Nie masz lepszego katolika nad Żyda

2r6igeo

 

i nad każdą inną antypolską swołocz.

 

Religia chrześcijańska, w tym katolicka, jest religią objawioną – tak utrzymują chrześcijanie -, a więc taką, którą sam Bóg objawił ludowi. Co ciekawe, objawienie nie obejmowało wszystkich ludów Ziemi (?). Dotyczyło tylko jednego, wybranego ludu, a właściwie jego nielicznych przedstawicieli.

Trudno nie pokusić się o refleksję, że było to trochę dziwne działanie jak na Boga-Stwórcę Wszechrzeczy (?).

 

Pierwsze objawienie dokonało się na św. górze Synaj, gdzie Bóg podyktował jednemu z Żydów, Mojżeszowi, Dekalog i zawarł z ludem Izraela – z Żydami – przymierze o opiece nad nimi.

Drugie objawienie dokonało się jakieś 1500 – 1300 lat później (czas podany przez biblistów), gdy Bóg zesłał na Ziemię swojego syna, Jezusa, który przyszedł na świat w żydowskiej rodzinie Marii i Józefa.

I znów dziwnym zrządzeniem losu Bóg-Stwórca udzielił swoim objawieniem niejako promocji temu samemu ludowi – Żydom (?).

 

Są to oczywiście religijne dogmaty, a więc twierdzenia przyjmowane na wiarę i pełnią rolę fundamentu wiary. I jako takie nie podlegają żadnej dyskusji i weryfikacji.

Dlatego nie zamierzam ani kwestionować powyższych dogmatów, ani z nimi polemizować. Jeśli religia żydowska i chrześcijańska zasadzają się odpowiednio na jednym i na dwu tych dogmatach, muszą takie pozostać – jest to prawem tych religii i ich wyznawców.

 

Ujmując rzecz historycznie należy stwierdzić, że religią pierwotną względem chrześcijaństwa jest religia judaizmu biblijnego, z której później (kilka stuleci po drugim objawieniu) wyodrębniło się chrześcijaństwo.

Pamiętajmy, że obydwu objawień dokonał Bóg dla ludu Izraela – dla Żydów. Jednak Żydzi uznali tylko jedno z nich: podyktowanie Mojżeszowi Dekalogu. Drugiego objawienia – zesłania syna Boga – uznać nie chcieli. Obydwa objawienia uznają natomiast chrześcijanie. I na tym zasadza się zasadnicza różnica między żydami i chrześcijanami – między judaizmem a chrześcijaństwem.

 

Jednak konia z rzędem temu, kto byłby w stanie uzasadnić słuszność stanowiska żydów lub chrześcijan względem objawień. Nie istnieją żadne racjonalne i historyczne przesłanki przemawiające za uznaniem za prawdziwe jedno lub drugie stanowisko – dodajmy: wyznawców tego samego Boga. Obydwa stanowiska, żydowskie i chrześcijańskie są jedynie kwestią wiary wyznawców.

 

Szczególnego podkreślenia wymaga jednak fakt bardzo istotny, dotyczący tych dwu religii – według kolejności – żydowskiej i chrześcijańskiej:

obydwu objawień Bóg dokonał przed ludem Izraela – przed Żydami i w obydwu religiach co do tych faktów-dogmatów nie istnieją żadne rozbieżności.

A zatem, to żydzi – i Żydzi, a nie chrześcijanie, są ludem wybranym.

 

Jeśli chrześcijanie utrzymują, że ich religia jest objawioną przez Boga tzn., że jest religią prawdziwą (podobne stanowisko prezentują żydzi). Pomijając kwestie, które stanowisko jest słuszne (a nie istnieją racjonalne przesłanki do takiej oceny) należy stwierdzić, że obydwa stanowiska są szowinistyczne – przyznają swojej religii prymat pierwszeństwa, a nawet supremacji, wyjątkowość, jako religii jedynej prawdziwej, bo pochodzącej od Boga.

 

Chrześcijanie winni zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, kwestię o znaczeniu fundamentalnym dla kształtowania ludzkiej mentalności, co rzutuje negatywnie na postawy społeczne i polityczne.

Otóż zarówno religia żydowska i chrześcijańska (przeznaczona dla nie-Żydów i wyznawana prawie wyłącznie przez nie-Żydów) utrzymują religijną prawdę, że lud Izraela – Żydzi – to lud wybrany przez Boga. I jest to główne przesłanie obydwu religii, judaizmu i chrześcijaństwa.

 

O ile można jeszcze próbować zrozumieć szowinizm judaizmu – religii przeznaczonej wyłącznie dla Żydów, o tyle przywiązania Polaków do pielęgnowania żydowskiego szowinizmu (Żydzinaród wybrany!) w wyznawanej religii chrześcijańskiej (w katolicyzmie), wywodzącej się wprost z żydowskiego judaizmu, pojąć nie sposób.

Do pielęgnowania i wspierania żydowskiego szowinizmu nawołują dzisiaj otwarcie najwyżsi dostojnicy katolickiego Kościoła w Polsce. Czynią to stwierdzając wprost i bez najmniejszych skrupułów, że „antysemityzm jest grzechem, a nacjonalizm jest zaprzeczeniem patriotyzmu”. Innymi słowy według katolickiego Kościoła postawa nacjonalistyczna, inaczej narodowa, wyrażająca wolę walki i dążenia do obrony praw i rozwoju narodu i państwa, jest sprzeczna z miłością (z postawą patriotyczną) do ojczyzny, narodu i państwa. A wszelka walka z żydowskim szowinizmem, który u innych narodów zwalcza postawy nacjonalistyczne, narodowe, który występuje otwarcie przeciw państwu narodowemu, jest grzechem antysemityzmu. – Oto współczesny katolicyzm Kościoła w Polsce, religii tkwiącej swoimi korzeniami głęboko w judaizmie.

 

Dariusz Kosiur

13612241_1127103994017942_5293110061972109594_n

3 maja

andrzej-duda_24106106

00025490A2HAWR6K-C317-F3aaaaa__540_355_80_c1_center_center

walesa_chce_wlaczyc_polske_do_170582307f0cf6b7-50fc-47bc-9632-6b9f614f0697_900x

10274305_642701815797749_2723391722581501626_ndziwisz-prowadzony-przez-c5bcydc3b3w

precz-z-jahwizmem

Zapisz

Reklamy

25 komentarzy

Filed under Polityka

25 responses to “Nie masz lepszego katolika nad Żyda

  1. Metro

    To jest trudny temat. Każdy człowiek, a raczej każda grupa (człowiek jest zwierzęciem społecznym) potrzebuje dla interpretacji rzeczywistości pewnych fundamentów, przyjmowanych na wiarę dogmatów. Tradycyjnie te dogmaty dostarczała religia, państwowa religia (system wierzeń wspierany przez władzę polityczną).

    Te dogmaty odpowiadają na pytania podstawowe, Jaki jest cel mojego istnienia? Jaki jest cel istnienia naszej grupy? Kim są ludzie obok? Czym jest władza? Dlaczego mam być posłuszny władzy? To tylko wybór.

    Taką religią jaką kiedyś było chrześcijaństwo (zapewniało odpowiedzi na te wszystkie pytania) ciągle jest islam w społeczeństwach tradycyjnych.

    Na Zachodie tradycyjna religia umarła, zwykle ogranicza się do mechanicznej obrzędowości. Rolę kreatora światpoglądu społecznego przejęła tzw. nauka czy w rzeczywistości żydowski przemysł kulturalny. Tak w każdym razie mówią często ludzie którzy chodzili do szkoły. Opieranie się na nauce ma być jakoby racjonalne.

    Problem w tym że współczesna nauka (w rzeczywistości: judeoanglosaska pseudo-nauka) jest strasznie ograniczona. Dla ilustracji zjawiska przedstawiam dwa pierwsze dogmaty nauki, za stroną (http://wariscrime.com/new/the-ten-dogmas-of-modern-science/):
    1. cały świat ma naturę mateerialną, czysto mechaniczną. Na przykład pies jest tylko skomplikowanym mechanizmem a nie żyjącą istotą z własnymi unikalnymi dążeniami. Nawet ludzie to tylko skomplikowane mechanizmy z mózgami będącymi genetycznie zaprogramowanymi komputerami.
    2. Cała materia jest nieświadoma. Nie ma żadnego wewnętrznego życia czy subiektywnego punktu widzenia. Nawet ludzka świadmość jest złudzeniem, odbiciem elektrochemicznej aktywności mózgu.
    i tak dalej…

    To są funadmenty „racjonalnego” myślenia. Nawet psycholodzy (pseudo-nauka) nie wierzą w istnienie duszy. Pewnie dlatego chrzanią takie głupoty jak to mają we zwyczaju.

    Chodzi mi o to że jakieś dogmaty mieć trzeba. Biorąc pod uwagę dogmaty światopoglądu „naukowego” i ich działanie w społeczeństwie, to chyba lepsze są nawet dogmaty chrześcijaństwa, nawet w zdegenerowanej interpretacji współczesnych papistów.

    KAŻDE SPOŁECZEŃSTWO POTRZEBUJE DOGMATÓW. Zwykle dostarczała je religia i każda zorganizowana religia jest narzędziem ludzi sprawujących władzę.

    Mi się wydaje że dobrze rozumiał to generał Pietrow co tłumaczył, że ze wszystkich religii które Ruskie przebadali (a mieli spory wybór od szinto na wschodzie do sekt protestanckich na zachodzie) najrozsądniejszą wydaje się być islam. Mówi o tym na przykład tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=vTFDzLXlDdA

    Chodzi oczywiście o nauczanie Świętego Proroka Mahometa a nie o współczesne skurumpowane interpretacje islamu. Program zapisany w Koranie dobrze jednak się nadaje na zaadaptowanie do budowy społeczeństwa idealnego (czy raczej dążącego do ideału).

    To generał Pietrow mówił że judaizm (i teraz judeochrześcijaństwo) to po prostu niezwykle inteligentnie zakamuflowany program polityczny. Program zdobycia całkowitej władzy nad światem. Interpretacja generała Pietrowa dotycząca islamu jako anty-judaizmu i anty-judeochrześcijaństwa współgra chyba z działalnościa szejka Hoseina. Nie chcę powiedzieć przez to że prawosławie jest lepsze, bo to tylko chrzęsicjaństwo, ale jednak nie jest zachodnie.

    Powtórzę się, każdy człowiek i każde społeczeństwo potrzebuje dogmatów. Kęska kulturowa Zachodu jest związana ze zwycięstwem „światopoglądu naukowego”. To są produkty „światopoglądu naukowego”: https://www.google.pl/search?q=walmart+people&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiipaWW3fDNAhViDZoKHTvkDKYQ_AUICCgB

    Lubię to

    • „Chodzi mi o to że jakieś dogmaty mieć trzeba.”

      Dlaczego? Ja, np., nie potrzebuję i nie mam żadnych dogmatów. Pogodziłem się z faktem, że nikt nie może wszystkiego wiedzieć i teraz jestem (słowiańskim, polskim) agnostykiem. Rozumiem, że podobnie jak ja, jest wielu innych agnostyków, którym absolutnie żadne dogmaty są niepotrzebne. „Metro”, autor powyższego wpisu, w ogóle nie udowodnił, że ludzie musze mieć jakieś „dogmaty” i oparł cały swój wywód na … niczym.

      Polubione przez 1 osoba

      • Metro

        Oczywiście że masz dogmaty, każdy ma. Nawet jak twierdzisz że nie masz dogmatów bo myślisz niezależnie to twierdzenie o zdolności do niezależnego myślenia jest już nieweryfikowalnym założeniem. Niezależne, krytyczne myślenie jest bardzo rzadką umiejętnością (https://en.wikipedia.org/wiki/Critical_thinking).

        Jak zaglądasz na tą stronę to być może wierzysz że jesteś członkiem wspólnoty narodowej, jej członkiwie mają wobec siebie jakieś prawa i obowiązki. To już jest takie założenie. Ozjasz Goldberg na przykład (https://i.ytimg.com/vi/KPhRpfeHa8w/hqdefault.jpg) wierzy że nie ma czegoś takiego jak naród, to po prostu zbiegowisko przypadkowych jednostek.

        Oczywiście Goldberg wierzy w to z konkretnego powodu. Ale głosi taki pogląd dokładnie tak samo, jako nieweryfikowalne założenie.

        Lubię to

      • „Jak zaglądasz na tą stronę to być może wierzysz że jesteś członkiem wspólnoty narodowej, jej członkiwie mają wobec siebie jakieś prawa i obowiązki. To już jest takie założenie.” – mogę w coś uwierzyć, ale zawsze na krótko i z przymrużeniem oka, nie mogę się zmusić do tępej i długotrwałej wiary w cokolwiek. Wprawdzie uważam się za Polaka czy Słowianina ale nie traktuje tego jako dogmy, bo to tylko łatki przylepione nam w wyniku procesu „wychowania”, czyli tresowania. Jako dogmat traktować to mogą najwyżej szowiniści czy rasiści, po śmierci nie będzie miało znaczenia czy ktoś był Polakiem, Żydem czy Niemcem lub muzułmaninem czy chrześcijaninem i tak wszystkich równo zeżrą robaki. Dogmat i założenie to nie to samo, przynajmniej w moim odczuciu, mogę zakładać że coś istnieje lub nie ale nie muszę traktować tego założenia jako prawdy objawionej a jedynie jako punkt wyjściowy do dalszych rozważań. Ten punkt oczywiście w każdej chwili mogę zmienić na dowolny inny odrzucając stare założenie.

        Lubię to

      • Metro

        @ przemex

        Używam słowa „dogmat” w znaczeniu „nieweryfikowalne założenie”.

        To chyba to samo. Rozumiem co piszesz, zasadniczo stosuję tą samą metodę, tzn w rozumowaniu opieram się na dogmatach ale jestem gotowy aby je odrzucić gdy okażą się sprawiać wrażenie fałszywych. Trochę da się tak bujać ale nie wiem czy daleko sie zajedzie.

        Konkretny człowiek nie jest niezależny. Tkwimy w kulturze i ona narzuca nam dogmaty. Procedura przedstawiona w akapicie wyżej też nie jest niezawodna bo zawsze trzeba się opierać na jakimś twierdzeniu (dogmacie) aby odrzucić inne.

        Nawiążę jeszcze do szejka Hoseina. On mieszka w Kuala Lumpur. W Malezji największe grupy etniczne to Malaje i Chińczycy, ci drudzy importowani przez Brytoli którzy rozkradali ten kraj. Te dwie grupy różnią się DRAMATYCZNIE właśnie jeśli chodzi o o podejscie do rzeczywistości. Chodzi o odpowiedzi na pytania: po co żyję na świecie, co będzie po śmierci, itp. Malaje to lud, w dużym stopniu, o mentalności tradycyjnej, zdefiniowanej przez islam, a Chińczycy kochają pieniądze i to co można kupić za pieniądze. Są oczywiście stadia pośrednie u jednych i drugich ale w masie różnią się te narody dramatycznie.

        Każdy z nas jest częścią zbiorowości i tkwi w dogmatach narzuconych przez kulturę. Ludzie na tej stronie to raczej dysydenci, ale tez powinni rozumieć to zjawisko.

        Lubię to

      • Metro

        „i tak wszystkich równo zjedzą robaki”.

        Domyślam się że nie wierzysz w istnienie duszy (świadomości). To też jest założenie. Na tyle na ile były przeprowadzane eksperymenty, co się w języku aniołów nazywają „near death experience” to udowodniono że świadomość może przebywać poza ciałem i również posługiwać się zmysłami typu wzrok i słuch.

        Powiedzmy że tego nie udowodniono, nic naprawdę nie wiadomo. Założenie o nieistnieniu duszy (świadomości) po śmierci jest takim samym dogmatem jak założenie o istnieniu duszy i życia po śmierci.

        Napisałem że masz dogmaty, każdy je ma.

        Lubię to

    • Tam gdzie zaczyna się dogmat kończy się myślenie, nawet ludzie którzy mają jakieś szersze pojęcie o świecie często niestety bywają ograniczeni przez dogmat w wielu innych sprawach. Człowiek owszem jest zwierzęciem stadnym i potrzebuje działać w kolektywie, ale to nie oznacza że nie mogę mieć własnego zdania z powodu rzekomej konieczności posiadania przez grupę rzekomo koniecznej wiary w dogmat, który to rzekomo ma tą grupę scalać i nadawać jej kierunek działania. Stada rozmaite, religijne czy nie, mają dużą bezwładność, jeżeli stado podążą w przepaść to większość stada wierząca w ten sam dogmat idzie w przepaść za nim. Tak więc nie potrzebuje żadnych dogmatów, wiem że nic nie wiem, niczego nie jestem pewien, wiem że nie jestem w stanie wszystkiego pojąć ani zrozumieć własnym rozumem czy wszystkiego wiedzieć, cały czas szukam. Wolę agnostycyzm od ślepego podążania za jakimikolwiek dogmatami, obojętnie czy to są „dobre” czy „złe” dogmaty. Oczywiście akceptuje fakt że są ludzie którzy bez dogmatów nie są w stanie przeżyć ani chwili z jakiegoś powodu, potrzebują ich jak pijany płotu nie zdając sobie sprawy z tego że płot już zgnił i to nie płot(dogmat) ich podtrzymuje a oni podtrzymują płot(dogmat) przy życiu. Jeżeli czują się z taką wiarą szczęśliwi to nic mi do tego. Gorzej jak ktoś stara mi się wmówić że jego dogmat jest konieczny, jedyny i słuszny i bez niego nie przeżyję to lepiej żeby się trzymał z daleka. I nawet to co napisałem powyżej nie traktuję jako dogmat. Co do islamu, my Słowianie nie potrzebujemy tu żadnych ideologii rodem z nad Jordanu, choćby nie wiem jakie pozytywne zalety miał żydo-islam stworzony dla przeciwwagi dla żydo-chrześcijaństwa. I jedno i drugie wraz z judaizmem niech wróci tam skąd przyszło czyli do „ziemi świętej”. A współczesna nieuka to taki sam dogmatyczny syf jak religia, tylko kolejne narzędzie do ogłupiania i zarządzania masami i… utrwalania wiary w dogmat.

      Lubię to

      • Metro

        przemex, ja idę głębiej. Fakt, że czytasz tą stronę i masz swoją, wskazuje że byłeś w stanie wyzwolić się z „myślenia” stadnego (raczej: bezmyślności) narzucanej przez przemysł kulturalny.

        Jeśli chodzi o społeczną naturę ludzi, to moim zdaniem lepiej obserwować to na innych gatunkach, zwykle dużych ssakach. Pewnie są do nas najbardziej podobne. Zauważ że zwierzęta odnoszą korzyść z samej przynależności do grupy. Czasami grupa postępuje głupio (bądź tak się tylko nam wydaje) i konsekwencje ponoszą jednostki, ale grupa zachowuje się w określony sposób (nie będę teraz wnikał w mechanikę procesu decyzyjnego grupy) w oparciu o swoje założenia co do rzeczywistości. Jednostki per saldo odnoszą korzyść z przynależności do grupy a „samotni jeźdźcy” zwykle ponoszą negatywne konsekwencje swojego nonkonformizu. To działa jak kij i marchewka.

        Deklarujesz agnostycyzm, „wiem że nic nie wiem”. Paradoks polega na tym że stanowisko „wiem że nic nie wiem” to jest jedyne nieweryfikowalne założenie, dogmat. Potem piszesz że nawet to nie jest dogmat – sam widzisz chyba że to bez sensu. Oczywiście jest możliwe wyznawanie wzajemnie sprzecznych dogmatów, George Orwell nazywał to dwójmyśleniem. Ale dogmaty ciągle trzeba mieć, można je tylko zmieniać.

        Nie jest moją intencją reklamowanie islamu. Dogmaty racjonalnego myślenia nie przysłoniły mi wzroku na tyle aby nie zauważyć obszarów świata w których „mędrca szkiełko i oko” jest kiepskim narzędziem.
        W tym nagraniu z 2011 roki szejk Hosein mówił o zagładzie Arabów, która ich czeka: https://www.youtube.com/watch?v=sd1NU6Wh55Y
        Wojna w Iraku trwała już długo, zaczynała się „Arabska Wiosna” ale nie wiadomo było do czego doprowadzi. Nic poważnego nie działo się w Syrii. A on już o tym mówił. Apokalipsa św. Jana to raczej ciężki i porąbany tekst, dla mnie zupełnie nieczytelny. Ale dlaczego on wyraźnie mówił o czipie RFID służącym do identyfikacji i jako elektroniczny portfel (Ap 13_16-17, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1101)?

        To są rzeczy spoza tracycyjnego „racjonalnego” pojęcia w pseudonauce, zwykle są przemilczane bo trudno to wyjaśnić. Można zamknąć oczy i tego nie widzieć a można oczy trzymać otwarte.

        Lubię to

      • „Deklarujesz agnostycyzm, „wiem że nic nie wiem”. Paradoks polega na tym że stanowisko „wiem że nic nie wiem” to jest jedyne nieweryfikowalne założenie, dogmat. Potem piszesz że nawet to nie jest dogmat – sam widzisz chyba że to bez sensu. Oczywiście jest możliwe wyznawanie wzajemnie sprzecznych dogmatów, George Orwell nazywał to dwójmyśleniem. Ale dogmaty ciągle trzeba mieć, można je tylko zmieniać.” – nie wiem czy my się rozumiemy, napisałem że wolę być agnostykiem co nie oznacza że cały czas i w każdej sprawie nim będę, mogę w każdej chwili zmienić zdanie pod wpływem posiadanej wiedzy czy doświadczeń. Nie traktuję agnostycyzmu jako dogmatu i prawdy objawionej. Po wielu latach przemyśleń po prostu doszedłem do wniosku że tak naprawdę nic nie wiem, a każdy światopogląd uważany za święty i powszechnie uznany, poddany zmasowanej krytyce i w konfrontacji z twardą rzeczywistością upada, więc wole pozostać obserwatorem niż uczestnikiem cyrku.

        „Apokalipsa św. Jana to raczej ciężki i porąbany tekst, dla mnie zupełnie nieczytelny. Ale dlaczego on wyraźnie mówił o czipie RFID służącym do identyfikacji i jako elektroniczny portfel” – nie wiem jak Ty ale ja traktuję tą „apokalipsę” jako nie przepowiednię a najwyżej scenariusz podboju świata napisany przez żydów dla żydów i nic więcej.

        Lubię to

      • „Jeśli chodzi o społeczną naturę ludzi, to moim zdaniem lepiej obserwować to na innych gatunkach, zwykle dużych ssakach. Pewnie są do nas najbardziej podobne. Zauważ że zwierzęta odnoszą korzyść z samej przynależności do grupy. Czasami grupa postępuje głupio (bądź tak się tylko nam wydaje) i konsekwencje ponoszą jednostki, ale grupa zachowuje się w określony sposób (nie będę teraz wnikał w mechanikę procesu decyzyjnego grupy) w oparciu o swoje założenia co do rzeczywistości. Jednostki per saldo odnoszą korzyść z przynależności do grupy a „samotni jeźdźcy” zwykle ponoszą negatywne konsekwencje swojego nonkonformizu. To działa jak kij i marchewka.” – i to wykorzystują przywódcy, wiedzą jak zachowuje się stado, toteż nim manipulują i przy jego pomocy niszczą wybitne jednostki i samodzielne, widzące że coś ze stadem jest nie tak. Stado czasem jest dobre, czasem nie, czasem przynależność do stada jest dobra bo gwarantuje na przykład ochronę ale czasem taka przynależność powoduje że musimy krakać jak reszta wron na co nie mamy ochoty, bo na przykład widzimy że to krakanie zaczyna przynosić złe skutki. I tu pojawia się problem, bo stado a szczególnie jego warstwa przywódcza, kiedy widzi że jednostka zaczyna kwestionować zachowanie grupy, z jakiegoś powodu, słusznego lub nie, chce za wszelką cenę przywrócić go do stada aby cała grupa poczuła się bezpieczniej, była przekonana że ma rację i wszystko jest ok. Grupa nie może sobie pozwolić na samowolę jednego czy kilku osobników bo to może się zakończyć dla grupy katastrofą. Po prostu pół biedy gdy grupa jest świadoma co się rzadko zdarza ale kiedy grupa to banda idiotów to lepiej zwiewać od niej na sto kilometrów…

        Lubię to

      • Metro

        Re: agnostycyzm

        Zmieniasz założenia w zależności od posiadanej wiedzy. To niewątpliwie rozsądne. Tylko że jeden człowiek nie jest w stanie zdobyć szerokiej wiedzy, pewnie dlatego wielu miało obsesję na doatriu do wiedzy antyczniej zgromadzonej w ukrywanych księgach. Zawszesą potrzebne jakieś nieweryfikowalne założenia, od tego się nie da uciec.

        Re: Apokalipsa

        Kiedyś czytałem wypowiedź jednego pracownika Fundacji Rockefellera, tak sprzed pół wieku. On powiedział że oni oczywiście znają te eschatologiczne klimaty końca świata tak popularne w Ameryce, Apokalipsę i podobne teksty. Oni podchodzą do tych tekstów zupełnie trzeżwo, jak do gazety. Mówił że traktują to jak nawiedzone pierdolenie, ale tak naprawdę oni robią zgrubsza to, co tam jest zapisane. Nie dlatego że chcą realizować ten scenariusz ale dlatego że tak wydaje się być logicznie i rozsądnie. Twierdził że zbieżność między ich działalnością a przepowiedniami jest przypadkowa. On mógł oczywiście ściemniać, ale powiedział wiele innych rzeczy, które się sprawdziły, typu: upadek amerykańskiego przemysłu, promocja satanistycznej muzyki, upadek edukacji, itp.

        Tutaj jest mowa o tym przemówieniu: http://henrymakow.com/confirmedrockefeller_plan_to_g.html

        Re: społeczna natura ludzi

        To co piszesz ma niewątplwie sens. Jak lemingi biegną w przepaść to lepiej się od nich odłączyć, na tyle na ile się da.

        Chyba największą niezależność mają ludzie prowadzący gospodarkę łowiecko-zbieracką. Oni też nie żyją samotnie tylko w grupach. Jak widziałem ludzi którzy tak żyć potrafią to wymaga to niesamowitej wiedzy i umiejętności. Tego się trzeba uczyć latami. Biała małpa wyrwana sprzed telewizora na stepie czy w lesie musi zginąć, nie ma bata.

        Dzik czy żubr potrafi sobie poradzić w lesie. Ale świnia czy krowa co wyrwała się z chlewa/obory? Jakie ma szanse? Człowiek jest jeszcze bardziej udomowiony od świni czy krowy. Nasza niezależność od grupy jest iluzoryczna.

        Lubię to

      • „Domyślam się że nie wierzysz w istnienie duszy ” – ani wierzę ani nie wierzę w jej istnienie, najwyżej dopuszczam na podstawie różnych przesłanek(w tym relacji ludzi którzy przeżyli śmierć kliniczną) jedynie możliwość jej istnienia, co nie oznacza że muszę od razu w jej istnienie wierzyć. Mogę jeszcze wiedzieć(wiara a wiedza to nie to samo) że istnieje ale że nie posiadam stosownej, pewnej i sprawdzonej wiedzy na ten temat a ta dostępna jest niepewna i podlega manipulacjom, więc nie jestem w stanie z całą pewnością wszem i wobec stwierdzić czy dusza istnieje. Krótko mówiąc przekonam się po śmierci czy dusza istnieje czy nie. I na tym polega moje podejście. Podobnie jest z wieloma innymi sprawami, dla mnie nie ma żadnych świętych krów i jedynie słusznych prawd, mam pewien punkt widzenia na taki czy inny temat (nie dogmat, bo to nie to samo) z którego wychodzę ale w każdej chwili mogę go zmienić.

        Lubię to

      • „Zmieniasz założenia w zależności od posiadanej wiedzy. To niewątpliwie rozsądne. Tylko że jeden człowiek nie jest w stanie zdobyć szerokiej wiedzy, pewnie dlatego wielu miało obsesję na doatriu do wiedzy antyczniej zgromadzonej w ukrywanych księgach.” – dodam do tego że nie zawsze jest mi łatwo zmienić założenie, bo raz że nie zawsze mam na tyle dużo wiedzy a dwa do tego trzeba odwagi, otoczenie nie toleruje takich zmian. Niemniej poglądy moje ewoluowały w ciągu 10 lat niesamowicie.
        Odnośnie jeszcze Apokalipsy, sam nie traktuje przepowiedni zbyt poważnie, bo to w większości stek bzdur nie do strawienia. Przyszłości nie da się przewidzieć na 100 procent, bo ta zależy jeszcze od wielu czynników. Można najwyżej przewidzieć kilka wariantów tej przyszłości. Stąd sądzę że albo jest to scenariusz napisany przez żydowskich cwaniaków przed 2000 tysiącami lat dla innych żydowskich cwaniaków żyjących obecnie aby mieli się czym kierować podbijając świat lub rzeczywiście jakiś koleś mający zdolność jasnowidzenia zobaczył jeden z możliwych wariantów przyszłości a oni wiedząc o tym dostosowują się celowo do „przepowiedni” realizując ją krok po kroku stwarzając przed ludźmi wrażenie że „proroctwo” się wypełnia i „kara boska” za „grzechy” nadchodzi. Moim zdaniem rozpowszechnianie tego „proroctwa” przez kościoły i jego realizacja w praktyce przez starszych braci w wierze jest skoordynowaną polityką zastraszania ludzkości.
        Co do społecznej natury ludzi to jestem świadomy tego że nie jesteśmy w stanie się całkowicie uniezależnić od grupy, bo samemu to można się jedynie masturbować. Takich mocnych i jednocześnie na tyle szalonych aby przetrwać samodzielnie i całkowicie niezależnie od grupy dosłownie pod każdym względem nie ma. Chodzi mi jedynie o to by nie ulegać bezmyślnie grupie.

        Lubię to

  2. Przychodzi Macierewicz do fryzjera, siada na fotel i mowi,,panie doktorze boli mnie gardło i łamie w miednicy…

    Lubię to

  3. zydozerca

    Głodowe emerytury
    Brakuje kasy z powodu przywilejów emerytalnych. Mamy 161 tys. emerytów poniżej 55 lat, z tego 4 tys. poniżej 40 lat . Koszt utrzymania emerytów poniżej 55 roku życia wynosi 6 mld zł rocznie czyli 3100 zł miesięcznie na młodego emeryta. Emerytury powyżej 4,5 tys. zł ma ponad 347 tys. emerytów Średni wiek uzyskania świadczenia z ZUS-u wynosi 59 lat, a w przypadku emerytów z MON, MS i MSW – ok. 48 lat.
    Emerytury górnicze pobiera 200 tys. osób. Z tego co czwarty nie ukończył jeszcze 56. roku życia. Tylko 37% ma więcej niż 65 lat. Przeciętne świadczenie górników wynosi 4001 zł brutto miesięcznie Polska wydaje na emerytury 12 proc. PKB. Średnia OECD wynosi 7,8 proc. a to wszystko przy młodej populacji . Odsetek osób w wieku powyżej 65 lat w stosunku do liczby osób w wieku produkcyjnym wynosi w Polsce 21,6 proc. Średnia dla OECD to 25,5 proc., a w Japonii (42,2 proc.) oraz Niemczech (34,8 proc.)
    forsal.pl komentarze

    Lubię to

  4. zydozerca

    Miało być tanie państwo, miało być mniej biurokracji tymczasem dług Skarbu Państwa rośnie jak oszalały! Przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi dług, za który odpowiadała Platforma Obywatelska wynosił 881,9 mld zł, później Platforma obniżyła go o 130 mld zł za sprawą tzw. „reformy emerytalnej”. Dzisiaj po ponad pół roku rządów Prawa i Sprawiedliwość zadłużenie przebiło to które było przed reformą i wynosi ok. 885 mld zł!

    20 mld kredytu na 500 +
    160 mln szczytowanie NATO
    orgia katodebili podczas ŚDM
    sieć pomników smoleńskich w kraju
    samoloty dla VIP-ów
    razem -ponad 3 bln zł zadłużenia do spłacenia

    Lubię to

  5. zydozerca

    doxa, przemysław słomski ,blog ekonomiczny

    Wenezualizacja Polski
    05/27/2016EkonomiaPrzemysław Słomski
    Spożywam ostatnio dużo popcornu. Kupuję sobie w Biedronce duże opakowania, przyrządzam w mikrofalówce, jem i czytam o postępach we wprowadzaniu programu 500+. Prasa donosi o kłopotach w połowie kraju ze znalezieniem środków na wypłaty tego świadczenia. Ostrzegałem o tym, że Polska zbankrutuje pod rządami PIS i to co robi ta banda ekipa wcale mnie nie dziwi.

    Przypominam – pod rządami PO, bez programu 500+, budżet ledwo dyszał. To dlatego, że mamy w kraju za dużo urzędników i niewydajnych małorolnych gospodarstw, natomiast mamy za mało przemysłu, szczególnie tego związanymi z wysokimi technologiami. Mamy za dużo księży, a za mało inżynierów i przedsiębiorców.

    Tusk musiał ukraść odłożone składki z OFE, żeby móc pokryć bieżące wydatki. A teraz, bez zwiększenia przychodów budżetowych, Kaczyński nakazał wypłatę miliardów złotych. To nie ma prawa się udać. Ale Kaczyński, tak jak Tusk, nie ma pojęcia o ekonomii. To są mierni, trzecioligowi politykierzy, bez wiedzy ekonomicznej, którzy aspirują do bycia wielkimi mężami stanu. Na przykład Kaczyński masturbuje się wyobrażając sobie, że jest skrzyżowaniem Napoleona (wzrost i megalomania), Piłsudskiego (budowniczy nowej Polski) i Henryka Walezego (preferencje seksualne). Tymczasem jest zerem, z tych, co im się wydaje, że kraj buduje się modlitwą i wydawaniem poleceń, a nie posiadaniem potężnej gospodarki i oszczędnym wydatkowaniem zebranych z niej podatków.

    Problem w tym, że wyborcy są debilami. Im się wydaje, że jeżeli ktoś obiecuje złote góry i jest poklepywany po plecach przez biskupa, to warto na niego głosować. A tymczasem nie ma darmowego lunchu. Potężne państwa buduje się w taki sposób, że cały naród pracuje 10-12 godzin na dobę, 6 dni w tygodniu. Nie bez przyczyny w USA federalnych dni wolnych od pracy jest 7, a w Polsce 13. Do tego w USA zwyczajowo ma się 10-15 dni urlopu, a w Polsce 20-26 dni. Jeżeli się doda do tego dni w ramach długich weekendów, to aż dziw, że jest komu i kiedy budować naszą gospodarkę

    Rządy Kaczyńskiego skończą się tak jak ostatnio, skandalem na dużą skalę, wcześniejszymi wyborami i być może zbankrutowaniem kraju, tak jak dogorywa Wenezuela. Polska gospodarka i Polscy obywatele będą w dużo gorszym stanie niż na początku, a prawo będzie pełne zamordystycznych ustaw, których nowa władza dla swojej wygody oczywiście nie odwoła. A Polacy znowu zagłosują na oszustów, którzy również znajdą jakiś biskupów do wspólnej fotki i również obiecają pełen socjał. Polacy nienawidzą brania spraw w swoje ręce oraz wolności, zarówno gospodarczej jak i światopoglądowej.

    Lubię to

  6. Miroslaw Kidzinski
    Nie można jej kupić, ale w tej bibliotece możesz ją przeczytać.

    …” W 1938 ro­ku uka­za­ła się w Pol­sce książ­ka „Po­la­cy-chrze­ści­ja­nie po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go”. Uprze­dza­jąc wszyst­kie za­rzu­ty o an­ty­se­mi­tyzm – nic ta­kie­go nie mia­ło w niej miej­sca. Jej au­tor Mat­thias Mie­ses nie był an­ty­se­mi­tą, a wręcz prze­ciw­nie – sy­jo­ni­stą i pro­pa­ga­to­rem ji­disz. Być mo­że dla­te­go za­rów­no sa­ma pu­bli­ka­cja, jak i jej au­tor są dziś ska­za­ni na za­po­mnie­nie, a książ­ka jest ab­so­lut­nie nie­do­stęp­na. Wiel­ka szko­da, bo­wiem au­tor po­ru­sza kwe­stię osób ży­dow­skie­go po­cho­dze­nia, przed wy­bu­chem woj­ny po­słu­gu­ją­cych się pol­ski­mi na­zwi­ska­mi. Mie­ses oma­wiał m.in. przy­pad­ki kon­tro­wer­syj­ne i trze­ba przy­znać, że pod wzglę­dem hi­sto­rycz­nym swo­ją pra­cę dość do­brze udo­ku­men­to­wał. Wy­punk­to­wał w niej „przy­pad­ki” na­zwisk ty­po­wo ży­dow­skich, cho­ciaż po­zor­nie pol­skich. We­dług nie­go na­le­żą do nich:

    na­zwi­ska – po­chod­ne imie­nia Abra­ham (oj­ciec na­ro­du ży­dow­skie­go) np. Abra­mow­ski, Abram­ski, Abra­mo­wicz itp.

    na­zwi­ska od nazw mie­się­cy i dni ty­go­dnia – ty­pu Po­nie­dziel­ski, Czer­wiń­ski, Lip­ski al­bo bę­dą­ce wprost na­zwa­mi mie­się­cy lub dni ty­go­dnia – Maj, Po­nie­dzia­łek, Śro­da itp.

    wszel­kie na­zwi­ska na „no­wo” – ty­pu No­wak, No­wic­ki, No­wa­kow­ski itp.

    na­zwi­ska „z do­brej wo­li”, np. Do­bro­wol­ski,

    na­zwi­ska od „krzyż”, np. Krzy­ża­now­ski, Krzy­żow­ski, Krzy­żak

    na­zwi­ska od „na­wra­ca­nia się”, np. Na­wroc­ki, Na­wrot itp.

    Pi­sał też o przy­pad­kach z cza­sów za­bo­rów, kie­dy do­ko­nu­jąc przy­mu­so­wej re­je­stra­cji Ży­dów nie­po­sia­da­ją­cych ro­do­wych na­zwisk, urzęd­ni­cy nada­wa­li ta­kie, ja­kie przy­szły im w da­nym mo­men­cie do gło­wy, czę­sto z ga­tun­ku tych po­spo­li­tych ty­pu „Sło­ma”, „Wo­da”, „Gu­ma” (po woj­nie ich od­po­wied­ni­ka­mi sta­ły się np. „Śledź”, „Du­sza”, „Świa­tło”) itp. Al­bo po­cho­dzą­ce od nazw miast lub re­gio­nów – ty­pu Po­znań­ski, Wo­je­wódz­ki, Gdań­ski, War­szaw­ski itp.

    Dziś trud­no oce­nić, dla­cze­go Ży­dzi zmie­nia­li na­zwi­ska w XIX wie­ku – sko­ro nie ist­nia­ło ani pań­stwo pol­skie, ani na­ród pol­ski. Część na pew­no z wy­go­dy, z po­wo­du współ­pra­cy z car­ską ochra­ną, z po­wo­du moż­li­wo­ści uzy­ska­nia ko­rzy­ści ma­te­rial­nych, część pew­nie fak­tycz­nie przy­pad­kiem. Nie by­ły przy­pad­kiem zmia­ny na­zwisk z ży­dow­skich na pol­skie w cza­sie II woj­ny świa­to­wej. Ra­tu­jąc Ży­dów przed pew­ną śmier­cią, Po­la­cy wy­ro­bi­li im ty­sią­ce fał­szy­wych do­ku­men­tów, da­jąc cał­ko­wi­cie fał­szy­wą (i no­wą) toż­sa­mość. Po woj­nie wie­lu z nich nie wró­ci­ło do daw­nych na­zwisk. Cza­sa­mi ze stra­chu, cza­sa­mi aby za­po­mnieć, cza­sa­mi dla­te­go, że by­ły już zna­ne pod oku­pa­cyj­ny­mi pseu­do­ni­ma­mi, cza­sa­mi dla­te­go, że wy­gi­nę­li wszy­scy człon­ko­wie ich ro­dzin. By­ła jed­nak gru­pa Ży­dów, któ­ra zmie­ni­ła na­zwi­ska w cza­sie woj­ny lub za­raz po niej nie po to, aby się ra­to­wać, ale po to, aby mor­do­wać Po­la­ków. Dzię­ki nim na­stą­pił po­now­ny wy­syp nie tyl­ko na­zwisk wy­mie­nio­nych już przez Me­ise­sa ale tak­że „no­wych”, np. po­cho­dzą­cych od pol­skich imion – Rom­kow­ski, Miet­kow­ski al­bo za­koń­czo­nych na „-icz” – Szy­mo­no­wicz – sa­dy­stycz­ny ko­men­dant wię­zie­nia To­le­do w War­sza­wie. Gwo­li spra­wie­dli­wo­ści trze­ba przy­znać, że część sta­li­now­skich mor­der­ców nie wy­si­la­ła się na zmia­nę na­zwisk – np. Ja­kub Ber­man – na ty­le po­tęż­ny, że­by w tym jed­nym przy­pad­ku „po­sta­wić się” sa­me­mu Sta­li­no­wi. Ofi­cjal­nie zmia­nę na­zwisk umoż­li­wiał de­kret z dnia 10 li­sto­pa­da 1945 ro­ku o zmia­nie i usta­la­niu imion i na­zwisk. Ar­ty­kuł 18 te­go de­kre­tu brzmiał: „Dla osób, któ­re przy­bra­ły in­ne imię lub na­zwi­sko w cza­sie peł­nie­nia służ­by w Woj­sku Pol­skim w okre­sie od dnia 1 wrze­śnia 1939 r. do dnia 9 ma­ja 1945 r., do uzna­nia zmia­ny imie­nia lub na­zwi­ska za praw­nie wystarczają­ce jest za­świad­cze­nie o zmia­nie wy­da­ne przez Mi­ni­ster­stwo Obro­ny Na­ro­do­wej”. Ge­ne­ral­nie de­kret umoż­li­wiał zmia­nę na­zwi­ska tyl­ko w kon­kret­nych, szcze­gól­nych przy­pad­kach np. je­śli oso­ba „no­si na­zwi­sko hań­bią­ce al­bo ośmie­sza­ją­ce lub nie­li­cu­ją­ce z god­no­ścią czło­wie­ka” lub przy­bra­ła „in­ne na­zwi­sko (pseu­do­nim kon­spi­ra­cyj­ny) w związ­ku z udzia­łem w pod­ziem­nej wal­ce z na­jeźdź­cą nie­miec­kim” lub no­si „na­zwisko o brzmie­niu nie­po­lskim”.1 Ale przy­by­li wraz z NKWD mor­der­cy na­ro­du pol­skie­go ży­dow­skie­go po­cho­dze­nia pod­czas swej dzia­łal­no­ści przed 1945 ro­kiem po­słu­gi­wa­li się zu­peł­nie in­ny­mi pseu­do­ni­ma­mi, niż ich ofi­cjal­ne na­zwi­ska. Dla­cze­go więc? „… http://pbc.gda.pl/dlibra/doccontent?id=55197

    Lubię to

    • julius

      Tylko jak przebić się do świdomości Polaków Słowian,żeby zaczeli to odróżniać. To jest podstawowe pytanie.
      Jak Szanowni dyskutanci odniosą się do takiej tezy:
      Polska królewska dynastia Jagiellonów była pochodzenia żydowskiego
      „So both the Hanover line and the Saxe line (Windsor) have a common ancestor with Sophie ofMecklenburg-Gustrow. Each is infiltrated by the Jewish line from Poland at that point.”
      „As we saw with Barbara Radziwiłł in a previous paper, 400 years of Jewish artists have returned to these themes. Why? Because this is their history in Europe. Works like this simply confirm that the Jagiellons were Jewish.”
      Czy jest to wypuszczona fałszywka, próba autorska interpretacji czy prawda historyczna
      Całość tutaj
      https://dublinsmick.wordpress.com/2016/06/24/breaking-thrones-infiltrated/

      Lubię to

  7. Pingback: XXX – komp13

  8. grzanek

    Jeśli kto ciekawy, użytkownik Metro/Szczypior/Mariusz B. szerzej rozwija temat religii/dogmatów w poście: https://prawda2.info/viewtopic.php?p=250132#250132
    Polecam

    Lubię to

  9. Dziękuje „przemexowi” za wyklarowanie kilku rzeczy, którymi nie musze się już zajmować.

    „Metro”, może byłbyś na tyle łaskawy, żeby nie wmawiać mi w jakie „dogmaty” ja wierzę. Możemy tu, na forum WPS, wymienić poglądy w sposób w miarę racjonalny i kurtuazyjny, ale proszę nie twierdzić groteskowo i komicznie, że lepiej wiesz niż ja w co ja „wierzę”. Chciałbym, kontynuując „klarowanie”, wyjaśnić dwie tylko teraz sprawy. Może już nie być okazji na dalsze klarowanie.

    1. Obawiam się, że nasze rozumienie „agnostycyzmu” rożni się znacznie. Jeśli chodzi o mnie, to choć uważam się za agnostyka w sensie filozoficznym (głównie w kwestii genezy i końca świata), to oczywiście nim nie jestem jeśli chodzi o dogmaty religijne, szczególnie chrześcijańskie. Jeśli chodzi o takie dogmaty jak „niepokalane poczęcie”, „trójca święta”, „odkupienie grzechów przez barbarzyńską śmierć na krzyżu” itd., to nie tylko nie jestem agnostykiem, ale jestem stuprocentowym ateistą, dla którego takie i inne dogmaty żydowskiej religii są uwłaczające wszelkiej logice i godności ludzkiej. Jeżeli nawet przyjmiemy Twoja absurdalną tezę, że „musimy wierzyć w jakieś dogmaty”, to ja zapewniam Cię, że wolę wierzyć w „Latające Spaghetti” albo „Ponadwymiarowa Dynię” niż w Jezusicka-Wisielca-Zbawiciela albo „żydowska dziewicę”, „Matkę Bożą”. Jeżeli ciągle uważasz, że agnostycyzm sprowadza się do cytatu, „wiem że nic nie wiem” (jak piszesz bardzo nierozważnie), to w takim razie mój agnostycyzm nie ma nic wspólnego z Twoim „agnostycyzmem” i na ten temat nie mamy sobie już więcej nic do powiedzenia.

    2. Prawdziwa nauka i naukowcy nie twierdza, że mogą wszystko wiedzieć i że rozwiążą wszystkie zagadki wszechświata i że wszystko jest tylko rożną forma materii. Z pewnością są tacy, co tak mówią, ale to nie są reprezentatywni naukowcy. Prawdziwi naukowcy są dużo skromniejsi, niemniej rozwiązali oni imponującą ilość zagadek wszechświata, przy okazji obnażając coraz większą ilość dogmatów religijnych i innych jako bezmyślne, naiwne, infantylne przekonania, które okazały się totalnie fałszywe. Dziś, np., nawet najbardziej zapyziały polakatolik czy jakikolwiek inny durny chrześcijanin nie wierzy już w to, że Ziemia jest płaska i że słońce krąży wokół Ziemi. (Choć jest rzeczą dla mnie niebywale zabawną, że w USA ciągle nie brakuje autentycznych świrów z epoki kamienia łupanego, którzy ciągle wierzą w takie dogmaty.)

    „Metro”, nie ma w moim życiu – i nigdy nie będzie – żadnych dogmatów. Czy teraz już to rozumiesz i przestaniesz próbować przekonać mnie, bez żadnych szans na jakikolwiek sukces, o prawdziwości swoich teoryjek o konieczności wierzenia w dogmaty? (To, co napisałem dotyczy kwestii dogmatów i agnostycyzmu. Zgadzam się natomiast z niektórymi innymi Twoimi uwagami.) Pozdrawiam.

    Lubię to

  10. Cezary Piotr Tarkowski

    Jest takie antypolskie bydlę, które wabi się Izaak Singer. Kiedyś w Ursusie tak walił się w klatę piersiową, że aż mu zwróciłem publicznie uwagę: – Panie Antoni, płuca sobie pan odbije. Na msze łaził nawet sam Stolzman! Oni chyba przechodzą specjalne kursy, bo gdzieżby nauczyli się zakreślać znak krzyża, którego nienawidzą? Ale cóż, teraz łachudry muszą poznawać zasady wiary muzułmańskiej. Tylko, co im za różnica? Niech Polacy podziwiają jacy są religijni!

    W dniu 13 lipca 2016 13:19 użytkownik WIERNI POLSCE SUWERENNEJ napisał:

    > rzeczpospolitapolska posted: ” i nad każdą inną antypolską swołocz. > Religia chrześcijańska, w tym katolicka, jest religią objawioną – tak > utrzymują chrześcijanie -, a więc taką, którą sam Bóg objawił ludowi. Co > ciekawe, objawienie nie obejmowało wszystkich lu” >

    Lubię to

  11. Duda,zamiast na podloge,to patrzy trzy
    kamery sa,i nagrywaja.Zydostwo wie,
    ze my Polacy- Slowianie lubimy gesty,
    wiec nam ja serwuja.My Polacy Slowianie,lubimy gesty,ale szczere,z serca plynace. My Slowianie,to ludzie
    honoru.
    „Po owocach,ich poznacie”,Ewangelia
    wg,sw Mateusza.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s