Rugi żydowskie – polska ziemia nie dla Polaków

af97d5176abb11c1e43404541bc41dcf

Dziewiętnastowieczne „Rugi pruskie” (obraz W.Kossaka) współcześnie zastąpiły rugi żydowskie.

.

.

Polacy są dzisiaj nie tylko wyrzucani z własnego kraju ekonomicznym przymusem poszukiwania pracy – już 8 milionów Polaków od 1990r. wyemigrowało z Polski -, ale także pozbawiani są własności ziemi poprzez wywłaszczanie przez zagraniczne banki. „Ustawa o ziemi” żydo-rządu PiS uniemożliwia Polakom nabywanie ziemi. W rzeczywistości IIIŻydo-RP Polacy zostali wyeliminowani ekonomicznie z procesu obrotu ziemią – jesteśmy najbiedniejszym społeczeństwem UE. W wyniku zachodniej – żydowskiej okupacji Polski i działalności kolejnych żydo-rządów IIIRP naszą ziemię będą mogli nabywać obcy, Kościół, wyznaniowe gminy żydowskie, także zakon krzyżacki – jeśli nie uda mu się odzyskać nadanych, a także skradzionych, w przeszłości posiadłości będzie miał możliwość ich zakupu.

 

____________________________________

Rządy IIIŻydo-RP

1461795_554685857933345_145258780_n

 

 

Zawdzięczamy to m.in. tej oto armii

armia_obwoluta_robocza.indd

 

ANEKS:

z poczty prywatnej

Tucz z Tuczna

 

 

 

Przypominając nieco, już wcześniej* wspomniany przewał ustawowy z ustawami wokół Pol­skiej Ziemi rolnej, zwróćmy uwagę na bieżący zbieg okoliczności. Ustawa przegłosowywana jest ostatniego dnia marca i tego samego dnia ogłaszane jest, że w Polsce rozmieszczona zostanie silna amerykańska jednostka pancerna w sile co najmniej brygady. Czego lub raczej czyjej ziemi będzie bronić ta jednostka? I przed kim? Następnego dnia po głosowaniu rozpoczyna się program rozdaw­nictwa pieniędzy na dziecko, czyli dokładnie 1-go kwietnia. A Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej przebywa na odwracającym uwagę wszystkich szczycie jądrowym. I nikt nie czuje się nabierany? Nikt nie zauważa, że przekierowuje się uwagę ludu od najistotniejszych spraw – jakimiś banialukami, pozornymi działaniami i oszukańczym spełnianiem obietnic? Oszustwo polega wszak tu na tym, że wykorzystuje się dane działanie poprzez wprowadzenie go w chwili, która ma posłużyć do czegoś zgoła innego, co wcześniej ktoś sobie sprytnie umyślił i ułożył. Taka skrzętnie skrywana ustawka. Jeśli to jest zbieg okoliczności, to rozkład jazdy pociągów lub rozkład odlotów i przylotów rejsowych samolotów to węzły gordyjskie nieszczęśliwych zbiegów okoliczności a nie skutek świadomego pla­nowania.

 

 

***

 

 

Przyjrzyjmy się znowu ustawie o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw przegłosowanej 31 marca tego roku w cią­gle jeszcze chyba naszym Sejmie. Dla skrótu nazwijmy ją ustawą o ziemi. Naiwnością byłoby twier­dzić, że zgłoszony przez klub parlamentarny PiS zapis 21-szej poprawki do ustawy o ziemi dotyczy wyłącznie Kościoła Katolickiego, innych kościołów i związków wyznaniowych. Przyjrzymy mu się w pełnym brzmieniu:

 

21) w art. 7 w pkt 4 w art. 2a w ust. 3 w pkt 1 dodać lit. d w brzmieniu:

„d) osoby prawne działające na podstawie przepisów o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, o stosunku Państwa do innych kościołów i związków wyznaniowych oraz o gwarancjach wolności sumienia i wyznania;”.

 

Zmieniany art. 2a podaje, że nabywcą nieruchomości rolnej może być wyłącznie rolnik indywi­dualny, chyba że ustawa stanowi inaczej a zaraz potem wyjaśnia, że jego zapisy nie dotyczą nabycia nieruchomości rolnej przez podmioty wymienione pod literami od a) do c) przez: osobę bli­ską zbywcy, jednostkę samorządu terytorialnego, Skarb Państwa lub działającą na jego rzecz Agencję Nieruchomości Rolnych. Zatem zapis poprawki dodaje – pod literą d) – nową grupę podmiotów uprawnionych do nabywania ziemi z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Jak chcą naiwni, chodzi tu wyłącznie o Kościół Katolicki, inne kościoły i związki wyznaniowe. Przyjrzyjmy się jednak uważniej temu zapisowi.

 

Przecież dodatkowo ten zapis stwierdza, że chodzi o osoby prawne działające na podstawie przepisów a nie wyłącznie o Kościół Katolicki, inne kościoły i związki wyznaniowe. I dodatkowo mówi o podmiotach wymienionych w przepisach a nie wyłącznie w ustawach dotyczących stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego innych kościołów i związków wyznaniowych. A dodat­kowo wymieniagwarancje wolności sumienia i wyznania jako warunki wystarczające, by dany prze­pis zakwalifikować do grupy przepisów uprawniających do nabywania ziemi przez te bliżej nieokre­ślone osoby prawne działające na podstawie przepisów w rozpatrywanym zapisie poprawki.

 

Dla przykładu weźmy aktualną ustawę z dnia 20 lutego 1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej. I w niej czytamy w art. 3. ust. 1. „Gminy ży­dowskie swobodnie wykonują zasady wyznania mojżeszowego oraz zarządzają swoimi prawami.”. Czy to powoduje, że ta (zwana w skrócie) ustawa o żydowskich gminach wyznaniowych mieści się w grupie przepisów o gwarancjach wolności sumienia i wyznania? Oczywiście, ten przepis i cała ustawa o żydowskich gminach wyznaniowych gwarantują wolność sumienia i wyznania. I teraz dalej czytamy w tejże ustawie w rozdziale „Osoby prawne i ich organy” w art. 5. ust. 1., że:

 

Osobowość prawną posiadają:

1) gminy żydowskie,

2) Związek Gmin.

 

Skrótowy zapis Związek Gmin oznacza Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Jasnym staje się teraz, że żydowska gmina wyznaniowa i jej Związek Gmin to osoby prawne, które w myśl ustawy są osobami prawnymi działającymi na podstawie przepisów o gwaran­cjach wolności sumienia i wyznania, a przez to zyskują prawa do nabywania ziemi rolnej z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa w Rzeczypospolitej Polskiej, stając się dziw­nym rodzajem szczególnie uprzywilejowanego rolnika. Co więcej, nie tylko sam zapis ustawy o ży­dowskich gminach wyznaniowych może dawać tym gminom prawo do nabywania Polskiej Ziemi rolnej, ale dodatkowo na mocy tej samej ustawy o żydowskich gminach wyznaniowych na podstawie art. 6.: „Inne jednostki organizacyjne mogą, na wniosek zarządu Związku Gmin, uzyskać osobowość prawną w drodze rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji”.

 

I teraz zwykłe rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji wystarczy, by dowolny podmiot prawny na wniosek związku żydowskich gmin wyznaniowych stał się uprawnio­nym do nabywania Polskiej Ziemi rolnej, gdyż stanie się osobą prawną działającą na podstawie przepisów o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, czyli na podstawie ustawy o żydowskich gminach wyznaniowych.

 

Co więcej, przecież ten zapis nie stwierdza, że chodzi o polskie przepisy o gwarancjach wolno­ści sumienia i wyznania – a o jakieś, bliżej niezidentyfikowane przepisy zupełnie dowolnego państwa a może nawet organizacji lub dowolnego podmiotu, byle tylko gwarantowały wolności su­mienia i wyznania.

 

Cóż za zgrabnie ułożona koronka prawna, rzekłby ktoś: nawet autorzy talmudyczni nie byli tak przemyślni.

 

 

***

 

 

Jednakże, czemu uczepiliśmy się tego Tuczna? I o jaki tucz nam idzie? W Tucznie jest pla­cówka naukowa posła Jana S. Obecnie tenże poseł stał się znowu ministrem pilnującym środowiska, a wsławił się swoją wybitną przemyślnością w swym projekcie ochrony Lasów Państwowych i Pol­skiej Ziemi rolnej poprzez swój geniusz fiskalny o nabywczej sile polskiego wynagrodzenia, jeśli idzie o ziemię rolną. Wszakże ziemia rolna w wielu krajach Europy Zachodniej jest kilkanaście razy droż­sza niż w Polsce, a dodatkowo dochodzą potworne koszty rekultywacji tej zniszczonej chemizacją połaci, które ktoś nie opacznie nazwie polem rolnika zachodniego. A Polak zarabia już tylko kilka razy mniej niż ci z Zachodu, czyli siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia w Polsce jest większa już dziś, jeśli idzie o ziemię rolną w Polsce. Prościej: Niemiec za swoje (przeciętne) niemieckie wyna­grodzenie kupi mniej ziemi w Niemczech niż Polak w Polsce za swoje polskie (przeciętne) wynagro­dzenie.

 

Dodatkowo w Tucznie ma siedzibę duszpasterz rolników w Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej  niejaki ksiądz M. Taki mało robiący lub biorąc z łaciny zło robiący pasterz. I ten ostatni tak nam odpisał na nasze chrześcijańskie pozdrowienie i krótki tekst o tym, że wypadałoby myśleć, gdy się szarpie z rolnikami o ich ziemię:

 

„Prosze pisac do ustawodawcy nie do mnie”.

 

Pozostawiamy pełnię pisowni oryginału tej kwiecistej wypowiedzi. Ale dzięki niej wiemy, co robić a wręcz mamy swoisty nakaz udania się do naszego szlachetnego Ustawodawcy, by powstrzy­mał tę prawną degrengoladę, gdy ktoś wtrynia w zapis ustawy nikczemny podstęp, pozbawiający rolnika uprawnień do ziemi. Kto uczynił z Kościoła Katolickiego, innych kościołów i związków wy­znaniowych alibi dla swej pazerności? Nawet prawo mojżeszowe obfituje w takie kwiatki:

 

Następnie wezwał Mojżesz Besaleela, Oholiaba i wszystkich biegłych w rzemiośle, których serca obdarzył Pan mądrością, wszystkich tych, których serce skłaniało, aby pójść do pracy nad wy­konaniem dzieła. Ci zaś przyjęli od Mojżesza wszelkie daniny, jaki znieśli Izraelici na dzieło budowy świętego przybytku, aby je wykonać; ponadto znosili im każdego dnia dalsze, dobrowolne dary. Wtedy przyszli jak jeden mąż wszyscy biegli rzemieślnicy, wykonujący wszelkie prace przy budowie świętego przybytku, każdy od swojej pracy, którą wykonywał, i tak powiedzieli do Mojżesza: „Lud przynosi wiele więcej niż potrzeba do wykonania prac, które Pan nakazał wykonać”. Wówczas Moj­żesz wydał rozkaz, który ogłoszono w obozie: „Ani mężczyźni, ani kobiety niech już nie znoszą darów na święty przybytek”. Zaprzestał więc lud znoszenia darów. Mieli bowiem dosyć wszystkiego do wy­konania wszelkich prac, a nawet wiele zbywało.

 

Zatem tamci żydowscy bracia mieli umiar i umieli powiedzieć: bierz tylko tyle, ile ci jest po­trzebne. Mówiąc w polszczyźnie lekko uwspółcześnionej: nie przeginaj, gdy dostałeś już to, co się należy. Ale gdzie są ci obdarzeni przez Boga mądrością i w sercu miłujący bożą potrzebę? A przecież tak robi ów lud ze swoimi, a obcych, wiadomo, kroi się do ostatniego kęska. Jednak: do kogo ja mówię? Jezus zakazał rzucania pereł przed wieprze. I już teraz wiesz, Czytelniku, o jaki tucz chodzi.

 

Z Bogiem.

 

 

Andrzej Marek Hendzel

Advertisements

72 komentarze

Filed under Bez kategorii

72 responses to “Rugi żydowskie – polska ziemia nie dla Polaków

  1. PiS wyprzedaje polską ziemię w ręce żydowskie! To jest jeszcze większa zbrodnia niż planowana za PO wyprzedaż lasów państwowych!

    https://wirtualnapolonia.com/2016/04/04/pis-wyprzedaje-polska-ziemie-w-rece-zydowskie-to-jest-jeszcze-wieksza-zbrodnia-niz-planowana-za-po-wyprzedaz-lasow-panstwowych/

    Lubię to


  2. Polska pod panowaniem KRK – Jezuitów bożka Jehovah- stała się ziemią Ruiny i Spustoszenia …
    Strong Concotdance – ust. 1942 – Jehovah – ruin, mischiew…- ruina , zniszczenie…
    https://uderzwfalsz.wordpress.com/2015/12/13/jezuicka-dominacja-w-polsce-i-rosji/

    Polubione przez 2 people

  3. Pingback: Rugi żydowskie – polska ziemia nie dla Polaków — WIERNI POLSCE SUWERENNEJ | Pekok Antylichwiarz

  4. APA

    Dobra audycja radiowa ale zabraklo w niej chocby jednego glosu autentycznego rolnika indywidualnego polskiej wsi ,ktory by nakreslil od innych wspolbraci rolnikow ze swych doswiadczen gospodarowania CO NALEZY CZYNIC, by uratowac POLSKIE ROLNICTWO INDYWIDUALNE przed NAJAZDEM ROLNICTWA KORPORACYJNEGO wzoru zachodniego.
    Przeciez rolnik sam dzis odczuwa na swych barkach jak go sie gnebi i dusi przez JEWROKOLCHOZ ,gdy chce produkowac i zyc uczciwie.
    Czy nie znajdzie sie wystarczajaca ilosc podpisow w Polsce by zwolac referendum i wyjsc z tego unijnego bagna ?
    A nastepnie zaczac gospodarowanie bez dyktatu Zydow i Niemcow ,bo to oni prym wioda w UE.
    Dawac takich audycji wiecej na polska wies ale nie przez internet,ktory na wsi jest malo powszechnym medium (jedynie mlodziez w wiejskich domach sie nim interesuje) ,nadal kroluje radio i tv ale te wiadomo w czyich rekach sa.
    Rowniez zalozenie POLSKIEGO KOSCIOLA NARODOWEGO nikle ma szanse choc probowac trzeba ,bo „ludek bozy” to stadko zadzumionych nie ma innej mozliwosci dowiedziec sie prawdy nie zydowskiej.
    Pytanie,czy Polacy w koncu zrozumieja jak ich sie mami pod kazdym wzgledem, w tym rolnicy,ktorzy faktycznie to juz nie sa rolnikami tylko biorcami doplat-przynet jewrokolchozu,by tylko nie brali sie za gospodarowanie, zmuszajac ich takze przez sprytnie wpajana im nieoplacalnosc i zaniechanie pracy w gospodarstwach indywidualnych .
    Nastepny etap to juz bedzie ped leniwcow rolnikow,ktorzy sami chetnie beda pozbywac sie ziemi po ojcach i dziadkach ,bo to przeciez „ciezka i nieoplacalna praca”,przyjdzie nabywca z kasa kupi od takich ziemie i zatrudni na niej jako parobkow tych co nie beda mieli co do zarcia (obojetnie ze wsi czy miasta ) i beda zapier…c za miche .
    Dzis rolnik nawet sam dla siebie nie produkuje,takie zaszczepili mu LENISTWO !!!
    Woli cyfre na scianie i seriale ksztaltujace jego swiadomosc i model „rolnika” typu „Rolnik szuka zony”.
    Eeeeech rzygac sie chce na takie bezmozgowie pseudopolskie .

    Lubię to

  5. ja

    Panie Prezydencie Putin-proszę Pana -ja polak , nie pozwalaj jak kiedyś Car Wielkiej Rosji dla żydów na cokolwiek.należy ich wyeliminować z Wielkiej Rosji i żydowskiej polski.proszę o pomoc.Panie Prezydencie Putin polska ginie.Proszę o pomoc.

    Lubię to

  6. ja

    jan pawel II to zyd zerujący na organizmie katoli polskich.oni o tym nie wiedza.ob udzcie się je….ne katole.polskie.

    Lubię to

  7. nana

    słucham sobie właśnie radia WPS i choć prawdę mówicie, to jednak nie całkiem. Mieszkam na wsi i widzę na własne oczy, co się dzieje. Za pieniądze polski rolnik zgodzi się na wszystko. Nie ma już przywiązania do ziemi, nie ma miłości do ziemi, do Ziemi Matki. Są – nie wszyscy, ale jednak! – lenie, chcący za sam fakt posiadania ziemi brać pieniądze, ponieważ unia dała taką możliwość.

    Przecież rolnik powinien wiedzieć, czy bierze za darmo pieniądze czy nie. Normalnie było tak, że rolnik utrzymywał się z tego, co zasiał i zebrał względnie wyhodował. A teraz? A teraz, gdy rolnik chce mieć np. staw, to może złożyć wniosek i dostanie dopłaty albo zwrot kosztów (choćby częściowy). Dlaczego do prywatnej własności rolnika dopłacają Polacy okradani przy pomocy podatków od wszystkiego?

    Polskiego rolnika nie interesuje, czy sprzeda plony, lecz ważne jest dla niego, czy dostanie kasę w ramach dopłat. Opowiadała mi znajoma, że jeden zasiał ileś tam hektarów grochu, dopłaty dostał i teraz na tym grochu „siedzi” bo nie ma gdzie sprzedać, ale na swoje wyszedł. Z kolei niedalecy sąsiedzi mieli sad. Na trzydziestu hektarach. Miały to być jabłonie. Przez pięć lat – o ile dobrze pamiętam – co roku dosadzali drzewka i wycinali trawę miedzy patykami jabłoni (nic nie rosło jak należy, stały patyki z dwoma listkami) biorąc co roku dziesiątki tysięcy złotych jako „dopłaty do plantacji”. Ostatniej jesieni jeszcze dosadzali drzewka, a teraz na wiosnę zaorali! I będą brać dopłaty za co innego.

    Czyli tamte pieniądze zostały wyłudzone tylko dlatego, że unia umożliwiła demoralizację rolników budząc w nich chciwość i oni nieuczciwie brali pieniądze by nic w zamian ludziom w Polsce nie dać. I teraz brać będą pieniądze za co innego, a Polacy nic z tego mieć nie będą.

    No więc ja nie wiem, co to jest to dzisiejsze rolnictwo. Ja pamiętam rolników-chłopów, którzy z płachtą obchodzli rżysko, by wyzbierać kłosy, które wypadły ze snopków spod snopowiązałki. Oni ziemię kochali, rozumieli rolę ziemi i ważność zawodu rolnika.

    Obecnie owszem, Polacy usiłują dokupować ile się da ziemi, by była ona w polskich rękach, ale rodziny na wsi są małe i jeden rolnik nie obrobi 100ha sam jeden.
    Co do dzieci rolników, to one nie czują żadnego związku z ziemią, a ziemia stanowi dla nich co najwyżej szansę na dojście do większej sumy pieniędzy po jej sprzedaży.

    Co do cen mleka, to nie jest prawdą, że za mleko rolnik dostaje za mało. Przecież do krów rolnik też dostaje dopłaty! Rolnik dostaje dopłaty do wszystkiego, nawet do budowy szamba na własny użytek.

    Polityka prowadzona przez unię jest niszcząca dla Polaków, ale Polakom ona pasuje, ponieważ polski rolnik pokochał pieniądze i zdradził ziemię.

    Kiedyś baby wiejskie były dumne ze swoich ogrodów przydomowych. Dziś, mało która chce się schylić by wypielić grządki, więc ogrodów wiejskich już praktycznie nie ma. Baby kupują jedzenie w mieście !!!!!!!!!!!!

    Babom nie chce się nawet upiec chleba, bo i po co? One mają pieniądze a furgon z chlebem podjeżdża niemal pod każdy dom.

    To samo z hodowlą drobiu. Nawet mając darmowe, własne ziarno, babom nie chce się hodować kur czy kaczek, bo w sklepie są gotowe i oskubane !!!!!!!
    Żadna baba nie robi przetworów z owoców czy warzyw, bo w sklepie są gotowe i tanie !!!!!!

    Ja jestem z miasta, ale piekę chleb, robię przetwory, mam ogród warzywny i drzewka owocowe. I jestem uważana za dziwaczkę.

    To nie jest wina unii, to jest wina rolników, ponieważ rolnicy zamiast łypać chciwym okiem na pieniądze za darmo powinni byli nalegać na to, by mieć rynek zbytu i nie dać się złapać na „unijne dopłaty”.

    Teraz jest rolnikom bardzo trudno, ponieważ unia ma na nich bata w postaci kontroli i w razie „nieścisłości” może żądać zwrotu „dopłat” nawet za kilka lat wstecz. „Nieścisłość” można znaleźć zawsze i wszędzie, a w razie co potem, po latach ciągania po sądach i windykacjach dostać pismo, że to była pomyłka. Więc każdy siedzi cicho bojąc się, że może stracić wszystko. Taka jest kara za chciwość i zdradę Matki Ziemi.

    Zaznaczyć należy, że taki „chłop z chłopa” to ziemię kocha i szanuje. Ale na naszych odwiecznie słowiańskich Ziemiach Zachodnich ziemię z reformy rolnej brali chłopi bezrolni, parobcy z pańskich włości na Kresach i oni nie wykształcili w sobie tej miłości do ziemi. Oni chcą żyć lekko, mieć dużo pieniędzy i to są już ich wszystkie ambicje. I jeżeli unia „daje” im pieniądze, to oni uważają, że te pieniądze się im należą niezależnie od tego, czy w zamian coś od siebie dają, czy nie.

    Polacy stracą ziemię, ponieważ jej nie bronią. I nie ma u nas w kraju solidarności, ponieważ to słowo, zawierające niegdyś w sobie szlachetne znaczenie, zostało zdewaluowane i gdy pozbawiano pracy pielęgniarki, to górnicy cieszyli się, że ich to nie dotyczy. A dotyczyło. Bo teraz i górnicy mają źle. Nikt się z nikim nie solidaryzował, nikt się za nikim nie ujmował, a więc każdy stoi teraz sam ze swoimi problemami.

    I w dodatku Polacy przyglądają się biernie, jak opluwana jest Polska Ludowa, Polska, która dała życie, wykształcenie i pracę ich przodkom.

    To nie unia karze za cokolwiek Polaków. To Polacy sami wymierzają sobie karę za zaprzaństwo, zdradę Ojczyzny i chciwość.

    A to, że zyskają na tym chciwcy większego kalibru? Cóż, takie są reguły gry między chciwcami.

    Polacy mieli obowiązek szanować kraj, który umożliwił im beztroskie życie. Natomiast Polacy takiego kraju się wyparli. No to o co chodzi? Polska Ludowa dała chłopom bezrolnym i parobkom ziemię. Narzekali oni, że „praca ciężka” i „dostawy obowiązkowe”. A czego oni chcieli? Ziemi i nic, tylko leniuchować??? A kto wyżywiłby miasta? W zrujnowanych miastach murarze pracowali od świtu do nocy kładąc po kilkanaście tysięcy cegieł dziennie. Gołymi rękami. Pomocnicy murarzy w taczkach dowozili zaprawę i wylewali ją na stropy ręcznie wygładzając deską. Kto wie, ile waży taczka zaprawy? Powiem: jest bardzo ciężka, bo cement i piach jest ciężki. Jedna cegła 25x12x6 cm waży 3,7kg. Kładąc tysiąc cegieł murarz przełożyłby prawie cztery tony ciężaru.

    Tyle dźwigać rolnik nie musiał. Rolnik miał szansę być samodzielny, sam rozplanować zasiewy, hodowlę, a zbyt miał zapewniony i płatny natychmiast. A także kredyty preferencyjne, płatne po żniwach albo towarem. W czasach nieurodzajów kredyty były umarzane albo częściowo albo całkowicie.
    Tyle dowiedziałam się od starych ludzi u nas na wsi, bo młodzi nie mają już o tym żandej wiedzy, zapatrzeni w unijne „dopłaty”.

    Jeżeli polski rolnik wziął kilkaset tysięcy złotych dopłat i za nie kupił traktor „janek jeleń” (dżon dir), to tym samym Polacy złożyli się składkami unijnymi ściąganymi z Polaków jako podatki na amerykańskiego fabrykanta traktorów przyczyniając się tym samym do upadku naszego Ursusa. Tak to wygląda. Jest przyczyna i jest skutek.

    Gdyby Polacy kupowali tylko od polskich rolników, to wówczas przynajmniej część problemów byłaby rozwiązana.

    Natomiast w sytuacji, gdy polski rolnik patrzy, ile kosztuje zboże na skupie i sprzedaje nam mieszankę dla kur po najwyższej cenie, choć bierzemy ją bezpośrednio u niego, a więc nie kosztuje go transport ani czasu na to nie poświęca, to o czym to świadczy? I ja mam takiego rolnika żałować?

    Dwadzieścia lat temu, gdy rolnicy nie mieli żadnych dopłat, a pod skupem zboża były kolejki kilometrowe z traktorami z przyczepami pełnymi ziarna, to wówczas za 100 kg zboża płaciliśmy 20-25 zł i rolnik dosypywał nam wiaderko dodatkowo, „żeby się dobrze niosły”. Dziś ważą co do dekagrama i biorą najwyższą cenę. A także biorą dopłaty z unii. I mimo to nie ma bogatych rolników. Czy to nikomu nie daje nic do myślenia?
    Czy winna jest unia? Unia to katalizator, ale działanie wykonują Polacy sami, samodzielnie.

    Polubione przez 1 osoba

    • Korczma

      nana ja cię kocham za te wpisy

      Lubię to

    • paziem

      Szanowna Pani,

      nie wiem gdzie pani mieszka i kim są pani sąsiedzi. Ja wprawdzie nie mieszkam na wsi, ale często na niej bywam, sporo jeżdżę po Polsce, a także od czasu do czasu bywam w gospodarstwach polskich rolników, wśród których ma dobrych znajomych. Wyjaśnianie mechanizmu i celów tzw. dopłat z UE do polskiego rolnictwa, to temat rzeka. Oczywiscie jest to system z jednej strony demoralizujący dopłatami do wymuszonych nieużytków, system umożliwiajacy niezasłużone korzyści zwykłym spekulantom osiadłym na wsi w charakterze rolników lub po prostu przydupasom lub śmieciom ludzkim wyrosłym na tzw. transformaji polskiej wsi ( mam na myśli tysiące hektarów np. w Bieszczadach wykupionych przez prominentnych polityków , czy na Dolnym Śląsku, np. w Kotlinie Kłodzkiej lub w okolicach Puszczy Noteckiej ( gdzie położone sa latyfundia byłych i obecnych polityków lub urzedników ministerstwa skarbu lub ministerstaw finansów) , albo latyfundia hipokrytów i zwykłych hochsztaplerów z szergów „chłopskiej partii” PSL Z drugiej strony polska wieś, to całe rzesze ciężko pracujących polskich chłopów, młodych przedsiębiorczych rolników ( czesto juz dobrze wykształconych, którym nie obce sa zarówno dobre, jak i złe doświadczenia cywilizacji „miejskej”). Ogólnie uważam polską wieś za wartosciowe środowisko zarówno narodowe jak i przedsiębiorcze. Brak oczywiscie na polskiej wsi zorganizowania i prawdziwego przywództwa ( ale mało znane jest niemal zbrodnicze wycinanie liderów polskiej wsi w okresie tzw, transformacji przez okragłostołowe hieny oraz żyrowanie tego przez miejscowych proboszczów, a szczególnie przez Episkopat Polski).

      Nakreslony jednak przez panią wizerunek polskiej wsi i wyłącznie bezrozumnych, chciwych i leniwych chłopów jest całkowicie fałszywy i nosi cechy jakiej obsesji, którą pani w sobie hoduje i rozpowszechnia – nie wiem w jakim celu ?!

      Lubię to

      • Korczma

        Mieszkam na wsi od dziecka . Tam się urodzilem – woj lubelskie i pani nana ma 100% racji naipisałbym 1000 % nawet , ale nie ma czegos takiego . Prawda w oczy kole , a pna panie dr nie we wszystkim też jest omnibusem . Przynajmniej to wsi na poludniowym wschodzie , a jezeli w innej częsci Polski sa tacy rolnicy jak pan napisał gratulieren .

        Lubię to

      • Korczma

        To zdanie pani nany powinno być 1000 razy na WPS cytowane , bo jest najprawdziwszą prawdą :
        „Nie ma już przywiązania do ziemi, nie ma miłości do ziemi, do Ziemi Matki. Są – nie wszyscy, ale jednak! – lenie, chcący za sam fakt posiadania ziemi brać pieniądze, ponieważ unia dała taką możliwość. ”
        Przed wyborami rozmawiałem ze znajomym rolnikiem nie jednym . Młode ogierki – ciągnik , hodowle świń :
        Ostatnie jego zdanie :
        ” jeżeli PIS wygra to trza się jakoś do nich podłączyć inaczej będzie zle ” .

        Lubię to

      • nana

        Nie jest to moją obsesją, lecz widzę to codziennie. Na wsi mieszkam, a nie „bywam”, i to od dwudziestu lat, miałam więc możliwość przyjrzeć się dokładnie, jak to się porobiło i co się porobiło.
        W jakim celu to piszę? żeby ludzie wiedzieli, że dopłacanie do prywatnej własności jest tak naprawdę rabowaniem reszty Polaków, nie posiadających ziemi, z ich ciężko zarobionych groszaków.
        Ja rozumiem, że Pan Szanowny lubi wejść w pewną aurę współczucia połączonego z kolesiostwem. Jednak prawda dnia codziennego jest inna.
        Ziemia to warsztat pracy rolnika i powinien on móc się z niego utrzymać.
        Nie ma innej możliwości produkowania żywności niż uprawa ziemi.
        Rolnicy mieli obowiązek bronić zakładów przetwórczych, młynów i spichlerzy.
        Zamiast tego dali się złapać na lep „dopłat”.
        Co to są te „dopłaty”?
        Są to pieniądze Polaków pracujących poza rolnictwem i łupionych podatkami od wszystkiego.
        Jeżeli rolnik dostaje pieniądze od mieszczucha, powinien temu mieszczuchowi coś za to dać od siebie. Biorąc pieniądze od mieszczucha rolnik wchodzi w zobowiązanie wobec dającego mu te pieniądze.
        Co ma z tego mieszczuch? Nic! Mieszczuch je żarło wyprodukowane za granicą z odpadów, albo wyprodukowane w kapitalistycznych fermach i przetwórniach, będących własnością obcokrajowców, choć znajdujących się na terenie Polski.
        A polski rolnik? A polski rolnik nie musi nic sprzedawać, żeby przeżyć! No to jak to jest? Orze, sieje po to, żeby mu na pniu gniło? Owszem, unia każe zebrać, żeby były „dopłaty”, ale potem rolnik może z tym robić co chce, nawet palić zbożem w piecu, bo mu się z powodu „niskiej ceny” „nie opłaca sprzedawać”.
        Więc niechże się Szanowny Pan doinformuje, zanim zacznie na mnie tu rzucać insynuacje.
        Przecież drożyzna w sklepach nie wynika z tego, że rolnik „ciężko pracuje” ale z tego, że polskie produkty są niemal niewidoczne, nieosiągalne, za to obce wypełniają pólki sklepowe po brzegi.
        I o to ma Szanowny Pan do mnie pretensje?
        Ja widzę, że np. jedna baba, posiadająca tzw. hodowlę owiec i biorąca „dopłaty” łzy wylewa, bo wełna ze strzyżenia jest poniżej 5 zł za kilo. A ona by chciała, żeby była ta wełna droższa. No owszem, mogła by być, ale nie wówczas, gdy ona, ta baba, bierze kasę za nic.
        Owce to jej prywatna własność i ziemia to jej prywatna własność. Jaki ma mieć w tym interes Kowalski z miasta, tyrający za grosze po 12 godzin, by ta baba mogła wełnę sprzedać drożej?
        Gdzie tu jest jakiś z tego zysk dla mieszczucha Kowalskiego?
        Nie ma takiego zysku. Mieszczuch Kowalski zmuszony jest do kupowania swetrów w szmateksach, ponieważ nowe w sklepach przekraczają jego możliwości finansowe.
        A baba od owiec chce kasy za wełnę i chce dopłat.
        Ona chce się „modernizować”, chce kupować nowe maszyny, wyposażyć dom nowocześnie itd. Niby jej prawo, czemu nie? Ale nie za kasę biedaka mieszczucha Kowalskiego !!!!! bo jemu nikt nic nie daje, on nie ma możliwości założenia hodowli owiec, a nawet nie ma małego ogródka, żeby posiać marchew dla siebie.
        Ja bardzo dobrze rozumiem tok myślenia Szanownego Pana, ale jest to myślenie błędne z założenia.
        Nie ma współpracy wsi z miastem, a więc miasto nie powinno być obiciążane płatnościami na rzecz wsi.
        Inna rzecz, to finansowanie z tych „dopłat” np. niemieckiego przemysłu albo np. dofinansowywanie Niemców, sprzedających używane samochody.
        Wiedzę, ze u nas na wsi to co jeden chce mieć – i ma! – przechodzone audi.
        Więc jak to wygląda?
        A no, taki rolnik dostaje dopłaty, ma kasę i coś z nią musi zrobić.
        No to idzie na giełdę, albo jedzie do rajchu i tam nabywa samochód.
        Co w tym złego?
        A no to, że pieniądze ma ten rolnik od polskiego mieszczucha Kowalskiego. A Kowalskiemu brakuje na czynsz i chleb.
        Ale polski rolnik chce mieć audi i z dopłat się cieszy.
        Więc pieniądze Kowalskiego- mieszczucha zasilają Niemców, którzy zmuszeni byliby takie przechodzone samochody utylizować, czyli mieli by koszty. I tak na złomowiskach pracują tam Polacy, ale to, co zarobią to i w rajchu wydają.
        Więc polski rolnik po to bierze dopłaty, żeby móc być „konkurencyjny” czyli móc sprzedawać za granicę, a frajer Kowalski jest strzyżony z kasy w tym celu, żeby temu polskiemu rolnikowi ten eksport się opłacał. Co ma z tego rolnik? rolnik ma kasę z zysków. Co ma z tego Kowalski? Kowalski nie ma z tego nic!!!
        No to teraz niechże Szanowny Pan zapłacze nad tym, jak to w Polsce jest źle i biednie.
        Ktoś, kto ma ziemię powinien być zobowiązany do zaopatrzenia rynku wewnętrznego w to, co ludziom potrzebne, a gdy ten obowiązek spełni, to nadwyżki niech sprzedaje gdzie chce i komu chce.
        W sytuacji jednak, gdy mieszczuch Kowalski pracuje po 12 godzin po to, by móc tylko przeżyć, nie stać go na „unowocześnianie mieszkania” bo go nie ma mieszkając kątem u kamienicznika, nie może się „modernizować” bo stać go tylko na szmaty ze szmateksu,
        a polski rolnik
        – kupuje zachodni sprzęt
        – bierze pieniądze za nic
        – ma pretensje, ze nie jest bogaty tak, jakby chciał
        – ma możliwość być żywnościowo samowystarczalny ale nie jest, bo mu się „ogród nie opłaca”
        to taki właśnie rolnik sprawia, że w Polsce jest nędza, sam rolnik z tego też niewiele ma, ale dalej idzie w zaparte i wypatruje darmowej kasy.

        Ten, kto ma ziemię ma praktycznie wszystko, bo może ją uprawiać i mieć jedzenie.
        Mieszczuchy ziemi nie mają, do ich planów zyciowiych nikt nie dopłaca.
        A rolnik?
        A rolnik tydzień – dwa w roku sieje.
        Tydzień – dwa w roku zbiera plony.
        Zajęcie się np. krowami to kwestia godziny – dwóch dziennie (oczywiście, stado tysiąca krów wymaga więcej czasu).
        Wygonienie owiec na pastwisko to też godzina maksymalnie.
        Sianokosy są dwa raz w roku i też trwają po tydzień/dwa, nie dłużej.
        Rolnik może sobie sam rozplanować dzień, zrobić przerwę na posiłek kiedy zechce.
        Mieszczuch nie może o sobie decydować i zapycha jak pracodawca każe.
        Ja wiem, ile się na polskiej wsi zmieniło na złe. Na bardzo złe.
        I nie pomoże tu nic zwalanie za to winy na mnie, że to ja niby nie rozumiem „ciężkiego losu rolnika”. Ależ ja rozumiem!
        I dlatego tak właśnie piszę.
        Jakiś cwaniak, czy może grupa cwaniaków, wmówiła ludziom na wsi, że powinni oni żyć tak, jak ludzie w mieście.
        No coś takiego!!!!!!
        A to jakim cudem???????????
        I ludzie na wsi chcą być niesamowicie miastowi, chcą mieć „urlopy” płatne – przez kogo niby? musieli by sami sobie płacić jako właśni pracodawcy, czyż nie?????
        Ludzie na wsi chcą mieć asfaltowe drogi – które ciągnikami i ciężkimi przyczepami zniszczyli by w jeden sezon! ale chcą !!!
        Ludzie na wsi chcą mieć wolne popołudnia jak ludzie w mieście, by móc oglądać beztrosko telewizję.
        Ale ludzie w mieście pracują u pracodawcy, nie są swoimi panami i warsztat pracy do nich nie należy. Do rolnika należy ziemia i wszystko co na niej jest; maszyny, zwierzęta hodowlane i plony.
        Dlaczego rolnik uważa, że jest mu z tego powodu źle?
        A no dlatego, że chciałby mieć jeszcze więcej, ale chciałby jednocześnie pracować mniej i mieć więcej pieniędzy. No to niechże rolnik sieje pieniądze – może mu wyrosną i będzie ich miał na tony.
        Szanowny Pan uległ pewnej zgubnej tendencji sugerującej, że rolnik powinien dostawać wszystko, czego potrzebuje – od kogo? kto miałby mu to dawać i dlaczego? – natomiast ten z miasta to ma lekko, bo tylko idzie do pracy, odwali swoje i może leżeć na brzuchu.
        Rolnik może być bogaty w jednym tyko przypadku: gdy będzie łupić siłę najemną tak, jak robią to kapitaliści.
        Rolnik posiadający mało: jedną krowę – musi na nią poświecić mało czasu.
        Rolnik posiadający 10ha może obrobić je sam w kilka dni i potem czas rozplanować inaczej, by mieć możliwość hodowli.
        itd. itd.
        Ale tak to jest, gdy ktoś, jak nie przymierzając Szanowny Pan, chce być bardziej jezusowy niż sam Jezus.
        Jeżeli ktoś chce mieć dużo ziemi, to musi na niej dużo pracować. Niby proste, prawda, a jednak Szanowny Pan daje się nabrać na te łzy krokodyle „biednych rolników”, którzy wolą nie wiedzieć, kto jest łupiony po to, by rolnik miał „dopłaty”.
        Ja nie muszę tu nic pisać, bo mam ogród do obsiania i inne, fizyczne zajęcia.
        Jeżeli moje myślenie jest nie po linii tego Portalu, to przecież ja nie mam zamiaru nikogo na siłę uświadamiać.
        Ale na coś się Szanowny Pan musi zdecydować: albo Wasz program jest nieżyciowy, albo ludzie się do Waszego programu nie nadają, co na jedno wychodzi. Bo w Polsce jest jak jest, ale ludzie wolą tego nie widzieć i idą w zaparte.

        Lubię to

      • Jagienka

        Panie Kosiur:
        Napisał Pan:
        „Zgadzam się z treścią Pani komentarza, stąd pozwoliłem sobie wytłuścić jego główne tezy.
        Nie zgadzam się jednak z Pani stwierdzeniem:
        ‚Obowiązuje wolny handel’.”

        Moje przeoczenie, ponieważ „wolny handel” powinien być umieszczony w cudzysłowie. Wolny handel jako taki nie istnieje, a to, o czym się mówi „wolny handel”, jest nową formą globalistycznej zależności. W każdym kraju, gdzie pojawił się wolnorynkowy kapitalizm, wraz z nim pojawiły się dopłaty dla rolników. W rzeczywistości są one przeznaczone dla pośredników, bo rolnicy (nie wielkie koncerny) głównie klepią biedę- od USA po Bangladesz. Oczwiście działkowicze, którzy odkryli, że wieś istnieje mają swoje „miejskie” i wyjątkowo ograniczone pojęcie na temat bycia rolnikiem, mimo wszystko nie powstrzymuje to działkowiczów od pisania niczym nie popartych, nienawistnych bzdur.

        Lubię to

    • Jagienka

      Czwarty już raz próbuje umieść ten sam tekst. Tym razem podzielę go na części. Mam nadzieję, że gdzieś te teksty nie utkneły i nie zostaną następnie cztery razy powtórzone, tak jak to się stało poprzednio.

      Jestem oburzona komentarzem Nany i całkowicie zgadzam się z następującą konkluzją dr Ziemińskiego:

      „Nakreslony jednak przez panią wizerunek polskiej wsi i wyłącznie bezrozumnych, chciwych i leniwych chłopów jest całkowicie fałszywy i nosi cechy jakiej obsesji, którą pani w sobie hoduje i rozpowszechnia – nie wiem w jakim celu ?!”

      Lubię to

      • Jagienka

        Baby miejskie plotą pacowicie, ale te inteligentne Baby nie całkiem rozumieją na czym polega kapitalizm.

        Tyle tu nienawiści do rolników, a oni tak samo jak górnicy i pielęgniarki są ofiarami systemu. Osoba, która ma inne źródła dochodu i dodatkowo poświęca się hobby posiadania własnego ogródka i sadu nie rozumie życie rolnika. Dla takiej osoby istotny jest tylko fakt, że oto ma własne warzywa i owoce, za które zapłaciłaby o wiele więcej w sklepie. Dla ludzi na emeryturze jest to pożyteczne i zdrowe zjęcie.

        Rolnik nie ma możliwości sprzedaży swoich płodów w innych miejscach, poza skupem. A ceny na skupie, bardzo często nie pokrywają kosztów produkcji. Były takie lata, że za wyprodukowane zboże nikt nie chciał zapłacić rolnikom przysłowiowego minimum, powiedziano im, że mogą sobie tym zbożem palić w piecu. To samo stało się z produkcją ziemniaków w roku 2012 – rolnicy otrzymywali 7 groszy za 1 kilogram, a koszty produkcji tego kilograma ziemniaków wynosiły 30 groszy. W sklepach cena ziemniaków wahała się od 70 groszy do 1.30 zł a kilogram. W roku 2015 spółka kontrolowana przez PSL skupowała porzeczki za 5-10 groszy za kilogram. W tym samym czasie ceny porzeczki osiągały nawet 7 złotych za kilogram.

        Dodatkowo produkty krajowe muszą ciągle konkurować z produktami zagranicznymi, ponieważ Polska jako członek EU nie ma możliwości ochrony swojego rolnictwa i przemysłu – nie może nakładać, czy zwiększać nałożonych podatków na import lub ograniczać ilość importu ( tariffs, quotas). Obowiązuje wolny handel i tak naprawdę cały system nie jest rajem dla rolników tylko dla pośredników.

        Pośrednicy to są koncerny krajowe i zagraniczne, które kupują od rolników ich płody zwykle poniżej kosztów produkcji aby je sprzedać nawet z 1000% marżą. Dopłaty formalnie wypłacone dla rolników są w rzeczywistości przeznaczone dla pośredników, bo to pośrednicy – monopole i zmowy cenowe – wynoszą największe korzyści z tych dopłat. . Bez dopłat rolnicy zrezygnowaliby z produkcji i zasilili gromady bezrobotnych, a pośrednicy jako organizm pasożytniczy nie mieliby na kim pasożytować. Zatem pośrednicy, to są ci starotestamentowi „ptaszkowie niebiescy”, co to nie sieją nie orzą, a biblijny bóg, w swojej szczodrobliwości, nagradza ich hojnie zasobami zabranym z kieszeni producentów i konsumentów.

        http://naszeblogi.pl/38510-w-ue-jedynie-polski-rolnik-w-polsce-jest-przestepca

        http://cia.media.pl/1000_zysku_na_ziemniakach_dla_posrednikow_rolnicy_zapowiadaja_blokady

        http://sieradz.com.pl/wiadomosci/powiat/1505,1000-zysku-na-ziemniakach.html

        http://www.strefaagro.pomorska.pl/artykul/porzeczki-zostana-na-krzaczkach-bo-nie-oplaca-sie-ich-zbierac

        Polubione przez 1 osoba

      • @ Jagienka

        Pani komentarz nie mógł pojawić się na stronie nie z powodu jego długości, ale z powodu ilości umieszczonych w komentarzu linków.
        Maszyna przepuszcza komentarze z maksimum dwoma linkami. Przy ich większej ilości wymaga zatwierdzenia przez administrujących stroną, co też zostało wykonane dzisiaj i Pani komentarz już widnieje w całości.

        Lubię to

      • @ Jagienka
        Zgadzam się z treścią Pani komentarza, stąd pozwoliłem sobie wytłuścić jego główne tezy.
        Nie zgadzam się jednak z Pani stwierdzeniem:
        „Obowiązuje wolny handel”.

        Niestety, ale nic takiego nie istnieje z prostej przyczyny: różna wielkość dotacji do produkcji rolnej stosowana przez państwa oraz limity produkcyjne, eksportowe, narzucone nam przez UE zaprzeczają tezie o „wolnym handlu”.
        ______________________________

        Jeśli chodzi o produkcję rolną we wszystkich państwach, to czyż nie jest zastanawiające, dlaczego stosowane jest państwowe dofinansowanie tej produkcji -?
        Czyż nie byłoby możliwe jej uwolnienie z okowów administracyjnych – przecież 150 lat temu tak było?
        I co wtedy stałoby się z kontrolą polityki finansowej przez Międzynarodowego Żyda?

        Lubię to

      • Aneta

        Przez 80% mieszkałam na wsi i całkowicie popieram panią nanę . Zgadzam się ,że wszystkim co napisała no może troszkę przesadziła ale tylko w małym stopniu . Niestety u nas najwięksi spece od rolnictwa to głównie ci co byka od krowy nie rożróżniają i nie wiedzą czym świnie karmić . serdecznie pozdrowienia dla pani nany . Proszę częściej pisać a pani jagenka niech się nie oburza , bo każdy ma prawo do swojego zdania , czyż nie ? . Proszę pojechać na wieś , troszkę ciężko popracować , zobaczyć jak wygląda pole , ziemia , pszenica , owies i dopiero pisać a nie z USA czy pierdząc w fotel odgrywać wielkiego speca . Tacy już są w PSL . Równacie do nich ? . Pozdrawiam WPS .

        Lubię to

      • Aneta

        Przez 80% mieszkałam na wsi i całkowicie popieram panią nanę . Zgadzam się ,że wszystkim co napisała no może troszkę przesadziła ale tylko w małym stopniu . Niestety u nas najwięksi spece od rolnictwa to głównie głównie ci co byka od krowy nie rożróżniają i nie wiedzą czym świnie karmić . serdecznie pozdrowienia dla pani nany . Proszę częściej pisać a pani jagienka niech się nie oburza , bo każdy ma prawo do swojego zdania , czyż nie ? . Proszę pojechać na wieś , troszkę ciężko popracować , zobaczyć jak wygląda pole , ziemia , pszenica , owies i dopiero pisać a nie z USA czy pierdząc w fotel odgrywać wielkiego speca . Tacy już są w PSL . Równacie do nich ? . Pozdrawiam WPS .

        Lubię to

      • Aneta

        jeżeli chodzi o młyny o tym wspomina nana . W mojej wsi był jeden piękny duży młyn , który pięknie pracował za Gierka czy Gomułki . Dziś w 2016 roku to zwykły stary budynek już całkowicie zniszczony .

        Lubię to

      • Aneta

        Dodatkowo co rolnik robi od listopada do wiosny ? bo chyba nic . Trzeba dać świniom jeść ugotowanych kartofli , zając się krową – to ciężka praca . Dobre.

        Lubię to

    • @ Jagienka

      Pani komentarz nie mógł pojawić się na stronie nie z powodu jego długości, ale z powodu ilości umieszczonych w komentarzu linków.
      Maszyna przepuszcza komentarze z maksimum dwoma linkami. Przy ich większej ilości wymaga zatwierdzenia przez administrujących stroną, co też zostało wykonane dzisiaj i Pani komentarz już widnieje w całości.

      Lubię to

  8. Klara

    „Winię Kościół z całego serca – żaliła się w rozmowie z reporterem „The Guardian” Madalena Mukariemeria, Tutsi, która ocalała z ludobójstwa. – Podczas masakry w 1973 roku chowaliśmy się w kościołach i nikt nie przychodził nas zabić. W 1994 roku wszyscy myśleli, że kościoły znowu będą bezpiecznym schronieniem, ale okazały się miejscem, gdzie ginęliśmy. Ten arcybiskup, Vincent Nsengiyumva, tym dowodził. On nigdy nie zrobił nic, by powstrzymać zabijanie. Mógł powiedzieć, że nikt nie może zabijać kogokolwiek w kościołach, ale tego nie zrobił”

    http://natemat.pl/67609,nie-tylko-abp-hoser-milczy-o-rwandzie-kosciol-nie-przeprosil-od-20-lat-choc-jest-wspolodpowiedzialny-za-zbrodnie

    Lubię to

  9. partyzant

    Eksterminacja w POLSCE nie-żydów, pod żydowską okupacją.

    Eksterminacja nie-żydów została zlecona wszystkim organom na planecie Ziemia, przez ONZ I WATYKAN
    http://trzcinska.neon24.pl/post/130952,eksterminacja-w-polsce-nie-zydow-pod-zydowska-okupacja

    Polubione przez 1 osoba

  10. Chutor

    partyzant

    „POLSKA, jest tylko naszym, Słowiańskim krajem i Naszą POLSKĄ (Słowiańską) świętością! Dlatego: #wonżydkizPolski #freePoland”

    Slowo „won”(Trzcinska/neon) nalezy stosowac rozumnie. W kontekscie towarzyskim ma ono wydzwiek nagany. I to jest poczatek i koniec jego uzycia.

    To samo slowo uzyte wobec notorycznego kryminalisty jest przyzwoleniem wypuszczenia go na wolnosc z pogwalceniem zasad sprawiedliwosci.
    A wiec w polskiej politycznej rzeczywistosci takie samowybrancze wacpanstwo nalezy zatrzymac a nawet uzyc je jako zakladnikow jezeli okolicznosci moga tego wymagac
    np. w razie uzycia watah muzulmanskich z Niemiec przygotowanych do silowej roboty w Polsce.

    Lubię to

  11. partyzant

    Pascha. Święto skradzione przez chrześcijan.

    Moja babcia, która była głęboko wierzącym człowiekiem nigdy nie wymawiała słowa „pascha”. Tylko pasKa. Na początku myślałem, że może po prostu przeinacza po swojemu to słowo, miała taki „punkcik” i mówiła „maKer”, zamiast „maCher”, „chrion”, zamiast „chron”, itd. Potem zastanawiałem się, czym pascha zawiniła, przecież niczego nieprzyzwoitego w tym słowie nie słychać. Spytałem o to babcię, a ta mi wyjaśniła, że w dawnych czasach wszyscy mówili „pasKa”, od nazwy formy do wypiekania świątecznego chleba.

    01-psspc

    Tę rozmowę przypomniałem sobie dopiero teraz, kiedy prochy mojej babci po linii matki Eleny Andriejewnej Edemskiej, zbutwiał wiele lat temu. Teraz już wiemy, że w rzeczywistości Paska nie ma żadnego związku z chrześcijańskim kultem księżyca. Rosjanie świętowali PasKę na długo przed zagarnięciem przez chrześcijan naszej ziemi. Oto jak mówili o pojawieniu się święta dorossjanie:

    Legenda o Paske.

    Żyli sobie trzej bracia myśliwi: Tur, Pan i Jar. Zapragnęli udać się na bezkresne stepy, a skowronki tak się rozśpiewały, że aż niebo dzwoniło. Zaskoczony tym Jar zatrzymał się i mówi:

    Czytaj->> https://treborok.wordpress.com/pascha-swieto-skradzione-przez-chrzescijan/?preview=true

    Polubione przez 1 osoba

  12. partyzant

    Komitet 300 – Najciemniejsze sekrety Brytyjskich elit

    Kulisy rządu światowego w swojej książce odsłania zatrudniony przez agencje brytyjskiego wywiadu MI5/MI6 John Coleman, miał dostęp do plików i archiwów w British Museum, których społeczeństwo nie może zobaczyć. Tam, zatrudniony przez rząd, spędził prawie 10 lat szukając archiwów i dowiedział się prawdy o świecie i niewidzialnej władzy – grupie zwanej „Olimpians”.

    CAŁOŚĆ-> https://treborok.wordpress.com/2016/03/23/komitet-300-najciemniejsze-sekrety-brytyjskich-elit/

    Lubię to

    • nana

      No właśnie, Partyzant, oni tam sobie wygodnie siedzą, tych „czystu”, a reszta się kotłuje walcząc o miejsce bliżej sceny. Tylko zmiana świadomości u ludzi może sytuację uratować. Czym miałaby być ta zmiana? otrzymaniem oświecenia. Jak? należy poprosić o to Boga. Jeżeli ktoś naprawdę chce się duchowo rozwinąć, to będzie szukał możliwości takiego rozwoju, a więc wszystko, co będzie mu do rozwoju potrzebne, pojawi się niejako samo z siebie na jego drodze. I spotka ludzi pomocnych w osiąganiu duchowego celu. Każdy musi to zrobić sam za siebie i co ważne – z własnej woli i potrzeby.
      Zamieszanie na świecie jest spowodowane tym, że ludzie nie stawiają sobie celów wyższych, lecz zadowalają się byle czym. I kompensują to sobie nieuzasadnionym poczuciem wyższości nad innymi albo agresją wobec osób przypadkowych. Nie tędy droga!
      Tylko rozwój osobisty każdego człowieka może wnieść swój udział do uratowania świata.
      Nikt nikogo nie może zbawić i nie zbawi. Każdy poprzez rozwój duchowy musi zbawić się sam. Piach w tryby Ewolucji ludzkości sypią ci, którym rozwijać się nie chce albo uważają, że rozwój do niczego nie jest im potrzebny. I to jest zasadniczy problem nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Bo akurat takich opornych jest większość…

      Lubię to

  13. partyzant

    http://www.fakt.pl/polska/wladimir-zyrinowski-dla-fakt24-pl-wybuchnie-wojna-w-czerwcu,artykuly,580100.html

    Rosyjski polityk proponuje też Polakom zajęcie Lwowa w „ukraińskich mundurach”.

    – Bierzcie zachodnią Ukrainę teraz, póki nie jest za późno. To wasza ziemia, to Polska. A wy z nimi romansujecie. To oni zabijali Polaków, to oni mówią na was Lachy, a wy ich wspieracie razem z reżimem faszystowskim, który oni szerzą. Dla Ukrainy najgorszy wróg to Rosja i Polska, a wy traktujecie ich jak braci – mówił.

    – Niech wasi żołnierze założą ukraińskie umundurowanie, wkroczą na Ukrainę, przecież tamci nawet się nie zorientują. Oni na Donbas nie mają sił, co dopiera mówić o zachodnich ziemiach – dodał.

    – Nikt nawet nie będzie się sprzeciwiał, mieszkańcy się uradują i przyjmą was jak swoich. Rosja potrzebowałaby tylko korytarza, bezpośredniego połączenia pomiędzy Białorusią a Kaliningradem. To jakieś 80 km, więc powinniście nam ten teren oddać – proponuje Żyrinowski.

    Rosyjscy polityk przekonuje również, że Polska powinna trzymać z Rosją, ponieważ nadchodzą trudne czasy. Jego źródło mówi, że wojna między Rosją a Niemcami wybuchnie w czerwcu, podpisano już nawet porozumienie w tej sprawie…..

    Lubię to

  14. partyzant

    Co się dzieje z kapitanem Jarzyńskim?
    Jego komentarze bardzo ceniłem , na parcharni neon być może go zablokowali (tam wszelakie tamtejsze parchy zawsze coś do niego miały) ale on pisał i tu ,od dawna jego komentarza nie widziałem nigdzie?

    Ktoś coś wie?

    Lubię to

  15. Metro

    Z tym Lwowem to Żyrinowski ewidentnie prowokuje. Tam chłopaki Lachiw nie lubią (ja się nie dziwię) a mają przeszkolenie w morderstwach na cywilach. Chyba że on lobbuje za Judeopolonią, np Niemcy dołączą do siebie Niemcy Wschodnie (Pomorze, Wielkopolskę, Śląsk i Prusy) a Królestwo Polskie dołączą do Galicji.

    Zamiast pajacować to niech on lepiej powie gdzie będzie nowa granica. Wystarczy się przenieść na wschód od Białegostoku?

    Lubię to

  16. grzanek

    Nie ma jeszcze wątku o „Panama Papers”, dlatego wrzucam tutaj. O tym, kto i w jakim celu sponsorował całą tę imprezę: http://sputniknews.com/world/20160410/1037770422/wikileaks-panama-papers-putin.html

    Lubię to

  17. grzanek

    A to co, jakiś etatowy obsrywacz sekcji „komentarze”?

    Lubię to

  18. nana

    Aneta
    12 Kwiecień 2016 o 11:38

    bardzo dziękuję za życzliwe słowa. Cieszę się, że nie zarzuca mi Pani „nienawiści do rolników”, bo takiej we mnie nie ma.

    Nie znam nikogo u nas na wsi, kto nie miałby dochodów poza rolniczych. W jednym przypadku są „starzy” rodzice, (60 i 65 lat), mają oni emerytury, ziemię „przekazali” dziecku (musieli zdecydować się przekazać tyko jednemu, bo dzielić się nie dało), biorą więc emerytury, biorą dopłaty a „dziecko” wyjechało na saksy, bo mu kasy mało. I takich przypadków są u nas na wsi dziesiątki (dzieci albo na saksach albo pracują w mieście), a w skali kraju są to setki tysięcy.
    Należy wziąć pod uwagę, że emerytury płacone są z kasy państwowej. Również z kasy państwowej są „odprowadzane składki” do unii. Czyli łupione jest polskie społeczeństwo podatkami, by część z nich odprowadzać do unii, a ta z kolei część tej części „daje” polskim rolnikom jako „doplaty”, a ci polscy rolnicy kupują zagraniczny sprzęt wspierając obcy przemysł. A Polska podupada.

    Nie jest możliwe posiadanie w Polsce małej firmy, ponieważ obciążenia podatkowe są tak duże, że nie można nawet wyjść na swoje. ZUS to lwia część tych obciążeń. ZUS, czyli KRUS, bo to na jedno wychodzi. I taki polski rolnik, któremu „należy się” emerytura, przekazuje „dziecku” ziemię, potem sam ją jeszcze uprawia, bierze emeryturę z kasy państwowej, dopłaty z unii, a dziecko dorabia się na emigracji. Czyli to dziecko pracuje u obcych i na obcych. A na jego rodziców zrzucają się Polacy w kraju w ramach przymusowych podatków.

    Zadać należy pytanie: CZY TO JEST UCZCIWE???

    I już widzę te gęby pełne argumentów, z których koronnym jest, że „jeśli się należy, to biorą”. I tyle. A że w miastach ludzi wyrzucają na bruk, bo nie mają na czynsz, kogo to może na wsi obchodzić?
    Dopłacanie z państwowej kasy do prywatnej własności nie powinno w ogóle mieć miejsca. A jeżeli już dopłaty, to wówczas ludność naszego kraju powinna mieć udziały w takim dotowanym gospodarstwie.

    Bóg stworzył ludzi po to, by żyli, uczestniczyli w Ewolucji, ale nie stworzył ani jednego człowieka po to, żeby był on bogaty.
    Co to jest to „bogactwo”? Są to dobra materialne posiadane w stopniu ponad własne potrzeby. Po co? W celu zniewalania tych, którzy nie mieli tyle tupetu, by z najparszywszej z wad: CHCIWOŚCI – zrobić zaletę.

    Co by tematu nie rozciągać zaznaczę, że pieniądze powinni dostać jako pierwsi ludzie w miastach – na „życie” i na inwestycje, np. założenie firmy rodzinnej.
    Wówczas ludzie w mieście – którzy jeść muszą! – za te pieniądze kupowali by od rolników ich towary, a rolnicy kupowali by od mieszczuchów wyroby rzemieślnicze, przemysłowe. I tak pieniądz krążyłby spełniając swoją rolę,.

    Ale co my widzimy?
    Widzimy, że rolnicy mając własny warsztat pracy są dotowani przez tych, którzy nie mają swojego warsztatu pracy i żyją na krawędzi nędzy z braku dobrze, a raczej WŁAŚCIWIE płatnej pracy.

    No to cóż innego mogło z tego wyjść, niż wyszło?

    Dotacje otrzymywane przez rolników trafiają tak czy siak do zachodnich korporacji czy to w formie opłaty za nawozy sztuczne (rolnicy są zmuszeni do ich kupowania!) czy też w postaci pieniędzy za nowe/używane samochody i maszyny.

    Więc drenowanie naszego kraju z wypracowanych pieniędzy idzie pełną parą a rolnicy domagają się większych dopłat!

    Większe dopłaty dla rolników to większy rozbój dokonywany na Polakach z miast i większe sumy transferowane na zachód jako zapłata za nawozy i maszyny.

    Rolnik nie musi być rolnikiem, może śmiało oddać/sprzedać ziemię i być dumnym bezrobotnym. Natomiast bezrobotny nie może wejść w posiadanie ziemi nie mając pieniędzy.
    Polacy zamiast ratować biednych rodaków, zajmują się bezpłodnym współczuciem dla rolników.

    W niemieckiej tv leci czasem program „Land und lecker” (+/- „wieś i smacznie). I tam kobiety pokazują swoje gospodarstwa, gotują dla zaproszonych znajomych smakołyki. Ale nie o nie chodzi. Proste jedzenie jest i tak najzdrowsze. To, co mnie niemal poraża, to zawartość ich kurników, chlewów i obór. One hodują rasy zwierząt zagrożonych wyginięciem! Dostają na to kasę. I tak – mają owce czarnogłówki (rzecz jasna mogą ubić jagnięta i je zjeść), kury ras rzadkich, świnie wełniste – które mogą zimować bez chlewa, na dworze, na śniegu itd. itd.

    Ogrody tych bauerek są pełne warzyw odmian starych, a ogrody kwiatowe pielęgnowane od lat mienią się wszystkimi barwami kwiatów już gdzie indziej nieznanych. To w Niemczech.

    A w Polsce?!?

    A w Polsce baby wiejskie nie hodują kur, bo im się nie chce. A jeżeli, to biorą pisklęta z wylęgarni i wszystkie kury są jednakowo brzydkie. I żyją krótko. Ale za to „dobrze się niosą”.

    U nas baby nie mają kóz ras polskich, owiec raz nizinnych, krów ras starych. W miarę możliwości polski rolnik hoduje tylko dopłaty.

    U nas baby na wsi nie mają ogrodów warzywnych – wolą kupować warzywa w mieście, a czas spędzić przed telewizorem!!!!!!!!!!

    U nas baby chcą mieć wygolone trawniki i parę iglaków na nich, bo to nie wymaga pracy.

    O do pioruna!!!!!!!!!!

    U nas ginie bioróżnorodność, a te babska zajmują się oglądaniem telenowel !!!!!!
    Posiadanie ziemi to w pierwszym rzędzie obowiązek wobec potomnych, by zachować jak najwięcej ras starych i gatunków roślin użytkowych i ozdobnych. Raz wymarłe rasy i rośliny już nigdy się nie pojawią.

    To jest sprawa o wiele poważniejsza niż cena wełny ze strzyżenia owiec.
    Widać, ze na wsi mieszkają ludzie zupełnie nieświadomi tego, co robią i jakie jest ich właściwe zadanie.

    Jeżeli człowiek chce żyć, to ma obowiązek na siebie zapracować. Po to dał mu Stwórca ręce.
    Na wsi nikt już od dawna, bardzo dawna nie pracuje ponad swoje siły. Ciężko miały te rodziny, w których ojciec rodu był alkoholikiem. Ale jeżeli rodzice byli zgodni, pracowali uczciwie, powodziło im się dobrze. A że nie byli bogaci? A po co komu być bogatym?

    Powinniśmy mieć jedynie szansę móc zaspokoić podstawowe potrzeby w ramach wspólnoty. A jeżeli ktoś chce mieć więcej, no to i pracować musi więcej. To chyba zrozumiałe.

    Czy mam się wzruszać losem rolnika, który może w razie co sprzedać ziemię i będzie miał pieniądze by się na nowo jakoś urządzić?

    Czy może powinnam swoją uwagę skupić na ludziach w miastach, którzy pracują długo i ciężko otrzymując zapłatę tak małą, że nie są w stanie za nią przeżyć?

    U Niemców w tv jeden rolnik opowiadał, że kiedy miał tylko 20(?) krów to żyło mu się lepiej niż teraz, gdy ma ich tysiąc Wtedy też miał co jeść, pracy miał mniej i czasu więcej.

    Czy to nic nikomu nie daje do myślenia?

    Polska ziemia państwowa powinna być rozparcelowana między bezrobotnych i bezdomnych Polaków jako dzierżawa wieczysta – tak jak było za czasów Polski Ludowej – ale bez prawa do sprzedaży. W celu zasiedlenia tych osób powinny być uruchomione kredyty państwowe. A także powinno być zorganizowane drobne rzemiosło na rzecz obsługi osiedleńców. To by ruszyło całą gospodarkę.

    I co z tego, że nie byłoby wielkiego przemysłu w polskich rękach? I tak go nie ma i nie będzie.

    Ale za to Polacy mogli by w swoim kraju żyć, funkcjonować i spokojnie wychowywać dzieci.
    Ludzie pracowici szybko by stanęli na nogi. A lenie? a lenie same sobie są winne, że im się pracować nie chce.

    Dopłacanie do polskiej ziemi po to, żeby Niemcom było lepiej to paranoja.
    No cóż, ale przecież to ja jestem wrogiem polskiego rolnika według niektórych.
    No to w tej sytuacji polski rolnik czując wsparcie Pana Ziemińskiego, czuje się jeszcze bardziej pokrzywdzony i żąda jeszcze większych dopłat. I tym sposobem straci ziemię na rzecz np. Niemców.
    Ja temu winna nie jestem, na pewno nie.

    Lubię to

    • paziem

      Szanowna Pani,

      dopóki dyskutujemy na temat, kulturalnie, bez przesadnej drażliwości i w dobrej wierze, tzn. w celu zbliżenia się do prawdy, to pani, jak i każdy komentator jest mile widziany. Napisała pani wiele, zarówno w powyższym wpisie, jak i nieco wyżej ( odpowiadając mi). Niestety jest w tych pani twkstach tak wiele uproszczeń i po prostu nieprawdy, że pozwolę sobie napisać coś więcej, ale nieco za dzień -dwa, gdyż poruszamy tu ważne sprawy.

      Lubię to

  19. osoba prywatna

    Pani Nana ma całkowitą rację. Sami z żoną kupiliśmy na wsi małą działkę.
    Wieś niewielka, około 40 domów. Na całą wieś 1, słownie jedna krowa. Zresztą, co tu mówić o krowach, skoro prawie nie widać kur, kaczek, gęsi, indyków, które, jak pamiętam jeszcze dwadzieścia kilka lat temu chmarami biegały po drogach. Faktem jest, że ziemia jest bardzo licha (4,5,6 klasa), ale na Boga, nie można słabą glebą tłumaczyć lenistwa tych ludzi. Bo ogródek każdy może sobie założyć, by jeść swoje warzywa, owoce. Zdrowe i za darmo. Trzymać drób, by mieć jajka i mięso. Trzeba tylko chcieć.
    Tylko po co, skoro przyjeżdża kilka razy w tygodniu samochód z zaopatrzeniem i wszyscy wylegają z domów by kupić mąkę, chleb, jajka itd.
    Większość narzeka na biedę, spora część domów to walące się chałupy, lecz nie zobaczysz domu bez przyczepionej anteny satelitarnej. Szklana pogoda, szyby niebieskie od telewizorów, jak to kiedyś śpiewał zespół Lombard. No i oczywiście każdy ma komórę, nie, nie wypełnioną sianem dla zwierząt, telefoniczną, pomimo, że większość mieszkańców to rodziny, a potem kolejny lament, gdy przychodzi zapłacić kilkadziesiąt zł za rozmowy. Schizofrenia. Oczywiście miastowi też nie są bez winy, bo gdyby nie chodzili do szupermarketów które wybudował Jankiel i kupowali na targu prosto od rolnika (ja mam to szczęście mając taką możliwość u siebie w mieście, aczkolwiek już powstała ogromna galeria handlowa położona tuż za placem targowym i tylko patrzeć, gdy Sanepid puści informację, że ktoś się zatruł mlekiem lub twarogiem kupionym od baby. Wszak to miejsce, na którym jeszcze rolnik może co nieco ze swoich plonów sprzedać, z kolei zaś, konkurencja, a jak wiemy, Jankiel jej nie lubi). Ale biorąc pod uwagę to, że są miasta w których
    nie można kupić prosto od chłopa, to jaki to problem wsiąść w samochód, pojechać na wieś i znaleźć kogoś takiego? Żaden. No, ale ogromna większość jest wygodna i woli przejść na drugą stronę ulicy i kupić w biedronce. I koło się zamyka, nie uprawiana ziemia leży odłogiem i dziczeje, rolnicy biedują, miastowi zatruwają się przemysłowo-chemiczną karmą, a Jankiel ma się dobrze. Pozostaje tylko pytanie, dzięki komu?

    PS
    Oczywiście są rolnicy przywiązani i dbający o ziemię. Mój kuzyn na przykład, (posiadający kilka hektarów) na co dzień
    kierowca Tira. Gdy wraca po kilku wyczerpujących tygodniach spędzonych za kółkiem, nie przesiaduje przed telewizorem oglądając seriale, dogląda natomiast gospodarki. Niewielkiej co prawda i nie przynoszącej dochodów, (tyle co na własne potrzeby) nigdy jednak nie dopuszczając myśli, by to co ma, zarastało chwastami, a jajka kupować z samochodu, który zaopatruje wieś. I to jest ta różnica między prawdziwym polskim rolnikiem, a ludźmi mającymi ze wsią tylko tyle wspólnego, że na niej mieszkają.

    Lubię to

    • Jagienka

      A pański kuzyn (kierowca tira), panie działkowiczu, chociaż taki pracowity, dlaczego nie zajmuje się tylko hektarami; dlaczego musi być kierowcą na tirze? Nie mam wątpliwości, że pański kuzyn pobiera dopłaty. Bez tira, panie działkowiczu, pański kuzyn razem ze wszystkimi kaczkami i kurami ( o ile by je posiadał) nie zarobiłby nawet na jedzenie dla siebie, nie mówiąc o karmie dla kaczek i kur.

      Lubię to

  20. osoba prywatna

    Przestroga płynąca z Anglii.
    Wizyta angielskiego rolnika.
    http://icppc.pl/index.php/pl/artykuly/697-wizyta-angielskiego-rolnika.html

    Lubię to

  21. Jagienka

    Aneta (alter ego nany) napisała:

    „Proszę częściej pisać a pani jagenka niech się nie oburza , bo każdy ma prawo do swojego zdania , czyż nie ? . Proszę pojechać na wieś , troszkę ciężko popracować , zobaczyć jak wygląda pole , ziemia , pszenica , owies i dopiero pisać a nie z USA czy pierdząc w fotel odgrywać wielkiego speca . Tacy już są w PSL . Równacie do nich ? ”

    Szanowana Pani:

    Ja pani nanie możliwości wypowiadania się nie odbieram. Jednak generalizowanie na jakiś temat bez poznania rzeczywistości, o której się pisze powinno być skorygowane. Pani nana nie ma monopolu na pisanie na tej stronie, może z wyjątkiem treści okultystycznych, nawiązujących do kundalini, shivy, shakti, Boga i Ewolucji. Ale to tylko dlatego, że nikt inny tego tematu tutaj nie podejmuje.

    Znam wieś od dziecka. Urodziłam się na wsi. Ziemia w mojej rodzinie przechodziła z pokolenia na pokolenie przez wiele wieków, a więc nie była ofiarowana przez reformy rolne w PRL. Ziemia, którą moja rodzina posiada, bo już nie ja, została wykarczowana rękoma moich pradziadów. Pani nana opowiada wszem i wobec o koloniach zafundowanych w PRL; nie ma w tym nic złego, to był wspaniały wypoczynek dla polskich dzieci. Państwo dbało wtedy o swoich obywateli. Jeżeli chodzi o mnie, to każde wakacje przez okres szkoły podstawowej i liceum spędziłam pomagając rodzicom i dziadkom w gospodarstwie. Dlatego wiem jak wygląda pole, ziemia, pszenica (jara i ozima), owies, gryka, łubin, saradela, ziemniaki, itd. Potrafię każdą z tych roślin odróżnić i wiem jak się je uprawia, ile pracy kosztuje ich zebranie, przechowanie, etc. Żaden działkowicz, ani osoba, która „przez 80% mieszkała na wsi” nie będzie mi robiła wykładów na temat wsi.

    Jeszcze jedno, szanowna aneto, czy nano: pani nic o mojej pracowitości nie wie, a więc komentarze typu „dopiero pisać a nie z USA czy pierdząc w fotel” są nie na miejscu. Zamiast ataku na moją osobą należałoby przytoczyć realne fakty i dowody dotyczące tematu. Ja piszę z USA, bo tu mieszkam od dawna i nie muszę się przed nikim za to tłumaczyć.

    Gdzie pani mieszka nie ma dla mnie znaczenia, bo miejsce pani zamieszkania nie ma istotnego wpływu na argumentację użytą w komentarzu. Chamstwo i posłużenie się wulgaryzmami nie są potwierdzeniem czyjejś racji.

    Lubię to

    • nana

      No więc pani Jagienko, na wsi to pani mieszkała. ale teraz nie ma pani o współczesnej wsi pojęcia (szacuję, że w ussa jest pani ok. 30 lat). Wiec pani oburzenie jest nie na miejscu. Szczególnie, że wypięła się pani na ojczyznę i by mieć dutki pojechała do ussa. Taki zdalaczynny patriotyzm może być widowiskowy, bo nic nie kosztuje ale też i nic Polsce nie przynosi.
      Miesza się pani wszystko i bije pani na oślep. Cżyżby jakiś kryzysik panią dopadł? to współczuję.

      Ja też wiele wakacji spędziłam na wsi, pomagając w polu i do dziś umiem skręcać powrósła i robić snopki. Moja wiedza na temat wsi nie jest teoretyczna, jak to raczy pani sugerować. To raczej pani opiera się na swoich wspomnieniach, nie mających w dzisiejszej rzeczywistości żadnego odbicia. Doprawdy nie sztuka odróżnić saradelę od ziemniaka, choć tym się pani chwali.

      Na temat pani pracowitości nic nie wiem, ale jeśli jest pani w ussa, to zapycha pani u żyda za grosze, bo taki los maja kobiety w stanach. Więc pani rozgoryczenie można i zrozumieć, choć jest ono bezpodstawne wobec mnie czy pani Anety.

      Co do moich „okultystycznych” wpisów, to z okultyzmem nie maja one nic wspólnego. Miałam przywilej dotrzeć do wiedzy opartej na prawdzie i o tym piszę. A że się to nie zgadza z pani katolicką szkółką niedzielną, to już nie mój problem. Niech pani nie czyta, jeśli dla pani za trudne.

      Miałam nadzieję zaprzyjaźnić się z panią wirtualnie. Ale nic, nie wyszło i też dobrze. Niech się pani wiedzie, jak musi.

      Lubię to

      • Jagienka

        Szanowan Pani:

        Jak długo jeszcze będzie twrzyła pani historie na mój temat? Może napisze mi pani nową biografię, według własnego scenariusza. Nie mieszkam w USA aż tak długo, studia skończyłam tutaj i nie pracuję u żyda. Teksty pani nie uważam za trudne, a wprost przeciwnie. W Polsce jestem często i nawet stąd, poprzez kontakty rodzinne, problemy polskiej wsi są mi znane i to ze szczegółąmi. Nie jestem ortodoksyjną katoliczką, ale masońska wizja świata również mi nie odpowiada.
        Czy wystarczy pani mojej spowiedzi? Proszę się skupić na temacie, a nie na mojej osobie. Nie mogłabym przyjaźnić się z kobietą pani pokroju, ponieważ zbyt jestem uczulona na chamstwo.

        Lubię to

  22. Jagienka

    Nana napisałą:
    „Mieszczuchy ziemi nie mają, do ich planów zyciowiych nikt nie dopłaca.”

    Owszem dopłaca. Są również dopłaty unijne na założenie nowej firmy przez mieszczuchów. Poprzednio były dopłaty do działalności firm. Wiele korupcji z tego wynikło.

    Współczuję mieszczuchom. Przez lata całe mieszczuchy pracowały osiem godzin i przychodziły do domu na wylegiwanie. Zawsze wakacje, zawsze kolonie, dopasowywanie koloru mydła do wystroju łazienki. A klasa robotnicza, ta od nadgodzin w układaniu cegieł, głównie zajmowała się strajkami. Wieś śmierdziała im na odległość, na chłopów patrzyli z pobłażaniem, a na „baby wiejskie” niektóre przemądrzałe miejskie paniusie wogóle patrzeć nie mogły. Jak już strajki przewodników pracy doprowadziły kraj do upadku i nastała era wolnorynkowego kapitalizmu, wiejskie paniusie przypomniały sobie o śmierdzącej gnojem wsi i zabolało je w środku, że „baby wiejskie” śmią jeszcze oglądać telewizję.

    Kobietom wiejskim, szanowana pani nano, należy sie szacunek. Ich godziny pracy nie podlegają regulaminowi od ósmej do piątej po południu. Te kobiety pracowały i pracują w różnych dziwnych ( dla mieszczuchów) porach.
    Rolnicy przez długie lata pracowali ciężko aż do śmierci. Stosunkowo poźno PRL przypomniał sobie o emeryturach dla rolników, które otrzymali starsi ludzie po oddaniu ziemi swoim następcom.

    Następnie nana napisała:
    „U nas ginie bioróżnorodność, a te babska zajmują się oglądaniem telenowel !!!!!!”

    To ich prywatna sprawa, co oglądają. A co pani zrobiła w imię zachowania bioróżnorodności? Nie pytam, co pani ogląda, bo mnie to nie obchodzi.

    Lubię to

  23. Jagienka

    Nana, w opowiedzi na komentarz dr Ziemińskiego:

    „Jeżeli moje myślenie jest nie po linii tego Portalu, to przecież ja nie mam zamiaru nikogo na siłę uświadamiać.”

    Mam wrażenie, że również Portal, w tej materii, nie ma zamiaru na siłę uświadamiać pani, bo to byłoby wierutną stratą czasu.

    Lubię to

  24. Jagienka

    Ogromne latyfundia i pośrednicy w handlu produktami rolnymi są rzeczywistymi profitentami dopłat rolniczych, a nie rolnicy indywidualni posiadający średnie i małe gospodarstwa.

    Wielkie latyfundia, a raczej ich właściciele, zręcznie obchodzą polskie przepisy dotyczące zakupu ziemi, dzierżaw i przetargów. Tekst, z którego fragment cytuję poniżej, naprawdę wart jest przeczytania, ponieważ obiektywnie przedstawia polską rzeczywistość.

    „Top Farms Głubczyce” (spółką z angielskim kapitałem) ma 11 tys. ha ziemi w gminach: Głubczyce, Kietrz, Pawłowiczki, Baborów, Branice. Co roku sprzedaje średnio 40 tys. ton zbóż, 6 tys. ton rzepaku, 10 tys. ton kukurydzy, 50 tys. ton buraków cukrowych oraz 35 tys. ton ziemniaków. Mają też 2400 krów, i co roku produkują 21 mln litrów mleka. Tylko z tytułu dopłat bezpośrednich z unijnego budżetu TPG co roku inkasuje średnio 10 mln zł.”

    (Cały artykuł na:http://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/interwencja/ziemia-tylko-dla-bogaczy/)

    Na pytanie, czy właściciele i inwestorzy Top Farms dbają o bioróżnorodność, jest tylko jedna odpowiedź, a mianowicie, że tylko „mono” a nie „diverse” jest właściwą opcją w ich biznesowym planie.

    O ile przepisy się nie zmienią i rząd nie stanie w obronie drobnych rolników, to wkrótce nasza wieś – taka jaką wspominamy i jaka ciągle istnieje – wkrótce zniknie nie tylko z krajobrazu, ale z naszej pamięci. Zamiast rolników będziemy mieć wkrótce wyrobników i stosunki feudalne. W USA one już istnieją, to dlaczego nie w Polsce . W USA wielkie konglomeraty przetwarzające żywność stały się właścicielami farm, na których pracują farmerzy obciążeni ogromnymi pożyczkami bankowymi.

    Polecam książkę (tylko niestety po angielsku) omawiającą „amerykański feudalizm”: „The Meat Racket: The Secret Takeover of America’s Food Business”. Autorem ksiażki jest Christopher Leonard. Można przeczytać urywki na google.com/books.

    Lubię to

  25. Korczma

    Popieram w całej okazałości panią nanę i czytuje jej wpisy z ogromną radością . Mieszkałem na wsi też wiekszość swojego życia a za granicę wyjechałem , bo w Polsce w latach 90 po dojściu do władzy Syjonu roboty nie było i prawie 30% arbeitslosigkeit razem z ukrytym 30 % . Także pani nano troszkę ostrożniej z krytyką ludzi , którzy wyjechali , aby godnie zyć bo ich z Polski Syjon wygnał lewartowy i tym podobne .
    Trochę faktów dla pani Jagienki , bo chyba o tym zapomniała .
    Wszyscy chłopi powinni postawić ze 100 pomników w całej Polsce Edwarda Gierka bo on ich bardziej pieścił niż swojego ptaszka .
    Za Edwarda nabrał rolnik kredytów – wybudował piękny dom – do dziś stoją kupił ładny samochód a spłacił kredyt 20 jajkami i 2 kurami . to se nie wrati . Chciało się chłopom kapitalizmu i Syjonu to mają – do kogo teraż żale . Niech głosują na Kalksteina a pózniej beczą bo z Rosją nie można dobrych interesów robić .
    Tyle fakty pani Jagienko i niech się pani tak nie denerwuje .
    Piąteczka ode mnie dla pani nany . Zdrowia życzę .

    Lubię to

    • Korczma

      Pani nano tak jak pani ma również potęzny ogród i już za tydzień też zabieram się do roboty . Rzodkiewieczka , pomidorek , ogóreczek , szczypiorek bez tych syfów nawozów palce lizać .

      Lubię to

    • nana

      Też byłam swego czasu za granicą i to nie o to chodzi.
      Natomiast niejaka pani Jagienka się przypitoliła do mnie, bo sama nie jest w stanie wyrobić sobie imienia. Takie gnidy są wszędzie. Mnie ona nic nie interesuje, sama się narzuca, wtrąca i wymądrza. A w dodatku czytać nie potrafi ze zrozumieniem i wymyśla głupoty na własną miarę.
      No i jeszcze występuje w imieniu Właścicieli Portalu, że to niby Oni mają te same poglądy co niejaka pani Jagienka.
      Mnie to śmieszy, bo takie nadęte nic jak ona nie rozumie nawet, co sama pisze. Przypisuje mnie ona do masonów co jest żałosną bzdurą, a sama chodzi do kościółka „pić krew Jezusa” i „jeść Jego ciało”. Jest tak głupia, że nie rozumie, iż ksiądz w czasie „podniesienia” zachęca zebranych do kanibalistycznej uczty złożonej z krwi Jezusa i z ciała Jezusa. Co prawda odbywa się to symbolicznie, ale gdyby nie miało głębokiego, ukrytego znaczenia przecież by się nie odbywało.
      Cóż, na każdym portalu jest jakaś nawiedzona gnida, co sama żyć nie potrafi i innym się naprzykrza. Nowe wcielenie „leopardy”, czy co?

      Dzięki Korczma, za wsparcie duchowe.

      Lubię to

      • Jagienka

        Nana napisała:
        „Natomiast niejaka pani Jagienka się przypitoliła do mnie, bo sama nie jest w stanie wyrobić sobie imienia. Takie gnidy są wszędzie.”

        Ta wypowiedź uchyla rąbka tajemnicy, kim jest Nana, a również wjawia, że Nana nie rozumie na czym polega dyskusja. Dla niej zwrócenie uwagi na fakt oczywistego mijania się z prawdą jest upoważnieniem do obrzucenia nieszczęsnego dyskutanta epitetami i stwierdzenia, że ktoś się do niej „przypitolił”. No cóż, ktoś się przypitolił, ale nie do niej, tylko do wygłaszanych przez nią opinii, które są dla pewnej grupy społeczeństwa polskiego krzywdzące.

        Czy należy spokojnie przyjmować, co pisze Nana, tylko dlatego, że to pisze Nana? Proszę umieścić adnotację „fikcja literacka”, a wtedy nigdy nie podejmę dyskusji na poruszony temat. Podobnie wyglądał mój ostatni dyskurs z panem Eugeniuszem Sendeckim. Zamiast na temat odbywał się całkowicie ad personam. Ja pisałam, że on ocenia człowieka a nie poglądy, a pan Sendecki w walce z „diabłem” przy okazji oceniał też i mnie, a nie to, co napisałam. W tym porównaniu dwóch przypadków jest jednak wielka różnica na korzyść pana Sendeckiego. To prawda, że argumentacja pana Sendeckiego jest po linii ad personam, ale nie przekracza on w tym granic dobrego wychowania i nie odrzuca całkowicie zasad grzeczności.

        Wchodzę na tą stronę już od dosyć dawna. Byłam również na poprzedniej stronie, ale tamta niestety została zamknięta. Głównie czytałam posty, od czasu do czasu zostawiałam komentarz, kiedy czułam, że coś wymagało uzupełnienia, dodaktowej informacji. Zawsze starałam się dołączyć wiarygodne źródło, które potwierdzało, skąd moje informacje pochodzą.
        To już takie przyzwyczajenie, tak mnie nauczono.

        Po co to piszę? Otóż po to, aby wyjaśnić pewną istotną sprawę,
        a mianowicie, że nie muszę być rolnikiem aby pisać o rolnictwie i nie muszę być astrofizykiem aby pisać o rakietach wysyłanych w kosmos. Ważne jest, że napisana przeze mnie treść ma poparcie w niebudzących wątpliwości źródłach. Dodam tutaj, że unikam źródeł „drugiego obiegu”. Ktoś może zapytać, a czy własne doświaczenie nie jest bardziej istotne jak jakieś tam źródła? Owszem, jest, dlatego wspomniałam, że mam osobisty stosunek do wsi polskiej, jednak to moje specyficzne doświadczenie nie daje mi pełni zrozumienia pewnych problemów, czyli jest ograniczone. Dlatego chętnie opieram się na opinii bezstronnych ekspertów.

        „Jagienka się przypitoliła do mnie, bo sama nie jest w stanie wyrobić sobie imienia” napisała pani Nana. Pani Nano, wyrobienie sobie imienia nie ma dla mnie aż takiego znaczenia, jak ma dla pani. To pani głównym celem jest wyrobienie sobie imienia; jest to cel ważniejszy jak prawda i obiektywizm. Ja na tej stronie akurat posługuję się Jagienką, ale to nie jest moje jedyne imię. W przeciwieństwie do pani nicku jest to jednak moje prawdziwe imię. A mówiąc uczciwie, WPS i Neon to były jedyne strony jakie odwiedziłam w ostatnich miesiącach, ze względu na brak czasu.
        Ergo, pani teoria jest fałszywa.

        „No i jeszcze występuje w imieniu Właścicieli Portalu”, napisała Nana.
        Ależ nigdy nie przyszłoby mi to do głowy. Proszę jednak nie zapominać,
        iż pisanie elaboratów mijających się tak drastycznie z prawdą sprawia, że sam portal staje się mało wiarygodny. A sama pani przy pewnej okazji wyrzuciła z siebie rzecz następującą:” Niestety, parchy już i tu się przenoszą, widać takie zadanie dostały. Jak Panowie nie dopilnujecie, to się Wam tu też poneoni. Byłoby szkoda. Uważam, że nie ma co się bawić w „tolerancję” zupełnie bez sensu, lecz określić jasno linię tego Portalu i się jej trzymać. Lepiej mieć paru dobrych ludzi niż kupę tego z czego ona się zwykle składa.” Pięknie, pani Nano, pięknie i jak dosadnie, a po przybyciu na ten portal sama się pani skarżyła na brak tolerancji i że panią na Noeonie zbanowali.

        „Takie gnidy są wszędzie.” ???
        Jest to wiele mówiące stwierdzenia. Nie zaprzeczam, jak wspomniałam, zawsze przdkładam opinię eksperta ponad własną ograniczoną wiedzę na pewne tematy.

        Szanowna Adwersarko, pozostałą część pani wpisu nie skomentuję,
        i nie tylko dlatego, że nie chcę urazić pani poczucia własnej wartości i posłannictwa, ale głównie w odruchu obrzydzenia. Odrzucam zatem zachętę do wdeptania w pewną rzecz, która nie jest warta wdepnięcia.

        Lubię to

      • partyzant

        Nano ja prosił bym cię bardzo abyś się z „Jagienka” nie sprzeczała, nie obserwowałem tego (SIĘ PRZYJRZĘ) 🙂 ale jak to parch komorowski bełkotał zgoda buduje niezgoda ruinuje
        Może te jego słowa to prawda ale w innej „naszej” rzeczywistości.

        Lubię to

  26. julius

    Zuboży się więcej drobnych rolników a Ci skorzystają z odwróconej kościelnej hipoteki. Jednym słowem ubogich mieszkańców miast będą z ich nieruchomości ograbiały banki a mieszkańców wsi kościół katolicki. Pełna współpraca żydów i kościóła coraz bardziej w Polsce umacnia się.

    Babalski: będzie można przekazać ziemię rolną Kościołowi
    PAP – Biznes
    13 Kwi 2016, 12:50
    Fragmeny

    13.04.2016, warszawa (PAP/PAP Legislacja) – Ziemię rolną będzie można przekazać Kościołowi lub związkowi wyznaniowemu np. za dożywotnią opiekę – mówił w środę w Sejmie wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Zbigniew Babalski.

    Babalski odpowiadał na pytania posłów PiS Andrzeja Gawrona i Lidii Burzyńskiej w sprawie możliwości nabywania ziemi przez związki wyznaniowe zgodnie z ustawą o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa.

    Gawron powiedział, że ustawa ta jest ważna i potrzebna, chroni polską ziemię przed masowym wykupem przez obcokrajowców i korzysta z podobnych rozwiązań, jakie zastosowano w innych krajach UE. Dodał, że zgodnie z jedną z poprawek przyjętych do ustawy, związki wyznaniowe i Kościoły zachowują prawo do nabywania nieruchomości rolnych, co budzi pewne wątpliwości.

    „Jest to wyjątek od zawartej w ustawie zasady, że nabywcą nieruchomości rolnych może być tylko rolnik indywidualny” – powiedział poseł. Jego zdaniem rodzi się pytanie, czy w tym przypadku wyjątek ten nie rozszczelni zbudowanego systemu. Pytał też o sens tego uregulowania i jego skutki.

    Babalski podkreślił, że przepisy ustawy w jakikolwiek sposób nie faworyzują żadnego Kościoła. „Przyjęliśmy ogólną zasadę, że dotyczy to wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych” – mówił.

    Tłumaczył, że wprowadzona regulacja ma umożliwić przekazywanie nieruchomości rolnych przez wiernych Kościołom, do których należą. „W starzejącym się społeczeństwie często pozostają w obszarach wiejskich ludzie samotni, którzy mają niewielkie areały ziemi (…), najczęściej są to powierzchnie od jednego, do dwóch-trzech hektarów. Ci ludzie są sami, w związku z tym chcemy im dać też możliwość, żeby mogli albo zbyć albo przepisać to na dowolny Kościół lub też związek (…), na przykład za dożywotnią opiekę” – mówił Babalski.

    Dodał, że umowa taka może być zawarta w formie dożywocia, darowizny czy testamentu i najczęściej zawiera klauzulę o opiece. Wskazał, że w przypadku przeniesienia własności na Kościół lub związek wyznaniowy, Agencji Nieruchomości Rolnych będzie przysługiwało – w przypadku sprzedaży – prawo pierwokupu, a w pozostałych przypadkach prawo nabycia. Zaznaczył, że prawo to nie będzie przysługiwać Agencji tylko wtedy, gdy przeniesienia własności będzie następować między Kościołami. Według Babalskiego podobna klauzula dotyczy osób bliskich.

    Wiceminister wyjaśnił ponadto, że złożenie wniosku o wpis do rejestru Kościołów lub związków wyznaniowych (jest tam 160 podmiotów) nie oznacza automatycznie, że mamy do czynienia z kolejnym zarejestrowanym Kościołem lub związkiem.

    Lubię to

  27. Berehynia

    Jednym słowem. Kur..wo jahwistycznych pasibrzuchów i kabalistycznej pejsatej dudowszczyzny.

    Lubię to

  28. Chutor

    Glebae adscripti przypisani do ziemi

    Widocznie wczesniej byly grupy ludzi wolnych i nie osiedlonych, koczownikow. Aby uwczesna wladza mogla nedznikow kontrolowac musiala ich osiedlic. Kolo sie zatacza wyrugowana ludnosc przerodzi sie koczownikow. Zamozni niekoczownicy stworzyli sobie prawa typowe dla ludnosci osiadlej. Dbaja o swoje sadyby bowiem beda tam mieszkac w przyszlosci a nawet ich nastepne pokolenie. Nomadzi z koniecznosci wytworza wlasne prawa i sposob zycia bez dbania o srodowisko i pladrujac nadzianych. A wiec barbarzyncy beda walczyc z cywilizacja, korej korzenie byly w rugach. Wedlug etyki zbojnickiej wlasnoc grubasow nie jest swietoscia. Koniec koncow wlasciciele latyfundiow beda blagac nowych hunow, a nawet placi haracz by pozwolili im zyc w zaciszu; a to moze sie tylko stac przy rozproszeniu wlasnosci lub obalenia wlasnosci i wszyscy beda nomadami.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s