Co po Merkel ?

Merkel

Prawie cała generacja Niemców widziała w fotelu kanclerza tylko jedną osobę. 16 lat rządów Angeli Merkel to rekordowo długi okres sprawowania władzy przez jednego polityka w powojennej historii Niemiec. Ta epoka jednak się kończy.

Choć Merkel była tak długo u władzy, prawdopodobnie w Niemczech zapamiętana zostanie przede wszystkim ze swojej polityki otwartych granic w czasie kryzysu migracyjnego w 2015 roku. Od tego czasu jej poparcie znacznie spadło, szczególnie w Niemczech Wschodnich, w których masową imigrację postrzega się jako czynnik dezintegrujący społeczeństwo niemieckie. Do dziś jednak w niektórych, konsekwentnie proimigracyjnych środowiskach liberalnych Niemiec Zachodnich nawet polityka otwartych granic w wydaniu Merkel uznawana jest za rozwiązanie idące niedostatecznie daleko.

Zielona przyszłość

Przed tegorocznymi wyborami Merkel oświadczyła, że nie będzie już ubiegać się o fotel kanclerza. Kto ją zastąpi? Choć głosowanie odbędzie się dopiero pod koniec września, to już pół roku wcześniej, w marcu, niemieckie media zaczęły promować kandydatkę na ten urząd, oczywiście kobietę, działaczkę partii Zielonych Annalenę Baerbock. Mimo niezbyt imponującego dorobku i stosunkowo młodego wieku 40 lat, zdążyła ona już wziąć udział w programie Młodych Przywódców Globalnych Światowego Forum Ekonomicznego, w którym niegdyś uczestniczyła też Angela Merkel i wielu innych późniejszych liderów, jak Emmanuel Macron, Tony Blair czy Jean-Claude Juncker. Im bardziej dany polityk jest bezbarwny, im mniej ma poglądów, tym łatwiej można go kontrolować i kształtować.

Prezentowana niczym religijna ikona na okładkach niemal wszystkich magazynów Baerbock, była wskazywana jako postać wyjątkowa, superbohaterka zdolna uratować przyszłość nie tylko Niemiec, ale wręcz całego świata. Owszem, mogłaby ona pewnie w pojedynkę bronić planetę przed globalnym ociepleniem, zakazywać korzystania z samochodów, promować równość płci, a nawet powtórzyć wymarzoną przez siebie masową imigrację 2015 roku. Na jej twarzy widoczna była wciąż Agenda 2030, wizja, do której uparcie dążyła.

Agenda 2030

Zgodnie z planami realizowanymi przez elity, wraz z kryzysem koronawirusowym 2020 roku oraz ogłoszonym przez szefa Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) Klausa Schwaba Wielkim Resetem, przyspieszona zostać ma realizacja transformacji ludzkości do roku 2030. Baerbock była idealną twarzą tej transformacji w kierunku zielonej, przyjaznej środowisku, zrównoważonej przyszłości opisywanej w Agendzie 2030. Jej jedynym minusem było z punktu widzenia globalistów to, że jest heteroseksualna i ma dwójkę dzieci, co może być negatywnie postrzegane przez ultraliberałów, bo przecież dzieci to dodatkowy ślad węglowy.

W tej sferze bardziej przyjazna środowisku wydawała się już bezdzietna Merkel. Główne cele na przyszłość po tych wyborach są już ustalone przez rządzących kapitalistów i elitę globalną: stworzenie sztucznego popytu poprzez ustawowe wsparcie odnawialnych źródeł energii, np. samochodów elektrycznych; utworzenie gospodarki opartej na kredytach w warunkach ujemnej stopy procentowej, transformacja gospodarcza zmierzająca do wyparcia własności przez użytkowanie i pożyczanie, rozkład państwa narodowego, cyfryzacja wprowadzająca system zaufania społecznego oraz politycznie poprawny świat z politycznie poprawną liczbą płci. Jak ujęło to WEF, „nie będziesz miał nic, ale będziesz szczęśliwy”. W efekcie ta nowa globalna polityka elit musi być realizowana również przez nowe władze Niemiec i całej Europy, które mają mieścić się w agendzie.

Po niespełna dwóch miesiącach obecności Annaleny Baerbock w telewizji i wszystkich innych mediach nagle partia Zielonych stała się liderem sondaży przedwyborczych, wyprzedzając chrześcijańskich demokratów Merkel (CDU). Był to dowód siły stojącej za nią machiny propagandowej. Będąc członkiem proamerykańskiej organizacji pozarządowej Most Atlantycki (niem. Atlantik-Brücke), udowadniała na każdym kroku swoją lojalność wobec Stanów Zjednoczonych, wspierała plany powołania wspólnej armii Unii Europejskiej, zajmując konfrontacyjne stanowisko wobec Rosji, Turcji i Chin. Globaliści już widzieli jej marsz zwycięstwa po wyborach. Niekoniecznie w Berlinie, ale pewnie raczej na elektrycznym czołgu na Placu Czerwonym, z flagą UE i barwami tęczy nad Kremlem. Wyglądało to dość nieprawdopodobnie, więc może elity przedobrzyły? Faktycznie, przedobrzyły.

Nieoczekiwany upadek bohaterki

Annalena Baerbock i ludzie za nią stojący nie zawahali się nawet przed skopiowaniem głównych haseł wyborczych ze strony internetowej Joe Bidena i Kamali Harris i umieszczeniem ich na własnej stronie, a także wynajęciem ghostwritera, który napisał książkę Baerbock. Książka ta uzyskała niezbyt imponujące 2,7 gwiazdek na 5 w Amazonie i spotkała się z ostrą krytyką za to, że całe jej fragmenty stanowiły kopię przemówień innych polityków Zielonych oraz części teksów z Internetu; jedyna modyfikacja polegała na zmianie narratora na rodzaj żeński. Jeszcze gorzej było, gdy ludzie zorientowali się, że nawet jej życiorys na oficjalnej stronie internetowej był kilkukrotnie zmieniany. Na dodatek wyszło na jaw, że uzyskała ona tytuł magistra bez uprzedniego ukończenia studiów licencjackich, a na jej koncie bankowym znalazła się kwota 25 tys. euro, od której zapomniała odprowadzić podatku.

Tymczasem ona proponowała wprowadzić redakcję płciową tekstów niemieckiego ustawodawstwa. To już okazało się krokiem za daleko i liberalnym szaleństwem nawet dla zachodniej demokracji w 2021 roku. Pojawił się jeszcze jeden kłopot: często nie była ona w stanie wypowiedzieć nawet jednego zdania po niemiecku bez poważnych błędów. Niemieckie media i służby specjalne szybko jednak znalazły „winowajcę” całej sytuacji – Władimira Putina. Największy z niemieckich tabloidów z pełną powagą donosił, jak to Putin wysłał swych szpiegów, by przeszkadzali w kampanii Baerbock. Nawet to nie zdołało jej jednak pomóc; jej notowania oraz notowania partii Zielonych zaczęły drastycznie spadać. Któż jednak mógłby ją zastąpić? Inny potencjalny kandydat Zielonych na kanclerza odpadł już wcześniej z prostej przyczyny – był mężczyzną (!), a odwrócenie tej nominacji wymagałoby zbyt wielkich akrobacji.

Pozostaje zawsze plan B

Pozostali kandydaci na kanclerza, z ramienia chadecji (CDU) i socjaldemokracji (SPD) pozbawieni byli wystarczającej politycznej siły przebicia. Choć kandydat CDU Armin Laschet wydawał się bardziej racjonalny w debatach telewizyjnych, jednocześnie wypadał dość blado i nudno. Kandydat SPD Olaf Scholz musiał zaś zmierzyć się z przeszukaniem policji w kierowanym przez niego resorcie w ramach śledztwa w sprawie korupcji. Mimo wszystko, wygląda na to, że SPD zaczęła trwale zajmować miejsce lidera sondaży. Nie wyklucza to jednak udziału Zielonych w przyszłym rządzie. Istnieje bowiem kilka konfiguracji koalicyjnych, które mogą przejąć w Niemczech władzę. SPD z CDU, SPD z Zielonymi i Lewicą, CDU z liberałami i Zielonymi. Jedyną partią, z którą nikt nie chce zawierać umowy koalicyjnej jest Alternatywa dla Niemiec (AfD). Lewica (niem. die Linke) może być dopuszczona do koalicyjnego gabinetu federalnego po raz pierwszy w jej historii wyłącznie pod warunkiem jednoznacznego i oficjalnego wyrażenia swojego poparcia dla NATO. Brak takiej deklaracji wciąż uznawany jest za najpoważniejszą przeszkodę w dopuszczeniu Lewicy do współrządzenia krajem.

Olaf Scholz

Zresztą od kilku już lat opozycyjność tej partii jest coraz częściej kwestionowana w związku z zyskiwaniem w niej coraz większych wpływów przez elementy antyniemieckie i liberalne, kierujące jej ewolucją od formacji prawdziwie socjalistycznej ku socjaldemokracji, powiązanej z polityczną korupcją. Dlatego koalicja z udziałem SPD, Zielonych i Lewicy staje się coraz bardziej prawdopodobna. Taki rząd koalicyjny poprowadziłby kraj w stronę kolejnego kryzysu migracyjnego oraz przekształcenia Niemiec w kierunku jeszcze bardziej liberalnej ekoutopii niż są nią dziś.  W czasach, gdy Chiny zwiększają prędkość podróżną swoich pociągów do 600 km/godz., Zieloni dyskutują o powszechnym użytkowaniu rowerów elektrycznych do transportu towarów, a nawet o subsydiowaniu zakupu takich „pojazdów towarowych” dla użytkowników prywatnych kwotami kilku tysięcy euro dla każdego. W przeszłości to Niemcy eksportowały nowe technologie, teraz mają cofnąć się do technologii na poziomie opatentowanych ponad 100 lat temu rowerów elektrycznych.

Już dziś wielu Niemców kpi sobie z tego, że Chińczycy są w stanie wybudować największe na świecie lotnisko w ciągu dwóch lat, podczas gdy Niemcom budowa nowego portu lotniczego w Berlinie zajęła 14 lat. Teraz najpewniej „zielona technologia” forsowana będzie z przyczyn ideologicznych na poziomie państwowym, co skutecznie powstrzyma jakikolwiek prawdziwy postęp technologiczny w Niemczech. Na dłuższą metę będzie to oznaczało utratę niemieckiego potencjału i pozycji finansowej, bo przecież to przemysł maszynowy i samochodowy są wciąż motorem napędowym niemieckiej gospodarki. Zastanówmy się zatem, czy istnieje jeszcze jakaś prawdziwa opozycja.

Czy jest jeszcze jakaś opozycja?

Przemysł samochodowy wydaje się godzić ze swym losem i próbuje redefiniować swoją rolę, w pierwszym rzędzie dokonując masowych zwolnień tysięcy pracowników. Być może kapitalistyczni właściciele zakładów samochodowych wciąż myślą, że mogą nieźle zarobić na promowaniu partnerstwa publiczno-prywatnego oraz forsowaniu zmian strukturalnych w niemieckiej gospodarce, zamiast przeciwstawiania się im. Co na to partie polityczne i przeciętni ludzie? Czy naprawdę chcą zmienić cały swój styl życia; jeździć na rowerze i przejść na weganizm?

Państwo robi wszystko, by promować taką właśnie ideologię, a prawdziwa opozycja jest wyjątkowo nieliczna. Lewica ma do wyboru tylko dwie drogi: stracić resztę swojego elektoratu pracowniczego, akceptując nową rzeczywistość, albo powrócić do opozycyjności. Wybór drugiego z tych rozwiązań jest mało prawdopodobny, bo ugrupowanie zostało przejęte od wewnątrz przez siły prorządowe. Udział w przyszłym rządzie wydaje się bardziej trafną prognozą, co oznacza, że partia zadeklaruje poparcie dla NATO i udziału Niemiec w zagranicznych operacjach wojskowych. Następny rząd będzie jeszcze bardziej antyrosyjski, więc również Lewica pójdzie w tym kierunku.

Wprawdzie na współpracę z Rosją nastawiona jest przynajmniej częściowo Alternatywa dla Niemiec (AfD), jednak, według publikowanych obecnie sondaży, jej znaczenie pozostanie marginalne, a koalicja z innymi ugrupowaniami wykluczona. Może ona odegrać w przyszłości pewną rolę jako opozycja parlamentarna i uliczna. W związku ze zmasowaną kampanią jej oczerniania przez państwo niemieckie głosowanie na nią nie jest wszakże w ogóle brane pod uwagę przez dużą część niemieckiego społeczeństwa. Otwarta dyskusja na temat takich kluczowych kwestii, jak imigracja, ochrona środowiska i kilka innych problemów, jest dziś w praktyce niemożliwa, bo wszelki krytycyzm – nawet, jeśli pochodzi od lewicy czy przedstawicieli mniejszości narodowych – skutkuje stygmatyzowaniem oponenta jako „nazisty”. Dość rachitycznym poparciem cieszą się również środowiska opozycyjne wobec planowanej reorganizacji społecznej. Przyszła „ekologiczna dyktatura” zostanie prawdopodobnie zaakceptowana przez większość niemieckiego społeczeństwa.

Koronareżim

Jednocześnie ogromny opór budzą kolejne ograniczenia wynikające z koronareżimu. Doprowadził on nawet do powstania nowej partii pod nazwą Oddolni (niem. Die Basis), która bierze udział w wyborach pod hasłami sprzeciwu wobec lockdownów oraz działań podejmowanych przez rząd rzekomo w imię walki z koronawirusem. AfD zajęła w tej sprawie zbyt kunktatorską pozycję, nie wykorzystując szansy na stanie się parlamentarnym ramieniem protestów ulicznych przeciwko koronareżimowi.

Chociaż władze próbowały przeszkodzić w powstaniu nowej partii, dokonując nawet najścia na lokal, w którym odbywał się jej zjazd założycielski, zdołała ona zebrać wystarczającą do wzięcia udziału w wyborach liczbę podpisów. Toczą się dziś wprawdzie spory o to, która z frakcji ruchu przeciwko ograniczeniom koronawirusowym jest bardziej autentyczna. Ogromnym sukcesem partii jest jednak sam fakt, że zdołała nie tylko zarejestrować swych kandydatów, ale także przeprowadzić kampanię w najmniejszych nawet miejscowościach w całych Niemczech, gdzie zazwyczaj małe partie pozostają kompletnie niewidoczne. To dowód, że ugrupowanie w pewnych obszarach jest lepiej zorganizowane niż AfD w początkowej fazie swojego istnienia oraz wiele innych mniejszych formacji. Można je uznać za autentyczną opozycję, choć brak mu klarownych stanowisk w wielu sprawach i ideologii. Jego postulaty dotyczą przede wszystkim rezygnacji z wszelkich środków przeciwko COVID-19 i powrotu do normalności. Partia nie zaprezentowała do tej pory swojego stanowiska w sprawach polityki zagranicznej.

Niestety, nawet Oddolni nie przekraczają w sondażach 5% progu wyborczego niezbędnego do uzyskania choćby jednoosobowej reprezentacji parlamentarnej. Choć przyznać trzeba, że sondaże opinii publicznej są często obarczone błędem, czego dowodzą choćby prognozy zwycięstwa Hillary Clinton nad Donaldem Trumpem. Badania preferencji wyborczych znajdują się pod coraz większym wpływem politycznym. Jakiekolwiek byłyby wyniki wyborów, ich efektem będzie coraz bardziej sfragmentaryzowany parlament i równie podzielone społeczeństwo. Nową linię zasadniczego podziału wprowadza sam rząd niemiecki, dzieląc obywateli na dobrych (zaszczepionych) i złych (niezaszczepionych). Taki sam efekt wywołują inne niepopularne pomysły, jak choćby zmuszanie ludzi do genderyzacji tekstów pisanych.

Rząd uparcie forsuje takie rozwiązania, choć większość ludzi jest im jednoznacznie przeciwna. Niemieccy politycy i niektóre grupy społeczne kompletnie oderwały się od rzeczywistości. Ultraliberalizm w Niemczech prowadzi do ultraindywidualizmu, przez co coraz trudniejsze jest określenie wspólnych celów politycznych. Skutkiem tego w parlamencie pojawia się coraz więcej ugrupowań głoszących pozornie odmienne stanowiska. W rzeczywistości wymieniają się one jednak rolami, bo większość z nich zaakceptować musi pewien zespół poglądów, choćby po to, by w ogóle zostać dopuszczone do parlamentu. Przed Niemcami opartymi na ultraliberalizmie stoją tylko dwie drogi. Albo dojdzie do wymuszenia na społeczeństwie jego dogmatycznych założeń za pomocą ustaw, grzywien, aparatu policyjnego i przemocy ustanawiających prawdziwą, ultraliberalną ekodyktaturę, albo system ten po prostu upadnie.

Na wstępie postawiłem pytanie, czy koniec epoki Merkel to powód do świętowania. Odpowiedź na nie brzmi: nie. Cokolwiek by się teraz nie działo, będzie tylko gorzej, bardziej liberalnie niż w latach rządów Merkel. Nowe władze dążyć będą do konfrontacji z Rosją jako głównym przeciwnikiem, a jednocześnie wystąpią przeciwko tym z własnych obywateli, którzy nie będą wobec nich posłuszni. Kolejny rząd będzie za to mniej stabilny od poprzedniego.

Pytanie o to, kto zostanie kanclerzem wciąż pozostaje otwarte. Choć objęcie tego stanowiska przez Annalenę Baerbock wydaje się dziś mało prawdopodobne, elity wciąż mają możliwość doprowadzenia jej do władzy. Kanclerza wybierają przecież partie koalicyjne, a nie wyborcy, zatem nadal jest taka możliwość pod warunkiem, że Zieloni wejdą do koalicji. Jest jeszcze jedna możliwość: nieprawidłowości przy liczeniu głosów oddanych korespondencyjnie, podobne do tych, które zarzuca się administracji Bidena.

W związku z kryzysem pandemicznym władze niemieckie spodziewają się rekordowo wysokiej liczby głosów oddanych pocztą. Według sondaży, co piąty Niemiec obawia się oszustw wyborczych przy tej okazji; w Niemczech Wschodnich takie obawy wyraża nawet co trzeci wyborca. Rzecz jasna, może to doprowadzić do protestów ulicznych po wyborach. Być może protesty te nie będą spowodowane samymi nieprawidłowościami, lecz przede wszystkim radykalnymi, liberalno-zielonymi działaniami przyszłego rządu Niemiec.

Tobias Nase (Berlin)

Fot. Wikipedia Commons

Myśl Polska, nr 39-40 (25.09.-3.10.2021)

za: https://myslpolska.info/2021/09/21/co-po-merkel/?fbclid=IwAR2qA1JA-Mws4_4qXZ67n50YZpITx9iyHpGa9i3Du0v4gYs4sAijDQ4ZwO4

14 Komentarzy

Filed under Bez kategorii

14 responses to “Co po Merkel ?

  1. Wernyhora

    Jako Polaka nic mnie nie obchodzi kto Niemcami będzie rządził po tej pindzie tak jak Niemca nie obchodzi kto będzie rządził po PiS. Nas powinno interesować, aby w Polsce za dwa lata po rządach PiS nie było pustyni Gobi z nic niewartymi złotówkami, które nic nie będą warte jak boliwary wenezuelskie z galopującą inflacją. Póki co radzę robić zapasy cukru, kaszy, mąki i innych produktów bo jak energia pójdzie do góry o 50% co niebawem nastąpi zapłacicie państwo za bochenek chleba 7 pln a za bułkę 3 pln nie mówiąc jak wzrosną ceny innych produktów.

    Polubienie

  2. MASONKA, pelna geba.
    „To NIE SLOWA,lecz SYMBOLE
    rzadza Swiatem”.
    Swiatem rzadzi SZATAN,poprzez
    swoich SWOICH wyznawcow/czcicieli
    MASONOW. W W-wie,tez TO SAMO.
    Rece,palce pracuja.Sprawdzcie sami.
    U biznesmen z Torunia,to samo.

    Polubienie

  3. paziem

    To, że pana nie interesuje, to jeszcze nie powód do zmartwień, ale gdyby Polaków nie interesowało, co dzieje się u ich sąsiadów, to już duża niefrasobliwość. Z zapasami mąki i kaszy to jest tak, że zbyt długo przechowywane są wyśmienitą karmą dla moli. Zatem rzecz nie w zapasach, ale w aktywności społecznej i niedopuszczaniu do rządów kanalii i szkodników. A odpowiedzialny i rozumny rząd to m.in. taki, który wie czego może spodziewać się po sąsiadach i odpowiednio na to reagować.
    Dlatego „Wernyhoro” ze strachami proszę się udać do księdza proboszcza, bo on jest specjalistą od piekła na ziemi i poza ziemią :))))

    Polubione przez 1 osoba

    • wernyhora

      Pierwszy raz słyszę o takich cudach na żydowskim kiju, aby mole się zaplęgły na mące czy kaszy widać nie ma pan doświadczenia z tymi produktami i po zakupy chodzi u pana żona albo dzieci podstawiając panu gotowy obiad do buzi. Mole pojawiają się głównie na ubraniach najbardziej typu kożuch, czapka jeżeli te ubrania nie są regularnie wietrzone na świeżym powietrzu. Po trzecie nikogo nie straszę tylko przedstawiłem fakty, że idzie ogromna podwyżka energii a w związku z tym będą duże podwyżki produktów i usług co jest normalne. Inflację też już mamy bardzo wysoką oficjalnie ponad 5 % a faktycznie 10% według Bohdana Stópki. Widzi pan nie każdy Polak musi być politologiem, aby analizować w wielkim podnieceniu jaka kukła żydowska obejmie urząd Kanclerza w Reichu czy w innym kraju. Od tego mamy tysiące politologów wykształconych na UMCS i czy innych uniwersytetach. Niech pan się przejdzie dla zdrwotności i zobaczy jak ceny rosną z dnia na dzień w sklepach a nie pewnie zakupy robi panu płeć piękna a pan tylko przed telewizorem i czeka na obiadek czy kolację to wtedy pan zobaczy, czy panikuję czy trzymam się faktów.

      Polubienie

  4. wernyhora

    paziem
    23 września 2021 o 02:57
    Widzę, że to pan daleki jest od spraw kuchni. A kto daleki od kuchni ten daleki od rzeczywistości.
    ************************************
    Drogi „paziem” nie jestem wychowany na wychowaniu bezstresowym Lewartowa jak agresywny, chamski katolik o nicku „Kojak”, który u pana pisuje, a który nie potrafi nie tylko zrobić sobie herbaty, a nawet nastawić pralki aby uprać swoje śmierdzące gacie bo o zawiązaniu krawata już nie mówię, gdyż dla tego katolika to wyższa szkoła jazdy. Gdyby nie mamusia to ten dzieciak zginął by na tym świecie jak szara myszka. Jedynie co mu pozostaje to wyładowywać swoje frustracje i knajacki język u pana na stronie, a co ciekawe dają mu like wielcy antyklerykałowie z koszernego blogu WPWO co sam Bein u siebie na blogu podsumował.
    *******************************
    Moja skromna osoba panie „paziem” w wieku 10 lat zmuszona się była nauczyć gotować a w wieku 8 lat już robiłem i wędziłem z ojcem kiełbasę na przydomowej wędzarni. Dzisiejszym lalusiom zwrócić uwagę, aby się czegoś nauczyli bo robią źle to już wielka obraża bo oni wszystko robią najlepiej jak pana” Kojak”, a potem kiełbasa niezjadliwa a bo ja uwędził tylko zewnątrz kiełbasę bo pojęcia o wędzeniu czy robieniu kiełbasy nie mam. Myślisz, że nas interesowało kto rządzi w USA i który tamtejszy prezio dla nas lepszy, a może George Schultz przydupas Reagana to super polityk, a może jednak nie. Z takiego myślenia chleba nie będzie.
    ***********************************************
    W temacie moli. Wiele lat miałem duże ilości swojej mąki z młyna latami leżała w domu i nic się tam nigdy nie zaplęgło – żadne robactwo tylko trzeba myśleć logicznie a nie udawać internetowego specjalistę z sosem podlanym knajackim językiem. Korzystamy z produktów regularnie bo przecież „paziem” tobie też kobity z mąki co ją masz pieką ciastka i nie tylko i wtedy żadnych moli nie będziesz miał i mąka musi być dobrej jakości i czysto w domu. Wielu idiotów narzeka bo mają wszędzie mole swetry, czapki, szaliki a jak się zapytać czy wynosisz swoje ubrania raz na miesiąc na cały dzień na balkon na świeże powietrze to oczy w słup a to jest skuteczny sposób na mole.
    ***********************************************
    Zastanawiałeś się dlaczego za PRL w każdej knajpie były szczury wielkości ręki czy w oranżadzie czy w pola-cocta pływały szczury na dnie a te napoje rozpieprzały wątrobę bardziej niż wódka, jak również po otwarciu jogurtu znajdowałeś tam w środku zdechniętą mysz, a czemu teraz tak nie ma. Przecież to jest proste, ale jak ktoś ma syf w domu i bagno jak ten” Kojak” to zawsze będzie miał problem z molami w żywności.
    ****************************
    Na wszystko jest rozwiązanie. Nie chcesz mieć muszek na jesieni nie kupuj na jesieni owoców, a jak nie chcesz mieć myszy w domu na jesieni bo mieszkasz blisko pola to kup sobie kota jak Pawlak za trzy worki pszenicy.
    Czy to paziem nie jest proste zamiast używanie przez katolika – brudasa Kojak agresji i knajackiego języka.
    ***************************************
    Dobrego dnia.

    Polubienie

    • wernyhora

      Paziem, czy w takim syfie PRL możesz nie mieć szczurów i moli. Przecież na tej kaszy szczury o długości 80 cm opalały się cały dzień, a potem dawano to ludziom do jedzenia. Na pewno pamiętasz te czasy. Moja matka przez chwilę za Gomułki rabotała w ” Padwie”- taka restauracja. Do kotła z bigosem wpadły tam którejś nocy cztery opasłe szczury i zdechły. Moja matka nie chciała tego bigosu dać ludziom do jedzenia dlatego wyleciała z roboty a co z tym zrobiono. Wyjęto szczury z kotła i dano ludziom w restauracji bigos do spożycia. Tak było paziem.

      Polubienie

      • paziem

        Jak pan ten PRL przeżył jak tam były same szczury i mole ? W Paryżu, który ma kilka milionów mieszkańców jest tyle samo szczurów. A przecież PRL-u tam nie było? Nie wspomnę już o innych wyglanzowanych metropoliach. Ja sam żyta albo pszenicy na mąką nie mielę, kaszarni też za oknem nie mam, ale bywa, że muszę wyrzucić nieraz kaszę a i mąkę orkiszową. W mąkę, która leży latami nie wierzę. To teraz jak u pana albo z pana udziałem pozbyto się PRL-u, to pan musisz być szczęśliwy i odszczurzony kompletnie ?!

        Polubienie

      • wernyhora

        Odpiszę jeszcze ryzykując pana złość.
        @Jak pan ten PRL przeżył jak tam były same szczury i mole ? W Paryżu, który ma kilka milionów mieszkańców jest tyle samo szczurów. A przecież PRL-u tam nie było? Nie wspomnę już o innych wyglanzowanych metropoliach.
        ***************************
        Przecież panie „paziem” pan wie, że to nie o to chodzi. Ilość szczurów na metr kwadratowy nie zależy od systemu-kapitalizmu, czy socjalizmu tylko od mądrego gospodarza.
        Pan nie jest z tych terenów tylko z Łodzi ( zdaje się tam się urodził Henryk Jagoda) to powiem panu, że na wschodzie za Gomułki miasto Zamość było jedną wielką gnojówką. Jeden wielki szczur na ulicach, smród i bród. Gdy Gierek przejął stery wpakował w remont miasta ogromne fundusze i w ZOO zamojskie. Naprawdę dziś ci mieszkańcy Zamościa powinni postawić piękny pomnik Gierkowi bo doprowadził to miasto z syfu do piękności, a co oni robią stawiają monumentalne pomniki Zamoyskiemu i nazywają ulice im. Zamoyskiego, czy Wyszyńskiego albo ulice Selmana, a o Gierku zapomnieli, który wyciągnął ich miasto z gnoju a nie musiał tego Gierek robić. Także jak pan widzi. Wszystko zależy od gospodarza kierującego państwem.
        **********************************
        Dziś w III RP restauracje jak pan wie są na wysokim poziomie i sam pan zdaje sobie z tego sprawę. Gdzie tam szczurów szukać tym bardziej, że pieczę nad tym sprawuje pani Gessler z pączkami dla gojów-12 złotych od sztuki. Tu już nie mówi się o szczurach, ale niech by znalazła chociaż mają pajęczynę w knajpie goja to KS od razu jak na Wawrzeckiego. Spokrewniony z nią natomiast Ikonowicz socjalista rozdaje rosół z kotła podczas protestów pracowników Amazona we Wrocławiu w grudniu 2020 roku. Tam już jego kucharka z TVN zadbała o to, aby nie było w kotle szczurów.
        *******************************************************
        @Jak pan ten PRL przeżył ”
        **************************************
        Panie „paziem” bardzo prosto.
        1. 250 kur, indyków, liliputek, kaczek, kogutów na moim wielkich podwórku. Moje dziecko codziennie jadło rosołek i pyszne mięsko z kury i kurczaka sam gotowałem i żona na zmianę także moje dziecko srało proszę pana rosołem tłuściutkim.
        2. Pięć świń. Dwa razy do roku bicie i słonina na trzy palce. Nikomu takie jedzenie nie szkodziło bo jak to na wsi zawsze znajdzie się robota i czy w zimie czy w lecie i spala się to jedzonko.
        3. Trzy krowy najlepsze miałem na wsi z pysznym mleczkiem chociaż zdarzało mi się kupić mleko na kartki ze sklepu z tym pazłutkiem złotym specjalnie dla dzieci tłustsze bo to z pazłutkiem srebrnym to była woda nie nadająca się do picia bez kartek. Znalazłem tam raz czy dwa mysz na samym spodzie butelki jak moja matka czasami to kupiła dla siebie.
        4. Piec w domu gdzie piekłem chleb, który był świeży przed 10 dni czasami też w piekarni kupowałem bo też był chleb dobry, ale trzeba było wstawać o czwartej rano, aby go kupić.
        5. 5 hektarów tytoniu pierwszej klasy gdzie zarabiałem ogromne pieniądze i miałem za to jawkę czy potem malucha.
        ******************************
        Właśnie tak przeżyłem PRL panie paziem gdzie stać mnie było nawet na drogi bursztyn na prezent dla przyszłej żony gdzie jego koszt wtedy wynosił dwie nowe czeskie jawki. Pan może nie wierzyć, ale tak było.
        *******************************************
        Dziś mi różnej maści hasbaryci zarzucają, że niby nie lubiłem PRL. Dobre sobie co nie znaczy, że PRL nie miał wad bo sam paziem wie, ze miał wady i że to co napisałem to jest prawda.
        ********************************
        Kiedy ja kłóciłem się z ojcem, który po nocach słuchał WE i klął bo mu zagłuszali to radyjko, a nawet opuściłem swój dom i zamieszkałem u przyszłej żony z tego powodu dzisiejsi wielbiciele Gierka i Gomułki spiskowali z komandosem Szechterem i czytali z wypiekami na twarzy tygodnik Solidurnosć bo marzyły im się gołe dupy Hefnera, czy dulary.
        Taka prawda panie paziem. Zaprzeczysz o ile mojego wpisu nie usuniesz.
        ********************
        Miłego dnia i kończę wywód.
        ******************************

        Polubienie

  5. wernyhora

    @dzisiejsi wielbiciele Gierka i Gomułki spiskowali z komandosem Szechterem i czytali z wypiekami na twarzy tygodnik Solidurnosć bo marzyły im się gołe dupy Hefnera, czy dulary.
    ***********************
    Nie mam na myśli panów bo nie znam w szczegółach życiorysów D. Kosiura i paziem, a chodzi mi o pewnego emeryta Waldemara z Sosnowca, który w latach 80 przyjmował obrazy święte w chałupie i lizał rączki i jaja klerowi, a dziś uchodzi za pierwszego wroga III RP i KRK. Drugi to znawca Słowian ze Schwarzwaldu, ale to przecież błędy młodości bo ja był głupi i nie myślał. Na pewno tak z takiego tłumaczenia można się pośmiać.

    Polubienie

    • paziem

      Pietrze, miałeś ponoć złożyć donos na Policji III RP, a zaczynasz pan znowu obciążać ten portal takimi ” balladami i romansami” z Koziej Wólki. Czy u pana nie ma jakichś ponętnych wdówek, aby pan te bajery sprzedawał ? Bo żonka pewnie ma pana dosyć dlatego pan taki marudny ?!

      Polubione przez 1 osoba

      • piotr70

        Oj panie Pawle paziem lepsze historie z życia niż oglądanie fotek makreli i zastanawianie się kto po niej będzie przy żłobie. Na żartach się pan nie znasz , czy ja jestem jakiś szaleniec żeby na ziomków donosić. Prędzej pan na mnie doniesie. Zdrówka życzę i dobrze się odżywiaj panie paziem. Z Tadkiem to żeś mnie pan rozczarował nie przyjąć jego pomocy w organizacji wyborów na prezydenta za cztery lata. Tadek zmądrzał nie popiera już PiS nie zaszczepił się trzeba zakopać topór wojenny i napić się panu z nim wódki na zgodę. Pan coś tam pokomentuje na portalu Wierni Polsce to adm tamtego portalu po prostu padnie z radości bo jest pan tam bohaterem. Trzymaj się pan.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.