Mateusz Piskorski – LIST OTWARTY DO PRZYJACIÓŁ Z LEWICY

Nie zaliczamy się do adresatów poniższego listu, gdyż uważamy, że ani lewica, ani prawica nie jest tą opcją polityczną, która odpowiada na rzeczywiste potrzeby Polski i Polaków. Opowiadamy się konsekwentnie za realistyczną, suwerenistyczną, rdzennie polską opcją narodową, jako tą, która zarówno w aspekcie wewnątrzkrajowym, jak i zagranicznym stwarza najlepsze szanse dla bezpieczeństwa i rozwoju naszej ojczyzny.

Przytaczamy jednak treść listu z aresztu Mateusza Piskorskiego, gdyż na tle niemal powszechnego bełkotu intelektualnego i politycznego- jego treść dotyka spraw istotnych i odznacza się dojrzałością analityczno-polityczną. Stwarza to także okazję do podjęcia dyskusji , która może dobrze służyć polskim sprawom.

PZ

________________________

Ostatnie lata, a nawet dziesięciolecia, znamionuje głęboki, kto wie, czy nie najpoważniejszy w jej historii, kryzys polskiej lewicy. Jest to zjawisko na skalę niespotykaną w krajach europejskich, posiadające być może pewną analogię wyłącznie na Węgrzech. Jego źródła są wielorakie, przy czym wszystkie one mają wybitnie strukturalny, systemowy charakter. Próbując je w jakimś stopniu uszeregować, wspomnieć należy o:

1) zjawisku dyskredytacji postkomunistów poprzez ich kooptację do systemu wyzysku tworzonego w ramach neoliberalnej transformacji systemowej;

2) przegranej walkowerem walce o historię – pamięć o dokonaniach cywilizacyjnych powojennej epoki demokracji ludowej w krajach Europy Środkowej;

3) porzuceniu dyskursu sprawiedliwości społecznej na rzecz retoryki drobnych, kosmetycznych korekt kapitalizmu;

4) rezygnacji z apelu patriotycznego i antyimperialistycznego na rzecz retoryki kosmopolitycznej i antytradycyjnych haseł utrzymanych w duchu zachodniej poprawności politycznej;

5) orientacji na agresywny blok atlantycki w miejsce idei harmonijnej współpracy i ewolucyjnej integracji przestrzeni eurazjatyckiej

Pięć wymienionych przyczyn zapaści lewicy szeregować można w dowolnej kolejności, jednak bezspornym pozostaje fakt, iż to właśnie one doprowadziły do wieloletniej dominacji niewiele się od siebie w istocie różniących dwóch antyludzkich i antyspołecznych bloków w postaci orientacji neoliberalnej (w Polsce ciąg partii: Kongres Liberalno-Demokratyczny, Unia Wolności, Platforma Obywatelska, Nowoczesna oraz czołowe media tego obozu jak Gazeta Wyborcza, TVN, Newsweek, Polityka) oraz orientacji neokonserwatywnej (Porozumienie Centrum, Ruch Odbudowy Polski, Prawo i Sprawiedliwość, częściowo Kukiz’15 i media, jak Gazeta Polska, TVP pod obecnym kierownictwem, Do Rzeczy czy W Sieci). Przy całkowitym unicestwieniu lewicy, to właśnie te środowiska nadały trwały kształt współczesnemu polskiemu dyskursowi publicznemu, pomimo toczonych przez nie wewnętrznych waśni i kłótni w rodzinie, których najlepszym przykładem są losy braci Jacka i Jarosława Kurskich. Przegrana demokracji polegającej na rzeczowej wymianie poglądów w ramach racjonalnie prowadzonej debaty publicznej doprowadziła do tego, że niniejszy list do przyjaciół z lewicy piszę jako więzień polityczny za kratami słynnego mokotowskiego aresztu. Dlatego proszę Was, moi drodzy, by nie raziła Was ostrość niektórych wypowiadanych przeze mnie sądów.

Krytykę porozumień zawartych w 1989 roku przy tzw. okrągłym stole oraz w Magdalence uznać trzeba za ze wszech miar słuszną i uzasadnioną. Źródła patologii systemu społeczno-gospodarczego, która zawładnęła Polskę jako tzw. transformacja systemowa, tkwią jednak w okresie wcześniejszym. Podwaliny neoliberalnego kapitalizmu wznieśli swoją deregulacyjną działalnością ustawodawczą ludzie z ekipy Mieczysława Rakowskiego w 1988 roku. Grabarze polskiej gospodarki, dochodząc do konsensusu w sprawie podziału łupów w latach 90-tych, mieli już tym samym gotową bazę instytucjonalno-prawną, opartą na niekwestionowanym dogmacie wyższości własności prywatnej nad innymi formami własności. Założenia doktrynalne konsensusu waszyngtońskiego były gotowe; pozostało rozpoczęcie procesu prywatyzacji z udziałem wywodzącej się z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nomenklatury. Znakomicie ten proces opisywał prof. Jacek Tittenbrun w monumentalnej pracy „Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. Mechanizm polegał na uwłaszczeniu się kadr zarządzających przedsiębiorstw państwowych poprzez doprowadzenie do ich upadłości i przejęcie składników ich majątku za symboliczne kwoty.

Wprowadzona uprzednio deregulacja sprawiała, że działania tego rodzaju wymykały się kwalifikacjom prawno-karnym. Kapitalizm nomenklatury rozwijał się aż do końca ostatniej dekady XX wieku, gdy upadł pod naciskiem forsowanego przez postsolidarnościowych neoliberałów dostosowania do statusu neokolonialnego w ramach globalizacji. Tragiczne skutki społeczne tzw. reform próbowali łagodzić nieco tylko nieliczni politycy o orientacji socjaldemokratycznej, jak prof. Grzegorz Kołodko. Nikt jednak nie rozważał już nawet możliwości zmiany kierunku rozwoju gospodarczego Polski, porzucenia neoliberalizmu. Współudział tzw. reformatorskiego skrzydła wyprowadzającego sztandar PZPR w 1990 roku w dziele niszczenia polskiej substancji gospodarczej i tkanki społecznej nie budzi wątpliwości.

Wielu postkomunistów przedzierzgnęło się w bezwzględnych wyzyskiwaczy, z drwiącym uśmiechem odnoszących się do sprawiedliwości społecznej i wszystkich żądań realizacji jej zasad. Lewica postpeerelowska zaczęła w rezultacie być synonimem formacji neoliberalnej; to jej przedstawiciele utożsamiani byli z nieludzkim, depczącym ludzką godność kapitalizmem. Nie miało już znaczenia to, że zdecydowana większość byłych członków PZPR znalazła się wśród wyrzuconych przez system poza margines życia społecznego. Wąska i nieliczna grupa jednej z frakcji tej partii kreowała wizerunek wszystkich byłych posiadaczy partyjnych legitymacji. Doszło do sytuacji, gdy nawet przymierających głodem emerytów z przeszłością w PZPR podejrzewano o ukrywanie niebotycznych, wynikających z rzekomej przynależności do układu, majątków.

Falsyfikacja rzeczywistości posłużyła siłom neokonserwatywnej prawicy do utrwalenia przekonania, iż genetycznym źródłem wszelkiego zła w życiu społecznym i oplatającej struktury państwa przestępczości, jest postkomunizm. Pierwotnie pojęciem tym posługiwała się w swych, dość celnych i błyskotliwych, analizach prof. Jadwiga Staniszkis, jednak po latach stało się ono słowem-wytrychem, wchodząc do uproszczonego leksykonu prawicy, zatracając swe pierwotne znaczenie. Przykładem może tu być choćby, niezły skądinąd, film fabularny „Układ zamknięty” opisujący patologie życia gospodarczego i zjawisko korupcji. Grany przez Janusza Gajosa prokurator Kostrzewa jest nie tylko uosobieniem układu, ale przede wszystkim byłym członkiem PZPR, podobnie jak jego wspólnicy z innych organów władzy, z którymi ów układ tworzy. Tym sposobem to właśnie partia rządząca w PRL ma być źródłem i przyczyną zła, nawet po wielu latach od upadku Polski Ludowej.

Odpowiedzią neokonserwatystów z PiS jest kontynuowane polowania na postkomunistyczne czarownice – dekomunizacja, wyrzucanie z pracy każdego, kto otarł się o PZPR (np. wśród policjantów wywodzących się z Milicji Obywatelskiej), wołanie o rozliczenia będących już w wieku emerytalnym funkcjonariuszy partyjno-państwowych doby PRL. Prawica błędnie lokalizując rzekome źródła zła w systemie, tworzy w ten sposób zasłonę dymną przesłaniającą istnienie i sprawstwo faktycznych mocodawców i beneficjentów systemu: globalne korporacje i ich najemników sterujących nadwiślańskim kapitalizmem. Jednym słowem, konwersja grona reformatorów z PZPR dokonana w imię osiągnięcia osobistych korzyści wywarła trwałe piętno na sposobie postrzegania lewicy i lewicowości w świecie współczesnym. Odrzucenie tej szkodliwej stygmatyzacji wymagałoby radykalnego odcięcia się byłych członków PZPR od reformatorów-liberałów z dawnej nomenklatury. Byłby to proces bardzo trudny, o ile w ogóle możliwy. Lewica PZPR prawdopodobnie bezpowrotnie utraciła szansę na stworzenie postkomunistycznej lewicy z prawdziwego zdarzenia, na wzór Komunistycznej Partii Czech i Moraw. Czescy komuniści nie wstydzili się swych biografii i poglądów. Nasi w zdecydowanej większości przypadków wybrali pokorne chowanie głowy w piasek, lub cudowne nawrócenie na prosystemową socjaldemokrację.

Utożsamienie postkomunizmu z podtekstem politycznym, biznesowym i towarzyskim jednoznacznie negatywnie odbieranego procesu transformacji systemowej ugruntowało przekonanie o rzekomo zbrodniczym, totalitarnym charakterze Polski Ludowej. Postsolidarnościowa prawica podjęła od początku zażartą walkę o kontrolę świadomości zbiorowej Polaków, w której historia przestała być traktowana jako nauka o charakterze idiograficznym (odtwarzającym fakty, ich przyczyny i skutki), a przekształciła się w politykę historyczną. Lewica czy postkomuniści zbyt byli zajęci podziałem kapitalistycznego tortu by zwrócić uwagę na kwestie w sferze tak dla nich abstrakcyjnej nadbudowy. W efekcie mamy do czynienia z całkowitym monopolem neokonserwatywnej prawicowej narracji historycznej w Polsce.

Walka o prawdę na temat Polski Ludowej i jej gigantycznego wkładu w awans cywilizacyjny Polaków nie została nawet podjęta; prawda została oddana walkowerem manipulatorom i fałszerzom dziejów najnowszych. Symbolicznym aktem białej flagi były zabiegi czynione przez niektórych polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej na rzecz rehabilitacji zdrajcy i szpiega CIA, Ryszarda Kuklińskiego. Kolejnym krokiem było powstanie Instytutu Pamięci Narodowej i innych instrumentów polityki historycznej. Kolejne przypadki opluwania wybitnych postaci Polski Ludowej, coraz brutalniejszy język usuwający ze wspólnoty narodowej uczciwych państwowców i zasłużonych obywateli PRL pozostawały bez żadnej odpowiedzi.

Apogeum metapolitycznego triumfu neokonserwatystów stanowią czasy obecnego rządu PiS. Miejsce do którego wtrąciła mnie rządząca dziś partia ma się niebawem stać Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Wszechobecna heroizacja bandytów, którzy mordowali po wojnie nie tylko funkcjonariuszy odrodzonego Państwa Polskiego, ale również cywilów – kobiety i dzieci, pokazuje poziom ślepej nienawiści do Polski Ludowej tych, którzy nierzadko są zbyt młodzi by nawet pamiętać ostatnie lata jej istnienia. Nie ma przy tym miejsca nawet na nieśmiałe próby niuansowania ocen historycznych, wykluczana jest z góry wszelka debata. W tych warunkach bardzo łatwo jest powoływać do życia inne, nowe mity czego najlepszym przykładem jest mitotwórstwo smoleńskie. Jak słusznie, podczas niedawnego Kongresu Kultury, zauważyła prof. Maria Janion: „Obserwujemy zwrot ku kulturze upadłego epigońskiego romantyzmu; kanon stereotypów bogoojczyźnianych i Smoleńsk, jako nowy mesjanistyczny mit, mają scalać i koić skrzywdzonych i poniżanych przez poprzednią władzę. Jakże niewydolny i szkodliwy jest dominujący w Polsce mit martyrologiczny.”

Lewica, poza nielicznymi, raczej niszowymi wyjątkami, nie oferuje dla narracji antykomunistyczno-neokonserwatywnej żadnej alternatywy. To dobrze, że istnieją środowiska przypominające dorobek takich postaci jak Stanisław Brzozowski, Ludwik Krzywicki czy Edward Abramowski. Wszyscy jednak boją się panicznie przypominania zasłużonych dla kraju intelektualistów i myślicieli doby Polski Ludowej. To dobrze, że wciąż niektórzy pamiętają o zasługach rozbiorowej i międzywojennej Polskiej Partii Socjalistycznej, warto też jednak zachować w pamięci dokonania polityków z PZPR – choćby talent i nieugięty charakter Władysława Gomułki czy gospodarczy patriotyzm Czesława Bobrowskiego. Polska Ludowa stanowi część spuścizny polskiej lewicy czy się to komuś podoba czy nie. Nie wolno jej oceny pozostawiać neokonserwatywnym propagandystom dążącym do wyrzucenia na śmietnik historii dzieła i życia naszych ojców i dziadków. Niech oni mają swoich Żołnierzy Wyklętych, my przeciwstawimy im swoich, wśród których powinno znaleźć się miejsce dla Gwardii Ludowej, Armii Ludowej, Dąbrowszczaków, Kościuszkowców, a nawet bohaterskich żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego walczących z bandami ukraińskich nacjonalistów. Wszystko to rzecz jasna przy potępieniu wynaturzeń epoki stalinizmu

Kolejna niezwykle istotna kwestia wiąże się w pewnym stopniu z zagadnieniem klasowego usytuowania grupy postkomunistów w gronie posiadaczy i polega na przyjęciu przez całą niemal lewicę minimalistycznego projektu reformistycznego. Jej zwolennicy zdają się zapominać fakt, iż kapitalizm jest w swej istocie niereformowalny, to jest przy wszystkich zmiennych parametrach technologicznych, niezmienną pozostaje jego rdzeń i hierarchia wartości. Wszelkie kosmetyczne korekty lansowane przez socjaldemokratów są trendami tymczasowymi po których następuje zwykle jeszcze dalej idąca w kierunku deregulacji i deetatyzacji reakcja neoliberalna. W rezultacie socjaldemokracja przesuwa się w kierunku zarysowującego cały mainstream liberalnego centrum. Jest to zjawisko ponadnarodowe, szczególnie w skali europejskiej. Zapoczątkował je zjazd Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) w Bad Godesberg, kontynuował manifest socjaldemkratycznej Trzeciej Drogi Gerharda Schroedera i Tony’ego Blaira, a tendencja trwa do dziś i nawet nabiera tempa.

Wskutek odejścia socjaldemokratów od idei sprawiedliwości społecznej w niektórych krajach miejsce centrolewicowych ugrupowań zajmuje bardziej wyrazista konkurencja (Syriza w Grecji czy Podemos w Hiszpanii). W Polsce jedna wydaje się, że taki proces nie ma jeszcze miejsca, być może w wyniku tego, że kryzys lewicy jest znacznie głębszy, a jej klęska bardziej druzgocąca. Reformizm socjaldemokratyczny w tych specyficznych warunkach realizuje neokonserwatywny PiS. Paradoskem jest fakt, że rządy partii Jarosława Kaczyńskiego idą w tym względzie znacznie dalej niż niegdysiejsze gabinety SLD. Duża część lewicy nadal jednak nie rozumie nie tylko konieczności zdecydowanego i trwałego naruszenia fundamentów kapitalizmu, które stanowią struktura własności i brak regulacji cen, ale nawet dość oczywistego, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, faktu iż socjaldemokracja nie jest w stanie w dziedzinie reformizmu socjalnego przelicytować PiS. Dlatego nieodzowne wydaje się uzgodnienie minimum programowego opcji niekapitalistycznej zaproponowanego przez Zmianę i opartego na uznaniu niezbędności nacjonalizacji, regulacji cen i minimalnego dochodu gwarantowanego. Czas się jasno określić: jeśli domagasz się reform kapitalizmu, znaczy udzielasz mu wsparcia, jeśli kwestionujesz obecny ład, uderzasz w jego fundamenty. Tertium non datur.

Skoro, jak stwierdziliśmy powyżej, reformiści porzucili rolę obrońcy wyzyskiwanych i poniżanych, musieli zidentyfikować inne grupy w swoim mniemaniu dyskryminowane i domagające się równouprawnienia. Stworzono zatem wyimaginowany zamiennik proletariatu składający się z różnobarwnych mniejszości, o niejednokrotnie wzajemnie sprzecznych interesach. Co bowiem łączy, na przykład, religijnego muzułmańskiego imigranta z gejowskim aktywistą? Miejsce konfliktu klasowego bazującego na realnie występujących przeciwieństwach, zajął konflikt postmaterialistyczny oparty na przekonaniu o istnieniu sprzeczności w istocie wyimaginowanych bądź drugorzędnych. Jednym z najbardziej wyrafinowanych kłamstw kapitalizmu stało się upowszechnienie, nawet wśród lewicy, przeświadczenia że nie ma dlań alternatywy. W wyniku tego przekonania wyeliminowana została wszelka debata publiczna dotycząca fundamentów systemu.

Neokonserwatywna prawica wprowadziła skutecznie do obiegu publicystycznego i leksykonu sporów politycznych, oksymoron „liberalna lewica” i przymiotnik „liberalno-lewicowy”. Tymczasem adwersarze, których neokonserwatyści z PiS mają na myśli, nie są ani lewicowi ani nawet liberalni. Lewica oznacza bowiem uznanie istnienia interesu wspólnotowego (od postaw komunitarystycznych do kolektywistycznych), mającego prymat nad interesem jednostkowym, prywatnym. A jak jest z liberalizmem poprawnych politycznie środowisk wywodzących się z reformistycznej socjaldemokracji? Nie czas i miejsce na rozważania o sprzecznościach różnych nurtów myśli liberalnej, ale warto tylko zaznaczyć, że politycy o których mowa naruszają i/lub wzywają do ewidentnego odrzucenia podstawowej dla wolnościowej myśli okcydentalnej idei rozdziału sfery prywatnej od przestrzeni publicznej, wzywając wszystkich do manifestowania swej orientacji seksualnej, a jednocześnie zakazując przestrzegania niemodernistycznych praktyk religijnych. Gwałcą zatem wolność ludzką, stanowią rewers opcji neokonserwatywnej z którą toczą zaciekłe boje. Żadna z tych orientacji nie mogłaby w tym świecie wyimaginowanego konfliktu funkcjonować bez strony przeciwnej.

Są też obszary, które tzw. lewica oddała całkowicie we władanie prawicy. Najistotniejszym z nich jest patriotyzm i przywiązanie do wspólnoty narodowej tradycji, historii, języka. Odżegnywanie się od Polski i polskości przez obóz reformistów doprowadziło do tragicznej sytuacji, w której biało-czerwone maski bez zażenowania przywdziewają neokonserwatyści zapraszający imperialne wojska obcego mocarstwa nad Odrę i Wisłę. Tzw. lewica porzuciła zaś zupełnie wszelki przekaz nawiązujący, choćby nieśmiało, do polskich mitów narodowych cementujących wspólnotę. Fundamentalnym problemem socjaldemokratów jest zatem odrzucenie myśli o strukturach tożsamościowych społeczeństwa zarówno klasowych jak i narodowych. Tymczasem żaden ruch lewicowy nie zyskał do tej pory większego trwałego poparcia jeśli nie odwoływał się do uczuć wspólnotowych nie tylko na poziomie struktur klasowych, ale też tożsamościowych i narodowych. Przykłady można mnożyć w różnych częściach świata: od boliwariańskich krajów Ameryki Łacińskiej po czerpiące z projektów emocji patriotycznych w latach swych największych sukcesów, socjaldemokratyczne partie skandynawskie (np. w Finlandii i Szwecji). Powrót lewicy na pozycje suwerenistyczne i narodowe wcale nie musi być trudny – wystarczy sięgnąć po klasyków w rodzaju Bolesława Limanowskiego i Kazimierza Kelles-Krauzego, czy przypomnieć sobie obchody 1000-lecia Państwa Polskiego i rocznice bitwy pod Grunwaldem, organizowane przez władze Polski Ludowej.

Ostatni z zasygnalizowanych na wstępie problemów – źródeł uwiądu lewicy, sytuuje się na osi geopolitycznej. W 1999 roku Rzeczpospolita przystąpiła do agresywnego paktu militarnego stanowiącego zbrojny instrument neoliberalnego kapitalizmu. Przeciwko akcesji do NATO w polskim parlamencie zagłosowało dwóch posłów z ław narodowo-katolickiej prawicy. Lewica postkomunistyczna entuzjastycznie poparła militarne podporządkowanie Polski Waszyngtonowi. Lewica postsolidarnościowa milczała. Dziś po kolejnych zbrodniach USA i ich sojuszników, nikt po lewej stronie polskiej sceny politycznej nie powinien mieć żadnych wątpliwości – należy z szeregów tej przestępczej organizacji niezwłocznie wystąpić. A jednak myśl taka kiełkuje tylko wśród nielicznych działaczy identyfikujących się z nurtem lewicowym. Zdecydowana większość tkwi w miazmatach doktryny atlantyckiej lub euroatlantyckiej lansowanych przez neokonserwatystów. Ulegają presji mitu o rzekomym zagrożeniu ze strony Rosji, choć jest to jedyny z naszych wschodnich sąsiadów, w którym nie pojawiały się nigdy pretensje terytorialne pod naszym adresem. Drżą przed złowieszczo odmienionymi przez wszystkie przypadki nazwiskami „dyktatorów”, choć to Pułkownik Kadaffi i Prezydent Baszar Al-Assad byli gwarantami bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Nie przeszkadza im fakt, że amerykański „sojusznik” wszelkimi sposobami stara się dławić rewolucje boliwariańską w Ameryce Południowej i Środkowej. Wreszcie nie dostrzegają prostego faktu, iż tylko integracja gospodarcza eurazji stworzyć może alternatywę wobec TTIP i innych globalistycznych projektów Waszyngtonu. Wierzą za to entuzjastycznie w obecny model integracji europejskiej, choć nie ma ona zbyt wiele wspólnego z europejskim modelem społecznym, który legł niegdyś u jej podstaw.

Wydaje się, że stoimy obecne przed wyjątkowo wyraziście zarysowanym pytaniem czy polska lewica jest w stanie sformułować jasną i czytelną alternatywę wobec współtworzonego przez zmieniających się u władzy neoliberałów i neokonserwatystów systemu. Alternatywę odcinającą się i gotową rozliczyć skutecznie patologię w postaci tzw. transformacji systemowej, przywrócić właściwy obraz najnowszej historii Polski, stanąć niezłomnie w obronie zasad sprawiedliwości społecznej, zająć stanowisko patriotyczne i suwerenistyczne, odrzucić hegemonię Stanów Zjednoczonych. Historyczne przykłady dobitnie świadczą o tym, że w każdym kraju i kręgu kulturowym lewica jest w stanie znaleźć własną i oryginalną drogę; udało się to przed laty nawet w krajach o wyjątkowo tradycyjnym układzie stosunków społecznych. Tak pisał o tym jeden z ideologów nasserowskiego Egiptu, Kamal Rifaat: „socjalizm arabski nie jest kompromisem pomiędzy kapitalizmem i komunizmem, lecz oryginalną doktryną która rodzi się z naszego dziedzictwa intelektualnego i duchowego, z naszej historii narodowej i naszej cywilizacji”. Dlaczego my mamy mieć opory przed śmiałym sformułowaniem postulatów polskiej lewicy XXI wieku?

Niektórzy z Was być może powiedzą, że to utopia. Pewnie, to z całą pewnością ruch pod prąd, ale pamiętajmy słowa Janusza Korczaka: „tego świata nie możemy zostawić – jakim jest”. Inni twierdzą, że to wielkie ryzyko. Fakt, za głoszenie takich poglądów jestem dziś w więzieniu, a nie wśród Was. Pamiętajcie jednak, moi drodzy, że wszystkich nas nie zamkną, a największym wrogiem jest nasza własna niemoc i bierność, a nie więzienne kraty czy procesy polityczne.”

Wasz Mateusz Piskorski

za:  http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/2016/12/11/list-otwarty-do-przyjaciol-z-lewicy/

P.S.

Z przesłanych nam informacji wynika, że w dniu dzisiejszym odbyć się ma ponoć rozprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie, która zadecyduje, czy M.Piskorski zostanie zwolniony z aresztu, czy też w dalszym ciągu będzie bezprawnie w nim przetrzymywany.

Advertisements

42 komentarze

Filed under Polityka

42 responses to “Mateusz Piskorski – LIST OTWARTY DO PRZYJACIÓŁ Z LEWICY

  1. zydozerca

    9 mld na modernizację wyposażenia służb aparatu przemocy –
    żydowskie cioty na żydopłoty !
    Pora zacząć świniobicie przerywając świniom krycie !!!
    Rząd,parlament,rezydenta z mafią żydów słać na cmentarz !

    Polubione przez 1 osoba

  2. slawek

    Mateusz siedzi a to on właśnie i tylko ZMIANA chciała to zmienić i o tym mówili


    http://wgospodarce.pl/informacje/17416-w-polsce-doslownie-nie-da-sie-zyc-liczba-samobojstw-z-biedy-rosnie
    W Polsce, dosłownie, nie da się żyć – liczba samobójstw z biedy rośnie

    Tylko w bieżącym roku liczba osób próbujących popełnić samobójstwo wyniosła 7,7 tys. To więcej o blisko półtora tysiąca, niż w roku ubiegłym.

    Polubione przez 1 osoba

    • slawek

      Za chwilę 10 tys ludzi rocznie którzy odebrali sobie życie/próbowali powodu biedy!!!
      A ilu ma takie myśli, miliony czy dziesiątki milionów w Polsce?

      Słyszał ktoś o choćby jednym przypadku w PRL?
      To są prawdziwi masowi mordercy i morderców przeklętych jeszcze popierają.

      Polubione przez 1 osoba

      • slawek

        Moderscy zwyrodnialcy „wyklęci” przy dzisiejszych zwyrodnialcach to mały pikuś oni zarezali „tylko” ponad 5tys Polaków łącznie, w tym ~200 dzieci poniżej 14 roku życia.

        Dzisiejsi mordują dziesiątkami tysięcy rocznie i jeszcze tamtych katów/oprawców każą wielbić.

        Polubione przez 1 osoba

      • W PRLu te kilka ofiar to były wielkie zbrodnie systemu. W wolnej Polsce nie ma już ofiar systemu. Jeśli ktoś popełnia samobójstwo, to sam sobie jest winny bo jest niezaradny-w żadnym razie nie może być to wina systemu. Jak mówi główny propagandowiec systemu III RP -Korwin, kto nie pracuje ten nie je, a kto nie je żyć nie może. To jest tzw. wolność i normalność. A teraz jak już odbiorą stopnie Jaruzelskiemu i Kiszczakowi to szczęście i dobrobyt będą niepojęte.

        Polubione przez 2 ludzi

  3. zydozerca

    Daniel Wicenty Instytut Socjologii UMK
    Afera FOZZ jako modelowy przykład funkcjonowania zakulisowych wymiarów transformacji ustrojowej w Polsce*

    Stosunkowo najwięcej ujawnionych śladów wiedzie do środowisk postkomunistycznych, związanych z nieistniejącym obecnie SdRP.
    środowisko polityków związanych z Porozumieniem Centrum także korzystało z pieniędzy FOZZ.
    Wymiar sprawiedliwości a afera FOZZ
    Pomimo tego, że sprawa FOZZ liczy ok. 300 tomów akt, przesłuchano kilkuset świadków, wątki śledztwa prowadziły zagranicę i toczyły się tam odrębne sprawy w sądach, pomimo niezwykłego zagmatwania wielu operacji FOZZ i mocno niekompletnej dokumentacji oraz niezwykłości wyzwania logistyczno-intelektualnego, przed jakimi stanął polski wymiar sprawiedliwości, sprawa FOZZ jest jedną z jego największych porażek po 1989 roku. W dużej części stało się to zapewne dzięki zakulisowemu wpływowi aktorów związanych z aferą FOZZ na postępowanie sędziów i prokuratorów
    Ubezwłasnowolnienie prokuratorów, sędziów i adwokatów jest wynikiem ich współpracy ze służbami specjalnymi.

    Biznesmen Andrzej Czernecki, producent sprzętu medycznego, były poseł Porozumienia Centrum, a więc partii braci Kaczyńskich, w „Wyborczej” (z 16 – 17 lutego 2002 r.) wyznał:
    „Jarosław Kaczyński nie miał żadnych skrupułów, żeby brać na lewo i prawo – czerwone, zielone, fioletowe. Wychodził z charakterystycznego dla prawicy założenia, że cel uświęca środki. Jego ludzie spotykali się z przedsiębiorcami i recytowali jedno z dwu zdań: »zbieramy na kampanię wyborczą«, albo »potrzebujemy paru złotych na fundusze partyjne«. Wszyscy dostawali”. Powinien wreszcie nadejść taki czas – po wyborach choćby – aby tego rodzaju opinie zostały wiarygodnie i ostatecznie zweryfikowane.
    Czy Naród Wybrany miał i ma „haka” na Kaczyńskich (ego i czy mogli ich szantażować w wielu sprawach dotyczących żydowskich interesów jak chociażby w roszczeniach organizacji żydowskich wobec Polski ?

    Polubione przez 1 osoba

  4. Glitch

    Piskorski tym listem udowadnia po raz kolejny ze jest obecnie w Polsce jednym z najwybtniejszych intelektualistow politycznych. Nic dziwnego ze wladza go sie boi. Co by bylo jakby taki czlowiek dostal szeroki dostep do mediow?

    Polubione przez 3 ludzi

  5. slawek

    Miejsce do którego wtrąciła mnie rządząca dziś partia ma się niebawem stać Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Wszechobecna heroizacja bandytów, którzy mordowali po wojnie nie tylko funkcjonariuszy odrodzonego Państwa Polskiego, ale również cywilów – kobiety i dzieci, pokazuje poziom ślepej nienawiści do Polski Ludowej tych, którzy nierzadko są zbyt młodzi by nawet pamiętać ostatnie lata jej istnienia. Nie ma przy tym miejsca nawet na nieśmiałe próby niuansowania ocen historycznych, wykluczana jest z góry wszelka debata

    Lubię to

    • moherowy beret

      Ludzie,to był element popierający żydowskie NKWD przysłane przez Stalina.Polaków wydawali,odnosili korzyści.To był element tępy tak samo jak obecnie elektorat PIS-u.Tępota jest okropna.

      Lubię to

      • bi-s-kup

        „moherowy beret” masz tam czarno na białym kogo mordowali, więc po jakie licho łżesz parchu?
        Mam ci podać listę tych 200 dzieci zamordowanych ,kim byli rodzice i za co ich zarezali jak banderowcy.

        ps,. widzę że administracja niby nie istnieje ale pewne wpisy kasują a łżących parchatych wpuszczają .

        Lubię to

  6. Pingback: Mateusz Piskorski – LIST OTWARTY DO PRZYJACIÓŁ Z LEWICY | PrzemexBlog

  7. Metro

    Przeklejam komentarz.

    Podział lewica-prawica uważam za całkowicie sztuczny, udaną realizację dewizy „dziel i rządź”. Autor pisze o kryzysie polskiej lewicy a przecież to zjawisko ma wymiar międzynarodowy czy może nawet globalny. Czy gdzieś jest jeszcze lewica troszcząca się o ludzi pracy? Chyba wszędzie zmienili zainteresowania na promowanie zboczeń seksualnych, w tym całkiem wyszukanych, typu pedofilia czy zoofilia, oraz imigracji z krajów egzotycznych.

    Transformacja komunistów z bloku wschodniego (nie dotyczy to przecież tylko Polski) w narodowców czy liberałów tylko potwierdza moją tezę o całkowicie fikcyjnym podziale na lewicę i prawicę. Przyjęcie tej terminologii tylko utrudnia opis rzeczywistości i zrozumienie zachodzących zjawisk. Oficjalna polityka to tylko teatr, tak naprawdę dzieje się coś innego.

    Trzymając się promowanej przez Autora wizji lewicy, posłużę się cytatem z literatury: „dlaczego widzisz drzazgę w oku brata swego a w swoim oku belki nie widzisz?” Znany rewizjonista, Konrad Rękas, przy okazji wiceprzewodniczący ZMIANY, promuje projekt odebrania własności upadłemu państwu pod nazwą „Ukraina” i przekazanie jej, pod hasłem reprywatyzacji, żydowskim i polskim burżujom: http://chart.neon24.pl/post/135578,megafon-na-czolgu

    Czy to jest lewica?

    A taka koncepcja geopolityczna: http://chart.neon24.pl/post/131787,olsztyn-spotkanie-powiernictwa-kresowego

    Czy to jest lewica?

    Polubione przez 1 osoba

    • moherowy beret

      Nie polskim burżujom,bo takich w Polsce nie ma.Polacy prawdziwi są biedni.Burżujami są zakamuflowani Żydzi.Mają piękne polskie nazwiska(często szlacheckie),dobrze posługują się językiem polskim i zajmują wszystkie lukratywne stanowiska w Polsce i we władzach.Oni nigdy nie oddadzą władzy ze swoich rąk.Mają wpływy i władzę w całym świecie,we wszystkich rządach,mediach,instytucjach bankowych.A niby UE to jest co?Żydowski kahał dla Europy.Czy Wy jesteście ślepi?Co tu dalej wałkować temat.Teraz chcą NWO i rządzić gojami jak im się podoba.Może tak samo traktować jak „palestyńczyków”?

      Lubię to

    • grzanek

      Konrad Rękas napisał:Powtarzajmy do znudzenia: co złapiemy, to nasze, może wreszcie kolej, żebyśmy to my, a nie, k…a wiecznie nam!?

      Zapraszam Szczypiora na prawica.net, reaktywował się tam Palmer, pisząc pod pseudonimem YogiBeer (zapiera się, że on to nie on, ale już pobieżna lektura paru wpisów pozwala go zidentyfikować).

      Lubię to

    • mnie

      W dzisiejszych czasach antyzachodnią propagandę jest tak samo łatwo robić jak w dawnych czasach antysowiecką.

      Lubię to

  8. zydozerca

    Rząd „dojnej zmiany” i jego szeryf lubią obwiniać poprzedników. Zapominają przy tym, że anarchia w sądownictwie została spotęgowana już w marcu 2007r. kiedy to Ziobro usunął ławników ze spraw karnych, eliminując tę namiastkę kontroli społecznej.

    Lubię to

  9. zydozerca

    Bracia Kaczyńscy z Wałęsą i ich otoczenie dało początek korupcji politycznej w III RP.
    PiS jest jedyną partią w Polsce, która dysponuje potężnym zapleczem gospodarczym. Inne partie to przy PiS ubodzy krewni.
    Fakty są takie: Jarosław Kaczyński i jego współpracownicy utworzyli fundacje i kilka spółek, które uwłaszczyły się na majątku państwowym i gminnym. Wykorzystali do tego wpływy, które posiadali na początku lat 90., oraz luki w prawie, które sami pomogli tworzyć. Kilka razy otarli się o granice prawa. /afera FOZZ,ART B, Telegraf, Fundacja Solidarność,Srebrna,Cargo Modlin ,zbiórka pieniędzy na ratowanie stoczni z rebe Rydzykiem i bp Gocłowskim ,…/
    Zgromadzony przed laty majątek /szacowany na 100 mln zł / posiadają do dziś i nawet jeśli PiS się rozpadnie, jego liderzy będą mieli zapewnione utrzymanie dzięki spółkom pasożytującym na majątku publicznym.
    onet.pl
    Czy Naród Wybrany miał i ma „haki” na Kaczyńskiego i czy może go szantażować w wielu sprawach dotyczących żydowskich interesów jak chociażby w roszczeniach organizacji żydowskich wobec Polski ?l

    Lubię to

  10. konik

    Grzegorz Braun – koncesjonowana opozycja

    Metody manipulacji Polakami – Grzegorz Braun jako przykład
    https://hubalblog.wordpress.com/2016/12/13/grzegorz-braun-koncesjonowana-opozycja/

    Lubię to

  11. maryjanek

    Wstydliwe mogiły II RP ukrywane przez media i polityków w III RP -rozliczyć te zbrodnie bo PRL był złotym wiekiem
    15 GRUDZIEŃ 2016 / PEKOK ANTYLICHWIARZ

    http://okres-prl.blog.onet.pl/2016/02/21/wstydliwe-mogily-ii-rp-ukrywane-przez-media-i-politykow-w-iii-rp-rozliczyc-te-zbrodnie-bo-prl-byl-zlotym-wiekiem/

    Lubię to

  12. bi-s-kup

    „tylko pod krzyżem tylko pod tym znakiem żyd pozostanie żydem a Polak będzie żebrakiem”

    https://treborok.wordpress.com/george-soros-w-ss

    Kroft: Jest pan węgierskim Żydem …
    Soros: tak.
    K: … który uniknął Holocaustu …
    S: tak.
    K: … uważający się za chrześcijanina …
    S: To prawda.

    Lubię to

  13. nina

    TRZEBA POWOŁAĆ SŁOWIAŃSKI KOMITET – odzyskania polskich pieniędzy wraz z odsetkami .
    http://historia.focus.pl/swiat/jak-polacy-stworzyli-izrael-296

    Lubię to

  14. konik

    Napisałem komentarz ale ktoś go bezczelnie usunął

    Wy tam WPS na parch neonie pisujecie , więc i w temacie

    Ram wydumał sobie na zlecenie bo w oryg. treści o tym niet , hmm że lewica to oligarchowie światowi , przecież to jest totalne zakłamanie
    http://ram.neon24.pl/post/135716,globalne-lewactwo-zbzikowalo-na-punkcie-putina

    Tego w tekście oryginalnym nie było nie było sam dodał, czy mógłby mu ktoś uwagę zwrócić na ewidentne kłamstwo i manipulację.

    Ja napiszę do autora tłumaczonego tekstu jak on manipuluje.

    Lubię to

  15. zydozerca

    WOJNA GANGÓW ŻYDOWSKICH W SEJMIE I OKOLICACH W NOCY Z 16 NA 17 GRUDNIA – KODojeby z POjebami i akolici wszczęli bunt w obronie wolności poruszania się presstytutek podczas rozpusty z udziałem mafii rządzącej
    BLOKADA WYJŚĆ,GAZ ŁZAWIĄCY,KORYTARZ EWAKUACYJNY DLA PREZESA Z PREMIER OBSTAWIONY POLICJĄ I RADIOWOZAMI
    CYRK komentują zagraniczne media,Rosja b,obszernie
    PRÓBA ZAMACHU STANU W BURDELU KACZYSTANU !!!

    Lubię to

    • No to mamy ‚wielkie żarcie’….zaplanowane….Kaczor na tajnym spotkaniu do swych pretorian powiedział…’Grudzień będzie gorący-przygotujcie się’…To zostało – zaplanowane –jeżeli u Kaczora Grudzień ma być gorący …. to co zaplanował na Styczeń, Luty, Marzec?…
      Ponoć samoloty pasażerskie lecące do Polski są ‚zawracane’..
      Ale coś tam nie gra do końca….protestujący wygwizdali Kijowskiego, kiedy nawoływał ich by się rozeszli i by dali przejechać Kaczorowi…Tak więc ‚przy okazji’…chyba protestujący zorientowali się, że Kijowski i Kaczyński to ta sama banda..
      W wywiadzie do tvn 24 jeden z protestujących powiedział że Kijowski to ten sam eliciarz co – ci w sejmie…Inny protestujący skrytykował pikietę pod pałacem prezydenckim organizowanym przez kodziarzy…gdyż według niego wszyscy powinni być przed sejmem…Kijowski chce ‚rozproszyć’…demostrantów….Tak więc protestujący chyba zoriętowali się w tym ‚kijowskim’ szwindlu…

      No cóż…mamy chanuka….teraz jeszcze trzeba ‚ofiary całopalnej’…nie trudno się domyślić – kto będzie ofiarą…Polak! – oczywiście…no napewno nie żyd…..

      Lubię to

  16. czytelnik

    Przeciez oni wszyscy pilluja galezie na ktorych siedza, a drzewo rodowe z tych samych korzeni jest.
    W koncu sie zagryza a okraglak wyleci w powietrze .
    Juz dawno o tym przebakiwano,by teraz do wiosny sie wypelnilo.

    Lubię to

  17. zydozerca

    PRECZ Z CHYŻYM RUJEM I HACZYM KUJEM !!!

    Lubię to

  18. Pingback: Lejba Kone (Wałęsa) przed trybunał za ludobójstwo na narodzie polskim! « Grypa666's Blog

  19. Piskorski używa żydłackiej terminologii. Kto zaprzągł podział lewica-prawicaprzeciw gojom? Pasuje do żydłackiej filozofii dialektyki… tak jak wojny: klasowe, cywilizacji, sekt i religii, pokoleń, płci, migracyjne, etniczne…

    „Termin wywodzi się z okresu rewolucji francuskiej (1789), kiedy to w Zgromadzeniu Narodowym przedstawiciele szlachty, arystokracja i duchowieństwo zasiadali po prawej stronie sali, zaś po lewej politycy żądający przemian społecznych i politycznych, w tym sekularyzacji i wprowadzenia republikańskiego ustroju (lewica).”
    Termin jest tak nachalny jak żydłackie „faszysta”, skrzywione pod koniec II wś. https://piotrbein.wordpress.com/2011/11/20/nacjonalisci-i-faszysci/
    Kto powiedział, że kler czy arystokracja nie może stanąć w obronie sprawiedliwości społecznej? W ż-rewolucji po francusku, żydłactfo zaplanowało wywrócić porządek społeczny wlaśnie dlatego że byl sprawiedliwszy niż knuty przez żydłactfo na przyszłość dla globu.

    W kontekście listu Piskorskiego przyjmuję: lewica to reformatorzy systemu dla dobra spolecznego. Z takim uściśleniem, skraca się i klaruje tok myślenia. Piskorski pisze: „…kryzys polskiej lewicy. Jest to zjawisko na skalę niespotykaną w krajach europejskich…” Już kilkanaście lat temu w USA krytykowano zżydłacenie ideałów lewicy amerykańskiej. Nie sądzę, żeby w jewropie było inaczej, np. w Skandynawii i Niemczech — vide bezsilność i przyzwolenie na sorosowską, cywilizacyjnie destrukcyjną miglancję. Piskorski dalej pisze jednak o transformacji lewicy niemieckiej na przykładzie SPD. W Polin usunięcie ze sceny prawdziwej lewicy ulatwił i ujaskrawił fakt, że z nędzy Polacy przeszli w gorszą nędzę, porownując z ż-Zachodem.

    Prywatyzacyjny „proces opisywał prof. Jacek Tittenbrun”. Także prof. Kazimierz Z. Poznański z Uniwerytetu Waszyngtońskiego w Seattle nad Pacyfikiem, już dawno w dobrze udokumentowanym pamflecie „Wielki przekręt – klęska polskich reform” (Towarzystwo Wydawnicze Literackie, W-wa,bez daty).

    „Wprowadzona uprzednio deregulacja sprawiała, że działania tego rodzaju wymykały się kwalifikacjom prawno-karnym.” Obserwatora raził wtedy brak ustaw anty-korupcyjnych — niewątpliwie zamierzony.

    „Walka o prawdę na temat Polski Ludowej i jej gigantycznego wkładu w awans cywilizacyjny Polaków nie została nawet podjęta….”
    Raczej żydłactfo niedopuściło do tego. Bojownicy byli, odzywali się, lecz zagłuszał ich zgiełk hasbary i histeryczne upojenie polactfa obietnicami marchewki jewrounijnej.

    Ten patologiczny stan Kłamstwa trwa, poza zmarginalizowanymi, wykluczonymi itd., którzy rozumieją różnicę między „komunizmem” a PRL i wysłowiają się kiedy mogą. Ale natychmiast zmiata ich tornado rozemocjonowanych hasbarą użytecznych idiotów, narodowych gawędziarzy, szabas-politykieruf i wszechobecnych trolli: „komuch”, „pachołek komuchów”, „agent Putina”, „czerwona chołota”, „bolszewik”…

    „…Żołnierzy Wyklętych. Wszechobecna heroizacja bandytów, którzy mordowali po wojnie nie tylko funkcjonariuszy odrodzonego Państwa Polskiego, ale również cywilów – kobiety i dzieci”
    Czy Piskorski pisze o NSZ itp.? Brzmi jak kalka propagandy żydo-komuny.

    „dominujący w Polsce mit martyrologiczny.”
    „Lewica, poza nielicznymi, raczej niszowymi wyjątkami, nie oferuje dla narracji antykomunistyczno-neokonserwatywnej żadnej alternatywy”
    A co spodziewał się Dr Piskorski po systemie na wskroś przegniłym, zaraczonym żydzimem.
    „Lewica” to teraz politycżnie poprawne lewactfo. PRL-owscy lewicowcy zostali zepchnięci na margines, pozbawieni głosu i środków do życia.
    Czy lewica/prawica może powrócić do nierobaczywego stanu, gdy tak „lewicowy” jak i „prawicowy” żont ż-banksterskich lokajów wsadziłby go niezmiennie na Rakowiecką, wg instrukcji okupanta… Wg wybiurczych uzgodnień między ugrupowaniami, Macierewicz/Singer nie miał wejść do nowego rządu, a jednak suszpy postawiły na swoim (rozczarowując naiwnych np. profesorów JR Nowaka I Wolniewicza).
    Zmiana przyszlaby jedynie wtedy, gdyby od żłoba postawionego w Polin przez żydłactfo odsunąć permanentnie szabas-gojów..Ale najpierw trza odsunąć żydłactfo od żłoba globalnego.
    Jaki ma Zmiana na to pomysł?
    Na razie, mam nadzieję, zgadzamy się: nowa lewica istnieje: reformatorzy dla dobra społecznego i narodowego, więc Polacy z całego „spektrum” politycznego. Jest większością (kraj i Polonia), tylko „zmniejszoną” socjo-technicznie i propagandowo.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s