Imigracja w Europie, czyli syjonistyczne zarządzanie chaosem.

Imigracja

28 lutego bieżącego roku premier Węgier, Victor Orban, wygłosił w parlamencie wegierskim znamienne przemówienie.

Był to wprawdzie Raport o stanie państwa, ale premier Węgier wypowiedział przy tej okazji wiele poglądów na temat najistotniejszych kwestii ogólnoeuropejskich, w tym najważniejszego problemu politycznego, społecznego, kulturowego i być może wkrótce gospodarczego wspólczesnej Europy ( a na pewno Unii Europejskiej), jakim jest tzw. imigracja, czyli masowy, niekontrolowany napływ do Europy, głównie do Unii Europejskiej- ludności z Pn.Afryki, Bliskiego Wschodu oraz Środkowej Azji( najczęściej z krajów zdestabilizowanych działaniami wojennymi w wyniku bezpośredniej  lub pośredniej agresji państw NATO).

Victor Orban swoim wystapieniem niewatpliwie dowiódł, że jest jednym z niewielu współczesnych polityków europejskich, którzy zasługują na okereślenie mężów stanu. Tym niemniej Orban, jak niemal cała klasa polityczna współczesnej Europy, nie odważył się dotknąć tematu tabu, tzn. wyjaśnić: kto i w jakim celu inspiruje potok imigrantów, i kto w zaaranżowanym chaosie chce przejąć ostateczną władzę nad narodami europejskimi i zburzyć ostanie bastiony suwerenności narodów europejskich?

My, nie respektując kanonów tzw. poprawnosci politycznej, dopowiadamy to, czego nie odważył się lub nie chchciał nazwać Orban: inspiratorem tzw. potoku imigrantów w Europie są światowe  ośrodki syjonistyczne oraz lichwiarsko-bankowe i finansowe instytucje pozostające w ich dyspozycji, które dla swych celów wykorzystują neokolonialne mechanizmy ponadnarodowych korporacji oraz państwowo-prywatne formacje wojskowe kontrolowane przede wszystkim przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Izrael.

Warto zatem zapoznać się z przemówieniem premiera Orbana, aby zdać sobie sprawę ze skali grożącego Europie chaosu, ale głównie po to, aby uzmysłowić sobie o czym i dlaczego milczy nawet Orban.

PZ

 

OrbanPrzemówienie podsumowujące rok (18. Raport o stanie państwa)

Budapeszt, 28 lutego 2016

” (…)Rok 2015 zakończył okres, gdy obronność i bezpieczeństwo Europy mogliśmy uważać za pewnik, gdyż sądziliśmy, że one zależą wyłącznie od niej samej. My już rok temu – przy takiej samej okazji, jak teraz – ostrzegaliśmy, iż rozpoczęła się nowa wędrówka ludów. Wylano wtedy na nasze głowy kubły pomyj, spotkała nas zażarta krytyka, wyśmiewanie, obelgi, zarówno od przyjaciół, sojuszników, jak i od rywali. A rzeczywistość była jedna – nowa wędrówka ludów stała się historycznym faktem. Dziś już nikt o zdrowych zmysłach nie poddaje tego w wątpliwość. Dlaczego akurat my, dokładniej, dlaczego akurat mieszkańcy Europy Środkowej dostrzegliśmy to jako pierwsi? Różne mogą być tego przyczyny, nawet kilka naraz. Może wichry historii i fale jej tąpnięć, może pełne potu zmagania lat okresu po zmianie ustroju. Może doświadczenie, mówiące, że trzeba być czujnym, bo zawsze może się coś przydarzyć – jak tylekroć się zdarzało – coś, co niespodziewanie i nieodwracalnie przekreśli nasze rachuby.

My, ludzie Europy Środkowej, nawet gdy posuwamy się do przodu, robimy to przykładając co i rusz ucho do szyn, wsłuchując się, czy nie ma jakichś podejrzanych dźwięków, które dużo przed czasem pozwolą przewidzieć niebezpieczeństwo, stukot nadciągającego poza rozkładem jazdy pociągu pełnego nieszczęść. Na Zachodzie ostatnie pięćdziesiąt, sześćdziesiąt lat było inne. Zupełnie inne. Udany rozwój, dająca się zaplanować przyszłość, dobrze wydeptane ścieżki, stabilne szyny, godne zaufania rozkłady jazdy. Nam nieraz wydawało się to światem marzeń. Takim, w którym mieszały się ideologia, pragnienia i życie rzeczywiste. Świat dobrobytu, bezpieczeństwa, uprzejmości. Świat, w którym rozpływa się jednoznaczność, a granice zanikają. Rozmywają się kontury pomiędzy jednym narodem a drugim, pomiędzy kulturami, pomiędzy mężczyzną a kobietą, dobrem a złem, sacrum a profanum, wolnością a odpowiedzialnością, dobrą intencją a działaniem. Zlewa się „to, co jest” z tym, co „być powinno”. Jakby poczucie rzeczywistości uległo wyszczerbieniu, stępieniu.
W przeciwieństwie do tego, nasze poczucie rzeczywistości jest ostre i czujne jak trzeźwy umysł lub zimny, orzeźwiający wiatr. Nas nauczono tego, że rzeczywistość to coś, co nie znika nawet wtedy, gdy przestajemy w nią wierzyć. Dlatego dla nas punktem wyjściowym zawsze są realia, których nigdy nie mylimy z własnymi marzeniami.

Szanowni Państwo!
Druga i trzecia dekada wieku XXI będą dekadami wędrówki ludów. Zaczyna się epoka, na którą nie byliśmy przygotowani. Sądziliśmy, że coś takiego mogło mieć miejsce tylko w dalekiej przeszłości lub w podręcznikach historii. A przecież w najbliższych latach do Europy może wyruszyć tłum większy niż wszystkie dotychczas, morze ludzi, którego liczba przewyższa ludność niejednego europejskiego kraju. Nadszedł czas, by zmierzyć się z rzeczywistością. Najwyższa pora, by rozróżnić to, co jest, od tego, czego byśmy sobie życzyli. Najwyższy czas, by porzucić iluzje, nawet jeśli są nimi górnolotne teorie, ideologie czy zwodnicze sny.

Rzeczywistością jest to, że w licznych krajach Europy rośnie głęboko już ugruntowany, trwały świat społeczności równoległych. Rzeczywistością jest to, że ten fakt – zgodnie z prawem natury – spowoduje kurczenie się naszego świata, a z nim i nas, naszych dzieci i wnuków. Rzeczywistością jest to, że przybyszom ani w głowie przejmować nasz sposób życia, gdyż swój własny uważają za bardziej wartościowy, silniejszy, bardziej witalny. Dlaczego mieliby z niego rezygnować? Rzeczywistością jest to, przybysze nie są zdolni uzupełnić braków w zasobach siły roboczej zachodnioeuropejskich fabryk.

Fakty pokazują, że pośród ludzi urodzonych poza Europą, poprzez kolejne pokolenia bezrobocie jest znacznie, nawet kilkakrotnie większe. Rzeczywistością jest to, że narody Europy nie były zdolne zintegrować nawet tych mas, które z Azji czy Afryki przybywały do nich sukcesywnie, poprzez minione dziesięciolecia. Jak mogłoby się to udać teraz, tak szybko i z tak wielką liczbą? Rzeczywistością jest to, że przyjmując masy ludzi ze świata islamu, nie jesteśmy w stanie rozwiązać niewątpliwych problemów wymierania i starzenia się populacji Europy, bez narażania się na utratę naszego sposobu życia, bezpieczeństwa i nas samych.

Rzeczywistością jest to, że jeśli prędko nie otrzeźwiejemy rozmaite rodzaje napięć staną się niemożliwe do opanowania: napięcia pomiędzy starzejącą się Europą a młodym światem islamskim; napięcia pomiędzy zsekularyzowaną, pozbawioną wiary Europą a coraz bardziej oddanym swej wierze światem islamu; napięcia pomiędzy niezdolną dać zatrudnienie swojej dobrze wykształconej młodzieży Europą a niewykształconymi masami ze świata islamskiego. Napięcia te występują nie gdzieś daleko, w bezpiecznej dla nas odległości, ale tu, w sercu Europy.

Szanowni Panie i Panowie!
Jeszcze nie jest za późno, by elity Europy pojęły lekcję generała de Gaulle’a. Cytuję: „Polityka musi bazować na rzeczywistości, w polityce sztuką jest właśnie to, iż na rzecz danej idei możemy pracować tylko w ramach rzeczywistości”. Koniec cytatu. Rzeczywistość zaś to historia, kultura, demografia i geografia. Ufam, że nie jest jeszcze za późno, by zrozumieć, iż realia nie stanowią ograniczenia dla wolności. Lekcja, którą obecnie odrabiamy, mówi tak: nie może istnieć wolność, która odrzucałaby rzeczywistość. To mogłoby być najwyżej jakieś polityczne delirium, polityczny majak narkotyczny.

Daremnie chcielibyśmy tworzyć świat z najszlachetniejszych nawet ideowych pragnień, jeśli nie budujemy na gruncie realiów. Taki świat pozostanie tylko w sferze myślenia życzeniowego. Po odrzuceniu rzeczywistości nie jest możliwe ani osobiste, ani wspólnotowe szczęście, tylko porażki, frustracje, zgorzknienie, w końcu cynizm i samozagłada.

Może dlatego po ulicach Brukseli błąka się tak wielu polityków pełnych wzniosłych myśli, godnych lepszego losu, a nieszczęśliwych. (oklaski) Czy nam się to podoba, czy nie, wędrówki ludów nigdy nie mają charakteru pokojowego. Gdy wielkie masy ludzi szukają dla siebie nowego domu, nieuchronnie prowadzi to do konfliktów, gdyż chcą zająć teren, który już ktoś zamieszkuje, gdzie ludzie są u siebie i chcą bronić swojego domu, swojej kultury, swojego sposobu życia.

Szanowni Państwo!
Historia wyważyła nam drzwi, granice Europy poddała oblężeniu, zagroziła europejskiej kulturze i bezpieczeństwu Europejczyków. Stan zagrożenia nie sprzyja wprawdzie myśleniu zniuansowanemu, a jeszcze mniej wysublimowanym uczuciom, ale nie możemy się za to gniewać na imigrantów. Oni sami w większości są ofiarami. Ofiarami rozpadających się rządów w ich ojczyznach, ofiarami międzynarodowych decyzji, ofiarami przemytu ludzi. Oni robią to, co uważają za dobre dla siebie. Problem w tym, że my, Europejczycy, nie robimy tego, co byłoby dobre dla nas.

Nie znajduję lepszego słowa na określenie tego, co dzieje się w Brukseli, jak słowo absurd. To tak, jakby kapitan statku zagrożonego zderzeniem zamiast robić wszystko, by do tego nie doszło, zajął się wyznaczaniem szalup dla niepalących. (śmiechy, oklaski) To tak, jakby załoga zamiast tamować dziurę, kłóciła się na temat tego, ile wody ma się wlać do poszczególnych kabin.

Moi Drodzy Przyjaciele!
Jestem przekonany, że wędrówkę ludów można zatrzymać. Wspólnota Europy liczy sobie pół miliarda, 500 milionów ludzi. Jest nas więcej, niż Rosjan i Amerykanów razem wziętych. Warunki Europy, jej technologie, strategie i rozwój gospodarczy, pozwalają na to, by się obroniła. Dlatego wielkim problemem jest to, że Bruksela nie potrafi zorganizować obrony Europy. Jeszcze większy problem polega na tym, że Bruksela nie ma nawet takiej intencji.

My w Budapeszcie, Warszawie, Pradze i Bratysławie nie możemy pojąć, jak mogło komukolwiek przyjść do głowy wpuszczanie ludzi z innych kontynentów i innych kultur bez żadnej kontroli. Jak mogło dojść do obumarcia w naszej cywilizacji tego naturalnego i podstawowego instynktu, który nakazuje bronić siebie, swej rodziny, domu, bronić swej ziemi.

A przecież, Szanowni Państwo, mamy czego bronić. Europa to wspólnota, koegzystencja chrześcijańskich, wolnych i niepodległych narodów. Europa to wspólne korzenie, wspólne wartości, wspólna historia, wspólna zależność geograficzna i geopolityczna. To równouprawnienie mężczyzny i kobiety, to wolność i odpowiedzialność, sprawiedliwa konkurencja i solidarność, duma i pokora, sprawiedliwość i miłosierdzie. To jesteśmy my! To jest Europa!

Europa to Hellada a nie Persja. To Rzym a nie Kartagina. To chrześcijaństwo a nie kalifat. Nie ma w tym wyliczeniu żadnego klasyfikowania, lecz tylko zaznaczenie różnic. Stwierdzenie, że istnieje samodzielna europejska cywilizacja, nie oznacza tego, iż jest ona lepsza lub gorsza, lecz tylko tyle: to jesteśmy my, a to jesteście wy.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że powyższe fakty są dla wszystkich oczywiste. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że w tej kwestii panuje wśród nas jednomyślność. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że panuje porządek – taki, który i nam się podoba – porządek w głowach i sercach europejskich przywódców, którzy jeden po drugim oświadczali, że idea multikulturalizmu jest martwa. Kilka lat temu mogliśmy jeszcze wierzyć, że oni pojęli, iż ich kraje nie są w stanie zasymilować masowo napływających imigrantów. W roku 2015 wszystko jednak się zmieniło, jednomyślność rozpadła się w drobny pył, z prędkością grawitacji wpadliśmy z powrotem w intelektualny chaos, z którego chcieliśmy się wyrwać.

Pewnego ranka, bez żadnych zapowiedzi, zbudziły nas głosy „Willkommenskultur”. Od europejskich liderów słyszymy, że musimy pomóc. Z najwyższych pozycji zachęcają nas, byśmy byli solidarni i pomagali.

Drodzy moi Przyjaciele!
To naturalne. Nie mamy kamiennych serc. Ale nie mamy też kamiennych mózgów. (śmiechy, oklaski) Pamiętamy o najważniejszej zasadzie udzielania pomocy: jeśli pomagamy tutaj, to tutaj będą przychodzić; jeśli pomagamy tam, to tam pozostaną. (oklaski) Zamiast to zrozumieć, z Brukseli zaczęto wysyłać zachęty w stronę ludzi żyjących w najbiedniejszych i najbardziej zaniedbanych regionach, by przybyli do Europy i zamienili własne życie na jakieś inne. Połowa świata, a co najmniej połowa Europy zastanawia się wieczorem, przy kuchennym stole: co się stało, co się za tym kryje? Niedługo każda europejska rodzina będzie miała swoje własne wytłumaczenie. Ja też nie chcę pozostawać w tyle. (śmiechy)

Widzę to tak, że w Brukseli i w niektórych europejskich stolicach ludzie przynależący do elit politycznych i intelektualnych to kosmopolici – w odróżnieniu od większości społeczeństw, które mają uczucia narodowe. Jestem przekonany, że liderzy polityczni wiedzą o tym. Ale ponieważ nie ma szansy, by porozumieli się z własnymi narodami, nawet nie wdają się z nimi w rozmowę.

U nas mówiło się tak: mogą, mają śmiałość i robią to [bo kto im podskoczy, to było hasło lewicowych liberałów z Sojuszu Wolnych Demokratów – SzDSz]. (śmiechy, oklaski) To zaś oznacza, że prawdziwy problem nie znajduje się gdzieś poza Europą, ale w niej samej. Przyszłości Europy w pierwszym rzędzie zagrażają nie ci, którzy chcą się tu dostać, lecz ci polityczni, gospodarczy i intelektualni liderzy, którzy próbują ją przetworzyć wbrew woli Europejczyków. Tak powstała najdziwaczniejsza koalicja w dziejach świata: koalicja przemytników ludzi, aktywistów obrony praw człowieka i głównych europejskich polityków. Powstała, by w sposób zaprogramowany sprowadzić tu miliony imigrantów. (oklaski)

Szanowne Panie, Szanowni Panowie!
Do dzisiejszego dnia wciąż przyjmujemy bez kontroli i selekcji setki tysięcy ludzi przychodzących z krajów, z którymi jesteśmy w stanie wojny, a kraje członkowskie Unii, między innymi, prowadzą na ich terenach akcje wojskowe. Nie mieliśmy szansy na przesianie i wyłapanie tych, którzy stanowią zagrożenie. Dziś nikt nie wie, kto jest terrorystą, kto przestępcą, kto imigrantem ekonomicznym, a kto prawdziwym uchodźcą ratującym swe życie. Trudno na to znaleźć inne słowo niż szaleństwo.

Szanowni Państwo! Szanowny Panie Prezydencie!
Drodzy słuchacze, Obywatele Węgier!
Wiosenny wiatr wzburza wody [słowa piosenki ludowej], ale wygląda na to, że wzmaga też potop imigrantów. Przed nami trudne, męczące, nerwowe tygodnie i miesiące. Na naszych południowych granicach napięcie rośnie coraz bardziej. Brukselska inercja powoduje coraz większy chaos. Kraje bałkańskie dostały się w kleszcze. Grecy od południa pchają tysięczne tłumy, z północy kuszą je niemieckie głosy syren. Musimy być przygotowani na wszelkie ewentualności. Posyłamy krajom bałkańskim ludzi, straż graniczną, środki techniczne, maszyny, gdyż one rzeczywiście strzegą granic Europy. A dopóki one wytrzymują, i nam łatwiej jest bronić naszych granic. A wiemy to już od czasów Hunyadiego [pogromca Turków w XV wieku.] Ufamy w ich sukces, ale to zbyt mało. Musimy umocnić własne linie obrony. To pochłania wiele pieniędzy, dotąd wydaliśmy 85 miliardów forintów i możemy liczyć tylko na nasze własne środki. Wysłałem na granice nowe jednostki wojskowe, zarządziłem stan gotowości w południowych komitatach Csongrád oraz Bács-Kiskun, nakazałem ministrom obrony i spraw wewnętrznych, by przygotowali budowę linii obronnych wzdłuż granicy z Rumunią. Jak dotąd policjanci i żołnierze pracowali doskonale. Dziękujemy im za to! (oklaski) Również teraz zobowiązali się, że zrobią wszystko, co w ich mocy, co tylko po ludzku możliwe. Teraz jednak może się to okazać za mało. Kraj oczekuje od nas skuteczności, stabilnie bronionej granicy. Dowódcy wojska, policji i jednostek antyterrorystycznych muszą podołać temu zadaniu. Jeśli zajdzie potrzeba, będziemy się bronić na całej długości linii od Słowenii po Ukrainę.

Nauczymy Brukselę, przemytników ludzi i imigrantów, że Węgry to kraj suwerenny, na jego terytorium można się dostać tylko pod warunkiem poszanowania naszych praw i posłuszeństwa służbom mundurowym. (długie oklaski) Obrona naszych południowych granic to jeszcze nie wszystko. Musimy wytrwać na jeszcze innym bitewnym polu. Na szczęście to pole walki nie żołnierzy, lecz dyplomatów.

Moi Drodzy Przyjaciele!
Musimy powstrzymać Brukselę. Wbili tam sobie do głowy, że rozdzielą pomiędzy nas przywiezionych do Europy imigrantów. Obowiązkowo, na mocy prawa. Określają to mianem obowiązkowych kwot przyjęcia imigrantów. Taką nieszczęsną, niesprawiedliwą, nieracjonalną i bezprawną decyzję podjęto już w stosunku do 120 tys. imigrantów. Wbrew decyzji Rady Europejskiej, w której decydują przywódcy państw członkowskich, z pogardą dla reprezentowanej przez nich suwerenności tych państw, oszukując i omijając prawo przegłosowano to w Parlamencie Europejskim. Tę decyzję zaskarżyliśmy i będziemy walczyć o jej unieważnienie w Trybunale Europejskim. (oklaski) Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wygląda na to, że nie tylko na Węgrzech, ale też w Brukseli. Dlatego teraz chcą stworzyć stały i sukcesywny system rozdzielczy, obowiązkowy dla każdego imigranta i każdego kraju członkowskiego.

Drodzy moi Przyjaciele!
Unia – wyraźnie to widać – składa się z dwóch obozów: unionistów, czyli zwolenników federalizacji oraz suwerenistów, czyli zwolenników suwerenności narodów. Unioniści chcą Stanów Zjednoczonych Europy i obowiązkowych kwot osiedleńczych. Suwereniści pragną Europy wolnych, suwerennych narodów i nawet słyszeć nie chcą o żadnych kwotach. I tak obowiązkowe kwoty imigrantów stały się esencją i symbolem naszych czasów. One są ważne same w sobie, ale streszczają też wszystko to, czego się obawiamy, czego nie chcemy i co może rozbić przymierze narodów Europy.

Nie możemy pozwolić, by Bruksela stawiała się ponad prawem. Nie możemy się zgodzić, by konsekwencje swej szalonej polityki cedowała na tych, którzy zachowali wszelkie porozumienia i wszelkie prawa, jak to uczyniliśmy my. Nie możemy pozwolić, by zmuszano nas lub kogokolwiek do importowania gorzkich owoców ich błędnej polityki imigracyjnej.
Nie chcemy i nie będziemy importować na Węgry przestępczości, terroryzmu, homofobii i antysemityzmu. (oklaski) Na Węgrzech nie będzie dzielnic wyjętych spod prawa, zamieszek, imigranckich buntów, podpalania obozów dla uchodźców, a bandy nie będą polować na nasze żony i córki. (oklaski) Na Węgrzech zdusimy nawet próby takich zachowań i konsekwentnie będziemy stosować retorsje.

Szanowni Państwo!
Nie zrezygnujemy z naszego prawa do decydowania o tym, z kim chcemy razem żyć, a z kim nie. Z tego powodu musimy odeprzeć i odeprzemy tych, którzy jak domokrążcy roznoszą po Europie pomysły kwot. Bez ryzyka nie ma brawury – głosi peszteński żart piłkarski, a my rzeczywiście musimy zebrać się na odwagę. Musimy być odważni, gdyż dla większej chwały europejskiej demokracji jesteśmy zmuszeni stawić czoła cenzurze, szantażom i groźbom. Z belgijskich księgarń wycofywane są książki autorstwa węgierskiego ministra sprawiedliwości. Prasa niektórych krajów członkowskich otwarcie rozpowszechnia o nas kłamstwa. Krytyka Węgier jest szorstka, brutalna i agresywna. Na dodatek straszą nas finansowymi karami twierdząc, że nas wspierają, my zaś jesteśmy niewdzięczni. Sposób ich myślenia podobny jest do prostego plebana, który został poproszony o pomoc w zażegnaniu konfliktu wokół różnic majątkowych. W porządku – powiedział – prace podzielimy w następujący sposób: wy namówicie bogatych, żeby byli hojni a ja namówię ubogich, by przyjmowali darowizny. Tak oni rozumują. (śmiechy)

Rzeczywistość jednak jest taka, że nic nie jesteśmy sobie wzajemnie winni, ani feniga. (oklaski) Węgry, osłabione po 45 latach komunizmu, wykrwawione, niezdolne do konkurencyjności, pozbawione kapitału, otworzyły na oścież swe bramy zachodnim firmom. To wszystkim przyniosło profity. Zachodnie firmy wywiozły stąd tyle samo, ile przysłała nam Unia. Jesteśmy kwita, żadna ze stron nie ma podstaw do pretensji. (oklaski)

Szanowne Panie, Szanowni Panowie!
Na koniec o tym, jak powstrzymać brukselskie manewry wprowadzenia kwot osiedleńczych. Moja rada jest taka: oprzyjmy się na praźródle europejskiej demokracji – na woli ludu. Jeśli prawdą jest, że ludzie nie chcą, wręcz sprzeciwiają się lunatycznej brukselskiej polityce imigracyjnej, oddajmy im głos, umożliwmy im wyrażenie opinii.
W końcu Europa opiera się na fundamencie demokracji. To oznacza, że nie możemy podejmować decyzji o bardzo poważnych skutkach dotyczących życia ludzi ponad ich głowami, wbrew ich woli. Dlatego na Węgrzech rozpisujemy referendum. (oklaski) I nie chodzi tu o kwotę, co do której decyzja już zapadła, a którą Węgry zaskarżyły do Trybunału. To już przeszłość. Referendum będzie dotyczyć przyszłości. Wzywamy obywateli Węgier do walki przeciw obowiązkowym kwotom osiedleńczym nowego europejskiego systemu imigracyjnego, który ma trafić na porządek dzienny w marcu. Wierzymy, że Bruksela – nawet w obecnym stanie – nie odważy się zdradzić własnych ideałów. Nie może przeciwstawić się narodom Europy. Unia Europejska nie może być Związkiem Sowieckim w wersji 2.0.

My, Węgrzy, nie wyprzemy się Europy, mimo wszelkich jej słabości, rozcieńczenia i chwiejności. Nie odwrócimy się od niej w sytuacji, gdy zatraciła poczucie przestrzeni. Nie pozostawimy jej samej sobie w jej panicznych zawrotach agorafobii. Jesteśmy obywatelami tej samej historycznej i duchowej Europy, co Karol Wielki, Leonardo, Beethoven, św. król László – Władysław I [ur. w Krakowie z matki Polki], Imre Madách czy Béla Bartók.

Nasza Europa została wzniesiona na chrześcijańskich fundamentach i dumą napawa nas fakt, iż dosięgła szczytów duchowości i ludzkiej wolności. W Europie ludzie mogą mieć bardzo różne poglądy. Jedni wierzą w ideały wolności, równości i braterstwa, inni wierzą w Boga, Ojczyznę i rodzinę oraz w przychodzące królestwo wiary, nadziei i miłości. (oklaski) Nikt jednak z nas – niezależnie od tego, do której grupy należy – nie może pragnąć tego, by nasza Europa padała na kolana przed celowo ku nam kierowanym, jak potop zbliżającym się masom ludzi, którzy siłą chcą nas zmusić do przyjęcia innej moralności i innych zwyczajów.

Nie wierzymy, żeby Europa mogła się skazać na taki los. Nie wierzymy, że wybierze odrzucenie naszych tysiącletnich wartości. Nie wierzymy w to, ale wiemy i zapowiadamy, że Węgry nie zrobią na tej drodze nawet najmniejszego kroku, Panie Prezydencie!

Hajrá, Európa, hajrá, magyarok!
Naprzód, Europo, naprzód, Węgrzy! „

tł. HPA

za:http://orbanviktor.pl/

 

Reklamy

5 komentarzy

Filed under Bez kategorii

5 responses to “Imigracja w Europie, czyli syjonistyczne zarządzanie chaosem.

  1. LIBERTE

    KIEDYS BOLEK PRAGNĄŁ BYĆ BOGATYM I SŁAWNYM-NIE MAJĄC ANI TALENTU,ANI KONEKSJI RODZINNYCH,BOGACTW RODOWYCH,ANI CHĘCI DO NAUKI.CO ZROBIŁ….PODPISAŁ PAKT Z DIABŁEM,A NAZYWA SIĘ TO SPRZEDAZ SWOJEJ DUSZY PRZY POMOCY CYROGRAFU.DIABEŁ W CUDOWNY SPOSÓB OBDARZYŁ GO WSZYSTKIM CZEGO BOLEK CHCIAŁ-SŁAWĄ,BOGACTWEM,TYTUŁAMI NAUKOWYMI/CHOĆ TYLKO HONOROWYMI,A JEMU PODOBNI NAZWALI GO MĘDRCEM.DZIS BOLEK MA SWIADOMOSC TEGO,ŻE ŻYCIE NA ZIEMI NIE TRWA WIECZNIE I TRZEBA ODEJSC Z TEGO SWIATA,A ZADEN OBRAZEK MATKI BOSKIEJ NIE SPRAWI CUDU WIECZNEJ EGZYSTENCJI ZIEMSKIEJ ,ANI CUDU ANULACJI CYROGRAFU-BO BOLKU W PIEKLE SĄ NAWET ARCYBISKUPI I PAPIEŻE…NIE SĄ TAM ZA DOBRE CZYNY.DO PIEKŁA NIE ZABIERZESZ TEŻ ANI SWOICH PIENIĘDZY,MEDALI I TYTUŁÓW NADANYCH CI PRZEZ PUSTYCH I ZAKŁAMANYCH LUDZI.SKRZYWDZIŁES BOLKU SWOJĄ WŁASNĄ RODZINĘ….POPATRZ CO SIĘ DZIEJE,ALE SKRZYWDZIŁEŚ TEŻ MILIONY BOGU DUCHA WINNYCH LUDZI-KTÓRZY CIĘ PRZEKLNĘLI.ONI NIE MUSIELI TEGO ROBIĆ-BO TY SAM SIĘ PRZEKLNĄŁES PODPISUJĄC CYROGRAF.KTO DWÓM PANOM SŁUŻY -NIE SŁUŻY ZADNEMU…….TY ZAS NIE SŁUZYŁES CHRYSTUSOWI ALE TYLKO I WYŁĄCZNIE LUCYFEROWI JAKO JEGO NARZĘDZIE O KTÓRE ON DBAŁ I NA NIEGO CHUCHAŁ.BOLEK W PIEKLE BĘDZIESZ WYŁ I ZGRZYTAŁ ZĘBAMI RAZEM Z TUSKIEM I CAŁĄ ARMIĄ ŻYDOSTWA Z FERAJNY MASO-BILDER-ILUMINATO BANDY A JPNR II BĘDZIE WAM GADAŁ KAZANIA WIECZNE.BOLEK ZAPAMIĘTAJ SOBIE TE SŁOWA…..KTO SKRZYWDZIŁ JEDNEGO Z TYCH NAJMNIEJSZYCH TO MNIE SKRZYWDZIŁ…..A ILEZ TY SKRZYWDZIŁES Z TWOJĄ BANDĄ- TYCH MAŁYCH,UCZCIWYCH-ILEŻ WDÓW…ILE WDOWOM ODEBRAŁES ICH GROSZ.IDZ W OTCHŁANIE PIEKIELNE TERAZ I NA WIEKI PRZEKLĘTY DUCHU ZŁA ZAKŁAMANA BESTIO..AMEN

    Lubię to

  2. LIBERTE

    JEST NA SWIECIE MAŁY KRAJ-KRAJ LUDZI MĄDRYCH.Z TEGO KRAJU NIE WYSZEDŁ ŻADEN ŚWIĄTEK -ANI TEŻ ŻADEN PAPA.W TYM KRAJU PRAWIE WCALE NIE MA ŻYDOSTWA-ALE W KRAJU TYM JEST WIELU PATRIOTÓW,A MIESZKAŃCY WZAJEMNIE SIĘ SZANUJĄ.TEN KRAJ NAZYWA SIĘ ISLANDIA.TO ISLANDCZYCY DALI ŚWIATU PRZYKŁAD-KIEDY ŻYDOWSKA LICHWA WPĘDZIŁA ICH W KŁOPOTY JAK POZBYĆ SIĘ ZYDOWSKICH LICHWIARSKICH BANKÓW.TEN KRAJ DAŁ PRZYKŁAD JAK NIE WPUSCIĆ DO SIEBIE ŻYDOWSKICH MARKETÓW ANI ŻYDOWSKIEGO BAGNA.TEN MĄDRY KRAJ ,MĄDRYCH LUDZI STWIERDZIŁ-ŻE ONI NIE POTRZEBUJĄ BYĆ W ŻADNEJ UNII EUROPEJSKIEJ-BO CHOĆ ONI MALI ,TO JEDNAK WOLNI, I TAKIMI POZOSTAĆ CHCĄ.BOLKA W POLSCE SPŁODZILI ŻYDZI, I ONI ZROBILI I ROBIĄ WOKÓŁ NIEGO IMAGE-NIKT INNY.WE FRANCJI KILKU MUZUŁMANÓW ZABIŁO KILKUNASTU ŻYDÓW KTÓRZY TWORZYLI GAZETĘ CHARLIE,A WCZESNIEJ HARA-KIRI.WCZORAJ WIELO- TYSIĘCZNA RZESZA LUDZI PRZESZŁA ULICAMI PARYŻA W PROTESCIE PRZECIW TERRORYZMOWI.JA CHCĘ SIĘ SPYTAĆ KTO TĘ WOJNĘ ZACZĄŁ-KTO SPROWADZIŁ DO SIEBIE TYSIĄCE MUZUŁMANÓW, A WCZESNIEJ KOLONIZOWAŁ PAŃSTWA ISLAMSKIE-CZY WRESZCIE KTO SPRAWIŁ WOJNY W IRAKU,SYRII,LIBII-KTÓRE SPRAWIŁY ROZWÓJ PANSTWA ISLAMSKIEGO ISIS.NA KONIEC ZAPYTAM-CZY TA GAZETA KTÓREJ PRACOWNICY ZGINĘLI W ZAMACHU NIE WYSMIEWAŁA WCZESNIEJ CHRYSTUSA I CHRZESCIJAN,NAIGRYWAŁA SIĘ Z ALLACHA W BARDZO NIEWYBREDNY SPOSÓB.NIGDY NIE NASMIEWAŁA SIĘ ZAS Z KOSHER-VOLKU.CHRZESCIJANIE MILCZELI-MUZUŁMANIE OSTRZEGALI,A POTEM ZADZIAŁALI.CI LUDZIE ZGINĘLI NA WŁASNĄ PROŚBĘ-BO WOLNOŚĆ MA SWOJE GRANICE,A BÓG DLA ARABÓW TO NAJWYŻSZA WARTOŚĆ.CI OD CHARLIEGO PRZEGIĘLI PAŁKĘ …I PĘKŁO. TERAZ JUZ NIKT NIE ZATRZYMIE TEGO CO BĘDZIE SIĘ DZIAĆ-TO BYŁO PROROKOWANE.

    Lubię to

  3. LIBERTE

    NO CÓZ-MIMO WSZYSTKO JA NIE OPLUWAM BOLKA,BO ON CZŁEK NIE OKRZESANY ,LECZ JENO NA STOŁEK NASADZONY PRZEZ BANDE CWANIAKÓW-BO TAKI BYŁ IM POTRZEBNY,BY ONI BOGACZANI SIĘ STALI I UCZYNILI Z MILIONÓW OBYWATELI POLSKICH NIEWOLNIKÓW. W ROKU 2004 LUB 5-PRZEBYWAŁEM W JEDNYM Z PAŃSTW EUROPY ZACHODNIEJ-GDZIE NOMEN OMEN- DO STOLIKA W HOTELOWEJ RESTAURACJI-PRZYSIADŁO SIĘ DO MNIE DWÓCH PANÓW- KTÓRZY ROZMAWIALI PO POLSKU, NIE ZWAŻAJĄC NA TO,ŻE TEN MŁODY CZŁOWIEK KTÓRY SIEDZIAŁ OBOK- MÓGŁ PRZEZ PRZYPADEK ZNAC TEN JĘZYK-ONI NIE MOGLI O TYM WIEDZIEĆ ,A JA SIĘ NIE WYJAWIŁEM ROZMAWIAJĄC Z KELNEREM DOPRACOWANYM JĘZYKIEM ANGIELSKIM.OTÓŻ CO CIEKAWEGO USŁYSZAŁEM—-PO PIERWSZE,ŻE CI PANOWIE TO POLSCY POLITYCY ZE STAJNI UNII WOLNOŚCI KTÓRZY WYCHWALALI PREMIERA -RACZEJ PREMIERÓWNĄ ZA PODWYZSZENIE POLAKOM PODATKU DOCHODOWEGO DO POZIOMU 45% Z NISKIEGO PROGU PODATKOWEGO.DOWIEDZIAŁEM SIĘ RÓWNIEŻ,ŻE NALEŻY ZNISZCZYĆ PODATKAMI TO POLSKIE BYDŁO I NIE POZWOLIĆ BY ROZWIJAŁ SIĘ W POLSCE JAKI-KOLWIEK BISNES-BY TYM SAMYM UTOROWAĆ DROGĘ WIELKIM KORPORACJOM KTÓRE WEJDĄ DO POLSKI-POZA KILKOMA WYJĄTKAMI.USŁYSZAŁEM TEŻ,ŻE POLAK TO GŁUPI NARÓD I KUPI KAZDE KŁAMSTWO JAKIE MU SIĘ WCIŚNIE…..WYSZŁO NA TO,ŻE ŻADEN UCZCIWY CZŁOWIEK W POLSCE NIE MA PRAWA BYTU JESLI NIE JEST W FERAJNIE.DOWIEDZIAŁEM SIĘ TEŻ,ŻEPODSTAWIONE OSOBY DOSTANĄ POŻYCZKĘ BANKOWĄ Z NORDEA BANK W KTÓRYM MAJĄ UKŁADY BY ZA GROSZE KUPIĆ DOBRE POLSKIE ZAKŁADY KTÓRE WPIERW NALEŻY DOPROWADZIĆ DO UPADŁOŚCI.KIEDY TO USŁYSZAŁEM-TO POMYSLAŁEM SOBIE,ŻE TA BANDA ŁOBUZÓW TO MAFIA.WNIOSEK JEST JEDEN-UNIA WOLNOSCI TO MATKA PLATFORMY OBYWATELSKIEJ KTÓRA OD 1989 RUJNUJE NARÓD POLSKI.CZEGO SIĘ JESZCZE DOWIEDZIAŁEM Z TEJ ROZMOWY-ŻE NALEZY DOBRZE DO PEWNEGO MOMENTU ŻYĆ Z KOSCIOŁEM BY GŁUPI POLAK MYSLAŁ,ŻE MAMY JEGO POPARCIE I MY GO POPIERAMY ORAZ BY POLACY MYSLELI O NAS JAKO O UCZCIWYCH I PRAWYCH LUDZIACH….NO CÓZ-BYŁA TO NAJPRAWDZIWSZA Z PRAWD.Z JEDNEJ STRONY WRÓG ZYDOWSKI W POLSKIM RZĄDZIE Z INNEJ GŁEBOKA KORUPCJA-ZŁODZIEJSTWO BEZ UMIARU-KLIK- NA KTÓRE NIE BYŁO BATA GDYZ WSZYSTKO BYŁO W TYM KRAJU SKORUMPOWANE,ŁĄCZNIE Z SĄDAMI I URZĘDAMI SKARBOWYMI,A URZĘDNIK ZA SOWITĄ OPŁATĄ MÓGŁ W SOBIE ZNANY SPOSÓB ZNISZCZYĆ KONKURENCJĘ TEGO KTÓRY GO OPŁACIŁ.POLSKA TO MORALNE BAGNO Z ZABAGNIONĄ WŁADZĄ KTÓRA JAK NISZCZYŁA TAK POLAKÓW NISZCZY,ZAS PSEUDO DEMOKRACJA DOPROWADZIŁA DO RODZINNYCH ZWIĄZKÓW NIEMAL W KAZDYM URZĘDZIE.JEST TAKI KRAJ W EUROPIE KTÓRY NAZYWA SIĘ ALBANIA-JEST TO KRAJ ZŁA-ALE MYLIŁ BY SIĘ TEN KTÓRY BY POWIEDZIAŁ,ŻE W POLSCE JEST LEPIEJ-BO JEST JESZCZE GORZEJ. NADCHODZĄCA WOJNA O KTÓREJ JUŻ PISAŁEM TO WYBAWIENIE DLA SWIATA BO ZEBY NARODZIŁO SIĘ NOWE MUSI UMRZEĆ STARE,A POLSKI NIE JEST W STANIE NIC NAPRAWIĆ JAK REWOLUCJA ALBO WOJNA.AMEN NA KONIEC POWIEM,ŻE SZKODA MI PANA OLEKSEGO KTÓRY BYŁ BARDZO SZCZERYM CZŁOWIEKIEM I MÓWIŁ PRAWDĘ ORAZ JEGO ZADUMA NAD POLSKĄ KIEDY PRAWIŁ O NIE POLSKICH BANKACH,NIE POLSKICH MEDIACH,ZNISZCENIU PRZEMYSŁU KOŃCZĄC STWIERDZENIEM ,ŻE POLSKA JUŻ NIE JEST POLSKĄ KTÓRA JEST KRAJEM WOLNYM I SUWERENNYM.

    Lubię to

  4. Jagienka

    Do LIberte:

    Przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem pańskie wpisy i pojmuję, że nie jedna ale wiele kropel przelało polski kielich goryczy. Jest to gorycz ludzi oszukanych przez tych, którzy nie wyznają wyższości dobra nad złem, ale widzą dobro i zło jako istnijące na równych prawach – kodeksy moralne są przeznaczone dla podwładnych.

    Poczynił Pan ciekawe obserwacje, które były również moim udziałem, a mianowicie, że Polacy za granicą swobodnie posługują się swoim językiem nie biorąc nawet pod uwagę, że ktoś może ich słuchać i rozumieć. Wielokrotnie sama byłam świadkiem konwersacji żenujących, wulgarnych i ujawniających publicznie pewne sekrety, ponieważ rozmówcy czuli się wyjątkowo bezpiecznie.
    Treść usłyszanej przez Pana rozmowy jest tylko potwierdzeniem przypuszczeń. Kosmopolici międzynarodowi nie uznają afiliacji z żadną ojczyzną, wzruszją się tylko nad kontem w banku i ruszają na boje o demokrację. A dlaczego o demokrację, ktoś zapyta. Dlatego, że demokracja liberalna w kapitalizmie daje możliwości działania i ochronę dla skorumpowanych, złodziejskich elit.

    Takie to właśnie kosmopolityczne elity, tyle że prosperujące na terenie USA, zrujnowały i okradły Bliski Wschód, Afrykę, a w Europie rozpoczęły swoje rządy na Ukrainie. W konsekwencji doprowadziły do kryzysu emigracyjnego na kontynencie i impasu ekonomicznego na świecie. Należałoby tutaj wspomnieć o światowym kryzysie moralnym, ale ten głwnie dotyka ofiary, a nie poasożytów. Sytuacja wygląda bardzo podobnie jak w latach 20-tych wieku przeszłego. Liberalna demokracja wygrała i to jest koniec historii, ale nie taki jaki przewidział amerykański ekonomista Fukuyama -osiągnięcie ideału i zakończenie poszukiwań- ale fizyczny i moralny koniec, ruina i upadek ludzkości.
    Zupełnie przypadkowo zapoznałam się wczoraj z historycznym dialogiem pomiędzy Stalinem i H.G.Wellsem , marksizm przeciwko demokracji liberalnej. Ze zdumieniem spostrzegam, że ten dyskurs jako starcie przeciwieństw – choć w zmodyfikowanej formie (ponieważ obydwie idee, marksizm i demokracja liberalna, zawiodły)- na nowo odradza się w ludzkiej świadomości.
    https://www.marxists.org/reference/archive/stalin/works/1934/07/23.htm (English)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s