Stawiali polskie słupy graniczne, ale dziś władza o nich nie pamięta

Obecne władze PiS jak wcześniejsze PO robią wszystko żeby współcześni Polacy zapomnieli o tym, co wydarzyło się podczas II WŚ nie tylko na decydującym dla wyzwolenia Polski froncie wschodnim, ale także o tym, kto i dlaczego stawiał słupy graniczne na Odrze w lutym 1945 roku. Polacy mają zapomnieć o tym pod pretekstem walki z komunizmem. Bohaterami mają być wyłącznie żołnierze wyklęci. A zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami możliwe było rzekomo dzięki dzielnym ” zachodnim aliantom”

PZ

Wieczorem 27 lutego [1945 r.] chor. Kobek zarządza zbiórkę. Krótka odprawa w ziemiance 2. kompanii. Występuje zastępca dowódcy batalionu kpt. Sawicki. Mówi: „Nasz 6. Warszawski Samodzielny Zmotoryzowany Batalion Pontonowo-Mostowy był pięciokrotnie wyróżniony w rozkazach Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego, trzy razy wymieniono nas w rozkazach Dowództwa Naczelnego Armii Czerwonej. Dzisiaj dokonamy aktu historycznego – wbicia pierwszego słupa granicznego na Odrze. Pamiętajcie, tu, nad Odrą, Bolesław Chrobry wbijał słupy graniczne, tak jak wy to dziś uczynicie. Czynu tego dokona delegacja w składzie: ppor. Władysław Cieślak, chor. Stefan Kobek, plut. Henryk Kalinowski, plut. Zenobiusz Janicki i dwóch saperów”.
To nasz batalion jest pierwszą polską jednostką walczącą na tej piastowskiej granicy i nam przypada zaszczyt postawienia słupów granicznych. Chor. Kobek poleca mi wyszukać odpowiedni pień i przygotować słup graniczny. W moim 2. plutonie 2. kompanii jest zawodowy cieśla – kpr. Adolf Wydrzyński. Szykujemy odpowiedni kloc. Kobek – jako zawodowy malarz – maluje biało-czerwone pasy. U góry napis Polska i dwa wskaźniki: Warszawa 474 km, Berlin 64 km.

Pierwszy słup

Ppor. Cieślak (przed wojną był ślusarzem i ma bardzo ładny charakter pisma) sporządza dokument, który zostanie umieszczony w wykopie przy słupie. Wymienia w nim tych, którzy walcząc o niepodległą i demokratyczną Polskę, zginęli na przyczółku na lewym brzegu Odry (tu wpisuje dziesięć nazwisk), i tych, którzy wytrwali na swym posterunku do ostatniej chwili i z powodu odniesionych ran zostali wycofani rozkazem lekarza wojskowego (33 nazwiska). Składamy uroczyście własnoręczne podpisy (podpisują oficerowie i kilkudziesięciu żołnierzy, głównie z 2. kompanii, bo ta akurat przebywa w ziemiankach po zejściu z przyczółka; 1. kompania znajduje się przy moście na przyczółku). Dokument kończy się słowami: „Staraniem oficerów, podoficerów i szeregowych stawiamy tę pamiątkę jako symbol Narodu Polskiego na granicy Odry. Szczęśliwego znalazcę owego dokumentu uprzejmie prosimy o zawiadomienie władz miejscowych lub redakcje, że wyżej podpisani byli dotychczas żywi i poszli ze zwiększoną energią do dalszej walki, aby pomścić krew swych towarzyszy broni. Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród. Tak nam dopomóż Bóg! Czelin, Luty 27, 1945 r. Oficerowie p.w. ppor. W. Cieślak, chor. S. Kobek”.
Ładujemy słup na samochód, bierzemy łom, łopatę i świerkowe wieńce. Bez świateł dojeżdżamy do pierwszych zabudowań – a raczej gruzów zniszczonego Czelina. Bierzemy słup na ramiona, narzędzia, wieńce i butlę z dokumentem. Schodzimy nad Odrę. Nieopodal – przy wysokiej skarpie radzieckie stanowiska obrony przeciwlotniczej. Na skarpie okopane liczne działa przeciwlotnicze. Milczą. Nad przyczółkiem często płoną wystrzeliwane przez Niemców oświetlające flary. Kopiemy dół. Ustawiamy w nim słup. Obok słupa kładziemy na dnie butlę z dokumentem. Sypiemy ziemię i upychamy niewielkie kamienie. Udeptujemy. Jak na sygnał nad Odrą zapłonęła flara. Odruchowo stajemy na baczność. W seledynowym świetle niemieckiej flary lśni biało-czerwony graniczny słup. Tu Czelin. Nieopodal historyczna osada Cedynia. A więc wróciliśmy. Historia przywiodła w to Nadodrze polskich żołnierzy. Za rzeką Brandenburgia. Tam się narodził krwawy Drang nach Osten.
Gaśnie kolejna flara. Spoglądamy po sobie. Nie ustalono żadnej ceremonii. Salutujemy i odchodzimy kilka metrów. Kobek ukląkł. Widzę, jak ociera łzy. Ja z Janickim podajemy sobie dłoń. Cieślak daje znak ręką do powrotu do naszych leśnych ziemianek.

Stańcie do apelu!

Jako jedyny żyjący uczestnik wbicia pierwszego na zachodniej rubieży granicznego słupa wyzwalanej Polski, dziś przewodniczący Krajowej Rady Kombatantów Wojska Polskiego, wzywam poległych nad Odrą i zmarłych frontowych żołnierzy tego najdzielniejszego z dzielnych – jak go nazwał frontowy szef saperów WP gen. Jerzy Bordziłowski – saperskiego batalionu: stańcie cieniem
27 lutego 2013 r. przy warszawskim pomniku Chwała Saperom, aby razem z nielicznymi weteranami batalionu pokłonić się Niepodległej Ojczyźnie. Na potężnych pylonach tego pomnika jest też napis: „CZELIN, 27 luty 1945 r.”.
Wzywam cienie zmarłych frontowych kolegów – z którymi miałem okazję sporządzić historyczny dokument, przygotować słup graniczny z wizerunkiem orła i napisem POLSKA i ustawić go na brzegu Odry:
– podporucznika (później podpułkownika) Władysława CIEŚLAKA, uczestnika wojny obronnej Polski w 1939 r., po kapitulacji Niemiec pełniącego obowiązki zastępcy dowódcy batalionu WOP w Ustce. Jako kapitan został oskarżony i skazany za tzw. szeptankę antyradziecką na sześć lat więzienia i degradację. Zrehabilitowany. Wielce zasłużony działacz społeczny Szczecinka;
– chorążego (porucznika) Stefana KOBKA, żołnierza wojny obronnej w 1939 r. Po ucieczce z obozu jenieckiego do 1944 r. walczył w partyzantce w Jugosławii, skąd powrócił w lecie 1944 r. do Polski, po przeszkoleniu został skierowany na front. Po wojnie był inwalidą, wiódł nędzny żywot, jako „titowiec” nie mógł znaleźć pracy;
– plutonowego (podporucznika) Zenobiusza JANICKIEGO, junaka w 1939 r., uczestnika polskiej samoobrony przed UPA na Wołyniu. Po wojnie był działaczem ZBoWiD i ZIW w Niemodlinie. Miał amputowaną nogę. Po śmierci syna często chorował.
Do 1960 r. żyliście w zapomnieniu, mimo że wasze nazwiska były wymieniane w encyklopediach, podręcznikach szkolnych i wydawnictwach Wojskowego Instytutu Historycznego.
Do odruchu żołnierskiego solidaryzmu wzywam nielicznych żyjących żołnierzy sławnego batalionu. Dzisiejsze władze, ani ze sfery polityki, ani obronności, ani spraw kombatanckich, nie zapraszają nas na uroczystości. Zatroskany o pamięć o poległych żołnierzach historycznego saperskiego batalionu, mówię:
– Nie zagrają Wam żałobne werble. Mimo to stańcie do żołnierskiego misterium. Wołam Was, żołnierzy saperskiego 6. Warszawskiego Samodzielnego Zmotoryzowanego Batalionu – równych historycznym rycerzom Chrobrego, bo tam, na cedyńskim Nadodrzu, na naszej ojcowiźnie, po tysiącu latach wróciła wyzwolona Polska i tam dopełniła się ofiara Waszego młodego życia. Najwyższa ofiara.
Ciebie wzywam pod pomnik saperskiej chwały:
Feliksie PIETRZYK – który nie zostawiłeś adresu;
Stanisławie CHEMUS – który zostawiłeś adres żony Weroniki;
Zygmuncie HABRYCH – który zostawiłeś adres matki Jadwigi;
Janie DOROŻKO – który zostawiłeś adres ojca Aleksandra;
Józefie KOLENDA – który zostawiłeś adres ojca Józefa;
Władysławie RUMYŃSKI – który zostawiłeś adres żony Marii;
Władysławie WOŹNIAK – który zostawiłeś adres matki Ludwiki;
Mieczysławie FIJAŁKOWSKI – który zostawiłeś adres żony Wiktorii.
Wzywam pod ten pomnik, aby zaświadczyć – polegliście na polu chwały.
Sięgam do rozkazu nr 39 z 26.02.1945 r./Zellen (Czelin) n. Odrą. Czytam: „6. Samodzielny Zmotoryzowany Batalion Pontonowo-Mostowy:
Ubyli: Wskutek odniesionych ran podczas wykonywania zadania bojowego odeszli do szpitala kpr. WYDRZYŃSKI Adolf, szer. BOŻEK, szer. ANDRZEJAK i szer. DZIADUSZ…”.
Niedokładny zapis: kpr. Adolf Wydrzyński, dowódca drużyny w moim 2. plutonie 2. kompanii, skonał w drodze do radzieckiego szpitala w Mieszkowicach.

W zapomnieniu

Replika pierwszego słupa granicznego została usunięta z Muzeum Wojska Polskiego. Oryginał dokumentu z podpisami żołnierzy i oficerów batalionu zniknął z gabloty ekspozycyjnej.
Gen. Wojciech Jaruzelski tuż przed odejściem z urzędu Prezydenta RP udał się z wizytą do Czelina, gdzie złożył wieniec pod pomnikiem upamiętniającym miejsce wbicia przez żołnierzy naszego batalionu pierwszego słupa granicznego. Uczestniczyłem w tej uroczystości jako członek oficjalnej delegacji.
Obecnie trwa rewitalizacja Siekierkowskiego Regionu Pamięci Narodowej. Zostanie odnowionych wiele obiektów zlokalizowanych w Czelinie, Gozdowicach, Starych Łysogórach i Siekierkach. Wśród nich pomnik-obelisk w Czelinie, pomnik Sapera i Muzeum Sapera w Gozdowicach.
Serdeczne słowa kombatanckiej wdzięczności przekażemy władzom Mieszkowic i Czelina 2 marca 2013 r. podczas zaplanowanej uroczystości w Czelinie.

autor:

za: https://www.tygodnikprzeglad.pl/saperzy-nad-odra/

 

6 Komentarzy

Filed under Bez kategorii

6 responses to “Stawiali polskie słupy graniczne, ale dziś władza o nich nie pamięta

  1. Klemens

    1. Armia Polska 22 lipca 1944 roku przekracza rzekę Bug, wyzwalając Chełm. 26 lipca w wyzwolonym Lublinie odbyła się defilada polskich żołnierzy.

    Polubienie

  2. paziem

    – Dziś bez zaszczytów i z pełną determinacją wbito słupy graniczne i podzielono nasz kraj, budując mur między nami. Dokąd zmierzasz kochana ojczyzno? Kto cię skierował na tę niebezpieczną ścieżkę? Kto śmiał cię podzielić? Jako żołnierz mam prawo zapytać: „Dlaczego i w jakim celu?”. Bo przecież wolność jest tylko wówczas, gdy naród tworzy jedność, a tej jedności nie widać – mówił Pilarski.

    więcej: https://ddwloclawek.pl/pl/11_wiadomosci/32914_mocne_s_owa_na_uroczysto_ci_pod_pomnikiem_chodzi_o_o.html

    Polubienie

  3. paziem

    „Pierwszy słup graniczny

    My, Polacy z Kresów, tworzyliśmy zgraną, w jakimś sensie hermetyczną grupę. W Czelinie spotkaliśmy się z polską historią, której Rosjanie nie znali. Przeżywaliśmy to po swojemu. Jak kiedyś rycerze po przejściu przez Pomorze, dotarliśmy nad rzekę Odrę, gdzie przed tysiącem lat Chrobry wbijał słupy graniczne. I my wpadliśmy na taki pomysł – 27 lutego 1945 r. w nocy ppor. Władysław Cieślak, chor. Stefan Kobek, plut. Zenobiusz Janicki i ja postawiliśmy na brzegu Odry słup graniczny, białoczerwony z wizerunkim orła białego i napisem „Polska”. Pod słupem zakopaliśmy butelkę z dokumentem, w którym napisaliśmy: „Oddział Wojska Polskiego pomagając Armii Czerwonej w rozgromieniu wroga – hitlerowskich Niemiec – walczył za Polskę niepodległą. Na brzegu Odry zginęli niżej wymienieni podoficerowie: sierż. Majchrzak Mieczysław, plut. Fijałkowski Mieczysław, kpr. Wydrzyński Adolf, st. saper Chemus Stanisław, st. saper Woźniak Władysław, st. saper Habrych Zygmunt, szeregowcy: Pietrzyk Feliks, Rumyński Władysław, Dorożko Jan, Kolęda Stanisław. Zginęli na polu chwały. Cześć ich pamięci. 30 żołnierzy zostało rannych.” Podpisało się prawie 70 osób.
    Słup o świcie zniszczyła niemiecka artyleria. Butelka przetrwała – znaleźli ją w 1947 r. żołnierze WOP i przekazali do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Wściekli się nie tylko Niemcy. Na drugi dzień po postawieniu słupa zawołał mnie rosyjski oficer kontrwywiadu i wypytywał kto nas upoważnił, kto wydał rozkaz. Widać było, że się bał. Mówił, żebyłoby problemu gdybyśmy zawiesili polską flagę. Flaga jest znakiem obecności żołnierzy danego państwa. „Postawienie słupa granicznego, wytyczenie granicy to akt polityczny, to wielka polityka” wołał. Nawet nie próbowałem mówić o Chrobrym… Mówiłem, że nasza tradycja narodowa. Mówiąc dzisiejszym językiem; była to samowolka, z ktorej zawsze byłem dumny.”

    „Z Kresów do Berlina” Henryk Kamiński – Przegląd
    http://przeglad-tygodnik.pl/index.php?s … a&name=125

    Autor służył w 6. Samodzielnym Zmotoryzowanym Batalionie Pontonowo-Mostowym.
    za: https://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=83&t=120766

    Polubienie

  4. paziem

    Polskie słupy graniczne na Odrze
    Historia PolskiGdy orły nasze, lotem błyskawicy,
    Spadną u dawnej Chrobrego granicy

    Adam Mickiewicz, Epilog do Pana Tadeusza
    27 lutego 1945 r. polscy żołnierze wbili pierwsze słupy graniczne w Odrę. Ten symboliczny akt zwiastował koniec tysiącletniego „Drang nach Osten”. Polacy, jeszcze przed końcem wojny i przed Poczdamem, pokazali swoją wolę powrotu na piastowską rubież. Poza marginesem ślepców i zacietrzewionych, linię Odry i Nysy Łużyckiej popierały wszystkie polskie siły polityczne. Przesądzającym czynnikiem dla ustanowienia tej linii, jako zachodniej granicy Polski, było poparcie Stalina podczas Konferencji w Poczdamie.

    Spełniły się marzenia pokoleń – Mickiewicza, Pola, Wysłoucha, Parczewskiego, Popławskiego, Jakimiaka (pierwszy, który zaproponował granicę na tych rzekach, choć bez Szczecina), i wielu, wielu innych zasłużonych dla polskiej myśli zachodniej. Dlatego też rok 1945 był nie tylko rokiem klęski, ale również rokiem wielkiego zwycięstwa Polski. Klęska polityczna przeminęła, zaś wiekopomne zwycięstwo nad Niemcami trwa. To rocznicę postawienia słupów granicznych na Odrze powinniśmy dzisiaj czcić w Polsce. W zamian mamy celebrację klęski, jałowego straceństwa tzw. żołnierzy wyklętych. Obecny establishment topi Polskę w przygnębiającym, ofiarniczym patriotyzmie, gdzie – w istocie – samobójcza walka bez jakichkolwiek widoków, stanowi najwyższą wartość. Za dzisiejsze zarażanie młodych pokoleń patriotyzmem wypełnionym niewłaściwą, błędną, a czasami złowrogą treścią, możemy zapłacić w przyszłości kolejną hekatombą…

    W necie znalazłem bardzo ciekawy film Pana Grzegorza Sanika – Zagadka Zachodniej Granicy Polski – Gra Stalina, który udostępniam poniżej. P. Sanik prowadzi również interesujące strony – blog – eloblog i stronę – elomaps.com

    Mam małe uwagi do filmu – jak niepotrzebne uszczypliwości wobec powojennej Polski, która akurat w decydującym stopniu przyczyniła się do odbudowy infrastruktury Ziem Odzyskanych, ich polonizacji i zbudowania poczucia trwałości połączenia z pozostałą częścią Polski (działalność ministerstwa ZO z Gomułką na czele i oczywiście później), czy powoływanie się na Bogdana Musiała, polsko-niemieckiego historyka (także IPN), który próbuje udowodnić, że Polacy nie chcieli tych ziem i że Stalin je im wmusił, a już Szczecin to nam szczególnie wmuszono. Także podane argumenty przeciwko włączeniu ZO do Polski kompletnie się w procesie historycznym nie sprawdziły. Ale to doprawdy drobnostki, więcej miejsca zajmujące na piśmie niż w filmie. Generalnie polecam ten ciekawy film PT Czytelnikom JN.

    Weterani – zdjęcie ze strony Głosu Szczecińskiego
    Dodane przez Adam Smiech dnia luty 27 2017 10:14:07

    za:http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=625

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.