Dokąd zaprowadzi nas Waszczykowski?

WaszczykowskiPomimo solidnego wykształcenia i praktyki dyplomatycznej ma opinię człowieka kontrowersyjnego. Jest radykalnym rusofobem i amerykanofilem – został szefem MSZ wbrew zamiarom ośrodka prezydenckiego, który lansował kandydaturę prof. Ryszarda Legutko.

Jako zaufany prezesa Jarosława Kaczyńskiego od razu przeciął spekulacje na temat kto będzie kierował polityka zagraniczną. W krótkim czasie zaserwował cała serię radykalnych opinii, m.in. postuluje zerwanie umowy NATO-Rosja z 1997 roku.

Zakończone pełnym sukcesem PiS tegoroczne wybory prezydenckie i, może przede wszystkim, parlamentarne, pozwalające zwycięzcom samodzielnie stworzyć rząd, były niewątpliwie wyrazem zniechęcenia ośmioletnimi rządami Platformy Obywatelskiej, chociaż 24% tej ostatniej (i 8% jej klonu, czyli Nowoczesnej) raczej zaskakuje i to in plus z punktu widzenia tej formacji.

Niemniej, ci, którzy poparli PiS uczynili to z pewnością z co najmniej trzech powodów – gdyż byli tej partii twardym elektoratem; bo nie mogli już znieść rządów PO; wreszcie, bo chcą zmiany naszej rzeczywistości (oczywiście występowały rozmaite połączenia tych trzech podstawowych grup). Nie będę tu analizował, na ile te motywacje i oczekiwania są racjonalne. Co do pierwszej i drugiej grupy czynić tego nie potrzeba, zaś grupa trzecia, jak można zrozumieć, oczekuje zmian w wykonaniu tych, którzy podobnie jak PO w różnych konfiguracjach od 26 lat znajdują się przy władzy w tej czy innej formie. Ale byli jeszcze inni, którzy zniechęceni żenującym ukrainofilstwem o obliczu jawnie banderofilskim, ostatniego okresu rządów prezydenta/rządu PO, oczekiwali jakiejś zmiany w polityce zagranicznej nowej władzy. I znów, nie rozumiałem i nie rozumiem tych oczekiwań.

Nie rozumiem podstaw, na których te oczekiwania opierano. Mówię o tym z pełną swobodą, gdyż wyborcą ani p. Andrzeja Dudy, ani PiS nie byłem i nawet przez chwilę nie rozpatrywałem możliwości oddania głosu na to środowisko. Ale nawet pomimo takiej deklaracji, z radością, no może nie z radością, ale przynajmniej z ostrożnym optymizmem, przyjąłbym taką zmianę. W tym miejscu mogę jedynie wspomnieć p. Stefana Mellera, który pomimo ideowego oddalenia od myśli endeckiej, był przynajmniej człowiekiem, który prowadził spokojną, techniczno-pragmatyczną politykę na kierunku wschodnim, a nie „święty bój” z dwoma aksjomatami – „zawsze przeciw Rosji” i „zawsze za Ukrainą antyrosyjską”. To, co nastąpiło po p. ministrze Mellerze można by pominąć wstydliwym milczeniem, gdyby nie fakt, że obecnie stoimy wobec zagrożenia recydywą i to w wersji iście hardkorowej.

Oto, wbrew nadziejom, nowym ministrem spraw zagranicznych jest p. Witold Waszczykowski. Tak, ten sam od „przestańcie nas zabijać!” z 2010 r. Ten, którego „Wall Street Journal” z 9 listopada b.r. nazywa, obok Antoniego Macierewicza, proamerykańskim jastrzębiem. Rzeczywiście, p. Waszczykowski jest znany ze swej specyficznej postawy proamerykańskiej, którą należałoby nazwać jednak postawą proneokonserwatywną, gdyż jego wypowiedzi zawierają także krytykę polityki administracji USA, tam gdzie, jego zdaniem, jest ona zbyt miękka wobec Rosji, zaś zwolennikami twardej linii wobec Rosji na gruncie amerykańskim są właśnie neokonserwatyści skupieni obecnie głównie w Partii Republikańskiej. P. Waszczykowski, uprzedzając sam moment objęcia urzędu, wygłosił szereg wypowiedzi, z których można mniemać jak będzie wyglądać jego i rządu pisowskiego polityka zagraniczna.

Rosja

Rosja w ujęciu Waszczykowskiego istnieje wyłącznie jako agresor i zagrożenie nie tylko dla swoich najbliższych sąsiadów, ale i dla Unii Europejskiej, która tego zagrożenia nie potrafi zdefiniować. Przyszłe stosunki z Rosją sprowadzać się będą w zasadzie do kwestii katastrofy smoleńskiej i to najpewniej jedynie w kontekście międzynarodowych trybunałów etc. To wszystko o czym mówi on obecnie jest konsekwencją koncepcji wypracowanych w PiS w przeszłości. Żeby nie cofać się zbyt daleko przypomnę jedynie dyskusję, w której Waszczykowski brał udział po zestrzeleniu malezyjskiego Boeinga. Wówczas stwierdził, nie pozostawiając wątpliwości, co do tego, że uważa odpowiedzialność Rosji za tę tragedię – nazywając ją zamachem – za rzecz oczywistą, wymagającą jedynie potwierdzenia, że: „Polska powinna nawoływać do ścisłego przestrzegania prawa międzynarodowego. Rosja to prawo pogwałciła, jeśli nadal będzie gwałcić, to wkroczymy w świat dżungli, bo za jej przykładem mogą pójść inne kraje takie jak Chiny, Iran, Korea Płn.”, wobec czego to dobry moment, „żeby postawić Rosji poważne ultimatum” (za wp.pl 18.07.2014 r.).

O przestrzeganiu prawa międzynarodowego mówił w tym roku prezydent Andrzej Duda na forum ONZ. I choć nie wymienił z nazwy Rosji, wszyscy w Polsce wiedzieli, że to o nią chodziło, kiedy mówił o naruszaniu traktatów, konwencji i rezolucji oraz, że „brak szacunku dla prawa międzynarodowego może być zarzewiem wojny”. Zwracam jednak uwagę, że w ONZ, bądź co bądź na ziemi amerykańskiej, mogło to być zrozumiane zgoła odmiennie od polskich intencji… Właśnie ten brak zrozumienia, że litania pretensji do Rosji na gruncie prawa międzynarodowego w istocie jest gotowym zestawem skarg wobec USA – największego sojusznika Polski – stanowi najpoważniejszy, bo organiczny błąd koncepcji PiS.

Ale wróćmy do wypowiedzi szefa MSZ. Jak powiedziałem, stosunki z Rosją to dla Waszczykowskiego głównie Smoleńsk i to na zasadzie „zrobicie tak, jak chcemy albo podamy was do trybunału”. Nie wróży to dobrze rozwiązaniu kwestii np. wraku Tu 154. Przeciwnie, jest zapowiedzią kolejnego konfliktu. Nie o to bowiem chodzi, żeby złapać króliczka, ale by gonić go… Oprócz Smoleńska istnieje jednak przecież cały szereg powiązań pomiędzy Polską a Rosją. Jak to widzi Waszczykowski? W lutym b.r. firmował projekt uchwały PiS w Sejmie nt. konfliktu ukraińskiego, gdzie nawoływano do „utrzymania i rozszerzenia polityki sankcji oraz zawieszenia kontaktów politycznych na wysokim szczeblu” (Druk nr 3143 z 5.02.2015 r.). Obecnie twierdzi, że spotkanie z ministrem Ławrowem „zapewne kiedyś nastąpi”, i, że „utrzymujemy kontakty na poziomie wiceministrów i co kilka miesięcy dochodzi do konsultacji”, jednak to my „oczekujemy pewnych gestów ze strony Rosji, to Rosja naruszyła prawo międzynarodowe, to Rosja zaatakowała inne kraje, Gruzję, Ukrainę i w tej chwili prowadzi wojnę w Syrii” (TVP1, 12.11. b.r., za wp.pl). Nie miejsce tu na analizowanie, kto jaki konflikt rozpoczął, niemniej, warto zwrócić uwagę, że motyw Syrii (!?!) powtarza się także w innych bieżących wypowiedziach. „To oni rozpoczęli wojnę w Gruzji, na Ukrainie i teraz trzecią w Syrii.” (TVN 24, Fakty po faktach, 9.11. b.r., za Onet.pl).

Jesteśmy na uboczu w relacjach z Rosją „z powodu Rosji, która atakując Gruzję, Ukrainę, a teraz prowadząc wojnę w Syrii, zepsuła nasze dwustronne relacje.” („Rzeczpospolita”, 3.11. b.r.). Oraz „po spacyfikowaniu Czeczenii mamy już trzecią wojnę, którą [Rosja] prowadzi: Gruzja, Ukraina, Syria.” („Rzeczpospolita”, 14.11. b.r.). A więc to m.in. „wojna z Syrią” popsuła relacje Polski z Rosją?! Interesujące stanowisko, niestety pozbawione rozszerzonej interpretacji konfliktu syryjskiego i roli w nim Stanów Zjednoczonych. Aż budzi to niepokój, czy aby USA również nie popsuły swoich relacji z Polską… Tymczasem wg Waszczykowskiego „Rosja jest geopolitycznym rywalem wszystkich krajów zachodnich. Zajmuje nieprzejednane, imperialistyczne stanowisko wobec Polski” (TVN24, j.w.).

Czy w takim razie kontakty pozostaną zamrożone do czasu, aż Rosja zrozumie swoje błędy i pokaja się? W zasadzie tak, ale „Polska nie zamierza zrywać wszystkich kontaktów (…). Będą kontakty robocze ze społeczeństwem rosyjskim, które nie wspiera zapędów imperialistycznych. Mamy przecież rozległą wymianę handlową i współpracę środowiska biznesowego” (TVN24, j.w.). Można odetchnąć z niewielką ulgą, chociaż trzeba przyznać, że zadanie przed naszą dyplomacją, wobec poziomu poparcia dla prezydenta Putina, trudne do wykonania.

Podsumowując należy stwierdzić, że epoka lodowcowa w stosunkach z Rosją nie tylko będzie trwać, ale jest na najlepszej drodze do pogłębienia. Doprowadzi to do stanu de facto takiego, jak by były one zerwane. Polska nic na tym nie zyska, a wiele straci, być może w sprawach „wymiany handlowej” bardzo dużo. Jednak to zdaje się nie kłopotać Witolda Waszczykowskiego. A co będzie, kiedy koledzy nowego ministra zdecydują się ogłosić za jakiś czas, że to Rosja dokonała zamachu w Smoleńsku?

Z braku miejsca pomijam sprawy stricte ukraińskie. Jest znanym faktem, że Ukraina antyrosyjska ma w Polsce bezwarunkowo oddanego sojusznika i adwokata. Także rząd PiS tego nie zmieni, może co najwyżej pogłębić zaangażowanie. Także w kwestii OUN/UPA nic się nie zmieni dopóty dopóki „imperialna Rosja” jest wrogiem nr 1 w mniemaniu obecnych elit polskich w tym i oczywiście PiS-u. Można się za to spodziewać działań w kierunku próby zamiecenia tego tematu pod dywan tj. zamknięcia antypolskich działań szowinistów ukraińskich do lamusa dla historyków, jednocześnie zaś akceptacji ich „walki z Sowietami” i współczesnej walki ich następców z Rosją. Towarzyszyć temu będzie ze strony Ukrainy i neobanderowców ckliwa propaganda obliczona na polską naiwność, sentymentalizm i mentalność uczuciową w traktowaniu polityki. Przesłanki ku takiej tezie już istnieją.

UE, Niemcy, Stany Zjednoczone, bezpieczeństwo Polski

Brak miejsca, jak i łączne traktowanie przez p. Waszczykowskiego wymienionych kwestii, każe potraktować je również wspólnie z położeniem nacisku na sprawy najważniejsze. Otóż, bezpieczeństwo Polski zależy od uświadomienia naszym partnerom z UE i NATO, jak wielkim zagrożeniem dla wszystkich jest Rosja. Taki wspólny front obecnie nie istnieje ze względu na partykularyzmy państw europejskich, takich jak Niemcy, wcześniej Francja i Włochy. Polska rządzona przez PiS będzie chciała realizować swoją wizję bezpieczeństwa nie tylko poprzez NATO i zaangażowanie infrastrukturalne Stanów Zjednoczonych w naszym kraju (docelowo – bazy wojskowe), ale także równolegle, poprzez przyszły system unijny. Waszczykowski deklaruje „Europejska polityka obronna jest wielce wskazana (…). PiS wiosną tego roku pozytywnie odpowiedział na apel Jeana-Claude’a Junckera w sprawie budowy europejskiej armii”. (Rzeczpospolita, 3.11. b.r.). Przy tym, nie wiadomo do końca, jaka wizję Unii Europejskiej ma „minister-elekt” i jego partia.

Z jednej strony słusznie podnosi brak reprezentatywności Parlamentu Europejskiego, zamierza dążyć do „Unii (…) bardziej demokratycznej, mniej scentralizowanej, która stoi na straży wolności przepływu ludzi, usług, kapitału i towarów” (Rzeczpospolita, 3.11. b.r.). Z drugiej, chce dążyć do poziomu integracji Beneluksu dla Europy Środkowej (tamże). Jak to należy rozumieć? Czy jest to opowiedzenie się za większymi prerogatywami państw narodowych, czy odwrotnie? Przecież właśnie Beneluks jest przykładem najdalej idącej formalnej dezintegracji państw narodowych. A stosunek do kwestii ograniczeń wprowadzanych przez Wielką Brytanię w stosunku do imigrantów?

Już kiedyś pisałem, że jeżeli naszym celem jest przywrócenie suwerenności państwom narodowym w decydowaniu o własnym kraju, to nie możemy się obrażać na p. Camerona, że jego rozporządzenia mogą być selektywne i iść w kierunku np. ograniczenia praw Polaków żyjących na Wyspach. Tymczasem p. Waszczykowski przyznaje ogólne prawo decyzji Wielkiej Brytanii, natomiast odmawia prawa skierowanego do wybranych grup. W istocie więc, chciałby decydować o poziomie suwerenności Albionu, a przecież jest to miecz obosieczny, groźny również dla Polski..

Stosunek Waszczykowskiego do Niemiec jest moim zdaniem wypadkową relacji naszego zachodniego sąsiada z Rosją. Główne ostrze krytyki to oczywiście projekt Nord Stream 2 oraz niedopuszczenie Polski do udziału w rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie. Głośnym echem odbiła się najnowsza wypowiedź przyszłego ministra o tym, że staliśmy się jako Polska wasalem Niemiec. Poza tym, że propagandowo była obliczona na antyniemiecką część elektoratu PiS, proszę zwrócić uwagę na jej treść. Wiadomo, że Polska jest uzależniona gospodarczo od Niemiec, a polska produkcja to głównie półfabrykaty dostarczane przemysłowi niemieckiemu.

Tymczasem p. Waszczykowski mówi o wasalstwie w kontekście politycznym, a to z kolei w kontekście UE i kwestii Rosja-Ukraina. Dalej precyzuje: „Nie decydujemy o bezpieczeństwie, o energetyce, o niczym. Gdzie, poza gospodarką, są korzyści z tego podłożenia się Niemcom”. (Rzeczpospolita, 14.11. b.r.). Brak w tym sposobie postrzegania sytuacji Polski nie tylko propozycji odnośnie wyzwolenia się z tego wasalstwa, ale i refleksji zarówno nad Traktatem Lizbońskim, negocjowanym przez poprzedni rząd PiS-u i podpisanym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jak i nad nieprzejednanym stanowiskiem Polski wobec Rosji.

Głównym gwarantem bezpieczeństwa Polski maja być jednak Stany Zjednoczone i NATO. „Dla nas Ameryka musi być traktowana jak mocarstwo europejskie” (Rzeczpospolita, 3.11. b.r.). „Będziemy zabiegać o stałą obecność NATO w Polsce: czy to przez tarczę antyrakietową, czy przez instalacje obronne, czy wreszcie przez bazy wojskowe.” (Rzeczpospolita, 14.11. b.r.). Tym samym Polska pragnie wpisywać się w politykę światowej hegemonii USA, szczególnie pozytywnie odbierać te sfery polityczne, które w Stanach Zjednoczonych optują za twardym kursem wobec Rosji.

Wnioski

Co z tego wszystkiego wynika? Jak najgorsze widoki dla Polski, regionu, Europy, ale i świata. Nie chodzi o przecenianie roli Polski, roli, która jest niewielka, ale o deklarowanie się Jej czynników decyzyjnych za rozwiązaniami, które już bez wątpliwości mają charakter globalny. A to ma i będzie mieć przełożenie na naszą sytuację. Błędem fundamentalnym polityki polskiej jest brak koncepcji alternatywnych w polityce zagranicznej. Jesteśmy całkowicie oddani UE, NATO i USA, bez pomysłu na cokolwiek innego. Tymczasem, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa, format NATO zdecydowanie się wyczerpał.

Organizacja ta jest nie przystającym do rzeczywistości reliktem pierwszej Zimnej Wojny, operującym przestarzałym aparatem pojęciowym, ale przede wszystkim, generatorem i katalizatorem szeregu tragicznych w skutkach konfliktów na przestrzeni ostatnich z górą lat 20. Dodatkową poważną wadą NATO jest usługowa pozycja Paktu wobec realizowanych planów stworzenia jednobiegunowego świata z USA jako hegemonem. Aby poprawić bezpieczeństwo światowe potrzebne jest nowe rozdanie – likwidacja NATO i zaproponowanie nowej jakości – powołania systemu bezpieczeństwa globalnego, nie ekskluzywnego, nie wykluczającego, ale obejmującego wszystkich. Sytuacja Polski w jednym i drugim przypadku, tj. zarówno przy pozostaniu układu NATO, jak i przy próbach powołania czegoś nowego, będzie w zasadzie, zakładając prawdopodobne pozostanie na zajmowanych pozycjach ideologicznych, tak samo zła.

Nasza antyrosyjskość a priori, nie da nam nic w dotychczasowym układzie, gdyż jako doskonale przewidywalni i pozbawieni elementarnej elastyczności, nie jesteśmy i nie będziemy potrzebni mocarzom do podejmowania decyzji. W ewentualnym nowym układzie, nasza „niezłomność” na kierunku rosyjskim będzie przeszkodą dla zajęcia przez Polskę pozycji regionalnego negocjatora i podmiotu konsolidującego. Potrzebny jest nam „nowy Rapacki”, tymczasem żyjemy z piętnem nieprzejednanych, nieelastycznych, łatwo ulegających podpuszczeniom i zacietrzewionych polityków małego formatu, którzy chcieliby, żeby świat ugiął się do ich woli, a jak świat ich nie posłucha, to się obrażają. Ten przykry stereotyp ma niestety silne oparcie w rzeczywistości. Jeżeli Witold Waszczykowski spełni swoje zapowiedzi, stereotyp ten zostanie po raz kolejny potwierdzony.

Z ostatniej chwili…

W środę 25 listopada b.r. ukazał się w „Gazecie Wyborczej” wywiad, już z ministrem Witoldem Waszczykowskim. Lektura tej rozmowy nie przynosi wiele nowego, minister raczej jedynie powtarza to, co powiedział w omówionych wyżej wywiadach i wystąpieniach. A więc o tym, że „Nas z Niemcami bardzo wiele łączy. Nasze gospodarki są w symbiozie i nie zrobimy niczego, co popsułoby te relacje.”. Że „Polska jest sąsiadem Rosji, która nas szantażuje”(?), i która „prowadzi już trzecią wojnę: z Gruzją, Ukrainą i teraz w Syrii”. Jest to dalszy ciąg myślenia kategoriami wszechświatowej hegemonii USA, który wolno naturalnie prowadzić dowolną wojnę.

Dowiadujemy się również, że Polska będzie dążyć, w celu sprowadzenia na polską ziemię baz NATO/USA, do unieważnienia porozumienia NATO-Rosja z 1997 r!. Powtarzając groźbę zaskarżenia Rosji do trybunału w Strasburgu nowy minister spraw zagranicznych dodaje „tak jak oni nas za Katyń skarżyli”. Przyznaję, że nie rozszyfrowałem tego skrótu myślowego… Waszczykowski potwierdza też dziennikarzom „Gazety Wyborczej”, że Ukraina jest dla Polski priorytetem.

Adam Śmiech
14 listopada 2015 r.

za:http://jednodniowka.pl/news.php

Advertisements

24 komentarze

Filed under Bez kategorii

24 responses to “Dokąd zaprowadzi nas Waszczykowski?

  1. paziem

    Te fragmenty życiorysu W.Waszczykowskiego były decydujące i wyjaśniają niemal wszystko:

    Wykształcenie

    1980 – magister, Wydział Filozoficzno-Historyczny, Uniwersytetu Łódzkiego.
    (w tym okresie rozpoczęto -wzorem ” Komandosów ” marca’68 i KORowców- budowanie opozycyjnego mitu Waszczykowskiego, jako przyszłego kombatanta walki z „komuną” o „wolność i demokrację zachodnią”- przyp.PZ )
    1991 – magister, Wydział Stosunków Międzynarodowych, University of Oregon, USA. (wstępny „dokształt” agenturalny. przyp.PZ)
    1992-93 – studia podyplomowe na temat bezpieczeństwa międzynarodowego i kontroli zbrojeń w Graduate Institute of International Studies, Genewa, Szwajcaria. (uzupełniający „dokształt” agenturalny, przyp.PZ)
    1993 – tytuł doktora nauk humanistycznych, Uniwersytet Łódzki.
    1995 – the Joint Staff Certificate of Completion: Joint Task Force organization during preace operations, Washington D.C., USA (certyfikacja agenturalna-przyp.PZ)
    2004 – G. C. Marshall European Center for Security Studies, Senior Executive Seminar

    Praktyczny „dokształt” pod okiem anglosasko-syjonistycznych przewodników pobierał jak niżej:

    Doświadczenie zawodowe

    2008-2010 – Zastępca Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego
    2005-2008 -Podsekretarz Stanu w MSZ, negocjator tarczy antyrakietowej
    Od 2005 r. – Wyższa Szkoła Handlu i Prawa im. Łazarskiego w Warszawie, wykłady nt. cywilizacji islamu
    1999-2002 – ambasador RP w Iranie (a tutaj ostatecznie praktycznie zweryfikowany, jako agent syjono-atlantyzmu – przyp. PZ)
    1997-1997 – zastępca Przedstawiciela RP przy NATO, Bruksela (tutaj praktycznie sprawdzony, jako agent syjono-atlantyzmu – przyp. PZ)

    za:http://www.sobieski.org.pl/eksperci/dr-witold-waszczykowski/

    Polubione przez 1 osoba

  2. Franz

    Czy Waszczykowski o tym wie:

    Lubię to

  3. Pingback: Adam Śmiech: Dokąd zaprowadzi nas Waszczykowski? 14 listopada 2015 r. | Pekok Antylichwiarz

  4. Przeniesiony komentarz z Neon24.pl

    Waszczykowski to Jawny agent żydów z USA !!!!!!!!
    Interes Polski Polaków zupełnie sie nie liczy bo Polska jako kolonia żydów
    ma dostarczać tylko tanią siłe roboczą dla między narodowego żyda !!!
    !
    Obecna sytuacja Koloni zwanej Polską JEST całkowite uzależnienie od eksportu na zachód ! Eksport na wschód całkowicie zamarł z woli polityków żydowskich z Polski i UE i USA ! SKUTEK ???!!!! na dziś jesteśmy bezbronni wobec szantażu żydów z UE !!! a tyle ścierwa żydowskie w Polsce mówią o dywersyfikacji [ gaz ] !!!!!! a dywersyfikacja EKSPORTU to co ścierwa żydowskie !!!!!!!
    !
    Ireneusz Tadeusz Słowianin lach ! Polska krajem Neutralnym ! bez
    dominacji żydowskich rasistów !!!!

    ele 03.01.2016 16:14:05
    _______________________________________________

    Nie zgadzam się tylko z tezą o neutralności Polski – tzn. nawet nie tyle się nie zgadzam, co po prostu taki statut dla Polski nie jest możliwy, ponieważ jego przyznanie i respektowanie nie zależy od Polaków.
    Natomiast stoimy jeszcze przed szansą, że Polska może być państwem dobrze rządzonym przez Polaków i w interesie Polaków – oczywiście, jeśli będziemy potrafili stworzyć oddolny ruch narodowy, a jako państwo zawrzeć racjonalnie polityczne sojusze. Tym racjonalnym, strategicznym sojusznikiem może być jedynie współczesna Rosja. To co zbliża nas do Rosji, to nie tylko wspólne słowiańskie korzenie, ale przede wszystkim zagrożenie dla bytu naszych państw i narodów przez syjonistyczny imperializm opanowanego przez Żydów Zachodu.

    A więc szansa istnieje, ale mamy coraz mniej czasu na jej wykorzystanie. – Dariusz Kosiur

    Lubię to

    • Jeb.... Henryka Ptasznika .

      Panie Dariuszu szansy nie ma juz żadnej , ponieważ naród juz jest całkowicie ogłupiony przez ostatnie 26 lat i nie ma żadnych szans na powstanie żadnego oddolnego ruchu narodowego , a ten ruch narodowy co teraz istnieje czy to w sejmie czy poza nim to zwykłe fekalia . Gratuluje panie Dariuszu optymizmu jednak według mojej opinii Polski juz nie ma . Kto winny , głównie my naród polski , ponieważ z takimi wadami narodowymi jakie posiadamy od początku istnienia nie mamy żadnych szans z pejsami i oni dobrze o tym wiedzą stąd Polin . Optymizm pana Dariusza godny podziwu .

      Lubię to

      • Jeb.... Henryka Ptasznika .

        I tak jak napisal pan Dariusz w innym temacie liczba skundlonych Polaków jest ogromna . Przykłady można mnożyć .

        Lubię to

      • Rzeczywiście, to duży problem Polski. Ludzie w tym kraju nie są w stanie myśleć ani w kategoriach nacjonalizmu rzeczywistego, ani realnego tradycjonalizmu, ani nawet w kategoriach tradycjonalizmu religijnego. Nacjonalizm jest potępiany jako „pogaństwo”, i zastępuje się go oderwanym od nacjonalizmu, patriotyzmem. Znający historię dogłębniej wiedzą, że taki właśnie patriotyzm cechował wolnomularzy i jakobinów XVIII wieku. PATRIOTYZM BEZ NACJONALIZMU TO WYMYSŁ JUDEOMASOŃSKI, tylko linii określanej tutaj mianem „anglosaskiej” (ta kontynentalna, lewicowa jest raczej kosmopolityczna). Nie wolno też utożsamiać nacjonalizmu, miłości do narodu, z szowinizmem, który cechuje m.in. syjonistów i neobanderowców. Ruch oddolny jest praktycznie niewykonalny, bo wiele osób ma gdzieś politykę, a ci tzw. „patrioci” uwierzyli w PiS i RM, i wszelka krytyka do tych tworów jest uznawane za „targowicę” i „służbę PO”, bo „kto nie za PiS, ten za PO”. Tak naprawdę w tych 40 milionach naszych obywateli jest ze 2 miliony uczciwych ludzi, z 6 milionów dobrodusznych, ale ogłupionych, a reszta to głupki, szmaty i kryptosyjoniści. Taka niestety jest prawda. Polaków to tu może normalnych do 8 milionów, nie więcej. Z tego 6 milionów „bojkotuje wybory”, zaś 2 głosuje „na mniejsze zło”. NADZIEJĄ JEDNAK SĄ MŁODZI POKOLENIA 20+ (NIE 30+, ALE 20+). Tam jest więcej osób, co już tak się nie nabiera na dawny AWS.

        Lubię to

      • Jeb.. Henryka Ptasznika

        Serdeczne podziękowania za wpis dla Piotra Marka . Zgadza się w 100% to co pan napisał . Ciągle o tym pisze na WPS. Prosze pana o częstsze wpisy . Duża radość je czytać .

        Lubię to

  5. aleksander

    Waszczykowski to zwykła gnida gotowa za obecność batalionu czarnuchów armii amerykańskiej sprzedać własny naród o ile jest on Polakiem Aryjczykiem w co wątpię.

    Lubię to

    • Jeb.... Henryka Ptasznika .

      Super podsumowanie tego tematu . Piątka dla ciebie Aleksander i dobry browar .

      Lubię to

      • Jeb.. Henryka Ptasznika

        Serdeczne podziękowania za wpis dla Piotra Marka . Zgadza się w 100% to co pan napisał . Ciągle o tym pisze na WPS. Prosze pana o częstsze wpisy . Duża radość je czytać .

        Lubię to

  6. Polak

    Panowie co tacy sludzy (dawno juz przygowani) jak Waszczykowski,czy nawet Duda moga zrobic gdy polski duch narodowy juz dawno umarl ?
    Dzis dla pokolen wchodzacych w dorosle zycie liczy sie tylko „micha,kicha i bryka”,tak zostali uksztaltowani od domu przez szkole .
    Eduakcja poczawszy od szkoly podstawowej po studia wyzsze liczy sie dla Polakow tu w Polsce i polska winna byc !
    Czy macie polskich anuczycieli dla swych dzieci i wnukow ?
    Moze od tego zacznijcie ,ze WASZE DZIECI BEDA UCZYC POLACY .
    Pozniej z nich doopiero tworzcie ruch narodowy POLSKI.
    Co dzis robia POLACY dla POLAKOW ???

    Lubię to

    • Jeb.. Henryka Ptasznika

      Dziś Polacy dla Polaków jeden drugiemu robią na łep gówno po to , aby od okupantów mieć fajną robotę polegającą na pierdzeniu w stołek , super autko , dom i basen . Wystarczy po obserwować wokół nas samych , ale niestety skundlenie za pieniądze to nasza wada narodowa , a pejsy to wykorzystują dlatego w 2016 roku tu jest hu… dupa i kamieni kupa jak powiedział Żyd po wypiciu wina za 1000PLN i setki dobrej wódki zagryzając to ośmiorniczkami .Na czyj koszt? . Oczywiście głupich przekupnych gojów .

      Lubię to

      • Konrad

        „Dziś Polacy dla Polaków jeden drugiemu robią na łep gówno …” Dokladnie. A dobrym przykladem powyzszego jest autor tej wypowiedzi.

        Lubię to

      • Jeb.. Henryka Ptasznika

        Stól dziób wielki Słowianinie mieszkający w USA i korzystający z pejsatych USD . Koń by się uśmiał . Z tobą już skończyłem i nie prowokuj awantur i dalej jak 5 letnie dziecko podniecaj się i chwal znajomością angielskiego . W każdym zdaniu angielska wstawka ( podnieta jak dzieciak 5 letni ) . Nie prowokuj facet .

        Lubię to

  7. Polak

    Wiec wlasnie trzeba zaczac od edukacji kolejnych mlodych pokolen POLEK i POLAKOW a nie rozkladac rece i twierdzic,ze nic nie da rady zrobic ,bo miedzynarodowy zyd sie panoszy w Polsce.
    Da sie zrobic gdy sie bedzie „chcialo chciec” !
    Czy nie ogladacie wspolczesnych kabaretow fundowanych wam przez zydow w Polsce,jakie tam drwiny historyczne graja kpiac nawet z pisarzy i wieszczow polskich ???
    Nowa historie Polakom pisza ,przyszle pokolenia ksztaltuja !
    W tych kuzniach edukacujnych i rozrywkowych zydzi na poczatek was atakuja , wasze dzieci i wnuki czym dzisiaj sa ,z nieba spadly ?
    Przeciez to wy ich splodziliscie i pozwalacie na takie a nie inne wychowanie/wyszkolenie/przyzwyczajenia/rozrywke/kulture i edukacje ,ze po tym nawet syn/corka wlasnych rodzicow nozem szlachtuje na spiku lub dokonuje rodzinnego szantazu !
    Zydzi zawladneli POLSKIMI MOZGAMI !!!
    Polske nalezy ODZYDZIC !
    Ja stary ale wy mlodzi. w sile wieku,potraficie to zrobic ???

    Lubię to

    • Jeb....Henryka Ptasznika

      Piękny wpis , ale moim zdaniem już jest po ptokach , bo Polski już niet . Tyle ode mnie. Walczyć trzeba było w 1989 do 2000 . Wtedy jeszcze były szanse , a nie pejsom robić laskę za trochę złota . Dziś w 2016 roku Polska to hu… dupa i kamieni kupa i nic się już nie da zrobić . Takie strony jak WPS czytam , bo co innego pozostało ? .

      Lubię to

      • Gorki

        Po powstaniu styczniowym jakos sie podnieslismy i zdołaliśmy odzyskać państwo po I wojnie światowej,nie bądź takim pesymistą, kiedy ludzie którym zależy będą odpuszać walke z kurestwem to napewno przegramy.

        Lubię to

  8. paziem

    Nic bardziej zgubnego dla działań narodowych, jak propagowanie postaw, że nic się nie da zrobić. Przyjmując taki punkt widzenia nieświadomie ( bo nie zakładam od sympatyków WPS świadomego kolaborowania z wrogami?!) wspieramy destruktorów Polski. Działania narodowe zawsze były orką niemal na ugorze. To nie jest łatwy i wdzięczny kawałek chleba.

    Lubię to

    • Jeb.. Henryka Ptasznika

      Panie dr kolaboracja z Żydami ? to juz wolałbym opuścić ten świat i pisze szczerze i wklejam jeszcze raz wpis pana Piotra Marka , bo to jest Biblia dla mnie : Po prostu ja już nie wierzę w żadne rozliczenia a tym bardziej pejsów . Wystarczy zobaczyć w jakich luksusach ci oszuści żyją w PL i wykreowany przez nich ćwierćmóżg Bolek . To wystarczy.
      Co do tych 20 latków o których pisze pan Piotr . Panie Piotrze merdia pejsate szybko im zrobią gówno z mózgu Żydki podsypią trochę złota dla nich i po 20 latkach :
      Rzeczywiście, to duży problem Polski. Ludzie w tym kraju nie są w stanie myśleć ani w kategoriach nacjonalizmu rzeczywistego, ani realnego tradycjonalizmu, ani nawet w kategoriach tradycjonalizmu religijnego. Nacjonalizm jest potępiany jako „pogaństwo”, i zastępuje się go oderwanym od nacjonalizmu, patriotyzmem. Znający historię dogłębniej wiedzą, że taki właśnie patriotyzm cechował wolnomularzy i jakobinów XVIII wieku. PATRIOTYZM BEZ NACJONALIZMU TO WYMYSŁ JUDEOMASOŃSKI, tylko linii określanej tutaj mianem „anglosaskiej” (ta kontynentalna, lewicowa jest raczej kosmopolityczna). Nie wolno też utożsamiać nacjonalizmu, miłości do narodu, z szowinizmem, który cechuje m.in. syjonistów i neobanderowców. Ruch oddolny jest praktycznie niewykonalny, bo wiele osób ma gdzieś politykę, a ci tzw. „patrioci” uwierzyli w PiS i RM, i wszelka krytyka do tych tworów jest uznawane za „targowicę” i „służbę PO”, bo „kto nie za PiS, ten za PO”. Tak naprawdę w tych 40 milionach naszych obywateli jest ze 2 miliony uczciwych ludzi, z 6 milionów dobrodusznych, ale ogłupionych, a reszta to głupki, szmaty i kryptosyjoniści. Taka niestety jest prawda. Polaków to tu może normalnych do 8 milionów, nie więcej. Z tego 6 milionów „bojkotuje wybory”, zaś 2 głosuje „na mniejsze zło”. NADZIEJĄ JEDNAK SĄ MŁODZI POKOLENIA 20+ (NIE 30+, ALE 20+). Tam jest więcej osób, co już tak się nie nabiera na dawny AWS.

      Lubię to

  9. Szanowny Panie Paziem.

    Również uważam, że opuszczanie rąk nic nam nie pomoże. Na naszą bierność liczą właśnie Żydzi.
    I nie tylko oni.

    Trzeba:
    1) Należ jasno i precyzyjnie wyznaczyć sobie CEL.
    2) Obiektywnie ocenić sytuację polityczną i społeczną Polaków. Bez uczuć.
    3) Wybrać metodę postępowania.
    4) Stworzyć struktury organizacyjne.
    5) Działać metodycznie i nieustępliwie. Na patrzeć na nikłe wyniki. Te przyjdą z czasem.

    Warunki materialne mamy ZNAKOMITE !
    1) Łączność.
    2) Poligrafię.
    3) Swobodę spotkań osobistych.

    Armia Krajowa miała 1000-krotnie gorsze warunki materialne i polityczne, niż my dzisiaj.
    Armia Krajowa miała wielkie osiągnięcia.
    Dlaczego my ich dzisiaj nie mamy? To znaczy ruch narodowy.
    Trzeba to zanalizować.

    Studiując historię ruchu oporu w okupacji hitlerowskiej, rzuca się w oczy następujący fakt.
    Mianowicie, powstały dziesiątki różnych organizacji konspiracyjnych. Często mocno różniących się poglądami.
    Armia Krajowa rozpoczęła akcję scaleniową, którą praktycznie zakończyła w 1943 roku. To, co się mogło scalić z AK, to się scaliło.
    Komendant Główny Armii Krajowej gen. Grot-Rowecki bez przerwy prowadził rozmowy z różnymi organizacjami podziemnymi. Należało uzgodnić poglądy na tyle, aby można „wcielić” do AK daną grupę.

    W internecie są różne blogi portale narodowościowe. Jakoś nikt nie pomyślał o przeprowadzeniu „akcji scaleniowej”. Co stoi na przeszkodzie?

    Jak dowodzi historia konspiracyjnych organizacji, na przeszkodzie stały następujące rzeczy.
    1) Różnorodność poglądów w poszczególnych organizacjach.
    2) Ambicje przywódców.
    3) Brak autorytetu, lub dominującej organizacji.
    4) Brak wiedzy organizacyjnej.

    Trwałość poglądów, a szczególnie osobiste ambicje przywódców, są zdumiewające. Na przykład, do Oświęcimia trafiali ludzie z różnych organizacji konspiracyjnych. Trafiali również przywódcy, ze swoimi ambicjami.
    Oświęcim był obozem zagłady. Wszyscy byli w kolejce do pieca. Wydawałoby się, że śmierć we wspólnym wózku, pogodzi ich, a osobiste ambicje pójdą na bok.
    Nic bardziej mylnego!

    Kłócili się, a osobiste ambicje brały górę. Nawet w kolejce do gazu!
    Tak mocne są to uczucia. Tak mocne są przekonania. Nie pogodzili się nawet w obliczu śmierci.

    Jeśli ktoś wystąpi z inicjatywą uzgodnienia działań organizacji narodowych, musi ten czynnik wziąć pod uwagę. Nie będzie rozczarowany, nie będzie się dąsał, nie będzie ostentacyjne odchodził od stołu.
    Są organizacje, blogi, portale narodowe, z których jedne są katolickie inne nie. Nawet bardzo nie.
    Pojawi się problem uzgodnienia i kompromisu. Czy katolicy pójdą na kompromis? Nie.
    Czy narodowi antykatolicy pójdą na kompromis? Nie.

    Impas. Co wobec tego robić?
    Moim zdaniem, przynajmniej w tej chwili, należy wyznaczyć obszary poglądów wspólnych, na które można spokojnie dyskutować.
    Należy wyznaczyć obszary zakazane, tzn. te, gdzie dyskusja na pewno doprowadzi do konfliktu. Na te tematy nie należy zabierać głosu.
    Wreszcie trzeci obszar, gdzie można się kłócić bez obaw o rozpad organizacji.

    Pod Grunwaldem w jednej linii stanęły stare zawaśnione rody, Grzymalitów i Nałęczów. Ale na polu walki, wszystkie kopie były zwrócone w jedną stronę.

    Uważam, że celem doraźnym jest „akcja scaleniowa”. Żydostwo będzie chciało się w nią wepchnąć. Da się tego uniknąć, jeśli każdy „primus inter pares” organizacji, blogu, portalu spotka się OSOBIŚCIE z drugim „primusem”. Każdy z nich dobrze zna swoich podopiecznych i właśnie ich dobierze do współpracy.
    Niech oni opracują ogólne zasady organizacyjne. OSOBIŚCIE. A więc bez konfidentów.

    Pamiętać należy, do cholery, o pierwszych słowach hymnu polskiego:
    Jeszcze Polska nie zginęła KIEDY MY żyjemy,
    Co nam obca przemoc wzięła SZABLĄ odbierzemy.

    Wszystkie kopie w jedną stronę.

    Lubię to

  10. Pingback: Antypolska, antyrosyjska i antysłowiańskia koncepcja Międzymorza! | hubalblog

  11. paziem

    Pełna zgoda.
    Zawsze staram wyłaczyć z rozmów konsolidacyjnych obszar tematów spornych ( najczęściej są to sprawy światopoglądowo-religijne; Syjonisci zawsze podniecaja ten temat, fundujac często modlitwy zamiast działań organizacyjnych i efektywnych działań politycznych i gospodarczych)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s