WOJNA BOGÓW : Jahwe-Mamon wobec bogów Grecji oraz Egiptu

W zbiorze esejów „Dylematy naszych czasów” ks. Jacek Salij op. przytacza zdanie nieżyjącego już szwajcarskiego intelektualisty Denisa de Rougemonta, wskazującego że myśliciele współcześni są barbarzyńcami w zakresie teologii…

Rozdział poprzedni czytać tutaj: //zakop999pl.neon24.pl/post/147938,wojna-bogow-eros-kontra-jahwe-prolog

___________________

Autor: MAREK GŁOGOCZOWSKI (GĄSIENICA)

za: https://zakop999pl.neon24.pl/post/147968,wojna-bogow-jahwe-mamon-wobec-bogow-grecji-oraz-egiptu

___________________

„BÓG WEWNĘTRZNY” PRZECIW ZEWNĘTRZNEMU „BOGU”

Wniedawno wydanym przez oficynę o.o. Dominikanów zbiorze esejów„Dylematy naszych czasów”ks. Jacek Salij op. przytacza zdanie nieżyjącego już szwajcarskiego intelektualisty Denisa de Rougemonta, wskazującego że myśliciele współcześni są barbarzyńcami w zakresie teologii: Nieznajomość teologii oznacza odcięcie się od najpłodniejszej tradycji kultury zachodniej, skazywaniem się na nieświadome odkrywanie na nowo tych samych prawd duchowych, które zostały już przed piętnastoma wiekami sformułowane przez Ojców Kościoła i wielkich heretyków.

Jak gdyby potwierdzeniem tej opinii z przed ponad pół wieku była niedawna, prywatna uwaga jednego z mych znajomych matematyków szwajcarskich. Zachwycony pięknem jakiegoś teorematu z zakresu teorii liczb, stwierdził on, że matematyka jest dla niego dowodem istnienia Boga. Otóż takie właśnie zrozumienie Boga, jako zbioru matematycznych reguł, oraz powiązanych ze sobą w sposób logiczny idei, propagował już dwadzieścia sześć wieków temu Pitagoras w Grecji. Pozostający zaś pod wpływem pitagorejskim Platon zbudował abstrakcyjny świat „nieśmiertelnych idei”, do których należało zarówno idealne Piękno, jak i Dobro oraz logiczna Prawda. Te Trzy Szlachetne Idee warto utożsamić z Naturalnym Bogiem, którego obecność odczuwają w sobie wszyscy ludzie wykształceni i na tyle spostrzegawczy, by móc się samodzielnie zastanawiać zarówno nad światem, jak i nad sobą samym.

Jacek Salij słusznie zauważa, że ten „naturalny bóg” Platona wykonywał (i wykonuje) wewnątrz człowieka pracę na kształt demiurga, porządkując panujący w nim chaos, wydobywając na zewnątrz wyższe cechy człowieka i uciskając jego cechy niższe (np. pożądania seksualne, egoizm, zazdrość, czy też chęć materialnej dominacji). Ten „naturalny bóg” znany był w Grecji na długo przed Pitagorasem oraz Platonem i to niewątpliwie jego kapłani kazali wyryć na froncie świątyni w Delfach sławny napis γνωθι σεαυτον — „Poznaj samego siebie”.

Praktycznie nieobecna w Starym Testamencie zasada „Poznaj samego siebie, a poznasz Wszechświat i Bogów” stała się podstawą nauk zarówno greckiego Sokratesa, jak i hindusko-nepalskiego Buddy, a także i żyjącego w odległych Chinach Konfucjusza. Według pozostającego pod eseńsko-pitagorejskim wpływem Jezusa z Nazaretu, ten wewnętrzny bóg był Światłem, które poprzez ludzki organ wzroku, od wewnątrz iluminowało człowieka („Oko twoje będzie świecą ciała twego”). Zgodnie z popularnym poglądem, według którego „człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga”, Jezus z Nazaretu był synem Boga Światła (Jan 8,12), którego mitologia grecka utożsamiała zarówno z Erosem, zakochanym w pięknie, jak i Heliosem, który „wszystko widział i wszystko wiedział”.

W swym zbiorze esejów Jacek Salij podkreśla, że pogański, grecki Najwyższy Bóg Zeus (którego okiem na świat był Helios) podlegał wyższym od siebie zasadom logiki i (przyrodniczej) konieczności. Natomiast Bóg Biblii jest bogiem absolutnie transcendentalnym (…) może on czynić cuda. Zdolność do czynienia cudów wytwarza aurę Wszechpotęgi wokół biblijnego boga Jahwe. Niemniej bliższe przyglądnięcie się tym „cudom” demaskuje prawdziwe, oszukańcze oblicze biblijnego „boga”.

Cóż bowiem jest to cud? Jest to zjawisko nadprzyrodzone, polegające na złamaniu praw przyrody, względnie na złamaniu praw logiki. Jeśli „bóg wewnętrzny” człowieka jest demiurgiem wymagającym od niego ciągłego doskonalenia znajomości zarówno praw logiki jak i praw przyrody, to biblijny Jahwe — właśnie przez to, że robił cuda — był (i jest!) najzacieklejszym wrogiem „boga wewnętrznego” każdego myślącego człowieka. Według wyznawców platońskiego Zeusa-Heliosa, cuda potrafią robić tylko kuglarze oraz oszuści, żerujący na ludzkiej naiwności [1]. (Warto przypomnieć, że brak wiary w cuda występuje nie tylko u Platona, ale także u Buddy i u Konfucjusza.)

W ramach trwającej już od ponad trzech tysięcy lat „Wojny bogów”, wyznawcy „boga wewnętrznego”, określani w literaturze jako Homo sapiens, winni przyjrzeć się uważniej starotestamentowemu Jahwe — bo ten właśnie, oszukańczy „bóg zewnętrzny” doprowadził w przeszłości, w sposób logiczny, do wszystkich kolejnych nieszczęść Izraela. Wraz zaś z popularyzacją Biblii pod koniec wieku XX-go, podobne nieszczęścia powinny spaść na inne narody, które zatruły się kultem Jahwe.

Otóż według Biblii, Jahwe był stwórcą, czyli kimś podobnym do egipskiego boga stwórcy Ptaha. Starożytni Grecy kojarzyli Ptaha z własnym, podrzędnym bogiem Hefajstosem, który między innymi ulepił pierwszych ludzi z gliny oraz był stwórcą pomagających mu w pracy automatów. Co więcej, Jahwe — bóg ognia, po wielokroć powtarza w Biblii, iż jest bogiem Zazdrosnym — i te dwa atrybuty (ogień i zazdrość) są także przymiotami kulawego i brzydkiego Hefajstosa.

Zarówno starożytni, jak i współcześni Badacze Pisma niezwykle rzadko dostrzegają inną, istotną cechę boga Jahwe. Jest nią krótkowzroczność — a nawet prawie ślepota — widoczna wyraźnie już na samym początku Księgi Rodzaju. Bóg bowiem pyta Kaina „Dlaczego twoja twarz jest smutna?”, „Cóżeś uczynił z bratem twoim?”. Gdyby Jahwe — tak jak Helios — był bogiem wszystko wiedzącym i wszystko widzącym to nie musiałby zadawać takich głupich pytań. Będąc zaś krótkowzrocznym i niedomyślnym, Jahwe od początku stworzenia świata zdaje się żyć omamami dotyczącymi jego własnego stworzenia: patrząc na człowieka, którego bóg zrobił „na swój własny obraz i podobieństwo”, ten bóg dojrzał, że „wszystko co uczynił było bardzo dobre”. Tymczasem jednak Synowie Światła widzą, iż szczególnie to stworzenie potrafi być wyjątkowo parszywe.

 

MAMON BOGIEM JAKUBA-IZRAELA

Kolejnych, interesujących informacji na temat przymiotów biblijnego Pana dostarczają jego rozmowy najpierw z Jakubem, a potem z Mojżeszem. Przyślepy bowiem bóg, zamiast poprowadzić swój lud do przyrzeczonej mu, bezpiecznej ziemi, gdzie będzie jadł do syta, ewidentnie zaprowadził rodzinę Jakuba-Izraela do „domu niewoli”, jakim dla ortodoksyjnych żydów stał się Egipt. Ci zaś naiwni, którzy dali się skusić Mojżeszowi na wyprawę do Ziemi Obiecanej, zamiast kosztować przyrzeczonego im mleka i miodu, zostawili swe kości — łącznie z Mojżeszem — na pustyni, gdzie był tylko „cierń i oset” (I Moj. 35, 18).

Popatrzmy zatem na zachowanie się biblijnego Jakuba, którego do dzisiaj — zarówno żydzi jak i chrześcijanie — uważają za godny do naśladowania przykład mędrca. Otóż ten Jakub — w przeciwieństwie do swego bliźniaczego brata Ezawa — był niezwykle łasy na dobra doczesne. By zdobyć te dobra, Jakub — jakżesz słusznie nazwany przez boga Izraelem — specjalizował się w najrozmaitszych podstępach i oszustwach: gdy jego starszy brat Ezaw wrócił zmęczony i głodny z polowania, to za miskę soczewicy „miłosierny” Jakub załatwił sobie zrzeczenie się przezeń praw pierworództwa; gdy jego ojciec na starość oślepł, to Jakub wraz ze swą matką spiskował, jak tego ŚLEPEGO OJCA oszukać i otrzymać odeń przeznaczone dla starszego brata błogosławieństwo.

Jakub-Izrael stał się biblijnym wzorem zachowania się nowoczesnegoHomo economicus. Między innymi zasłynął on z tego, że robił interesy — wydające się mu być korzystnymi — z jego osobistym, prywatnym bogiem sukcesu:  I złożył ten Jakub ślub i powiedział: Jeżeli Bóg będzie ze mną i będzie mnie strzegł w drodze, w którą się udaję, i da mi chłeb na pokarm i szatę na odzienie. I powrócę w pokoju do domu ojca mego, to Pan będzie bogiem moim(I Moj. 28,20-31).

To ukryte w Biblii zdanie oddaje samą istotę RELIGII IZRAELA: człowiek naprawdę pobożny czci tylko takiego boga, który jest mu w stanie zapewnić nie tylko bezpieczeństwo, ale także dobrobyt oraz społeczny prestiż[2]. (To właśnie wskutek tej wewnętrznej pustki ortodoksyjnego judaizmu możliwe są błyskawiczne „mutacje przystosowawcze” żydów, których pierwowzoru dostar­czył faryzeusz Szaweł, znany lepiej pod ksywą Sw. Pawła; w dobie obecnej takie „mutacje” przystosowawcze występują wręcz masowo, zamieniając pragnących się „utrzymać u żłoba” komunistów w liberałów, względnie zażartych łysenkistów w przekonanych neodarwinistów — będziemy o tym zjawisku pisać na końcu.)

Z tekstu Biblii wynika, że bóg Jakuba-oszusta na dalszą metę oszukał swego podopiecznego. Liczna bowiem rodzina Jakuba-Izraela (cztery kobiety i aż 14 dzieci) niezbyt długo cieszyła się zgromadzonymi przez nią majętnościami. Wkrótce po staniu się „człowiekiem sukcesu”, Jakub ze swą rodziną został przez BOGA NAJWYŻSZEGO (czyli Boga znającego się na prawach natury) zmuszony do porzucenia ziemi swego ojca i do najzwyklejszej emigracji za chlebem. Biblia nie tłumaczy dlaczego do emigracji z nędzy zostały zmuszona rodzina Jakuba, powszechnie uważanego za mądrego, i dlaczego rodzina jego mało ambitnego brata Ezawa (choć trzy żony, to tylko 5 dzieci) ten głód na swej nieurodzajnej, górzystej ziemi przetrwała. Ci jednak, Co Patrzą Na Świat, czyli synowie legendarnego słowiańskiego Światowida,znają odpowiedź na tę zagadkę. Otóż Jakub zbyt pilnie pracował, starając się, zgodnie z nakazem „Boga”, „mnożyć i panować nad ziemią i nad wszyskim co się na tej ziemi porusza”. W rezultacie tej pracy stał się się on tak bogaty (I Moj. 36, 7), że hodowane przezeń dla prestiżu owce i woły zaczęły doszczętnie wyżerać żyzne pastwiska — tak jak się to obserwuje i dzisiaj, wśród podkreślających ilością bydła swój społeczny prestiż, plemion afrykańskiego Sahelu. W wypadku zaś długotrwałej suszy, zbyt wypasane pastwiska ulegają gwałtownej lateryzacji i upustynnieniu. Ta łatwo przewidywalna klęska żywiołowa tylko w słabym stopniu dotknęła Ezawa, który wyraźnie nie dbał o swe bogactwo, a i w górach, w które został przez swego brata zepchnięty, było zawsze więcej opadów niż na nizinach.

Mówiąc w sposób symboliczny, emigrację „za chlebem” Jakuba-Izraela do Egiptu spowodował, kompletnie niedostrzegany przez tegoż Izraela,  Najwyższy Bóg Przyrody,którego współcześni Jakubowi Egipcjanie utożsamiali z Ozyrysem. (Później, w czasach ptolomejskich, ten Bóg Najwyższy przyjął nazwę Serapisa, czyli Ozyrysa-Apisa. Mieszkający w Egipcie Grecy uważali tego Boga Jedynego za połączenie najlepszych cech aż pięciu bogów greckich: nie tylko Zeusa i Heliosa, ale także Posejdona, Asklepiosa, Hadesa i Dionizosa.)

[1] Należy tu dodać, że ludzie samodzielnie myślący traktują biblijne cuda li tylko jako symbole pewnych zjawisk społecznych i pewnych zachowań. Np. „cud” Jahwe, polegający na zabiciu wszystkich pierworodnych Egipcjan, winien być traktowany jako symbol zacho­wania się Żydów w Egipcie; „cuda” zaś Jezusa, polegające na uzdrawianiu ślepych, czy też chodzeniu po wodzie, należy traktować jako symbole oświecającej działalności — a także pewności wiary — pierwszych chrześcijan.

[2] Wewnętrzną pustkę oficjalnej religii Izraela dostrzegał doskonale Jezus Chrystus, który naśmiewał się z faryzeuszy udających, że służą Bogu (prawdziwemu) a w rzeczywistości służących Mamonie. Tę samą cechę dostrzegł też w wiek później cesarz Hadrian, który w czasie swej podróży do Aleksandrii w liście do szwagra zamieścił genialną wręcz uwagę: „W tym mieście wielu bogatych Żydów i chrześcijan czci Serapisa, a właściwie czci jedynego boga jakim jest pieniądz”.

 

c.d.n.

5 Komentarzy

Filed under Polityka

5 responses to “WOJNA BOGÓW : Jahwe-Mamon wobec bogów Grecji oraz Egiptu

  1. Klemens

    Żółte kamizelki z Francji i Anglii jednoczą się w wojnie przeciw kartelowi banków centralnych, które są własnością rodziny Rothschild. Zamiast skupiać się na marionetkowych politykach ruch społeczny chce obalić ich mocodawców, którzy zadłużają budżety państw i prowadzą do ubóstwa narody naliczając odsetki od kreacji pieniądza do systemu państwowego.

    Polubienie

  2. Klemens

    Sobota, 9 marca, pokojowy protest żółtych kamizelek skończył się tradycyjnie policyjną przemocą. Około godziny 18 policja stłoczyła ludzi na niewielkiej przestrzeni i następnie polewała wodą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.