Chrześcijaństwo i Kościół a upadek Polski

14224971_1104238089612162_8645182088943590105_nPolityczne myślenie i działanie w interesie narodu i państwa musi dotykać wszystkich sfer ludzkiej działalności. Nie mogą istnieć dla polityki obszary niedostępne, święte, które tak jak narzucona nam kiedyś obca religia z jej hierarchiczną instytucją, z Kościołem, odcisnęły negatywne piętno na naszych dziejach w przeszłości i we współczesności. – D.Kosiur

__________________________

„Przyczyną rozbiorów była niezdolność kraju do reform, mogących wzmocnić siłę militarną Polski. Mimo znacznego potencjału gospodarczego nie zdołano przeprowadzić koniecznych reform podatkowych (np. stałego opodatkowania szlachty i duchowieństwa) i politycznych (m.in. zniesienie liberum veto). Przeciw reformom była zarówno większość szlachty, magnaterii, jak i duchowieństwa. Podejmowane próby reform w myśl idei oświeceniowych upadły. Szczególną rolę odegrała zdrada części magnatów, wyższego duchowieństwa i szlachty w ramach tzw. konfederacji targowickiej.” – wikipedia”

___________________________

Nie zapominajmy także o negatywnej roli Żydów w Polsce, którzy napływali do naszego kraju razem z wprowadzeniem judeo-chrześcijaństwa. Żydzi byli hołubieni zarówno przez władzę świecką jak i przez Kościół w Polsce. 

W XVII w. życie gospodarcze w Polsce znajdowało się całkowicie w rękach Żydów. Nic, więc dziwnego, że chory organizm gospodarczy bronił się przed lichwą rekordowo szybką dewaluacją pieniądza. Od 1500 r. w ciągu 200 lat polski grosz zdewaluował się 17-krotnie. Na podst. „Zarys gospodarczych dziejów Polski” – prof. J. Rutkowski 1923 r. s. 221. Miało to swoje skutki polityczne. Jeszcze za życia Jana III Sobieskiego zniknęła prawie całkowicie zwycięska polska armia spod Wiednia, a w 1772 r. nastąpił I-wszy rozbiór Polski.

I rzecz zdumiewająca, po I rozbiorze Polski władze Rosji nakazały uchylić prawo zabraniające polskiej szlachcie zajmowania się handlem, który był zarezerwowany wyłącznie dla Żydów (? – !). – D.Kosiur

wielkanoc-grob-2012-polska-kosciol-rs

Rzymskie szubienice ciążą na naszych dziejach. Ilu z nas daje się i dzisiaj zwieść podstępnej iluzji judeo-chrześcijańskiej religii.

Utrzymanie polskiego narodu w mentalności żydo-katolickiej wiary to jest „być albo nie być” dla Żydów w Polsce i poza nią.

____________________________

Od zarania dziejów Kościół dążył do supremacji władzy religijnej nad świecką. Cel był prosty: podporządkować władzę świecką Kościołowi by objąć niepodzielnie rządy dusz i wyłudzać kasę. Kościół zawsze będzie zwalczał silną władzę, bo od słabych, zmuszonych do szukania poparcia z ambony da się wyłudzić więcej. Polska była areną, poligonem tej walki. Niestety, w naszym przypadku wygrał ten Kościół. Za osłabienie państwa i podporządkowanie go temu Kościołowi zapłaciliśmy cenę straszliwą, najwyższą w Europie.

W roku 1079 Bolesław Śmiały odbudował potęgę Chrobrego. Z powodzeniem interweniował na Węgrzech i na Rusi, zdobył Kijów, koronował się na króla. Był sojusznikiem papieża, skutecznie bił Niemca. Ale duchowieństwo było wtedy w 80% niemieckie. Śmiały nie walczył z Kościołem, wręcz przeciwnie – umacniał go. Jego władza była jednak dla Kościoła zbyt silna. Gal Anonim, przecież zakonnik, w swojej kronice nazywa biskupa traditor – zdrajca. Oto fragment:

„Jako król Bolesław był z Polski wyrzucony długo byłoby o tym mówić tyle jednak ujdzie powiedzieć, że nie godziło się pomazańcowi karać pomazańca cieleśnie, za jaki bądź grzech. To, bowiem zaszkodziło mu wielce, że gdy biskupa za zdradę skazał na obcięcie członków, więc do grzechu dodał grzech My jednak ani biskupa zdrajcę uniewinniamy,ani brzydką zemstę królewską pochwalajmy, lecz ostawmy te sprawę i opowiedzmy, jak przyjęto króla Bolesława na Węgrach.”

Tak, więc krótko mówiąc przywrócenie tytułu królewskiego i wzmocnienie władzy Bolesława musiało budzić niezadowolenie u przywódców państw ościennych, przede wszystkim Niemiec i Czech, oni to za pomocą niektórych polskich rodów możnowładczych starali się zbudować opozycję przeciwko Królowi. Uczestniczył w tym Biskup Krakowski Stanisław, Gall uczynek Stanisława nazywa grzechem i zdradą, albowiem biskup złamał przysięgę wierności, którą ślubował Bolesławowi, kiedy brał od niego inwestyturę.

Wbrew kłamstwom Kościoła – zdrajca w sutannie nie został zamordowany, tylko zgodnie z prawem skazany przez sąd za zdradę i stracony. Gdyby było inaczej, to natychmiast w glorii męczennika zostałby świętym – wszak każdy kult jest złotodajny dla kleru. Taki św. Wojciech został kanonizowany zaledwie dwa lata po śmierci! W przypadku Stanisława okazji zwyczajnie nie było, bo ludzie zdrajcę pamiętali. Wymazywanie zdrady z pamięci narodu zajęło oszustom w sutannach aż 174 lata. Wydatnie pomógł najazd tatarski w 1241 r., który spustoszył Polskę.

Podczas rozbicia dzielnicowego. Kościół wszelkimi sposobami osłabiał państwo, szczuł na siebie książąt dzielnicowych. Za poparcie jednych przeciw drugim wyłudzał kolejne nadania i przywileje. W ten sposób zupełnie zanarchizował Polskę i stała się ona areną nieustannej wojny domowej. Osłabiona, straciła Śląsk, Pomorze, Ziemię Lubuską, płaciła Niemcom daninę lenną. Nie była w stanie uporać się z najazdami Prusów i ściągnęła sobie na kark zakon krzyżacki.

Spośród plejady zdrajców w sutannach, wymienić trzeba takich jak arcybiskupi gnieźnieńscy: Jakub ze Żnina, Janik, Henryk Kietlicz; biskupi krakowscy: Gedko, Paweł z Przemankowa i Muskata; wrocławscy: Wawrzyniec, Tomasz I i Tomasz II oraz biskup poznański Andrzej. Posługiwali się zdradą, fałszerstwem i klątwą. Wyklęli m.in. Władysława Wygnańca, Mieszka Starego, Henryka Brodatego, Konrada Mazowieckiego, Leszka Czarnego, Henryka Probusa, Władysława Łokietka, potem Kazimierza Wielkiego, pomijając pomniejszych książąt. Klątwa oznaczała faktyczną utratę władzy, gdyż poddanych władcy zwalniano z posłuszeństwa wobec niego. O zdjęcie klątwy trzeba było zabiegać w Rzymie, a trwało to długo i kosztowało słono. Jak w tych warunkach Polska mogła normalnie funkcjonować?

Na zjazdach w Łęczycy (1180 r.) w Borzykowej (1210 r.) i w Wolborzu (1215 r.) Kościół, wygrywając książąt przeciw sobie, wyłudził przywileje osłabiające cały kraj i całkowicie uniezależniając się od polskiego państwa. Kiedy Łokietek jednoczył Polskę i potrzebował złota na wojsko i zabiegi dyplomatyczne, papież zmusił go do… zwiększenia „świętopietrza”.

W r. 1515 w czasie zjazdu wiedeńskiego. Zawarto wtedy układ, na mocy którego Zygmunt Stary i Kazimierz Jagiellończyk, król Czech i Węgier, oddali Habsburgom Czechy i Węgry. Za darmo! Tylko za zerwanie przez Habsburgów sojuszu z Moskwą.
W polskiej dyplomacji rej wówczas wodzili biskupi Drzewiecki i Tomicki, papiescy niemieccy agenci. Kościół popierał wtedy Niemców, bo Polska słusznie nie kwapiła się do planowanej przez papieża wojny z Turcją. Dwa lata później Marcin Luter ogłosił swoje tezy. Niemców czekał wstrząs reformacyjny i wojny domowe…

W 1582 roku, kiedy pobita przez Batorego Moskwa prosiła o pokój. Car Iwan Groźny w obliczu całkowitej klęski w toczonej od czterech lat wojnie zaczął mamić papieża obietnicami zawarcia unii prawosławia z Rzymem i swego udziału w wojnie z Turcją. Papież wysłał do Moskwy swego legata, jezuitę Possevina, który pośredniczył w rokowaniach pokojowych. Ten działał ze szkodą dla Polski i zmarnował Batoremu owoce wielkiego zwycięstwa. Można było uzyskać znaczne lepsze warunki pokoju.
Po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim car zaczął grać na zwłokę. Gdy Kościół zrozumiał że został wystawiony do wiatru, zaczął namawiać Batorego do kolejnej wojny obiecując 25 tys. dukatów subsydiów miesięcznie. Jednak plany wojenne pokrzyżowała śmierć króla Stefana.

Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył” się dla Polski w 1596 r., zawiązując unię brzeską. Unia ostatecznie zburzyła w Rzeczypospolitej pokój religijny, który był podstawą jej potęgi. Gwarantowała go konfederacja warszawska, uchwalona przez sejm w 1573 r. Ten pokój religijny był solą w oku Kościoła katolickiego, gdyż zbory protestanckie rozwijały się o wiele prężniej niż katolickie parafie. Toteż biskupi na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. rzucili na akt konfederacji klątwę. Papież potwierdził tę klątwę bullą z 1578 r.

Konfederacja warszawska, akt bezprzykładnej tolerancji religijnej w ówczesnej Europie, został przez UNESCO wciągnięty na listę Pamięć Świata. Tomasz Jefferson przyznawał, że pisząc konstytucję amerykańską, wzorował się na konfederacji warszawskiej. Smaczku temu dodaje, że jest to akt przez Kościół nadal wyklęty, co daje obraz „tolerancyjnego i miłosiernego” Kościoła.

Kościół dążył do podporządkowania prawosławia. W 1589 r., wykorzystując utworzenie patriarchatu moskiewskiego, Kościół przy pomocy jezuitów przekonał Zygmunta III do zawiązania unii i uznania jej za jedyną reprezentację „religii greckiej” w Rzeczypospolitej. Skutki, dokładając do tego wyjątkowo partackie wykonanie, były dla Polski straszliwe.

W czasie synodu w Brześciu, w którym brało udział aż 44 jezuitów, hierarchowie uniccy i prawosławni obrzucili się nawzajem klątwami. Dzięki uznaniu unii przez Wazę – „króla jezuitów” – i faktycznej delegalizacji prawosławia, unici, korzystając ze wsparcia władzy państwowej, siłą odbierali prawosławnym cerkwie, klasztory i majątki. Dochodziło do najazdów, morderstw, regularnych bitew. Nienawiść ludu ruskiego do Polski i Kościoła rosła, aż wybuchła w okrucieństwie słynnych rzezi w czasie powstań kozackich. Kozacy ogłosili się obrońcami prawosławia, a stałym punktem ich żądań była likwidacja unii. Ich powstania z czasem przekształciły się w wojny religijne. Zaczęli przy tym szukać poparcia w Moskwie.

Unia brzeska dała Moskwie pretekst do ingerencji w sprawy polskie. Powstanie Chmielnickiego wykrwawiło Polskę i złamało jej potęgę, a wykorzystały to Rosja i Szwecja. To Kościołowi Polska zawdzięcza wszystkie swoje klęski w XVII wieku, które były przyczyną późniejszej utraty niepodległości. Wszystkie wojny w XVII wieku Polska toczyła z państwami innych wyznań. Kolejną okazję podporządkowania prawosławia Kościół dostrzegł po pojawieniu się Dymitra Samozwańca.

To nuncjusz papieski Rangoni w 1604 r. osobiście wprowadził Samozwańca do „króla jezuitów” i zapewnił jego poparcie dla moskiewskiej awantury. Włączyli się biskupi i jezuici, tym bardziej że oszust potajemnie przyjął katolicyzm i obiecał go krzewić w Rosji. Wyprawę w 1609 roku papież Paweł V ogłosił krucjatą, nawet pobłogosławił dla Zygmunta III miecz i kapelusz – atrybuty „rycerza Kościoła”.

Skończyło się katastrofą. Polacy zostali z Moskwy przegnani, Wielka Smuta do dziś jest dla Rosji pretekstem do poczynań nieprzyjaznych wobec Polski, a rocznica wygnania polskich interwentów jest świętem narodowym Rosji. Wojsko po powrocie zażądało zapłaty żołdu w wysokości… 20 milionów złotych! Zawiązało konfederację i zanim sejm uchwalił podatki, zaczęło łupić kraj. Kler katolicki dał na krucjatę aż… 300 tys. zł! Straszliwy to rachunek za chodzenie na pasku Kościoła.

Na sejmie w 1605 r. Zygmunt III chciał wzmocnić władzę królewską, wprowadzić stałe podatki, powiększyć armię. Wszystko upadło, ponieważ król, będąc pod przemożnym wpływem jezuitów, nuncjusza i biskupów, odmówił podpisania uchwał sejmu, w tym potwierdzenia konfederacji warszawskiej.

Oburzona szlachta, jasno widząc dążenie do rządów absolutnych, pełnej katolicyzacji kraju i ograniczenia uprawnień sejmu, podjęła program obrony tolerancji religijnej, niezbędnej w państwie wielowyznaniowym. Na sejmie w 1606 r. stanął projekt „konstytucji przeciw tumultom”. Chodziło o ukrócenie inicjowanych przez jezuitów pogromów religijnych poprzez karanie ich sprawców. Dotychczas zbrodniarze, osłaniani przez kler, byli bezkarni. Uzgodniony już projekt król dał do oceny… jezuitom – Skardze i Bartschowi. Ci uznali, że jest szkodliwy dla wiary katolickiej. Po ich nocnej akcji biskupi, z urzędu senatorowie, mimo uprzedniej zgody, zablokowali ustawę w senacie. Przepadły także uchwały o podatkach na wojsko.

Osobistym, specjalnym listem za pobożność i obronę wiary katolickiej dziękował „królowi jezuitów” papież. Wybuchł bunt – rokosz kierowany przez katolika Zebrzydowskiego. Wojska królewskie zwyciężyły rokoszan w bratobójczej bitwie pod Guzowem. Program reform i wzmocnienia władzy królewskiej jednak upadł. Zwyciężyła idea „złotej wolności” której piewcami stali się jezuici, wychowawcy młodzieży. Kościołowi słabe państwo i anarchia zawsze najbardziej odpowiadały.

Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył” się dla Polski w roku 1619, sprowadzając na kraj najazd turecki i szwedzki. Węgrzy powstali przeciw katolickiemu terrorowi Habsburgów, wsparł ich książę Siedmiogrodu, lennik turecki Bethlen i obległ Wiedeń. Czesi zdetronizowali Habsburgów i przysłali mu posiłki. Rozpalała się wojna 30-letnia.

„Król jezuitów” Zygmunt III wysłał „braciom katolikom” Niemcom na pomoc korpus 10 tys. lisowczyków. Bez zgody sejmu, wbrew protestom kanclerza i hetmana Stanisława Żółkiewskiego! Za darmo! Naciskał na króla Kościół: nuncjusz papieski Ruini, prymas Gembicki – przewodniczący senatu – i podkanclerzy biskup Lipski. Lisowczycy rozbili Węgrów pod Humiennem. Pobity Bethlen zdał relację sułtanowi Osmanowi II. Jak ostrzegał hetman, na Polskę spadł najazd turecki. Ale właśnie o wplątanie Polski w wojnę z Turcją chodziło Kościołowi. Cel osiągnęli.

Szczupłe siły polskie przegrały pod Cecorą w 1620 r. Głowa Żółkiewskiego zawisła na bramie w Stambule, a hetman polny Koniecpolski dostał się do niewoli. Tatarzy spustoszyli Podole aż po Lwów. Nie było komu bronić… Miesiąc po Cecorze wojska Habsburgów pobiły Czechów pod Białą Górą. Czechy na 300 lat straciły niepodległość. Główną rolę w bitwie odegrali lisowczycy – ci, których zabrakło w Polsce.

W następnym roku, przewidując ponowny najazd, sejm uchwalił podatki aż osiem razy większe! Połowę wojska mieli stanowić prawosławni Kozacy prześladowani przez unię brzeską. Ani trochę nie otrzeźwiło to katolickich fanatyków. Obrona Chocimia zatrzymała najazd, ale Polska straciła Mołdawię. Czyli wojna przegrana. Najgorsze, że został zerwany pokój z Turcją trwający od ponad 100 lat. Polska stała się celem ataku tureckiego.

Okazji nie przepuścili Szwedzi i uderzyli na osłabioną Polskę. Nie miał jej kto bronić, bo wojska poszły na Turków. „Bracia katolicy” Niemcy na pomoc nie przyszli. Na domiar złego ludność miała już dość katolickiego terroru jezuitów i otworzyła Szwedom bramy Rygi. Wojna była niepotrzebna, bo Szwedzi gotowi byli zawrzeć pokój, byle król zrezygnował z pretensji do ich tronu. Ale była w interesie Kościoła i katolickich Habsburgów, którzy chcieli, aby Szwedzi bili się w Polsce, z dala od teatru wojny 30-letniej.

W czasie powstania Chmielnickiego w 1648 r. po klęsce pod Korsuniem do niewoli dostali się hetmani. Mimo krytycznej sytuacji interrex prymas Łubieński (trwało bezkrólewie po śmierci Władysława IV) i podkanclerzy biskup Andrzej Leszczyński (ten miłosierny po katolicku biskup, przywódca partii wojennej, chciał utopić powstanie kozackie we krwi), sterowani przez nuncjusza papieskiego de Torres, nie dopuścili do oddania dowództwa wojsk wybitnym wodzom Radziwiłłowi i Firlejowi, bo… byli oni ewangelikami. Bali się wzrostu znaczenia ewangelików po zwycięstwie ewangelickiego wodza. Złamali zasadę, że pod nieobecność hetmanów koronnych dowodzą litewscy. Kalwin Radziwiłł był polnym litewskim. Kościół jest zatem pośrednim sprawcą haniebnej klęski pod Piławcami i rozpalenia powstania na całej Ukrainie.

Potem Kościół rękoma nuncjusza, biskupów (z urzędu senatorów) i jezuitów nie dopuszczał do wejścia w życie zawartych z Kozakami ugód zborowskiej i białocerkiewskiej. W efekcie po każdej wybuchała kolejna wojna. Nienawiść tak narastała, że w kolejną ugodę hadziacką nikt już nie wierzył. Kościół szkodził Polsce, by nie dopuścić do uszczuplenia swoich przywilejów – do wejścia hierarchów prawosławnych do senatu i przywrócenia praw prawosławiu. Z osłabiania Polski przez Kościół skorzystała Rosja.

W roku 1660 na sejmie stanęła sprawa reformy państwa, w tym wyplenienia liberum veto. Po tragedii potopu była powszechna zgoda posłów na reformę. Zniesienie liberum veto było krokiem najważniejszym, jak pokazała przyszłość. Sprzeciwili się tej uchwale biskup krakowski Trzebicki i prymas Wacław Leszczyński wraz z bratem Janem, agenci habsburscy. Sterował nimi poseł habsburski de Lisola.

Dla Kościoła i obcych mocarstw liberum veto było instrumentem bardzo wygodnym – łapówki brali pojedynczy posłowie, zamiast całych stronnictw. Jezuici, wychowawcy szlacheckiej młodzieży, wpajali jej, iż jest to fundament szlacheckiej wolności. Wkrótce liberum veto zupełnie zanarchizowało Polskę, pozostało symbolem polskiej głupoty i warcholstwa. Między innymi dzięki niemu szczuci przez Kościół katoliccy fanatycy w roku 1658 odstępstwo od katolicyzmu zaczęli karać banicją z kraju (wygnanie Braci Polskich), a w 1733 r. odebrali ewangelikom i prawosławnym prawa publiczne. Ta nietolerancja dała pretekst ościennym, innowierczym mocarstwom do ingerencji w sprawy Polski.

Po raz kolejny Kościół katolicki zabłysnął na sejmie niemym w 1717 r. Zdetronizowanemu Augustowi II w roku 1709 pomogły powrócić na tron Rosja i Kościół. Dążąc do zaprowadzenia rządów absolutnych, Niemiec w roku 1713 wprowadził do Polski wojska saskie, które poczynały sobie jak w kraju okupowanym. Gdy Sasi zamordowali kilku szlachciców, wybuchła wojna domowa – szlachta zawiązała konfederację tarnogrodzką przeciw królowi.

Konfederaci nie zgodzili się na mediację nuncjusza papieskiego, pamiętając, kto Niemca posadził na tronie i popierał nawet po detronizacji. Wobec tego biskup Szaniawski i hetman Pociej wystąpili z propozycją mediacji… cara Piotra I. Poszło łatwo, bo kanclerzem był wówczas Jan Szembek, płatny agent Rosji, senatowi przewodniczył jego brat prymas Krzysztof.
Rosja, oczywiście, wprowadziła swoje wojska do Polski, a gen. Dołgoruki narzucił porozumienie. Pod rosyjskimi bagnetami odbył się sejm, na którym nikogo nie dopuszczono do głosu, stąd nazwa: sejm niemy. Głosowano wcześniej uzgodnione ustawy. Kościół w porozumieniu z Rosją uzyskał, co tylko chciał. Przede wszystkim innowiercom zakazano publicznego odprawiania nabożeństw ewangelickich i prawosławnych. Wymusiło to zamykanie kościołów ewangelickich, a cerkwie przejmowali unici. Rosja i Niemcy godziły się na szykany względem własnych braci w wierze, gdyż był to zawsze konieczny wymóg Kościoła w zamian za zdradę i osłabienie Polski – utrzymanie silnego katolicyzmu było priorytetem, skutkiem zaś – zawsze słabe państwo.

Rosja poczuła się zwolniona z zobowiązania oddania Polsce zdobytych na Szwedach Inflant, co zagwarantowała w traktacie narewskim. Czyli na udziale w III wojnie północnej, i to w zwycięskiej koalicji, Polska nie zyskała nic, poza ruiną kraju i utratą suwerenności.

Na sejmie biskup Łubieński spowodował ograniczenie liczebności wojska polskiego maksymalnie do 18 tys. w Koronie i 6 tys. na Litwie. Uchwalono jednak tak niskie porcje żołnierskie, że starczało zaledwie dla 12 tys. wojska. Jak to się miało do ponadstutysięcznych armii sąsiadów, przyszłych zaborców? W ten sposób ukrócono żądania szlachty, by Kościół płacił podatki na obronę Polski. Kraj był zniszczony licznymi wojnami i zarazami. Kwitły jedynie ogromne majątki biskupie i zakonne. Zdrajcy w sutannach rozwiązali problem wraz z polskim wojskiem. Polska zastała przez nich rozbrojona i rzucona na łup zaborcom.

Gwarantem ustaw sejmowych uchwalonych na życzenie biskupów została Rosja i w ten sposób z Polski zrobiono rosyjski protektorat. Tak Kościół przyczynił się do utraty przez Polskę suwerenności i rzucenia jej w szpony Rosji.
Dołgoruki został pierwszym ambasadorem, a właściwie wielkorządcą Rosji w Polsce. „Osiągnięcia” sejmu niemego są porównywalne w skutkach do sejmów rozbiorowych.

Kolejny raz nieocenioną rolę w naszej historii Kościół katolicki odegrał w roku 1767, pomagając Rosji zmontować konfederację radomską, aby obalić reformy Stanisława Augusta. Dążąc do powstrzymania reformatorskich poczynań króla, ambasador Repnin postanowił wykorzystać tępotę katolickich fanatyków, kołtunów szlacheckich wychowanych przez jezuitów. Wywołał sprawę równouprawnienia innowierczej szlachty.

Trafił w dziesiątkę. Za rosyjskie pieniądze zawiązano dwie konfederacje innowierców. Ten sam Repnin podpuścił zdrajców nuncjusza i biskupów. Ci użyli księży oraz jezuitów do poszczucia z ambon katolickich fanatyków, którzy „w odpowiedzi” na te konfederacje, zawiązali katolicką konfederację radomską. Znowu krążyło rosyjskie złoto. Skaczące sobie do oczu konfederacje, katolicka i innowiercze, kotłowały się w… przedpokojach ambasady rosyjskiej. Ogłupienie zapierające dech w piersiach.

Oszalałych z nienawiści katolickich fanatyków Kościół podszczuwał poparciem samego papieża poprzez nuncjusza Duriniego oraz propagandą z ambon. Przywódcami fanatyków byli biskupi: niebywały warchoł Sołtyk (na sejmie komenderował tłumem rozwścieczonej szlachty), Załuski i Krasiński. Repnin obiecywał im detronizację króla i… niedopuszczenie do równouprawnienia innowierców. W tej iście makiawelistycznej intrydze pomagał Repninowi ksiądz Podoski.

Na czele konfederacji radomskiej Repnin postawił księcia Karola Radziwiłła „Panie Kochanku”. Francuz, gen. Dumouriez tak określił tego katolickiego fanatyka, wychowanka jezuitów: „Najbogatszy pan w Polsce, ale głupie bydlę”. Toteż nietrudno było Repninowi wystawić całą tę zgraję oczadziałych kadzidłem wychowanków jezuitów, kołtunów szlacheckich, do wiatru.
Na „sejmie repninowskim” w 1768 roku podpisano traktat z Rosją. Szlachcie prawosławnej i ewangelickiej przyznano pełnię praw politycznych, Rosja ponownie stała się gwarantem „praw kardynalnych”, w tym liberum veto i wolnej elekcji. Przywrócono rosyjski protektorat nad Polską. Podoskiemu za zdradę zapłacono nie tylko złotem, ale i godnością prymasa Polski – na prośbę Rosji obdarzył go nią papież, wbrew protestom króla Polski.

Zdrajca biskup Sołtyk żalił się w czasie sejmu w liście do kumpla w sutannie Podoskiego: „Zawiedzeni zostaliśmy, jak ptaszęta na lep wzięte. Chcieliśmy wzmocnić wolność, a staliśmy się niewolnikami.” Wkrótce pojechał kibitką do Kaługi, gdzie na zesłaniu spędził pięć lat. Prorok?…

Tak to kolejny raz Kościół uniemożliwił reformy w Polsce, pomagając przy tym prawosławnej Rosji.

Kolejny raz Kościół katolicki zasłużył się Polsce, doprowadzając do wybuchu konfederacji barskiej w 1768 roku. Po równouprawnieniu innowierców kler przystąpił do kontrataku, chcąc je cofnąć. Papież Klemens XIV polecił nuncjuszowi Duriniemu napomnieć biskupów, „(…) że są w pierwszym rzędzie katolikami, a dopiero potem Polakami”. Nuncjusz użył jezuitów i ambon do zaciekłej akcji propagandowej, skierowanej przeciwko Rosji, która równouprawnienie przeforsowała. Wykorzystał powszechne oburzenie wywiezieniem przez Repnina do Kaługi czterech senatorów, w tym biskupów Sołtyka i Załuskiego. Prawą ręką Duriniego był biskup Krasiński, który został przywódcą konfederacji barskiej. Duchowym jej patronem był „ksiądz Marek” Jandołowicz.

Ta nieprzytomna ruchawka katolickich fanatyków w ciągu pięciu lat zrujnowała i wykrwawiła kraj, stała się bezpośrednią przyczyną I rozbioru i pozbawiła Polskę możliwości oporu. Chaos był taki, że przez pięć lat nie mógł zebrać się sejm! Powstanie chłopskie („koliszczyzna”) spustoszyło Ukrainę. Powstańcy wyrżnęli ok. 200 tys. Polaków i Żydów, nikt nie liczył ofiar odwetowego ludobójstwa. Durini został z Polski odwołany na żądanie Rosji. Jak pisze prof. Łukasz Kurdybacha, rola nuncjusza papieskiego Duriniego w rozpętaniu tej wojny domowej nie została do końca odkryta. Następca Duriniego, Garampi, nawiązał ponownie bliską współpracę z Rosją. Oczywiście, przeciwko Polsce, a raczej tego, co z niej zostało…

W czasie sejmu rozbiorowego w 1773 r. po stłumieniu konfederacji barskiej, idiotycznej ultrakatolickiej ruchawki, zaborcy przystąpili do rozbioru Polski. Zrujnowana i wykrwawiona nie miała szans się przeciwstawić. Król Stanisław August Poniatowski błagał o pomoc Kościół, który miał świetne układy ze wszystkimi sąsiadami Rzeczypospolitej. Nuncjusz Garampi odpowiedział mu: „Gdybym zaprotestował, rozgniewałbym i obraził dwór wiedeński”.

Gdy cesarzowa Maria Teresa zwróciła się do papieża Klemensa XIV z wątpliwościami moralnymi co do rozbioru, „Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pospieszył jej odpowiedzieć, w imieniu nieba i ziemi, że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale mnożą się niebywale; że wprowadzają tam po kryjomu religię schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie możliwie daleko” (wg Lelewela). Jeśli Kościół, potężna siła w Europie, moralny autorytet przynajmniej dla państw katolickich, nie zaprotestował, to kto miał zaprotestować? Po za Turkami – nikt w Europie… Nic więc dziwnego, że głównymi sprawcami ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm byli biskupi: Młodziejowski – jako kanclerz – był organizatorem sejmu, Ostrowski przewodniczył senatowi i delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe, Massalski płomiennymi mowami za rozbiorem zyskał dla Kościoła miano „czwartej potencji rozbiorowej”. Za „zasługi dla Polski” biskupowi Ostrowskiemu papież na prośbę Rosji i Austrii zapłacił złotodajną godnością prymasa Polski i Litwy.

Historia pokazała, jak obca była Polakom narzucona przez Kościół nietolerancja. Już w kilka lat po wymuszonym przez Rosję równouprawnieniu prawosławnych i ewangelików nikt ich w Polsce nie dyskryminował. Gdyby nie prawne ramy kontrreformacji – nietolerancji i prześladowań narzuconych Polakom przez kler – Polska pozostałaby potęgą, a z pewnością nie byłoby rozbiorów.

Kolejny raz Kościół zasłużył się Polsce – i to po wielokroć – po I rozbiorze, kolaborując z zaborcami w zabranych prowincjach. Zaraz po rozbiorze biskupi złożyli przysięgę nowym władcom, podjęli z zaborcami aktywną współpracę i wezwali lud do posłuszeństwa: „Przysięgamy Jego Mości królowi Prus i jego prawnym następcom w rządach, jako nam najłaskawszemu królowi i władcy kraju być poddanym i wiernym, posłusznym i oddanym. Dbać o uczucia wierności dla króla, o miłość ojczyzny, posłuszeństwo wobec praw”. To fragment roty przysięgi biskupów polskich (?) królowi Prus po I rozbiorze.

Wymienić tu trzeba szczególne „zasłużonych”: arcybiskupa Sierakowskiego, biskupów Sołtyka (pochowany w katedrze wawelskiej!), Massalskiego, Ostrowskiego, a nawet Krasickiego. Toteż oporu nie było żadnego, kler nie ustawał w ukłonach dla nowych władców i w przekonywaniu Polaków, że muszą teraz służyć nowym panom. Upewniło to zaborców, że dalsze rozbiory też zakończą się sukcesem. Byle głaskać purpurowe i czarne suknie…
Zaborcy zagarnęli część wielu diecezji, reszta ich obszaru pozostała w okrojonej Polsce. Zupełną katastrofą było, że większość z tych zdrajców biskupów nadal zasiadała w polskim senacie, będąc jednocześnie poddanymi zaborców i im się wysługując.

Kiedy Katarzyna II zaczęła tworzyć nową strukturę Kościoła katolickiego na terenach I rozbioru, i to bez zgody papieża, nie natrafiła na opór, a wręcz przeciwnie. Kler kolaborował masowo z urzędasami carskimi, a zdrajcy Siestrzeńcewicz, Benisławski, Sierakowski i inni mianowani przez carycę „biskupami” ochoczo przyjęli sakry biskupie i pensje. Wkrótce wsparł ich i papież Pius VI – przysłał nuncjusza Archettiego, zatwierdził nową rosyjską strukturę Kościoła katolickiego, całkowicie niezależną od polskiej, i sam wyświęcił „biskupów” Katarzyny.

Karty szczególnej zdrady i hańby zapisali jezuici. Mimo kasaty zakonu przez papieża w 1773 r., Prusacy i Rosjanie pozwolili im działać i nadal wychować młodzież. Warunek był prosty: wychowywać polską młodzież w duchu posłuszeństwa zaborcom. Jezuici gorliwie to wypełniali. Komisja Edukacji Narodowej nie objęła swym działaniem terenów I rozbioru. To powinno nam uświadomić, jakie „zasługi” Kościół i jezuici wyrządzili Polsce.

Następnym przyczynkiem dla „wzmacniania” naszej niepodległości przez Kościół katolicki było obalenie Kodeksu Zamojskiego w 1780 roku. Kolejny raz Kościół uniemożliwił naprawę państwa. Po wstrząsie wywołanym przez I rozbiór panowała zgoda co do konieczności reform i ratowania pomniejszonego kraju. Zadanie opracowania zbioru praw sejm pod wpływem króla Stanisława Augusta powierzył w 1776 r. byłemu kanclerzowi koronnemu Andrzejowi Zamojskiemu. Wśród twórców Kodeksu był m.in. Józef Wybicki. Nuncjusz papieski Archetti nasłał swego agenta biskupa sufragana płockiego Krzysztofa Szembeka, by go o wszystkim informował. Po dwóch latach pracy, w roku 1778 Kodeks był gotowy do przedstawienia sejmowi.

Kodeks Zamojskiego miał umocnić państwo, przede wszystkim więc ograniczał przywileje Kościoła. Wprowadzał też pewne zmiany polityczne i ujednolicał prawo. Biskupi nie chcieli jednak zgodzić się na jakiekolwiek ograniczenie swoich przywilejów. Nuncjusz Archetti na polecenie papieża przystąpił do kontrakcji. Szukał sojusznika nawet w rosyjskim ambasadorze Stackelbergu. Kardynał Pallavicini w imieniu papieża zalecał szczególną ostrożność: „Porozumienie i współpraca nasza z państwem heretyckim nie powinna tam wyjść na jaw, gdyż to przyniosłoby nam szkodę, jakkolwiek Opatrzność posługuje się nieraz takimi środkami celem pokrzyżowania ludzkiej polityki dla dobra Kościoła i jego głowy”. Ale nawet naciskany przez nuncjusza Stackelberg odmówił bezpośredniego poparcia.

Król usiłował przekonać Kościół do konieczności reform – pytał o powody sprzeciwu, skoro proponowane rozwiązania były od dawna stosowane w innych krajach katolickich: „Dlaczego Polska ma być niżej ceniona? Czyż nie zasługuje ona na te same łaski i względy?”. – Naiwniak… Przypominał też, że nasz kraj był przez wieki przedmurzem chrześcijaństwa… Król nie zaniedbał nawet wysłania do Rzymu do papieża swego posła, zaufanego księdza, Włocha Ghigiottiego. Bezskutecznie. Widząc, że nuncjusz zamierza użyć liberum veto i zerwać sejm, aby obalić Kodeks, król – chcąc ratować reformy – wycofał projekt spod obrad i przeniósł na sejm 1780 r.

Archetti działał zza kulis „przy pomocy wrzawy, intryg, gróźb i złota”. Na sejmiki ruszyli zakonnicy, sączyć jad do uszu pijanej szlachty, swoje robili kapelani i spowiednicy magnatów. Urzędnikom tłumaczyli, że Kodeks wprowadzi ich odpowiedzialność karną; magnatom, że pozbawi ich tytułów książąt i hrabiów; szlachcie, że ograniczy jej władzę nad chłopami; hołocie szlacheckiej, że straci prawa polityczne. Na sejmiku w Środzie przygotowano zamach na życie Wybickiego. W ogóle nie podnoszono najważniejszej sprawy – ograniczenia przywilejów Kościoła – z obawy, że szlachta mogłaby to poprzeć. Ponieważ nikt nie czytał Kodeksu, ta intryga Kościoła trafiła na podatny grunt.

W tej sytuacji król postanowił powołać komisję sejmową do zbadania Kodeksu i wprowadzenia jakichś zmian. Zgodził się na to nawet… Stackelberg, ale… nie Kościół! Pallavicini pisał do Archettiego: „Ojciec Święty ufa Waszej Przewielebności i wierzy, że W.P. użyje wszelkich środków dla obalenia kodeksu”.

Na sejmie przekupieni przez nuncjusza posłowie wśród wrzawy zaczęli demonstracyjnie Kodeks drzeć i rzucać na ziemię. Sejm podjął uchwałę: „(…) tenże Zbiór Praw na zawsze uchylamy i na żadnym sejmie aby nie był wskrzeszany, mieć chcemy”. Wspaniałą okazję naprawy państwa 13 lat przed Konstytucją 3 maja zmarnował Polsce Kościół. Takie to są „zasługi Kościoła dla Polski”.

Chyba jednak największym udziałem Kościoła katolickiego w zachowaniu naszej niepodległości i przetrwaniu jako narodu dokonał popierając targowicę i wskazując drogę do drugiego rozbioru. Dużo obszerniej pisałem już o tym w osobnym wątku – „Konstytucja 3 maja a Kościół katolicki”, więc tylko w wielkim skrócie bo nijak pominąć takiej „zasługi” nie można.
Kler aktywnie popierał targowickich zdrajców, bo nie mógł się pogodzić z „bezbożnym, jakobińskim dziełem Konstytucji 3 maja”, postępowymi hasłami oraz utratą majątków, które Sejm Wielki przeznaczył na odbudowę wojska. Intrygował nuncjusz Saluzzo, który w listach do Rzymu przedstawiał Kołłątaja i Staszica jako jakobinów.

To papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił I rozbiór Polski. Wszak było tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, którą Kościół zwalczał jako jakobińską. Papież dążył też do wciągnięcia Rosji do wojny z rewolucją francuską. Nikt nie idzie na wojnę bez nadziei zdobyczy, najlepiej terytorialnych. Papież dał carycy jasny sygnał, że zapłaty należy szukać w Polsce. Toteż za trzy miesiące Rosja, pewna swego, uderzyła na Polskę.

To wróg Polski papież Pius VI pobłogosławił targowicę, „aby stworzenie konfederacji stało się początkiem spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej”. Wspomniany nuncjusz Saluzzo namawiał króla do przystąpienia do targowicy. Nic dziwnego, że wielu biskupów aktywnie działało wśród targowickich zdrajców. Ich kapelanem był biskup Sierakowski; przywódcą na Litwie – Kossakowski; Skarszewski zwolnił Polaków z przysięgi na wierność Konstytucji 3 maja; biskup Okęcki listem pasterskim zarządził modły o powodzenie targowicy i został cenzorem wydawnictw; działali bp. Massalski i Adam Naruszewicz.
Wdzięczna targowica przywróciła Kościołowi majątki, cenzurę wydawnictw i zwróciła oświatę. Tenże nuncjusz Saluzzo czynił starania o wysłanie polskiej kawalerii narodowej na wojnę z… rewolucyjną Francją!

Kolejny raz pomocną dłoń Kościół katolicki podał Polsce na „sejmie hańby” w Grodnie w 1793 r., pomagając Rosji i Prusom zalegalizować II rozbiór.

Po klęsce Polski w wojnie w 1792 r. i zaprowadzeniu rządów targowicy Rosja przysłała do Warszawy ambasadora Sieversa z zadaniem doprowadzenia do II rozbioru i ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm. Koszty, czyli łapówki, pokrywała do spółki z Prusami. Kościół był wdzięczny targowicy i Rosji za obalenie jakobińskiej Konstytucji 3 maja, przywrócenie mu edukacji młodzieży i majątków zabranych przez Sejm Wielki na odbudowę wojska polskiego. Toteż wśród głównych aktorów „sejmu hańby” byli biskupi:

-Skarszewski, targowicki podkanclerzy, ten sejm organizował.
-Kossakowski rosyjskim złotem przekupywał i dobierał posłów (67 dukatów od głowy)
-Massalski wygłaszał prorosyjskie mowy „o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”

W kościołach warszawskich czytano list pasterski bpa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, „ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.”
Kiedy już po II rozbiorze uproszony przez króla Stanisława Augusta kardynał protektor Polski Antici błagał papieża Piusa VI o interwencję na rzecz Polski, papież odpowiedział, że uważa ją za nieodpowiednią w obecnych okolicznościach, i radził kapitulację przed zaborcami. Ważniejsze dla Kościoła było utopienie we krwi rewolucji francuskiej.

Przedstawiłem tylko te największe klęski w naszej historii do czasu rozbiorów. Ja już pomijam takie drobnostki historyczne, które nie miały żadnego, bądź większego znaczenia dla historii Polski, takich choćby jak np. to, że w słynnym strajku dzieci we Wrześni przeciw nauczaniu modlitwy „Ojcze Nasz” po niemiecku zaprotestowali rodzice poprzez swoje dzieci a nie Kościół poprzez swoich funkcjonariuszy. Temat ich nie interesował i nie byli stroną w sporze – skąd my to znamy…

Do doprowadzenia do rozbiorów walnie przyczynił się Kościół katolicki. Fałszerze historii w sutannach czynią wszystko, by wymazać z pamięci narodu rolę Kościoła w rozbiorach. Wymazać, że katolicki kler sterował polską polityką i podporządkowywał ją interesom obcego państwa – Państwa Kościelnego. Przecież kanclerzem lub podkanclerzym zawsze był duchowny, prymas przewodniczył senatowi i był interreksem, a kościelne awanse zależały od wysługiwania się interesom Kościoła i cesarzy niemieckich.

Wychowawcami dzieci władców (także magnatów) byli prawie zawsze duchowni. Do tego Kościół dzierżył oświatę i jedyne wówczas masowe medium – ambonę. Kościół przez wieki miał monopol w edukacji Polaków, tylko na krótko przerwany epizodem wspaniałych szkół ewangelickich doby reformacji. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – proroczo napisał Jan Zamojski w akcie fundacyjnym swojej Akademii. To Kościół był piewcą złotej wolności, obrońcą wolnej elekcji i liberum veto. Potrzebował ich, aby utrzymać Polskę w stanie anarchii, by móc ją grabić bez przeszkód.

To Kościół katolicki wychowywał polską młodzież, zaszczepiał jej fanatyzm katolicki, kołtuństwo i anarchię. To Kościół katolicki zamordował Polskę. Najwięksi zdrajcy w naszej historii to m.in. kardynał Radziejowski, biskupi: św. Stanisław, Kossakowski, Massalski, Młodziejowski, Ostrowski, Trzebicki. Cywilni zdrajcy: Hieronim Radziejowski, Adam Poniński, Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i inni byli wychowankami szkół katolickich, w ogromnej większości jezuickich. To Kościół siał nietolerancję, pogardę. Efekt tego katolickiego ogłupiania był taki, że Polska od połowy XVII wieku nie wniosła do kultury europejskiej NIC! Nie mówiąc o nauce, zlikwidowanej zupełnie, wyciętej równo z trawą.

Wydarto Kościołowi edukację właściwie przypadkiem: papież w 1773 roku skasował zakon jezuitów. Z dnia na dzień w polskiej oświacie powstała pustka. Wykorzystał to król Stanisław August i doprowadził do powołania przez sejm Komisji Edukacji Narodowej. Dzieło KEN cofnęła targowica, która w 1792 roku zwróciła edukację Kościołowi. Trochę tego ziarna jednak wykiełkowało, mimo wysiłków kleru, by wszelką wolną myśl wytępić.

Odrębna kwestia to oświata ludu. Nawet KEN nie zrobiła tu wiele, bo nie zajmowali się nią jezuici, ale proboszczowie, a w praktyce organiści, często niepiśmienni. Katolicki program nauczania dla ludu to wkuwanie na pamięć katechizmu i śpiew kościelny. Jedynym awansem społecznym dla przywiązanego do ziemi pańszczyźnianego chłopa była ministrantura, potem stanowisko kościelnego lub organisty. Polski robotnik potrafił wykonać tylko prace proste, a na stanowiska techniczne sprowadzano Niemców, Czechów, nawet Holendrów, niemal zawsze ewangelików. Zaś o edukacji dziewcząt nie było w ogóle mowy! Trudno się dziwić, że polscy emigranci do USA w XIX w., ogłupieni przez Kościół analfabeci, zapracowali na słynne „Polish jokes”.

Dlatego budzi przerażenie, że mimo tych doświadczeń ponownie wpuszczono Kościół do szkół. Jest nadzieja (choć mała), że katolicki kamień u szyi, który topił polską oświatę przez wieki i opóźniał rozwój kraju, będzie w końcu odcięty.

Równocześnie Kościół praktycznie nie płacił podatków, nawet na obronę Polski. Wysilał się tylko czasem na subsidium charitativum, czyli podatek dobrowolny. Zawsze były to ochłapy. W roku 1775 (już po I rozbiorze) Kościół zaczął płacić 600 tys. zł rocznie. Zmusił ich do tego… rosyjski ambasador Stackelberg!

Tu ukazała się bezmyślność Kościoła. Pazerność odjęła mu rozum: skarby jakie sobie nagromadził zagrabili mu w czasie potopu Szwedzi. Owo doświadczenie niczego go nie nauczyło. Nachapał się ponownie, ale nadal nie chciał płacić podatków na obronę Polski i… znów Kościół został obrabowany podczas III wojny północnej przez Szwedów, Rosjan i Sasów.
Kler znowu zabrał się do wyłudzania pieniędzy od ogłupionych Polaków, nachapał się i… – dwie lekcje powinny wystarczyć – pewnie płacił wreszcie podatki? Ale przecież toż to Kościół katolicki, to i trzeci raz go oskubali – tym razem zaborcy. Potem jeszcze bolszewicy i hitlerowcy. Kościół przywilejami podatkowymi cieszy się nadal. Mało tego – Kościół jest jedynym podmiotem na który można przekazać darowiznę w nielimitowanej kwocie! Czy mam wyjaśniać jakie to niesie za sobą podatkowe nadużycia? Może w osobnym wątku…

Powyższe „zasługi” pomniejszyłem o wszelkie kościelne manipulacje przy obieraniu króli elekcyjnych, oraz związaną z tym stronniczością polityczną i konsekwencjami tych działań na dalsze losy naszego kraju, ponieważ opisałem już to w osobnym wątku:
http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13557

O tym jak Kościół zwalczał Konstytucję 3 maja, aktywnie popierał Targowicę – za co kilku biskupów zawisło też już pisałem:
http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13374

A o tym jak Kościół pozbawiał nas szans na odzyskanie Prus Książęcych jeszcze napiszę. W sumie od dawna mam już to gotowe ale muszę zweryfikować jeden dość bardzo istotny aczkolwiek na pierwszy rzut oka niewiarygodny szczegół. Dlatego muszę się upewnić o czym piszę aby móc odpierać ewentualne ataki. Na które mam nadzieję, że będę miał czas.

Mam ogromny żal do tzw. komuny, że przez choćby część okresu swoich rządów (np. na początku kiedy była jawnie wroga Kościołowi) nie nauczała w szkołach o powyższych jego „ZASŁUGACH”. Nijak nie mogę tego zrozumieć. Po co zabiegać o poparcie Kościoła w systemie totalitarnym mającego wszelkie atrybuty siły, którego nie wybrało i nie popiera społeczeństwo? A może właśnie to tu jest pies pogrzebany…?

Kardynał Dziwisz niedawno powiedział, że „Kościół nie zasłużył na to aby czuć się w Polsce obco” – czyżby? ”

Źródło: https://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=17525

judeochrystianizm-2

Zapisz

37 komentarzy

Filed under Polityka

37 responses to “Chrześcijaństwo i Kościół a upadek Polski

  1. Tomasz Wykuty

    Witam.
    Za ten obszerny tekst bardzo dziękuję. Na jego temat nie mam nic do dodania.
    Natomiast bardzo nie podoba mi się grafika zamieszczona pod opracowaniem. Oznakowanie starożytnego symbolu Ying-Yang żydowskimi symbolami jest moim zdaniem bardzo niestosowne.
    Ying-Yang symbolizuje odwieczną walkę Dobra ze Złem, Światła z Ciemnością. Jest Równowagą we Wszechświecie.
    Grafika pod tekstem podprogowo mówi, że obrzydliwa jahwistyczna gwiazda jest ta „dobra”, a obrzydliwa rzymska szubienica „zła’.
    A to przecież są symbole z tej samej SZEKLI. Awers i Rewers tej szekli.
    Oba bohomazy symbolizują skrajne ZŁO pochodzenia pustynnego, które z Równowagą mają tyle wspólnego, że służą jahvistom do podboju Gojów!…

    Lubię

    • Yin i yang to nie tylko znane każdemu „dzień i noc”, a przede wszystkim na pewno nie „dobro i zło”- to największy błąd w postrzeganiu tego symbolu. Nie rozstrzyga on bowiem co jest dobre, a co złe. Nie powinno się łączyć tego symbolu ściśle z religiami, jest on raczej graficznym przedstawieniem poglądów filozoficznych i sposobu postrzegania świata. Yin i yang to dwa różne pierwiastki tej samej całości – to jedność.

      I właśnie o tę jedność przeciwieństw – przeciwieństw pozornych: judaizmu i chrześcijaństwa – tu chodzi.

      Istnieje pięć zależności opisujących ten znak:

      1. Yin i yang są sobie przeciwstawne- noc- dzień, ciepło- zimno, kobieta- mężczyzna, białe- czarne, wdech- wydech, itd.
      2. Yin i yang mimo, iż przeciwne są jednością – kobieta i mężczyzna różnią się diametralnie, a jednak są tym samym gatunkiem człowieka.
      3. Yin i yang mają korzenie w sobie wzajemnie – tym samym są współzależne, śmierć ma korzenie w życiu i nie istnieje bez niego, tak samo jak życie nie istnieje bez śmierci.
      4. Yin i yang zawsze pozostają w równowadze – jeżeli jeden składnik maleje, drugi wzrasta, nigdy nic tylko nie ubywa, ani nic tylko nie wzrasta. Jeżeli posiadamy zbyt dużą ilość cech męskich (yang), tym mniej mamy cech żeńskich (yin)
      5. Yin i yang podlegają wzajemnej transformacji – mija dzień, zapada noc, ciepło zamienia się w chłód, życie przechodzi w śmierć.

      Lubię

      • Tomasz Wykuty

        Szanowny Panie Dariuszu.

        Bardzo serdecznie Panu dziękuję za tak obszerne wyjaśnienia.
        Jednak w dalszym ciągu nie pasuje mi, że się wyrażę tak kolokwialnie, umieszczenie na tym symbolu grafik jahvistycznych.
        Nawet po pańskich wyjaśnieniach nie odnajduję żadnego sensu, by kalać ten starożytny symbol dwiema stronami tej samej, jak już się wyraziłem, szekli.

        Bardzo serdecznie Pana pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

        Lubię

  2. julius

    Od stuleci kościół zaśmieca rasę aryjską żydami.

    „Więc wszystko w porządku. Kościół jest powszechny. Przyjmuje Żydów z radością. Sądzimy, że z największą „radością”, boć to jego twórcy i pierwsi wyznawcy. Alej jedno ale. Zaśmiecenie rasy słowiańskiej elementem obcym i szkodliwym, dokonywane przez kościół rzymski, będzie figurować na rachunku, który mu przedłoży w niedalekiej przyszłości Naród, po stronie „winien”.”

    (Z). (właściwie: Stanisław Grzanka)

    Lubię

  3. Tomasz Wykuty

    „[…]
    w XIX wieku bardzo nie na rękę było „odkryć”, że języki słowiańskie są najstarszymi językami świata, a wśród nich to właśnie język polski jest najbardziej archaiczny.
    Najbardziej nie na rękę było to oczywiście Niemcom, którzy wtedy kontrolowali całą słowiańszczyznę.
    Wyobraźcie sobie, co by się mogło stać, gdyby okazało się, że Niemcy niewolą kolebkę cywilizacji europejskiej!

    Dlatego lepiej było zrobić jak się zrobiło, czyli wmówić światu, że Słowianie nagle pojawili się w IX w. na środku Europy (chyba przylecieli z kosmosu, albo zmaterializowali się z niewolniczej energii, bo inaczej oficjalne fakty nie mają sensu).

    Nie mówili, nie robili, tylko mieszkali na drzewach i drapali się całe dnie pod pachami.
    Nagle przyszli chrześcijanie z błyszczącym krzyżem, wtedy Słowianie poczuli jego moc, zeszli z drzew, zjednoczyli się, stworzyli państwo, język i całą kulturę. Pierwszymi słowami były zapewne: „Boże, coś Polskę…”. […]

    https://wspanialarzeczpospolita.wordpress.com/2014/07/22/pierwsze-przykazanie-lingwistyki-zawsze-ignoruj-rdzen-slowianski/

    Liked by 1 osoba

  4. konik

    Katoliku polski, nie musisz już spłacać kredytu na niebo u kapłanów-zwodzicieli. Niebo (błogość, ekstazę) możesz wyprodukować sobie sam za pomocą technologii opartej na uniwersalnych zasadach Świętej Geometrii…

    https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2017/01/02/katoliku-polski-niebo-blogosc-ekstaze-mozesz-wyprodukowac-sobie-sam-za-pomoca-technologii-opartej-na-uniwersalnych-zasadach-swietej-geometrii/

    Lubię

  5. konik

    Watykan w czasie II wojny światowej był z Hitlerem, czy z Polską? Dzisiaj Watykan jest przeciw NWO, czy za NWO?

    Kilka istotnych pytań ku noworocznej refleksji postawionych przez Lesława Pietrasza z Roza TV.

    Lubię

  6. Tomasz Wykuty

    Katolacy, przeczytajcie to (ale najpierw przewietrzcie głowy), to dopiero „z butów wyskoczycie”!
    https://wspanialarzeczpospolita.wordpress.com/2014/07/22/lechici/

    P.S. Zacietrzewieni, zażydzeni do szczętu, katolacy dzięki tekstowi z powyższej linki „dowiodą”, że joszue był Polakiem, a oni sami są „zagubionym plemieniem israhell’a”…
    Ale na idiotów nie trzeba zwracać nadmiernej uwagi. Co najwyżej odseparowywać od normalnych ludzi, wysyłając nawiedzonych nad Jordan…

    Lubię

  7. Przecław

    Ciekawe opracowanie, jeszcze nie doczytałem do końca. Nie wiedziałem o tym, że Jefferson pisząc Konstytucję amerykańską przyznawał, że wzorował się na Konfederacji Warszawskiej. W związku z tym mam prośbę do Pana Kosiura, czy mógł by podać odpowiedni cytat, lub też źródło na którym opiera się to zdanie Jeffersona, ? Warto by je znać aby powoływać się w dyskusji z Amerykanami i Zachodnimi Europejczykami /pardon, Europejczykami bezprzymiotnikowymi, podczas gdy my jesteśmy określani jako Eastern Europeans, czyli inaczej podludzie/.
    Swoją drogą ja byłem przeświadczony, że Jefferson opierał się na dziele Wawrzyńca Goślickiego „De Optimo Senatore”, nie wiem czy tam jest bezpośrednie odniesienie do Konferencji Warszawskiej, chyba nie bo Goślicki był biskupem i jego grobowiec można zwiedzać w Katedrze Poznańskiej.

    Lubię

    • Zachęcam Pana do samodzielnych poszukiwań – niestety, tekst nie jest mojego autorstwa, dlatego podałem jego źródło:
      https://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=17525

      Lubię

      • Przecław

        Nie jestem ekspertem od Konfederacji Warszawskiej vs Unii Brzeskiej, a przestudiowanie tego tematu, wszystkich za, przeciw i jeśli, zabrało by mi sporo czasu, którego teraz nie mam. Znam natomiast dobrze temat wojny RP vs Moskwa 1609-1619, a ściślej 1609-1612, którą uważam za punkt zwrotny w historii obu krajów tj Polski i Rosji. Na tej podstawie mogę ocenić postać króla Zygmunta III jako osobę kierującą się w większym stopniu wąsko pojętym interesem własnym niż interesem państwa którym rządził, tj Rzeczypospolitej. Dlatego decyzję Zygmunta o szturmie Smoleńska, który rozpoczął się blisko rok po zwycięstwie pod Kłuszynem, uważam nie tylko za błąd, ale świadome sprzeniewierzenie się własnemu krajowi. Między 29 marca 1611 a początkiem czerwca 1611 nastąpiły fatalne wydarzenia, które spowodowały nieustający konflikt miedzy Polską a Rosją, który trwa do tej pory. Gdyby nie jego decyzja, dziś byli byśmy pierwszym krajem świata, a nasz język stał by się pierwszym językiem międzynarodowym, na co niewątpliwie zasłużył i co jest jego naturalnym powołaniem.

        Liked by 1 osoba

      • Przecław

        Może powiem jeszcze inaczej, gdy w grę wchodził interes osobisty vs interes państwa Zygmunt III zawsze wybierał interes osobisty. Dla tego należy mu się hańba, pomimo faktu że Polska była u szczytu potęgi, co z tego , bo a jego sprawą weszła na równinę pochyłą.

        Lubię

  8. Alija

    Czy nie widać podobieństwa dzisiaj?. Widocznie historia” uczy nas tego, że niczego nas nigdy nie nauczy „

    Lubię

  9. Powyższy opis arcyszkodliwości żydo-kk i żydo-katolicyzmu dla polskiej racji stanu godny jest pochwały. Brakuje mi w nim zaznaczenia ważnego faktu, a mianowicie tego, że po ogólnonarodowym buncie antykościelnym w czasach Bolesława Zapomnianego (wymazanego z naszej historii przez katolactfo) żydo-katolicyzm został krajowi narzucony brutalną obcą interwencją siłami Niemców, Czechów i Rusinów. Pacyfikację kraju nadzorowali herszt watykanu i cesarz niemiecki. Po krwawej pacyfikacji na tronie osadzili oni marionetkę watykańsko-niemiecką – mnicha Kazimierza.

    Przy królu-jezuicie III Wazie należy także wspomnieć o wprowadzonym przez niego w 1588 roku prawie z podpuszczenia biskupów i jezuitów „nawracających” kogo się dało i jak się dało na żydo-katolicyzm: „Jeśliby Żyd który, albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda osoba i potomstwo ich za szlachcica poczytywani być mają”. To od wtedy zaczęło się biologiczne zażydzanie szlachty, katoliczonej/zażydzanej jeszcze duchowo przez jezuitów i kler. I kto wie, czy nie głównie za to Waza ma w Warszawie jego „kolumnę”.

    Mam tylko ogromne zastrzeżenia odnośnie pochwał wobec konstytucji 3 maja. Była ona arcyszkodliwa. Przy jej okazji widać jest gołym okiem rozbicie polskojęzycznego kleru na prorosyjski i proniemiecki. Prorosyjski poparł Targowicę a proniemiecki współtworzył konstytucję. Godził się nawet na podatek nałożony kk, byleby wyrwać Rz’plitą z orbity rosyjskiej i wydać ją Niemcom.

    Tylko jedno postanowienie konstytucji było dobre – nałożenie podatku 20 % (i tak za mało) na kk. Prawie cała reszta była katastrofą. Oddanie tronu po śmierci Poniatowskiego w dziedziczne – na zawsze – władanie Saksończykom było realizacją marzeń cesarzy niemieckich i krzyżaków. Im się to nie udało. Udało się 3-cio-majowcom – tron Rzeczypospolitej miał stać się prywatną dziedziczną własnością Niemców z Saksonii. Wprawdzie wzmocnienie tronu poprzez zniesienie liberum veto teoretycznie było dobre, ale wzmocniono tron dla niemieckiej dynastii. I niemożliwe było już zawetowanie działań niemieckiego króla.
    Kolejną katastrofalną „pomyłką” konstytucji było to, że otwierała ona drzwi niemieckiemu i żydowskiemu bogatemu mieszczaństwu do kupowania ziemi a nawet tytułów szlacheckich z jednoczesnym pozbawieniem praw politycznych biedoty szlacheckiej, głównie polskiej, nie posiadającej majątków ziemskich – a takiej „gołoty” szlacheckiej wtedy było najwięcej. Tak więc dzięki konstytucji awansować mogło politycznie żydowskie i niemieckie bogate mieszczaństwo, natomiast niezamożny żywioł polski, nawet szlachecki, zepchnięty został na margines. I jeśli się pamięta o prawie wprowadzonym przez Zygmunta III Wazę to można założyć, że bogata szlachta, nadal posiadająca polityczne wpływy w sejmie, była mocno zażydzona. Państwo wymykało się więc z polskich rąk, mimo, że konstytucja zlikwidowała wielonarodowość Rzeczypospolitej przemieniając ją w unitarne „Królestwo Polskie”, w którym Polacy niestety coraz bardziej tracili wpływ na państwo. A tam, gdzie je posiadali, dalej w sumie podkładali kolejne miny pod jego fundamenty. Katastrofą dla kraju było uznanie „Królestwa Polskiego” konstytucyjną monarchią wyznaniową – państwem katolickim. Tym samym konstytucyjnie na margines społeczny zepchnięci zostali protestanci, także polskojęzyczni, oraz przede wszystkim prawosławni, którzy liczebnością dorównywali katolikom. A jako że nadal obowiązywało wówczas katolickie prawo wprowadzone w 1668 roku, karzące śmiercią odstępstwo od katolicyzmu, sytuacja niekatolików, a także powątpiewających katolików gotowych do porzucenia tej nadjordańskiej dżumy, w państwie wyznaniowym, katolickim stawała się katastrofalna.

    Konstytucja nie zrobiła dla poprawy losu chłopów absolutnie nic! I w tej sprawie okazała się katastrofą – promowała obce mieszczaństwo, tron oddała obcym, a rodzimą ludność chłopską nadal trzymała w jarzmie – coraz bardziej obcym. Chłopów od dawna karmiono wyłącznie obiecankami cacankami, gdy kraj ginął, ale gdy niebezpieczeństwo mijało, zapędzano go ponownie do pańszczyzny. I nadaj uciskano, wyzyskiwano i traktowano jak bydło.

    Przypomnę, jak to podczas szwedzkiego potopu szwedzki podrzutek i watykański wasal Jan Kazimierz w Lwowie, przy okazji uznania żydówki Miriam „królową” ślubował między innymi poprawę losu chłopów. Gdy „potop” minął nie zrobiono dla chłopów nic.
    Rozbudowa armii gwarantowana konstytucją byłaby dobra, gdyby armia bronić miała racji stanu państwa a nie służyć interesom watykańskim i niemieckim (po śmierci Poniatowskiego).

    Także krytykę Targowicy uważam za przesadzoną. Tworzyli ją przede wszystkim Rusini i Litwini, w większości nie katolicy (prawosławni i protestanci). Oni nie chcieli być obywatelami drugiej kategorii w „Królestwie Polskim” tylko dlatego, że nie byli Polakami i katolikami. Rosja oczywiście poparła targowicę, widząc że Rzeczypospolita może wpaść w niemieckie łapska. Saksończyk naturalnie udawał, że to nie jego sprawka ale i konstytucja i rezurekcja kościuszkowska były sterowane z Drezna, gdyż ich ew. sukces oddawał Saksończykom tron polski w dziedziczne władanie.

    Rzeczypospolita schyłku XVIII wieku była nadal potencjalnie potężnym państwem. Gdyby udało się ściągnąć pod jeden sztandar Polaków, Rusinów, Litwinów, katolików, prawosławnych, protestantów – państwo było w stanie rozwalić i unicestwić Prusy, na Rosji wymusić zwrot ziem straconych po powstaniu Chmielnickiego i ustanowić trwałe dobrosąsiedzkie stosunki. Konieczne było jednak wprowadzenie gwarantowanej i przestrzeganej tolerancji religijnej, zaprzestanie nachalnego katoliczenia Ukrainy, prawosławnych i protestantów, zaprzestanie polszczenia Litwy i Ukrainy, uznanie Rusinów i Litwinów równoprawnymi współobywatelami. No i należało kk całkowicie wywalić z polityki, biskupów wypędzić z sejmu i senatu i zacząć realizować politykę służącą państwu a nie kościołowi.

    Konstytucja zamiast usunąć trzy główne przyczyny upadku państwa jeszcze je wzmacniała:

    1. Utrwaliła supremację katolicyzmu i zepchnięcie na margines polityczny prawosławnych i protestantów. Przy czym należy pamiętać, że katolicy stanowili w Rzeczypospolitej przed I rozbiorem ledwo ok. 40 % mieszkańców. Choć i te dane są zawyżone, bo za katolików zaliczają całą polską wieś, a ta była znacznie bardziej pogańska niż żydo-katolicka.

    2. Utworzyła Królestwo Polskie zamiast Rzeczypospolitej Trojga Narodów – Polaków Rusinów i Litwinów. Tuż przed I rozbiorem ludność polska stanowiła ok. 42 % mieszkańców. Rusinów było tyle samo. A Litwinom, choć było ich dużo mniej, należała się nargoda za Jagiełłę. Bez niego nie byłoby potężnej Jagielońskiej Rzeczypospolitej.

    3. Zamiast odciąć kk od polityki, oświatę od duszpastuchów, zamiast zapędzić kler do kruchty, odebrać mu gigantyczne latyfundia na rzecz armii, oświaty i poprawy losu chłopów nadal utrzymywała konstytucja uprzywilejowaną pozycję kleru i kościoła w państwie.

    Uchwalenie konstytucji niby dla ratowania Polski przypomina mi próbę wyleczenie nałogowego palacza zwykłych papierosów heroiną. No i przedawkowano…

    Lubię

  10. Ewik

    A czy wy historycy amatorzy od pisania bajek wiecie, że Bolesław Śmiały został królem w 1076 i był nim do 11 kwietnia 1079.

    A królem został dzięki staraniom właśnie biskupa Stanisława, którego potem zamordował. Więc nie mógł „odbudować potęgi Chrobrego” w tak krótkim czasie do tego w 1079, panie Kosiur.

    A czy wy wiecie, ze do wypędzenie krola Bolesława przyczynił sie jego młodszy brat Władysław Herman.

    Lubię

  11. Ewik

    A czy wy wiecie, ze obrażenia czaszki św. Stanisława analizowane przez patologów w 1963 roku za pozwoleniem władz kościelnych jednoznacznie wskazują na rany zadane w tył głowy przy pomocy podłużnego, metalowego, tępego narzędzia. Uderzenie, zadane św. Stanisławowi w głowę przez króla (jak głosi tradycja) lub przez jego zbirów, było śmiertelne. Fakt wymierzenia kary cielesnej biskupowi było według ówczesnych pojęć i praktyki czymś niesłychanym

    Lubię

  12. Ewik

    A czy wy wiecie że pojęcie zdrady, o której pisał Gall Anonim, było w tamtych czasach rozumiane jako „panom przyrodzonym nie dochowują wiary” co oznaczało „buntują się lub dążą do zmiany panującego”. Nie było rozumiane jako działanie na szkodę kraju we współpracy z obcymi.

    Lubię

  13. Ewik

    A czy wy wiecie że otwierając grób biskupa na Skałce w celu przeniesienia zwłok na Wawel, natknięto się na zwłoki w całości.
    Dla zdrajców karą wówczas przewidzianą było poćwiartowanie, a „Membrum” oznaczało w istocie okaleczenie, czyli obcięcie członków (wyłupienie oczu, obcięcie nosa, uszu, rąk, nóg), a nie poćwiartowanie, które w Europie stosowano od XIII wieku, a na terenie Polski dopiero od XV wieku. Średniowieczne prawodawstwo dokładnie rozróżniało

    Biskup zmarł w skutek uszkodzenia czaszki, jak wiadomo został zamordowany w trakcie sprawowania Mszy św. A tak kar, zwłaszcza po legalnych procesach nie wykonywano.

    Lubię

  14. Ewik

    A czy wy wiecie, święty Stanisław został mianowany na tron biskupi w Krakowie w 1072 roku przez …. księcia Bolesława Śmiałego.

    I panie Kosiur bp. Stanisław został kanonizowany w 1253r.

    Lubię

  15. Ewik

    A czy wiecie, że biskup Stanisław sprowadził do Polski legatów rzymskich, zorganizował od nowa metropolię gnieźnieńską, dzięki wskrzeszeniu metropolii gnieźnieńskiej, ustały pretensje metropolii magdeburskiej do zwierzchnictwa nad diecezjami polskimi.

    Była bardzo dobra komitywa między królem i biskupem jeszcze przed 1072, dopiero w 1079 musiało dojść do jakiegoś wydarzenia , które doprowadziło, że król targnął się na życie biskupa, jednak bezpośrednich dowodów, co było przedmiotem konfliktu nie ma.

    Jest to wielokrotnie dyskutowany w nauce problem. Nie istnieją żadne podstawy źródłowe do traktowania św. Stanisława jako zdrajcy w dzisiejszym tego słowa znaczeniu

    Lubię

    • Anonim

      To dowodzi jedynie że Kościół uprawiał politykę, brudną politykę, bo innej nie ma. Gdy idzie o władzę , stanowiska i duże pieniądze, z ludzi wylaza najgorsze gadzie instynkty. I oni smia wycierac sobie gębę etyką i moralnością. Slusznie śpiewał zyd Krzysztof Skiba ” kościół państwo zawsze w parze – kierat, wóda i ołtarze „

      Lubię

  16. Ewik

    Nie ma też żadnych dowodów na odbycie się jakiegoś procesu i skazaniu biskupa na śmierć przez Sąd. Jest natomiast próba dopasowania średniowiecznych realiów prawnych do oczekiwań współczesnego człowieka, myślącego dzisiejszymi kategoriami: przedstawienie zarzutów, przewód sądowy, wymierzenie kary.

    Ponadto z kronik wiadomo, ze krół Bolesław był bardzo porywczy, narwany, też lekkomyślny. Pan Kosiur wychwala Bolesława zawzięcie powołując sie na Galla Anonima, jednak sam Gall napisał jak to Bolesława Czesi wywiedli w pole, czy opisał spotkanie Bolesława z księciem ruskim: Prosił zatem Bolesława Śmiałego ustanowiony przezeń król, by wyjechał naprzeciw niego i oddał mu pocałunek pokoju, dla czci jego narodu, Bolesław zgodził się na to pod warunkiem, że rusin da tyle grzywien złota ile jest kroków konia od kwatery Bolesława do miejsca spotkania. Rusin dał czego Bolesław zażądał, a gdy do spotkania doszło, Bolesław z konia nie zsiadł i wytargał rusina ze śmiechem za brodę.

    Zatem jak widać wszystko przedstawia sie nieco inaczej, a bardzo powierzchowne analizy źródeł, a w większości analizy bez źródeł pana Kosiura , wymagają pracochłonnego zweryfikowania, gdyż nie należy brać „opowiadań” za treści historyczne.

    Lubię

  17. Ewik

    A dla zainteresowanych prawdziwą historią wydarzeń, a nie antychrześcijańską haggadą to najprawdopodobniejszą przyczyną było:

    „Konflikt św. Stanisława z Bolesławem Śmiałym tkwił korzeniami w pogmatwanej sytuacji wewnętrznej państwa i ekspansywnej polityce ruskiej króla, jak opisywał to bp Wincenty Kadłubek. Niezwykle długa kampania ruska rycerstwa polskiego w 1077-1078, a może nawet 1079 roku (można przypuszczać, że trwała kilkanaście miesięcy, podczas kiedy zwykle kampanie trwały najwyżej kilka miesięcy) pociągnęła za sobą fatalne następstwa w kraju.
    Odżyły separatystyczne tendencje dzielnic plemiennych, uaktywniła się możno- władcza opozycja skupiona wokół księcia Władysława Hermana, do tego w niektórych częściach kraju miało dojść do niebezpiecznych zaburzeń społecznych.

    Lubię

  18. Ewik

    Gall Anonim wspominał o „niewolnikach, którzy powstali na panów, wyzwoleńcach przeciw szlachetnie urodzonym”, którzy „żony ich pobrali sobie w sprośny sposób” Informacje o fermencie wewnętrznym dotarły do rycerzy przebywających na Rusi, którzy wobec bolesławowego braku zainteresowania losem kraju opuścili go, wracając do Polski. Król szalony z wściekłości (Kadłubek pisał o całkowitej odmianie charakteru Bolesława) po powrocie do kraju rozpoczął swoje surowe rozliczanie faktycznych i domniemanych zdrajców i winnych, tym bardziej, że okoliczności klęski jego polityki ruskiej wzmacniały żądzę zemsty.

    Lubię

  19. Ewik

    W pierwszym rzędzie kara dotknęła dezerterów, winnych zdrady feudalnej władcy. Nie zaspokoiło to jednak żądzy krwi Bolesława, który, jak chcą kronikarze, posunął się do „skrytobójstw” oraz bestialskiego postępowania względem „niewiernych” kobiet, którym „mężowie przebaczyli” Jednak kielich goryczy przepełnił się wraz z okrutnym postępowaniem względem dzieci urodzonych w czasie wyprawy kijowskiej z nieprawego łoża.

    Lubię

  20. Zdzich

    Opolczyk nie odpowiadaj .Jego celem jest robienie syfu na WPS swoimi idiotyzmami . Znowu temat będzie miał 150 wpisów.
    Ewik maro nadjordańka , ktora mnie prześladujesz w najgorszych snach wracaj do ziemi świętej .Weg do ziemi świętej i nie truj nam dupy swoimi bajkami . Człowieku ty masz wyobrażnię .
    Opolczyk nie odpowiadaj jahwiście .Błagam cię .

    Lubię

  21. Zdzich

    PAZIEM kasować to gówno .

    Lubię

  22. Zdzich

    Bajki czlowieku piszesz w które wierzono w latach 90 .Dziś w te bajdurzenie mało kto wierzy .
    Napisze ci tak :
    bodajże na prośbę Wojtyły powstała komisja historyków czy histeryków , która miała zbadać winę czy niewinność Stanislawa .
    Historycy po długiej robocie ustalili ,ze wina Stanisława jest 100% .
    Taką odpowiedz zawieżli Wojtyle do Watykanu .
    Mniej więcej odpowiedz Wojtyły :
    w zasadzie jakie to ma znaczenie winny czy nie .Wazne ,że w Polsce jest od 1000 lat chrześcijanśtwo .to jest najważniejsze .
    i przestań juz człowieku pierd…. te swoje dyrdymały ze zródeł z lat 80 czy 90 .Dziś mamy 2017 rok i nikt w dziadka mroza nie wierzy .

    Lubię

  23. Zdzich

    Wy cholerni nadjordańscy rycerze zeście tak Szczodrego znienawidzili zeście mu spreparowali chorobą psychiczną ,aby go w historiografii skompromitować i zniszczyć .
    Idioci Szczodry nie był pierwszym królem , który tak ukarał duchownego i to całkowicie słusznie za spisek .
    Czytaj historię Anglii to dowiesz się Ewiku cipciku kto pierwszy przez obcięcie członków wyj … duchownego w powietrze .
    Wam najlepiej wychodzi klamstwo i obluda.

    Lubię

    • Ewik.

      Weź Zdzichu pierwszy raz do ręki kronikę Galla Anonima i poczytaj sobie.

      Lubię

      • Zdzich

        Głupia zakonnico już ci nawet najgłupszy magisterek na uczelni powie , że Gall Anonim był niewiarygodny kłamał i bajał niesamowicie zresztą tak jak dzisiejsi chazarzy w Polin bajają i kłamią oraz skłócają naród.
        Wiesz czemu Anonim bajał?
        bo palił jointy zakonnico .

        Lubię

      • Ewik.

        Następnym królem po Bolesławie Śmiałym od 1079r. został Władysław Herman do czasu swej śmierci ok. 1102r. Kolejny biskup krakowski Lambert III został powołany dopiero w 1082 r. był nim do 1101r.

        To pan Kosiur powołał się na Galla Anonima, więc tak nie parskaj jadem przeciw faktom, dla ciebie nawet najgłupszy tekst będzie dobry, oby tylko był antykatolicki.

        Lubię

  24. Przecław

    Opolczyk ma rację. Konstytucja 3 Maja była arcyszkodliwa, to produkt dywersji Prus i ich masońskiej władzy, psa łańcuchowego lichwiarzy londyńskich. W tej sytuacji tak opluwana Targowica była lepszym rozwiązaniem. Kto pamięta, że wojska Targowicy broniły Gdańska przez miesiąc przed oblężeniem Prusaków i nigdy by się nie poddały, gdyby nie zdrada Rosji pod Katarzyną II, która miała być gwarantką Polski. Należy także pamiętać, że to były ostatnie podrygi Katarzyny, agentki brytyjskiej, wkrótce po jej zgonie karta się odwróciła i znów była wielka szansa dla Polski. Ten fakt jest całkowicie zatajony, wyrzucony z polskiej pamięci, bo burzy wszelkie stereotypy.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s