Spór o historyczność Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta

Na rycinie: z lewej Mieszko II Lambert, z prawej Kazimierz Odszczepieniec,

po środku Bolesław II Pogański

Staramy nie mieszać się do sporów między stronami, ale w związku z tym, że przedmiotowy spór dotyczy bardzo istotnych kwestii historycznych w dziejach Polski o dalekosiężnych, bo sięgającym współczesności konsekwencjach dla narodowo-państwowo bytu Polaków – publikujemy niniejszy tekst.

PZ

 

W odpowiedzi turbokatolikowi Arturowi W i kilku jego przydupasom…

 

Artur W – pierwszy z prawej

.

Ciąg dalszy sporu o historyczność Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta, wymazanego wolą biskupów z pocztu władców i z historii państwa Piastów.
.
Niedawno poinformowano mnie o krótkim tekściku pod moim adresem na stronie Artura W.
http://sigillumauthenticum.blogspot.de/2017/02/w-sprawie-pomowien-andrzeja-szuberta.html
.
Była to jego odpowiedź na mój tekst, w którym zdemaskowałem jego turbokatolickie kłamstwa i wymysły odnośnie wymazanego z naszej historii przez biskupów kk Bolesława II:
https://opolczykpl.wordpress.com/2017/02/08/boleslaw-ii-poganski-czyli-o-tym-jak-turbo-katolik-artur-w-z-kola-naukowego-historykow-uniwersytetu-judeojagielonskiego-robi-za-koscielnego-falszerza-historii-panstwa
.
Zastanawiałem się, czy na tę zaczepkę i groźby zadenuncjowania mnie odpowiedzieć. Zapytałem nawet o to trójkę przyjaciół. Ostatecznie zdecydowałem się odpowiedzieć publicznie wpisem na blogu. Odpowiadam przede wszystkim dlatego, aby Artur W i jego przydupasy – komentatorzy pod rzeczonym tekstem – nie odnieśli wrażenia, że boję się podnieść rzuconą mi rękawicę. Nie pękam przed takimi osobnikami.
.
A więc…
.
Artur W jest przede wszystkim tchórzem. I to z dwóch powodów:
.
1) Łże on, że nie podejmuje ze mną dyskusji na temat, gdyż dyskwalifikują mnie używane przeze mnie, jak to on nazwał, przekłamania, inwektywy i epitety. Owszem, użyłem pod jego adresem kilka dosadnych, ale całkowiecie uzasadnionych zwrotów i określeń. Np. ponieważ celowo i z premedytacją próbuje utrzymać on kościelną, żydo-katolicką wersję o nieistnieniu Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta, zasługuje na przydomek turbokatolik. Bo to właśnie turbokatolicy fałszują np. naszą historię w celu wykazania, że wszyscy mieszkańcy państwa Piastów od 966 roku (czyli od domniemanej daty fikcyjnego krztu Mieszka) byli gorliwymi katolikami. A jako że postać Bolesława II i powszechny antykościelny (i antyfeudalny) bunt w jego czasach burzy wizję Polaków – gorliwych od 966 roku katolików – kk robi wszystko, także łapskami usłużnych pseudohistoryków i publicystów, aby utrzymać propagandowe kłamstwo, jakoby Bolesław II nazwany „Zapomnianym” nie istniał. I w tej właśnie roli turbokatolickiego propagandysty Artur W żyły z siebie wypruwa, aby udowodnić owo turbokatolickie propagandowe kłamstwo, będące równocześnie fałszowaniem naszej historii przez kk i jego gorliwe sługi. Nie miał jednak Artur W odwagi podjąć ze mną rzeczowej i merytorycznej dyskusji na temat historyczności Bolesława II, gdyż merytoryczne i rzeczowe argumenty poświadczające jego historyczność, jakie przytoczyłem, są nie do podważenia. Artur W wie o tym, boi się więc podjąć ze mną merytoryczną dyskusję, wiedząc z góry, że ją przegra. I stąd tchórzliwie zasłania się moimi domniemanymi pomówieniami i inwektywami. Po prostu boi się konfrontacji na argumenty.
.
2) Jest tchórzem i z tego powodu, że demaskując publicznie (choć w sumie zasłużenie) niewyobrażalne brednie Bieszki, Szydłowskiego i innych świrów robił to anonimowo. Jeśli ktoś publicznie inną osobę wymienioną imiennie poddaje krytyce, powinien mieć odwagę występowania z otwartą przyłbicą, a nie tchórzliwie ukrywać się pod nickiem Sygillusz, jak Artur W sygnował dotychczas wszystkie jego teksty. Tylko tchórz anonimowo publicznie kopie innych po kostkach, nawet gdy ma rację. I straszy denuncjacją do organów ścigania, gdy ktoś wrzuci w sieci jego zdjęcie oraz poda jego imię i pierwszą literę nazwiska. Czyżby Artur W bał się, że jakiś turbolechita obije mu gębę?
.

Artur W jest także kłamcą.

.
– Kłamie w tytule lutowego „oświadczenia”, że niby go „pomówiłem”. Nigdzie go nie pomawiałem – wykazałem jedynie jego ahistoryczne propagandowe łgarstwa i naciągane „argumenty” odnośnie Bolesława II.
.

– Kłamie twierdząc, że udostępniłem jego dane [osobowe]. Przecież jego nazwiska nie ujawniłem, choć je znałem. To on wymienił w tytule jego „oświadczenia” moje nazwisko. Tak to turbokatolicki propagandysta odwraca kota ogonem.

.
– Kłamie o Bolesławie II, że niby nie istniał.
.
– Kłamie też, że o Bolesławie II nie wspominają żadne źródła przed wiekiem XIV,
.

Tu jeszcze pewna uwaga. Zwrotu turbokatolicy zacząłem używać właśnie za sprawką strony Artura W. To u niego pierwszy raz zetknąłem się z określeniami „turbosłowianie” i  „turbolechici”, używanymi na jego stronie pod adresem wyznawców Imperium Lechii. Tu przyznam, że określenie to w sumie jest adekwatne w stosunku do turbolechickich świrów. Ale per analogiam zacząłem w stosunku do załganych katolickich propagandystów i gorliwych katolików używać zwrotu turbokatolicy. I ten zwrot wobec nich jest równie uzasadniony. A to, że Artur W jest turbokatolickim propagandystą, lansującym załganą turbokatolicką historię państwa Piastów bez pogańskiego Bolesława II, zmarłego w roku 1038, jest faktem oczywistym samo się potwierdzającym – jeśli ktoś wobec niepodważalnych dowodów historyczności Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta, z uporem maniaka temu zaprzecza, służy interesom załganej turbokatolickiej propagandy i interesom jedeo-kk.

.
Artur W zasługuje także na określenie turbogermanina. Wszak propaguje szowinistyczną niemiecką allochtoniczną wersję historii, jakoby Słowianie nad Wisłę, Odrę i Łabę, gdzie wcześniej rzekomo mieszkały ludy germańskie, przybyli dopiero we wczesnym średniowieczu. Wymyślili to niemieccy szowiniści, aby niemiecki Drang nach Ost wyglądał nie na podbój słowiańskich ziem, a na uprawomocniony niemiecki powrót na „prastare germańskie ziemie” odebrane im rzekomo przez Słowian. A i UJ jak najbardziej zasługuje na określenie Uniwersytet Judeojagielloński:
.
– Nie ja wymyśliłem określenie judeochrześcijaństwo. Jest używane od dawna przez wielu autorów i publicystów. Ma pokazywać judaistyczne/żydowskie korzenie i treść krystowierstwa. Sam używam dosadniejszego określenia – żydo-krystowierstwo – czy w odniesieniu do katolicyzmu – żydo-katolicyzm. Gdyż jest żydowskiego pochodzenia, jest kultem żydowskich idoli i żydowskich wymysłów.
.
– UJ jako Akademia Krakowska przez wieki był oficjalnym żydo-katolickim (judeokrystowierczym) cenzorem.
.
– UJ storpedował pracę dr Urszuli Lewickiej-Rojewskiej – i to w momencie gdy opracowała ona już przekład dzieł arabskiego historyka  Al-Masudiego mający ukazać się w serii Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny. UJ zamknął po prostu Pracownię Źródeł Orientalnych i Numizmatyki, w której ona pracowała. Przez to uniemożliwiły władze UJ publikację jej pracy nt Słowiańszczyzny:
.
– Zamiast tego władze UJ wdały się w konszachty z wojskiem:
.
A jako że „polskie” wojsko jest wasalem NATO, a NATO podlega judeocentrykom (żydo-banksterom-globalistom, syjonistom i ich usłużnym szabas-gojom) i realizuje ich interesy…
.
…oraz bierze udział w wojnach m.in w interesie Izraela:

…tak więc i UJ wchodząc w bezpośrednie konszachty z wojskiem wspiera zbrodnicze działania judeocentryków i służy izraelskim (a więc judeo…) interesom.

.

– Nadal też, mimo oficjalnego rozdziału kk od państwa i mimo oficjalnie świeckiego charakteru państwa i samego UJ, tak jakoś „kształci” on absolwentów, że ci nadal gorliwie – jak właśnie Artur W – służą judeochrześcijańskiej, a ściślej mówiąc żydo-katolickiej propagandzie i pomagają żydo-kk w dalszym upartym fałszowaniu historii naszego państwa – choćby w sprawie Bolesława II. Tak więc nazwa Uniwersytet Judeojagielloński, przez to że służy on nadal judeochrześcijańskiemu praniu mózgów, oraz interesom judeocentryków i Izraela, jest uzasadaniona.
.
W całości podtrzymuję moje merytoryczne dowody na historyczność Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta. Gdyby nie istniał, nie wymieniałaby jego imienia żadna kościelna kronika ani żaden kronikarz. A tymczasem pisały o nim:
.
– Kronika Wielkopolska.
Tu przypomnę Arturowi W, że wybitny znawca historii średniowiecza i państwa Piastów, historyk Tadeusz Wojciechowski…
.
…wykazał, że Kronika Wielkopolska była pisana na podstawie jakiegoś starszego zaginionego źródła, które do naszych czasów nie przetrwało.
.
– Roczniki kapituły krakowskiej (gdzie zapisano, że w roku 1038 zmarł król Bolesław. Nie mógł to być Chrobry, zmarły w 1025 roku, ani następny po nim Bolesław, w oficjalnej kościelnej wersji historii państwa Piastów, Szczodry, zmarły 1081 lub 1082.
.
– O Bolesławie II Pogańskim wspomiał Wincenty z Kielczy. W połowie XIII w. napisał: „Zostało po nim [Mieszku II] dwóch synów, starszy Bolesław i małoletni Kazimierz. Po starszeństwie zasiada na tronie pierworodny Bolesław”.
.
Ponadto, gdyby pogański Bolesław II nie istniał, to „Kodeks tyniecki” Bolesława Szczodrego/Śmiałego nie nazwałby Bolesławem III, a „Rocznik małopolski” Bolesława Krzywoustego nie nazwałby Bolesławem IV. Skoro to jednak miało miejsce, to musiał pomiędzy Bolesławem I (Chrobrym) a nimi istnieć kolejny Bolesław – właśnie ten wymazany z naszej historii wolą panów biskupów:
.
„…i choć odznaczony został koroną królewską, nie policzony został nawet w liczbie królów i książąt polskich dla wielkiej nieprawości swojej”.
.
Krok ten był całkowicie zrozumiały – żydo-katolicki kler jeszcze w XIII i XIV wieku (w wiekach następnych zresztą też) jak diabeł święconej wody bał się nawrotu pogaństwa. Które nadal w kraju było silne. Wszak jeszcze w XV wieku synod biskupów w Poznaniu (Artur W może to sprawdzić) potępiał utrzymujące się w Wielkopolsce pogaństwo. Choć została ona poddana katoliczeniu przez Piastów jako pierwsza. Pany biskupy znali też kronikę Nestora i ten zapis: „Wybuchł w ziemi Lachów bunt, powstali chłopi i pozabijali swoich biskupów…”. Znali i kronikę Galla Anonima i jego zapisy: „Rzucili się na swych panów i sięgnęli po wła­dzę… Przeciw biskupom i kapłanom bożym rozpo­częli bunt i jednych mieczem, drugich kamieniami pomordowali”. Wiedzieli też jak to się zakończyło: „Kraj Polan stał się jedna wielką pustynią bezlud­nym opuszczonym pustkowiem, cmentarzyskiem ruin i zgliszcz”. I właśnie z tego powodu próbowali zatrzeć pamięć o Bolesławie II, który stał na czele największego w historii państwa piastowskiego antykościelnego buntu !!!
.
 
W tym miejscu informuję Artura W, że nie opublikowałem pod jego adresem żadnych kłamstw czy pomówień i w związku z tym nie zamierzam usuwać ani zmieniać mojego o nim tekstu. A straszyć organami ścigania to może takich tchórzy jak on sam, anonimowo kopiących po kostkach turbolechitów. Mnie na strach nie weźmie.
.
Na koniec jeszcze kilka słówek należy się przynajmniej trzem pierwszym z brzegu „komentatorom” – przydupasom Artura W. I tak „Anonimowy” w poniższym komentarzu
.
określił mój tekst turbolechickim ściekiem inwektyw. A przecież to ja demaskowałem bzdury turbolechitów.
.
Przez co stawianie mnie w jednym szeregi z nimi to po prostu wyraz durnoty i ignorancji. Ponadto nie chcę być ani ultra-polski, ani ultra-słowiański, ani-ultra pogański. Dodatkowo to mnie wyzywają ultra-turbo-katolicy Szwabem, Niemcem czy Germańcem – jak więc mogę nienawidzić szwabsko- itd „czujów”. No i to mnie na stronie fundamentalistycznego, przedsoborowego ultrakatolika Wiechowskiego/Maruchy ten gorliwy gorliwi katollik publicznie nazywał „czujem”, tyle że bez zmiany litery h na c oraz „sburwysynem” używając litery k w miejscu litery b. Informowało mnie o tym kilku znajomych, dla których szokiem było to, że tak „pobożny” katolik publicznie używa takich rynsztokowych bluzgów wypowiadając się o mnie.  Tak więc i ten zarzut jest skierowany pod niewłaściwym adres. Kolejna sprawa – nigdy nigdzie i nikogo nie próbowałem przekonywać o tym, że moje nazwisko ma polski „rodowód”. Nigdy, nigdzie i nikogo. Po prostu nie jestem kabotynem. Inna rzecz – w wielu „dyskusjach” z katolikami jedynym „merytorycznym argumentem” katolików pod moim adresem było właśnie czepianie się mojego nazwiska – że niepolskie, niesłowiańskie, takie jakieś germańskie, niemieckie, wręcz szwabskie. W związku z czym nie powinienem zabierać głosu w sprawach Polski i Słowiańszczyzny. I to był ich jedyny „merytoryczny argument”. Odpowiadałem na niego najczęściej tak – czepianie się kogokolwiek o brzmienie jego nazwiska jest perfidną próbą podważenia wiarygodności dyskutanta zwalniającą osobę pomawiającą z konieczności przedstawienia rzeczowych i merytorycznych argumentów. Ponadto brzmienie nazwiska tak naprawdę o niczym nie świadczy. Podam konkretny przykład – jeśli spojrzymy na nazwiska członków zarządu żydowskiej loży B’nai B’rith Polin to zauważymy wśród nich kilka czysto polskich nazwisk. Czy w związku z tym ludzi tych mamy uważać za rodowitych Polaków? Wszak ich nazwiska mają czysto polski „rodowód”: Szczepański, Kowalski, Kozłowski, Nawrocki, Woleński.
.
Ale – jak podaje wiki odności członkostwa w tej żydowskiej loży:
.
„Członkiem może zostać osoba fizyczna, która ma i deklaruje tożsamość żydowską, świecką bądź religijną, opartą na pochodzeniu żydowskim (z ojca lub matki) lub na konwersji na judaizm.”
.
Nie są to więc Polacy, a ludzie mający i deklarujący tożsamość żydowską, choć nazwiska ich mają „rodowód” czysto polski. No chyba że założymy, że to są rodowici Polacy, tyle że konwertyci na judaizm. Ale i to nie zmienia stanu rzeczy – mają wprawdzie nadal czysto polskie nazwiska, ale tożsamość już żydowską – posiadaną i deklarowaną.
Tak więc ocenianie innych po nazwisku może zbyt często prowadzić na manowce. W wykonaniu „Anonimowego” była to perfidna próba podważenia mojej wiarygodności w myśl zasady – co będziemy z nim gadać, przecież to nie Polak, co widać po nazwisku.
W tym miejscu powtórzę – nigdy nie udawałem „polskiego rodowodu” mojego nazwiska. Już 5 lat temu na blogu napisałem o moich przodkach po mieczu:
.
„Przodkowie ze strony ojca pochodzą z terenów dzisiejszych Niemiec wschodnich (byłej NRD). Wywodzą się z Połabian w przeszłości przymusowo zgermanizowanych. W XIX wieku pradziadek (po mieczu) wyemigrował do Prus Wschodnich. Tuż po 1918 przeniósł się do odrodzonej Rzeczypospolitej (na tereny dzisiejszej Litwy). Tam jest pochowany. Za żonę wziął sobie Polkę. Szybko i łatwo się „spolszczył”. Dziadek też ożenił się z Polką. Po II wojnie nie chciał wyjeżdżać do Niemiec. Pochowany jest na Pomorzu (Szczecinek).”
https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/21/powrot-do-poganskich-korzeni/
.
Kolejny przydupas Artura W, Bartosz Piaseczny…
…również insynuował pod moim adresem jakąś ekwilibrystykę z nazwiskiem, aby uszło za polskie. Nic z tych rzeczy gnido przydupasie. Nie ja jestem naciągaczem faktów, aby pasowały do ideologii. No i nie należę do tych, którzy starożytne tabliczki interpretują zgodnie z turbolechicką ideologią. Sam w dyskusji z jednym takim turbolechitą demaskowałem turbolechickie wymysły o rzekomych tabliczkach granicznych Rzymu i turbo-Lechii. On napisał tak:
.
„Nalezy sie domyslac ze rzeczy znalezione w ziemi czy muzeach (np.tabliczki graniczne miedzy Cesarstwem Rzymskim a Cesarstwem Lechitow) to wg.pana tez fikcja!!!”
.
Odpisałem mu:
.
„A więc domagam się od pana – powtarzam – domagam się wrzucenia zdjęcia tabliczki granicznej, na której pisze, że jest to tabliczka graniczna Cesarstwa Rzymskiego i Cesarstwa Lechickiego. Nawet nie wie pan, wypisując takie głupoty, jakim jest ignorantem (…) Więc po co pan wypisuje głupoty i wymysły o tabliczkach granicznych miedzy Cesarstwem Rzymskim a Cesarstwem Lechitow skoro takich nigdy nie było i stąd nie ma ich w żadnym muzeum. Chyba że jakiś turbo-lechita zrobił fałsyfikat”.
.
Przydupas Artura W Bartosz Piaseczny powinien zrozumieć, że nie należę do świrów odczytujących dowolnie starożytne tabliczki jako pralechickie „szyldy”.

.

Kolejny przydupas to Pawel.M.
.
Napisał krótko: „Bardzo dobrze, ostrzy to się nóż, a chama tępi.”
.
Odpowiem też krótko – to czemu nie tępisz siebie, Anonimowego  i Bartosza Piasecznego? Wszak chamów, jak twierdzisz, się tępi…
.
.
opolczyk 
za: https://opolczykpl.wordpress.com/2017/10/15/w-odpowiedzi-turbokatolikowi-arturowi-w-i-kilku-jego-przydupasom/

 

 

Zapisz

Reklamy

15 Komentarzy

Filed under Bez kategorii

15 responses to “Spór o historyczność Bolesława II, syna Mieszka II Lamberta

  1. dziobak

    Ja się dziwię, że Kościół tak się (jakoby) bronił przeciwko potwierdzeniu istnienia Bolesława II. Zarazem KK jakoś dopuszcza informację, że Władysław Łokietek napotkał ogromny opór i walczył z powrotem pogaństwa na terenie Małopolski a walki te były większe niż walki o zjednoczenie Polski.
    Jak widać od dawna i przez kilka wieków pogaństwo w kraju istniało i tak naprawdę to chrześcijaństwo istniało tylko na dworach.
    W kraju zaś jeszcze w 19 wieku chłopi stawiali miskę z jedzeniem w dziuplach na rozstajach dla swych duchów i opiekunów.
    Tak więc dlaczego taki strach przeciwko istnieniu Bolesława 2 ?
    Niestety religia chrześcijańska upadnie dopiero po 3 wojnie a wcześniej nie.
    Takiego zdania są np. środowiska żydowskie i w tym ja się z nimi zgadzam.
    Oczywiście–oni sami też wyginą a tego jakoś nie biorą pod uwagę.
    Należy też zgodzić się z tym, że opowieści o wielkiej Lechii to idiotyzm jest a w dodatku polscy ciemniaczkowie nie dostrzegają , że opowieści te są rozpowszechniane przez żydów dla ogłupienia narodu w Polsce i dla wbicia go w bezpodstawną dumę. Identyczny i o wiele silniejszy trend propagandowy występuje w Rosji.

    Polubienie

  2. grzanek

    A propos bardzo istotnych kwestii historycznych w dziejach Polski o dalekosiężnych, bo sięgającym współczesności konsekwencjach dla narodowo-państwowo bytu Polaków, warto zapoznać się z takimi postaciami jak np. Lewko, osobisty bankier Kazimierza Wielkiego i żupnik krakowski.
    http://www.jhi.pl/psj/Lewko

    (Lewek) (? – ok. 1395 Kraków) – kupiec, dzierżawca, właściciel wielu domów w Krakowie (przy ul. Żydowskiej, Wiślnej, Mikołajskiej), nadworny bankier królów polskich; syn krakowskiego Żyda, Jordana, właściciela kilku domów w Krakowie. Prowadził handel nieruchomościami, udzielał pożyczek mieszczanom (pod zastaw nieruchomości i na procent), panom feudalnym i książętom mazowieckim. W atachl 60. XIV wieku zajmował się poborem opłat miejskich dla wielkorządcy krakowskiego, Bodzanty. Był bankierem nadwornym króla Kazimierza I Wielkiego (por. Kazimierza I Wielkiego polityka wobec Żydów), a później Ludwika Węgierskiego, Jadwigi i Władysława Jagiełły. Prowadził interesy z bogatymi mieszczanami krakowskimi (między innymi z Wierzynkami, wójtami krakowskimi – Ratwiczem i Gerhardem), a także z innymi bogatymi Żydami krakowskimi. W 1374 zawiązał spółkę handlową z żydowskimi kupcami w Krakowie, a po 1380 – z żydowskim kupcem i uczonym z Wrocławia, Dawidem Folkenem (Falkenem), a potem z jego synem, Izraelem. W 1368 Kazimierz I Wielki powołał go w skład rady, zajmującej się organizacją żup solnych, a następnie oddał mu w dzierżawę żupy w Bochni i w Wieliczce oraz zarząd mennicy królewskiej w Krakowie. Pozycja L. oraz sposób egzekucji należności wzbudzały protesty mieszczan krakowskich (1369); skargi na niego słano do królów polskich, a nawet do Papieża Bonifacego IX. Bogactwo L. i jego pozycję otaczała legenda; przypisywano je działaniu sił nieczystych. Po śmierci L. jego interesy prowadziła żona, Swonka, oraz trzej jego synowie – Abraham, Kanaan i Izrael. Jednak nie osiągali oni już w swych działaniach takich sukcesów, jak ojciec.

    Podejrzewam że na zasadzie analogii do zbudowanych na żydowskiej lichwie imperiów weneckiego, niderlandzkiego czy potem brytyjskiego (ekstensywnie pisał o tym np. Anthony Migchels czy [o wenecji] w beznadziejnie koszernej formie 😉 Webster Tarpley) także gwałtowny rozkwit za Kazimierza Wielkiego zawdzięcza I RP ówczesnej ‚ekspansji kredytowej’. Pytanie na ile w owo radosne zadłużanie wpisany był wkalkulowany był wirus przyszłej ruiny państwa (vide np. wytłuszczony fragment).

    Polubienie

  3. Dziwna zbieżność kolejnych ataków na tzw. turbolechitów. Takie tuzy internetu jak Cejrowski, Michałkiewicz, Szubert, itp, gadają jednym głosem. Dziwne, naprawdę dziwne. A kiedyś ceniłem wysoko Opolczyka.

    Polubienie

    • Technika pieniądz dupa

      Co stoi na przeszkodzie abyś dalej szanował Andrzeja . Podpadł wam bo zdemaskował milimetr po milimetrze te wasze koszerne turbolechickie bajki włącznie z jakimś gównem zwanym Kroniką Prokosza .
      Nie z z nami te numery Hermann Brunner .
      Pozdrowienia dla opolczyka . Trzymaj się chłopie .

      Polubienie

      • Opolczyk jak wszyscy jemu podobni lubi opowiadać bajki i to bajki które jemu pasują.Opolczyk nic nie zdemaskował, on tylko przedstawił swoją wersję historii .Żałosne jest to, że każdy guru ma swoich słabo myślących przydupasów.
        Pozdrowienia dla turbolechitów.
        P.S.Jeżeli kronika Prokosza to fałszywka to które kroniki są prawdziwe?.Czyżby te napisane przez turbokatolickich biskupów?.
        Ot zagwozdka dla tpd.

        Polubienie

      • Technika pieniądz dupa

        Szanowny panie stanw to że się człowieka szanuje za jego wieloletnią pracę i dokonania oraz wiedzę nie równia się włazidpustwu .
        Chce pan zobaczyć prawdziwych owsików ?
        Proszę sobie włączyć filmik na you tube i zobaczyć jak w Knesejmie owsiki polityczne na wyścigi strzepują paprochy Kalksteinowi z luksusowego garniturka .Kto pierwszy ten lepszy .
        Dokładnie czytam opolczyka i on argumentami rozwalił te wasze bajania ale mały człowiek nigdy się nie przyzna że został intelektualnie wkopany w ziemie .
        Pozdrawiam.

        Polubienie

      • leliwa

        Widzę, że pan Tpd jest mocno obeznany z kronikami Prokosza.
        Jakby pan mógł podać jakieś materiały źródłowe dotyczące wymienionej kroniki odnoszące się do cyt….”bajki włącznie z jakimś gównem zwanym Kroniką Prokosza” tylko proszę nie powoływać się na prusaka Lelewela czy tam innego Kosinę. ( Z góry dziękuję).
        Dziwne jest też używanie zwrotów ( głównie przez wyznawców kk) -Turbolechici, Turbosłowianie. Turbo to moc , moc Słowian.

        Polubienie

      • Technika pieniądz dupa

        Panie Leliwa moja wiedza pochodzi z wieloletniego czytania Andrzeja i jemu wierzę a o kronice Prokosza pisał są wiele razy .
        Dla mnie jednak ważniejsze jest to że Andrzej podniósł się po tragedii .
        Oto krótki fragment z wczorajszego dnia :
        „To najlepszy dowód, że ja z tymi świrami wierzącymi w „Kronikę Prokosza” nie mam nic wspólnego.
        Przy czym ich ślepota jest zadziwiająca – mi zarzuca nadjordańczyk, że wierzę w historię spisaną przez mnichów. A przecież wg turbolechitów ów Prokosz miał być biskupem czy nawet arcybiskupem, czyli – gdyby żył faktycznie – byłby arcyfałszerzerm historii. Ponadto ani jeden z nich nie wyjaśnił, skąd w X wieku, gdy żył rzekomo ów wyssany z palca Prokosz, wytrzasnął on XVIII-wieczną polszczyznę do spisania jego „kroniki” w sytuacji, gdy pisanego polskiego języka jeszcze nie było. Dopiero w drugiej połowie XIII zaczęli kronikarze na bazie łaciny powolutku tworzyć polski język pisany, przy czym musieli wymyślać „polskie litery” odpowiadające polskim głoskom. Turbolechickie świry nad tym jednak się nie zastanawiają. Dla nich owa fałszywka jest turbolechickim pismem świętym, biblią i prawdą objawioną. Tak samo ślepo wierzą w te bzdury jak turbokatolicy w żydo-biblię. To jest ten sam sort bezmózgowców.”

        Polubienie

  4. jakipodpis

    Prawie zupełnie od tematu https://youtu.be/jWnafEbvTDI

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s