R. Winnicki – antypolski dywersant w kostiumie narodowca

697e7866888b8336e4c2e7c90e0591c7,35,1O „wilczkach” w stadzie posłusznych owieczek Romana Giertycha, do których bodajże w 2005 r. dołączył R. Winnicki, dowiedziałem się, gdy najpierw zdrajca ruchu narodowego Roman Giertych wyparł się dziedzictwa R. Dmowskiego ( w wywiadzie dla GW latem 2003 r.), a potem w ramach LPR udawał, że sprzeciwia się wejściu Polski do Unii Europejskiej. Następnie – łamiąc tradycję pokoleniowej sztafety polskiego ruchu narodowego, gdzie w gronie doświadczonych działaczy młodzież dojrzewała do funkcji publicznych – młodych, niedouczonych, łatwych do skorumpowania „ Wszechpolaków” w 2004/2005r. wysłano do Brukseli, do biur europarlamentarzystów LPR. Tam zdobyli kolejny stopień deprawacji politycznej i moralnej, nauczyli się konformizmu i giętkości politycznego kręgosłupa. Następnie, od maja 2006 r., zaczęto tymi coraz bardziej bezczelnymi młodzieńcami obsadzać nawet stanowiska ministerialne za czasów koalicji PiS-Samoobrona-LPR (R. Giertych, wiceminister, minister edukacji narodowej; R. Wiechecki, minister gospodarki morskiej).

W 2009/2010 r., w redakcji Nowego Ekranu, zaproszony w gronie zarządu stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej przez właściciela Nowego Ekranu, Ryszarda Oparę, spotkałem osobiście Roberta Winnickiego. Zamiarem pana R. Opary było stworzenie szerokiej, programowo-politycznej reprezentacji środowisk narodowo-patriotycznych, która miała stanowić konkurencję wobec obozu PiS, który wyraźnie zmierzał do kolejnego po Solidarności, ZChN, ROP, AWS, oszustwa politycznego – wykorzystując uczucia patriotyczne Polaków oraz ich oczekiwanie na zbudowanie pełnokrwistej formacji patriotycznej, zrywającej z rujnującymi Polskę politycznymi mafiami Okrągłego Stołu. Już wówczas upewniłem się w mych poglądach z lat 2002-2006, że środowisko młodych „ Wszechpolaków” uzurpujących sobie prawo do reprezentowania Ruchu Narodowego, to siedlisko dyletantów politycznych, nie mających wystarczającej wiedzy historyczno-politycznej, elementarnej wiedzy ekonomicznej, nie pojmujących geopolitycznych zjawisk i mechanizmów współczesnego świata. Nie brakowało jednak młodym pseudonarodowcom tupetu i arogancji politycznej oraz skłonności do interpretowania współczesnego świata za pomocą różnych podrzuconych temu środowisku stereotypów i wytrychów ideowych, politycznych i społeczno-gospodarczych. I wówczas, i obecnie, to środowisko w sensie społeczno-gospodarczym jest wyłącznie zwolennikiem liberalizmu gospodarczego, pułapek koncepcji tzw. „ wolnego rynku”, priorytetu własności prywatnej oraz anglosasko-żydowskich koncepcji finansów międzynarodowych. W poglądach politycznych tzw. „ młodzi narodowcy”, ukształtowani są w nienawiści do Rosji ( szerzej nawet do wszystkich rozwiązań państwowych wypracowanych w okresie socjalizmu i gospodarki planowej) oraz pomimo werbalnej nieraz „ krytyki” wobec Stanów Zjednoczonych, w pełni wpisują się w koncepcje polityczne atlantyzmu, w geopolityczny schemat anglosasko-żydowski.

Środowisko polityczne, w którym wychował się Robert Winnicki i jego rówieśnicy ( m.in. K. Bosak oraz obecne „ młode wilczki” Konfederacji) pomimo deklarowanych inspiracji dorobkiem Narodowej Demokracji, tak naprawdę nie ma nic wspólnego z głębią tam wypracowanych koncepcji ideowo-politycznych oraz praktyczną polityką uprawianą przez tę formację – opartą o zasady realizmu i pragmatyzmu politycznego oraz dążenie do maksymalnej suwerenności. Koncepcji dopuszczających nieantagonistyczną koegzystencję, a nawet współpracę, z Rosją oraz krytycyzm i dystans do bezwarunkowego wpisywania się w cele geopolityki anglosaskiej, a zwłaszcza żydowskiej.

„ Młode wilczki” ( choć wielu z nich, to już osoby w średnim wieku) w zasadzie wpisują się w insurekcyjno-awanturniczą ideologię obozu piłsudczykowskiego wobec Wschodu oraz w dominujący w tym obozie politycznym mechanizm wyłaniania „ elit politycznych” oparty na kolesiostwie, hipokryzji i konformizmie. Również podobnie jak obóz piłsudczykowski „młode wilczki” bez zrozumienia i wyłącznie koniunkturalnie podchodzą do problemów rolnictwa, do środowiska wiejskiego oraz do współpracy z ruchem ludowym. Koncepcje ekonomiczne środowiska, które ukształtowały R.Winnickiego, to nie zastosowane nigdy w praktyce, z korzyścią dla państw i narodów, koncepcje tzw. wolnorynkowców i liberałów, które dla krajów, które je przyjęły w praktyce oznaczały dominację ponadnarodowych korporacji, utrwalenie kolonialnej struktury gospodarczej, dochodowe i w rezultacie cywilizacyjne rozwarstwienie społeczne oraz degenerację społeczno-gospodarczego organizmu państwa.

Ten obszerny wywód uczyniłem dlatego, że R. Winnicki jest nieodrodnym dzieckiem nakreślonej wyżej matrycy programowej. Pozostaje jej bezkrytycznym apologetą, gdyż jako człowiek bez jakiegokolwiek usystematyzowanego wykształcenia ( nigdy nie miał czasu na skończenie studiów) i zweryfikowanej wiedzy może być jedynie efekciarskim krasomówcą.

Kilkakrotnie R. Winnicki wypowiadał się także w kwestiach polskiej polityki wschodniej i sytuacji środowisk polskich w państwach sąsiadujących z Polską na Wschodzie.

W stosunkach z politykami z Rosji, czy Białorusi, R. Winnicki nie posiada żadnego doświadczenia, nigdy nie miał okazji do bezpośrednich spotkań ( oczywiście nie mam na myśli rzekomych „ dysydentów”, a w rzeczywistości podobnych marionetek w rękach polityki amerykańsko-żydowskiej, jak on sam). Nigdy też nie odwiedzał Rosji, ani Białorusi, ani nie zna z doświadczenia rzeczywistego położenia mniejszości polskiej na Białorusi). Mimo to R. Winnicki od dłuższego czasu usiłuje być postrzegany jako „ ekspert od spraw polskiej polityki wschodniej”. W związku z tym, że jest on posłem polskiego sejmu, to wypowiedzi Winnickiego jeśli nawet nie mają wagi politycznej ( gdyż nie należy on do partii decydującej efektywnie o polskiej polityce), to są rejestrowane i chętnie wykorzystywane przez polityków na Wschodzie, którzy skwapliwie przedstawiają nieprawdziwy, ale szkodliwy wizerunek Polski – jako kraju awanturniczego, nieobliczalnego, wichrzyciela w polityce europejskiej, całkowicie niesamodzielnego, wasalnego narzędzia w polityce amerykańskiej w Europie. Materiałem służącym za uzasadnienie takich poglądów są m.in. wypowiedzi R.Winnickiego oraz idących w jego ślady „ młodych narodowców” i „ młodych wolnościowców”, czyli całej tej zabiegającej nieustannie o popularność w mediach społecznościowych „ młodej konfederacyjnej fali”.

Brak rozeznania w politycznych realiach za naszą wschodnią granicą oraz bezmyślność wypowiedzi R. Winnickiego skłaniają do przypuszczenia, że wykonuje on zlecone mu, antypolskie zadanie. Odpowiedź kto jest zleceniodawcą R. Winnickiego nie jest trudna…ten kto ma interes polityczny. Komu zależy na konflikcie Polski z sąsiadami na Wschodzie?

Odrębną kwestią jest rola R. Winnickigo ( ale także innych „młodych wilczków” pseudonarowych) jaką odgrywa w relacjach politycznych polsko- żydowskich. Jest to kwestia wielokrotnie już analizowania, ale nigdy w sposób wyczerpujący i usystematyzowany, dlatego i jej poświęcimy specjalny artykuł, chyba, że ktoś z czytelników nas w tym wyręczy?

PZ

Dodatek ( dokumentacja ostatnich wypowiedzi R. Winnickiego w przedmiotowej kwestii)

Miłośnicy Łukaszenki i demokratyczni imperialiści kontra polski interes narodowy na Białorusi

Łukaszenkowski antypolonizm

Co robi niszowa gazeta, Myśl Polska, słusznie, jak widać, przezywana przez niektórych „Myślą Priwislańską” w sytuacji największej od lat fali represji wobec Polaków na Białorusi? Publikuje obrzydliwie tendencyjny i antypolski wywiad przeprowadzony przez znanego ze skrajnie rusofilskich poglądów Mateusza Piskorskiego. Wywiad z białoruskim parlamentarzystą, w którym społeczność Polska na Białorusi i państwo polskie są przedstawiane w najczarniejszych barwach. Gdy idzie atak na Polskę i Polaków na Kresach, Myśl publikuje tekst wspierający tę nagonkę. Trzeba odnotować ten obrzydliwy, antypolski akt.

Trzeba też po raz kolejny podkreślić, że bardzo nieliczne środowisko tej gazety, okraszone byłymi współpracownikami komunistycznych służb specjalnych, nie miało i nie ma nic wspólnego z głównym nurtem polskiej idei narodowej i największymi organizacjami odwołującymi się do dziedzictwa Narodowej Demokracji.

Fakty o prześladowaniach Polaków

Uporządkujmy jednak fakty i rozprawmy się raz na zawsze z propagandą jaką w temacie Polaków na Białorusi uprawiają niektóre kręgi. Po pierwsze, obecne prześladowania spadły nie tylko, a nawet nie w pierwszym rzędzie, na nieuznawaną przez władze w Mińsku organizację pani Andżeliki Borys. Związek Polaków na Białorusi, któremu ona szefuje, został zaatakowany niejako „w drugim rzucie”.

Na początek Łukaszenka uderzył w organizację, która od ZPB kilka lat temu się odłączyła i starała się prowadzić absolutnie niekonfrontacyjną wobec białoruskich władz działalność. Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych w Brześciu, pod przewodnictwem Anny Paniszewej, było oficjalnie uznawane i honorowane przez białoruską administrację. Jakiekolwiek oskarżenia o nielojalność względem państwa białoruskiego wobec tych ludzi są czystym, propagandowym kłamstwem.

Zresztą, również nieuznawany i systemowo prześladowany przez władze w Mińsku Związek Polaków na Białorusi od dekad w białoruską politykę się nie angażuje i np. nie zajmował stanowiska również ws. ubiegłorocznych, masowych protestów w całym kraju. Które, swoją drogą, pokazały, że Łukaszenka po raz pierwszy od ćwierćwiecza stracił poparcie olbrzymiej większości obywateli Białorusi.

Polska i Polacy „sami sobie winni”

Rozprawmy się też z drugim mitem, pojawiającym się często w różnych internetowych komentarzach i przejawiającym się też w omawianym, obrzydliwym wywiadzie. Brzmi ten fałszywy mit mniej więcej tak: „Polacy na Białorusi cierpią i są prześladowani ze względu na wrogą politykę Polski wobec Łukaszenki, gdyby ta polityka była przyjazna to Łukaszenka białoruskim Polakom pozwalałby żyć i działać w spokoju”. Jest to w niektórych kręgach popularne a fundamentalne kłamstwo.

Neosowietyzm

Ideologia państwowa jaką zaprowadził w drugiej połowie lat 90. na Białorusi Łukaszenka, tożsamość jaką nadał tej nowej republice to nic innego jak po prostu neosowietyzm. Znajdziemy tam proporcjonalnie najwięcej pomników sowieckich, „Leninów”, białoruskie służby specjalne nawet nie zmieniły nazwy (to wciąż KGB choć nawet Rosja zmieniła nazwę na FSB), największymi świętami są te sławiące Armię Czerwoną.

Ma to swoje proste przełożenie na narrację wobec Polski i Polaków. Przedwojenna Polska to wróg i okupant a żołnierze Armii Krajowej i innych polskich formacji zbrojnych okresu II wojny światowej to mordercy i bandyci. Przy każdej możliwej okazji taka właśnie narracja jest prezentowana a polscy kombatanci zestawiani nierzadko wręcz z niemieckimi nazistami.

Prześladowania

Co za tym idzie, wszelkie formy polskiej pamięci historycznej, fundamentalne dla utrzymania tożsamości Polaków na Białorusi, są z miejsca narażone i klasyfikowane jako „antypaństwowe” (bo antysowieckie a sowiecka historia i tożsamość są podstawami funkcjonowania państwa Łukaszenki). Wiedząc o tym kontekście łatwiej pewne rzeczy zrozumieć.

Co więcej, represjonowane są nie tylko polskie szkoły, organizacje, polscy księża, nauczyciele i działacze. Nawet grupy kibicowskie, jeśli tylko mają polski charakter, są prześladowane, inwigilowane i rozbijane. Taki stan rzeczy trwa ciągle, NIEZALEŻNIE OD TEGO JAKIE SĄ RELACJE MIĘDZY WARSZAWĄ A MIŃSKIEM. Represje trwają, ze zmiennym natężeniem, już 20 lat!

Próby „dogadania się z Łukaszenką”

Pamiętacie jak na początku rządów PiSu nastąpiła odwilż między Warszawą a Mińskiem? Ożywiły się kontakty, marszałek Senatu Karczewski pojechał do Mińska, mówił o Łukaszence per „ciepły człowiek”. Były rozważania o zamknięciu działalności Biełsatu, czyli telewizji wspierającej białoruską opozycję. W Sejmie po raz pierwszy od 10 lat powstała parlamentarna grupa polsko-białoruska. Wszedłem w jej skład licząc, że uda się być może wywalczyć jakieś polepszenie losu dla Polaków na Białorusi.

Łukaszenka żadnym konstruktywnym dialogiem ani współpracą nie był zainteresowany. W odpowiedzi na serię pozytywnych gestów z polskiej strony wprowadził do swojego parlamentu… ustawę de facto likwidującą ostatnie dwie polskie szkoły publiczne na Białorusi. Ostatnie dwie! Na Litwie, gdzie Polaków jest dwa-trzy razy mniej niż na Białorusi i gdzie również nasi rodacy muszą się zmagać z dyskryminacją państwa litewskiego, mają jednak do dyspozycji około sześćdziesięciu szkół, dla porównania.

Walczyć o Polaków, minimalizować straty

Łukaszence nie zależało i nie zależy na żadnym porozumieniu ani partnerstwie z Polską. Już w 2015 roku jego zależność od Moskwy była tak duża, że jedyne co zrobił to użył „odmrożenia” relacji z rządem w Warszawie żeby wynegocjować u Putina korzystniejsze warunki współpracy. A potem wrócił do swojej starej, antypolskiej polityki, a właściwie nigdy z niej nie zrezygnował.

Myśmy w Konfederacji oczywiście o tym wszystkim wiedzieli w ubiegłym roku. Wiedzieliśmy po pierwsze, że Łukaszenka trzyma Polaków na Białorusi jako zakładników a po drugie, że państwo polskie ma bardzo ograniczone możliwości wpływania na sytuację w tym kraju. Tam po prostu od dłuższego czasu, z zewnątrz, karty rozdaje już tylko Moskwa a co więcej, Zachód tę sytuację zaakceptował.

Dlatego postulowaliśmy ostrożność i minimalizowanie ewentualnych strat dla Polski i Polaków na Białorusi. Nikt nie powinien jednak wyciągać z tego wniosku, że jesteśmy naiwni wobec Łukaszenki albo wierzymy w jego dobrą wolę wobec Polski i Polaków w tym kraju. Nigdy, w żadnym momencie jego trwających ponad 25 lat rządów, takiej dobrej woli nie było.

Bezdroża demokratycznego mesjanizmu

W tym miejscu rozprawmy się też z drugim, obok „łukaszenkofilskiego”, typem myślenia o Białorusi, jaki dominuje u większości polityków i elit nad Wisłą, które deklarują i realizują bezkrytyczne wsparcie dla tamtejszej opozycji i uważają to za cel ważniejszy niż walkę o prawa Polaków za Bugiem. Nie będę się zajmował tymi fantastami, którzy twierdzą, że misją polskiego państwa jest „walka o demokrację liberalną” i w imię tej walki powinniśmy poświęcać nasze interesy narodowe. To są zwykli, utopijni szkodnicy, których niestety nadmiar jest w Polsce zwłaszcza wśród elit.

Odniosę się jedynie do tych, którzy mówią mniej więcej tak: „skoro z Łukaszenką nie można się dogadać i porozumieć (co jest prawdą, jak opisałem powyżej) to nie pozostaje nic innego niż wspierać opozycję i liczyć, że gdy kiedyś będzie ona rządzić a zainwestowane w nią poparcie „zwróci się” w postaci dobrej współpracy Warszawy i Mińska”. Otóż relacje z opozycją warto zawsze mieć, jak i kanały komunikacji z samym Łukaszenką, niezależnie od sytuacji, bo polityka międzynarodowa to gra, w której nie należy wykluczać z góry żadnych opcji, ale to podejście ma dwa, fundamentalne błędy.

Po pierwsze, nie jest wcale powiedziane, że Łukaszenka zostanie zastąpiony ekipą wywodzącą się z dzisiejszej opozycji. Pamiętajmy, że kluczowa jest tu rola Moskwy na Białorusi, która w coraz większym stopniu kontroluje wszystkie resorty siłowe, zwłaszcza armię i dostawy surowców. Po drugie, inwestowanie w dobre relacje z ludźmi, którzy kiedyś mogą rządzić innym państwem jest oczywiście co do zasady słuszne, ale zupełnie nie przesądza o charakterze przyszłych relacji.

Liczy się siła a nie przyjaźń

O tym czy Polska będzie liczącym się graczem w tej części Europy zdecyduje nasz potencjał gospodarczy, polityczny, kulturowy, militarny. Jeśli będziemy silni, jeśli będziemy mieli niepodważalne argumenty w postaci pozytywnej oferty ale i instrumenty nacisku, wtedy nawet nieżyczliwi będą się musieli z nami liczyć i współpracować. Jeśli będziemy słabi i całkowicie zależni od polityki obcych stolic, nawet życzliwi będą nasze interesy, opinie i współpracę z nami olewać.

Dlatego polityka państwa polskiego, zamiast miotać się między bezkrytycznym popieraniem opozycji a próbami obłaskawienia Łukaszenki, powinna po prostu zawsze stawiać prawa kulturowe, oświatowe i językowe Polaków na Białorusi jako najważniejszy temat w relacjach dwustronnych. Jesteśmy to po prostu winni setkom tysięcy rodaków mieszkających na ziemi przodków i chcących Polakami pozostać. Bez aktywnej solidarności z rodakami na Kresach kwestionujemy w ogóle istnienie kategorii dobra wspólnego w naszym życiu publicznym, a co za tym idzie – de facto uderzamy w rdzeń istnienia naszego narodu i państwa.

Cele skromne ale realne

Co więcej – wywalczenie Polakom na Kresach znośnych warunków funkcjonowania jest dosyć skromnym, ale możliwym do osiągnięcia celem. Tymczasem naszą debatę o Białorusi zdominowali utopiści. Jedni wbrew oczywistym faktom będą sławić rzekome cnoty Łukaszenki i możliwość głębokiej współpracy. Drudzy – głosić demokratyczny imperializm i mesjanizm, którego nikt poza Polską w Europie nie rozumie i nie czuje, a na którego skuteczne prowadzenie nasze państwo nie miało ani sił, ani środków.

Tak jak w ubiegłym roku apelowaliśmy o ostrożność by nie pogorszyć losu Polaków, tak z tych samych powodów dziś domagamy się od rządu w Warszawie wyciagnięcia wobec Łukaszenki najdalej idących konsekwencji w związku z jego polityką represji. Blokada gospodarcza, uderzająca przede wszystkim w białoruski transport (my poradzimy sobie dużo łatwiej przez państwa bałtyckie i Ukrainę), zabieganie o sankcje wobec wszystkich urzędników każdego szczebla, którzy w prześladowania są zaangażowani, wreszcie – nieograniczona pomoc dla wszystkich organizacji i środowisk polskich na Białorusi.

Podkreślmy – pole manewru państwa polskiego na Białorusi jest radykalnie ograniczone a próby rozmów „po dobroci” z Łukaszenką straciły sens. Trzeba po prostu wykorzystywać posiadane przez Polskę narzędzia nacisku w tej priorytetowej sprawie jakim jest możliwość życia i działania naszych rodaków w tym państwie. W perspektywie najdalej kilku lat jest zresztą prawdopodobne, że nawet dla Moskwy koszty utrzymywania obecnego prezydenta Białorusi u władzy, po jego gwałtownej i wciąż trwającej konfrontacji z większością obywateli, okażą się zbyt duże.

Łukaszenka musi tymczasem bardzo namacalnie odczuć, że prześladowanie Polaków ma swoją bardzo wysoką cenę a na dłuższą metę, wobec trudnej sytuacji ekonomicznej i politycznej na Białorusi – po prostu mu się nie opłaca. Musimy w tym temacie oczekiwać i wymagać od wszystkich partnerów naszego państwa na arenie międzynarodowej, którym Polska świadczy różne przysługi, solidarnej i aktywnej postawy. Taka agenda musi stać się celem, sednem polityki państwa polskiego wobec Białorusi.”

Robert Winnicki
Poseł Konfederacji
Prezes Ruchu Narodowego

za: https://www.facebook.com/robertwinnickipubliczny

https://konfederacja.com.pl/lukaszenka-uderza-represjami-w-naszych-rodakowrobert-wi/

https://konfederacja.com.pl/michal-urbaniak-racja-stanu-dla-polski-powinno-byc-dobro-naszych-rodakow-na-bia/

24 Komentarze

Filed under Bez kategorii

24 responses to “R. Winnicki – antypolski dywersant w kostiumie narodowca

    • przyjaciel

      po takim wystąpieniu już powinno dość do pęknięcia w Ruchu Narodowym , tymczasem widzimy że mamy odczynienia z bezrefleksyjna masą.

      Polubienie

    • alex

      TO Pan Panie Pawle Zieminski, jest faktycznym Liderem,
      „POLSKIEGO RUCHU NARODOWEGO”.
      Jestem pewien ze rdzenni , uczciwi Polacy, potrafia ten fakt zrozumiec.
      Alex
      Ps. Ziemia powoli ale skutecznie, zaczyna sie oczyszczac z bezdusznych kundli i mieszancow, ktorych mozna dzis kupic za pare groszy. Sa tez potomkowie Azjatyckich koczownikow, ktorzy sa do wziecia na Zydowska smycz, zupelnie za darmo. Dla tych wystarczy miska Brukselskiej koszernej zupy, po ktorej juz nigdy kutas nie stanie.

      Polubienie

  1. Kojak

    Cala to Konfederacja to lajno zydowskich kanali i smieci ! Juz dawno poczulem odrazajacy smord wydzielany przez tym koszernych petakow ! Oni wszyscy prawie jak leci to Zydzi ! I takie towarzystwo ma zapewnic normalna i stabilna Polske ? To od samego poczatku byl to jakis makabryczy zart !

    Polubione przez 1 osoba

  2. przyjaciel

    Ruch narodowy czy tam koalicja mikkego, miał na celu zniechęcenie tych 7% świadomych Polaków , (którzy z braku alternatywy postawili na nich jako na mniejsze zło), do wyboru frakcji narodowych, a tym samym ludzie CI albo już głosować nie będą albo zagłosują na pis.

    Polubione przez 1 osoba

    • Boleslaw Deperas

      od wielu stuleci mordowani sa tylko i wybiorczo, wyłącznie Biali ludzie!! o haploqrupie krwi – R1A1 grupa Aryjska lub wcześniej zwana Haldejczycy!(antysemita i antychryst 🙂 Artur Lalak i Franc Zalewski opisuja ,omawiaja te masowe cykliczne arcyzbrodnie Białego człowieka precyzyjnie.Semici niemal zupełnie nie ucierpieli na ostatnich rewolucjach ,wojnach ,powstaniach , masakrach rzeziach itp .Prosze zobaczyć co nie dzieje we Francji,Niemczech , Angli ,Szwecji Calej Uni yevreskiej.Tam Semici i ich bojówki gwalca ,mordują białych Ludzi w biały dzień!!! i…. sa za to suto wynagradzanie przez Lichwiarzy zachodnich . W USA juz jest identycznie .Kolorwi Semici dostają ogromne darmowe pieniądze na wykupowanie wszelkich biznesow które jeszcze w tamtym roku należały do :Antychrystow, nacjonalistów ,ksenofobów 🙂 i antysemitów:):)(czytaj Białych Ludzi ).wymazy z Gardel na DNA pobiera nie aby wiedzieć jak szczepionki zaaplikować odpowiedniej 🙂 osobie . A koszerne Koscoly wszelkiej maści .!!…milcza jak zaklęci !! w tym Holokauście Białego Człowieka!

      Polubienie

  3. Thorner

    Czy przypadkiem ten brak usystematyzowanego wykształcenia nie dotyczy Bosaka? Bo zdaje się, że Winnicki ma nawet tytuł doktora… To nie zmienia jednak podejrzeń o ich szemrane koneksje.

    Polubienie

    • paziem

      Teraz to mnie pan naprawdę rozbawił: )))))

      Robert Winnicki ukończył w 2004 liceum ogólnokształcące w Lubaniu[3]. Od tego samego roku studiował politologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Kilkakrotnie przerywał studia, których ostatecznie nie ukończył[1]. Pracował w biurze nieruchomości i jako sprzedawca, zajmował się też prowadzeniem hotelu[4]. za https://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Winnicki

      Polubienie

  4. Alex Maciejczyk

    Zacznę od cytatu Stanisława Wyspiańskiego, „Ptak ptakowi nie jednaki człek człekowi nie dorówna dusa dusy zajrzy w oczy nie polezie orzeł w gówna” Kundli nie nazywam „wilczkami” bo miałem w młodości i kundla i Wilka to znam różnice w zachowaniu obojga psów. W ocenie ludzi z którymi mamy współpracować, nalezy zacząć od „Antropologii Kulturowej” która wskazuje na przydatność delikwenta na polu bitwy. Drugi warunek to „Antropologia kognitywna” w tym przypadku, wrogiem jest czas na obserwacje. Poniewaz nie mialem dostepu do danych nt. rodzicow i dziadkow wielu moich niegdysiejszych „Idoli” ( kilkadziesiąt) regularnie waliłem głową w „zydowska ścianę płaczu” grając użytecznego w tzw. Ruchu Narodowym. Wcześniej czy później sie okazywało że jest to „Żydowski Ruch Narodowy”🤕. Poniewaz zyjemy w najwspanialszych czasach w historii ziemi, proponuje zawsze przed nawiązanie współpracy, zasięgnąć informacji w internecie. Potem po konfrontacji z prawda, na zasadzie Cezara działać wg. slow do Kleopatry „Nie zdradziłaś mnie , bo nigdy Ci nie ufałem” Na zakończenie, wspomnę epizod z lotniska Okęcie w W-wie, kiedy przy odprawie paszportowej, zostałem aresztowany na rozkaz Sanhedrynu Kaczyńskich. Byłem w Judenlandzie służbowo jako reporter jednej z głównych Amerykańskich stacji TV. Po interwencji Ambasady USA mnie wypuszczono po deklaracji, że przyjadę na przesłuchanie do prokuratury osobiście, w wyznaczonym przeze mnie czasie. „Elity” Kongresu Polonii Amerykańskiej nawiązały kontakt z Romanem Giertychem jako „Polskim, Narodowym Adwokatem” rekomendowanym przez Prezesa. Na spotkanie w W-wie, pojechałem z moimi przyjaciółmi wśród ktorych był znany Polski filantrop (Ar.Su.) sponsorujący mojego Przyjaciela Bohdana Porębę. „patriota” Giertych zapoznał sie z powodem mojego aresztowania ( art. 256 kk) i oznajmił że nie widzi problemu z wygraniem sprawy, jak mu zapłacić 10 tys. $. Mój sponsor natychmiast chwycił za portfel i wyraził zgodę na pokrycie tej kwoty. Wowczas sam dysponowalem wystarczajaca kasa. Ale upokorzenie mnie w mojej Ojczyźnie, przed Sanhedrynem, przekraczalo cierpliwość mego Ducha. Pozegnalem „patriotę Giertycha i tylko ze względu na obecnych moich przyjaciół, nie powiedziałem na odchodne „żydowskiemu narodowcowi ” Spierdalaj. Do prokurwatury pojechałem sam z moimi kolegami, zapoznałem sie z powodem dla którego Sanhedryn ściga mnie w mojej wlasnej Ojczyznie. Po powrocie do USA, zamieściłem w mediach artykuł, zatytułowany „Sanhedryn” do tej pory wisi nade mną topor Sanhedrynu, ale nie dalem sie zlapac. Parafrazujac slowa Wyspiańskiego , odnosząc sie do Winnickiego, wiszącego na żydowskim krzyżu obok wszechpolaka Giertycha. „Z gówna nie wyskoczy Orzeł” alex Ps. Panie Pawle, obserwując drogę którą idzie WPS pod Panskim przywództwem. To Pan powinien być Prezesem Polskiego Ruchu Narodowego, jako Suweren od Azjatyckich sekt i okupantów, a nie samozwaniec niewiadomego pochodzenia, z Duchem zniewolonym przez Azjatyckie sekciarstwo. Cytując za wikikupa „Winnicki Polski Nacjonalista,,, Winnicki skrajny Katolik,,,” to wg. mnie brzmi groteskowo, jak „Cnotliwa Qrwa” Tylko czysty Duch , jest w stanie pokonać Gnomowate potwory, pod warunkiem że jest Suwerenny. https://youtu.be/_z5UKystdZg

    sob., 10 kwi 2021 o 18:42 WIERNI POLSCE SUWERENNEJ napisał(a):

    > paziem posted: ” O „wilczkach” w stadzie posłusznych owieczek Romana > Giertycha, do których bodajże w 2005 r. dołączył R. Winnicki, dowiedziałem > się, gdy najpierw zdrajca ruchu narodowego Roman Giertych wyparł się > dziedzictwa R. Dmowskiego ( w wywiadzie dla GW latem 2003″ >

    Polubienie

  5. Bosak o kontaktach Ruchu Narodowego z banderowcami

    Powyższy film jest fragmentem większej całości. O polskiej polityce rozmawiają:

    Winnicki, Bosak(Ruch Narodowy) VS Wildstein, Pereira(Gazeta Polska) – https://www.youtube.com/watch?v=__Fp0fCg9zg

    Polubienie

  6. AntyKukiz'15

    KLUBEM KONFEDERACJI RZĄDZI PODSTAWIONA PRZEZ KUKIZ GNIDA STEROWANA PRAWDOPODOBNIE PRZEZ C.I.A.! Gdyby w Konfederacji rządził JKM albo Grzegorz Braun kierunek byłby wobec Rosji nastawiony na koegzystencję, jednak proamerykańscy libertarianie nie są z tym pogodzeni i dążą do konfrontacyjnego. W sprawie A.Nawalnego jak głosowali ludzie z Konfederacji. Jedyną osobą w Sejmie, jedynym z 460, który zagłosował „prorosyjsko” był Janusz Korwin-Mikke, zaś Grzegorz Braun i Ruch Narodowy raz kilku z KORWiN zagłosowało neutralnie. Z kolei Artur Dziambor i Jakub Kulesza, libertarianie, jak reszta systemu. SPRAWDŹCIE KTO JEST PRZEWODNICZĄCYM KOŁA TEGO KLUBU!!! ROBERT WINNICKI TO TYLKO PIONEK, NAWET JANUSZ KORWIN-MIKKE NIE MA TAM KONTROLI. Gnidą sterującą jest JAKUB KULESZA!!! To prawdopodobnie agent CIA nie kryjący SKRAJNEGO LIBERALIZMU WIĘKSZEGO NIŻ JKM, miłośnik ideologii libertariańskiej posługującej się amerykańską flagą Gadsena, który kilka razy zbłaźnił się na głosowaniach wybierając zdradzieckie opcje. Dlaczego nie jest to ani JKM, ani Braun, ani nawet Robert, bohater wpisu, którzy są prezesami klubów, tylko jakiś smarkaty Jakub Kulesza, którego partia Korwin wywaliła z wiceprezesa za działanie na niekorzyść partii? Jak to możliwe, że w 2015 roku, „jedynki” z Lublina nie miał ani były prezes Herbapolu Józef Godlewski, który doświadczenie w polityce ma ogromne i dał najwięcej pieniędzy na kampanię? Tamten miał dopiero 7 miejsce. Jak to możliwe, że w 2015 roku „jedynki” z Lublina nie miał pierwszy prezydent tego miasta po 1989 roku, Sławomir Janicki. Miał gdzieś 3 miejsce. Jak to możliwe, że wzięte osoby z ulicy startowały z wyższych miejsc niż tamci zasłużeni politycy. Jakiś Kamil Kopeć z 2 miejsca, jakaś Małgorzata Tylus z 4. Ta pinda Tylus, pracownica biura Kuleszy wprost twierdzi, że nie jest Polką, ale pochodzenia nie zna, mówi, że jest gdzieś z Litwy, i cechuje ją zwierzęca nienawiść do Niemców (wiadomo kto ją może mieć), jest mściwa, mówi wprost, że gdyby rządziła, to by ludzi pozabijała. To wiem od znajomego, który popytał paru ludzi z Lublina. Taką psychopatkę antypolską trzyma w biurze Kulesza. Kto stoi za tym chłopaczkiem, który bez żadnego zaplecza w Lublinie nagle dostaje tam „jedynkę”, nagle zostaje rzecznikiem Kukiz’15, jest w stanie wyeliminować Skutecznych Liroya z Konfederacji, rządzi się za JKM w partii Korwin, podejmuje decyzje za plecami, i pomimo zgody prezesów wszystkich partii Konfederacji jest w stanie zablokować czyjeś wystąpienie na konferencji prasowej? Zwykły młody chłopak bez zaplecza nie był w stanie mieć takiej pozycji. Takie fakty przekazał mi człowiek, który rozmawiał z wiceprezesami Korwina w Lublinie. W 2019 roku „jedynkę” z Konfederacji w tym mieście miał mieć zięć JKM Bartłomiej Pejo, chłop patriotyczny, który zbudował tam struktury oddolnie, prezes partii Korwin w tym okręgu. Jednak podstępnja gnida Kulesza wbiła się na chama i zwołała lewą konferencję prasową, w której wbrew woli partii ogłosił swoją tam „jedynkę”, bo łajza nie jest w stanie wejść bez „jedynki” do sejmu. Ten cały Krzysztof Bosak wszedł jednak z dalszego miejsca wcześniej pokonując „jedynkę”, a ten Kubuś nie potrafiłby z drugiego przebić nieznanego na „jedynce”. Prawdopodobnie Jakub Kulesza jest sterowany przez CIA, bo udowadnia swoją wiernopoddańczość względem USA w głosowaniach.

    Polubienie

  7. Zbyszko

    https://demotywatory.pl/5065885

    Kolejny antypolskie wyskok Wizemberga Winnickiego

    Polubienie

  8. Dereń

    https://demotywatory.pl/5043387/Winnicki-gorliwy-policjant-zydowski-ktory-wylapywal-Zydow

    Winnicki sam przyznawał, że jego dziadek był sekretarzem PZPR. A kogo jak nie Żydów mianowali na takie funkcje za Stalina?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.