Ostatni Parlament Unii Europejskiej (jaką znamy)

Od kiedy Wspólnoty Europejskie stały się w istocie państwem europejskim – jest zupełnie jasne, że jest to projekt krótkoterminowy, nie do utrzymania w obecnym, jawnie przejściowym kształcie.

Dziś pytanie czy Unia Europejska przetrwa kolejną kadencję swojego Parlamentu wydaje się tym zasadniejsze, że jesteśmy świadkami przyspieszonego procesu zmiany całego systemu politycznego Europy, jak również zwiększonej presji czynników geopolitycznych i rozsadowych, z którymi dotąd projekt europejski nigdy nie musiał się mierzyć i na które nie wypracował jeszcze skutecznej reakcji

Polaryzacja i alienacja

Ostatnie lata przynoszą w Europie Zachodniej nie tylko wzrost nowych sił i ruchów politycznych (a w każdym razie nowy potencjał środowisk i kręgów uznawanych dotąd za marginalne i izolowanych w obecnym obiegu politycznym, by wymienić tylko włoską La Lega, niemieckie AfD czy całkiem już oswojoną austriacką FPÖ). Jesteśmy także świadkami zmierzchu starych partii (jak tradycyjnej prawicy i socjaldemokracji we Francji czy we Włoszech), zastępowanych przez amorficzne nowe struktury post-polityczne, a także dominowania dyskursu publicznego przez nie pierwszoplanowe dotąd zagadnienia – z kwestią imigrancką na czele, ale także powiązaną z nią, acz szerszą fundamentalną kwestią tożsamości europejskiej.

Zmiana dotyczy jednak nie tylko treści i form organizacyjnych, ale związana jest z importem do Europy obcego modelu sprzedawania masom tak zwanej demokracji przedstawicielskiej i jej skutków. Przez dekady łatwo można było wskazać różnicę między europejskim, a amerykańskim systemem politycznym. Wbrew temu, co uwypuklają politolodzy – nie sprowadza się ona bynajmniej (wyłącznie) do rozróżnienia „wielo- czy dwu-partyjność”. Ważniejsze było  opieranie się polityki europejskiej na ciągłości i komplementarności, a amerykańskiej na technice alienacyjno-polaryzacyjnej.  W efekcie przez powojenne dekady u steru państw zachodnioeuropejskich wymieniali się socjaldemokraci i chadecy/konserwatyści, przy czym miało to charakter korygujących ruchów kierownicą, podczas gdy auto jedzie jednak cały czas w tym samym kierunku. Oczywiście, amerykański krążownik szos również płynął sobie w stronę z góry wyznaczanego przez elity finansowe celu – ale na potrzeby pasażerów udawano, że kandydaci na kierowców kierownicę sobie wyrywają. Obecnie ta amerykańska szkoła jazdy zaczyna być coraz popularniejsza na Starym Kontynencie.

Istotą systemu alienacyjno-polaryzacyjnego jest, by zainteresowanych życiem politycznym maksymalnie skłócić, pod byle pretekstem i to do poziomu, w której niewyznający tych samych poglądów jawią się wprost jako zdrajcy, szkodnicy, właściwie nie-ludzie, godni tylko unicestwienia, a przynajmniej trwałego odsunięcia od wpływu na dany organizm polityczny. To właśnie polaryzacja. Alienacja natomiast dotyka wszystkich pozostałych, którzy widząc eskalowany poziom agresji towarzyszący polityce – trwale sami się od niej odsuwają, ułatwiając tylko  ostateczną realizację scenariusza zastąpienia organizacji ponadnarodowych (które same zajęły miejsca państw narodowych, które powstały na gruzach poza-narodowych tradycyjnych monarchii) bezpośrednimi rządami korporacji i biurokracji.

Przejście od europejskiej ciągłości do amerykańskiego sporu dokonuje się wraz ze wzrostem znaczenia i popularności nowych sił politycznych, reprezentujących tendencję narodów europejskich do realnego przeciwstawienia się dotychczasowemu kierunkowi ewolucji społeczno-politycznej Europy. Kto staje po stronie narodów przeciw elitom – niejako sam wyklucza się z grona sił uznawanych za demokratyczne, które traktuje się jak równoprawnych rywali. Staje się wrogiem, który chce odwrócić bieg historii i przeciwstawia się temu, co konieczne, słuszne i już dawno ustalone.

Nowy Naród Europejski

Procesy polityczne zachodzące w ciągu ostatnich kilku stuleci można więc widzieć w pewnej ciągłości, łączącej je z pozornie drobnymi elementami bieżącej polityki. Gdybyśmy nanieśli zachodzące w Europie zmiany społeczno-ustrojowe i świadomościowe na oś współrzędnych – łatwo zauważylibyśmy jeden zwrot wszystkich wektorów, a mianowicie wprawdzie gwałtowne, ale konsekwentne przejścia od monarchii tradycyjnej do centralizmu oświeconego, który przygotował miejsce po-rewolucyjnemu nacjonalizmowi burżuazyjnemu. Ten rozlał się następnie skutecznie na Europę Środkową i Wschodnią, poprzez multiplikowane zjawiska odrodzenia narodowego doprowadzając do zniszczenia ostatnich ponad-etnosowych monarchii, Sam jednak po kolejnej wojnie światowej (z pewnym zakłóceniem w postaci Zimnej Wojny i systemu blokowego) musiał ustąpić miejsca organizacjom ponadpaństwowym – takim właśnie, jak Unia Europejska. Ta wprawdzie stanowi fundamentalne zaprzeczenie idei państwa narodowego – nie może być jednak uznawana za zwieńczenie całego procesu, będąc etapem przejściowym między dotychczasowymi państwami, a ich spodziewaną anty-tezą.

Zastanawiając się nad istotą Unii Europejskiej i jej obecnym stanem musimy przede wszystkimi zauważyć, że zgodnie z klasyczną etnogenezą nie naród tworzy państwo (cokolwiek by nam się na ten temat nie wydawało w Europie Środkowej), ale państwo tworzy naród. Mając wszystkie cechy państwa – również UE zaczęła wytwarzać swój naród polityczny, składający się z politycznej emanacji obecnych klas dominujących, a zatem finansjery i biurokracji, wspólnie sprawujących władzę w całym świecie zachodnim. Podkreślmy – całym, etnogeneza UE jest bowiem oczywiście elementem ogólnych procesów globalizacyjnych, z tym zastrzeżeniem, że przecież nawet członek wielkiej rodziny mafijnej wie, że jego znaczenie związane jest także z interesami jego najbliższych i kontrolowaniem choćby małej dzielnicy. W tym sensie elity europejskie oczywiście lepiej porozumiewają się ze swymi odpowiednikami amerykańskimi czy azjatyckimi niż z europejskimi społeczeństwami, którym wyznaczona została rola prolów i średniej kadry zarządzającej. A jednak w pewnych granicach strzegą swojej specyfiki, a więc i niektórych elementów odrębności europejskiej, bo przecież i im pozostaje ona potrzebna. Po prostu –  służąc chcą jednocześnie mieć kim rządzić.

Jednak to właśnie potrzeba sprawowania władzy, kontynuowania i przyspieszenia etnogenezy „Nowej Europy” – doprowadziły do największego od dekad kryzysu Europy. Kryzysu świadomościowego, który jednak powoli zmienia się w kryzys polityczny – a to znaczy, że może też stać się kryzysem instytucjonalnym.

Najpoważniejszy kryzys Europy

By wzmocnić i ułatwić stratyfikację na naród polityczny i proli –  elity europejskie zdecydowały się na sprowadzenie do Europy milionów imigrantów , zakładając, że za jednym zamachem uda się załatwić kilka spraw. Po pierwsze, na płaszczyźnie ekonomicznej  –  podtrzyma się miejscową gospodarkę, zwłaszcza sektor usług i przede wszystkim duszące się już systemy emerytalne. Po drugie,  w sferze świadomości  uda się szybko  wykorzenić przybyszów (tak jak ich poprzednie fale), co uczyni nowych mieszkańców podatnymi na indoktrynację w duchu liberalizmu, politycznej poprawności, dalszej atomizacji społecznej i typowo neokapitalistycznego połączenia niedoboru czasu z nadmiarem konsumpcji. I wreszcie po trzecie chodziło o bieżący efekt polityczny –  sterroryzowanie własnych społeczeństw, uzyskanie w ten sposób ich poparcia dla kolejnych „akcji anty-terrorystycznych” i realizacji celów politycznych USA i Izraela, jak również zgody na dalsze ograniczanie praw obywatelskich, na permanentną inwigilację i usankcjonowanie władzy elit metodami siłowymi. Jak się okazało – eksperyment ten udał się jedynie połowicznie. Społeczeństwa Zachodu rzeczywiście częściowo uległy psychozie anty-imigranckiej, ale zamiast w związku z nią dać jeszcze szersze przyzwolenie rządom na kontynuowanie procesów globalizacyjnych – zaczęto szukać metod samoobrony.

Elity europejskie sporo wysiłku włożyły, by nie dać się zaskoczyć reakcjami narodowymi. Za symboliczną cezurę można by uznać pamiętną sprawę  Breivika, gdy niedwuznacznie wskazano oddolnym ruchom europejskim fałszywy kierunek buntu, na zasadzie: „chcecie wyrazić swój sprzeciw – bądźcie jeszcze bardziej „anty-terrorystyczni”, pro-amerykańscy i pro-syjonistyczni niż rządy, a my będziemy udawać, że naprawdę się z wami kłócimy na przykład o imigrantów”. W kolejnych latach takich  False Flag  było coraz więcej, wraz z coraz bardziej dziwacznymi i kuriozalnymi zamachami, do jakich dochodziło w stolicach Zachodu. Z jednej strony per saldo zawsze służyły one strategicznym celom elit, by jednak jednocześnie pobudzać anty-elitarne nastroje społeczne. Właśnie to zapętlenie jest kluczem do zrozumienia sytuacji politycznej Europy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego IX kadencji.

W kontekście ostatnich wyborów prezydenckich we Francji, wyborów parlamentarnych we Włoszech, w Niemczech, w Austrii – widać wyraźnie, że w maju 2019 r. na Zachodzie Europy staną przeciw sobie bloki obecnego establishmentu (pospołu chadecy, socjaldemokraci i liberałowie oraz rebrandowane ruchy post-polityczne w rodzaju En Marche!  Emmanuela Macrona, czy à la-Podemos-owskiej neo-lewicy) przeciw słabo skoordynowanym na poziomie europejskim ruchom populistyczno-narodowym. Tym drugim trudno jest zresztą skoordynować działania, ze względu na fundamentalną sprzeczność –  odwołując się do elementów narodowego egoizmu z definicji nie mogą występować z platformą ponad-narodową. Ponadto zaś – widoczne są skutki jednostronnie narzuconego przez elity języka politycznego. O ile więc dana partia czy ruch jakoś oswoił ze sobą wyborców we własnym kraju – o tyle potencjalny partner zagraniczny wciąż ma dorobioną gębę „faszysty, z którym nie wolno się zadawać”. Dzięki takim banalnym sztuczkom – establishment może wspólnie prowadzić walkę z ruchami wstępującymi, co boleśnie odczuła np.  Marine Le Pen  zaatakowana nie tylko przez elity francuskie, ale i przez idącą im na pomoc całą „postępową” Europę. Również jakiekolwiek wystąpienie nie polit-poprawne w Niemczech, poddanych od ponad siedmiu dekad wyjątkowo ścisłej indoktrynacji i kontroli – wywołuje momentalny i jednoznacznie negatywny osąd „całej Europy”.  Narody europejskie przystępują więc do bitwy z rządzącym nimi Nowym Narodem Politycznym z pozycji wyraźnie słabszych, w dodatku nie do końca uświadamiając sobie wagę prowadzonej rozgrywki.

Jej przebieg jest zresztą zaburzany także przez dużo mocniejsze niż wcześniej, bezpośrednie wmieszanie czynnika zewnętrznego.

“Who Let The Dogs Out?!”

Kompleks wojenno-przemysłowy rządzący obecnie Stanami Zjednoczonymi wydaje się być zdeterminowany, by wskazać projektowi europejskiemu przewidzianą dla niego wcześniej podrzędną, czysto utylitarną pozycję – albo ostatecznie go zakończyć.  W tym celu Waszyngton zdecydował się użyć nie tylko tradycyjnego, zgranego już nieco narzędzia, czyli Zjednoczonego Królestwa, ale także swoich nowszych politycznych nabytków – kolonii środkowo-europejskich, czyli przede wszystkim Polski, Rumunii i krajów bałtyckich.

Wyprowadzenie UK z Unii Europejskiej miało nie tylko stanowić ostrzeżenie i zaburzyć elementy finansowania struktur europejskich. Był to także z premedytacją wdrożony przykład, mający uzasadnić i ośmielić naturalne tendencje odśrodkowe w należących do UE krajach dawanego Bloku Wschodniego. Paradoks polega na tym, że w wyniki kilkunastu lat intensywnej indoktrynacji były one dotąd najbardziej entuzjastycznie nastawione do procesów integracyjnych, łącząc je z wszelkimi przejawami postępu cywilizacyjnego, a ignorując swoją podrzędną, podwykonawczą rolę rynków zbytu i źródeł taniej siły roboczej, a także cały bagaż marnotrawstwa, złodziejstwa i korupcji towarzyszący rozdysponowywaniu zachodnich środków inwestycyjnych. Teraz jednak następuje zmiana – czy wykorzystując oddolny eurosceptycyzm i tradycjonalizm (jak w Polsce), czy stymulując konflikty z elitami Brukselskimi (jak na Węgrzech) czy jak na całym tym obszarze po prostu strasząc starymi znajomymi, imigrantami (no i Rosją…) –  Amerykanie pośpiesznie animują własną Europę przeciw Europie.  Określany ostatnio jako Trójmorze eksperyment poza Polską, Rumunią i Bałtami nie odnosi wprawdzie sukcesów, jednak staje się coraz bardziej realnym czynnikiem nacisku na Brukselę. A pamiętajmy, że 1/7 europosłów pochodzić będzie po 2019 r. właśnie z amerykańskich kolonii w Europie. W prawdziwym parlamencie nie byłoby to dużo, jednak w ramach gremium, które przecież niewiele ma wspólnego z realną demokracją czy przedstawicielstwem – może to być istotny czynnik  waszyngtońskiego lobbingu.

Czas Tranzycji

Biorąc pod uwagę wszystkie zarysowane czynniki – Unia Europejska nie będzie już taka dotąd, nie wiadomo czy w ogóle przetrwa, a już wybrany w przyszłym roku Parlament Europejski nie tylko może nie przypominać poprzednich, ale może być ostatnim w obecnym kształcie Wspólnoty. Po raz pierwszy nie z pojedynczych państw, ale w praktyce z całej Zachodniej UE w składzie PE wybrani zostaną eurodeputowani zdeterminowani przynajmniej spowolnić, jeśli nie powstrzymać i odwrócić procesy budowy państwa europejskiego uczestniczącego w globalizacji. Elity reagują zwarcie szeregów, częściowym przejęciem niektórych haseł populistów i animowaniem własnych, fałszywych ruchów populistycznych, kanalizujących społeczne niezadowolenie. Bezpośrednio i coraz mocniej w sprawy europejskie ingerować chcą Amerykanie, wykorzystując w tym celu swoich środkowo-europejskich wasali. Z kolei coraz silniejsze naciski Waszyngtonu budzą negatywne reakcje nawet europejskich elit, nadal posłusznych w pryncypiach, ale chcących uchronić swoje partykularne zyski, także te z relacji z Rosją, Chinami czy Iranem. To potęguje napięcia.

Cała Unia Europejska trzeszczy w posadach i wiadomo już, że w obecnym kształcie nie przetrwa. Musi zreformować się, odnajdując i uznając europejską tożsamość poszczególnych narodów składowych – albo załamie się pod ciężarem nierozwiązywalnych sprzeczności, stymulowanych dodatkowo przez potężnych sąsiadów i rywali. Dlatego właśnie te wybory będą tak ważne. Zwłaszcza, jeśli będą ostatnie.

Konrad Rękas

Angielskojęzyczny oryginał tekstu ukazał się na stronie: https://uwidata.com/569-the-last-eu-parliament/

 

za:http://chart.neon24.pl/post/145813,ostatni-parlament-unii-europejskiej-jaka-znamy

Reklamy

8 Komentarzy

Filed under Bez kategorii

8 responses to “Ostatni Parlament Unii Europejskiej (jaką znamy)

  1. Wyjście UK z UE należy także odczytywać w kontekście przewidywanego jej demontażu lub upadku tego żydowskiego projektu oraz wzrostu znaczenia Rosji i Chin i ich interesów w Europie. Wyjście UK z UE było jednocześnie próbą ochrony interesów żydowskiej finansjery, której finansowe centra – współczesna jej kolebka – usadowione są w USA i w UK.
    Kraje Europy środkowej mają stanowić swego rodzaju barierę (tak długo, jak się da – wojny nie wykluczając) dla Rosji przede wszystkim oraz dla Chin. Międzynarodowy Żyd chce przynajmniej utrzymać swoje wpływy w Europie z okresu „zimnej wojny” – w jej zachodniej części.

    Bankructwo Międzynarodwego Żyda i jego projektów politycznych, przewidywał R.Dmowski już w latach 1930. Niestety, proces tego upadku wymaga czasu. Wydaje się, że można zaryzykować twierdzenie, iż upadek ten nastąpi w pierwszej połowie XXI w. – i warto nie tylko mu sekundować, ale i intensywnie wspierać ten proces.

    „Bankrutujący obecnie ustrój gospodarczy świata, który rozmaici ekonomiści określają rozmaicie, można by śmiało nazwać ustrojem żydowskim. Ta nazwa mu się należy zarówno ze względu na rolę, którą Żydzi odegrali w jego wytworzeniu, na pozycję, którą w nim zdobyli, na charakter, które mu nadali, jak i na zyski, które im przyniósł. Jeszcze bardziej narzuca się ona wobec wpływu, jaki ten ustrój wywarł na psychikę europejska, a który wyraża się w powszechnym zażydzeniu moralnym człowieka europejskiego.

    (…) Aczkolwiek na dzisiejszym bankructwie tego ustroju Żydzi starają się zarabiać (…), to jednak upadek tego ustroju jest przede wszystkim upadkiem żydostwa.”

    „Przewrót”, str. 177 – Roman Dmowski 1933r.

    Polubienie

  2. julius

    Dlaczego Europejczycy muszą odrzucić chrześcijaństwo
    Ferdinand Bardamu

    Europa bez chrześcijaństwa?

    Świat klasycznej starożytności świecił jak lampa w ciemności, wypełniony młodzieńczym wigorem, który sprawił, że jej instytucje i idee przetrwałyby długo po tym, jak Grecja i Rzym przestały istnieć jako realne byty polityczne. Nauka i rozum zostały następnie zgaszone przez ciemność i zepsucie, które nastąpiły wraz z chrześcijaństwem. Biblioteki zostały zniszczone; skarby sztuki zostały zmiażdżone; budowanie w nietrwałych materiałach prawie zniknęło z pamięci; higiena osobista zniknęła; ignorancja była uważana za cnotę; powstał chaos. Był to triumf chrześcijaństwa, syfilis umysłu, który niemal zmienił cywilizację Zachodu. Chociaż chrześcijańska władza i wpływy zostały zniszczone dawno temu przez ponowne odkrycie nauki i rozumu, odradzające się chrześcijaństwo dominuje teraz na Zachodzie w formie liberalnego egalitaryzmu i kulturowego marksizmu. Filozofie te służą jako ideologiczne podstawy nieskończonej masowej imigracji Trzeciego Świata i innych polityk wielokulturowych. To neo-chrześcijaństwo zostało narzucone Zachodowi przez totalitarne liberalno-lewicowe rządy.

    Zrozumienie chrześcijaństwa poprzez pryzmat ewolucyjnej strategii grupowej może rzucić na światło dzienne poważne zagrożenia, jakie religia stwarza dla Europejczyków. Jako przełomowa koncepcja pierwotnie sformułowana przez prof. Kevina MacDonalda, została użyta z niszczycielskim skutkiem w jego analizie żydowskich ruchów intelektualnych i politycznych XX wieku. W świecie charakteryzującym się preferencją etniczno-rasową w grupie, brak strategii ewolucyjnej grupy umożliwiającej populacjom na poziomie gatunku i podgatunku przetrwanie i reprodukcję, jest silnie nieprzystosowanym.
    Grupową strategię ewolucyjną definiuje się jako „eksperyment w życiu”. Odnosi się to do ustanowienia procesów lub struktur ideologicznych, które umożliwiają ludziom kontrolę nad selekcją naturalną na poziomie grupy.
    cdn

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Waldemar Gegotek

    Na podstawie moich obserwacji mogę z całą pewnością stwierdzić , ze zmiany we Francji , Austrii i w Niemczech , a nawet na Węgrzech są bliźniaczo podobne do „ dobrej zmiany” w polin .
    Niema tu żadnej zmiany kierunku , a jedynie zmiana biegu , redukcja z trójki na dwójkę . Walec niszczący narody zwolnił , ale się nie zatrzymał ( co się niektórym zdaje ) jedzie dalej wolniej , ale z większą siłą i dokładniej walcuje.

    Morawiecki , Kurz , Le Pen , Orban , czy niemieckie marionetki , to trybiki tego totalitarnego systemu , który jak najszybciej chce się umocnić na gruzach Europy . Nie wierzę w ich narodowe piórka w które się przystroili.

    Z zachodu żadne otrzeźwienie nie nadejdzie , bo stopień oduraczenia społeczeństw jest porażający .
    Jedyna nadzieja jest w bloku państw wolnych , ale Putin wiecznie żył nie będzie .

    Polubione przez 1 osoba

    • Z tych właśnie powodów syjonistyczny Żyd stworzył w Polin Ruch Narodowy obsadzony młodymi Żydami (Bosakami, Zawiszami, Czyżewskimi, Krejckantami, itp.). Nie jest wykluczone, że ten właśnie Ruch Narodowy zastąpi zużyte „elity” okrągłostołowe.

      Polubienie

  4. nina

    ———— jeżeli potomkowie tych żydów https://www.sadistic.pl/jak-zydzi-niszcza-polske-dlugie-ale-ciekawe-vt251288.htm w tej chwili są twórcami POLIN , to ! marny nas Polaków los.

    Polubienie

  5. julius

    Podstawowe cechy żydowskiej ewolucyjnej strategii grupy to:

    1.) odrzucenie asymilacji genetycznej i kulturowej z sąsiadującymi populacjami. Żydzi w Europie i na Bliskim Wschodzie oddzielili się od Gojów, tworząc odrębną tożsamość dla siebie. Dokonano tego poprzez egzekwowanie ścisłej endogamii i segregacji mieszkaniowej. Genetyczne powiązanie między grupami żydowskimi, takimi jak Sefardyjczycy i Aszkenazyjczycy, jest wyższe niż między Żydami i ludnością europejską z powodu tego odwiecznego oporu przed asymilacją
    2.) matoda konkurencji gospodarczej i reprodukcyjnej, która wyparła Europejczyków z pewnych sektorów w ich własnych społeczeństwach (takich jak np. finanse)
    3.) wysoki etnocentryzm
    4.) altruizm wewnątrz grupy faworyzujący Żydów kosztem członków grupy zewnętrznej
    5.) instytucjonalizacja praktyk eugenicznych, które zajmują się selekcją dla uzyskania wysokiej inteligencji i sumienności w społecznościach żydowskich.

    W przeciwieństwie do żydowskiej strategii, chrześcijaństwo osłabia przeżywalność grupy, tłumiąc naturalne tendencje etnocentryczne i maksymalizując rozprzestrzenianie się cech dysgenicznych. Chrześcijaństwo nie stanowi żadnej skutecznej bariery dla kulturowej i genetycznej asymilacji Europejczyków przez otaczające ich nie białe populacje; na przykład podczas hiszpańskiej i portugalskiej kolonizacji obu Ameryk w XVI i XVII wieku Kościół katolicki agresywnie promował krzyżowanie ras wśród konkwistadorów. Urzędnicy kościelni zachęcali kolonistów europejskich do zawierania małżeństwa i mieszania się z rodzimymi konkubinami indyjskimi i afrykańskimi. Doprowadziło to do ludobójstwa demograficznego na dużą skalę, które zastąpiło europejską homogeniczność genetyczną mieszanką.

    To, że chrześcijaństwo jest nieetnocentryczną ideologią opartą na uniwersalizmie moralnym, to kolejny poważny problem z religią. Europejczycy zawsze będą bronić interesów wrogich grup społecznych kosztem innych Europejczyków w imię chrześcijańskiej miłości i braterstwa. Chrześcijaństwo sprzeciwia się także wysokiej agresywności skierowanej na członków z zewnątrz; zamiast tego wierzący powinni praktykować niestosowanie przemocy i współczucie w obliczu zmiany demograficznej. Wysoka agresywność jest cechą definiującą ewolucyjną strategię grupy żydowskiej. Pozwoliło to Żydom z powodzeniem rywalizować z Europejczykami w ich własnych społeczeństwach.

    Polubione przez 2 ludzi

  6. julius

    Wreszcie, chrześcijaństwo jest wojowniczo anty-eugeniczne, dlatego pozwala słabym jednostkom przetrwać i rozmnażać się. Zmniejszyło to średnie IQ i rozpowszechnianie innych korzystnych cech w społeczeństwach europejskich. Natomiast strategia ewolucyjna grupy żydowskiej instytucjonalizuje praktyki eugeniczne, które pozytywnie wybierają te cechy, szczególnie wysoką inteligencję. Te eugeniczne praktyki pozwoliły Żydom wywierać pewien wpływ na społeczeństwa zachodnie, nieproporcjonalne do ich faktycznej liczby. W przeciwieństwie do judaizmu dla Żydów, chrześcijaństwo nie funkcjonuje jako strategia ewolucji grupowej dla Europejczyków, ale jako przepis na rasowe i kulturowe samobójstwo na masową skalę.
    Wszystkie agresywnie proaktywne środki przeciwko chrześcijaństwu są z pewnością etycznie uzasadnione w obliczu zachodniego upadku i europejskiego wyginięcia rasowego. W tym eseju zaleca się bardziej naukowe podejście. Europejski intelektualista, zanim opracuje jakiś plan działania, musi najpierw przyznać, że żaden inny proces biologiczny nie jest tak ważny dla ludzi, jak ewolucja poprzez dobór naturalny. Jeśli ma mieć jakiś system wierzeń, musi to być cywilna religia eugeniki. Włączenie eugeniki do tkanki życia obywatelskiego pozwoliłoby uniknąć przymusu, czyniąc higienę rasową kwestią dobrowolnego przyzwolenia. Mógłby także dobrze przyjąć trójfunkcyjny światopogląd starożytnych Indoeuropejczyków.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Genetyka

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Choroby_genetyczne_w_populacji_%C5%BByd%C3%B3w_aszkenazyjskich

    Populację Żydów aszkenazyjskich charakteryzuje częstsze niż w innych grupach etnicznych występowanie pewnych chorób uwarunkowanych genetycznie. Część tych chorób jest dziedziczona autosomalnie recesywnie i ich występowanie w tej grupie etnicznej tłumaczone jest kulturową regułą endogamii. Pozornie większa liczba chorób w populacji Aszkenazyjczyków wydaje się wynikać z dokładniejszego przebadania tej grupy etnicznej przez genetyków, w porównaniu z innymi równie homogennymi populacjami.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s