Jak to było w tym PRL-u

John Steinbeck, autor m.in. „Gron gniewu”, powieści, której akcja toczy się w czasach wielkiego kryzysu, za którym stała światowa, żydowsko-anglosaska finansjera, odwiedził Polskę jesienią 1963r. Na spotkaniu ze studentami w Krakowie powiedział:„Pamiętajcie, nawet nie wiecie, jak wam jest dobrze”. W czasie pobytu w Polsce, 22 listopada dotarła do Steinbecka wiadomość o zamordowaniu prezydenta JFK (chciał przywrócić rządowi kontrolę nad polityką pieniężną). – D.Kosiur

_________________________________________

Tekst za stroną: https://zygumntbalas.neon24.pl/post/161588,jak-to-bylo-w-tym-prl-u-01-05-2021

_________________________________________

Jak to było w tym PRL-u

Zawsze jest kilka punktów widzenia – pisze pani Tiamat w nawiązaniu do wypowiedzi, degradującej Polskę Ludową do państwa niesuwerennego i reżimowego.

Zwłaszcza, gdy jest się albo młodym, albo sklerotykiem i nie pamięta czasów po-okupacji, a wysłuchuje bredni wszelkiej maści propagatorów. Nie zapominajmy, że Niemcy podpisały kapitulację; wojna się skończyła, podpisaliśmy pokój i 90% polskiego społeczeństwa – umordowanego, udręczonego i schorowanego wojną – zabrało się do odbudowy kraju. Była to praca ponad siły. Nie było środków transportu, sprzętu, pieniędzy… Trzeba nie mieć wyobraźni, by nie wiedzieć, co znaczy wojna…

Jak to było w tym PRL-u - 04.06.2016.

Warszawa po wojnie

Przedłużanie wojny na własną rękę było nielegalne. Wiedzieli o tym Czesi, Węgrzy i inne narody zmordowane wojną. Wiedzieli o tym i Niemcy. I Francuzi. I Austriacy. Najdurniejszą rzeczą pod słońcem było przedłużanie wojny. W imię czego? W imię walki Wschód – Zachód, do czego najlepiej nadają się najemnicy z Polski?

Głupie obiecanki Radia Wolna Europa, że będzie wojna z Rosją i że chętni do tej bijatyki nie muszą poddać się amnestii – TRZY razy ogłoszonej – wpędziły zajadłych znów do lasu. Nieważne były postanowienia poczdamskie, które naturalnie nie wszystkim odpowiadały, ale też i nieważne było polskie schorowane społeczeństwo i utworzenie Rządu Tymczasowego. Nieważne były zniszczone kompletnie polskie wsie i miasta. Należało jeszcze dołożyć biedy i nieszczęść!

Tym, którzy nazywają mnie rusofilem, przedstawię takie wspomnienie: Nas, chore dzieci, przewozili ze szpitala do sanatorium z miasta do małej zalesionej miejscowości pod ochrona wojska polskiego, bo bandy – walczące rzekomo z Sowietami – mordowały też i dzieci, bo strzelały do wszystkiego, co uważali za ‚pro-sowieckie’. Więc jako dziecko chore na gruźlicę – pamiątce z czasów okupacji – byłam traktowana jako rusofil – i oto teraz, na stare lata, jakiś niedouk tez mnie wyzywa od rusofilów. I to nie dlatego, że kocham Rosję. Dlatego, że na nią nie szczekam!

To ja powiem, że jako dziecko czułam się w PRL bardziej bezpieczna w drodze do szkoły i ze szkoły, bardziej bezpieczna na ulicy, w szpitalu i w sanatorium w czasach powojennych, gdzie była straszliwa bieda i niedobór wszystkiego. Natomiast swoje dzieci musiałam wywieźć z kraju w 35 lat po wojnie, żeby się do nich nie dorwała ‚oświatowa’ ubecja solidarnościowa, pedofile na kolonii i bandyci na ulicy. I żeby nie musiały czekać aż do śmierci, by je jakiś szpital przyjął… I nie bardzo marzyło mi się, żeby jakieś biurwy faszystowskie odebrały mi dzieci, bo jestem na przykład za gruba!

Teraz dzieci już samodzielnie w Polsce nie mogą jeździć autostopem, zarezerwowanym dla prostytutek i jurnych kierowców TiR-ów. W Polsce PRL-owskiej trzeba było dużo rzeczy poprawić i ulepszyć. Ale rewolucja ubecka była nam tak potrzebna jak Ukrainie majdan. Niestety, dla wielu pseudo-patriotów, którzy są w stanie własny naród poświęcić dla subiektywnego pojęcia wolności i suwerenności, przeżycia wojenne cywilnej ludności Polski nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Tyle o patriotyzmie wychowanków Radia Wolna Europa.

YouTube: Polskie Dzieci Odbierane Siłą Przez POlskie Gestapo!!! – To są dzisiejsze realia: 

No to ja się może do czegoś przyznam – pisze potem pani Tiamat. – Tak jak wielu młodych ludzi w Polsce byłam niewątpliwie pod wpływem tzw. szeptanej propagandy i zachwytów nad Zachodem. Nie marzyła mi się emigracja i nie marzyły mi się miliony. To prawda. Ale fakt, że nie mogliśmy mieć na stałe paszportów i wyjazd za granice był bardzo ograniczony, szczególnie dostępem do dewiz, miał duży wpływ na tzw. świadomość polityczną.

Środowisko krakowskie było zawsze rozgadane, rozdyskutowane i – choć nie mieliśmy problemów typu stoczniowcy czy górnicy – pyskowaliśmy na ustrój od ucha do ucha. Akademickie kręgi były bardzo żywe, a że Kraków jest ciasny, więc się wszystkie filozofy i politycy z różnych uczelni spotykali w kawiarniach na Rynku, u Noworola (w Sukiennicach) , w ‚Ryju’ (Rio) na Jana, w Jaszczurach, w Jamie Michalikowej, w SAIT-cie (stowarzyszenie wolnomyślicieli) na Rynku, a także w lokalnych klubach: w ‚Syfie’ – u medyków i u plastyków ‚Pod Ręką’.

‚AGH-amy’ i” ‚Uniwersytutki’ spotykali się na Juwenaliach, ‚pod Adasiem’ (pomnikiem Mickiewicza) na czytaniu poezji różnych dobrych i zupełnie beznadziejnych poetów. Łaziliśmy do Piwnicy pod Baranami, gdzie bawiliśmy się w podziemną opozycję i ‚wielki monde’. Było dużo snobizmu, szpanerstwa, ale bawiliśmy się świetnie, a w południe wygłodniała i wyszczekana banda spotykała się jeszcze na Małym Rynku w jadłodajni u Pietruszki na pysznych domowych pierogach. Bardziej wytworni wysiadywali w Antycznej, skąd widać było cały Rynek i Sukiennice.

W czasie sesji egzaminacyjnej łaziliśmy do łaźni rzymskiej, gdzie można było właściwie za półdarmo przegarować cały dzień pod różnymi biczami i prysznicami, a potem wylegiwać się na leżakach pod kocem. Na miejscu był bar i pyszne parówki. W Jaszczurach zbierał się ‚kwiat-kwiatów’ krakowskiej akademii; pełno rozkrzyczanych szpanerów, nierobów, snobów, prawdziwych artystów i nawet prawdziwych filozofów, hrabiów, bliskich i dalszych kumpli, i mniej lub bardziej nieznajomych przyjaciół na wieczór.

Kraków był bardzo egalitarny i rozgadany. Wielu spośród nas zaplątanych było w Teatr Salamandra, teatr STU i prywatne występy u  kumpla z roku, hrabiego R., który miał piękną melinę na Jana po dziadkach. Zbieraliśmy się na ogół przed kolokwium i w czasie sesji, a także w czasie rozlicznych dyskusji o sztuce, poezji i dupie maryny, bo pomieszczenie było ogromne – przerobione ze starej powozowni hrabiów R.

Nasz wydział urządzał co roku przyjęcie noworoczne Pod Baranami. Ale braliśmy też huczny udział w bardzo hucznych przyjęciach, które organizowali medycy u Wierzynka. Przeważnie ‚z okazji’ i ‚na cześć’, bo ktoś zrobił doktorat, pan docent ożenił się ze studentką (według jego zdania najtępszą w całej grupie), to pan dziekan wydal kolejna książkę itp. itd.

Bardzo dziwiło mnie potem na Zachodzie, że nie było takiej fraternizacji studentów z kadrą profesorską jak w Krakowie; właściwie wielka przepaść – no i ta idiotyczna komunikacja ze studentami przy pomocy e-mailów (kiedyś w Anglii było podobnie jak w Krakowie, bo wszyscy spotykali się w pubie przy piwie, ale teraz to nie wiem).

W Krakowie spotykali się i ‚marksiści’ z socjologii, i ‚pro-angielska’ wyższa sfera snobów, i esperantyści i tajemniczy artyści z długą brodą dla dodania elementu tajemniczości i mesjanizmu; poeci, śpiewaki, pisarze, historycy, profesorowie różnych uczelni, i w ogóle cała armia krzykaczy. Na Bramie Floriańskiej wystawiali swoje chałtury plastycy z ASP. Po wielu latach zobaczyłam takie właśnie wspaniałe ‚chałturki’ spod Bramy Floriańskiej… w Rzymie. Bardzo mnie wzruszyły.

Kraków miał aż trzy kabarety, a jeden prawdziwy: świat akademicki i mieszczański w wielkie symbiozie z dziećmi technokratów z Nowej Huty. W przerwach graliśmy w brydża, gdzie popadło, byle był dostęp do stolika. A przy każdym stoliku po piętnastu kibiców. Koledzy z ASP (Akademii Sztuk Pięknych przy pl. Matejki) podrabiali stójkowe bilety do Filharmonii na koncerty znanych artystów. Filharmonia mala i ciasna, a chętnych do posłuchania Rubinsteina była cała armia.

W taki to rozkrzyczany, rozczochrany, ale piękny Kraków – trochę prawdziwej, a trochę udawanej bohemy – przybył pewnego razu… John Steinbeck, bożyszcze wielu studentów (bo z Ameryki), ale także i dlatego, że w Teatrze Ludowym (Skuszanki) w znakomitej obsadzie wystawiono „Myszy i Ludzie” Steinbecka. Nie przesadzę, jeśli powiem, że całe wycieczki z Krakowa i okolic musiały ten spektakl obowiązkowo oglądnąć (teatr Skuszanki był wtedy sławny na całą Polskę; kierownikiem literackim był znakomity Jerzy Broszkiewicz). Wynajmowano specjalne autobusy dla widzów spoza Krakowa.

Jak to było w tym PRL-u - 04.06.2016.

John Steinbeck

I naturalnie polecieliśmy całą zgrają powitać Steinbecka. Na spotkaniu z wielkim pisarzem chcieliśmy jak najwięcej dowiedzieć się o tym Zachodzie. I dostał się nam zimny prysznic. John Steinbeck mianowicie opowiedział, że po kilku dniach pobytu w Krakowie marzy mu się, by mieć taką młodość, jak my mamy.
Zgłupieliśmy.

Pisarz opowiadał nam baje o żelaznym wilku. Że mianowicie w Polsce każdy ma mieszkanie, pracę, młodzież akademicka nie musi zarabiać na życie i ma za darmo leczenie i edukację, i sądząc po naszym zachowaniu, mamy ogromną swobodę poruszania się po mieście, i był świadkiem, jak do późnych, a raczej wczesnych godzin rannych balowaliśmy na ulicach (akurat były Juwenalia). Co zdumiało Steinbecka, to wielkie zaufanie do służb porządku publicznego. Wszyscy się bawią i piją, i nie ma awantur ani chuligaństwa. Żadnych protestów, aresztów, bijatyki na ulicach… W ogóle nie wiedzieliśmy, o co mu chodzi.

„Pamiętajcie – opowiadał Steinbeck – nawet nie wiecie, jak wam jest dobrze”. Próbowaliśmy protestować. Steinbeck spokojnie objaśniał, że kiedyś to docenimy sami. Prawdę mówiąc, byliśmy rozczarowani. Wymyśliliśmy, że Steinbeck to może i dobry pisarz, ale życiowy idiota i… ‚co on wie o Zachodzie’. Głupek, co go nasłali z propagandą.

Po latach, kiedy już pracowałam, zdarzyła mi się poważna operacja i po szpitalu skierowano mnie do sanatorium w Świnoujściu. Tam mieszkał mój kolega szkolny, który dorobił się stopnia admirała. Nie widzieliśmy się parę lat, więc mieliśmy sobie dużo do opowiadania, bo przez wiele lat chodziliśmy razem do tej samej klasy aż do matury.

Pamiętam, że długo w nocy rozprawialiśmy o sytuacji w Polsce, bo zaczęło się robić jakoś tak dziwnie. Strajki, podwyżki, protesty, tłumienie protestów… wszystko to było niepokojące. Mnie się wydawało, że należy wreszcie zburzyć ten Mur Berliński i wreszcie będzie święty spokój. I wtedy mój bardzo dobry przyjaciel z lat szkolnych powiedział: „Ten mur to nasza wolność. Jak zburzą, to zrobi się przeciąg jak w rozwalonej stodole”.

— „Jeszcze jeden głupek” – pomyślałam.

Kilka lat potem wystraszyłam się przeciągu. Nie chciałam czekać, aż wywieje cale zboże i zostanie puste klepisko.

Napisała:  Tiamat

16 Komentarzy

Filed under Polityka

16 responses to “Jak to było w tym PRL-u

  1. 1Patriota!

    I zgadzam się i absolutnie się nie zgadzam. Jedno jest pewne; gdyby nie żydzi, to…

    Polubienie

  2. Kojak

    Zlikwidowano natychmiast you tube ! To typowa wolnosc zydowskich lajdakow rzdzacych Polska . Ich klozetowe bydlo z ABW na biezaco oproznia zydowskie szambo zalewajce coraz bardziej Polske

    Polubienie

  3. Piotr70

    Polecam zobaczyć film, który oglądałem akurat w wersji niemieckiej” Good Bye Lenin”. Tam jest taka scenka gdzie bohater tego filmu po runięciu muru wsiada na motor i z ogromną radością jedzie do RFN tylko po dwie rzeczy do burdelu z cycatymi babami i do macdonalda bo przecież o to chodziło i pachniały zachodnioniemieckie DM.

    Druga sprawa. Wszyscy tu krytykują you tube, fejsy czy instagramy, ale jakoś konta tam mają i korzystają z social media czyż nie. Ponadto nawet z hostingu wordpress.com korzystają to pytanie to kto jest tego właścicielem. Oczywiście można coś krytykować, ale jednocześnie z tego nie korzystać.
    PRL też robiła wszystko aby system upadł bo jakim trzeba być już idiotą żeby pozwolić w socjalizmie otwierać luksusowe sklepy z towarami z USA tzw. Pewexy gdzie towar się kupowało za dulary. Ludzie patrzyli się na to z zazdrością jak to się żyje w USA, a po drugie jakoś socjalistycznemu państwu dolary nie śmierdziały jak przy pomocy takiego gnój kapitalistycznego wędzidła próbowali od ludzi wyciągać dolary z kieszeni bo jak smakuje puszka coca-coli za trzydzieści centów.
    Potem wielkie zdziwienie bo PRL upadł. Ostatnim porządnym był Gomułka bo co do Gierka to mam już małe wątpliwości chociaż za jego czasów chłop za 5 jajek i świnię wybudował sobie piękny dom.

    Polubienie

  4. Piotr70

    Nawet napady były na te kapitalistyczne luksusy w socjalistycznym państwie. Jeżeli się człowiek na to patrzy to przestaje się dziwić dlaczego ten PRL upadł. Pewnie złodziejom zachciało się dobrej whisky wypić, a dzieciom po napadzie złodzieje dali gumy Donald wszak to nie chodziło o gum, a o zakrytą w gumie historyjkę obrazkową, która dla dzieciaków była dużo bardziej atrakcyjna niż smak tej zasranej gumy. Sam pamiętam ileż mnie moje dziecko męczyło żeby w Pewexie kupić mu takie gumy” Tatuś kup donalda „.

    Polubienie

    • Easy Rider

      Z jednego głupiego napadu zrobiono sensację na cały kraj, podczas gdy codziennie utarg z „Pewexów”, w wysokości kilkudziesięciu tysięcy dolarów był wywożony do banków w Szwajcarii, na konta bynajmniej nie państwowe – to dopiero była granda! Jednak ta sprawa do dzisiaj nie uzyskała większego nagłośnienia, ani też nie spowodowała żadnych działań śledczych.

      Polubione przez 1 osoba

      • andrzej

        Easy Rider 5 Maj 2021 o 11:13

        W tamtych czasach Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego „Pewex” z siedzibą w Warszawie, prowadzące sieć sklepów i kiosków walutowych w PRL miało silne powiązania pośród kadr wysokiego szczebla w MSZ, MSW i WSW, a jakiej nacji wybrańcy i ich poplecznicy tam siedzieli, to wystarczy poczytać książki nieżyjącego już Albina Siwaka.

        Polubienie

    • Piotr70

      Oczywiście ma pan rację, a film pokazałem jako kabaret.

      Polubienie

    • Piskorz

      ….ale bywało i tak..Jakiś mało rozgarnięty wpadł do Pewexu…sterroryzował obsługę i …powiedział, że prosi o …azyl.

      Polubienie

  5. Klemens

    Nowy tekst manifestu francuskich generałów, który opisuje m. in grecka prasa.

    Manifest francuskich emerytowanych generałów spowoduje trzęsienie ziemi, ponieważ zawiera następujące elementy: Turcja wspiera islamistów we Francji. Dlatego Turcja musi opuścić NATO i nie przystąpić do UE. Francja musi zbliżyć się do Rosji i nie przyjmować agendy „NATO 2030” „Jeśli nie zapobiegniemy narastającemu chaosowi, będzie wojna domowa – ostrzegli Macrona francuscy generałowie.

    https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=el&u=http://www.palo.gr/pagosmia-nea/galloi-stratigoi-i-toyrkia-den-exei-thesi-se-ee-nato/27443137/&prev=search&pto=aue

    Polubienie

  6. piotr70

    Panie Pawle są już komentarze na temat pana śp. babci na innym portalu wszak chyba teraz popiera pan ten portal.
    Pokazuje panu tak z ciekawości.

    kika22 6 Maj 2021 o 1:16 AM
    Ad Andrzejka

    Krew mojej babci Antoniny jak najbardziej czerwona, podobna do tych krwi „królewskich-niebieskich”, a sympatie tejże babci zdecydowanie lewicowe, robotnicze, bo utrzymywała się z pracy swoich rąk i wrodzonej przedsiębiorczości

    JĘRUŚ, TO TYLKO LACHY, KTÓRE DAWNIEJ ,,SIEDZIELI” NA DRZEWACH MAJĄ ,,BŁĘKITNĄ KREW!”

    Cytat – portal Wierni Polsce Wierni Ojczyźnie.

    Polubienie

  7. Lechita

    Gdzies w Jalcie czy Teheranie podpisano umowy które dotrzymano na czas okreslony ,a my na krotka chwile wróciliśmy do swojej Rodziny , ktorej za zycia nie docenilsmy , a teraz chcemy byc wolni pod obcym butem.Wtem zesmy sie ocknęli ze to wszystko była fałszywka ,z wolnych zrobiono znowu niewolników i zostaly tylko przepiekne wspomnienia ,a moze to byl tylko sen?

    Polubione przez 1 osoba

  8. Klemens

    Zaostrza się polityka okupacyjna w Wałbrzychu

    Polubienie

    • Ten kretyn jest lekarzem i żąda obowiązkowych eksperymentów medycznych na ludziach. I takiemu debilowi Izba Lekarska nie odbiera prawa wykonywania zawodu, mimo oczywistego złamania etyki lekarskiej (?) !!!.
      Dzisiejszy Zachód to faszyzm w najgorszym wydaniu.

      Polubione przez 1 osoba

    • Bili de kid

      To jest jak sądzę konfident, ma po prostu nakręcać spiralę strachu (pewnie też psychopata), który jednocześnie jest opłacany z pieniędzy podatników.

      Chodzi o to, żeby na jego tle, inni psychopaci jak np minister od zdrowia wychodzili na ludzkich panów.

      To sa psychopaci, ludzi z taka patologiczną psychiką zatrudniano w obozach koncentracyjnych na stanowiskach kapo, także te mechanizmy sa bardzo dobrze znane.

      Polubienie

      • Boleslaw Deperas

        Nawet obecny fikcyjny ,medialny 🙂 Kowid 19 nie jest tak heraldowany na wszystkich kontynentach !!!! jak : Holokaust ,Polskie obozy zagłady Tak tak …POLSKIE 🙂 jedwabne i pogrom kielecki .Tutaj tez zamieszcza nie Grzesoiukow i innych podobnych głosicieli Religi Holokaustu .jednym słowem …uderz prawda w stoi ! a obrzyn Billi de Kid :)wnet nie odezwie:)

        Polubienie

  9. kika22

    Ad piotr70

    ,,Panie Pawle są już komentarze na temat pana śp. babci na innym portalu wszak chyba teraz popiera pan ten portal.
    Pokazuje panu tak z ciekawości.”

    MOŻE ŻYDOWSKI SZUBRAWCU, BYŚ TAK WKLEIŁ LINK Z ,,WIERNI POLSCE, WIERNI OJCZYŹNIE!”

    https://wiernipolsce.wordpress.com/2021/05/03/100-rocznica-wybuchu-iii-powstania-slaskiego/

    PS. KOMENTARZ DOTYCZYŁ TYLKO ,,BŁĘKITNEJ KRWI” I NIE BYŁO MOIM ZAMIAREM NIKOGO OBRAŻAĆ, A ZWŁASZCZA ZMARŁYCH, CO DO KTÓRYCH MAM OGROMNY SZACUNEK!

    PIETIA KUKURYKU – ,,PAN” ZERO, CZYLI NIKT!

    https://synonim.net/synonim/szubrawiec

    Hej

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.