Pojednanie przez opluwanie

wrak

Warto zaapelować do ministra kultury RP: jeśli już nadzorowane przez niego i finansowane z budżetu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia prowadzi działalność wymierzoną propagandowo przeciwko Federacji Rosyjskiej, może warto byłoby zmienić jego nazwę na np. „Centrum Inicjowania Polsko-Rosyjskich Konfliktów”?

Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, podobnie jak jego rosyjski odpowiednik — Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia, powstało pod wpływem chwilowej odwilży w relacjach Warszawy z Moskwą po katastrofie smoleńskiej. W ustawie z 25 marca 2011 r. powołującej do życia tą jednostkę, czytamy, że jej celem i misją jest przede wszystkim „podejmowanie działań w Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej na rzecz dialogu i porozumienia w stosunkach polsko-rosyjskich” (art. 3 ust. 1 ustawy). Działalność centrum finansowana jest ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i to właśnie szef tego resortu powołuje dyrektora CPRDiP.

Kilka tygodni temu, po pięciu latach sprawowania urzędu dyrektora z centrum odszedł dr Sławomir Dębski, powołany na szefa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, jednostki podległej Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Jego obowiązki pełni obecnie Ernest Wyciszkiewicz, dotychczasowy zastępca dyrektora.

Panowie Dębski i Wyciszkiewicz bez wątpienia posiadają określoną wizję Rosji, zarówno współczesnej, jak i tej z odleglejszych okresów historii, i jest to wizja wobec państwa rosyjskiego mało przyjazna. Kierownictwo polskiej jednostki świadomie ignorowało wszelkie propozycje współpracy ze strony jej rosyjskiego odpowiednika. Zamiast dialogiem i porozumieniem, zajmowało się raczej promowaniem tych kręgów liberalnej i prozachodniej opozycji w Rosji, które występują z najbardziej niewybredną krytyką obecnych władz w Moskwie.

Szczytem kuriozum jest wszakże zapowiadana na 16 marca w Warszawie konferencja organizowana przez CPRDiP pod tytułem „Sowieckie represje 1943-1946. Nowe ustalenia i nowe interpretacje”. W konferencji udział wezmą nie tylko polscy historycy omawiający działania NKWD na naszym terenie po 1944 roku, ale również ich litewscy i ukraińscy koledzy mający przedstawić radzieckie okrucieństwo na Litwie i Ukrainie Zachodniej. Jedynym przedstawicielem Federacji Rosyjskiej w tym gronie ma zaś być dr Nikita Pietrow z finansowanego przez USA Stowarzyszenia „Memoriał”, które, według rosyjskiej prokuratury, zajmuje się przede wszystkim działalnością o charakterze politycznym, na rzecz propagowania wizji historii i współczesności narzucanej przez Waszyngton. W związku zebranymi w tej sprawie dowodami stowarzyszenie uznane zostało za zagranicznego agenta, a jego kierownictwo milcząco przyznało, że finansowane jest własnie ze źródeł zagranicznych.

Konferencja, jakich wiele, chciałoby się powiedzieć, może zresztą dla niektórych interesująca poznawczo. Problem polega na tym, że centrum, które ustawowo zobowiązane jest do działań na rzecz polsko-rosyjskiego dialogu i porozumienia dialog ten prowadzi nie z uznanymi rosyjskimi historykami i badaczami, lecz w pierwszym rzędzie we własnym, rusofobicznym gronie, legitymizowanym obecnością człowieka, który współczesną Rosją gardzi za pieniądze z USA. Doborowe towarzystwo uzupełniają… Ukraińcy i Litwini. Zapewne mają coś ciekawego do powiedzenia o powojennej sytuacji w swoich krajach, ale co ma to wspólnego z polsko-rosyjskim porozumieniem?

Warto zaapelować w tym miejscu do ministra kultury RP: jeśli już nadzorowane przez niego i finansowane z budżetu centrum prowadzi działalność wymierzoną propagandowo przeciwko Federacji Rosyjskiej, może warto byłoby zmienić jego nazwę na np. „Centrum Inicjowania Polsko-Rosyjskich Konfliktów”? Choć prościej byłoby zapewne wyłonić inne kierownictwo tej jednostki, nawiązać partnerską współpracę z rosyjskim odpowiednikiem i rzeczywiście zadbać o to, by w tych trudnych czasach polsko-rosyjska rozmowa bez stereotypów i uprzedzeń mogła odbywać się, nawet tylko na poziomie naukowym i eksperckim.

Mateusz Piskorski, polski politolog, Warszawa

za: http://pl.sputniknews.com/opinie/20160309/2245729/Pojednanie-przez-opluwanie-Mateusz-Piskorski.html#ixzz42VDWjxkc

Reklamy

12 Komentarzy

Filed under Bez kategorii

12 responses to “Pojednanie przez opluwanie

  1. zydozerca

    ILE WYNOSZĄ ŁACZNE WYDATKI NA UMACNIANIE SOJUSZU POLSKO-UKRAIŃSKIEGO I POLSKO-ŻYDOWSKIEGO WBREW WOLI NARODU ?
    Dlaczego rządzący nie płacą za swoje zboczenia z własnych dochodów /ukradzionych podatnikom/ albo nie zaciągają kredytów w parabankach na zaspokajanie perwersyjnych potrzeb swoich wybrańców-ukrów,parchów i turasów,arabusów i cieniasów /z UE/USA /?

    Trzecia RP to nie tylko państwo, w którym nędza wśród społeczeństwa utrzymywana jest na stałym poziomie, — ponieważ jak uczy tego historia, — jeżeli są biedni, to muszą być i Ci niewspółmiernie bogatsi.

    W przełożeniu na rzeczywistość sprawa wygląda tak, że — aż prawie

    43% Polaków żyło w 2014 roku na poziomie poniżej minimalnego standardu życia;
    2,8 mln ludzi żyło w skrajnym ubóstwie;
    a 4,6 mln poniżej ustawowej granicy ubóstwa.*
    Jednak takie problemy nie zaprzątają głów pracujących w gabinetach politycznych.

    — W III RP zatrudnionych jest 0,5 mln urzędników, — co stanowi liczbę trzy razy większą, niż miało to miejsce za komuny.

    W samych gabinetach politycznych pracuje ponad 10 tyś doradców i asystentów, — którzy zatrudniani są według partyjnego klucza i zazwyczaj nie posiadają określonych obowiązków, — obciążając jednocześnie budżet na nawet 500 mln zł.

    Wynagrodzenia zależnie od stanowiska prezentują się następująco:

    szef gabinetu politycznego prezesa rady ministrów(Witek Elżbieta) – 13 300 zł;
    szef gabinetu politycznego wiceprezesa rady ministrów(Kądzielawski Grzegorz) – 12 208 zł;
    szefowie gabinetu politycznego ministra – 11 046 zł;
    główni doradcy prezesa rady ministrów – 10 682 zł;
    doradcy prezesa rady ministrów – 7 714 zł;
    doradcy wiceprezesa rady ministrów – 7 476 zł;
    doradcy ministrów – 6 608 zł;
    doradcy/doradcy sekretarza stanu – 5 964 zł;
    asystent wiceprezesa rady ministrów/asystenci polityczni – 4 438 zł.
    Oczywiście państwo z rządem na czele oszczędza na wszystkim, — tylko nie na hojnym wynagradzaniu „swoich” i ma problem ze znalezieniem środków na obiecane 500 zł na dziecko.

    Bieda?

    Nie, to im nie zagraża, — chyba że do cna wydoją społeczeństwo, które póki co dobrowolnie daje sobie odebrać wszystko.

    Jeszcze w 2009 roku Jarek Kaczyński mówił, że

    — „nie ma żadnego powodu, by zatrudniać kilkanaście tysięcy pracowników politycznych, bardzo różnie dobieranych”,

    a Mariusz Błaszczak

    — „uważamy, że należy skasować wszystkie stanowiska w gabinetach politycznych”.

    Jak przyszło co do czego, — to w 2015 roku pisowski rząd zatrudnił 90 nowych ludzi w gabinetach politycznych.

    —————————————————————–

    *Najnowszy raport GUS

    Źródło:
    gabinetypolityczne.pl/bankier.pl

    Luty 6, 2016

    Polubienie

  2. kempes

    jesli tak jest jak w tym artykule to…. dla mnie jest to rozmowa 1 opcji ale…samej ze soba. bo dialog polsko – rosyjski czy niemiecki i inny itd. moze sie odbywac z ludzmi cenionymi ,majacymi autorytet ale przede wszystkim.. REPREZENTUJACYMI 2 STRONE DIALOGU. a jakia ten pan pietrow pełni teraz funkcje w Rosji??? kogo reprezentuje. ?? jakie ma uznanie rosyjskiego społeczeństwa. to tak jak ja bym zaprosił np. swoich krewnych i.. gadalibysmy o sasiedzie . PODCZAS GDY SASIAD NIC O TYM NIE SŁYSZAŁ. i niby -mam z nim porozumienie. to kupa smiechu jest po prostu i tyle. bki zrywac mozna. smiech na sali.

    Polubienie

  3. kojak

    NO COZ ,SYJONISTYCZNE LAJDAKI Z PIS IDA NA SMYCZY ICH PROTEKTOROW Z USRAELA ! TAK BEDZIE ZAWSZE DOPUKI TE SMIECI BEDA RZADZIC W POLSCE !

    Polubienie

  4. julius

    Na dzisiejszym posiedzeniu sejmowej komisji obrony MON przedstawiło koncepcję obrony terytorialnej kraju. Ożywioną dyskusję wywołał jeden z trzech celów wyznaczonych dla wojsk sformułowany jako „wzmocnienie patriotycznych i chrześcijańskich fundamentów naszego systemu obronnego oraz sił zbrojnych” (onet.pl)

    Katodebile doprowadzą ten kraj do totalnego upadku. Ci ludzie nie potrafią wyciągać wniosków z przeszłości. Nie dość, że bazują na zafałszowanej przez katolickich pismaków historii to jeszcze próbują stworzyć oddziały watykańskie do obrony przede wszystkim obcej słowiańszczyźnie dżumy nadjirdańskiej

    Polubienie

  5. Jagienka

    Polska znowu stanie się przedmórzem Chrześcijaństwa, czyli miesem armatnim dla syjonistów i Vatican Incorporated. PiS to polscy neokonserwatyści, którzy tak doskonale zgadzają się z amerykańskimi neocons.

    Polubienie

    • Jagienka

      O litości, to miało być oczywiście „przedmurzem” – przez „u” zwykłe (mój poprzedni wpis).

      A tak przy okazji, to muszę niestety stwierdzić, że przyjazna współpraca Jana Pawła II z żydami również nie wyszła mu na dobre, ponieważ zaraz po jego śmierci pojawiły się publikacje poddające w wątpliwość ową „przyjaźń” i krytykujące JPII za niepodjęcie niewystarczających kroków w walce z antysemityzmem. A nawet co niektórzy eksperci robiący kariery na pisaniu sensacji watykańskich z okresu tuż przed i za czasów JPII- jak David Yallop – zaczeli się zastanawiać, co JPII robił w czasie okupacji niemieckiej, i że się nie wsławił ratowaniem żydów. Jest to tylko jeden z elementów syjonistycznej tendencji przenoszenia winy za zbrodnie wojenne z Niemców na Polaków. Biografia JPII opublikowana w roku 2007, której autorem jest David Yallop (The Power and the Glory; Inside the Dark Heart of John Paul II’s Vatican) jest również atakiem na samych Polaków i polskich przywódców, ze szczególnym uwzględnieniem Gomułki i wydarzeń roku 1968. Wniosek z tego tylko jeden się nasuwa, że z syjonistami kolaborować nie warto.

      Polubienie

      • Korczma

        No i niby ten jego romans . Podobno jakies listy mają być niby kupione przez kogoś za 20 mln PLN co jagienka napiszesz coś szerzej ? Patrzyłem zdjęcie niby jego syna . Podobny , ale to jeszcze nie dowód.

        Polubienie

    • Jagienka

      Tu chodzi o dwie różne historie, dwa różne „romansy”. Ten pierwszy, rzekomo z Ireną Kinaszewską, jest tylko plotką, której zaprzeczają fakty historyczne, a więc Wojtyła nie miał syna. Ten drugi, z Anną-Teresą Tymieniecką, Amerykanką polskiego pochodzenia, może być prawdziwy.
      Pamiątką po tej przeszło trzydziestoletniej przyjaźni są nie tylko zdjęcia, ale listy. Fascynacja Tymienieckiej Wojtyłą rozpoczęła się w roku 1973, kiedy obydwoje rozpoczęli współpracę nad pewną książką z dziedziny filozofii (Tymieniecka była z wykształcenia filozofem). W roku 2008, jak podają oficjalne źródłą, listy Wojtyły i Tymienieckiej zostały zakupione przez Polską Bibliotekę Narodową. Korespondencje tą określa się jako wyjątkowo intymną.

      http://www.bbc.com/news/magazine-35552997

      Polubienie

      • ewa antysyjonistka

        Masz racje o to mi chodziło . jak zawsze profesjonlana twoja odpowiedz . dodam jeszcze raz : za te listy zapłacono 20 mln PLN . sporo prawda ?

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s