również ma rację pan Salomon Dykman, mówiąc o poczytności, jaką wśród żydów polskich w okresie porozbiorowym cieszyły się utwory „wielkiego wieszcza, w którego krwi płynęła też i nasza krew…” „Już wtedy ukazał się niejeden utwór polski, przeważnie Mickiewicza, w języku hebrajskim. „Księgi narodu i Pielgrzymstwa Polskiego” w przekładzie dra Mojżesza Jechiela Ascoriellego (uczonego włoskiego), z przedmową Arnolda Levy’ego, krzepiły serca żydowskie, słyszeli Żydzi głos bliski, bratni, ufali, że Mesjasz Polski będzie i ich Zbawicielem, ich Oswobodzicielem…” (Głos Gminy Żydowskiej, Warszawa, październik-listopad 1938. Nr 10-11).

    Niechże twórczość mesjonisty Mickiewicza krzepi nadal serca żydowskie. Serca polskie, słowiańskie, wzdrygają się przed tym wszystkim, co zalatuje duchem Habakuków.

    Gniewomir. (właściwie: Antoni Wacyk)

    Liked by 1 osoba

    • Jagienka

      Poniższy tekst odnalazłam przypadkowo i myślę, że wart jest przeczytania przy okazji rozważań na temat mesjanizmu i Mickiewicza.

      „(…) prezentujemy naszym czytelnikom analizę, która być może właśnie rzuci nieco światła na myśl Jana Pawła II, a w szczególności na zainteresowania i sympatie okazywane społeczności żydowskiej, które to przywiodły go do owego historycznego spotkania dnia 13 kwietnia 1986 roku z wielkim rabinem Toaffem w rzymskiej synagodze. W tym celu proponujemy czytelnikowi, aby prześledził wraz z nami myśli przewodnie łączące Karola Wojtyłę z Adamem Mickiewiczem, a tego ostatniego z Jakubem Frankiem, przyjmując za punkt wyjścia naszych badań opinie dwóch osób, będących poza wszelkimi podejrzeniami o stronniczość wobec Jana Pawła II: ojca de Lubaca – teologa, mianowanego na „kardynała” przez samego Jana Pawła II oraz Rocco Buttiglione – filozofa i polityka chrześcijańskiej demokracji. (Red. Sodalitium). ”

      ‚”Czuję się umocniony siłą, która nie pochodzi od człowieka’– mówił Mickiewicz podczas swojego wykładu 19 marca 1844 – (…) ogłaszam się w obliczu nieba żywym świadkiem nowego objawienia”

      „(…)Tym to sposobem „po śladach” Mickiewicza dotarliśmy do ezoteryzmu, masonerii, kabały. Lecz jego ścieżka nie jest jedyną. Jest więcej dróg, które moglibyśmy prześledzić… Na przykład Mieczysława Kotlarczyka (jednego z bezpośrednich mistrzów Wojtyły), która by nas przywiodła do teozofii pani Bławackiej oraz żydowskiej tradycji Ismar Elbogen, jeśli wierzyć świadectwu Buttiglione (op. cit., s. 35, n. 3). Można by również mówić o Husserlu i Schelerze, o Sołowiowie i Bułgakowie (którzy by nas doprowadzili do Sophii obecnej w Bogu), o Buberze czy o Levinasie… zastrzegam sobie powrót do tych tematów. Ale wydaje się, że wystarczająco światła rzuciłem na historyczne i kulturalne, a nawet familijne pochodzenie jednego z najsłynniejszych określeń Jana Pawła II, który, jak głosi tytuł książki wielkiego rabina Toaffa, z „wiarołomnych żydów” uczynił „starszych braci”.

      https://prawda2.info/tm.php?t=14969

      Lubię

  4. klimek

    CZEMU MA SLUZYC PUBL;KOWANIE TEGO DEBILNEGO TEKSTU RZU UCJACEMU WRECZ GOWNEM LUDZIOM WIERZACYM W TWARZ ? UWAZAJACYCH KATOLIKOW ZA IDIOTOW, WARIATIOW I PSYCHOPATOW ? WSTYD ZENADA I IDIOTYZM UPRAWIACIE ! NIE CHCE NIC WSPOLNEGO NIC Z TaKA POLSKA RZADZONA PRZEZ WARIATOW OBLKANYCH WSCIEKLIZNA ANTYKATOLICKA ! OSTRO ALE TO SZAMBO PELNE GOWIEN KTORE TU PUBLKUJECIE TAK TRZEBA NAZWAC ! NIE MA SENSU W TYCH GOWNACH SIE SZAMOTAC BO NIBY CZEMU TO MA SLUZYC ? PRZESKNIE CZLOWIEK TYLKO TA WSCIEKLINA

    Lubię

  5. andrzej

    Pani / Panie Klimek.

    Po pierwsze – proszę pisać małymi literami. Pisanie samymi dużymi świadczy o lekceważącym podejściu do czytających.

    Po drugie – powyższy durny tekst dowodzi, że jesteś Pani / Pan tępym ignorantem.

    Liked by 1 osoba

  6. jeb ...Henryka Ptasznika

    Panie Klimek pisałem już kiedyś do pana , a napiszę dostaniej i też drukowane :
    A WYPIERDA…. PAN STĄD . MASZ DO HU…..MEDIÓW KATOLICKICH PO HU.. TU WCHODZISZ ?
    IDZ PAN TU LINK NA DOLE I PRZESTAŃ NAM PAN TUTAJ DUPĘ I FUJARĘ ZAWRACAĆ . ZROZUMIAŁ?:
    http://tv-trwam.pl/

    Lubię

  7. polak maly

    Zbyt agresywne sa dla mnie te dyskusje aktywistow.
    Wieczny wszechswiat jest jeden dla wszystkich stworzen a Ziemia jest przeciez tylko jego drobniutka czasteczka w jakiejstam galaktyce, powstala w ulameczku czasowej nieskonczonosci.
    Prawda jest wzgledna, zalezna od tego kto ja glosi w celu uzyskania dominacji nad innymi. Wiary to dazenie duchowo wzmacniaja, przegranym w wyscigu daja nadzieje.

    Lubię

    • jeb ...Henryka Ptasznika

      Tu przypomniało mi się zdarzenie sprzed 10 lat . Jakiś facet agresywny nieco podpity wlazł na moją posesję żądając szklanki wody . Pewnie że bym dał , ale nie lubię agresywnych ludzi i odmówiłem .
      Na to jego wypowiedz:
      „Bóg stworzył wodę i ona jest dla wszystkich ”
      Odpowiedziałem mu na to :
      To idz pan do rzeki tam jest woda i się jej pan napij skoro Bóg stworzył wodę , bo ja za swoją wodę co miesiąc muszę płacić ciężkie pieniądze pejsatemu państwu.
      Facet zamknął ryj i poszedł . To taka odpowiedz do tego postu.

      Lubię

      • polak maly

        Nie rozumiem, o czym piszesz ale to juz niestotne. Sztuka zycia to umiejetnosc dostosowania sie w swym postepowaniu do otaczajacych warunkow. Wygrywaja dostosowywujacy sie, przegrywaja tacy, ktorzy tego nie potrafia, od powodow abstrahuje.

        Liked by 1 osoba

      • każdy dokonuje wyborów, ma do tego prawo, jednak każdy wybór ma swoje skutki, których najczęściej już nie da się odwrócić…

        Lubię

  8. veri

    ” Religia „sługi Bożego”, ta koncepcja, która poniża godność ludzką i wtrąca człowieka w absolutne poddaństwo wyimaginowanej sile nadprzyrodzonej zwanej bogiem, ” –

    – przed chwila ogladalem na YT ruski filmik, na ktorym chrzescijanskim „slugom bozym ” ( jako niewolnikom ) przeciwstawione zostalo „dzieci boze ” ( odnosnie Slowian ).

    Liked by 1 osoba

  9. dla osób kochających się wzajemnie czymś normalnym i oczywistym jest służenie sobie nawzajem
    gdy ktoś takiej potrzeby nie odczuwa w sobie, to jest z nim coś nie tak
    może uważa się za kogoś lepszego od innych, lub na drugiego człowieka patrzy z zewnątrz a nie sercem, może taki człowiek nie nauczył się kochać, może jest socjopatą, lub nawet psychopatą i nie rozumie tego co stanowi o człowieczeństwie
    utożsamianie służby z czymś poniżającym, uwłaczającym godności, jest tylko świadectwem o stanie człowieka, który tak postrzega siebie i innych
    niestety takich osób jest coraz więcej
    nie pojmą czym jest chrześcijaństwo, będą wyśmiewać to czego nie rozumieją i przytaczać definicje jako potwierdzenia swojej racji, będą przytaczać pasujące im cytaty ze zmanipulowanych Biblii, w których już niewiele zostało z prawdy po „obróbkach” i „poprawkach” mających na celu zredukowanie chrześcijaństwa do religijnych regułek i rytuałów
    do doświadczenia i zrozumienia służenia sobą innym potrzeba wrażliwości, której jeszcze albo już ci ludzie nie mają
    czy mogą się jej nauczyć? czy zdążą? wszystko jest możliwe, tylko do tego potrzeba się powtórnie narodzić, nie w sensie reinkarnacji, ale w sensie całkowitego odrzucenia dotychczasowych schematów pozornego myślenia i życia, by zacząć żyć w nowy sposób, żyć naprawdę – już nie dla samego siebie, ale dla kogoś więcej niż własne ja

    Lubię

    • jeb ...Henryka Ptasznika

      Z wami to już się nie da normalnie polemizować . Mówić coś 1000 razy i tak nic nie zrozumiecie .
      Moja żona jest ateistką i to jeje przeszkadzało pracować przez wiele lat w hospicjum . Znamy ja i moja żona ateistów dobrych ludzi .
      Tłumacząc takiemu typowi cokolwiek nic nie zrozumie bo dla niego tylko chrześcijanin ma monopol na dobre serce , a ateista to już zwierze .
      Skąd w tych ludziach takie poglądy? . Nie wiem.
      Może przemex wytłumaczy , bo czytanie pierdół jakie tu piszą to już naprawdę można zgłupieć .

      Lubię

      • Konrad

        „Moja żona jest ateistką…”

        Jeżeli mogę na „Ty”: No to wygrałeś, Waćpan, jak na loterii. Moja żona też jest ateistką.

        W domu spokój. Nikt nie pierdzi ciągle o żydowskich bajkach, o jakimś wyimaginowany Jezusiku i o (na szczęście) wyimaginowanym żydowskim zwyrodnialcu „Jahwe”, zwanym „Bogiem”. Nikt nie wydaje pieniędzy na bandę tłustych, polakatolich hien czyhających ciągle na okazję żeby wyłudzić pieniądze gdzie się da, albo zgwałcić dzieci, wdowy i cokolwiek da się zgwałcić.

        Nikt nie każe dzieciom chodzić do kościoła, po to, aby obleśni czarownicy spod krzyża zatruli im umysły jahwistycznymi klechdami. W związku z tym, masz również spokój z dziećmi, które mogą się normalnie rozwijać i cieszyć swoim dzieciństwem.

        Inaczej mówiąc: masz spokój, zaoszczędzone pieniądze i wolność intelektualną. Można dobrze żyć.

        Chętnie bym kontynuował, ale czas iść się pobawić w odbijanie żółtych piłeczek. Radwańska, nota bene, została znowu zmaltretowana przez jankesowskiego mastodonta i świadka Jehowy rodzaju żeńskiego. A Janowicz, frajer z dyndającym krzyżykiem, marnuje swój fantastyczny talent i może nigdy już go nie wykorzystać. Kolejny przegrany polakatolik, choć życzę mu jak najlepiej i ciągle marzę, że się obudzi.

        Lubię

      • „Moja żona jest ateistką…”

        Jeżeli mogę na „Ty”: No to wygrałeś, Waćpan, jak na loterii. Moja żona też jest ateistką.
        W domu spokój. Nikt nie pierdzi ciągle o żydowskich bajkach, o jakimś wyimaginowany Jezusiku i o (na szczęście) wyimaginowanym żydowskim zwyrodnialcu „Jahwe”, zwanym „Bogiem”. Nikt nie wydaje pieniędzy na bandę tłustych, polakatolich hien czyhających ciągle na okazję żeby wyłudzić pieniądze gdzie się da, albo zgwałcić dzieci, wdowy i cokolwiek da się zgwałcić.
        Nikt nie każe dzieciom chodzić do kościoła, po to, aby obleśni czarownicy spod krzyża zatruli im umysły jahwistycznymi klechdami. W związku z tym, masz również spokój z dziećmi, które mogą się normalnie rozwijać i cieszyć swoim dzieciństwem.” –
        A ja się właśnie zastanawiam co zrobić żeby mieć w przyszłości jak najwięcej spokoju od katolickiego amoku, swoje zdanie mam, od czasu do czasu je wyrażam żeby pokazać jakie mam poglądy ale to nic nie daje, bo katolickie towarzycho ma to gdzieś, oni uważają że jeżeli wychowali mnie po katolicku to tak ma być i koniec i choć uważają że przynajmniej częściowo katolicyzm jest bezsensu i ta „nasza wiara”(jak oni ją określają) wcale taka dobra nie jest, to trzeba po katolicku postępować bo to „tradycja”, „tak zostało ustalone”, „nie ma od tego odwołania” i „w coś wierzyć trzeba”. Ta ich katolicka logika jest często tak zagmatwana że czasem długo zastanawiam się co naprawdę myślą, bo raz gadają tak raz siak. Czasem jak powiedzą coś to aż mnie skręca, ale czasem wolę się nie odzywać by nie robić szamba. Najbardziej wkurwia mnie jak uważają że jak ktoś jest niechrzczony, nie ma komunii, bierzmowania czy nie chodzi do kościoła to jest gorszy, bo jak ktoś „w nic nie wierzy”(czytaj: nie wierzy w katolickie bajki) to jest według nich zwierzęciem i koniec, „bo tylko zwierze w nic nie wierzy”. Jeżeli w przyszłości będę miał dzieci to zastanawiam się co zrobić żeby maksymalnie uchronić je od ambonalno-szkolno-telewizyjnej propagandy, z jednej strony rodzina z katolicką mentalnością, z drugiej szkoła z całą masą bezużytecznej propagandy i w dodatku religią, z trzeciej kościół, a z czwartej jeszcze media wszelkiego rodzaju, bo jakoś nie mam zamiaru ich do niczego zmuszać, a w szczególności do wierzenia w jakiekolwiek rzekomo jedynosłuszne religie…

        Liked by 1 osoba

  10. partyzant

    Wierzenia i obrzędy starosłowiańskie
    27 Styczeń 2016

    „Nasi przodkowie byli poganami, co nie było wyrażeniem pejoratywnym, gdyż pochodzi od greckiego „zwyczaj” i „etniczny”. Dopiero chrześcijaństwo nadało temu słowu negatywny charakter. Pogaństwo to ” wiara plemienna ludzi związanych wspólnym zwyczajem i wspólnotą pochodzenia”.

    -> https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2016/01/27/wierzenia-i-obrzedy-staroslowianskie/

    Lubię

  11. Konrad

    Witam,

    Ogólnie o książce Wacyka, ale chciałbym zacząć przez nawiązanie do ciekawego postu Jangryko o sataniźmie w Watykanie. Ale dla mnie, mówiąc prawdę, w ogóle nie ma znaczenia, że „Oni tam w Watykanie czczą lucyfera”, że jest tam „Satanizm pełną gębą + składanie ofiar”. Nic mnie już nie zdziwi, jeśli chodzi o Mafię Watykańską.

    Mogą się w tej Mafii modlić do kogokolwiek i sobie wierzyć w cokolwiek: w Latające Spaghetti, na przykład, albo w Wirującego Bąka. Tak czy owak, Watykan to kryminalna, bardzo niebezpieczna sekta religijna, oparta na klechdach wydumanych przez żydowskich barbarzyńców – niewykształconych i psychopatycznych, jak np. Szaweł z Tarsu. (O tym potworku psychiczno-fizycznym, innym razem.)

    Część tego postu już umieściłem wcześniej w związku z nieoczekiwanym głupawym postem jakiegoś faceta z Marsa (aka „Toronto”, aka „prawda wyzwala człowieka”, aka „asshole”).

    […] Ale nawet jeżeli istniał taki „Jezus” jaki jest opisany w Ewangeliach, to wcale nie był ani takim wspaniałym człowiekiem ani takim wielkim autorytetem moralnym – jeżeli jesteśmy w stanie przeanalizować logicznie jego osobowość na podstawie „dowodów” w Biblii (bo przecież żadnych innych nie ma!) […]

    Powtarzam: nie ma żadnych przekonywujących nie-biblijnych, nie-chrześcijańskich „dowodów” na istnienie historycznego Żyda, nazywanego Jezusem Chrystusem, choć są wzmianki np. Tacyta i Swetoniusza o istnieniu Chrześcijan.

    Tak, nie ma innych.

    Tak powiedziałem i tak uważam, co mogę zawsze na forum publicznym potwierdzić i udowodnić.

    Proszę bardzo: niech TVN czy jakaś inna szczekaczka korporacyjna w Polsce zorganizuje taką debatę i zaprosi papieża i jakiegokolwiek biskupa, księdza, czy kogokolwiek na tyle nierozsądnego aby podjąć takie wyzwanie.
    Jestem do dyspozycji w każdej chwili.

    Make my day, boys!

    Bo jeżeli – jak uważają fanatyczni, irracjonalni chrześcijanie – są takie „dowody”, jak np. tzw. „Testimonium Flavianum” (czyli „świadectwo Flawiusza”), to albo jest to żenujący falsyfikat (jak ten właśnie jeden paragraf w książce żydowskiego historyka Józefa Flawiusza, pt. „Starożytności żydowskie”) albo nie mają żadnej (powtarzam, żadnej) wartości historycznej jako wiarygodne dowody na istnienie Żyda Jezusa z Nazaretu (choć potwierdzają – pośrednio – obecność Chrześcijan i problemy jakie mieli z nimi Rzymianie).

    Chodzi tu, np., o takie „dowody” jak króciutkie wzmianki Swetoniusza o Chrześcijanach i „Chrystusie” („Chresto”), popularne imię w tamtych czasach, które nie musi mieć nic wspólnego z Żydem Jezusem z Nazaretu. Czy kilka zdań innego znanego rzymskiego pisarza Tacyta, w których mówi on o „jakimś Chrystusie („one Christus”). Choć uwagi Tacyta o Chrześcijanach mogą i są z reguły uznawane za dowód na obecność Chrześcijan w Judei i Rzymie w tamtym czasie, to jednak nie są one przekonywującym dowodem na historyczne istnienie Żyda Jezusa Chrystusa, w takiego w jakiego wierzą chrześcijanie.

    Poza tym, trzeba oczywiście pamiętać, że zarówno Swetoniusz, Tacyt (jak i Pliniusz Młodszy) pisali swe książki ok. 100 lat po tych wydarzeniach, opierając się na pośrednich źródłach, których było bardzo mało.

    Ale może więcej o tym przy innej okazji (choć to mdły temat, o którym już chyba wszystko powiedziano.) Trzeba jednak ciągle o tym mówić, bo miliony chrześcijan ciągle wierzy w takie „dowody”, a ten arogancki polakatolik Toronto/Mars/Asshole posądza mnie o to, że nie słyszałem o tzw. „niechrześcijańskich” dowodach na istnienie Pana J. i że „szerzę herezje”!

    Lubię

  12. Konrad

    Re: „prawda wyzwala człowieka” czyli Infantylny Dziadzia

    Panie i Panowie czy czytaliście post tego infantylnego Dziadzi, który obecnie ukrywa się pod tym nickiem? Tego ciężko chorego umysłowo, biednego, żałosnego Polaka? Mam nadzieje, że Pani „Jagienka” mu też odpowie, bo to do niej ten zaczadzony chrystianizmem polakatolik napisał.

    Czy ktoś zastanowił się nad tym, co ten kompletnie zidiociały człowieczek z wyschniętym móżdżkiem wypisuje? Oto jeden cytat:

    „Jezus wyjaśnia Janowi jak zbudowany jest wszechświat, który jest nieskończony oraz kim jest Bóg. Cale to widzenie jest o tyle dziwne, ze rozchodzą się chmury i ukazuje się małe dziecko, które przybiera postać dorosłego Jezusa”.

    I Dziadzio w to wierzy.

    A „to” ma pochodzić z „tajnej” ewangelii Jana. Nic w niej tajnego. Jedna z chyba 200 durnych bajeczek napisanych o tzw. Jezusie Chrystusie, bajeczek zwanych ewangeliami, które stały się popularną formą literacką, szczególnie w 2. wieku (po tym jak zostały napisane tzw. kanoniczne ewangelie Nowego Testamentu pod koniec pierwszego wieku). Każdy, kto umiał wtedy w miarę dobrze pisać i chciał zrobić karierę na otwierającym się rynku bajeczek (dla owieczek) o Jezusie Chrystusie, siadał i bazgrolił brednie, czyli cokolwiek przyszło mu na myśl o legendarnym, fikcyjnym „Synie Boga”. Brednie, jak wiemy, szczególnie religijne, zawsze się dobrze sprzedają.

    „Ale sa swiadkowie tych wydarzen sprzed 2 tysiecy lat, ktorzy widzieli Jezusa po zmartwychwstaniu”.

    I Dziadzio w to wierzy.

    Dziadziu, a ja właśnie rozmawiałem z Jezusem, który powiedział mi po aramejsku (chyba). Cytuję: „fuckprawdawyzwalaczlowieka”. Niestety, nie znam aramejskiego, Dziadziu. Sorry.

    Nie mam zamiaru dalej analizować tej ubliżającej rodzajowi ludzkiemu wypowiedzi głupiutkiego Dziadzi, którego prawda nigdy już nie wyzwoli, bo jego biedny rozum już przestał dawno funkcjonować, ale zwrócę jeszcze uwagę na kończące zdanie:

    „Dante nie widzial biblijnego piekla, wiec nie może być brany za autorytet.”

    Taka wypowiedz świadczy o dwóch rzeczach: Ciężko chory Dziadzio wierzy, że jest biblijne piekło i że można go zobaczyć.

    Dziadziu kochany, nie ma biblijnego piekła, tak jak nie ma Świętego Mikołaja. A ponieważ nie ma piekła, nie ma nigdzie żadnych autorytetów o czymś, czego nie ma.

    Dziadziu, napij się herbatki miętowej i daj sobie spokój z bazgraniem o Jezusicku, chrześcijaństwie, ewangeliach i innych takich skandalicznych niedorzecznościach.

    Spij dobrze, Dziadziu. Dobranoc. Zegnaj, Dziadziu. Na zawsze.

    Lubię

  13. Konrad

    Jeszcze Polska nie zginęła póki … żyją tacy Polacy. Właśnie otrzymałem ten oto list od znajomego:
    ———————————————
    Właśnie wyczytałem i jeszcze się szczypę z niedowierzania, że oto w dn 19 listopada tego roku zostanie ogłoszony akt intronizacyjny, wynoszący na króla Polski niejakiego Jezusa Chrystusa. Nie wiem kiedy i w oparciu o jaki akt prawny odbyła się ta elekcja, ale to obrazuje do jakiego poziomu głupoty i bezczelności posuwa się episkopat w działaniach kontr-reformatorskich.

    Co gorsza, w części narodu, która ma zmiany genetyczno-mózgowe, wynikające z pochodzenia od bitych po łbach przez 400 lat chłopów pańszczyźnianych – uzyska to poklask i nieskrywaną euforię.

    Zastanawiające jest, że im bardziej nieprawdopodobną historię katole głoszą, tym więcej wiernych zyskują. Ale jak ma być w narodzie, w którym analfabetyzm po odzyskaniu niepodległości po I-szej światowej był w zależności od regionu na poziomie 35-65%, a dziś wprawdzie wszyscy znają pismo, ale czy rozumieją co czytają?

    Przeglądając konstytucje tego kraju, to tylko Napoleońska z 1809 r, była postępowa w sprawach wiary. Pozostałe, łącznie z dzisiaj obowiązującą, dają katolikom znaczne przywileje. Ba, funkcjonuje ustawa pozwalająca na pozwanie do sądu każdego, kto dopuścił się tzw. „obrazy uczuć religijnych” – co by to miało nie znaczyć, PRZERAŻAJĄCE w XXI wieku. Odbyło się nawet kilka spraw sądowych, dotyczących artystów scenicznych – jako że ich sprzeciw ma największą siłę.

    Te, jak głosi polski rząd „dobre zmiany”, zapadają w tak szybkim tempie – niektórzy nazywają to „politycznym blietzkrieg’iem.

    Ale ja nie będę się denerwował. Swoje zrobiłem – dziada w czarnej sukience po kolędzie nie wpuściłem. Za pieniądze jemu nie dane, kupiłem ziarna i dokarmiam ptaszki. Na ogrodzie mam wszystko: od sikorek po bażanty.

    Lubię

    • Ciemnogród w Polsce ma się dobrze, ostatnio ręce i nogi mi opadły i nie tylko one i odebrało mi chęć do pisania od wszechobecnego debilizmu z jakim można spotkać się wokół…

      Liked by 1 osoba

      • przykłady katolickiego sposobu myślenia prowadzącego do bałwochwalstwa intronizującego „człowieka” (z koroną, aureolą i innymi gadżetami)

        „(…) Myśl o potrzebie aktu intronizacyjnego pojawiła się w związku z wszczęciem w archidiecezji krakowskiej w 1996 roku procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożej Rozalii Celakówny, krakowskiej pielęgniarki i mistyczki, zmarłej w czasie II wojny światowej. Wówczas światło dzienne ujrzały jej zapiski i można było poznać treść udzielonych jej objawień prywatnych, w których Jezus domaga się m.in. aktu intronizacyjnego od narodu polskiego. Świadczy o tym choćby ten zapis: „Jest ratunek dla Polski: jeżeli mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do Boga”.

        (…) A co do samej kwestii tytułu „Król Polski”. W objawieniach Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, na które powołują się zwolennicy intronizacji, jest kilka miejsc mówiących o tym, że Polska musi w sposób uroczysty ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez intronizację. Jednak w objawieniach tych nigdzie nie ma wprost określenia, czy nazwania Chrystusa Królem Polski i już z tej racji niezrozumiałe jest postulowanie tego typu intronizacji. Ponadto, trzeba pamiętać, że zbawczą wartość ma wyznawanie Jezusa Panem. Gdy wyznajemy, że Jezus jest Bogiem dostępujemy zbawienia. Natomiast, gdy ogłosimy, że Jezus jest Królem Polski, to będzie to akt polityczny, bez zbawczego sensu. Uznanie Jezusa moim Królem zmienia moje życie i ma wpływ na życie innych. Uznanie Jezusa Królem Polski oznacza pomniejszenie Jego roli i znaczenia. (…)

        Czy akt intronizacyjny wystarczy, żeby uratować Polskę przed laicyzacją?

        – Trzeba pamiętać i mieć tego świadomość, że akt intronizacyjny w Krakowie–Łagiewnikach nie będzie zwieńczeniem, lecz początkiem dzieła intronizacji Jezusa Chrystusa w Polsce i w narodzie polskim. Przed nami wielkie i ważne zadanie. (…)”

        źródło: http://www.pch24.pl/biskup-andrzej-czaja–intronizacja-to-dopiero-poczatek,40873,i.html

        „(…) Czy władze państwowe i kościelne wspólnie poddadzą się Jego władzy i uznają, że Chrystus jest Królem Polski?

        [Już poddali się władzy Belzebuba i wygląda na to, że pozostaną mu wierni – admin] (…)”

        źródło: http://marucha.wordpress.com/2016/01/30/intronizacja-tylko-jaka/

        tym fanatykom nie przeszkadza, że w Biblli jest wyraźny (w przykazaniach dekalogu powtórzonych aż dwa razy, w historii o tym co powiedział Bóg gdy Izraelici odlali złoty posąg mający symbolizować Boga i w innych miejscach Biblii) zakaz bałwochwalstwa, w szczególności sporządzania rzeźb, obrazów i „podobizn” do celów religii…

        od mg: szkoda, że zarówno katolicy jak i poganie dają się wmanipulowywać we wzajemną wrogość zamiast ratować wspólny dom razem, bez względu na osobiste przekonania

        Lubię

    • jeb ...Henryka Ptasznika

      Kużwa Konrad w USA klechy tez chodza po po domach? . Kużwa . Mieszkasz w USA tak?

      Lubię

  14. julius

    Idea Intronizacji w Polsce Jezusa Chrystusa odżywa!” – cieszy się poseł PiS Artur Górski na FB
    Jak widać najbardziej prą to tego żydowskie przechrzty i zażydzony episkopat a słowiańskie katolickie bydełko przyklaskuje temu. Potrzeba chyba następnych 400 lat bicia kijami basbalowymi po tych zakutych łbach aby przywrócić słowiański porządek

    Liked by 2 people

    • Taa odżywa, chyba w łepetynach fundamentalistycznej garstki, krzykliwych krzyżaków, bredzi się o „państwie islamskim” na Bliskim Wschodzie a w Polsce nie mniejsze gówno nam się szykuje za rządów pisdzielczo-syjonistyczno-katolackiej bandy, za chwilę te pastowane kabany wymyślą może jakąś policję religijną albo obyczajową, żeby stała na straży pisdzielczo-katolackiej dyktatury. Ktoś kto twierdzi że religia jest zwalczana jest głupi, religia ma się bardzo dobrze, może nawet zbyt dobrze i coś czuje że przy jej pomocy eliciarze tego świata narobią jeszcze wiele gówna…

      Lubię

      • jeb ...Henryka Ptasznika

        Z osatniej chwili
        Właśnie Przemex się zaczyna . Komisja wydatków publicznych zatwierdziła poprawkę PISdzielców :
        Rydzo z Torunia – jego wyższy uniwerek ” Kultura społeczna i medilalna ” ma dostać z budżetu państwa 20 mln PLN .
        Przemexie kużwa muśimy zapłacić !!!!
        Rydzo napewno juz pije szampana !!!!!!!!!!!!!!!
        Info pewne na 100% .

        Lubię

      • Gorki

        Podasz link?
        Nie moge znaleźć informacji aktualnych.
        W internecie pisze ze ta poprawke wycofano.

        Lubię

  15. jeb ...Henryka Ptasznika

    Poprawkę potwierdziła wczoraj Szydło mówiąc , że Rydzyk dostanie 20 mln i to już mówi , że to prawda . Więcej info masz na niezależnej . Bez linku znajdziesz.

    Lubię

  16. jeb ...Henryka Ptasznika

    poprawka wycofana – PIS dzielców wypowiedzi .

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s