Walka prawosławia z latynizmem w Polsce

Herb_księstwa _Piastów

O czym starają się nie wspominać we współczesnej Polsce? O tym, że była ona pierwotnie prawosławna. Walce prawosławia z łacińskim katolicyzmem, narzuconym Polakom przez niemieckich cesarzy, papieża i jezuitów, poświęcony jest esej historyczny Grigorija Olchowskiego, opublikowany w pierwszym tomie czasopisma „Wędrowiec” w 1901 roku. Autor zarysu – Grigorij Aleksandrowicz Olchowski ( 1862-?) doktor teologii, wykładowca Prawosławnej Akademii Teologicznej w mieście Chełm (obecnie w Polsce).

A oto drugi esej Grigorija Olchowskiego poświęcony temu tematowi. Poprzedni esej „W kwestii pierwotnego prawosławia Polski” został również opublikowany w pierwszym tomie za 1901 r. Miesięcznika duchowego „Wędrowiec”, wydawanego w Petersburgu od 1860 do 1917 roku. Ta praca była już wcześniej opublikowana na stronie „Zachodnia Ruś”.

W tym samym 1901 roku te dwa eseje ukazały się w Petersburgu jako osobna broszura: „Walka prawosławia z latynizmem w Polsce. Od początku swojego istnienia do chwili obecnej ”

Tekst eseju „Walka prawosławia z latynizmem w Polsce” został przygotowany przez redakcję projektu „Rosja Zachodnia” we współczesnej pisowni.

Walka prawosławia z latynizmem w Polsce
Od początków jego istnienia do czasów współczesnych.

(Krótki szkic historyczny).

Minęło kilka lat od powszechnego rosyjskiego spisu powszechnego, ale ponure wydarzenia związane z tą sprawą są nadal głęboko odczuwalne na naszych kresach. Trzeba się liczyć z ich gorzkimi konsekwencjami, zwłaszcza w nawiślańskim kraju. Mimowolnie rodzi się pytanie, co jest źródłem zła, które od prawie dziewięciu stuleci ciąży nad nieszczęsnym polskim narodem, rozrywając go na strzępy, wstrząsając jego kościelno-religijną, duchową i codzienną egzystencją zewnętrzną?

Dlaczego czysto państwowa sprawa spisu ludności nie przeszla na terytorium Nadwiślańskiego kraju bez powszechnych niepokojów o charakterze kościelno-religijnym?

Kto, w jakim celu i dlaczego łączył kwestię wiary z pokojową sprawą polityki wewnętrznej, która budziła powszechne wzurzenie, fanatyzm religijny?

Nikomu nie da się ukryć, że źródło tego zła tkwi w mrocznej sile papiestwa i jego sługusów. Papiestwo nie jest prawosławiem, nie jest nawet anglikanizmem, prezbiterianizmem, luteranizmem, reformatyzmem, z których każdy jest niczym innym jak szczególnym systemem kościelno-religijnym w ogólnej nauce chrześcijańskiej, który nie narusza wolności i niezależnego istnienia określonego narodu. Papiestwo od początku swoich dni było i jest systemem kościelno-politycznym, zgodnie z którym papież w swojej osobie łączył i łączy duchową i świecką zwierzchność światowej monarchii papieskiej, stworzonej przez papieży, zgodnie z ich przekonaniami, przez sukcesję cesarzy rzymskich na ruinach starożytnego imperium grecko-rzymskiego … Dlatego żadne mniej lub bardziej istotne wydarzenie w polityce zagranicznej lub wewnętrznej w jakimkolwiek państwie nie odbywa się bez zabarwienia kościelno-religijnego ze strony przedstawicieli papiestwa. Oni żyją myślą o stworzeniu jednego królestwa papieskiego ze wszystkich państw i narodów, a zatem niszczą w nich ich specyfikę narodowego i państwowego ustroju, która nie jest zgodna z ogólnym systemem papiestwa, nie pozwalają na swobodne manifestowanie się ducha narodowego w wierze, życiu i strukturze państwowej narodu. Kontrolując życie narodowe we wszystkich częściach, prowadzą je zgodnie z ostatecznymi celami swojego systemu. Wskutek tego jest rzeczą naturalną, że naród, który ma instynkt samozachowawczy, jak każdy człowiek, nie może się nie zbuntować przeciwko takiemu naruszaniu jego wolności i niezależnej osobistej egzystencji narodowej w rodzinach innych narodów. Stąd nieunikniona jest walka papiestwa z jakimkolwiek narodem nie łacińskim, państwem nie łacińskim, nie papieskim, zaciekła walka, walka na śmierć i życie. W różnych okresach i w różnych państwach walka ta była i jest prowadzona z nierównym sukcesem dla wrogich partii.

Był czas, kiedy papież Innocenty III (1198-1216) wydawał się władać całym światem chrześcijańskim, władcami wszystkich państw Wschodu i Zachodu. Przy wszystkich swoich sztuczkach nie udało mu się osiągnąć posłuszeństwa wobec sobie tylko ze strony ruskich Słowian, Galicjan i Słowian z Półwyspu Bałkańskiego, których udało mu się jednak, choć przez krótki czas, podporządkować swym wpływom, wykorzystując, tak samo jak w innych państwach, trudne dla nich okoliczności polityczne. Ale minęły wieki, a katolicyzm, jako wyraz papieskiego systemu kościelno-politycznego, musiał ustąpić miejsca w Anglii, Szkocji, Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Inflantach, Estonii, Kurlandii, w większej części Niemiec, Szwajcarii i Holandii narodowemu, kościelno-religijnemu, państwowemu i codziennego rozwojowi narodów i państw, będąc wypędzonym stamtąd na zawsze. We Francji ta walka między narodem a papiestwem toczy się do tej pory, z różnym powodzeniem dla walczących stron. W chwili obecnej i tam przewaga przechyla się na stronę narodu. Nawet we Włoszech kochające wolność miasta związkowe nie wytrzymały w końcu uciskającej opieki papieskiej i w 1870 roku wybrały króla na wyraziciela ducha narodowego, pozostawiając papieżowi właściwe miejsce w kościele łacińskim.

Małe plemiona słowiańskie* podlegające łacińskiej Austrii również toczą nieznośną walkę o swoją wiarę i narodowość z przytłaczającym je papiestwem wspieranym przez rząd łacińskiej Austrii. W tej nierównej walce wiele z nich upada, a bardziej wytrwali między nimi skazani są wieść swoje żałosne bezsilne życie wśród innych uprzywilejowanych narodowości tej samej Austrii. Ale dlaczego mielibyśmy sięgać daleko po przykłady walki między papiestwem a narodem, skoro taka walka toczy się od dziewięciu stuleci w naszym Nadwiślańskim kraju, wszyscy jesteśmy tego świadkami w chwili obecnej. Wraz z pojawieniem się papieskiego latynizmu u schyłku X wieku w ówczesnej Wielkopolsce, w jej stolicy Gnieźnie, walka ta rozpoczęła się i trwa nieprzerwanie do chwili obecnej, czasem słabnąc, a następnie w zależności od okoliczności ponownie nasila się.

Przed 7 marca 965 r. prawosławny król Polski Mieczysław wydał dekret nakazujący, aby wszyscy jego poddani, dotychczas nieochrzczeni, spieszyli się przyjąć tego dnia chrzest prawosławny w obawie przed egzekucją za nieposłuszeństwo. I Słowianie-Lechici czyli Polacy, mimo namowy pogańskich kapłanów i czarowników, jako osoby, bez poważnego oporu, przyjęli wiarę prawosławną. Dekret został wykonany z pełną mocą: świątynie bożków, które pozostały do tego czasu, zostały wszędzie zniszczone; bożki były wrzucane do ognia lub wody; ścinano poświęcone gaje i gaje dębowe; ubóstwiane gady zostały pozabijane, a wszystko to całkowicie bez przelania kropli krwi, ani ze strony ludu za wtargnięcie do jego dawnej świątyni, ani ze strony księcia za nieposłuszeństwo; to już jest niewątpliwym dowodem na to, że naród polski był dostatecznie przygotowany do przyjęcia prawosławia. I nie jest to zaskakujące. Przez prawie sto lat Polacy byli przygotowywani do tak powszechnego odrodzenia duchowego, najpierw dziełami Cyryla i Metodego, a następnie przez ucznia tego ostatniego Wisnoga i przez morawskich chrześcijan, którzy uciekli do Polski po zniszczeniu ich ojczyzny przez Madziarów. Kraków, Śląsk i Małopolska (w tym czasie) były częścią panonio-morawskiej diecezji Metodego.

Język ojczysty Słowian-Lechitów nie odróżniał się prawie niczym od języka słowiańskiej Biblii i ksiąg liturgicznych w przekładzie Metodego. Słuchali nabożeństw w nowo budowanych polskich kościołach w zrozumiałym dla nich języku słowiańskim. Komunii św. udzielano im pod dwoma postaciami, jak i innym Słowianom. Słowem, wiara prawosławna, wszystkie sakramenty, rytuały i wszystkie święte zwyczaje Kościoła wschodniego zostały przyjęte przez nowo oświecony naród polski i tak mu odpowiadały duchem, tak okazały się być zgodne z jego naturą i usposobieniem narodowym, że, jak zobaczymy, zachowały swoje miejsce przez stulecia pomimo wszelkich sztuczek, wysiłków katolików, by wykorzenić je nawet za pomocą brutalnych środków. W ten sposób bracia równi Apostołom i ich godni uczniowie, choć powoli, ale wiernie szli do zamierzonego celu, pozostając wierni przykazaniu Zbawiciela: „Idźcie, nauczajcie we wszystkich językach, chrzcząc ich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc przestrzegać ich wszystkiego, z drzewo przykazań danych wam.” Ze słowem Ewangelii, zanurzonym w bezinteresownej miłości, zwrócili się do nowo oświeconych, nie stosując przekupstw, oszustw, zastraszania i przemocy, zwykłych metod łacińskiej misji papieskiej.

Powstaje pytanie, czy papież, nawet w tym mrocznym dziesiątym wieku papieskim, kiedy tron papieski był w rękach najpierw potężnych rodzin cesarzy włoskich, a następnie cesarzy niemieckich, mógł stracić z oczu tak pokojowe przejęcie przez Kościół prawosławny całego narodu polskiego? Gdyby tak było, to znaczy gdyby papież rzeczywiście nie zwracał uwagi na pokojowe ustanowienie prawosławia w Polsce, byłoby to niezrozumiałe, a z punktu widzenia powszechnego systemu papieskiego stanowiłoby to niemożliwy wyjątek w całej serii papieży, ponieważ sami papieże są zbyt podporządkowani stworzonemu raz na zawsze systemowi papieskiemu i są jego pierwszymi posłusznymi, bezrefleksyjnymi i bezosobowymi niewolnikami. Papież, który nie spełnia wymogów i interesów systemu papieskiego, choćby był osobą ewangeliczną, nie może pozostać na tronie papieskim i musi zostać zastąpiony innym. Trucizna jest zwykle środkiem takiej zamiany, ponieważ nie ma innych środków prawnych przeciwko nieodwołalnie wszechmocnemu papieżowi.

A współczesny opisywanym wydarzeniom papież Jan XIII nie przegapił okazji, by poszerzyć granice swojej monarchii. Jeszcze Otton I, cesarz niemiecki, zawarł z papieżem traktat religijno-polityczny, w którym zobowiązał się do bycia czujną strażą interesów papieskich na ziemiach słowiańskich. Z pomocą Ottona IIІ papież w 978 r. ustanowił władzę w Czechach, podporządkowując prawosławnego biskupa Pragi łacińskiemu arcybiskupowi Moguncji; w Salzburgu i Pasawie Karol Wielki założył katedrę łacińską dla Moraw i Panonii; biskup łaciński Jordan, wikariusz łacińskiego arcybiskupa magdeburskiego, od dawna przebywał w Poznaniu, tzw. in partibus infidelium, czyli dla przyszłych konwertytów na latynizm ze strony prawosławnych Polaków.

Ale długo musiał czekać na aktywność wśród przeznaczonej dla niego trzody. I gdyby nie niekorzystne dla prawosławnego księcia Mieczysława okoliczności polityczne i zewnętrzna, równie niekorzystna pozycja młodego kościoła polskiego i jemu współczesnego greckiego kościoła, a zwłaszcza Patriarchatu Konstantynopola, kto wie, czy kiedykolwiek udałoby mu się w nim osiedlić w prawosławnej Polsce. Mieczysław w wyniku nieudanej wojny z jednym z niemieckich margrabiów znalazł się pod wpływem cesarza niemieckiego i stał się (przez część majątku na Śląsku) prawie jego wasalem i jednym z pierwszych warunków pokoju było przyjęcie u siebie biskupa poznańskiego. W tym samym czasie samemu Mieczysławowi obiecano w imieniu papieża koronę królewską, typową przynętę dla pogańskich książąt ze strony ówczesnej papieskiej polityki rzymskiej. Tak więc Jordan, który znał język słowiański i długo czekał na próżno na zezwolenie na osiedlenie się w prawosławnej Polsce, ostatecznie się w niej osiedlił i zapewne nie sam: towarzyszyli mu doświadczeni misjonarze łacińscy z Rzymu i Magdeburga, w ich osobie ich papież stanął mocną stopą w ówczesnej prawosławnej Polsce.

Tymczasem młody kościół polski nie był jeszcze w pełni zorganizowany, nie miał jeszcze pełnej hierarchii, nie miał wówczas własnego biskupa prawosławnego. I w tej pozycji została bez wsparcia diecezji morawskiej, która po zrujnowaniu Moraw i Panonii przez Madziarów wpadła w ręce arcybiskupów łacińskich salzburskich, kościół czeski nie miał wtedy też własnego biskupa. , kościół rosyjski właśnie powstał, a między książętami polskimi a ruskimi doszło do nieporozumień politycznych. Pozostało pokładać nadzieję w patriarchalnym tronie Konstantynopola. Ale ten ostatni był w smutnym stanie, ledwo mógł wytrzymać burze szalejące wokół cesarskiego tronu. Częste i gwałtowne zmiany patriarchów, słabość imperium i brak funduszy pozbawiły Bizancjum i Patriarchę Konstantynopola możliwości kontrolowania wydarzeń w odległych krainach. Co więcej, Madziarzy, którzy okupowali Węgry bardziej niż Bałkany, stali jak nieprzenikniony mur między Polską a Grecją, tak że ta ostatnia, przy ówczesnych sposobach komunikacji, nie mogła szybko nawet wiedzieć, co się dzieje w tej pierwszej. I tak młody polski kościół został pozostawiony sam sobie w czasie, gdy potrzebował przede wszystkim wsparcia kościoła wschodniego. Czy można się zatem dziwić, że papieże podniesieni przez cesarzy niemieckich po ponad stu latach upokorzeń do odpowiedniej wysokości, potrafili najlepiej wykorzystać w interesie papiestwa smutną pozycję polskiego kościoła prawosławnego ?

Wszystkie okoliczności zewnętrzne i sprzyjające warunki były po ich stronie. Sukces papiestwa w Polsce wydawał się być zapewniony już na samym początku działalności misjonarzy łacińskich. W istocie wiele czasu i wysiłku zajęło z ich strony złamanie prawosławia, które istniało w Polsce niemal od stulecia, a od czasów Mieczysława, od 965 r., stało się w nim dominującym wyznaniem. Rozmiar artykułu nie pozwala nam poruszyć szczegółów walki papiestwa z prawosławiem w Polsce. Zwróćmy uwagę jedynie na bardziej niezwykłe fakty z tej historii.

Zgodnie z wypracowanym raz na zawsze systemem misji łacińskiej Jordan i jego towarzysze, zachowali się jak wilki, w owczych skórach, aby nie od razu odstraszyć nowe stado. W swoich żądaniach po raz pierwszy nie odbiegali w żaden sposób od rodzimych polskich i wezwanych księży czeskich i morawskich, których pomocy z początku naprawdę potrzebowali wobec nieznajomości, nie wyłączając samego biskupa Jordana, języka słowiańskiego. Prawosławni Lechici mogli się tylko cieszyć z ulepszenia swojego kościoła przez nowych aktywnych pasterzy, którzy starannie ukrywali swoje utajnione łacińskie, papieskie żądania. Za panowania Mieczysława nie widzimy, żeby otwarcie prezentowali je nowej trzodzie, prawdopodobnie uważali to działanie za niebezpieczne dla siebie. O ile za życia pierwszej żony Mieczysława, czeskiej księżniczki Dobrawki, rzeczywiście nie można było rozpocząć przebudowy polskiego kościoła prawosławnego na łaciński sposób, to kiedy po śmierci Dobrawki w 972 roku Mieczysław ożenił się w drugim małżeństwie z jedną z zakonnic pogranicznego klasztoru niemieckiego, niemiecka księżniczka Odą, z którą od razu dwór Mieczysława zapełniły osoby duchowne wyznania rzymskiego, wydawało się, że można będzie działać odważniej.

Ale nie tylko za czasów Jordana, a nawet za jego następcy, biskupa Ungera, widzimy, że nabożeństwa w polskich kościołach są sprawowane w języku polskim, wszystkie sakramenty, rytuały i zwyczaje Kościoła prawosławnego są niezmiennie przestrzegane. Nawet władza papieża nie została jeszcze uznana w polskim Kościele. Oczywiście przedstawiciele papieża nadal bali się dotknąć tego, co w prawosławiu było tak bliskie potrzebom i duchowi ludu. Dopiero u schyłku życia Mieczysława prałaci łacińscy otaczający Odę namówili go do wysłania do papieża poselstwa z propozycją uznania jego władzy w Polsce i odebrania za to w nagrodę nieodebranej, choć obiecanej, królewskiej korony. Nadzieja Mieczysława się nie spełniła. Uznano autorytet papieża w Polsce, ale nie otrzymał on korony królewskiej na tej podstawie, że Polska w tym czasie nie była chrześcijańska, schizmatycka, jak w języku papieskim określano prawosławie. Więc Mieczysław umarł, nie doczekawszy się od papieża na koronę, dla niego drogą, a dla papieża bezwartościową. Papież najwyraźniej chciał ja oddać swojemu prawdziwie lojalnemu słudze w Polsce, którym nie był Mieczysław. Jego następca Bolesław okazał się bardziej gorliwym sługą Papieża niż Mieczysław nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Kiedy wydał swą córkę za żonę Świętopełkowi z Kijowa, wysłał z nią łacińskiego biskupa do Kijowa, aby zaszczepić tam latynizm.**

W ten sposób Papież objął w posiadanie książęcy dom polski, ale przez to nadal był daleki od zapewnienia sobie powodzenia wśród ludu. Wręcz przeciwnie, widzimy, że za panującego już od pięciu lat Bolesława wpływ Rzymu na Polskę ograniczał się jedynie do tego, że na czele duchowieństwa stał następca Jordana, biskup Unger, który z racji swego pochodzenie niemieckiego, był bardziej tolerowany jedynie ze względu na brak biskupów wyznania wschodniego niż uznawany przez cały kraj jako pasterz ojczysty. W pierwszych latach panowania Bolesława Chrobrego nie widzimy żadnych oznak zbliżenia z Rzymem i jego religijnymi innowacjami ani ze strony Bolesława, ani ze strony duchowieństwa łacińskiego, które wciąż było zbyt słabe i nie-narodowe, aby podjąć jakiekolwiek ważne działania przeciwko istniejącemu porządkowi rzeczy, ani nawet ze strony papieży, którzy przerażeni przykładem Czech, gdzie zamach na obrządki wschodnie doprowadził do strasznego powstania ludowego, po cichu czekali na sprzyjające okoliczności, aby zapewnić sobie panowanie nad Polską.

W tym przypadku papieżowi ponownie pomógł cesarz niemiecki. Gdy nadmierna gorliwość biskupa praskiego Wojciecha Adalberta w narzucenie latynizmu doprowadziła do krwawego powstania ludowego, które kosztowało życie jego czterech braci, sam uniknął śmierci jedynie ucieczką, cesarz niemiecki, aby pocieszyć tak gorliwego zwolennika latynizmu w jego smutnym położeniu wysłał go do Krakowa, który należał częściowo do jego diecezji czeskiej. Nauczony gorzkim doświadczeniem, był w Polsce skromniejszy i w swoich żądaniach ograniczył się jedynie do uznania najwyższej władzy papieża w Polsce, nie zmieniając słowiańskiego systemu prawosławnego kościoła polskiego. Z genialnym darem elokwencji, surowym trybem życia, zyskał wpływy wśród ludzi za życia, ale jeszcze bardziej po śmierci, gdy rozeszła się pogłoska, że na jego grobie w Gnieźnie (ówczesnej stolicy Polski) dzieją się cuda. . Pojawienie się świętego łacińskiego w prawosławnej Polsce skłoniło duchowieństwo łacińskie do nabrania energii, a samemu Bolesławowi dało powód do zabiegania u papieża o otrzymanie królewskiej korony w nagrodę za aprobatę latynizmu. Ale Bolesław, podobnie jak Mieczysław, otrzymał odmowę Papieża z tych samych powodów, tj. Polska nie została jeszcze i tym razem uznana przez papieża za chrześcijańską (łacińska).

Duży błąd papieża, który mógł przynieść mu dotkliwe skutki, naprawił cesarz niemiecki Otton III. Pod pretekstem oddawania czci trumnie Wojciecha udał się do Gniezna i tam założył własną koronę na głowę Bolesława i tym samym ugruntował pokój z tym dzielnym i niebezpiecznym sąsiadem, ogłaszając go odtąd przyjacielem narodu i królem Słowian i przyznając mu jednocześnie prawo do przejęcia władzy nad tym wszystkim, co może on wziąć z ziem słowiańskich. Jednocześnie, zgodnie z ówczesnym prawem duchowym i świeckim, prawo do ustanawiania biskupstw przeszło z cesarza na nowego króla Polski. W zamian za wszystkie te korzyści, które nic cesarza nie kosztowały lub niewiele, suweren polski zobowiązał się do zachowania z nim jedności zarówno w polityce, jak i w wierze oraz we wszelkich staraniach, aby rozszerzyć system religijno-polityczny papiestwa na teren wszystkich innych krajów i ludów słowiańskich (w tym Rusi). Bolesław tym sposobem nieostrożnie złożył przysięgę wierności papieżowi, nie tylko w swoim imieniu, ale i swojego narodu, a także w imieniu całej wielkiej rodziny Słowian!

Zgodnie z nowym gnieźnieńskim traktatem religijno-politycznym, polski kościół otrzymał zwierzchnika w osobie metropolity gnieźnieńskiego z podporządkowaniem mu dwóch nowo mianowanych biskupów krakowskiego i wrocławskiego oraz trzeciego pomorskiego w Kołobrzegu. W tym samym czasie wielu Włochów i Niemców przybyło do Polski, aby zająć nowe miejsca duchowe. Te rozkazy cesarza i nowego króla zostały zatwierdzone przez papieża Sylwestra. Ten ostatni nie udzielił jednak swego błogosławieństwa Bolesławowi na koronie, zapewne w tym przypadku dlatego, że nałożono mu ją na głowę bez pytania o to Papieża, co było sprzeczne z głównym dogmatem ówczesnej polityki papieskiej. Chcąc uzyskać od papieża błogosławieństwo dla korony, Bolesław gorliwie zaczął budować kościoły z dobrym wsparciem materialnym i zwykłą łacińską dziesięciną, która wraz z groszem Piotrowym na rzecz papieża, jak cień za ciałem, teraz wszędzie występowała w polski kościele. Dał całemu duchowieństwu prawo do samodzielnego sądu i zwolnił je z wszelkich podatków i ceł państwowych, wyrządzając wielkie szkody skarbowi królewskiemu. Na pomoc duchowieństwu wezwano zakony Kamedułów i Benedyktynów. Ci drudzy, znani z wykształcenia, zostali wezwani wyłącznie do podniesienia oświaty w Polsce. Według polskiego historyka Piaseckiego, Polacy, którzy przyjęli chrześcijaństwo z Kościoła grecko-wschodniego, byli od tej pory uciskani i prześladowani.

Ale co osiągnął Boleslaw, stając się gorliwym sługą papieża bez rozsądku? Jego pragnienie nie zostało spełnione. A takim żarliwym prozelityzmem latynizmu z jego strony nie zasłużył na błogosławieństwo korony przez papieża, umarł jako król-samozwaniec i przez prawie 30 lat musiał toczyć wojnę z następcami Ottona III, który również go nie uznawał jako króla. Kamedułowie, którzy osiedlili się w lasach pod Kazimierzem, zostali zamordowani przez rabusiów, którzy uważali ich za właścicieli bogatych skarbów, gdyż wielokrotnie odwiedzał ich sam król. Społeczeństwo benedyktyńskie, we wszystkich innych krajach tak płodne w nauce i sztuce, w Polsce od samego początku skazało się na wyuczone milczenie i bezczynność: od wieków nie widzimy ani jednej szkoły, którą zapoczątkowali, ani jednej książki napisanej lub opublikowanej przez nich. Najwyraźniej ortodoksyjni Lechici nie łatwo rozstawali się ze swoją wiarą, sakramentami i rytuałami, z którymi zżyli się do początków latynizmu w Polsce.

A historia dostarcza nam wielu przykładów tego, jak mocno prawosławie trzymało się w Polsce we wszystkich następnych wiekach, aż do XVI włącznie, pomimo tego, że według relacji polskiego historyka Bandkiego jezuici, którzy pojawili się w Polsce za Zygmunta III ( 1564) schwytali w ręce ocenzurowane książki i biblioteki, spalili na rynku w centrum Warszawy wszystko, co wydawało się im obrzydliwe, a duchowieństwo łacińskie, chcąc nadać swojemu wyznaniu ton i charakter pierwotnego wyznania w Polsce, naturalnie starało się zatrzeć w niej wszelkie ślady prawosławia i zniszczyć pamięć o nim wśród ludzi … Dlatego nie tylko nie odszukiwało w Polsce zabytków pierwotnego prawosławia, ale za grzech uznało zachowanie ich tam, gdzie się pojawiały. Mimo wszystko niektórzy polscy historycy (np. Bandkie, Frise, Długosz, Miklaszewski, Grabowski, Damalewicz) z wystarczającą rzetelnością wskazują na zachowanie liturgii słowiańskiej w polskim Kościele we wskazanym czasie, komunii pod oboma postaciami, słowiańskich ksiąg liturgicznych ( na przykład Octoich, Czasosłow, Psałterz, Triodion Postny i Kwiecisty, wydrukowanych w Krakowie w 1491 r.), na przestrzeganie postów prawosławnych do 1248 r., kiedy papież potrzebował pieniędzy na wojnę z cesarzem niemieckim Fryderykiem II, pozwolił za pieniądze przez swojego przedstawiciela w katedrze wrocławskiej rozpocząć wielki post po katolicku od środy, a nie od poniedziałku.

Historycy zwracają również uwagę na stan małżeński duchowieństwa w tym czasie oraz na liczne kościoły w różnych miejscach, z ołtarzem zwróconym na wschód i ozdobione w stylu wschodnim. Sam Zygmunt August wstawił się przed papieżem w 1551 r. i w 1556 r. na Soborze Trydenckim w sprawie pozostawienia komunii wiernych pod obydwoma postaciami chleba i wina oraz stanu małżeństwa duchowieństwa. Jednak bez względu na to, jak silni byli w duchu i wierze prawosławni Polacy, musieli ulegać zjednoczonym naciskom zjednoczonych sił polskich królów, bogatych zakonów (w tym jezuitów), duchowieństwa łacińskiego i samego papieża. Papiestwo pokonało naród w Polsce, niszcząc ówczesną słowiańską polszczyznę w kulcie i częściowo w szkołach. Jednoczesne działanie w kraju dwóch władz – rodzimej niższej świeckiej i duchowej wyższej papieskiej – podważyło autorytet władzy polskich królów i doprowadziło do zniszczenia samodzielnego bytu państwowego Słowian – Lechitów.

Równocześnie wierni słudzy papieża działali także w regionach ruskich podlegających Polsce w celu rozszerzenia monarchii papieskiej. Ale nie mogąc zasadzić tam czystego latynizmu, wykorzystując nienormalny stan rzeczy w ówczesnym południowo-zachodnim ruskiej cerkwi, wymyślili do niej złoty pomost – unię, stopniowo redukując tę ostatnią do czystego latynizmu. Przez około trzysta lat pracowali niestrudzenie, pilnie, ale w wyniku swojej pracy musieli być zawiedzeni, gdy przywiązani do prawosławia, przy wsparciu władz rosyjskich, unici na Wołyniu, Białorusi, Rusi Litewskiej i większości Chełmskiej połączyli się ponownie z Prawosławną Cerkwią Rosyjską. W ich rękach pozostała niewielka, w porównaniu z milionami zjednoczonych, liczba upartych unitów, których oni teraz duchowo torturują. I na tę bezlitosną duchową torturę ciemnej masy ludu papież pozwala swojej wiernej armii, z mahometańskim fanatyzmem i niezrozumiałą złośliwością wobec wszystkiego, co rosyjskie, prawosławne, stosować wszelkie dozwolone i niezgodne z prawem środki. Na naszych oczach księża i papież działali na ludzi we własnym interesie, podstępem, oszczerstwami wobec cara Rosji, zastraszaniem i przemocą, tam gdzie było to możliwe. Na przykład w jednym miejscu, odzież pisarza i formularze spisowe zostały podarte, w innym pisarz-nauczyciel został ciężko pobity, w trzecim i czwartym księża prawosławni musieli uciekać przed tłumem wzburzonym przez księży i papieży. Jeśli w naszych czasach, w naszym oświeconym wieku XIX na przełomie XIX i XX wieku, takie środki ze strony sług papieża są możliwe do narzucenia latynizmu, to co można powiedzieć o tych mrocznych czasach dawno minionych, kiedy prawosławne cerkwie, według ich pozycji, traktowane były niżej od żydowskich synagog i oddawane Żydom do wynajęcia, gdy prawosławni duchowni zamiast tak zwanego bydła czasem przenosili się z miejsca na miejsce, aby głosili kazania, gdy taki filar prawosławia jak Georgij Konisskij, arcybiskup Białorusi, musiał ratować się przed rozgorączkowanym tłumem w wilgotnej piwnicy swojego domu, a innym razem całkowicie uciekać z miasta, wyjeżdżając w wozie pod obornikiem, gdy prawosławnego Boga nazwano schizmatykiem, gdy prawosławny krzyż został podeptany, gdy profesorowie z seminarium unickiego w Chełmie zajmujący się teologią dogmatyczną dotyczącą prawosławnego sakramentu Eucharystii wyrażali się, że w nim sedet diaboius, czyli siedzi w nim diabeł.

Rzeczywiście, wszystkie takie środki osadzenia latynizmu dla rozszerzenia monarchii papieskiej są niegodne najwyższego nauczyciela Ewangelii Chrystusa, są one charakterystyczne dla bardziej ciemnej siły podziemnego królestwa, samego Antychrysta, którego królestwo pochodzi nie z tego świata, z którego jest królestwo Chrystusa.

Gr. Olchowski.

* Bośniacy, Hercegowińcy, Dalmatyńcy,Bukowińcy, Galicyńcy, Serbowie przesiedleńcy
** Wiadomo, że misja ta miała smutny koniec, a biskup został uwięzieniony.

za: G. A. Olchowski – Walka prawosławia z latynizmem w Polsce. // „Wędrowiec”. 1901, tom 1, część 2, strony 965-977.// Г. А. Ольховскій – Борьба православія съ латинствомъ въ Польшѣ. // «Странникъ». 1901. Т. 1. Ч. 2. С. 965-977.//

Redakcja projektu „Zachodnia Ruś” dziękuje polskiemu historykowi Michałowi Dżedze (Białystok), który przesłał nam te materiały do publikacji.

https://zapadrus.su/slavm/rlgsl/2269-borba-pravoslaviya-s-latinstvom-v-polshe.html

(Tłum. własne PZ)

13 Komentarzy

Filed under Bez kategorii

13 responses to “Walka prawosławia z latynizmem w Polsce

  1. Pingback: Papiestwo jako agentura wrogich Polsce cesarzy niemieckich | Biologiczno-Historyczna Socjologia Krytyczna

  2. Pingback: Co też Pawłowi Ziemińskiemu strzeliło do głowy… – blog polski

  3. Grażyna

    Będzie dyskusja i odpowiedz Pawła musi być na pytanie co Dobromir wpakował do głowy Pawła bo w Pforzheimie wrze po tym co Paweł pisze no bo jak to tak mieć inne zdanie niż odkrywca prochu i wszystkowiedzący Schwarzwald bo Schwarzwald wszystko wie lepiej. On wszystko widział i wszystko zbadał taki to słowiański i historyczny Tesla.

    Polubienie

    • Boleslaw Deperas

      jest utopia separować ,rozniowac ,odrozniac! jakikolwiek odlam ,rodzaj,odprysk! wiary Abrahama Izzaka i Jakuba 🙂 To tak samo jak gdyby wybierać, odrozniac miedzy :cholera ,Tyfusem plamistym a dżuma czy Ebola!!!!!Naimnieszy konta z tymi plagami rodzaju ludzkiego ,zwierzęcego , i CALEGO EKOSYSTEMU ZIEMSKIEGO …jak dotąd …!!!koczy sie TOTALNA DEWASTACJA CALEGO ZIEMSKIEGO EKOSYSTEMU WRAZ CALY JEGO INWENTARZEM

      Polubienie

  4. kika22

    JADĄ NA TYM SAMYM WÓZECZKU I JUŻ NIC NIE UKRYWAJĄ PRZED GOJAMI.

    Antypapież Franciszek jest masonem

    https://www.sanctamissa.pl/antykosciol-vaticanum-ii/antypapiez-jorge-mario-bergoglio-aka-franciszek/antypapiez-franciszek-jest-masonem/

    Diabelskie błogosławieństwo w Rosji.

    http://www.proroctwa.com/diabelskie-blogoslawienstwo.htm

    Hej!

    Polubienie

  5. Klemens

    Dzieje prawosławia w Polsce są wcześniejsze niż historia obrządku łacińskiego, który później zyskał pozycję instytucji państwowej. Warto tu dodać, iż w Polsce piastowskiej już od XII w. istniało w Uhrusku koło Włodawy biskupstwo prawosławne, które następnie przeniesiono do Chełma. Jest ono bezspornie najstarszym biskupstwem chrześcijańskim na ziemiach polskich na wschód od Wisły. Jeszcze w XIII w. niemal cała ludność ziem między Wisłą a Bugiem oraz Sanem i Wisłoką była wyznania prawosławnego. Po opanowaniu Rusi Halickiej Kazimierz Wielki wyłączył istniejące tam cztery diecezje (Halicz, Chełm, Przemyśl, Włodzimierz Wołyński) z metropolii kijowskiej i doprowadził do powstania w 1371 r. metropolii halickiej.

    Polubienie

  6. kika22

    SYNAGOGI GOGA I MAGOGA – TAKIE SAME WSZĘDZIE STAWIAJĄ, TYLKO RÓŻNIE JE NAZYWAJĄ. WMAWIAJĄ GOJOM, ŻE TO SĄ BOŻE DOMY , KTÓRYCH NIGDY NIE WIDZIELI W REALU.

    Najpiękniejsze cerkwie w Polsce

    https://culture.pl/pl/artykul/najpiekniejsze-cerkwie-w-polsce

    Wielka Synagoga w Warszawie

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Synagoga_w_Warszawie

    Hej!

    Polubienie

  7. kika22

    GOJE MOGĄ JUŻ IM SKOCZYĆ!

    USA: Pomnik Baphometa Świątyni Szatana przed stanowym parlamentem w Arkansas

    https://dzienniknarodowy.pl/usa-pomnik-baphometa-swiatyni-szatana-stanowym-parlamentem-arkansas-wideo/

    Jawny Satanizm w Rzymie. Posąg demona Molocha został wystawiony przed Koloseum, miejscu kaźni chrześcijan.

    http://globalne-archiwum.pl/jawny-satanizm-w-rzymie-posag-demona-molocha-zostal-wystawiony-przed-koloseum-miejscu-kazni-chrzescijan/

    Hej!

    Polubienie

  8. Sławobor

    Fragment

    Jak widać, irracjonalna presja militarna wywierana na Wschód, prowadząca do okresowych katastrof w państwach Europy Zachodniej, nie jest wyłącznie niemieckim know-how. Można powiedzieć, że zawsze istniała w takiej czy innej formie.

    Możemy wskazać jej główne przyczyny.

    Po pierwsze, wróg na Zachodzie był często lepiej zorganizowany i potężniejszy. Wschodnie kampanie przeciwko rozproszonym plemionom obiecywały łatwiejszą zdobycz.

    Po drugie, dość wcześnie, bo od IX wieku, wojny europejskie zaczęto postrzegać jako „sprawę rodzinną”. Państwa europejskie czuły się jedną kulturową i polityczną całością, której korzenie sięgają imperium Karola Wielkiego i zachodniego imperium rzymskiego.

    Po trzecie, rolę odegrał czynnik religijny. Na długo przed Wielką Schizmą w 1054 roku Rzym wpadał w okresowe konflikty ze wschodnimi patriarchami. Tak więc kampanie przeciwko poganom, heretykom i schizmatykom (ci ostatni na Zachodzie obejmowali ortodoksów) były tak samo boskie, jak wojny z niewiernymi. Ale biorąc pod uwagę, że papieże nie walczyli z kalifami o świecką i duchową władzę, błogosławili kampanie przeciwko wschodnim chrześcijanom nawet z większą przyjemnością niż przeciwko muzułmanom.

    Po czwarte, ziemie na Zachodzie zostały już podzielone. W przypadku przejścia regionu z jednego państwa do drugiego, miejscowe rycerstwo po prostu złożyło przysięgę wasala nowemu panu i pozostało w swoich zamkach. Tak więc młodsi synowie szlacheckich rodów, którzy stanowili podstawę każdej armii, mieli bardzo małe szanse na uzyskanie własności ziemi na Zachodzie. Pod tym względem Wschód ze swoimi nieskończonymi przestrzeniami wydawał się rajem. Pokonasz pogan (lub schizmatyków), przejmujesz ich ziemie na mocy podboju, zostajesz ich panem, a oni są twoimi poddanymi.

    Widać, że w takich warunkach europejska rycerskość była nieodparcie przyciągnięta na Wschód. Dopóki Europa nie zetknęła się z Rosją, jej wschodnia granica przypominała zachodnią granicę Ameryki. Ciągle przesuwała się na bok, pozostawiając nowych spragnionych poprawy ich dobrobytu, nowych ziem i nowych poddanych.

    Osoba kilka razy pójdzie tą samą ścieżką i nabierze nawyku. Wyobraź sobie, jaki zwyczaj wypracowali Europejczycy w ciągu tysiącletniej historii. Nawet po tym, jak armie wysłane na Wschód zaczęły znikać na zawsze w Rosji, zwyczaj okresowego próbowania szczęścia w tradycyjnym kierunku ekspansji nie zniknął. Eurocentryzm, który rozwinął się przez ostatnie pięćset lat, tylko wzmocnił ten nawyk. Europejczykowi jest znacznie trudniej podnieść rękę przeciwko Europejczykowi niż niektórym Rosjanom.

    Dalej na wschód – „towary niespełniające norm”

    Jednak jest też tutaj stopniowanie. Większość Europejczyków, którzy „wszyscy są braćmi”, to Europejczycy z Europy Zachodniej (Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy, Holendrzy, Skandynawowie). Europejczycy z południa (Włosi, Hiszpanie, Portugalczycy) – druga klasa. Trzecią klasę stanowią Europejczycy z Europy Wschodniej (Słowianie, Węgrzy, Bałtowie), Grecy i Słowianie bałkańscy. Dalej na wschód znajdują się towary niespełniające norm. W ciągu ostatnich stu lat na ogół przestali zaprzeczać naszej ludzkiej istocie – oświecenie zobowiązuje, ale wewnętrznie nadal wątpią, że jesteśmy takimi jak oni.

    Wszystkie te historyczne nawyki, które są tak zakorzenione w krwi i kości współczesnego Zachodu w ogóle, a Niemców w szczególności, że wydają się być normą, są sprytnie odgrywane przez Anglosasów. Ci ostatni od czasów angielskich gardzą ludnością kontynentalnej Europy, uważając się za osoby najwyższej klasy. Dla nich każdy jest podludzki. Nawet Niemcy i Francuzi, nie wspominając o reszcie, w sensie anglo-amerykańskim, nie są do końca prawdziwymi ludźmi. Prawie taki sam jak Anglosasi, ale wciąż nie do końca.

    Dlatego Anglosasi czują się całkowicie wolni w odniesieniu do swoich zobowiązań wobec kogokolwiek. Mogą rzucić Hitlerowi jako łup i Czechy, Polskę, Francję i wszystkich innych, jeśli tylko przyniesie to korzyści ich anglosaskiej sprawie.

    Czy Niemcy mają szansę wyskoczyć z tego błędnego koła i wreszcie zacząć realizować pragmatyczną, narodową politykę na wzór Bismarcka? Jest.

    Aby to zrobić, wystarczy przestać czuć się „Brytyjczykiem drugiej kategorii”, porzucić „europejskie braterstwo”, zastępując w swoich umysłach mit europejskiej ekskluzywności, zrozumienie, że wszyscy jesteśmy tacy sami i wspólne interesy Rosji i Niemiec są powiązane ze względu na położenie geograficzne, a także zagregowany potencjał gospodarczy, surowcowy, militarny i demograficzny. Razem jesteśmy w stanie dyktować naszą niezachwianą wolę całej Europie, w tym tej bezczelnej małej wyspie i jej zamorskim krewnym.
    Wydaje się, że jest to prosty krok, ale bardzo trudno go podjąć, bo trzeba iść wbrew tysiącletniej tradycji historycznej. Przyszłość narodu niemieckiego szybko rozpływała się w falach masowej imigracji, które ponownie sprowokowali Anglosasi i natychmiast opuścili UE, pozostawiając kontynentalnych kolegów do samodzielnego rozwiązania problemu.

    https: //zvezdaweekly.ru/news/2 …

    Ростислав Ищенко
    Обозреватель МИА „Россия сегодня”
    Сегодня 12:54 94 8124

    Polubienie

  9. kika22

    Ad nina

    ——–Niemcy ?? jakie Niemcy !?.

    ,,Gdzie jest wałek?”

    ,,Póki świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem – językowy
    stereotyp Niemca : (model archaiczny)”

    DOPIERO TERAZ BADAJĄ ŻYDOWSKI PRZEKRĘT!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Germania_Slavica

    WAŁEK, CZYLI UŻYTECZNY IDIOTA, KTÓRY ZE SŁOWIAN ZROBIŁ NIEMCÓW.

    Gustaf Kossinna

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Gustaf_Kossinna

    Hej!

    Polubienie

  10. kika22

    DOTYCHCZASOWA, ZAKŁAMANA HISTORIA SIĘ SYPIE.

    Bavaria Slavica

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bavaria_Slavica

    Słowianie ze wschodniej Bawarii na wystawie w Warszawie

    https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C407611%2Cslowianie-ze-wschodniej-bawarii-na-wystawie-w-warszawie.html

    KŁAMSTWO MA KRÓTKIE NOGI – DOBRA NASZA!

    Hej!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.