Warszawa: Wystawa o Kuklińskim zniszczona

kukły

W wigilię Święta Wojska Polskiego doszło w Warszawie do zdemolowania wystawy poświęconej pułkownikowi Kuklińskiemu, który wsławił się m. in. sprzedażą Amerykanom planów operacyjnych polskiego wojska, w tym rozmieszczenia obrony przeciwlotniczej na wypadek bombardowania polskich miast.

Tablice pamiątkowe zostały oblane farbą, ktoś próbował również rozkręcić stojaki, na których umieszczono informacje o „zasługach” Kuklińskiego. Jak przekonuje dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego [sic!] Filip Frąckowiak, zniszczenia okazały się nieodwracalne, zaś koszt wymiany instalacji został oszacowany na kilka tys. złotych.

za: http://xportal.pl/?p=26521

 

W 1947 roku Ryszard Kukliński rozpoczął służbę w Wojsku Polskim, wstępując do Oficerskiej Szkoły Piechoty we Wrocławiu. W związku z ujawnieniem jego pracy dla „Miecza i Pługa” został zdegradowany. Wkrótce jednak zaczął awansować, służąc w jednostkach liniowych, m.in. jako dowódca batalionu.
Na przełomie lat 40. i 50. Kukliński nie mógł zostać zdegradowany, albowiem nie posiadał stopnia oficerskiego. Prawdą jest natomiast to, że w marcu 1950 r. wyleciał z partii, a 27 lipca 1950 r. decyzją ówczesnego szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Władysława Korczyca został wyrzucony ze szkoły oficerskiej. Nie zaliczono mu przy tym trzech lat nauki i skierowano do zasadniczej służby wojskowej. Ciekawsze jest jednak to, co wydarzyło się później. Nie minęły 2 tygodnie, gdy Kukliński został przywrócony do szkoły na prawach specjalnych: musiał zdać tylko niektóre egzaminy; resztę zaliczono mu na podstawie ocen okresowych. Losem 20-letniegostudenta zajął się osobiście Główny Inspektor Wyszkolenia Bojowego, radziecki generał polskiego pochodzenia Stanisław Popławski. Na jego polecenie Przewodniczący Państwowej Komisji Egzaminacyjnej płk Pawluczenkow pozwolił Kuklińskiemu zaliczyć rok i skończyć szkołę. A to nie koniec dziwów: zamiast trafić, jak inni absolwenci, do jednego z okręgów wojskowych, rozkazem ministra obrony marszałka Rokossowskiego został skierowany do centrali, do dyspozycji Departamentu Personalnego MON. Był tam przez 2 miesiące, potem został dowódcą plutonu w 49. Pułku Piechoty 14. Dywizji Piechoty w Pile. To, dlaczego tak wysoko postawione osoby miałyby zajmować się nikomu nieznanym podchorążym z niejasną przeszłością, pozostaje tajemnicą. Podobnie jak to, w jaki sposób Kuklińskiemu udało się w ogóle dostać do szkoły oficerskiej – skoro wiadomo, iż od 7 marca do 13 kwietnia 1946 r. siedział w areszcie śledczym we Wrocławiu, podejrzany o napad rabunkowy z bronią w ręku, a warunkiem przyjęcia do szkoły była nieposzlakowana opinia potwierdzona przez milicję i Urząd Bezpieczeństwa. Źli ludzie sugerują, że pobyt w areszcie był okazją do zwerbowania przez UB lub Informację Wojskową, a 2-miesięcznyokres po promocji wystarczył akurat na krótkie szkolenie w Szkole Informacji Wojskowej w Wesołej. Podobne koleje – wyrzucenie, a potem tajemnicze przywrócenie – przeszło w tym samym czasie jego członkostwo w PZPR. Odzyskał je na mocy decyzji Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej przy KC, a do akt jego sprawy były dołączone dokumenty Informacji Wojskowej. Jakie – nie wiemy, bo na przełomie lat 1952 i 1953 sporą część jego teczki jako nieposiadającej żadnej wartości spalił ppłk Konstanty Staniszewski z 49. Pułku Piechoty. Dlaczego oficer Informacji Wojskowej zadawał sobie trud porządkowania teczki 22-letniego absolwenta szkoły oficerskiej? Nikt tego nie wyjaśnił.
W 1963 roku rozpoczął pracę w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. Doszedł do stanowiska zastępcy szefa zarządu operacyjnego i szefa oddziału planowania strategiczno-obronnego. Był oceniany jako wybitnie zdolny sztabowiec.
To akurat może i prawda, ale zanim do tego doszło – najpóźniej w 1962r., a niewykluczone, że znacznie wcześniej – „Jack Strong” podjął współpracę z WSW, z Zarządem Kontrwywiadu Wojskowego, który traktował go jako OZ, czyli osobę zaufaną. W ujawnionej przez Sławomira Cenckiewicza „Karcie operacyjnej” Kuklińskiego czytamy: Oficer pozytywnie do nas ustosunkowany. Informuje nas chętnie. Tak chętnie, że prywatnym jachtem pływał po Bałtyku i Morzu Północnym, czyniąc na potrzeby służb informacyjnych notatki i fotografie. Swe odkrycie Cenckiewicz tłumaczy tym, że szpiegując dla WSW, Kukliński chciał lepiej zamaskować swoją współpracę z Amerykanami, której podjęcie miało nastąpić dekadę później. Spróbujcie nie śmiać się za głośno…
W 1971 r. podjął z własnej inicjatywy współpracę z amerykańską Centralną Agencją Wywiadowczą (CIA). Było to wynikiem jego przemyśleń po udziale polskiego wojska w interwencji państw Układu Warszawskiego w Czechosłowacji i strzelaniu przez wojsko do robotników na Wybrzeżu w 1970 roku. Miał pseudonim Jack Strong.

Hagiografowie z PAP pominęli dość istotny wątek: służbę Kuklińskiego w Międzynarodowej Komisji Kontroli i Nadzoru w Wietnamie w latach 1967–68. Sajgon był wówczas mekką wywiadów, a polscy oficerowie nie przestrzegali zaleceń bezpieczeństwa: chadzali sami po mieście, zadawali się z kurwami, chlali z przedstawicielami wrogich sił, np. z amerykańskimi oficerami mówiącymi po polsku. Znawcy tematu twierdzą, że większość peerelowskich szpiegów CIA znalazła właśnie w Wietnamie. Wielu badaczy historii najnowszej uważa, że właśnie tam Kukliński został zwerbowany przez CIA: przy pomocy pięknej naganiaczki, oficjalnie należącej do personelu ambasady USA Amerykanki polskiego pochodzenia pani Levandowsky, oraz kompromitujących informacji na temat związków podpułkownika z kobietami niebędącymi jego żoną.
Wiele argumentów na rzecz tezy o związkach Kuklińskiego z CIA datujących się od czasów Wietnamu podaje gen. Franciszek Puchała w książce „Szpieg CIA w polskim Sztabie Generalnym – o Ryszardzie Kuklińskim bliżej prawdy”, którą wyda Bellona.
Wszystkie wywiady z dużą nieufnością podchodzą do oferenctwa, które nieodmiennie trąci prowokacją. Mało prawdopodobne, żeby CIA w szczycie zimnej wojny przystąpiła do współpracy z oferującym usługi oficerem z komunistycznego państwa – bez sprawdzenia jego wiarygodności i przeszkolenia. Bardziej – że Kukliński był dogadany z CIA, a jego dziwaczny list (Drogi Ser. Przepraszam za mój angielski. Jestem zagraniczny MAF z Communistische Kantry) był przykrywką. Potwierdza to fakt, że oferta została skierowana do attaché wojskowego USA, a podjęła ją CIA. Kuklińskiemu ponoć wytłumaczono, że DIA – wywiad wojskowy – nie ma odpowiednich kompetencji. To oczywiście bzdura. Każdy, kto ma pojęcie o służbach, wie o naturalnej rywalizacji między agencjami. Dlaczego zatem DIA odstąpiła Kuklińskiego CIA? Być może dlatego, że był to od dawna ich człowiek. Potwierdzałby to fakt, że w 1972 r. centrala CIA powiedziała swoim agentom w Europie, o czym mają rozmawiać z Kuklińskim, miała bowiem jego akta wyprodukowane w Wietnamie.
30 kwietnia 1975 r. oddziały Wietnamu Północnego opanowały Sajgon. Amerykanie ulatywali śmigłowcami z dachu ambasady, zostawiając za sobą to i owo. Np. materiały, które naprowadziły polski kontrwywiad na ślad amerykańskiego szpiega Zenona Celegrata, sierżanta wojsk łączności służącego w Wietnamie jednocześnie z Kuklińskim. Polacy nie byli jednak pierwszymi, którzy weszli na teren porzuconej ambasady amerykańskiej. Które spośród znalezionych tam materiałów towarzysze radzieccy zachowali dla siebie – nie wiadomo. W2001 r. płk Jurij Ryliow z GRU opowiedział tygodnikowi „Niezawisimoje Wojennoje Obozrienije” o operacji „Kukłowod” („Lalkarz”),która polegała na przejęciu Kuklińskiego z rąk Amerykanów. Zdaniem Ryliowa współpraca z GRU gwarantowała Kuklińskiemu generalską karierę i wszystko rozwijało się jak najlepiej aż do 1981 r., gdy na Kremlu postanowiono poświęcić go dla ważniejszego celu, czyniąc z niego swoistą przesyłkę dla władz USA z informacją o planach stanu wojennego w celu uzyskania ich milczącej zgody – co przecież się stało. Oczywiście nikt nie wierzy sowieckiemu oficerowi, ale nie sposób nie zadumać się nad olimpijskim spokojem, z którym towarzysze radzieccy zareagowali na ucieczkę Kuklińskiego. Z beztroską wiadomość tę przyjął marszałek Wiktor Kulikow, który odwiedził Warszawę chwilę po ewakuacji szpiega. Zwykle w takich przypadkach z roboty wylatywali wszyscy, których można było o coś podejrzewać. 3 tygodnie wcześniej, gdy zdezerterował płk Ostaszewicz, w Sztabie Generalnym rozszalała się inkwizycja…
Za przekazywane informacje nie brał od Amerykanów wynagrodzenia.
Cóż, można wierzyć… Nie ulega jednak wątpliwości, że w Polsce Kukliński żył ponad stan: jacht, zachodni samochód, willa na Nowym Mieście. Gdy wszystko było na przydziały, on urządzał imieniny, na które zapraszał cały korpus oficerski garnizonu. Choć z drugiej strony fakt, że WSW nie zainteresowała się niepojętym dobrobytem oficera ze Sztabu Generalnego, może wskazywać, że źródła tego dobrobytu były dla służb zrozumiałe – co sugerowałoby, że Kukliński brał pieniądze od właściwej strony. Nawet oficjalne hagiografie podają, że w czasie gdy Kukliński przekazywał tajemnice polskiej armii jednym amerykańskim agentom, inni biegali po mieście, kupując mu części do opla i prezenty dla rodziny…
Kukliński przekazywał plany strategiczne Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego, w tym plany ataku na państwa NATO. Generał Jaruzelski twierdził, że pułkownik nie miał do nich dostępu. William Casey, dyrektor CIA, powiedział natomiast, po zakończeniu wywiadowczej misji Kuklińskiego, że w ciągu ostatnich 40 lat nikt tak nie zaszkodził komunizmowi jak on.
Oczywiście to, czy wierzymy Jaruzelskiemu, czy szefowi CIA, jest wyborem z gatunku filozoficznych. Warto jednak odnotować, że hagiografowie Kuklińskiego, np. Benjamin Weiser, pisali, iż przekazywał on Amerykanom pięcioletnie plany strategiczne Układu Warszawskiego na lata 1971– 1975; 1976–1980;1981–1986. Rzecz w tym, że takie plany nie istniały: planowanie strategiczne i operacyjne UW nie odbywało się w cyklach 5-letnich. W cyklach 5-letnich planowany był rozwój Sił Zbrojnych PRL. Kukliński przekazywał Amerykanom poufne dane polskiej armii: stan liczebny WP oraz stan jego uzbrojenia, zapasów (rakiet, bomb, materiałów pędnych i smarów itp.), plany zakupów, podstawowe dane dotyczące przygotowania terytorium Polski jako części teatru działań wojennych. Nawet jeśli robił to na polecenie GRU – trudno uznać to za czyn patriotyczny.
W 1995 r. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uchyliła wyrok ciążący na Ryszardzie Kuklińskim. W tym samym roku podjęto ponownie śledztwo w sprawie Kuklińskiego. Zostało umorzone przez Naczelną Prokuraturę Wojskową w 1997 roku. Kukliński został uniewinniony.
Uniewinnienie to wyrok sądu stwierdzający, że sprawca jest niewinny. Umorzenie sprawy przez prokuraturę, do którego doszło w tym wypadku, jest czymś zupełnie innym. Jego uzasadnienie pozostaje tajne – co może dziwić, jako że zawiera hipotetyczny obraz wojny z zeszłego wieku stanowiący tajemnicę państw i organizacji, które od dwóch dekad nie istnieją. Bardziej prawdopodobne zatem, że przyczyną utajnienia tych dokumentów jest ich – hm… – wątpliwa bezstronność. Zbigniew Brzeziński, w którego gabinecie (nie wiedzieć czemu) odbywało się przesłuchanie Kuklińskiego przez planujących umorzyć sprawę prokuratorów, tak wspomina to spotkanie: Prokuratorzy zachowali się bardzo elegancko – trzasnęli obcasami i przedstawiając się, przywitali się, o ile pamiętam słowami: „Kłaniamy się panu pułkownikowi”. To raczej nietypowy początek dla rzetelnego śledztwa, któremu przyświecałoby niezłomne postanowienie dojścia do prawdy. ??

Edward Lange

Zapisz

Advertisements

23 komentarze

Filed under Polityka

23 responses to “Warszawa: Wystawa o Kuklińskim zniszczona

  1. „w Warszawie do zdemolowania wystawy poświęconej pułkownikowi Kuklińskiemu, który wsławił się m. in. sprzedażą Amerykanom planów operacyjnych polskiego wojska” – on rzeczywiście sprzedał ale nie jakieś tam plany a sprzedał Polskę…

    Polubione przez 2 ludzi

    • Słowianin

      Jednego tutaj nie rozumiem .WPS twierdzi , że żydostwo przejęło władzę w pewnej części zaraz po upadku Gierka ( zgoda) no to chyba po części pracował przeciw Żydom . Przecież Jaruzelskiego nikt na WPS nie lubi . Przepraszam kuriozum , ale może warto odnieść się do tej tezy .

      Lubię to

      • Istotnie, w sierpniu 1980r. syjonistyczna junta Jaruzelskiego-Kiszczaka przeprowadziła zamach stanu (warto pamiętać! -, że nigdy nie ustalono winnych wydania rozkazu strzelania do stoczniowców w grudni 1970r., a rozkaz wyszedł przecież z najwyższych kół wojskowych).

        Działalność agenturalna Kuklińskiego rozpoczęła się przed rokiem 1980, a więc w okresie, gdy Żydzi nie posiadali władzy w PRL.
        Po roku 1980 nie mógł być on chroniony przez juntę z trzech powodów:
        – jego współpraca z CIA była tajna i nieznana członkom junty,
        – SB w latach 1980-90, mimo eliminacji z niej polskiego elementu, nie była jednoznacznie prosyjonistyczna,
        – ani junta Jaruzelskiego-Kiszczaka, ani CIA (USA) nie miała dostatecznej pewności, co do powodzenia demontażu ZSRR.

        Lubię to

      • Słowianin

        Panie Darku dziękuje za odpowiedz . Teraz mam jasność .

        Lubię to

  2. Pytek

    Kukliński był agentem GRU podstawionym Amerykanom.

    Lubię to

  3. Easy Rider

    Dobrze, że zniszczono tę wystawę, bo szerzenie kultu Kuklińskiego – to przejaw naszego neokolonialnego upodlenia.

    Aby dokonać oceny Kuklińskiego, trzeba mieć świadomość rzeczywistych mocodawców wprowadzenia stanu wojennego. Stan wojenny był operacją fałszywej flagi. Wskazując na sprawstwo Związku Sowieckiego (który odegrał rolę bierną), tak naprawdę był wywołany przez NWO i (już wówczas) agenta tych sił – Jaruzela. W tej sytuacji, Kukliński nie mógł zdradzić żadnych tajemnic stanu wojennego tym, którzy ten zamach zaplanowali. Mało tego – podejrzewam, że tak naprawdę, K. mógł wręcz brać udział w organizacji stanu wojennego, będąc łącznikiem między Jaruzelem i planistami zza oceanu.

    Gdy zbliżał się termin wprowadzenia stanu wojennego, jedna rola K. się skończyła i postanowiono wykorzystać go do innej roli, z sensacyjną ucieczką i zdradzeniem planów. Miało to z jednej strony uwiarygadniać wersję sowieckich mocodawców, a z drugiej strony – stworzyć neokolonialny kult „bohatera narodowego”, który w imię korzyści dla Ameryki jest w stanie sprzedać własny naród.

    Lubię to

  4. Dlaczego Jaruzelski internował Gierka i Jaroszewicza jako wrogów ludu?
    Czy za to?

    Edward Gierek co prawda przeżył,,,ale Jaroszewicz został ‚zaszlachtowany’ zgodnie z nauką- talmudu – ‚najlepsi z gojów muszą zginąć’..
    Syjonistom nie wyszedł Marzec 1968…ale już wyszedł Grudzień 1981..
    I tym syjonistycznym kanaliom stawiają pomniki – swoi-swoim

    Czego pragnął Gierek?

    Czego pragną syjoniści?

    Edward Gierek – pomnika nie ma…ale zawsxe świeże kwiaty

    Polubione przez 1 osoba

  5. Tomasz

    Kapitalny artykuł. Jest tu sporo niedopowierdzeń ale informacje o plecach młodego Kuklińskiego z lat 50-tych wiele mówią o mechanizmach władzy.

    Lubię to

  6. Glitch

    Ciekawe kto stoi za takimi akcjami, bo to przeciez bylo przemyslane dzialanie a nie jakis przypadkowy akt wandalizmu. W Warszawie mielismy juz przemalowany mural zolnierzy wykletych na przekletych. Polacy znow zeszli do podziemia?

    Lubię to

    • Słowianin

      Myślę ,że zeszli do podziemia i to takiego jak w Sexmisji głęboko pod ziemią , cóż a na powierzchni na górze żydki i szabesgoje żyją jak w bajce .

      Lubię to

  7. Słowianin

    No to dzisiaj o 20.10 w żydotv – TVN PISdzielce , radiomaryjni od ojczulka będą przeżywać prawdziwe orgazmy . Im kobita nie jest do niczego potrzebna . Wystarczy wielki Jack Strong .
    Oczywiście reżyser Pasikowski . To aby nie ten od ” bo to zła kobieta była ” od psów . Komedia i idiotyzm co ci goje oglądają .
    Miłego oglądania . Tylko , aby te tryskające fontanny na widok bohatera nie były zbyt duże , bo pościel trzeba będzie do magla zanosić .

    Lubię to

  8. Easy Rider

    Prośba do Admina o odblokowanie mojego komentarza z godz. 11.00-12.00 (powtórzonego następnie ok. godz. 15.00), który mógł – jak sądzę – zostać automatycznie zablokowany z powodu zbyt dużej liczby linków (4). Oczywiście, jeżeli była to jedyna przyczyna zablokowania.

    Polubione przez 1 osoba

    • jan gryko

      Mój komentarz z kolei był – poddany – moderacji..i w końcu się nie zmoderował…
      Nie wiem jak mam to rozumieć…dla mnie to jest irracjonalne..

      Lubię to

      • @ jan gryko

        Pańskiego komentarza, niestety nie mogę odnaleźć, prawdopodobnie nie zapisał się z powodów mi nie znanych (zdarza się to także mnie).

        (Na stronie WPS cenzura dotyczy wyłącznie wulgaryzmów oraz uporczywego propagowania syjonistycznego punktu widzenia.)

        Lubię to

    • @ Easy Rider

      Tak, jedyną przyczyną blokady była zbyt duża ilość linków. Maszyna przepuszcza w jednym komentarzu tylko dwa linki.

      Lubię to

      • Easy Rider

        Dziękuję, Panie Dariuszu, na przyszłość będę zwracał na to uwagę. A przy okazji – czy istnieje sposób na zapisanie adresu strony tak, aby skrypt WordPress nie interpretował tego adresu jako link aktywny, lecz jako zwykły tekst? Np. przez poprzedzenie kropką, znakiem „>” czy w inny sposób?
        Pozdrawiam.

        Lubię to

      • Słowianin

        Panie Rider dziękuję za odpowiedz w kwestii Stronga , ale jeżeli go widziałem jak łzy mu ciekły gdy opowiadał o synach to się nabrałem . Ze mnie prosty człowiek Słowianin – nie znam magii żydowskiej .

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s